W góry często nie wybieram z rodzina ale jak już to przeważnie było to Zakopane.
Teraz się zastanawiamy czy po latach nie wybrać się na odpoczynek ponownie w góry no ale do Zakopanego już nie chcemy się wybierać które od lat kojarzy się z komercją, tandetą, zatłoczeniem i wysokimi cenami.
Jaka jest sensowna alternatywa gdzie można wypocząć, nacieszyć oczy górami, przyrodą bez tandety i nadmiernego napływu turystów?
Myslalem ze drukowanie dwustronne jest zarezerwowane dla drozszych drukarek powyzej 500 zl ale jak jest taka opcja w tanszych urzadzeniach to zawsze to fajny dodatek.
Szukam prostej drukarki dwustronnej bez zbednych bajerow i tania w utrzymaniu. Bede drukowal dosc sporadycznie.
Dobrze byloby aby tusze byly latwo dostepne i nie obraze sie jak tansze zamienniki tez beda dzialac.
Od czasu bede tez korzystal z niej na Linuksie (Ubuntu) wiec dobrze by bylo aby nie trzeba bylo sie gimnastykowac szukajac sterownikow calymi dniami.
W propozycjach Googla wyskakuja mi reklamy Canon Pixma. Mozna je kupic od 200-400 zl wiec moze jakies opinie na ich temat beda przydatne.
Spoko. Kto wie może wybiorę Xboxa zamiast Sony w następnej generacji jeśli ci drudzy nie będą mieć nic do zaoferowania bo PS5 to porażka.
Uncharted 2 to bardzo udana kontynacja przygod Nathana Drake. Wiele elementow rozgrywki zostalo poprawionych a graficznie sama gra wyciska siodme poty z PS3 i oferuje doskonala grafike ktora wciaz cieszy oko po tylu latach.
Mozna sie przyczepic do duzej ilosci strzelanin ale sa one wykonane bardzo dobrze a walka z czolgiem czy helikopterem jest bardzo emocjonujaca przez co nie ma chwili nudy.
Oprocz czystej jatki nie zabraklo tez oczywiscie zagadek i etapow nastawionych na eksploracje ale jest ich dosc malo i czuc niedosyt bo powinno byc tego wiecej.
Do tych co mieszkają albo mieszkali w UK. Będę miał okazję w Maju wyjechać na do końca roku do UK. Nie wiem jeszcze dokładnie w jakie miejsce i to się wyjaśni w ciągu maksymalnie dwóch tygodni.
Czynsz mieszkania mnie nie interesuje bo to opłaca firma tak jak dojazdy do pracy (mają własne samochody i dostaje sie karty paliwowe).
Więc zostaje kwestia ile mniej więcej funtów tygodniowo- miesięcznie się wydaje na wyżywienie żeby jakoś godnie przeżyć?
Interesuje mnie też do jakich dyskontów warto się wybierać na zakupy żeby nie przepłacać?
Z tego co sprawdzałem używki stoją tak od 1100-1400 zł.
Ryzena tez moge wsiasc ale fakt nie mialem jeszcze procesora od AMD ale jeżeli jest jakiś lepszy w tych cenach od tego Intela to biorę w ciemno.
Chce rozbudować komputer ktory będzie się nadawał do współczesnych gier.
Jako ze ceny najnowszych podzespołów są bardzo drogie to wybieram części używane przez to tańsze.
Oprócz tego procesora chce również kartę graficzna RTX 3070 TI. I tu mam pytanie czy będzie to dobry duet?
Jeszcze przydała by się płyta główna do niego ale ze od ładnych paru lat nie modernizowałem PC wiec nie wiem która będzie odpowiednia.
Powinienem odczuć różnice bo chce przejść z Intel Core i7 6700K i GTX 1070 TI.
Po latach robie sobie taki maly maraton z seria Uncharted na PS3. Pierwsza juz ograna i wnioski sa takie ze jak na dzisiejsze standardy widac ze gra sie troche zestarzala ale nadal jest to mocny tytul na PS3 i jeden z lepszych exow na ta konsole.
Najwiekszy zarzut jest taki ze jest tu zdecydowanie za duzo strzelania a za malo eksploracji i rozwiazywania zagadek. Uncharted powinien byc gra przygodowa z elementami akcji a tak naprawde mamy solidnie wykonany shooter TPP z elementami gry przygodowej.
Ostatnie etapy to juz nawet maly hardcore bo mamy doczynienia z dobrze uzbrojonymi przeciwnikami ktorzy sa bardzo odporni na olow i przez co mozna ginac dosc czesto.
Odpornosc przeciwnikow to jeden z najpowazniejszych problemow bo nawet normalu w zwyklego pirata chodzacym w zwyklym t-shircie trzeba zmarnowac prawie caly magazynek zeby wreszcie padl.
Nie podoba mi sie rowniez watek z mutantami. Co prawda jako tako mi nie przeszkadzaja ale ich chamski ciagly respawn w jednym z koncowych etapow gdzie musimy wlaczyc generator jest nie do zaakceptowania.
Jak juz mamy te elementy przygodowe i mala eksploracje to jest to dobrze wykonane. Zagadki nie sa zbyt skomplikowane a jak gdzies sie utknie to w dzienniku Nathana jest podpowiedz co trzeba wykonac aby pchnac fabule do przodu.
Jedynie moze zagadka z przekrecaniem posogow w bibliotece moze narobic troche problemow.
Graficznie jak na jedna z pierwszych gier na PS3 to daje rade. Lokacje sa korytarzowe i moze nie sa zbyt duze ale dobrze wykonane z dbaloscia o detale.
Widac ze PS3 mialo spory potencjal i zapas mocy na kolejne lata jesli programisci potrafili okielznac skomplikowana architekture prcesora Cell co udowdnily kolejne czesci Uncharted i inne exy PS3.
Uncharted to tez gra mocno oskryptowana zrobiona w iscie filmowym stylu gdzie bohater wykonuje akrobacje wspinaczkowe ktore w realnym zyciu sa niemozliwe do wykonania.
Oczywiscie po jakims czasie jak pozna sie mechanike to wiadomo ze podczas wspinaczki zaraz odpadnie jakas cegla, wygnie sie jakas rura albo bohater spadnie z duzej wysokosci i co najwyzej wstanie i sie oklepie i nic mu nie bedzie.
Po latach przymierzam sie jeszcze raz do zagrania w Two Words. Z tego co pamietam to byla bardzo drewniana gra o wiele bardziej drewniana niz seria Gothic ale Gothicowi tak do piet nie dorastala po mimo kilku fajnych patentow.
Ogolnia gra wymagala jeszcze co najmniej z rok pracy to moze bylaby duzo lepsza a tak to szkoda potencjalu bo wyszla troche kupa ktora mimo wszystko mozna ograc,.
Mam dwa kompy. Na Windows 7 okazuje sie ze nie dziala myszka w grze wiec za cholere nie idzie nawet oryginalnego klucza wpisac jaki jest na pudelku z gra.
Drugie podjescie bylo takie za majac oryginalny nosnik postanowilem pobrac sobie wersje GOG z nadzieja ze problem z kompatybilnoscia z systemami nowszymi niz Vista bedzie rozwiazany ale w tej wersji tez mysz nie dzialala.
Dopiero na systemie Windows 10 wersja GOG z wlaczona o dziwo kompatybilnoscia z Windows 8 myszka zaczela dzialac poprawnie.
Grafika w 4K wyglada przyzwoicie ale chyba zjade do 1440p bo interfesj jest slabo skalowany i zbyt maly aby swobodnie sie po nim poruszac w tak wysokiej rozdzielcozsci.
Tak wyszlo na PS3 i nie wyszedl Betchesdzie port. Niby tam slyszalem ze na PS3 grafika jest nieco lepsza niz na Xbox 360 i obsluguje pelne HD 1280x720 ale optymalizacja lezy i kwiczy.
W Miescie Cesarskim dropy nawet do 15 fps sie zdarzaja a sama gra dosc rzadko trzyma 30 fps.
Na przerobionych konsolach z wgranym cfw i zainstalowanym modmanem mozna sprawdzic jak naprawde gry chodza na PS3 i na tytulach ekskluzywnych w wiekszosci przypadkow nie ma problemow to na grach multiplatformowych juz tak rozowo nie jest.
Ogolnie nie warto w Obliviona grac na konsoli na ktorej nie mozna modow instalowac bo to jest tytul typowo stworzony pod PC i przeniesiony na konsole.
Po kilkunastu latach wrocilem do Obliviona i mam juz pewnie ze 100 godzin ogranych.
Generalnie ta gra bez modow jest jest wyzszej klasy sredniakiem ocenianym przeze mnie w skali 1 do 10, 7/10. Najwieksza bolaczka Obliviona jest kompletnie spartaczony level scaling ktory sprawia ze przyjemnosc z grania jest o wiele mniejsza niz powinna byc.
Na szczescie sa mody ktore wylaczaja level scaling i naprawiaja wiele bugow.
Dopiero po zainstalowaniu kilunastu modow gra staje znacznie ciekawsza a sam gameplay duzo przyjemniejszy.
Mody jak dla mnie must have to:
- Wszystkie nieoficjalne patche naprawiajace tony bagow
- OBSE czy Oblivion Script Manager
- 4 GB patch
- Chase Camera Mode ktory ulepsza widok kamery w TPP bo tym prefeuje grac.
- Ultimate Leveling ktory zmienia rozwoj postaci tak ze przypomina on bardziej klasyczny cRPG w ktorym za zabicie potworow, wykonaniu zadan, czytaniu ksiazek, odkrywaniu nowych lokacji idt dostajemy punkty doswiadczenia ktore rozjadajemy wedlug naszego uznania.
- Maskars Oblivion Overhaul ktory ulepsza chyba wszystko co sie da w Oblivionie a tych zmian jest tyle ze polecam samemu sobie o nim poczytac
-FOV modifier - ktory lepiej dostosowuje widok kamery w grze.
A poza tym mody ktore sprawiaja ze swiat Obliviona nie jest taki pusty i dodajace wiecej potworow a nawet gesi, kaczki, ptake latajace po na niebie czy nawet zwierzeta hodowlane jak krowy, swinie, kurczaki itd.
To sa takie pierdoly ale sprawiaja wlasnie ze nie ma takiej pustki i zawsze cos sie dzieje jak lazimy bez celu po mapie.
Heavy Fire Afghanistan to tylko celowniczek ale moim zdaniem sie sprawdza i jest to niezla budzetowa strzelanka gdzie naszym celem jest eliminacja wszystkiego co sie rusza.
Gralem na poziomie rookie a pozniej na veteranie i o ile ta pierwsza opcja jest typowo casualowa i nie wymaga zbytniej refleksji to veteran w niektorych misjach jest calkiem wymagajacy.
Zaskoczyl mnie klimat gry w ktorej faktycznie mozna poczuc sie jak w amerykanskiej armii. Mimo ze to budzetowa producja to voice acting stoi na bardzo przywoitym poziomie i w grze mozna uslyszec typowe wojskowe zdania typu ''Tango Down'' (ktore oznacza cel wyeliminowany), ''More Tangos'' i inne.
Oprawa graficzna rowniez prezentuje sie zaskakujaco dobrze. Lokacje sa oczywiscie dosc male ze wzgledu na to ze nie mozemy sami poruszac postacia ale sa wykonane z duza iloscia detali. Rowniez efekty specjalne moga sie podobac.
Co prawda gra byla tworzona glownie pod konsole i nie obluguje antyaliasingu ale gra w wersji PC obsluguje 4K i w tej rozdzielczosci juz tak nie kluje to w oczy.
Oczywiscie gra ma tez swoje wady jak np bardzo ciche odglosy broni ktore przypominaja raczej strzelanie z kapiszonow niz z prawdziwych pukawek.
W grze tez nie uswiadczymy zbytniej przemocy bo nie ma np efektu krwi ktora by sie lala z przeciwnikow.
Do wad mozna zaliczyc tez dlugosc gry. Calosc mozna ukonczyc w godzine moze troche dluzej.
Widac ze autor opisu nie gral w gre bo nie ma tu 24 misji a tylko 12 plus dwa dodatkowe okolo minutowe strzelanie na strzelnicy.
Jak wspominalem mozna grac w dwoch trybach najpierw na poziomie trudnosci rookie a jak go ukonczymy to odblokowuje sie tryb weteran a jedyna roznica jest taka ze niektore misje rozgrywaja sie o innej porze dnia.
Jest tez trzeci tryb co prawda ale ale polega on na tym ze mozna przejsc dwa pierwsze tryby z odblokowanymi wszystkimi broniami i umiejetnosciami bo gra ma takie prosciutkie elementy rpg.
Heavy Fire Afghanistan to gra wydana typowo pod rynek amerykanski pod mlodszego odbiorce i fanow marines dla ktorych armia USA jest niezwyciezona.
Mimo wszystko mozna polecic gre bo jest dobrze wykonana jak na swoj nietypowy w tych czasach gatunek i jest to najlepsza gra z tej serii.
Obecnie na Steam kosztuje 11 zl i np pewno jest to cena uczciwa.
Mysle zeby kupic ten konwenter z Amazona. Nie potrzebuje zasilacza do dzialania a cenowo jest calkiem przystepny.
https://www.amazon.pl/Konwerter-cyfrowy-analogowy-optycznym-wzmacniacza/dp/B07D7X8FCW?th=1
Postanowilem kupic PS4 Pro i bede chcial od czasu do czasu podlaczyc konsole rowniez do zwyklego starego monitora i glosnikow Creative PC z gniazdem jack 3.5.
Z obrazem nie bedzie problemu bo mam kabel HDMI na DVI ale z dzwiekiem moze byc gorzej.
Monitor to taki zwykly biurowy Samsunga i nie ma zadnych innych wejsc oprocz jednego DVI i VGA.
Telewizor w domu jest tylko jeden i zeby uniknac wojenki domowej to na spokojnie chce sobie pograc przez zwykly monitor i glosniki z PC.
Dzieki. Przejrzalem te mody z Nexusa, troche na anglojezycznych stronach poszukalem jaie warto zainstalowac i wybralem kilkanascie.
Unnoficial patche do podstawki i Shivering Isles plus jeszcze do kilku DLC.
Do pozbycia sie level scalingu to podobno dobra robote robi - Oblivion Scaling Unclustered.
Jako ze jestem bardziej nastawiony na sradanke i lucznictwo to zainstalowalem mod o nazwie Archery Rebalance ktory poprawia walke lukiem.
Najciekawszy mod to jest Ultimate Leveling ktory calkowice zmienia system levelowania postaci na bardziej znany z klasycznych gier Rpg.
Czy dostaje sie punkty doswiadczenia za zabijanie wrogow, potworow, wykonywanie zadan czy nawet za czytanie ksiazek a pozniej te punkty przy awansowaniu rozdziela sie wedlug wlasnego widzimisie.
Wybralem tez jeden wiekszy mod o nazwie Maskar's Oblivion Overhul ktory zmienia wiele aspektow gry jednoczesnie zachowujac klimat Obliviona.
Zmniejszych to modow to wybralem np ChaseCameraMod ktory ulepsza kamere w widoku TPP na ta przypominajaca Morrowinda i usuwa np drzenie kamery podczas ruch.
Oczywiscie tez wybralem 4GB ram patch ktory ma poprawic wydajnosc.
Narazie to mi wystarczy.
Tak po latach wzielo mnie na ogranie Obliviona. Mam jeszcze w kolekcji premierowe pudelkowe wydanie od Cenegi ale ze nie ma dodatkow to zakupilem wersje GOTY z GOG ktora jest smiesznie tania obecnie.
Chce troche zmodowac Obka ale tez nie chce za bardzo szalec z modami i kilkudziesieciu nie zamierzam wgrywac.
Na pewno interesuje mnie mod ktory wylaczy lub mocno ograniczy tzw level scaling. Jak jest to wezme rowniez jakis mod ktory np naprawia rozne bugi w grze ktore tworcy nie naprawili.
Na pewno tez przyda sie upgrade graficzny. Oblivion co prawda na premiere byl gra ladna ale po kilkunastu latach juz nie robi takiego wrazenia i przydaloby sie zwiekszyc dystans rysowania obiektow np roslinnosci czy lepszej jakosci tekstory wszystkich obiektow czy lepszy wyglad postaci itd.
Nitro Family to taki typowy niskobudzetowy klasyczny FPS wzorowany na Serious Sam ale z jeszcze wiekszymi absurdami w rozgrywce i z pewnymi unikalnymi cechami ktore w innych podobnych grach sie nie uswiadczy.
Fabula niby jakas jest ale w tego typu grze jest ona calkowicie nie istotna. Ot ktos porwal dzieciaka glownych bohaterow a ci wyruszaja w dluga podroz zeby go odzyskac likwidujac po drodze cale chordy przeciwnikow.
Unikalne cechy w tej grze sa takie ze glowny bohater o swojskim nazwisku Chopski nosi caly czas dwie spluwy w rekach i tylko od czasu do czasu mozna sie przelaczyc w typowy wodk FPP z jedna bronia w reku np gdy chcemy uzyc snajperki czy wiekszej wyrzutni rakiet.
Rowniez unikalna cecha jest to ze jego wspolmalzonka Maria siedzi mu na plecach a jej rola polega na tym ze biczem potrafi odciac glowe przeciwnikowi ktory sie do gracza zbyt zblizy.
Od czasu do czasu tez potrafi sie oderwac od Chopskiego kiedy gracz uzyje spejcalnej broni dla niej przeznaczonej np wtedy kiedy na ekranie jest bardzo duzo przeciwnikow i bombarduje ich z powietrza po czym wraca na plecy Chopskiego.
Na papierze to wszystko wyglada ciekawie jednak samo wykonanie gry jest bardzo srednie.
Gra posiada mnostwo irytujacych bledow utrudniajacych rozgrywke a takze niezbalansowany poziom trudnosci w niektorych momentach. Np przeciwnicy potrafia spawnowac sie z nienacka nawet metr przed graczem. Czesto tez trzeba sie ogladac za plecy bo w tej grze jest normalne ze spawnuja sie za graczem
AI w tej grze w ogole nie istnieje. Przeciwnicy to tylko mieso armatnie do odstrzelenia co jest normalne ale ich zachowanie wola o pomste do nieba.
Ot potrafia sie zaciac na byle kamieniu, krawezniku czy scianie przy ktorej sa drzwi. Sa to przeszkody dla nich nie do pokonania i biegaja w miejscu nie potrafiac ominac glazu co wyglada komicznie.
Wspomnialem o nie zbalasowanym poziomie trudnosci. Najgorsze misje pod tym wzgledem sa etapy w dzungli i ostani finalowy poziom.
W dzungli najbardziej wkorzaja przeciwnicy ukryci za plotem z drzew ktorzy rzucaja granatami w gracza i robia to bardzo celnie i z bardzo duzej odleglosci przez co te etapy staja sie malym koszmarkiem.
Ostani poziom to juz przegiecie totalne ze strony tworcow.
Rozumiem ze taki etap ma byc trudniejszy od innych ale tutaj mozna zginac i to doslownie w kilka sekund.
Przeciwnicy dysponuja poteznymi broniami a w dodatku celuja tak dobrze ze w wielu przypadkach jest niemozliwe schowanie sie przed takim instnsywnym ostrzalem.
Najgorszy moment w tym poziomie jest wtedy kiedy Maria hakuje drzwi. Kiedy zjedziemy winda do pomieszczenia ktore prowadzi do pierwszego spotkania z glownym bosem. Jest tam pole elektryczne i jak tylko je przekroczymy to natychmiast spawnuje sie kilku przeciwnikow z poteznymi karabinami w i wyrzutniami rakiet.
Tu mozna zginac doslownie w ciagu 5 sekund!!! Podchodzilem do tego etapu kilkadziesiat razy bez uzycia cheatu Nitro God.
Najlepszym sposobem jest przeskoczenie przez to pole a potem natychmiast wykonanie skou w tyl i wycofanie sie w strone windy.
Jednak jest to ekstremalnie trudne do wykonania bo gracz jest pod ciaglym ostrzalem a w dodatku zle skoki i dotkniecie pola eletrycznego konczy sie natychmiastowa smiercia.
Takie cos nazywam juz czystem skorwysynstwem ze strony tworcow i jak ktos nie ma cierpliwosci to od razu niech sobie uzyje cheatu Nitro God bo wiele nerwow mozna sobie zaoszczedzic.
Na szczescie takich etapow w grze nie ma zbyt wiele wiec wiekszosc gry mozna przejsc w miare bez stresu na normalnym piziomie trudnosci.
Gra sklada sie z kilku rozdzialow i pod rozdzialow a na koncu kazdego rozdzialu czeka nas walka z bosem. Na szczescie nie sa oni jacys trudni do pokonania a najlepszym sposobem ich ubicia sa dwie strzelby bo wyrzutnie rakiet czy karabiny nie zadaja im specjalnie duzych obrazen.
Sekrety w tej grze polegaja na zbieraniu tak zwanych Madnum Cards. Jednak wystarczy ich zebrac tylko 20 aby odblokowac w ostanim poziomie scene z ponetna pania u ktorej mozna kupic bron. Nie sa one jakos specjalnie pochowane i raczej kazdy wymagana ilosc uzbiera do konca gry.
Jesli chodzi o te Madnum Cards to w etapie w dzungli jest pewna ciekawostka. Znalazlem dwie karty ktore sa ukryte za drzewami w ktorej przeciwnicy rzucaja granatami ale problem jest taki ze nie znalazlalem sposobu zeby sie tam dostac wiec jedyna mozliwoscia zdobycia ich jest uzycie cheatu Nitro Ghost i przenikniecie przez ten plot.
Jedna karta ukryta tez jest pod wodospadem na samym dnie zatrutej rzeki ale legalnie i bez uzycia Nitro God zobycie jej rowniez graniczy z cudem poniewaz bardzo szybko gracz traci zycie i zanim wydostanie sie na powieszchnie to bedzie trupem.
Kolejna karta ciezko do zdobycia tez jest w dzungli ale w swiatyni. Niby jest ona latwa do zdobycia ale jak sie podejdzie do niej to zamkna sie kamienne drzwi i rowniez nie znalazlem zadnego przycisku ktore by odblokowaly te drzwi wiec ponownie skorzystalem z cheatu Nitro Ghost zeby ja zdobyc. Jak ktos zna legalne sposobyzeby je zdobyc to moze podzielic sie z tym tutaj.
Jak mam ocenic ta gre to daje jej takie 5/10 i gdyby nie te wkurzajace momenty to dalbym ten punkt wiecej.
Na pewno Nitro Family wymagalo kilku miesiecy dodatkowej pracy a przy najmniej wydaniu kilku patchy ktore naprawilby wiekszosc bledow.
Niestety tworcy po wydaniu gry juz calkowicie olali swoje dzielo i nie wypuscili ani jednej latki a po kliku miesiacach juz zbankrutowali i zwineli interes.
No coz pomysl byl ciekawy ale ostatecznie wyszla taka troche kaszanka ktora byla dodawana do gazetek z grami za kilka zlotych (W Polsce gdzie bylo po 10 ''pelnych wersji'' gier) i chyba tylko w takich gazetkach byla wychwalana bo bardziej poczytne magazyny to zrownaly ta gre z ziemia w swoich recenzjach.
Na okladce tej gry pisze ze to nawet gra roku 2004 ale nalezy to traktowac mocno z przymrozeniem oka bo nawet nie ma co porownywac do takich gier jak Far Cry, Half Life 2 czy Doom 3 ktore wyszly w tyym samym roku.
Jakbym mial kiedys wrocic do Nitro Family to raczej bede gral na easy i na pewno we wkurzajacych momentach uzyje cheatow zeby sie nie steresowac.
Z tego co dokopalem sie w necie to tworcy planowali kontynuacje ale sprzedaz musiala byc na tyle niska ze musieli zweryfikowac swoje plany i nic z tego nie wyszlo.
Moze gdyby wykonanie bylo lepsze to i sprzedaz moglaby byc lepsza a wtedy kto wie moze uzyliby do kontynuacji silnika z Serious Sam 2 ale to takie gdybanie tylko i Nitro Family to juz przeszlosc o ktorej malo kto pamieta.
Gre mozna dzisiaj odpalic na Windows 10 a takze zagrac w rozdzielczosciach panoramicznych jak 2560x1440 czy 3840x2160. Jak ktos zaintresowany to odsylam do PC Gaming Wiki bo potrzeba skopiowac do folderu z gra dwa pliki i zmienic rozdzielczosc w pliku ini.
Jedyna wkorzajaca rzecza jest to ze gra po zmianach w pliku ini i wlaczeniu czesto resetuje sie do 640x480 wiec czesto tez trzeba ustawiac zadana rozdzielczosc w tym pliku.
https://www.pcgamingwiki.com/wiki/Nitro_Family
Witam. Szukam sprawdzonych, dobrych fundacji w województwie śląskim które naprawdę pomagają ludziom w ciężkiej sytuacji życiowej.
Jedna z moich znajomych znalazła się na zakręcie życiowym.
W skrócie. Brak pieniędzy na życie i do tego opiekowanie się babcią która też wymaga codziennej opieki.
Moja znajoma jakoś do tej pory ledwo dawała sobie radę a teraz sama zmaga się z chorobą i już widać ze nie daje sobie rady.
Nie chce się tu na forum broń Boże zebrać o pieniądze na pomoc ale szukam jakiejś sprawdzonej fundacji, wolontariuszy kogokolwiek do których można isc szczegółowo wyjaśnić sytuacje i jak z weryfikują to faktycznie coś mogą pomóc i odciążyć moją znajomą żeby mogła zająć się leczeniem siebie.
Największym problemem jest jej babcia która wymaga praktycznie codziennej opieki.
Ktoś może powiedzieć dlaczego rodzina nie pomaga. Ona jest z rodziny patologicznej. Ojciec zapił się na smierć jak była mała, matka zawsze miała dzieci w dupie i nie utrzymuje z nią kontaktu, siostra mieszka w Anglii i tez ma wszystko w dupie i od dwóch lat nie maja ze sobą kontaktu.
Jedynie ja i garstka znajomych pomagamy jej ale to tylko połowiczna pomoc.
Ja wpadłem na pomysł ze może trzeba się zgłosić do jakiejś fundacji która przynajmniej pomoże jej zaopiekować się babcią która już do końca życia będzie wymagać codziennej opieki.
Pierwszy raz w życiu znam kogoś kto potrzebuje pomocy i nie wiem gdzie takowej szukać.
Jedynie Caritas mi przychodzi do głowy ale dobrze znać tez alternatywy.
On jest taka dumna i uparta z charakteru trochę i mówi ze jakoś da sobie da rade ale na dłuższa metę to ja wykończy.
Jak ktoś zna jakieś fundacje ze śląska które pomagają ludziom to proszę o kontakt do nich.
Mój stary laptop z 2016 z jakimś słabym procesorem Intela 7 generacji już nie daje rady aby normalnie oglądać na nim YouTube.
Obecnie używam Firefox i nawet 480p czy 720p powoduje czasami zużycie CPU na prawie 100%.
Szukam jakiejś ultra lekkiej przeglądarki na której jeszcze będzie dało oglądać w miarę swobodnie filmy.
Odpadają mainstreamowe przeglądarki jak Chrome, Opera, wspomniany Firefox.
Najlepiej może się sprawić jakas mniej znana pozbawiona bajerow, wodorotrysków czy wielu funkcji które zużywają CPU.
No coz zbliza sie czterdzecha czyli oficjalne pozegnanie z mlodoscia. Dobrze to przezyj bo to troche jak osiemnastka. Wtedy wkraczales w dorosle zycie a teraz bedziesz wkraczal w wiek dojrzaly.
Mam calkiem spora kolekcje CD (ponad 100 sztuk nazbieranych od ponad 20 lat).
Ja taki jestem ze jak cos dziala, to dziala i nie ma potrzeby sie tego pozbywac dopoki nie padnie albo nie bedzie potrzebne.
Moze ktos zna sie na systemach audio. Planuje kupic nowa wieze audio. Obecnie mam z poczatkow XXI wieku wieze Technicsa model eh 570 ktora jeszcze gra ale chyba laser zaczyna wysiadac bo plyty zaczynaja mi sie zacinanac i wiadomo nie ma wielu wspolczesnych funkcji jak obsluga mp3, wejscia usb, bluetooth itd.
https://www.youtube.com/watch?v=I8SLTObzGyQ
Mam dwa modele na oku jeden drozszy Teufel Theater 500S kombo
https://teufelaudio.pl/theater-500s-kombo-105717000?v=105717001
A drugi to Panasonic SC-PMX802E-S
Teufel ma 200 wat mocy a Panasonic 120 czyli tyle samo co ta Technicsa.
Moze sama moc nie jest najwazniejsza ale che ze basy byly slyszalne i wyraziste ale z drugiej strony meble nie musza sie trzasc.
Nie zalezy mi na jakims super systemie audio za ponad 5000 tysiecy ale chce sprzet ktory gra ladnie, bass mocny i wyzisty ale z drugiej strony zeby niskie czestotliwosci nie byly przebasowane i zamulone i zeby wszystkie czestotliwosci sie uzupelnialy i taka mini wieza w starym stylu ale z nowymi funkcjami mi wystraczy.
To bedzie sprzet glownie do sluchania muzyki niz podpinania pod telewizor czy komputer.
Zaczalem myslec o wyjezdzie do Niemiec (poniewaz najblizej) ale mimo wszystko to wiadomo, rozlaka z rodzina, z kotem:), ze znajomymi, mieszkanie z obcymi ludzmi pod jednym dachem itd.
Na rok moglbym pojechac, domowy budzet sie podreperuje ale tez nie jest to opcja na dluzsza mete.
Za mlodego pracowalem Holandii i wiem jak zycie za granica wyglada. Wiekszosc przyjezdzala tam zeby przejarac i przepic swoje tygodniowki w euro i tych weekendowych libacji na domku nie zapomne do konca zycia :).
Swiety nie bylem ale potrafilem sobie odlozyc zarobiony hajs.
No ale to inne czasy. Nie bylem w zwiazku, nie bylo wiekszych obowiazkow, nie bylo dziecka i kota w domu :) wiec mozna bylo sobie zaszalec od czasu do czasu.
Kilka lat temu postanowilem zmienic zawod i zostac elektrykiem. Na poczatku zrobilem kurs SEP gdzie tzw ''lesne dziadki'' (tak w tej branzy nazywaja tych co organizuja te kursy, bo wiekszosc z nich jest emerytami) po zdanym egzaminie (ktory tak naprawde jest swobodna rozmowa i nie ma nic wspolnego ze szkolnymi egzaminami) decyduja o wydaniu uprawnienia do pracy w zawodzie elektryka, elektromontera, elektro instalatora itd.
Pracuje w dosc malej firmie gdzie nie pracuje przewaznie wiecej niz 10 osob i na poczatku pracowalem jako pomocnik ale ze 3 lata temu awansowalem na wydaje mi sie calkiem dobrego elektryka.
Schematy ogarniam, lacze przewody, kable w roznych mniejszych czy wiekszych szafach rozdzielczych, transformatory zmieniajace napiecie z 6Kv na 400V itd.
Widze ze mi to idzie, wiec poprosilem szefa o podwyzke, to zrobil wielkie oczy. Jak to podwyzka? Przeciez zarabiasz 3500 zl na reke!
Jak wiadomo od kilku lat wszystko drozeje i utrzymanie rodziny tez a placa znaczaco az ta nie wzrosla i tak mysle ze przynajmniej te 4000-4200 zl na reke powinien mi szef placic.
Ja jestem ze Slaska i wiem ze place w Polsce sa rozne. Inaczej placa w Warszawie, Krakowie, Gdansku, Wroclawiu a inaczej placa we Wschodniej Polsce jak Przemysl, Rzeszow, Lublin itd.
Od 2018 roku siedze na monitorze 4K i nie wyobrazam sobie powrotu do 1080p. Dla mnie taka rozdzielczosc to juz tylko jest akceptowalna na laptopie nie wiekszym niz 15 cali.
Smartfony mnie troche rozpiescily i lubie po prostu ostry jak zyleta ekran rowniez na monitorze.
I nie chodzi o gry bo tak naprawde gram glownie w starsze gierki i nie wydaje juz kasy na nowe karty graficzne, procesory co dwa, trzy lata. Teraz zmieniam calego konpa raz na 8-10 lat.
Ja sie juz starzeje bo nie do konca rozumiem fenomen mediow spolecznosciowych. Kiedys tylko bylem zarejetrowany na Naszej Klasie a jak juz przestala byc modna to nie zdecydowalem sie na konto na ''fejsie'' czy innych ktore przyszly po nim.
Takze nie mam konta na Twiterze, Instagramie, Tik Toku (ale pamietam chociaz za mgla program Tik Tak) i nie do konca wiem co to jest taki discord itd. Jedynie mam zarejetrowane konto na Youtube ale jestem tylko widzem od 15 lat i nie mam zadnych filmikow ktore bym przeslal.
Na PC to bedzie walka z waiatrakami bo adblocki beda szybko aktualizowane tak zeby ukryc sie przed algorytmem Google. Na telofonach i jakis innych urzadzeniach jak telewizory moze gorzej ale mi to tam rybka bo dosc rzadko na nich ogladam Youtube.
Nie ma mozliwosci kupic tej gry chyba ze na serwisach jak Allegro. Dlatego sciagaj. Ten produkt jest juz od lat tzw Abandonware czyli porzuconym przez tworcow oprogramowaniem.
Wszystko wskazuje na to ze gra zostanie anulowana. Studio Antimatter zostalo zamkniete. Szkoda ale tak to jest jak jedna gre sie robi przez 5 lat. Mogli zostac przy Unreal Engine 4 i dokonczyc na nim gre.
Pierwsze gry IGI nie zachwycaly grafika ale mialy swoj niepowtarzalny klimat.
Pamietam jak odpalilem pierwszy raz Morrowinda. Szczena mi opadla na podloge. Ta grafika w 1280x1024, niesamowity wyglad nieba, ta realistyczna mgla, woda ktora robila pozytek z Directx 8 czy juz nawet 8.1. Nawet nie korzystalem z szybkiej podrozy, po prostu przeszedlem sie do Balmory na piechote, podziwiajac krajobraz.
To byla pierwsza gra ktora faktycznie zrobila wtedy pozytek z mojego nowiutkiego wtedy Geforce 4200 TI.
Ale ten czas leci. Nvidia ponownie wydaje karty z serii 4000. Pamietam ze moja pierwsza karta grafiki to tez byl model z takiej serii ale to byl GeForce 4200 Ti ktory posiadal az 128 MB pamieci ram.
IGI 2 Covert Strike to gra raczej nastawiona na skradanie sie i likwidowanie przeciwnikow po cichu niz granie jak Rambo.
Oczywiscie tworcy dali taka mozliwosc grania ale trzeba sie wlasnie liczyc ze po wszczeciu alarmu z budynkow i pomieszczen wyleci chmara znacznie lepiej uzbrojonych przeciwnikow.
Jest to dla mnie na plus bo tworcy zrezygnowali z respawnu wrogow jak w pierwszej czesci ale trzeba sie liczyc z tym ze jest ich bardzo duzo.
Wymagania sprzetowe byly wysokie ale w 2003 roku a nie w 2019.
Pamietam ze mialem wtedy GeForce 4200 TI i faktycznie gra nie chodzila plynnie (rozdzialka 1024x768)jak po wszczeciu alarmu zaczela sie pojawiac cala chmara wrogow.
Z GeForcem 1070 TI mam spokojnie 60 fps w 4K i klatki nie spadaja nawet jak duzo sie na ekranie dzieje.
Zgodze sie ze wielka szkoda ze nie powstalo IGI 3. Silnik gry mial bardzo duze mozliwosci generowania olbrzymich otwartych terenow i po ulepszeniu mozna byloby zaimpletwoac w nim gesta roslinnosc jak w Far Cry, Chrome czy nawet Crysis. Zawsze zastanawialem sie jakby wygladalo IGI 3 gdyby mialo premiere w 2006 czy w 2007 roku.
Troche tez pobawilem sie modami i teraz wiem dlaczego tworcy zdecydowali ze zbytnie oddalenie sie od celu misjii zakonczy gre. Z modem Super Jump i niesmiertelnoscia mozna wyskoczyc poza mape i zobaczyc wielka czarna dziure! Oczywiscie czasu jest malo bo gra szybko zakonczy misje. Jednak w misji Border Crossing nie ma takiego ograniczenia, bo dookola jest pole minowe i normalnie i tak sie nie wyjdzie za nie ale z tym modem mozna sobie pofruwac do woli. Mi nawet udalo sie wskoczyc na wrogi helikopter i polatac nim po mapie
Teraz wiem ze ta gra rozgrywa sie alternatywnym swiecie po drugiej stronie czarnej dziury!
https://www.youtube.com/watch?v=6b0rn3m2SZM
No i znowu sobie wrocilem do pierwszego SoF. Nie bede opisywal bo zrobilem to kilka postow kilka lat wczesniej. Tym razem bardziej na luzie podeszlem i zagralen na normalu, wiec snajperzy juz nie byli tak denerwujacy jak na poziomie trudnosci challenging.
Oczywiscie najwiekszym plusem tej gry jest system obrazen i przeciwnicy to tylko mieso armatnie do masakrowania ich na rozne sposoby.
Na dzisiejszych PC chyba tylko wersja GOG dziala. Mam jeszcze wersje na CD z CD Action ale za cholere nie chciala sie nawet zainstalowac. Wczesniej jak dobrze pamietam gralem jescze na 32 Bitowej Viscie i nie mialem problemow z instalacja.
Warto tez oczywiscie sciagnac mod SoFplus dzieki ktoremu mozna odblokowac rozdzielczosci panoramiczne w tym 2K i 4K.
He kto by pomyslal ze 20 lat temu w tej grze 1024x768 bylo dla mnie ''wysoka'' rozdzielczoscia a dzisiaj pykam sobie w 3840x2160. Moze za nastepne 5, 10 lat wroce ponownie do SoFa i zagram w 8K. Ale HUD juz raczej nie bedzie dobrze widoczny bo juz 4K jest strasznie maly.
Hitman Contracts to dobra czesc starej serii ale jednak troche za malo nowosci. Wiekszosc misji to odswierzone wersje z jedynki ktore mozna przejsc w nieco inny sposob.
Oprawa graficzna wzgledem Silent Assassin lekko podrasowana i dodano efekt HDR i byla to jedna z pierwszych gier wykorzystujacych ten efekt. Minus jest taki ze nie mozna wlaczyc wygladzania krawedzi ale gralem w 4K wiec az tak to nie razilo w oczy.
Dla mnie minusem jest to ze jest troche zbyt mroczna. Misje rozgrywaja sie tylko w nocy a jak w czwartej misji zaczal padac deszcz to przestalo padac dopiero w ostatniej i w tej kwestii tworcy troche pale przegieli.
Dzisiaj polecam grac tylko w wersje Steam. Obsluguje spokojnie rozdzielczosci panoramiczne w tym 4K. Wersja GOG z tego co slyszalem niestety obsluguje tylko formaty 4:3.
Darowac sobie mozna wersje CD, poniewaz na wspolczesnych PC jest problem z wyswietlaniem deszczu i moze go nie byc w grze.
Ze starych Hitmanow Silent Assassin jest zdecydowanie najlepszy i dalem ocene 9/10, jedynka 8/10 a Contracts oceniam na 7/10.
Czas leci nie ublaganie i mam juz nieco ponad 40 lat na karku. To taki wiek ktory mozna uznac za oficjalne pozegnanie z mlodoscia i teraz do emerytury poleci jak z gorki.
No coz czasu nie mozna zatrzymac i trzeba sie z tym pogodzic ale kazde pokolenie ma swoje ''zajebiste'' czasy, ktore przewaznie przypadaja na zycie nastoletnie do poznej mlodosci i wieku sredniego.
No i tak nostalgicznie mnie wzielo na przesluchanie sobie Polskiego Power Dance, czyli muzyki ktora nie miala szczescia w naszym kraju, poniewaz w latach 90 tych wszystko co mialo klubowy beat, bylo spiewane glownie w jezyku Polskim automatycznie bylo rownane z Disco Polo
i szeroko pojeta muzyka chodnikowa.
Jednak dla wtajemniczonych istniala wyrazna roznica pomiedzy Disco Polo a prawdziwa muzyka Dance.
Polska muzyka Dance wyrozniala sie od Disco Polo pewnymi schematami. Po pierwsze mimo latwej wpadajacej w ucho melodii bylo brak jakichkolwiek odniesien do muzyki biesiadnej co w Disco Polo w latach 90 tych bylo norma. Kolejna roznica bylo brzmienie ktore w muzyce Dance bylo przewaznie nieco bardziej agresywniejsze i ostrzejsze a tempo przewaznie bylo szybsze. No i na pewno muzyka Dance wywodzi sie z zachodniego nurtu muzyki klubowej, elektronicznej i polskie zespoly przenosily te standardy na nasze podworko.
Polski Power Dance bylo taka odpowiedzia na Eurodance ktore rzadzilo na tanecznych parkietach na zachodzie maksymalnie do drugiej polowy lat 90 tych.
Chyba taki najlepszy okres dla tej muzyki przypadl na rok 1994-1996 z uwzglednieniem 1995 roku.
Czolowymi wykonawcami byli Kasia Leasing, Jamrose, Daniel, Afterlife, United, I&I, Thomas i oczywiscie Stachursky ktory zaczynal swoja kariere od muzyki Dance.
W tych latach nawet komercyjne stacje telewizyjne czy radiowe mialy swoje ramowki ktore nadawaly Power Dance.
Po wiekszosci z tych wykonawcow slad juz zaginal i moze dzisiaj co najwyzej kilka osob czy zespolow jest z Polskim Power kojarzone ale to co zostalo to zostalo i nikt tego nie zabierze ewentualnie zapomni.
Za najlepsze utwory Polskiego Power Dance uwazam utwor Kasi Leasing Wielki Blekit, chociaz jest on bardziej popowy, drugi to Jamrose Possy Boy i tu juz czuc to brzmienie Power Dance.
No i wiekszosc tych utworow byla robiona na komputerach Amiga, muzycznych trackerach i 8 bitowym dzwieku ale producenci potrafili zdzialac cuda i nawet dzisiaj miks i mastering nie brzmi zle.
https://www.youtube.com/watch?v=WMAne3EO3o0
https://www.youtube.com/watch?v=WkzdKvRCF8s
kryniaczek —> Spróbuj kompatybilnośći z Windows XP Service Pack 2. Na YouTube są takie porady i można w ten sposób wyeliminować lagi.
Dobrze tez odpalić grę maksymalnie w 60 fps. Stare gry przeważnie nie współpracują z monitorami np 144 Hz i mogą występować problemy.
I znów po kilku latach wzięło mnie na odgrzanie gier IGI.
Decyzja długo nie trwała i zainstalowałem druga cześć ale mam jeszcze Windows 7 64 Bit wiec nie ma większych problemów.
Jako ze monitor juz mam 4K to trochę przeżyłem szok. IGI 2 spokojnie rozpoznaje rozdzielczość 3840x2160 i granie w tej rozdzielczość nie stanowi żadnego problemu. Jedynie HUD trochę mały ale da się przeżyć.
Pierwsza misja zaliczona na hard z ranga David Jones i zobaczymy jak będzie dalej.
Gra zaliczona. Z poradnikami nie jest trudna ale niektore misje i tak potrafia byc upierdliwe np Say Hello to My Little Friend gdzie sztuczna inteligencja wydaje sie byc troche zbugowana. Przeciwnicy czasami sa slepi a czasami tak wrazliwii ze widza przez sciany.
W tej misji najlepiej wsciasc z snajperke z poprzednich misji i zlikwidowac cel przez okno z daleka. Co ciekawe snajperke tez mozna znalesc w jednej z wiezyczek wartowniczych ale moim zdaniem nie jest mozliwe zdobycie jej bez wszczecia alarmu. Probowalem i kombinowalem na wiele sposobow ale zawsze konczylo sie zaalarmowaniem przeciwnikow.
Kolejna misja ktora uwazam za przekombinowana jest Plutanium Runs Loose, gdzie zeby przejsc przez brame trzeba zsychronizowac sie z innym straznikiem i przebiec w odpowiednim momencie zeby tamci nie zatrzymali Hitmana.
Niewyglada to realistycznie ale dziwnie bo normalnie nas zatrzymuja i nie pozwalaja przejsc ale jak przebiegamy z innym straznikiem to nie reaguja i jest to w porzadku.
Na szczescie reszta misji zostala bardziej przemyslanie zaprojektowana i daje duza frajde w cichym likwidowaniu przeciwnikow i poczucia ze faktycznie wcielamy sie w zawodowca w swoim fachu a nie Rambo.
Graficznie gra nie jest juz szczegolnie piekna ale z modami na widescreen i likwidacja mgly wyglada bardzo solidnie i potrafi cieszyc oko.
Z ograniczeniem mgly trzeba uwazac zwlaszcza w misjach w Kolumbii i na calkowitym jej usunieciu potrafi mocno klatkowac ale na szczescie mozna regulowac to sobie w czasie rzeczywistym, wiec mozna dostosowac tak ze mamy plynnosc i nadal dalekie pole widzenia.
Pierwszy oryginalny Hitman moze jest slabszy niz Silent Assassin ale warto sie z ta gra zapoznac zeby zobaczyc jak to sie wszystko zaczelo.
Od lat nie grywam w klasyczne gry cRPG ale z tego co czytam to od kilku lat przezywaja swoj renesans i nabrala mnie chec zeby klika dobrych nabyc ze steam czy gog i zerwac kilka nocek w planowanym urlopie w Maju i oczywiscie po urlopie ale juz bez zrywania nocek.
Po 2010 bardzo rzadko siegalem po cRPG a od 2015 to juz w ogole, wiec nie za bardzo sie orientuje po jakie gry siegnac, zwlaszcza ze powstalo sporo niezaleznych studiow, ktore podpinaja sie pod klasyki i reklamuja swoje gry jako ''oldschoolowe cRPG'' w starym stylu jak Baldurs Gate czy Neverwinter Nights.
Na pewno siegne po dwie czesci Pillars of Eternity i Divinity: Original Sin ale te sa bardziej znane i moja wiedza na inne podobne gry sie konczy.
Na pewno chcialbym zeby takie gry byly juz ukonczone. Tzw wczesny dostep mnie nie interesuje i czekanie kilka lat na wersje 1.0 to nie dla mnie.
Interesuje mnie glownie tzw klasyczne sredniowiecze, smoki, elfy, orkowie itd ale jak jest jakis interesujacy kosmiczny czy postapokaliptyczny w stylu Fallout cRPG to tez nie pogardze.
Przymierzam sie do grania w pierwsza czesc Hitmana ktora nigdy nie gralem. Na razie posciagalem kilka malych modyfikacji ktore ulatwia zycie.
Mod na widescreen ktory uruchamia gre w 3840x2160 czyli pelnym 4K, maly fix ktory podmienia sterowanie na WASD, i jeszcze jeden mod ktory potrafi usunac mgle ograniczajaca widocznosc.
Jestem troche za stary juz aby kombinowac i bede korzystal z poradnikow zwlaszcza na Youtube. Zobaczymy czy bedzie bardziej wymagajaca niz Silent Assassin ktorego ogrywalem za mlodziaka w 2002 roku na rozne sposoby.
Wtedy bylem mlody i mialem wiecej czasu ale dzisiaj bez poradnikow sie jednak nie obedzie.
Po wielu latach postanowilem ze ponownie zagram w gre-film Johna Woo czyli Stranglehold ktory jest sequelem filmu Dzieci Triady.
Na fabule nie bede sie skupial ze wzgledu na spoilery i lepiej jak ktos chce zagrac to najpierw niech obejrzy film a potem zagra w gre.
Na poczatku odpalenia gry maly szok, mialem czarny ekran ale muzyke slyszalem. Pokombinowalem i okazalo sie ze winne tego stanu jest wlaczane w sterownikach nvidii antyaliasing, ktory trzeba wylaczyc. Jako ze mam monitor 4K kolejny zawod, brak mozliwosci ustawienia wiekszej rozdzielczosci niz 1920x1080. No to wujek Google i szukanie rozwiazania tego problemu. Jest solucja, trzeba recznie edytowac plik konfiguracyjny i wpisac rozdzielczosc ktorej nie ma w menu.
Mysle ze koniec klopotow i czas odpalic gre i kolejny zonk. Kamera jest tak blisko ustawiona ze po paru minutach bierze mnie na rzyganie. Stop i ponownie do wujka Google wolam o pomoc. Wujek Google wypluwa solucje, maly trainer ktory pozwala na manipulowanie FOV w grze.
Wreszcie moge zaczac gre od nowa i cieszyc sie juz rozgrywka. Ta na poczatku daje sporo frajdy ale szybko okazuje sie ze jest bardzo powtarzalna. Na gracza w kazdym lewelu czeka kilkadziesiat jak nie setki respawnujacych tak samo wygladajacych sie wrogow, ktorzy spawnuja sie w miejscach gdzie przed chwila nikogo nie bylo albo za plecami gracza.
Na wiekszosci koncowych etapach poziomu czeka na nas boss Terminator ale ludzki w ktorego trzeba wladowac tone olowiu aby wreszcie padl.
Na szczescie w eliminowaniu ich gra daje graczowi do dyspozycji spory arsenal ale Tequila moze tylko dwie giwery naraz trzymac co jest realistyczne ale potrafi robic takie wygibasy ze realizm w noszeniu dwoch giwer nie jest potrzebny.
To co jest najwieksza zaleta gry jest bullet time rodem z Max Payne i fizyka otoczenia ktora wymiata i niszczy wiekszosc wspolczenych gier.
Nie spodziewalem sie ze gra z 2007 roku moze miec bardziej zaawansowana fizyke niz gry z 2020. Niszczyc mozna doslownie wszystko.
Po wystrzeleniu serii z karabinu rozlatuja sie kszesla, szyby, stoly, obrazy na scianach a kafelki odlatuja ze scian zostawiajac po sobie kupe kurzu.
Graficznie z kolei jest tak sobie nawet jak na rok 2007. Widac ze tworcy nie wykorzystali potencjalu silnika Unreal Engine 3, przez co czesto raza nas tektury niskiej jakosci, bloom i migotanie tekstor od czasu do czasu.
Widac ze cala moc owczenych konsol, czyli PS3 i Xbox 360 poszla na liczenie fizyki za ktora odpowiedzialny jest Havok. Szkoda bo na pecetach mozna bylo pokusic sie przynajmniej o lepsze tekstory.
Rozczarowaniem jest angielska wersja jezykowa, przez co aktorzy brzmia fatalnie i sztucznie i zdecydowanie lepiej aby by bylo aby aktorzy rozmawiali ze soba w oryginalnym jezyku z napisami angielskimi.
Calosc oceniam na takie mocne 6/10. Na pewno warto zagrac dla samej fizyki ale za duzo tu elementow z Serious Sam przez co ciagle strzelanie do respawnujacych sie na okraglo wrogow zaczyna dosc szybko nudzic. Jednak fizyka i bullet time troche ta nude urozmaicaja.
Kolejny dowod na to ze prawo nie nadaza za rozwojem technologii. Za taki przekret i scam powinno z miejsca scigac ich FBI.
Wlasnie bardziej mi chodzilo o haslo do wifi, bo jak chce podlaczyc nowe urzadzenie to wyswietla sie zebym go wpisal ale jednoczesnie jest informacja, ze mozna ten przycisk na routerze nacisnac zeby sie wtedy automatycznie polaczyl.
To zadzwonie do nich w poniedzialek zeby mi to haslo udostepnili, poniewaz wole je znac.
Wczoraj oficjalnie zmienilem dostawce internetu i dostalem nowy router jakis Mercusys a wczesniej przez ponad 15 lat mialem TP Linka.
Niby wszystko dziala dobrze ale nie znam hasla do niego ale mozna podlaczyc do niego poprzez telefon przez zeskanowanie kodu qr ktore jest na spodzie urzadzenia.
W drugim pokoju mam stary komputer z karta sieciowa TP Linka na USB i tam po uruchomieniu komputera wyskoczyla informacja ze nalezy nacisnac przycisk w routerze zeby sie podlaczyc, co tez tak uczynilem i internet hula rowniez.
I teraz pytanie. Czy do tych nowych routerow nie jest wymagana znajomosc hasla?
Do tego starego to zawsze trzeba bylo wklepac haslo aby podlaczyc nowe urzadzenie.
Nie bylo mnie w domu jak fachowcy przyszli zrobic ten internet a zona tez sie spieszyla i jak uruchomili neta to musiala wyjsc.
Teraz sie zstanawiam czy dzwonic do tej firmy i sie zapytac o to haslo czy to olac skoro wszystko dziala.
Slyszac glos Sama w nowych grach mam wrazenie ze jeden i ten sam facet od ponad 20 lat udziela mu glosu.
Moze tylko ja mam takie uczucie ale Marky Mark mi jakos nie pasuje do roli Victora Sullivana.
Fajnie jakby udalo im sie ukonczyc ten mod i dodac cala prowincje Tamriel, wtedy na pewno wroce do Morrownida i zatopie sie w ten swiat ponownie na setki godzin jak nie wiecej.
Juz jakies 80% wspolczesnych gier typu Fortnite, PlayerUnknown's Battlegrounds i te inne nastawione glownie na multi mnie nie interesuje.
Jestem graczem starego typu i gram wylacznie w gry single player, ktorych niestety jest coraz mniej, przynajmniej tych z epicka fabula a nie tylko taka typu zapchaj dziure bo multi jest wazniejsze.
Poczekam nawet jak prace maja potrwac kolejne 20-30 lat. Jak dozyje to bede mial co robic na emeryturze :)
Niedawno przypomnialem sobie dwie pierwsze odslony Sama i ponownie bawilem sie bardzo dobrze, chociaz ta czesc w Egipcie jest troche bardziej monotonna po dluzszej zabawie.
Tu nie ma miejsca na myslenie, tylko na ciagle trzymanie palca na spuscie wszelkiego rodzaju karabinow, tych znanych klasycznych po calkowicie nierealnych i science fiction.
Grafika wiadomo sie zestarzala ale godnie. Za to gre mozna dzisiaj spokojnie uruchomic w rozdzielczosci wyzszej niz 1080p np 2K i 4K i z prawdziwym widescreenem, chociaz wymaga to pogrzebania w pliku konfiguracyjnym.
Klasyk nad klasykami. Doskonaly klimat, swietne misje ktore mozna przejsc na wiele sposobow.
Ponownie po latach zamierzam przejsc cala gre ale tym razem jak prawdziwy zawodowiec a nie jak Rambo, kiedy gralem w ta gre pierwszy raz.
Graficznie nawet daje rade i z modem na widescreen mozna spokojnie odpalic w 4K ale HUD gry troche maly i trzeba sie przyzwyczaic.
Trzeba jeszcze wrzucic do folderu z gra pliki z innego moda ''enbconvertor '' ktory rozwiazuje pewne problemy graficzna na nowszych systemach niz Windows XP i gra dziala jak ta lala na Windows 7 64 Bit.
Odradzam sieganie po wersje Steam,poniewaz jest troche ocenzurowana i lepiej nabyc wersje GOG w ktorej owej cenzury nie ma.
Jakas tam organizacja Hinduska przyczepila sie do gry i tworcy w wersji Steam po usuwali pare rzeczy ale do wersji z Gog sie juz nie przyczepili i dlatego lepiej brac ta wersje.
Bond ot tworcow Hitmana wiec moze byc ciekawie. Oby tylko mial wlasny styl i gamepley nie byl kopia z gier o lysym zabojcy.
Turok to bardzo dobry staroszkolny FPS choc liniowy do bolu. Ten Turok nie ma nic wspolnego z poprzednimi Turokami ktore byly bardziej zrecznosciowo - przygodowe i tu tworcy na fali popularnosci Gears of War, postanowili zrestartowac serie i zrobic rasowego FPSa i wyszlo to calkiem niezle chociaz za bardzo filmowo i liniowo.
A do Gears of War porownanie nie jest przypadkowe, poniewaz mamy tu umiesnionych twardych komandosow i nasz Turok jest jednym z nich.
Ogolnie bylo kilka FPSow w tamtym czasie ktore czerpaly z Gears of War pewne schematy, tak jak np BlackSite: Area 51 ale graczom nie przypadlo to do gustu wiec sprzedaly sie slabo i nie bylo kontynuacji.
Tak tez stalo sie z Turokiem i po klesce komercyjnej nie bylo mowy o nastepnej czesci a szkoda bo mozna byloby ulepszyc rozgrywke i wydac nawet trylogie.
Graficznie jak na rok 2007 jest dobrze i jest to jedna z lepiej wygladajacych multiplatformowych gier na Unreal 3 Engine. Tworcy zaimpletowali system gestej roslinnosci ale jednak dzungla, nie jest tak impnujaca jak w Crysisie. Ogolnie w takiej grze Cry Engine sprawdzilby sie duzo lepiej ale wtedy wersje na konsole odstawalyby zbyt mocno od wersji PC, a wtedy to Xbox 360 i PS3 byly dla tworcow wazniejsze i zdecydowali sie na gorszy Unreal Engine 3, ktory dzialal na ograniczonych mozliwosciach konsol duzo lepiej.
Jako ze to juz dosc stara gra to dzisiaj spokojnie w Turoka mozna grac w 4K na budzetowych kartach graficznych, wiec warto chocby dlatego sobie odpalic gre jeszcze raz.
Gra ma tez jeden dosc powazny problem. Bardzo niskie pole widzenia czyli FOV, ktory u mnie juz po 15 minutach powodowal uczucie wymiotow ale na szczecie mozna edytowac FOV w ini (trzeba dodac linie z opcjami FOV i podczas gry nacisnac tab i wpisac np fov 90) gry ale wtedy przestaje dzialac zoom broni ale wole to niz pozniej czyscic obrzygany monitor.
Jedyna upierdliwoscia jest to ze po kazdym wczytanym save i nowym poziomie FOV sie resetuje i trzeba go na nowo ustawiac.
Dziwne jest to ze Turok zostal calkowicie porzucony i nie mozna go juz kupic w serwisach typu Steam czy GOG, wiec jest to juz produkt typu Abandonware, wiec mozna go sciagnac zupelnie za darmo i nie miec z tym problemow moralnych, wiec polecam tak zrobic.
Czlowiek troche jest jak chomik. Chomikuje przez cale zycie rozne rzeczy ktore sa juz nieprzydatne.
Mam znajomego ktory ma cala piwnice zagracona roznymi starymi rzeczami.
Widzialem tam np stary dekoder satelitarny z polowy lat 90' tych. Pytalem sie do czego ci jest potrzebny, to odpowiedz brzmiala a moze sie jeszcze przyda.
Byly tam tez stare szklanki, dzbanki, talerze pamietajace czasy drugiej wojny swiatowej i odpowiedz podobna a moze sie jeszcze przyda albo a szkoda to wyrzucic.
Do tego pordzewiale duze sruby i nakretki co mosty moga podrzymac, ulamany klucz oczkowy 28 mm, jakies stare rury metalowe a nawet 20 paroletni kaloryfer.
Widzialem tam tez karnisze na zaslony kupione w 1997 roku, ktore przez ponad 15 lat sluzyly ale tez moga sie jeszcze przydac.
Byly tam tez jakies stare ksiazki z lat 70-80 tych ktore juz splesnialy a nawet kilka gazet z czasow komunistycznych.
I wszystko to ''szkoda wyrzucic bo moze sie jeszcze przydac''.
Ludzie nie wiedza co traca. Prawda jest taka ze moze Full HD jest fajne ale do monitorow maksymalnie 23 cali. Na wyzszych piksele zaczynaja juz razic po oczach.
Sam jak przeszedlem na 4K 28 cali to zdalem sobie sprawe ze Full HD to naprawde niska rozdzielczosc nadajaca sie co najwyzej do laptopow 15.6-17 cali.
Wciaz mam starego kompa z monitorem 1920 x 1200 24 cale i jak go odpale to trudno mi przyzwyczaic wzrok, bo wszystko co na nim widze wydaje sie jakies takie rozmazane i niewyrazne.
To trzeba zobaczyc samemu na wlasne oczy zeby docenic rozdzielczosci wyzsze niz 1080p.
Ludzie jeszcze dlugo beda siedziec na Full HD bo taki monitor mozna kupic za mniej niz 500 zlotych a monitor 4K to wydatek 1500 zl. Ale ceny na szczescie tez leca w dol, bo jeszcze z rok, dwa lata temu to z 2000 zl trzeba bylo wylozyc.
Owady latajace ciagna do swiatla dlatego wieczorami nie nalezy zapalac oswietlenia w domu przy otwartym oknie.
Moga tez je przyciagac roznego rodzaju zapachy pozywienia w kuchni wiec nie nalezy zostawiac resztek jedzenia na talerzach, bo zapach wydobywajacy sie na zewnatrz jest jak zaproszenie ich na uczte.
Udalo mi sie rozwiazac problem z mikroprzycieciami. Otoz przeszukalem troche internet i trafilem na pewien watek o Dead Island gdzie jeden kolega narzekal na mikroprzyciecia, pomimo ze mial mocnego PC.
Drugi uzytkownik odpowiedzial mu zeby wylaczyl V-Sync w opcjach karty graficznej i to pomoglo.
Nastepna opcja ktora pomaga, to odlaczenie klawiatury i granie na padzie. Oczywiscie u mnie granie na padzie w FPSa nie wchodzi w gre, dlatego wybralem pierwsza opcje.
Jako ze Call of Juarez The Cartel korzysta z tego samego silnika graficznego, postanowilem wylaczyc V-Sync i zadzialalo. Gra chodzi zuwazalnie lepiej ale to sprawilo, ze wiatrak na moim GTXie 1070 Ti zaczal chodzic na maksymalnych obrotach.
Troche tez poszperalem na angielskim internecie i okazalo sie ze faktycznie za mikroprzyciecia odpowiada klawiatura!
No prosze panstwa z Techlandu. Nie spodziewalem sie po was ze silnik gry nie zostanie do porzadku zoptymalizowany. Zeby zwykla klawiatura powodowala problemy z wydajnoscia, to juz przekracza wszelkie granice!
https://pcgamingwiki.com/wiki/Call_of_Juarez:_The_Cartel#Microstuttering
No to po ukonczeniu dwoch pierwszych odslon Call of Juarez, ktore byly bardzo dobrymi grami, wzialem sie za najbardziej kontrowersyjny tytul z tej serii czyli The Cartel.
Na razie ukonczylem pierwszy poziom, ktory byl taka typowa strzelanka bez wiekszych urozmaicen.
Pierwsze co rzuca sie w oczy to oprawa graficzna, ktora jest inna niz w Call of Juarez Bound in Blood.
Otoz w tamtej grze obraz byl ostry jak zyleta, mial swietna jakosc tesktor, chodzil bardzo plynnie, mial niezle wygladajaca roslinnosc i dzialal na silniku Chrome Engine 4.
Spodziewalem sie, ze skoro gra wykorzystuja nowsza wersje silnika, czyli Chrome Engine 5 to graficznie bedzie jeszcze lepiej.
A tymczasem sie okazalo ze jest jednak troche gorzej. Tesktory sa takiej sobie jakosci, obraz jest mniej wyrazny a najwieksza bolaczka jest i musze to napisac z duzej litery sa potezne MIKROPRZYCIECIA. Gra na takim GeForce 1070 TI chodzi u mnie w 4K w stalych 60 fps na sekunde a przez MIKROPRZYCIECIA wyglada jakby dzialala w jakis 25 fps.
O co tutaj chodzi? Jak to mozliwe ze nikt w Techlandzie nie zajal sie porzadna optymalizacja nowszego silnika?
Bound in Blood byl fantastycznie zoptymalizowany a tu dostalismy wersje silnika, ktora jest skopana.
Mam nadzieje ze przynajmniej tych mikroprzyciec nie bedzie w Dead Island, ktorego tez chce wreszcie zagrac, bo nie mialem okazji ze wzgledu na leciwego PC kilka lat temu.
Po pierwszej misji jest bez rewelacji, ale tez jest nie najgorzej ale epickiej fabuly juz raczej nie nalezy sie spodziewac ale mam nadzieje ze jako Shooter Call of Juarez The Cartel sie sprawdzi dobrze.
Szkoda ze nie ma juz wiecej takich w starym stylu gier FPS w ktorym liczy sie wesola rozwalka.
Oprocz Wolfensteina i Dooma juz nic nam nie zostalo. No i moze te stare, jare FPSy sprzed dekady.
El Matador to ciekawa niskobudzetowa gra akcji w stylu Max Payne i slowo niskobudzetowa nie oznacza ze jest krapem pokroju niektorych starych gier City Interactive.
Otoz jest to gra naprawde niezla ale bardzo krotka. Mamy prolog i szesc rozdzialow i wystarczy jakies dwie godziny grania, aby ukonczyc gre.
El Matador podobnie jak Max Payne jest gra typu TPP nastawiona wylacznie na akcje. Nie mu tu zadnych elementow skradankowych, ktore troszke urozmaicilyby gre.
W grze wcielamy sie w Victora Corbeta, agenta DEA ktory zostal wyslany do Kolumbii aby walczyc z narkotykowymi kartelami i robi to w calkiem efektywny sposob. Oprocz slynnego Bullet Time, Corbet ma do dyspozycji caly arsenal pod reka.
Jako ze gra nie jest nastawiona na realizm, to nasz bohater moze trzymac w kieszeni kilka pistoletow i karabinow w tym, uzi, kalacha, karabin m4, shotguna, ciezki karabin maszynowy czy wyrzutnie rakiet.
W grze czasami towarzysza nam inni policjanci z jednostek specjalnych ale sa oni kompletnie nie przydatni, bo najczesciej gina zaraz po zaladowniu nowej misji.
W grze tez jest kilka cutscenek poprzedzajacych misje w ktorej wystepuje nasz przelozony i piekna pani policjantka Mia Rodriguez. Liczylem troche nawet na maly watek milosny pomiedzy naszym bohaterem a pania Rodriguez niczym z Kolumbijskich, Meksykanskich czy Brazylijskich telenowel ale sie przeliczylem.
Po ukonczeniu watku fabularnego pojawila sie na ekranie informacja ze nasz heros zostal przeniesiony do Azji, co sugerowalo ze tworcy planowali kontynuacje ale jak widac, ostatecznie nic z tego nie wyszlo.
Graficznie jak na rok 2006 jest tak sobie. Wykorzystany silnik przypominal mi troche takiego ulepszonego Source z Half Life 2.
Dziwie sie ze gra nie pojawila sie na konsolach, zwlaszcza Xboxie 360. Moze sprzedaz bylaby lepsza i kontynuacja by powstala, bo wydanie gry tylko na PC w 2006 roku, kiedy mocno sie promowalo ''next geny'' czyli konsole Xbox 360 i PS3 nie byla dobrym wyborem.
Z grafika tez jest zwiazana pewno niedogodnosc. Otoz gra po wydaniu patcha, obsluguje widescreen ale wybor rozdzielczosci jest ograniczony do maksymalnie 1920 x 1200. To oczywiscie bylo duzo jak na rok 2006, ale po latach, niestety to ograniczenie, dla osob ktore tak jak ja, przesiadly sie na 4K Ultra HD jest wrzodem na dupie!
Na szczescie dostepny jest mod ktory usuwa ta niedogodnosc i umozliwa granie w 2560 x1440 czy 3840 x2160 a nawet wiekszej, wiec jak posiadasz monitor o wiekszej rozdzielczsci niz Full HD, koniecznie pobierz tego moda, a nawet jak nie posiadasz to tez pownienes sie nim zainteresowac, poniewaz mod przywraca Hor+ (poprawny widescreen) i naprawia bledy graficzne zwiazane z cieniami w grze.
http://www.wsgf.org/dr/el-matador
Polecam zagrac w El Matadora. Jak dla mnie zasluguje na ocene 7 i jak na gre o niskim budzecie jest to przyzwoita produkcja.
Gra ukonczona i moge napisac cos wiecej. Na pewno jest to bardzo udana kontynuacja, ktora w niektorych momentach przebija czesc pierwsza.
Fabularnie Bound In Blood jest powiazane z czescia pierwsza. Tu sie dowiedzialem np, ze Marissa to matka Billlego. Poznajemy tez historie dwoch pozostalych braci McCall czyli Wiliama i Thomasa. Poznajemy tez blizej Indianina Running River, ktory tez pojawil sie w oryginalnym Call of Juarez jako Calm Water. No i oczywiscie poznajemy blizej bandziora Juareza.
Z ciekawostek mozna wymienic ze dwie lokacje sa przeniesione z oryginalnego Call of Juarez. Pierwsza to posiadlosc Juareza w ktorej czesci pierwszej byla finalowa misja a druga to? Raczej nie bede spoilerowac i lepiej sie samemu o tym dowiedziec.
Pierwszy Call of Juarez to gra akcji z elementami przygodowymi i troche platformowymi a Bound In Blood to juz typowy Shooter nastawiony na ciagla akcje.
W wiekszosci misji mamy do wyboru kim chcemy grac Rayem czy Thomasem. Obydwoje maja nieco inny styl walki. Ray to maszyna do zabijania a Thomas troche bardziej preferuje spryt i walke roznymi broniami jak luk, noze, strzelba.
Ogolnie bardzo dobrze mi sie gralo. Jest to typowy shooter w klimatach westernu. Mamy sprazone sloncem Arizone i Meksyk, sa indianie, pojedynki na rewolwery i troche watkow z armii i historii USA.
Oczywiscie Bound In Blood nie jest gra pozbawiona wad. Troche nie przypadly mi do gustu pojedynki na rewolwery. Niby fajnie ale jednak za czesto w nich ginalem, a czasami musialem kilkanascie razy powtarzac pojedynek, zanim udalo mi sie powalic przeciwnika na glebe.
W pierwszej czesci bylo to lepiej rozwiaze i w calej grze, przegralem tylko dwa pojedynki, a tu za pierwszym razem udalo mi sie wygrac cztery, moze piec razy.
Graficznie jest lepiej ale tez jest pewne ale. Co prawda tekstory, postacie, sa lepiej wykonane niz w jedynce ale roslinnosc juz nie koniecznie.
W pierwszym Call of Juarez mamy tereny naprawde gesto porosniete rozlinnoscia a w Bound In Blood zaoszczedzono jednak roslinnosci i glownie mamy wszedzie rosnace choinki i uboga trawe.
Jednak naprawde warto zagrac i to koniecznie w obydwie czesci Call of Juarez poniewaz fabularnie sa polaczone i duzo stracimy jak ominiemy ktoras czesc.
Podobno Techland odzyskal prawa do Call of Juarez i fajnie byloby zagrac ponownie w ta gre. Mozna by np kontynuowac watek Billego ale raczej bardziej juz meskiego niz chlopiecego.
W dzisiejszych czasach raczej liniowy Shooter moglby sie nie przyjac to nastepny Call of Jurez musialby miec otwarty swiat z epicka fabula i mnostem zadan pobocznych.
Mysle ze ekipa Techlandu bylaby w stanie zrobic taka gre z otwartym swiatem w klimatach westernu, dorownujacej serii Read Dead Redempion.
Witam.
Mam problem. Chyba uzywalem cienkiego antywirusa (MSE) i ktos hacknal moje konto Google.
Faktycznie zainstalowalem lepszeg tym razem Eseta i po skanowaniu wykryl wykryl kilka trojanow i chyba ktos z przegladarki wyciagnal hasla i wlamal sie miedzy innymi na moje konto Google i je usunal.
Porzadek na kompie jest zrobiony wszelkie hasla pozmienialem, wiec chyba znow jestem bezpieczny.
Problem jest tylko z kontem Google. Co prawda konto zostalo usuniete ale na szczescie udalo mi sie go odzyskac i moge spokojnie nadal korzystac z gmeila.
Niestety mam problem z kontem na Youtube. Niby normalnie moge sie zalogowac ale nie moge sie przelaczyc na kanal Youtube ktory uzywalem.
W Youtube jest taka mozliwosc ze mozna sobie nawet i kilka kanalow na jednym koncie zalozyc.
Nie ma juz jednak takiej opcji. Moge tylko utworzyc nowy kanal, nic wiecej.
Skoro jest on polaczony z tym samym adresem emeil to dlaczego nie mam opcji zeby sie do niego dostac?
Kanal istnieje nadal i nie zostal skasowany. Tylko trzeba go znowu polaczyc zeby byl widoczny przy wyborze w prawym gornym rogu.
Wykorzystalem wszystkie opcje pomocy na stronach Youtube i chyba juz tylko bezposredni kontakt z prawdziwymi ludzmi moze pomoc.
Nie jest to moze kanal z tysiacami widzow, milionami wyswietlen. Zarabial pare tylko groszy ale szkoda byloby go stracic na zawsze.
Dzieki za pomoc.
Po niezlej jedynce zaczalem sobie grac w druga czesc Call of Juarez. Narazie jestem po pierwszej misji wiec ciezko mi jescze cokolwiek napisac ale chyba bedzie tu wiecej akcji i strzelania niz w pierwszej czesci.
Pierwsze co tez rzucilo mi sie w oczy to obrzydliwie niskie pole widzenia czyli tzw FOV. Po kilku minutach grania nie umialem wytrzymac i zaczalem szukac rozwiazania tego problemu.
Na szczescie sa moderzy ktorzy ratuja w takich sytuacjach z opresji i znalazlem mod ktory nazywa sie realizm mod. Na szczescie nie trzeba zmieniac gameplaju na bardziej realistyczny i mod pozwola tez tylko na samo zwiekszenie pola widzenia.
Mod ofereruje trzy opcje zmiany pola widzenia. Standardowe jest 46 i mozna wybrac miedzy 57, 65 i 75. Jak wybralem 65 bo mnie zadowala i skopiowalem pliku do folderu z gra.
Jak ktos zaintersowany modem to mozna luknac na stronke WSGF:
http://www.wsgf.org/dr/call-juarez-bound-blood
Nie wiem jak mogliscie wczesniej grac z tak niskim polem widzenia, zwlaszcza w widescreen. Techland kompletnie spapral sprawe. W jedynce ustawienia FOV byly lepiej skonfigurowane.
Zobaczymy jak dalej beda sie prezentowac sie akcja, fabula itd.
Gra ukonczona. Najlepsze misje to jednak z Rayem a z Billym takie sobie ze wzgledu na trudne elementy platformowe. Biczem trzeba sie nauczyc obslugiwac a nie jest to takie proste. Skakanie z galezi na wysze polki skalne, moze spowodowac ze wpadnie sie w mala frustracje, bo nawet jak sie wydaje ze robimy dobry skok, to spadamy, bohater ginie i trzeba zaczynac od nowa, ale moze byc tak ze dopiero po kilku nieudanych probach sie uda.
Z kolei Ray to maszyna do zabijania. Z dwoma spluwami i bullet time, mozna wykosic dosc latwo wszystkich przeciwnikow na mapie, moze nawet za latwo ale pewnie na wyzszych poziomach trudnosci jest inaczej.
Graficznie jak pisalem z patchem DirectX 10 jest bardzo ladnie. Lasy wygladaja lepiej niz te w Obliwionie i zblizaja sie do poziomu Crysisa.
Jedynie co moze razic to ekran ladowania w tym samym rozdziale. Co prawda nie we wszystkich ale jednak sie zdarza.
Ale pewnie wymagalo to duzo pamieci Ram na karcie graficznej a w tamtych czasach nawet 512 MB standardem jeszcze nie bylo, wiec mozna przymknac na to oko.
Witam.Tu stary wyjadacz starych gier. Dead to Rights to kolejna gierka z poczatku XXI wieku, ktora postanowilem sprawdzic.
Dead to Rights mozna okreslic mianem polaczenia gry TPP, celowniczka i bijatyki a wszytko klimacie Max Payne i filmu K-9, czyli wilczurem albo haskim do pomocy.
Pomysl jak najbardziej trafiony, ale czy wykonanie tez stoi dobrze? Mysle ze jednak nie tak bardzo.
Gra widac ze jest tylko typowa konwersja z konsoli. Sterownie jest bardzo niewygodne a oprawa graficzna stoi niestety na bardzo niskim poziomie.
Samo sterownie myszka jest problemem. Musialem wlaczyc w myszce 3200 dpi aby obracac postacia w miare wygodnie (normalnie gram na 800-1200). Nie wiem jak radzili sobie gracze, np w 2002 roku, kiedy w uzyciu byly jeszcze przewaznie myszki kulkowe a optyczne dopiero co wchodzily na rynek masowy.
Wydawaloby sie ze Dead to Rights to gra zrobiona dla tzw ''fun'', czyli dla casuali, gdzie idziemy sobie i eliminujemy wrogow przez odstrzelenie ich albo niczym Bruce Lee, Chuck Norris, Jean Claude Van Damme, rokladamy ich na lopatki w kilka sekund.
Nic z tych rzeczy. Dead to Rights, to gra naprawde wymagajaca i miejscami bardzo trudna. Na poczatku jest w miare ok, ale pozniej pojawiaja sie znacznie bardziej wymagajacy przeciwnicy albo wkurzajace mini gierki, typu rozbrajanie bomb.
Przeciwnicy potrafia respawnowac sie za plecami gracza, maja nielimitowana ilosc amunicji, strzelaja bardzo celnie i non stop. To znaczy ze, nawet, jak schowamy sie np za murkiem, to beda strzelac i krecic sie w kolko macieju, tak dlugo az zabija gracza. A na normalu, celna seria z karabinu, przewaznie sprawia, ze kamizelka kuloodporna znika, a druga celna seria sprawia, ze bohater moze juz tylko wachac kwiatki od spodu.
Druga denerwujaca sprawa to minigierki. Najbardziej irytujace jest rozbrajanie bomb. Oczywiscie, moze powinno to byc wymagajace, ale na potrzeby gry, mini gierka powinna byc jednak bardziej przyjazna.
A moge napisac ze irytujacych mini gierek jest calkiem sporo.
Gra, naprawde w wielu miejscach, nie ma litosci dla gracza. Jedna pomylka i wczytujesz najblizszy save gry.
Na cale szczesie, mapy nie sa zbyt duze. Na jednej lokacji mozna grac bez zapisu co najwyzej 5 minut a po wejsciu, np przez drzwi do innej lokacji, mozna zapisac stan gry. To bardzo dobre rozwiazanie, bo cale rozdzialy sa dosc rozlegle i w jednym mozna spedzic, co najmniej 30 minut a w innych nawet dluzej.
Gra jest nawet fajna ale na poziomie trudnosci latwy. Wyzsze, sa przeznaczone da graczy bardzo doswiadczonych w strzelankach a nawet bijatykach.
Ja gram na normalu, bo jestem uparciuchem i nie poddaje sie tak latwo nawet jak jest ciezko.
Graficznie jest zle, nawet jak na rok 2002-2003. Gra to tylko konwersja z PS2, wiec np, tekstory sa tragicznej jakosci. Jedynie efekty specjalne, jeszcze od biedy ujda.
Dzisiaj tez, dzieki hackowi exe, mozna grac w widescreen i bardzo wysokich rozdzielczosciach, jak najpopularniejsze wciaz w 2019 roku 1920x1080 lub 2560x1440 czy nawet 4K Ultra HD 3840x2160.
Dead to Rights, polecam raczej tylko dla doswiedczonych graczy ktorzy lubia wyzwania. Innym graczom, bardziej casualowym tez w sumie polecam, ale nie grajcie na poziomie trudnosci wiekszym niz latwy.
Ogolna koncowa ocena gry to jak dla mnie 6/10. Gdyby nie upierdliwy poziom trudnosci i niektore mini gierki moglbym dac nawet 8/10.
Po prawie 10 latach powrocilem do Chasera sprawdzic jak sie w niego gra po tak dlugim czasie.
Wreszcie poradzilem sobie z tym skokiem przez niektore przeszkody w grze, jak ten nieszczesny murek z ktorym tak sie meczylem kiedys.
Otoz czesto stare FPSy tak maja, ze podczas skoku, trzeba przycisnac nie tylko klawisz skoku ale i np klawisz odpowiedzialny za kucanie i wtedy postac troche wyzej skoczy.
Spotkalem sie z tym miedzy innymi w Project IGI 2 i 007 Nightfire.
Sam gameplay, jak dla mnie az tak sie nie zestarzal. Chaser to typowy klasyczny linowy FPS, oskryptowany do bolu.
To jest tez wymagajacy FPS pod wzgledem poziomu trudnosci, nawet na normalu. Przeciwnicy bardzo rzadko pudluja a dwie, trzy celne serie z karabinu, sprawiaja ze trzeba zaladowac poprzednie save. A sejwowac powinno sie tu co dwie minuty.
Gra tez jest dluga. Lokacje sa roznorodne (zwiedzimy Stacje Kosmiczna, Japonska Dzielnice, staniemy za sterami malego statku podwodnego a gwozdziem programu, jest wyprawa na Marsa).
To sprawia ze Chaser nie jest gra na jeden wieczor ale moze nawet na kilkanascie wieczorow.
Graficznie Chaser sie zestarzal ale mozna go w 2019 roku uruchomic w rozdzielczosci wyzszej niz Full HD jak 2560x1440 czy 3840x2160.
Nalezy tylko pobrac poprawke na widescreen z WSGF, bo gra co prawda obsluguje rozdzielczosci panoramiczne ale obraz jest vert- i poprawka przywraca pelny Hor+.
Po wielu latach powrocilem do swiata Psi-Ops. Gra sie zestarzala graficznie ale gameplay jest nadal bardzo dobry.
Gra jest darmowa dzisiaj ale mam jeszcze DVD z CD Action, gdzie byle pelniakiem swego czasu. Niestety wersja z CD Action jest zabezpieczona Starforcem w wersji bodajze trzy, wiec niemozliwe jest jej odpalenie na systemie nowszym niz Windows XP.
No coz poratowalem sie crackiem i wreszcie moglem odpalic gre na Windows 7 64 Bit.
Niestety okazalo sie, ze wybor rozdzielczosci jest ograniczony do 1280x1024 co na moim monitorze 4K nie jest satsyfakcjonujace.
Na szczescie jest i na to lekarstwo w postaci hacka od Thirteen AG, ktory dodaje wsparcie dla widescreen, mozliwosc zmiany Field of View i wysokich rozdzielczosci jak 3840x2160.
Niestety hack nie jest idealny i cutscenki ktorych w grze jest mnostwo wyswietlaja sie niepoprawnie, ale lepsze to niz granie w 1280x1024.
To z pewnoscia jedna z pierwszych gier przed Half-Lifem 2, ktora zamiast grafika zachwycala fizyka otaczajacego swiata. Bo to wlasnie fizyka jest kwintesencja tej gry.
Gra czerpie garsciami z mozliwosci Havoca. Prawie kazdy przedmiot mozna uniesc i rzucic (beczki, skrzynie, glazy, ludzie itd). Przeciwnicy rzucani przez naszego bohatera lataja jak szmacianie lalki. Jak rzucimy przeciwnikiem na wybuchowa beczke, to sie podpali to poleci np w gore lub na boki. Mocami mozna go podniesc i wyczerpac z niego energie az mu glowa sie rozleci. Od martwego wroga lezacego na ziemi, nasz bohater moze sie potknac i przewrocic. Rzucajac przedmiotami i przeciwnikami trzeba uwazac, bo czasami sie zdarzy, ze tak niefortunnie nimi rzucimy ze poleca w nasza strone i nasz heros sie przewroci.
Takich smaczkow w grze jest mnostwo i daje to wieksza frajde niz podziwianie grafiki w duzo nowszych grach.
Gra zostala tak zrobiona, ze wykorzystywanie fizyki jest wrecz obowiazkowe do walk z bosami.
Swietna gra, ktora ma tez oczywiscie swoje wady, ale jest to obowiazkowy tytul dla tych co uwazaja ze fizyka w grach jest rownie wazna, jak grafika a moze nawet i wazniejsza.
Gra moze i jest niskobudzetowa, ale pokazala ze tanim kosztem mozna zrobic gre, ktora przewyzszala wiele tytulow AAA tamtego okresu.
Gra dostaje u mnie mocna ocene 8. I szkoda ze nie powstala nigdy kontynuacja, na nowsze konsole PS3, Xbox 360 i oczywiscie PC.
Gra za tak niewiele, oferowala tak duzo. Po zakonczeniu gry i odnalezeniu np wszystkich ukrytych gnomow, odblokowywaly sie misje bonusowe, nowe skorki postaci. Cala gre mozna np przejsc jeszcze raz, chyba kazdym bohaterem czy wrogiem w grze. Jest nawet Scorpion z Mortal Combat.
I pomyslec ze dzisiaj moznaby upchac te bonusy w dlc i sprzedac je osobno. To pokazuje jak rynek gier sie zmienil ale niekoniecznie na lepsze.
Shade: Wrath of Angels to gra troche podobna do Shadow Mana troche do Tomb Raidera.
Myslalem ze bedzie to survival horror w TPP ale to bardziej przygodowa gra akcji z elementami grozy ktorej raczej jest niewiele.
Gra jest dosyc fajna. Walczymy mieczem, bronia palna i kusza z roznymi szkieletami, pajakami, zombie itd. Niestety do wad mozna zaliczyc brak postaci niezaleznych. Dialogi sa tylko prowadzone pomiedzy naszym bohaterem a kobiecym duchem i na poczatku i na koncu jest scenka z bratem bohatera i to wszystko.
Po pewnym czasie przebywania w grze, czuc takie osamotnienie a nawet znudzenie. Szkoda ze tworcy nie zdecydowali sie chociaz na dodanie kilku bohaterow niezaleznych, bo na pewno wplyneloby to na klimat gry.
Graficznie jak na rok 2004 jest nawet bardzo przyzwoicie. Co prawda tekstory sa juz troche slabszej jakosci ale efekty ognia wygladaja bardzo ladnie a wyglad starego europejskiego miasteczka, ponurych zamczysk, podziemi itd sa wykonane bardzo klimatycznie.
Jedynie co w grafice sie moze nie podobac, to ze czesto obiekty sie przenikaja przez siebie. Nasz bohater moze do polowy wejsc w sciane lub wystawac mu reka z pochodnia przez zamkniete drzwi lub przeciwnik moze przeniknac np przez beczke.
Tworcy powinni byli bardziej popracowac nad detekcja kolizji.
Gra ma za to bardzo dobrze skalujacy sie silnik graficzny. Mimo ze to gra z 2004 roku, uruchamia sie na monitorach panoramicznych 16:9, 16:10 a nawet 21:9 bez zadnych znieksztalcen obrazu i z poprawnym Field of View, ktory mozna nawet zwiekszyc w pliku konfiguracyjnym gry jak ktos chce.
Posiadam monitor 4K i nie bylo zadnego problemu aby w menu wybrac rodzielczosc 3840x2160.
Duzo gier z tamtego nie oferuje grania w panoramie i 4K bez hackow, a tu prosze mozna wybrac taka rozdzielczosc w menu.
Ogolnie gre polecam. Dla mnie takie mocne 6/10 lub slabsze 7/10.
Po ogladnieciu recenzji NrGeeka, postanowilem ze zagram sobie w EuroCops. Trzeba przyznac, ze raczej niewiele gier, oferuje wcielenie sie w gliniarzy z odzialow specjalnych, ze Starego Kontynentu.
Pomysl na gre jak najbardziej trafiony ale wykonanie lezy i kwiczy, jak to zwykle w krapowatych grach.
Gra nie posiada jako tako fabuly ktora towarzyszy nam od pierwszej do ostatniej misji. Jest po prostu zadanie do wykonania w szczesciu panstwach Europejskich, ktore polega na wyeliminowaniu terrorystow i np rozbrojeniu bomb.
Niestety gameplay jest taki sam w kazdym kraju i niczym sie od siebie nie rozni. Nawet nasi bohaterowie ktorych jest trzech posiadaja ta sama bron i roznia sie tylko imionami.
Gra jest slaba na kazdym kroku. Idziemy powoli do przodu i eliminujemy hordy wrogow ktorzy stoja nam na drodze.
Majac na mysli powoli, to jest naprawde powoli, zwlaszcza juz na normalnym poziomie trudnosci, poniewaz mapy sa rozlegle a gra nie oferuje apteczek w czasie misji czy samoregeneracji zdrowia.
Gra wydaje sie ze miala byc taktyczna gra TPP w stylu SWAT ale taktyki tu tyle co na lekarstwo. Naszym podobiecznym wydajemy tylko dwa polecenia. Zostancie i chodzcie za mna. Dodatkowo mozna sie przelaczyc na innego gliniarza.
Tak naprawde to tylko dwoch glinarzy jest przydatnych. Ten z karabinem maszynowym i drugi z lekkim karabinkiem szturmowym. Trzeci wyposazony w strzelbe jest praktycznie bezuzyteczny.
Graficznie jest zle. Gra korzysta z przestarzalego jak na 2005 rok silnika dwoch pierwszych odslon Seariusa Sama. Tektury sa bardzo slabej jakosci a tworcy przykryli je wszechobecnym blurem.
Dodatkowo gra dziala bardzo dziwnie. Co prawda programy typu Fraps, Action, ShadowPlay pokazuja ze gra chodzi na dzisiejszych komputerach w 60 klatkach na sekunde ale gameplay toczy sie tak naprawde w 25-30 klatkach. Gra klatkuje i to widac na oczy i nie wiem dlaczego te programy pokazuja stale 60 fps.
Jednak i tak nie ma sie tym co przejmowac, bo gra jest szrotem ktory nawet mial miec kontynuacje sadzac po napisach koncowych ale jak widac ekipa ''Crazy Game Foot'' zwinela interes i zaginela. Moze to i dobrze bo nie wrozyloby to dobrze kontynuacji.
Gre udalo mi sie uruchomic w rozdzielczosci 4K, jakby to kogos intersowalo ale trzeba zmienic parametry w jednym pliku konfiguracyjnym. Mozna tez przeesunac postac dalej od kamery, wiec w panoramie nie bedzie zbyt blisko ekranu.
Poradnik na wsgf:
http://www.wsgf.org/dr/eurocops/en
Moj komentarz do tej gry bedzie pierwszy, pomimo ze premiera byla w 2006 roku. Niezle, ale wyglada na to ze gra zostala zapomniana przez swiat graczy.
Czym jest DMZ North Korea? Mozna okreslic to w ten sposob:
Co sie stanie jak Project IGI spotka Conflict Desert Storm? Powstanie DMZ North Korea!
Gra bardzo duzo czerpie wlasnie z tych dwoch serii, zwlaszcza z Project IGI.
Z IGI czerpie pol otwarty swiat, pojedynczego bohatera, i podobnie zrealizowane misje w tajnych operacjach. Z serii Conflict czerpie tez pol otwarty swiat, widok zza plecow glownego bohatera czyli TPP i akcje we wspolczesnym konfliktcie zbrojnym.
Pomysl na gre mozna powiedziec ze genialny, ale jest wlasnie jedno ale. DMZ North Korea to gra dosc slaba, ktora ma troche bugow, kiepskie AI przeciwnikow i denerwujacy ich respawn w nieoczekiwanym wrecz momentach.
To wlasnie respawn, potrafi najwiecej popsuc krwi, chociaz na szczescie, nie jest on w kazdej misji. Ale wyglada to tak.
Masz mape w komputerze, ogladasz czy nie ma w niej przeciwnikow. Myslisz droga wolna, mozna isc a tu nagle po kilkunastu metrach i przekroczeniu jakiejs niewidzalnej linii, nagle pojawia sie kupa wrogow, ktora jest gotow poslac cie do piachu.
Jednak najgorsze w DMZ North Korea jest respawn za plecami gracza.
Prze sie do przodu, wybilo sie wszystkich przeciwnikow co stali nam na drodze. Wybijamy tych sa przed nami a tu kurna nagle ktos z tylu napierdziela do nas z kalacha! Jak gramy pierwszy raz w tej misji, padamy trupem na ziemie bo nikt nie spodziewal sie ze tworcy gry, zaserwuja nam taka niespodzianke. A w calej grze, jest kilka takich niespodzianek.
Na szczescie gra jest tak oskryptowana, ze za kazdym razem przeciwnicy, ktorzy sie zrespawnuja, pojawiaja sie w tym samym momencie, wiec nastepnym razem gracz wie ze do tego dojdzie ale i tak czasami jest ciezko przetrwac w takiej sytuacji, poniewaz gra do latwych nie nalezy i jedna seria z kalacha powala gracza na ziemie na amen.
DMZ North Korea posiada 10 w wiekszosci duzych misji, w ktorych nie ma wyboru poziomu trudnosci ani nie mozna zapisac gry w dowolnym momencie. Gra ma oferuje, jakies trzy checkopinty i jak padniemy to cofamy sie nawet o 10 minut do tylu.
Jednak pomimo tych wad, gra mnie nawet przyciagnela do monitora. Dlatego ze, mamy wybor ekwipunku, ktory jest dosc ubogi ale jest i zostajemy wrzuceni na teren wroga i to od nas zalezy jak wykonamy zadanie. Oczywiscie, w wiekszosci przypadkow i tak wyrznie sie wszystko co sie rusza ale granie w stylu Rambo podobnie jak w IGI konczy sie przewaznie smiercia naszego herosa.
W DMZ North Korea trzeba kombinowac aby przetrwac i z sukcesem zakonczyc zadanie. Najlepszym przyjacielem w grze jest bez watpienia snajperka, ktora pozwoli nam wiekszosc wrogow zdjac z wiekszej odleglosci, co cholernie ulatwia nam zadanie, ale ilosc amunicji jest ograniczona, wiec nalezy wykorzystywac snajperke madrze a nie walic na slepo i liczyc ze moze sie uda kogos trafic.
Gra ma tez cechy skradanki jak Project IGI ale niestety nie wyszlo to zbyt dobrze. Przewaznie wrogowie potrafia nas zauwazyc w sytuacji w ktorej staramy sie byc niewidoczni.
Najgorsi sa snajperzy, ktorzy trafiaja nas wtedy kiedy nie powinni nas trafic, poniewaz gra ma mgle ograniczajaca widocznosc. Ten zabieg mial pewnie zmiejszyc wymagania gry.
Wyglada to mniej wiecej tak. Snajper nas widzi a my go nie widzimy, poniewaz znajduje sie za mgla i trzeba czasami sie naszukac aby go odnalezc i dopiero jak bedzie widoczny to go zdejmiemy.
Jesli chodzi o grafike to jest dosc slabo. Gra wykorzystuje Unreal Engine drugiej generacji, ktory nie zostal wykorzystany tak jak nalezy. Tekstory sa takiej sobie jakosci, roslinnosc wyglada ubogo a przeciwnicy to klony klonow.
Gra ma tez smieszny ragdoll. Jak trafimy przeciwnikow to w smieszny sposob upadaja na ziemie, lub nawet potrafia pofrunac kilka metrow do gory.
Podsumowujac mojego dlugiego posta, niczym spiacy juz Fidel Castro na przemowieniu do swojego ludu, DMZ North Korea jest gra z niezlym pomyslem ale slabo wykonanym.
Osobiscie nie uwazam tej gry za wielkiego crapa ale gdyby usunac z niej wszelkie bolaczki, moglby byc calkiem niezly Third Person Shooter z elementami skradanki.
Gra z menu obsluguje tylko rozdzielczosci 4:3 ale mozna uruchomic ja tez w widescreen, grzebajac i zmnieniajac pliki konfiguracyjne i jak ktos bedzie chcial w nia zagrac, np w 1920x1080, 2560x1440 a nawet w 3840x2160, to powinien zajzec na strone WSGF aby w latwy sposob zmienic rozdzieczosc.
http://www.wsgf.org/dr/dmz-north-korea/en
Jestem po dwoch misjach przygod agenta 007 w grze Nightfire. Mamy do czynienia z klasycznym z krwi i kosci liniowym FPSem ktory jest czasami urozmaicony misjami skradankowymi.
Bond jest wyposazony w rozne gadzety znane z filmow i mamy zegarek z laserem, pioro z nabojami usypiajacymi czy aparat fotograficzny chyba w zapalniczce.
Graficznie jak na rok 2002-2003 jest tak sobie. Tekstory sa takiej sobie jakosci a wykonanie postaci zwlaszcza tych kobiecych zostalo wykonane bardzo dobrze.
Nasi przeciwnicy do bystrych nie naleza i nie ma sie problemu z ich zlikwidowaniem. Jedynie co denerwuje to to ze maja tendencje do tego ze czasami trzeba wpakowac takiemu caly magazynek aby wreszcie padl martwy.
Scenki przerywnikowe sa wykonane w formie filmikow FMV w niskiej rozdzielczosci co mi nie przypadlo do gustu bo wole te prerenderowane na silniku gry.
Jesli ktos chcialby zagrac w 2019 to przynajmniej na Windows 7 nie powinien miec problemu z uruchomieniem gry.
Nalezy tez koniecznie pobrac i zainstalowac nieoficjalnego patcha ktory dodaje pelne wsparcie dla rozdzielczosci panoramicznych w tym tych wysokich 1440p i 4K Ultra HD.
Jako ze mam monitor 4K to moge potwierdzic ze gra chodzi bardzo dobrze w tej rozdzielczosci a na kartach pokroju GTX 1070 chodzi plynnie w 60 klatkach na sekunde.
http://www.wsgf.org/dr/007-nightfire/en
Zacznijmy od tego ze ta gra NIE NAZYWA SIE Battlestrike: Force of Resistance 2 a Battlestrike Shadow of Stalingrad i ta nazwa sie bede pozslugiwal.
Battlestrike: Force of Resistance byl takim niby Mortyrem 3 ale tylko Polske i moze inne kraje Slowianskie.
Battlestrike Shadow of Stalingrad, to wlasciwie kopia The Royal Marines Commando, tylko w nieco innych realiach.
Tam wcielismy sie w Brytyjskiego Zolnierza a tu w cielamy sie Radzieckiego wojaka i podobnie jak w tamtej grze mamy dwoch towarzyszy, ktorzy czasami sa przydatni a czasami kompletnie nie potrzebni.
Rozgrywka dokladnie jest taka sama jak w innych grach City na Jupiter EX a czesc lokacji zostala skopiowana z ich innych gier do Battlestrike Shadow of Stalingrad.
Graficznie jest bardzo podobnie co w The Royal Marines Commando, czyli ciemno, szaro, buro i wlaczona latarka jest tu standardem aby sie zorientowac w terenie w ktorym dzialamy.
Czy warto zagrac? Moze i warto jesli ktos przymknie oko na to, ze to wszystko juz to przezyl w innych grach City na Jupiter Ex.
Tak jest tylko 6 misji poniewaz jest to juz dosc stara gierka od City Interactive, ktore w latach 2007-2010 tworzylo krotkie gry na silniku Jupiter EX ktore nie przewidywaly wiecej niz 6-9 rozdzialow a kazdy z nich mozna bylo ukonczyc w mniej niz 10 minut.
Dodatkowa kazda z tych gier byla do siebie bardzo podobna a nawet czesc lokacji byla kopiowana do innych gier i tylko troszeczke zmieniana.
The Royal Marines Commando jest wlasnie jedna z takich gier ktora niczym nie rozni sie od innych gier na Jupiter EX, oprocz tego ze rozgrywa sie w czasach Drugiej Wojny Swiatowej.
Tym razem wcielamy sie w postac w jednego z zolnierzy elitarnego Brytyjskiego oddzialu, ktory rozgrywa swoje przygody w Europie ale rowniez i na Bliskim Wschodzie.
Towarzyszy nam dwoch kompanow, ktorzy czasami sa przydatni a czasami kompletnie nie potrzebni.
Rozgrywki wlasciwie nie ma co opisywac bo gra jest klonem innych gier od City i styl prezentuje dokladnie to samo co w innych grach tego studia.
Zauwazylem ze w grach na Jupiter EX rozgrywajacych sie w czasach Drugiej Wojny Swiatowej nie udalo mi sie zabic ani jednego przeciwnika granatem!
AI przeciwnikow tak reaguje, ze zawsze uciekaja albo biegna w strone gracza! Jedynie kilka razy zabilem swoja postac niefortunnym rzutem granatu niz przeciwnika :).
Graficznie oczywiscie jest tak samo jak w innych grach City, czyli przewaznie mamy ciemne, bure lokacje, gdzie bez wlaczanej latarki sie nie obedzie. Tekstury czasami sa niezlej jakosci a czasami marnej.
Mimo tych wszystkich wad to po latach gry od City Interactive moga dac troche frajdy, poniewaz gdzies od roku 2013, typowe strzelanki Single Player z korytarzowymi lokacjami prawie wymarly calkowicie.
The Hell in Vietnam to jak dla mnie najgorszy budzetowy FPS od City Interactive. Jest pelen bugow ktore utrudniaja rozgrywke, teksty w grze sa komiczne niz powazne, poziom trudnosci na hard potrafi byc miazdzacy (glownie przez bugi) a grafika jest bardzo slaba a czasami klatki spadaja ponizej 50 fps na GTX 1070 TI w rozdzielczosci 1920x1440, ktora aby uzyskac trzeba edytowac plik VideoSettings.scr w folderze gry.
Jednak bugi w tej grze tak utrudniaja rozgrywke, ze praktycznie niemozliwe jest przejscie danych misji na hard.
Przyklad trzecia misja. Przeciwnicy trafiaja gracza z bardzo dalekiej odleglosci z ktorej nie maja prawa trafiac, a jednak to robia. W dodatku kule przelatuja przez skaly i drzewa, wiec kompletnie nie ma gdzie sie schowac. Gdyby nie snajperka jaka mozna znalesc na poczatku misji, przejscie na hard byloby po prostu niemozliwe! A nawet ze snajperka ukonczenie tej misji jest bardzo trudne.
W dodatku gra na Windows Vista, 7 wysypuje sie do pulpitu za kazdym razem po drugiej misji. Niby jest patch do kilku wersji ale przy probie instalacji kazdego z nich, wyskakuje informacja ze gra The Hell in Vietnam nie jest zainstalowana.
Wiec aby to obejsc musialem zainstalowac gre na starym PC z Windows XP i przeniesc save z Windows 7, tam ukonczyc 2 misje, zapisac gre i z powrotem przeniesc na Windows 7 aby na nim kontynuowac gre.
Podsumowujac.Tej gry od City Interactive nie polecam nikomu no chyba ze ktos takie gry zabugowane lubi. Moja ocena to 3/10.
MaciekGMP40 -> Jak grales na Easy to moze i jest latwo ale na Hard pada sie na glebe nad wyraz czesto a przycisk F5 wklepuje sie co 30 sekund.
Po wielu latach postanowilem wrocic do Call of Juarez. Narazie jestem po kilku misjach i musze powiedziec ze gameplay sie dla mie nie zestarzal i daje duzo frajdy.
Graficznie jest dobrze a nawet bardzo dobrze. Wgralem wszystkie patche lacznie z tym dodajacy Directx 10 a jako ze minelo juz ponad 10 lat to moge sobie pozwolic na odpalenie gry ze wszystkimi detalami graficznymi na maksimum w 4K czyli 3840x2160 60 fps i gra wyglada nieziemsko prawie jak Crysis.
Chrome Engine 3 pokazuje klase sama w sobie i jak na tamte czasy to zdetronizowal prawie cala konkurencje lacznie z Unreal Engine 3!
Tylko silnik Cryteka w Crysisie okazal sie lepszym.
Przede wszystkim lasy, zielen, trawa, woda wygladaja absolutnie fenomenalnie i nie raz sie zatrzymywalem i podziwialem widoki jakie zaserwowali graficy z Techlandu.
Polecam granie w bardzo wysokich rozdzielczosciach powyzej Full HD czyli 1440p (2560x1440) i 2160p (3840x2160) bo tylko wtedy mozna zobaczyc i docenic jak wiele pracy wlozyli programisci z Techlandu aby stworzyc tak rozlegle pieknie wygladajace scenerie.
Wszystkie trzy czesci zaliczone i moge smialo stwierdzic ze Code of Honor 3 to najlepsza gra z serii. Malo tego jest to najlepsza gra budzetowa od City Interactive.
Fabularnie jak to fabula w takich grach istnieje ale i tak malo kto zwraca na nia uwage wiec mozna ja ominac.
Najwazniejsze ze gra nie posiada wiekszych bugow utrudniajacych gre, jest dynamiczna i lokacje w przeciwienstwie do dwoch poprzednich odslon sa bardziej roznorodne.
Tym razem tworcy zrezygnowali z terenow egzotycznych i dzungli i postawili na miejskie klimaty, co bylo sluszna decyzja poniewaz owczesna wersja Jupiter EX kompletnie nie nadawala sie do generowania terenow gesto porosnietych roslinnoscia, jak Chrome Engine uzyty w pierwszej czesci Code of Honor.
Lokacje sa dosc roznorodne. Mamy wspolczesnie urzadzone biura, duza wille, stacja metra i pociagi jak i klimatyczne stare ulice, gdzie ma sie wrazenie ze faktycznie jest sie we Francji.
Zeby nie bylo tak rozowo mamy tez niestety dwie trzy lokacje, ktore sa ciemne i bure, czyli jakies piwnice i bunkry.
Grafika to na pewno duzy skok. To chyba najladniejsza gra od City na silniku Jupiter EX. Przyzwoitej jakosci tekstury, ladne stonowane efekty specjalne typu bloom, depth of field, oswietlenie itd.
Nie wiem dlaczego rok pozniej nie pozostawili takiej grafiki w Terrorist Takedown 3, gdzie grafika okazala sie najslabszym ogniwem.
Poziom trudnosci podobnie jak w drugie czesci tez jest dobrze zbalansowany, wiec na normalu nie ginie sie nad wyraz czesto, chyba ze sami damy sie zlapac w jakas pulapke.
Lekko usprawnione zostalo tez AI przeciwnikow i czasami moga zaskoczyc gracza.
Grajac w Code of Honer 3, po raz pierwszy w budzetowej grze od City odczulem niedosyt i jeszcze z pare misji mogoby byc, no ale niestety jest ich tylko 9 jak w wiekszosci ich budzetowych gier.
Szkoda ze City nie dobilo w tych swoich grach do 10 pelnych misji tylko przewaznie konczylo sie na 7-9.
Ta czesc polecam zagrac, bo jest naprawde dobra jak na budzetowa gre od City Interactive.
Code of Honor 2: Conspiracy Island to druga czesc z serii Code of Honor ktora postanowilem zagrac od poczatku do konca.
Tym razem tworcy postanowili zastapic Chrome Engine ktory byl wykorzystany w czescie pierwszej i wykorzystac silnik LithTech Jupiter.
Zmiana silnika sprawila ze pozegnalismy sie z otwartymi przestrzeniami i powitalismy zamkniete przestrzenie glownie jaskinie i brudne ciemne kompleksy przypominajace zaklady pracy (huty, kopalnie) rodem z PRL.
Niestety Jupiter EX nie nadawal sie w owczesnym czasie aby tworzyc rozlegle porosniete gesta trawa, krzakami i zalesione przestrzenie i pierwsza misja ktora dzieje sie na zewnatrz to tylko potwierdzila.
Druga czesc podobnie do pierwszej jest bardzo krotka i zawiera jakies 8 misji ktore mozna przejsc w jakies 1.5 godziny maksymalnie 2 godziny.
Fabula jakas jest ale nie o to tu chodzi tylko o wybicie tych kilku rodzai przeciwnikow ktorzy sa sklonowani i w malych grupkach pojawiaja sie w kazdej misji.
Code of Honor 2 dwa jest tez jedna z niewielu tych budzetowych gier City Interactive w ktorej poziom trudnosci jest calkiem dobrze zbalansowany i na normalnym nie ginie sie zbyt czesto.
Ogolnie kolejna gra City za 20 zlociszy w dniu premiery ktora tej ceny jest warta i nie miala ambicji zeby zostac zapamietana na dlugie lata ale dostarczyc rozrywki na weekend w ktorym nic innego gracz nie ma do roboty.
Code of Honor to kolejna gra na silniku Chrome SpecForce ktora jest niskobudzetowa strzelanka od City Interactive ktora sie praktycznie nie wyroznia od innych strzelanek tego producenta.
Gra jest krotka i zawiera tylko 8 misji ktore mozna przejsc w mniej niz 2 godziny i to nawet na poziomie trudnosci Hard.
Nie oznacza to ze gra jest latwa na hardzie. Wrecz przeciwnie trzeba uwazac mimo slabego ai przeciwnikow bo ci moga dosc szybko usmiercic gracza.
Ale tworcy umiescili sporo apteczek wiec utracone sily witalne mozna szybko zregenerowac.
Moim zdaniem do zalet gry naleza pol otwarte przestrzenie, ktore sa oczywiscie mozliwe dzieki wykorzystaniu silnika od Techlandu, co sprawia ze gra jest podobna troche do Project I.G.I, sporo akcji i niezla grafika.
Graficznie nie jest zle ale oczywiscie nie jest to Crysis ktory w tamtym czasie pozamiatal cala konkurencje. Mimo wszystko pracownicy CIty Interactive troche ulepszyli silnik Chrome i gra potrafi wygladac dosc efektownie (ladnie odzwiercielona pustania, i dobrze wygladajaca roslinnosc).
Szkoda tylko ze tworcy nie wprowadzili obslugi rozdzielczosci panoramicznych bo w 2007 roku stawaly sie juz one standardem w grach.
Na pewno Code of Honor jest gra warta swojej ceny w dniu premiery i za 20 zl dostaje sie uczciwie zrobiony produkt w ktorym nikt nie twierdzil ze bedzie to przelomowy shooter ktory zapadnie graczom na dlugie lata w pamieci.
Szkoda ze City Interactive zrezygnowalo z silnika Chrome i przeszlo na Lithtech Jupiter ktore nadaje sie tylko do ciemnych i bardzo liniowych strzelanek.
Lepszym rozwiazaniem byloby przejscie na Chrome Engine trzeciej generacji ktory byl duzym krokiem w stosunku do wczesniejszej wersji, bo oferowalo wciaz duze otwarte przestrzenia z bujna roslinnoscia ale i dobrze wygladajace zamkniete lokacje i porawiona fizyke.
Terrorist Takedown 2 to chyba naslynniejsza gra z serii. Tworcy z City Interactive zamiast silnika Chrome drugiej generacji zdycydowali sie na silnik Jupiter EX znanego wszystkim z gry F.E.A.R. Czy byla to dobra decyzja? Z mojego punktu widzenia i tak i nie.
Przede wszystkim silnik ten oczywiscie generuje ladniejsza grafike niz Chrome drugiej generacji ale z drugiej strony kompletnie nie radzi sobie z otwartymi przestrzeniami przez co gra jest jeszcze bardziej liniowa niz wczesniejsze gry z serii.
Mysle ze lepszym pomyslem byloby juz wtedy wykupienie licencji na silnik Chroma 3 generacji znanego juz z Call of Juarez. Przynajmniej zamkniete lokacje jak i te bardziej otwarte wygladalyby bardzo dobrze.
Wracajac do gry Terrorist Takedown 2 nie kontynuje przygod Jake’a Morche’a a opowiada nowa historie.
Z poczatku gra byla przeznaczona na rynek Polski wiec w Polskiej wersji wcielamy sie w Polskiego zolnierza.
W wersji amerykanskiej mamy oczywiscie do czynienia z bohaterem armi USA.
Tak czy siak bierzemy udzial w konflikcie na Bliskim Wschodzie gdzie trwa walka pomiedzy rzadem a terrorystami.
Ogolnie to chyba najlepsza czesc z serii i miala apetyt na podboj rynku zachodniego ale sie to nie udalo i maly sukces odniosla jedynie nad Wisla gdzie kosztowala 20 zlotych w kioskach Ruchu.
Po Warn In Colombia czas przyszedl zagrac w kontynuacje przygod slynnego zolnierza Jake’a Morche’a.
Akcja ponownie rozgrywa sie w Kolumbii i walczymy z handlarzami narkotykow, ludzmi itd.
Tym razem gra jest znacznie trudniejsza na poziomie Hard. W War in Colombia Jake mogl przyjac na tym poziomie trudnosci cala serie olowiu na klate i wlasciwie nic mu nie bylo.
W Covert Operation seria z karabinu oznacza pewna smierc naszego herosa.
Na szczescie wciaz wrogowie pozostawiaja po sobie sporo apteczek wiec przynajmniej doswiadczony gracz nie powinien miec problemow z przejsciem wszystkich misji.
Graficznie nie zmienilo sie nic. Gra wciaz korzysta z silnika Chrome drugiej generacji znanego z Chrome SpecForce.
Niestety lokacje czesto sa do siebie bardzo podobne i wciaz mamy wrazenie Deja Vu.
Nasz heros zmienil tez charakter. Jest bardziej wulgarny i czesto jego okrzyki w stylu ''I hate you all'', What the matter do you have bad day?'' sa po prostu zenujace a pewnie mialy byc powazne.
Zauwazylem tez ze gra ma powazne problemy z dzialaniem skryptow w niektorych misjach. Mozemy wykonac wszystkie powierzone nam zadania a misja nie zostanie ukonczona bo gra uzna ze np nie zlikwidowalismy wszystkich przeciwnikow.
Jest to blad ktory mozna sptotkac juz pierwszej misji. Wyeliminowlem wszystkich na mapie a misja sie nie zakonczyla i biegalem w kolko macieju szukajac jakiegos niedobitka.
Musialem zakonczyc gre i postanowilem zagrac jeszcze raz ale na latwym poziomie trudnosci i gra tym razem zaliczyla misje i moglem kontynuowac gre.
Ogolnie Terrorist Takedown: Covert Operations jest to bardziej taki dodatek do War in Colombia niz pelnoprawna kontynuacja ale za 20 zl w dniu premiery cena i tak byla przyzwoita i na jeden raz mozna zagrac.
Jak ktos ma ochote wrocic do Terrorist Takedown War in Columbia to moze zagrac w rozdzielczosci panoramicznej i nawet w rozdzielczosci 4K.
Jest solucja jak to zrobic. Moder jackfuste zrobil widescreen hacka do Chrome SpecForce ale ze Terrorist Takedown War in Columbia korzysta z tego samego silnika wiec ten hack tez dziala.
Hack nie jest doskonaly ale jedynie minimapa i hud sa rozciagniete.
http://www.wsgf.org/dr/terrorist-takedown-war-colombia/en
Terrorist Takedown: War In Colombia to pierwsza gra z tej slynnej serii ktora jest klasycznym FPSem w staroszkolnym stylu.
Jest to nadal gra niskobudzetowa w ktorej City Interactive sie specjalizowalo swego czasu.
Gra na szczescie nie jest tak slaba jak pierwszy Terrorist Takedown i dodatek Payback ale oczywiscie do idealu sporo brakuje, bo zawiera sporo bledow w tym dosc smiesznych gdzie np po rzuceniu granatem przeciwnik potrafi odleciec na kilknascie metrow w gore.
Gra rozgrywa sie w Kolumbii gdzie walczymy z jakims kartelem narkotykowym i ma czysto liniowy charakter i nie mozna zejsc z drogi obranej przez tworcow.
Graficznie jak na gre z roku 2006 wyglada dosc slabo i gorzej niz pierwszy Far Cry. Tworcy co prawda skorzystali z silnika Chrome Engine drugiej generacji zapewniajacego niezle wygladajaca roslinnosc ale zbytnio go nie ulepszyli i gra wyglada na podobnie Chrome SpecForce czy nawet starszy Soldier of Fortune 2.
Wlasciwie zmiany sa tak niewielkie ze nawet menu i mapa wygladaja praktycznie tak samo jak w grach Techlandu czyli Chrome.
Oczywiscie jak na gre za 20 zlotych przystalo dostajemy i tak sporo bo gra jest tyle warta i cena byla w dniu premiery uczciwa.
Gre Terrorist Takedown: War In Colombia oceniam na 6/10. Jest to typowy odmozdzacz na dwie, trzy godziny i w takie ponure listopadowe dni mozna sobie w niego zagrac nie majac nic innego do roboty.
Terrorist Takedown: Payback to dodatek do wydanej rok wczesniej gry o tym samym tytule.
Gra proponuje dokladnie to samo ale ilosc misji zostala ograniczna do 10.
Wiec dalej walimy z karabinu do wszystkiego co sie rusza z helikoptera, pojazdu i nowosc z pojazdu opancerzonego.
Graficznie gra zostala lekko podrasowana i tworcy dodali efekty Directx 9.0c efekty HDR i trzeba przyznac ze zrobili to umiejetnie bo gra nie swieci sie jak psu jajca a z tego znana jest ta wersja Directx w ktorej tworcy przesadzaja z HDR.
Mialem wreszcie okazje zagrac w tego slynnego juz na caly swiat ''terrorista tejkdalna''.
Jest to typowa niskobudztetowa gra akcji w ktorej fabula tak naprawde nie gra zadnej roli i liczy sie tylko wesola wyzynka wszystkiego co znajduje sie na ekranie.
To pierwsza gra z tej slynnej serii i nie jest to gra typu FPS a gra akcji o czysto zrecznosciowym charakterze.
W grze strzelamy z karabinu z helikoptera, stajemy za sterami haubicy, jedziemy samochodem i strzelamy do wszystkiego co sie rusza a nawet strzelamy do wrogich helikopterow z dachu wcialajac sie w marines.
Gra ma 16 misji ale tak naprawde wystarczyloby ich 10 bo i tak wszystkie sie powtarzaja i robimy to samo tylko ze w innych sceneriach.
Graficznie jest gra bardzo uboga nawet jak na rok 2004. Bardzo slabej jakosci tekstury, modele pojazdow, przeciwnikow i kiepskie efekty specjalne.
Jednak cena w dniu premiery za niecale 10 zlotych byla cena uczciwa jak na tak niskiej jakosc gre.
W sumie mozna zagrac ale nikomu w pamieci na dlugo ''terrorist tejkdaln'' nie pozostanie
Zaczalem sobie grac w Terrorist Takedown 3 i raczej nie mozna powiedziec o tej grze zbyt wiele dobrego.
Jest to typowa budzetowa strzelanka bardzo podobna do innych gier City Interactive ktore bazuja na silniku Jupiter EX.
Pierwsze co sie rzuca w oczy po uruchomieniu to fatalna oprawa graficzna ktora wali po oczach ohydnym wrecz efektem Bloom.
Obraz jest tak rozmazany ze praktycznie na standardowych ustawieniach nie da sie w to grac.
Gra skanuje komputer wiec w dzisiejszych czasach sama ustawia najlepsze parametry co powoduje automatyczne granie z rozmazanym obrazem i trzeba samemu kombinowac zeby to cholerstwo wylaczyc.
Musze przyznac ze rzadko sie spotykam z sytuacja, ze gra z danej serii wyglada gorzej od swojego poprzednika, ktory mial premiere trzy lata wczesniej.
Tutaj niestety tak jest. Druga czesc pomimo ze nie jest graficznym majsterszczykiem, to posiada znacznie lepsza jakosc tekstor i dobrze zbalansowane efekty specjalne przez co nie swieci sie jak psu jajca, czy Bozo Narodzeniowa choinka.
W trzeciej czesci mamy bardzo niskiej jakosci tekstory ktore sa zamazane obrzydliwym efektem Bloom.
Zeby tak zepsuc grafike w grze, to chyba tylko w City Interactive jest to mozliwe. Mozna wrecz powiedziec ''Brawo Wy''!
Drugie co mozna zauwazyc to wrecz fatalna optymalizacja gry.
Co prawda gram w rozdzielczosci 2560x1440 ale w najwyzszych detalach Terrorist Takedown 3 potrafi zadlawic mojego GTXA 1070 TI, 16 GB Ram DDR 3 i Haswella i5 3.2 Ghz!
Osmioletnia gra ktora powinna na takim sprzecie hulac w 2018 roku w 4K i 60 fps dziala u mnie z wylaczonym efektem Bloom w 2K od 40-60 FPS.
Wracajac do gry to Terrorist Takedown 3 jest tytulem bardzo wymagajacym i na srednim poziomie trudnosci, jedna nasza pomylka, nie uwaga, czy np przeladowanie magazynka kiedy nagle podbiega przeciwnik, konczy sie zazwyczaj smiercia bohatera i wczytaniem najblizszego zapisu gry.
Na szczescie gra czesto zapisuje stan gry, wiec nie trzeba przechodzic pol etapu aby dojsc do konca misji.
Czy mozna polecic Terrorist Takedown 3? Mozna przejsc raz i zapomniec, bo takie tytuly nikomu raczej na dluzej nie zapdadna w pamieci.
Mialem okazje zagrac w ten jak widac calkowicie zapomniany Shooter z serii Elite Forces z podtytulem Iwo Jima.
Byc moze moj komentarz tutaj na Gry Online, bedzie nawet jedyna recenzja tej gry w Polskim internecie ktora byc moze nikt nie przeczyta!
Tym razem mamy doczynia z gra rozgrywajaca sie na jednej z wysp japonskich w przeciwienstwie do pierwszej czesci, w ktorej akcja rozgrywala sie w Normandii.
Mamy tu juz wiecej misji bo 13 i do pomocy tworcy dali nam towarzyszy broni.
I tu jest pies pogrzebany, poniewaz nasi towarzysze nie sa nam do niczego potrzebni a wrecz sa tylko utrapieniem i najlepszym pomyslem jest ich zlikwidowanie juz na samym poczatku gry!
A jak ktos by sie zapytal dlaczego mamy likwidowac swoich towarzyszy, to juz odpowiadam.
Maja straszne AI ktore kaze im wchodzic i kucac doslownie przed nasza lufe karabinu przez co zaslaniaja strzelanie do wrogow i nas dekoncentruja.
To jest na porzadku dziennym i czlowiek grajac w to zastanawia sie po co tworcy nam ich dali, skoro tylko nam przeszkadzaja.
W porownaniu do Normandy gra stala sie tez o wiele trudniejsza i na normalnym poziomie trudnosci w Iwo Jima ginie sie bardzo ale to bardzo czesto.
Nie tylko dlatego ze wrogow na ekranie jest o wiele, wiele wiecej ale dlatego ze moze nam zabraknac amunicji i zostaniemy z niczym przeciwko armii przeciwnikow.
W grze FPS, w ktorej jedyna nasza powinnoscia jest wystrzalenie wszystkich na mapie, amunicji nie ma prawa zabraknac! A tu zdarza sie to nagminnie i trzeba oszczedzac jak i starac sie trafiac tak w przeciwnikow zeby padli za pierwszym razem.
Graficznie jest troszeczke lepiej niz w Normandii ale tylko z tego powodu ze tworcy raczyli tym razem dac nam mozliwosc pobawienia sie 32 bitowej palecie kolorow, bo tekstury i efekty specjalne sa takie same jak w poprzedniej grze.
Za to mozemy wybrac wysoka rozdzielczosc panoramiczna np 2560x1440. To byla najwieksza rozdzielczosc jaka udalo mi sie uruchomic ta gre na moim monitorze 4K czyli 3840x2160.
Podsumowujac Elite Forces: WWII Iwo Jima to jedna z najgorszych gier FPS w jakaw zyciu gralem.
Fatalne AI naszych towarzyszy jak i braki w amunicji powoduja ze nie ma tu zadnej grywalnosci ale zwykla mordega.
MOja ostateczna ocena tej gry to 1/10.
Elite Forces: WWII Normandy to typowy nisko budzetowy shooter z poczatku XXI wieku ktory pewnie mial byc odpowiedzia na Medal of Honor ktory wyszedl na pierwsze Playstation i odniosl dosc duzy sukces.
Jako ze gra wyszla tylko na PC wiec graficznie jest o wiele lepiej niz na przestarzala wtedy juz konsole Sony ale niestety gra dziala tylko w trybie 16 Bit i jest to dziwne posuniecie ze strony tworcow w roku 2001 gdzie nie powinno sie juz ograniczac ilosci wyswietlanych kolorow na ekranie.
Za to gra obsluguje rozdzielczosci az do 2K a nawet rozdzielczosci panoramiczne z wyborem ustawienia FOV.
Nie mialem problemu aby na moim monitorze 4K grac w ta gre w 2560x1440. Niestety odpalenie gry w 3840x2160 powodowalo wykrzaczenie sie gry do pulpitu Windows.
Sama gra jest bardzo krociutka i zawiera 10 misji ktore mozna ukonczyc w mniej niz 10 minut a calosc w mniej niz godzine.
Mimo ze mamy w tytule gre traktujaca o Drugiej Wojnie Swiatowej i akcja dzieje sie w Normandii to fabula nie gra tak naprawde zadnej roli a gra polega na strzelaniu do wszystkiego co sie rusza.
Podsumowujac Elite Forces: WWII Normandy to zwykly shooter w bardzo starym stylu. Jako ze jest krotki gameplay moze przyniesc nawet troszke satysfakcji ale jako calosc jest dosc kiepski i ocenie go na 4/10.
Po wielu latach postanowilem wrocic do Niny i sprawdzic czy faktycznie dalej mnie odrzuci na kilometr jak w dawnych czasach.
W Nine tym razem zagralem w wersji angielskiej. I powiem tak to najgorszy voice-acting jaki slyszalem w grach komputerowych.
Wyglada na to ze glos w wersji angielskiej podklada pani Izabela Czarnecka ktora uzyczyla swojej twarzy dla wykreowania wirtualnej bohaterki jaka sie wcielila.
Glos Niny jest strasznie sztuczny i zbyt teatralny a do tego zbyt mocno probuje nasladowac typowy angielski akcent.
Gra posiada trzy misje po dwie mapy w ktorych tak naprawde do konca nie wiadomo o co chodzi wiec wlasciwie fabula nie istnieje i mozna sobie ja darowac.
Nina to gra liniowa ale poziomy sa tak zrobione ze czasami nie wiadomo co trzeba zrobic aby popchnac fabule dalej i krecimy sie po mapie w kolko macieju.
Nasi przeciwnicy to typowe mieso armatnie ale zdarza sie ze niektorych nie mozemy zlikwidowac tylko musimy ich jakby zachipnotyzowac i wyciagnac z nich informacje ktore beda przydatne.
Niestety nie wiadomo do konca na ktorym przeciwniku Nina musi uzyc swoich magicznych mocy i czesto sie zdarza, ze dowiemy sie dopiero jak go zlikwidujemy poniewaz gra sie wtedy konczy.
Graficznie jak na tamte lata nie jest az tak zle bo gra korzysta z sinika LithTech Talon ale wtedy juz byly gry oparte na Quake 3 jak Soldier of Fortune 2 i wygladaly one lepiej.
Nina to typowo niskobudzetowy shooter i przypuszczam ze inspiracja do zrobienia tej gry byly takie gry jak, Tomb Raider i No One Lives Forever.
Niestety Lemon Interactive nie posiadal dobrych programistow i zamiast zrobic przynajmniej porzadna grywalna gre, zrobili jeden z najgorszych FPsow w historii.
Ale czy gra jest az tak tragiczna? Patrzac z perspektywy czasu, to gralem w znacznie gorsze gry jak, Ardennes Offensive czy Beyond Normandy: Assignment Berlin.
W dzisiejszych czasach rowniez mozna spotkac znacznie gorsze gry od Indie deweloperow ktore zrobily ze Steam smietnisko crapow.
Shadow Ops Red Mercury to kolejny stary FPS w ktorego postanowilem zagrac.
Jest to gra z segmentu raczej srednio budzetowego ktora miala aspiracje byc gra AAA kopiujac wiele pmyslow z serii Call of Duty.
Niestety nie wyszlo tak rozowo jak tworcy pewnie sobie tego zyczyli. Gra jest do bolu filmowa i liniowa i jesli na chwile gdzies utkniemy to akcja dalej sie nie posunie, przeciwnicy sie nie pojawia.
Dopiero akcje posuniemy do przodu jesli przekroczymy jakas niewidzialna linie i wtedy pojawi sie tez mieso armatnie w postaci przeciwnikow.
Co do samych przeciwnikow to raczej inteligencja nie grzesza ale potrafia sie chowac i strzelac zza oslon.
Przeciwnicy potrafia byc bardzo irytujacy, poniewaz strzelaja do nas niezwykle celnie i nawet jesli wystawimy sie im tylko na chwile to ich celna seria z karabinu na normalnym poziomie trudnosci potrafi zabrac polowe punktow zycia.
Irytacja zaczyna byc bardzo odczuwalna w ostatnich poziomach gry, poniewaz przeciwnikow jest bardzo duzo i sa wyposazeni w dobra bron.
Graficznie gra nie wyglada zle poniewaz korzysta z silnika Unreal Engine w wersji 2 ale potencjal silkina tez nie zostal do konca wykorzystany i pomimo ze gra wyszla pozniej niz Unreal 2 wyglada od niego troche gorzej.
Fabula nie jest jakas wymagajaca. Ot kolejny raz musimy uratowac swiat przed zaglada.
Cutscenki sa bardzo filmowe a powiedzialbym nawet ze troche w stylu Matrixa. Bardzo efektowne.
Na poczatku wartka akcja cieszy oko ale pozniej przychodzi znuzenie, bo w tej grze strzelamy, czasami podlozymy ladunek wybuchowy, znowu strzelamy i dalej strzelamy i nic wiecej innego nie robimy. Zadnych elementow skradankowych ktore by troche urozmaicily rozgrywke.
Gra posiada 25 misji ale sa one dosc krotkie wiec ukonczenie gry to nieco ponad 4 godziny grania.
Jak dla mnie Shadow Ops Red Mercury zasluguje na ocene 5/10.
Jako ze jestem juz posiadaczem monitora 4K to gre po edycji jednego z plikow ini mozna uruchomic w tej rozdzielczosci. W menu gry obslugiwane rozdzielczosci sa do 2048x1536.
Widescreen jest obslugiwany dosc poprawnie i tylko HUD jest znieksztalcony.
Podpiąłem go pod płytkę elektroniczną którą mają dyski USB i jako taki zewnetrzny napęd ten dysk działa. Ale co z tego skoro to tylko USB 2.0.
Wygląda faktycznie na problemy sprzętowe. Obstawiam przestarzałą płytę główną do której już nie ma nowych aktualizacji UEFI.
Spróbuję jutro podpiąć go pod mojego rocznego i zainstalować na nim Ubuntu.
Jak będzie działał to będę miał pewność na 100% że winowajcą jest płyta główna.
Wczoraj kupiłem mój pierwszy dysk SSD Crucial MX 500 250 GB i nie mogę z niego normalnie korzystać ponieważ jak jest podpięty non stop pojawia się blue screen.
Dzisiaj go podpiąłem do komputera ale nie instalowałem systemu na nowo tylko przez jakiś czas chciałem korzystać z niego jako tylko dodatkowy dysk.
Nie wiem czy to normalne ale po podpięciu dysku przez Sata i po uruchomieniu komputera, system go w ogóle nie wykrył. Musiałem wejść w zarządzanie dyskami i tam dopiero był widoczny ale niestety nie mogłem go zamontować tak żeby był widoczny w mój komputer. Mogłem go sformatować ale po przydziale mu litery dysku E, nagle pojawił się blue screen i reset komputera.
Po resecie znowu wszedłem do zarządzania dyskami i tam przy próbie formatu czy przydzielenia litery dysku pojawił się taki oto komunikat:
"Nie można ukończyć operacji, ponieważ widok konsoli Zarządzanie dyskami jest nieaktualny. Odśwież widok za pomocą zadania odświeżania. Jeżeli problem nie ustąpi, ponownie uruchom konsolę Zarządzania dyskami lub ponownie uruchom komputer".
Sięgnąłęm po zewnętrzne programy do zarządzania dyskami z nadzieją że poradzą sobie lepiej od windowsowego ale też nie dały rady.
W AOMEI Partition Assistant Standard dysk był widoczny ale również nie mogłem przydzielić litery dysku bo wywalał jakiś błąd po angielsku.
Następne co zrobiłem to odpiąłem dysk z Windows wziąłem płytę z Windows 7 i zainstalowałem system na nowym dysku.
Po uruchomieniu komputera wydawało się że dysk będzie działał bez problemu, ale było to do czasu instalacji sterowników z płyty.
Po ich instalacji i restarcie windows, pojawił się jeszcze dymek że system instaluje sterowniki i w tym momencie nastąpił blue screen i niestety co po restarcie sie ten dymek pojawiał to znowu blue screen i tak kółko macieju z 10 razy bo poźniej dałem sobie spokój.
Po podpięciu starego dysku z windowsem, sformatowałem znowu ten dysk SSD w programie AOMEI Partition Assistant Standard i tam postanowiłem podzielić ten SSD na dwie po 116 GB partycje i o dziwo po tej operacji dysk pojawił się w mój komputer, tylko że jakakolwiek operacja np skopiowania na niego jakiegoś pliku kończyła się blue screenem.
Nawet jak nic nie kopiowałęm to po dwóch, trzech minutach blue screen i tak następował wiec dałem sobie całkowicie spokój i go odpiąłem i komputer bez niego działa normalnie.
Teraz się zastanawiam co może być przyczyną tych problemów. Czy mój komputer może być już za stary do dysku SSD?
Ostatni poważny upgrade robiłem w 2013 przechodząc z Core 2 Duo na Haswella.
Do mojej płyty głownej Asus-H87 Plus sterowników najnowszych z tego roku już nie ma a ostatni upgrade UEFI Bios był z 2014 roku i uaktualnienie go też nie przyniosło żadnych rezultatów.
A może ten dysk co kupiłem jest uszkodzony fabrycznie?
W poniedziałek oddam go do serwisu niech zobaczą czy jest sprawny czy nie. Jak się okaże że jest sprawny to i tak będe musiał zażądać zwrotu pieniędzy bo i tak nie będzie z moim komputerem działał.
Nie jestem informatykiem i nie miałem do tej pory żadnego dysku SSD i nie mam pojęcia dlaczego ten dysk po prostu nie chce normalnie działać.
Specyfikacja mojego komputera to:
Procesor Haswell i5-4570 3.2 GHz
Płyta główna Asus H-87 Plus
Grafika Geforce 760 GTX
Dysk Seagate 1 TB 7200
Windows 7 64 Bit
Wreszcie się pojawiają jakieś gry inne niż tylko strategie w świecie Warhammera!
Parę miesięcy temu wyszedł FPS Space Hulk: Deathwing a za parę dni ma wyjść Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr rpg akcji a pewnie za rok ten Chaosbane.
Hellforces to kolejny liniowy ''klasyk'' którego postanowiłem ograć.
Jest to budżetowa rosyjska gra i jak można się spodziewać było posiada sporo bugów utrudniających rozgrywkę.
Hellforces to przedstawiciel FPS którego można zaliczyć do tzw ''odmóżdżaczy''. Nie liczy się tu fabuła, która jakaś jest, ale nikt nie będzie się przejmował o co tu chodzi, a chodzi właśnie o wesołą rozwałkę i eliminowanie wszystkiego co się rusza.
Nasz bohater jak Serious Sam jest w stanie nosić w kieszeni po kilka pistoletów, karabinów, strzelbę, wyrzutnię rakiet czy jakąś dziwną eksperymentalną czy diabelską broń.
W czasie gry można zbierać różne przedmioty które dają pewne moce naszemu bohaterowi jak możliwość leczenia jak nie ma apteczek lub szybkie poruszanie się.
Hellforces na początku jest dość łatwy ale z czasem poziom trudności zaczyna rosnąć jak pojawiają się przeciwnicy z karabinami, wyrzutniami rakiet czy granatami, którzy w dodatku bardzo celnie strzelają. Na szczęście twórcy zapewnili na każdym poziomie sporą ilość apteczek, więc przynajmniej na normalnym poziomie trudności doświadczony gracz FPS nie powinien mieć problemów, chociaż największy problem stanowić będą osobniki z wyrzutniami rakiet, których moim zdaniem jest zbyt duża liczba na niektórych poziomach.
Graficznie gra się zestarzała ale nie wygląda jakoś strasznie. Największy błąd którego nie udało mi się wyeliminować innymi sposobami niż zmianę karty graficznej na Geforce 7950 GT jest migotanie tekstur i to bez względu czy gra się na Windows XP czy Windows 7.
Wygląda na to że gra ma problemy z działaniem na kartach z zunifikowanymi shaderami od Geforce 8 i nowsze i dopiero zmiana na starszą Geforce 7950 GT wyeliminowała ten irytujący problem.
Ogólnie jak ktoś szuka FPS ''odmóżdżacza'' to Hellforces powinien go zadowolić bo takiego grano graczy jest skierowany.
Problemem mogą być migające tekstury na nowych kartach Geforce ale być może ten problem nie występuje na Radeonach, więc może użytkownicy tych kart nie będą mieć żadnych problemów.
Gra ukończona więc mogę jeszcze coś od siebie dodać.
K-Hawk jest całkiem niezłą skradanką ale można też przejść grę w bardziej brutalny sposób eliminując wszystkich jak leci. Jednak nie jest to polecana metoda bo przeciwnicy wyposażeni w karabiny dość szybko pozbawią panią Hawk życia, więc przez większość misji należy się skradać.
Tylko dwa ostatnie poziomy przechodzi się siłowo bo tak są skonstruowane i innej możliwości nie ma.
W grze spotkamy też kilku bosów którzy nie są może zbyt wymagający ale każdy z nich wymaga innego podejścia i trzeba wykazać się pomysłowością aby ich szybko pokonać.
K-Hawk jest całkiem przyjemną grą skradankową a największa wada to długość gry. Można ją ukończyć w mniej niż 3 godziny i to nie śpiesząc się zbytnio ponieważ gra posiada tylko 10 niezbyt rozbudowanych poziomów.
Udało mi się też pozbyć migających tekstur w grze na Windows 7 64 Bit i na mojej zabytkowej karcie graficznej Geforce GTX 260 ale prawdopodobnie na nowszych kartach też będą one występować.
Otóż trzeba uruchamiać grę przez program 3d-Analyze z zaznaczoną opcją ''emulate HW TnL caps'' i problem migających tektur znika na dobre.
Jak ktoś nie grał to polecam zagrać panią Hawk bo jest to solidna choć krótka skradanka.
K Hawk to kolejny ale trochę zapomniany klasyk który zamierzam przejść. Na razie zaliczyłem pierwszą misję i muszę przyznać ze zapowiada się całkiem niezła skradanka.
Graficznie wygląda dość dobrze jak na rok 2002. Pani Hawk składa się z kilku tysięcy wielokątów, oświetlenie jest dynamiczne, tekstury całkiem niezłej jakości a to wszystko w również niezłej ścieżce audio. Ogólnie grafika przypomina mi ulepszony silnik Gothica 2! Wydawcą jest JoWooD więc kto wie czy czasami twórcy z owego silnika Pirahny Bytes nie skorzystali.
Łyżka dziegciu to oczywiście brak obsługi rozdzielczości panoramicznych i niestety nie znalazłem fixa aby to naprawić. Ale w sumie po grze z 2002 roku nie ma co oczekiwać obsługi 1920x1080, 2560x1440 czy 3840x2160, więc zadowoliłem się rozdzielczością 1600x1200.
Gra ma też pewne błędy graficzne. Otóż na na nowszych kartach graficznych, nowszych systemach operacyjnych niż Windows XP pojawiają się błędy graficzne. Ale w opcjach wystarczyło się przełączyć z SSE2 na TNL i gra wyświetla się poprawnie chociaż nie we wszystkich momentach. W menu jest opcja 3DNOW ale nie udało mi się jej włączyć bo jest po prostu nie aktywna.
Zobaczymy jak będzie dalej. Jak już przejdę gre to jeszcze coś od siebie dodam.
''Egranizacja'' fimu King Kong z 2005 roku to całkiem fajna aczkolwiek nie pozbawiona pewnych wad gra. Na pewno do zalet można zaliczyć ciekawą fabułę, akcję, filmowy klimat i zagadki (chociaż trochę proste) i oprawę graficzną w wersji Gamer Edition.
Wady to. Strasznie liniowa. Nie można zboczyć ścieżki którą wyznaczyli twórcy.
Dużą wadą są ekrany ładowania gry. Ciągle na ekranie widzimy napis loading krtóry jest meczący i wczytywanie etapów jest dość długie. Napis loading jest nawet jak chcemy wyjść z gry!
Ogólnie King Konga można polecić bo jest to jedna z bardziej udanych produkcji opierających się na filmie.
Wreszcie jakiś FPS nie tylko nastawiony na multi, dlatego trzymam kciuki i oby ekipa The Astronauts ponownie zrobiła szybkiego bezkompromisowego FPSa takiego jakim był pierwszy Painkiller .
No i wreszcie jest widescreen fix do Chrome. Czas znowu powrócić i zagrać w panoramie.
http://www.wsgf.org/dr/chrome/en
http://www.moddb.com/games/chrome/downloads/chrome-and-chrome-specforce-unofficial-patch
Wreszcie jakiś nowy staroszkolny FPS w ''nextgenowej'' grafice. Od paru lat takich gier brakuje więc trzeba trzymać kciuki aby podczas prac nad nim nic nie zepsuto.
Freestyle już był już znany we wczesnych latach 80 tych XX wieku i wtedy przeżywał największą popularność. Jeden z najbardziej znanych utworów to z pewnością Shannon Let The Music Play.
https://www.youtube.com/watch?v=uB_dYLTHsPA
Fajny utwór to również Freestyle - Don't Stop The Rock z 1990.
https://www.youtube.com/watch?v=LfXKkNo7YZ8
W 1997-98 zespół Music Instructor który wcześniej był kojarzony z Happy Hardcore przywrócił na kilka lat świetność tego gatunku utworami Super Sonic i Rock Your Body.
https://www.youtube.com/watch?v=4yS_5I5_JKo
https://www.youtube.com/watch?v=m4EtLOvwW5w
Mogę też polecić Freestyle Project Electric Boogie
https://www.youtube.com/watch?v=d61mMFAanC8
Scooter też w tym czasie trochę eksperymentował z tym gatunkiem z w utworze We Are The Greatest.
https://www.youtube.com/watch?v=41nyPvlE3dk
A nawet Dune znany głównie z Happy Hardcore w utworze Electric Heaven.
https://www.youtube.com/watch?v=D7SrKJi5LXo
Czy U96 w utworze Energie
https://www.youtube.com/watch?v=5U-wwhHnZ98
Jeden z kanałów który substrykuje opublikował bardzo ciekawe wideo. Otóż Youtube wyłączył mu monetyzację mnóstwa filmików z gier, bo nie są podobno odpowiednie dla reklamodawców.
Oczywiście nie jest zadowolony, bo przecież do tej pory zarabiał na nich hajs.
To może oznaczać że kończy się możliwość monetyzacji gier i za niedługo tysiące ''gejmerów'' pozamyka swoje kanały i będzie musiało sobie poszukać jakiejś pracy, bo kariera Youtubera dobiegnie końca.
Może już w niedalekiej przyszłości się okaże się ilu z tych Youtuberów nagrywa gry z ''pasji''.
https://www.youtube.com/watch?v=McCpyaE7gKk
Miasto kopalni. Tak kiedyś nazywano Bytom. Działało tu 11 kopalń i huta żelaza. A teraz działa tylko jedna.Po likwidacji kopalń Bytom to upadłe miasto, które do dzisiaj się nie może podnieść z kolan.
Kopalnie były głównym żywicielem miasta ale też spowodowały potężne szkody górnicze. Kilka lat temu trzeba było ewakuować prawie 500 mieszkańców z dzielnicy Karb bo ta się zaczęła zapadać.
https://www.youtube.com/watch?v=-h7gjzu1Cjo
Pierwsza i druga część Marine Sharpshooter zaliczona i przyszedł czas na trójkę. Na razie przeszedłem pierwszą misję i mogę stwierdzić że chyba będzie gorzej niż w części drugiej.
Tym razem twórcy zrezygnowali z silnika Lithtech Talon i wykupili licencje na Unreal Engine ale z numerkiem 2. Chyba nie było ich stać na Unreal w wersji 3 więc trzeba się zadowolić tym co jest.
Niestety twórcy nie wykorzystali możliwości nowszego silnika i gra wygląda słabo nawet jak na rok 2007. Co prawda twórcy zaimpletowali efekt Bloom ale jest on na tyle oślepiający że lepiej go nie włączać. No chyba że ktoś lubi jak całe otoczenie świeci się jak psu jajca.
Z minusów też mogę napisać że na ekranie nie ma czegoś takiego jak HUD. To znaczy pojawia się ale tylko na chwilę jak np zmienimy broń.
To na razie tyle i napisze coś więcej o moich doświadczeniach z Marine Sharpshooter III jak go ukończę.
Po zaliczeniu CTU Marine Sharpshooter przyszedł cza drugą część z podtytułem Jungle Warfare ale już bez CTU jak w pierwszej części.
Gra tym razem rozgrywa się w Afryce i w podobnych jak Far Cry w dżunglowych lokacjach. Chociaż jak dla mnie ta dżungla wygląda jak europejski las niż typowa afrykańska dżungla.
Podobnie jak w pierwszej części sterujemy snajperem a w namierzaniu wrogów pomaga nam kompan który za nami podąża.
Ogólnie druga część jest poprawiona i bugów tyle co w pierwszej części nie ma, ale oczywiście się mogą zdarzyć.
Podobnie jak pierwsza część gra jest mocno liniowa i z drogi którą przewidzieli twórcy nie zboczymy, ale zdarzyły się dwie mapy gdzie mogłem sobie wybrać którą ścieżką podążać, co jest miłym gestem ze strony twórców, chociaż szkoda że nie można tak tak w każdej misji.
AI wrogów można powiedzieć że prawie nie istnieje. Jeśli np stoją w trójkę i zdejmie się z większej odległości jednego z nich ich kompani nie zareagują i dalej będą stali jak słupy i ich łatwo też zdjąć. Tylko jak jesteśmy dostatecznie blisko z nich, to nas zauważą i ruszą w naszą stronę.
Jeśli chodzi o AI naszego kompana to jest on nieśmiertelny i jest o wiele bardziej przydatny niż w części pierwszej. Bardzo dobrze wykrywa wrogów a jedynym minusem jest to że z niewiadomych przyczyn czasami potrafi się zatrzymać i za Chiny nie chce za nami podążać.
Graficznie na pewno jest lepiej ale dupy nie urywa. Podobnie jak pierwsza część korzysta z silnika Lithtech Talon ale wzbogaconego o nawet nieźle wyglądającą trawę i drzewa. Niestety mimo że trawa wygląda całkiem nieźle, to zasięg rysowania jest na na tyle blisko że wczytuje się na naszych oczach co psuje efekt.
Podsumowując Marine Sharpshooter II jest poprawioną grą w porównaniu z pierwszą częścią ale do ideału wciąż daleko brakuje.
To też jedyna gra z serii która jest dostępna na Steam ale cena 9.99$ to za dużo i uczciwsza cena byłaby na poziomie 4.99$
Postanowiłem zacząć swoją przygodę z serią Marine Sharpshooter, bo miałem ochotę na grę ze snajperem w roli głównej.
Gra jest typową grą budżetową, które kiedyś można było kupić w kiosku za 9.99-19.99 zł, więc nie należy się nastawiać na dopracowaną rozgrywkę jak w serii Sniper Elite.
W grze do zaliczenia jest jakieś 10 misji, które rozgrywają się w różnych rejonach świata ale są to monotonne lokacje.
W grze wcielamy się oczywiście w snajpera a do pomocy mamy kompana, który podąża za nami i namierza nam wrogów, przez pokazują się nad ich głowami ikony i możemy ich w dość łatwy sposób zdjąć.
Jako że to gra budżetowa są niestety bugi i glitche które utrudniają nam grę. Np parę razy zdarzyło mi się że nasz kompan utknął w teksturze i nie mógł za mną podążać, przez co nie wykrywał wrogów i samemu trzeba było ich namierzać.
Czasami też zdarzało się że ruszał sam z siebie przed siebie i ginął co oznaczało koniec gry.
Z innych bugów można też zaliczyć wrogów którzy pojawiają się na oczach gracza po przekroczeniu jakiejś niewidzialnej linii.
Graficznie CTU Marine Sharpshooter prezentuje się słabo. Korzysta on bowiem z silnika Lithtech Talon. To taki trochę unowocześniony Engine z którego korzystało w 2000 roku The Operative No One Lives Forever. Z tego silnika korzystało wiele budżetowych tytułów z przełomu 2001-2004.
Wadą jest to że w menu gry można wybrać rozdzielczość co najwyżej 1280x1024 czego dzisiaj wysoką rozdzielczością już nazwać nie można. Na szczęście w katalogu gry znajduje się plik autoexec.cfg którego można otworzyć notatnikiem i tam poszukać opcji rozdzelczości i zmienić. Ja zmieniłem na 1600x1200 bo gra w 1920x1080 jest zniekształcona więc nie ma to dla mnie sensu aby grać w panoramie.
CTU Marine Sharpshooter można polecić tylko tym co w takie budżetowe tytułu lubią sobie pograć i nie zwracają uwagi na błędy.
Ogólnie dla mnie nie jest to gra tragiczna ale do ideału sporo brakuje.
Deep Space Nine: The Fallen to bardzo dobra i jak widać niedoceniona gra w świecie Star Treka. Jest połączeniem gry akcji i gry przygodowej przedstawionej z perspektywy trzeciej osoby podobnie jak w Tomb Rider i Hitmanie.
Widać że twórcy trochę się właśnie na Tomb Rider wzorowali, bo sterowaną przez nas postacią możemy się wpinać, pływać a nawet nurkować. Sporo jest tez takich elementów eksploracyjnych. Takim klimatyczną eksploracją jest eksploracja rozbitego statku Ulysses.
Grafika jak na tamte czasy jest po prostu świetna. Twórcy do stworzenia gry wykorzystali najlepszy w tamtych czasach silnik czyli Unreal Engine przez co nawet dzisiaj gra nie wygląda źle. Oczywiście wygląd postaci nie robi już wrażenia ale kiedyś musiał się podobać.
Szkoda że gry w świecie Star Treka mają pecha i nie potrafią się wybić z tłumu jak gry o Gwiezdnych Wojnach. Star Trek Elite Force, Star Trek Elite Force II i Star Trek Deep Space Nine: The Fallen. Świetne gry które nie zyskały popularności w oczach odbiorców i zostały zapomniane.
Ja polecam Deep Space Nine The Fallen każdemu fanowi świata Star Trek i nie tylko, bo jest to kawał solidnej gry a w dodatku można przejść grę trzema postaciami czyli Sisko, Kirą i Worfem i niby jest opowiedziana ta sama historia ale pokazana z nieco innej perspektywy tych trzech bohaterów.
Utrudnieniem może być że gra może nie działać na Windows 7 64 Bit. Ja musiałem specjalnie grać na Windows XP.
Polecam dodatkowo ściągnąć hack na widescreen więc można grać w Full HD czy nawet 4K.
Mam nadzieje że za pół roku a może i szybciej ściągną to Denuvo które i tak jest złamane i trochę przecenią grę i wrzucą na GOG. Myślę że bez tego DRM lepiej na tym wyjdą.
Mam nadzieje ze dokończą Lords of The Fallen 2, bo szkoda byłoby tej marki żeby poszła do piachu.
Bardzo dobre gra z sędzią Dredd w roli głównej. Jak widać po ilości komentarzy gra mało znana w naszym kraju. Chyba w żadnej innej grze FPS nie można aresztować przeciwników a tu można. Możemy strzelić im w rękę to opuszczą broń i się poddadzą a wtedy podchodzimy i wciskamy klawisz i akcji i Dredd skazuje pojmanego np na 15 lat więzienia.
Gra oczywiście to klasyczny FPS i likwiduje się też różnego rodzaju kanalie których nie można aresztować.
Graficznie wiadomo Sędzia Dredd nie wytrzymał próby i czasu i się zestarzał. Powiem nawet że i w dniu premiery odstawał od innych w tamtym czasie wydanych gier ale sama rozgrywka jest nadal na wysokim poziomie.
Dobrą wiadomością jest to ze można ściągnąć fixa na rozdzielczość panoramiczną, więc można grać w Full HD a nawet w 4K. Fix do ściągnięcia ze strony WSGF i działa z wersją Steam jak i GOG.
Wadą jest też ze jest gra jest krótka i można ją ukończyć w jakieś 3 godziny. Jednak i tak polecam zwłaszcza ze cena nie jest zaporowa i można kupić za grosze na GOGu lub Steam.
Szukając gier typu ''stealth'' postanowiłem sprawdzić jak się gra w Stolen. Jest to skradanka niskobudżetowa i to widać na każdym kroku z kilkoma ciekawymi patentami w rozgrywce.
Stolen jest pełną gębą skradanką i siłowe rozwiązanie nie wchodzi w grę poza ogłuszaniem przeciwników ale i tak nie opłaca się to robić, tylko ich unikać a jak już to tylko w ostateczności, bo podniosą alarm i będą nas szukać.
W grze liczy się cierpliwość. Wbrew opisowi na Golu przeciwnicy nie chodzą różnymi ścieżkami tylko tymi samymi i łatwo można się ich tras nauczyć i w wielu przypadkach z łatwością ominąć.
Żeby nas przeciwnicy nie zobaczyli wystarczy poruszać się cały czas w cieniu którego w grze jest pod dostatkiem ponieważ gra dzieje się wyłącznie w nocy i często przy słabo oświetlonych lokacjach. Czasami też oczywiście trzeba wyminąć strażników w pełnym świetle, ale to często się nie zdarza. Można też zniszczyć niektóre lampy ale nie zalecam tego, ponieważ strażnicy są wyposażeni w latarki i łatwiej nas wytropią.
W wykonywanych zadaniach oprócz strażników będą nam przeszkadzać różnego rodzaju kamery bezpieczeństwa, pola siłowe czy zamknięte drzwi, więc czeka na nas sporo hackowania komputerów w celu wyłączenia kamer czy otwarcia drzwi z zamkami elektronicznymi. Drzwi też są często pozamykane tradycyjnymi zamkami więc trzeba użyć wytrychów w celu ich otworzenia. W grze też przyjdzie nam crackować sejfy a także wycinać w blachach wentylacyjnych otwory. Wszytko to w postaci niezbyt skomplikowanych mini gierek.
W Stolen możemy też okradać strażników, grzebać po szafkach i szufladach w celu przygarnięcia do siebie różnych dóbr. Tylko pytanie brzmi po co to robić skoro i tak nie wymienimy ich na żadne lepsze nowe gadżety.
Grafika po latach się zestarzała i dzisiaj nie wygląda najlepiej ale plusem jest ze można wybrać rozdzielczość panoramiczną i grać w Full HD lub nawet w 4K bez zniekształcenia obrazu. Jedynie HUD jest zniekształcony, ale to nie przeszkadza.
Jak dla mnie gra jest mocno średnia i dałbym jej ocenę 5 w porywach 6/10.
trzy lata później pojawiła się kontynuacja – I.G.I. 2: Covert Strike, oparta na tych samych założeniach co „jedynka”. Niestety, ta cześć nie przypadła do gustu mediom branżowym, które krytykowały przede wszystkim AI przeciwników oraz stronę wizualną.
Absolutnie sie z tymi zarzutami nie zagadzam ponieważ twórcy poprawili dużo rzeczy w I.G.I 2.
Nie było respawnu przeciwników jak w pierwszej części, wprowadzili możliwość zapisu gry, chociaż był on zależny od poziomu trudności jaki wybraliśmy (na łatwym było pięć, na normalu 3 a dopiero na trudnym nie było możliwości zapisania gry), AI przeciwników nie było takie złe i na pewno nie byli tylko stojącymi drągami do wystrzelania.
Co do grafiki to również poprawili ją dość mocno, chociaż faktycznie trochę odstawała od innych gier FPS w tamtym czasie jak np Unreal II, Star Trek Elite Force II, Chaser a nawet naszego Chroma.
Cieszę się ze powstaje kontynuacja ale mam nadzieje że o Singlu nie zapomną, bo to była mocna część poprzednich części.
W Final Doom dostajemy więcej Dooma II w postaci dwóch dodatków. TNT Evilution i Plutonia Experiment.
W TNT i Plutonii akcję przeniesiono na księżyce Jowisza.
Sama rozgrywka w obu dodatkach nie różni się zbytnio od tej z Dooma II i to niestety jest największy minus, ponieważ nie dodano żadnych nowych broni ani przeciwników. Poziomy za to są bardziej rozbudowane, większe i wypełnione większą ilością potworów.
Plutonia Experiment to też najtrudniejsza gra ze wszystkich klasycznych gier Doom. Są tam poziomy których po prostu nienawidzę i bardzo łatwo można zginąć zwłaszcza na Ultra-Violence.
Oczywiście polecam granie na Source Port jak ZDoom czy GZDoom w których można wybrać dzisiejsze rozdzielczości panoramiczne jak 1920x1080, 2560x1440 czy nawet 3840x2160.
Doom II to doskonały FPS i który jak poprzednik wyznaczył na wiele lat nowe standardy dla następnych strzelanek. Osobiście bardziej przypadł mi do gustu ze względu na dodanie nowych mocniejszych przeciwników, przez co nie był dla mnie po jakimś czasie monotonny jak oryginalny Doom.
Dodano tylko jedną broń ale za to jaką, Super Shotgun który masakruje przeciwników jeszcze bardziej niż zwykły.
Z nowych przeciwników to najpotężniejszy jest Arch-vile. Moje pierwsze spotkanie z nim zakończyło się wczytaniem poprzedniego zapisu.
Doom II na pewno jest też trudniejszy, zwłaszcza na Ultra-Violence. Może się zdarzyć tak, że jak nie wie się gdzie są sekrety, to może zabraknąć nam amunicji.
Misji jest 30 plus dwa kapitalne sekretne poziomy z Wolfensteina 3D, gdzie naziści są mali jak krasnoludki ale dość niebezpieczni.
Oczywiśćie polecam dzisiaj granie na jakimś Source porcie jak ZDoom czy GZDoom, bo nie trzeba bawić się w zabawę z Dosboxem. Dodatkowo można odpalić grę w dzisiejszych rozdzielczościach panoramicznych jak 1920x1080, 2560x1440 czy nawet 3840x2160.
Marzeniem byłoby zapowiedź The Elder Scrolls 6 dziejący się tym razem w Hammerelf, ale nie ma na to co liczyć. Przypuszczam że będzie nowy Wolfenstein i może nowa gra z serii Fallout ale nie piątka ale Spin Off jak New Vegas.
Wersja na PSX to taki jakby to powiedzieć inny Doom niż na PC. Zawiera inną kolorystykę, bardziej mroczną muzykę czy dźwięki potworów. Można powiedzieć że ta wersja jest bardziej mroczna od oryginału.
Twórcy umieścili też w pierwszym Doomie przeciwników z Dooma II oprócz Arch-vile, którego animacja była zbyt skomplikowana do wyświetlenia dla PSX.
Tym którzy chcieliby poczuć klimat Dooma z PSX na PC, polecam ściągnąć mod do GZDoom, ''PlayStation Doom TC'', który jest konwersją Dooma z PSX lub ''PSX Doom: The Lost Levels'', który jest bardziej rozbudowaną wersją tego moda.
Legendarny Doom to gra która pomimo upływu lat wciąż może dać dużo frajdy. To nie jest typowy bezmózgi FPS jakby się mogło wydawać. To że wyżynamy ślepo pędzące na nas stwory nie oznacza że nie trzeba używać mózgu bo trzeba, bo inaczej możemy mieć problem z ukończeniem poziomów, zwłaszcza tych późniejszych.
Trzeba szukać kard dostępu które są po ukrywane na danym poziomie aby otworzyć zablokowane drzwi. Są też dobrze często chronione i zabranie upragnionej karty dostępu aktywuje pułapki z których czasami ciężko wyjść żywym, zwłaszcza na jak się gra Ultra Violence.
Wszystkie poziomy zawierają też sekretne miejsca, które też ciężko znaleźć ale nagroda często jest warta szukania, bo można znaleźć dodatkową amunicję, broń czy powerupy które mogą dodać nam 200 punków życia a nawet czasową nieśmiertelność.
Gra jest podzielona na epizody i każdy epizod zawiera sekretny poziom do którego dostać się to jest duże wyzwanie, bo nie jest łatwo znaleźć ukryte przejście do ukrytego poziomu.
Ja polecam wersje The Ultimate Doom, bo zawiera czwarty epizod i moim zdaniem znacznie trudniejszy od trzech podstawowych, który prawdopodobnie rozgrywa się prawdopodobnie w piekle. Pisze prawdopodobnie bo tak naprawdę nikt o tym nie wie.
Polecam też granie w otwarty port Dooma jak ZDoom lub GZDoom, bo można ustawić sobie wysoką rozdzielczość panoramiczną.
Dla początkujących którzy chcieli by się zapoznać z Doomem ale jest dla nich zbyt skomplikowany polecam solucję na Youtube BicMacDavisa. Chyba nikt inny nie poprowadzi was za rączkę przez całą grę.
A nawet polecam tą solucję weteranom, bo BicMacDavis każdy poziom kończy w 100% na Ultra-Violence ze wszystkim zabitymi potworami, przedmiotami i sekretami.
https://www.youtube.com/watch?v=Tn700Jqw7iw
Gra całkiem niezła. Beat Cop to połączenie przygodówki poin't and click ze strategią i gry zręcznościowej. Ma fajny klimat seriali kryminalnych z lat 80 tych.
Grafika w stylu retro może się podobać, chociaż mi zabrakło efektu pogodowego. Np od czasu do czasu mógłby padać deszcz. Muzyka też brzmi jakby była robiona w tamtych latach chociaż jest jej zdecydowanie za mało.
Również bardzo przyzwoita jest długość rozgrywki. Jest 21 dni i właściwie każdy dzień trwa po 30 minut więc daje w zależności od naszego grania jakieś 11-12 godzin, co w porównaniu do dzisiejszych gier jest czasem bardzo długim.
Wydaje mi się że gra jest trochę zabugowana. Trzy razy zdarzyło mi się nie ukończyć wypisywania mandatów bo żaden samochód nie chciał zaparkować koło chodnika, przez co ulica była pusta przez pół dnia a ja miałem jeszcze kilka mandatów do wypisania, więc jedynym ratunkiem okazało się zrestartowanie dnia.
Mam nadzieje że gra zarobi na siebie tyle że uda się twórcom stworzyć Beat Cop 2. Może tym razem akcje gry można byłoby przenieść w lata 90 te XX wieku.
Najlepiej by zrobili podwójną wersję językową. Z pełnym dubbingiem i oryginalną z napisami PL. Jak mam znowu Kopczyńskiego usłyszeć jako głównego bohatera to już mnie na wymioty bierze!
Starsze gry powinny pójść. Ostatnio z takich gier na laptopie zaliczyłem The Suffering i The Suffering: Ties That Bind. Są to brutalne gry akcji z elementami horroru.
Pierwsza część jest darmowa więc możesz legalnie ściągnąć. Niestety wymaga połączenia z internetem z witryną producenta, która już nie istnieje, ale na szczęście da się to obejść instalując fix na widescreen.
Dodatkowo istnieje też z problem z niektórymi dźwiękami w pierwszej części ale na szczęście fix też na to jest.
Tu masz fix na widescreen:
http://www.wsgf.org/dr/suffering/en
A tu na fix na problem z dźwiękiem
http://pcgamingwiki.com/wiki/The_Suffering#Audio_settings
Ściągasz ''IndirectSound sound library'' i wrzucasz do folderu z grą i to wszystko. U mnie działa na laptopie z Windows 10.
Fix na widescreen do drugiej części. Dodatkowo jest crackiem i omija Starforce, która druga część jest zabezpieczona.
http://www.wsgf.org/dr/suffering-ties-bind/en
Mój stary 8 letni laptop powoli kończy żywot i muszę się rozejrzeć za nowym. Chciałbym w miarę najnowsze technologie i interesuje mnie jeden z laptopów Della który jest wyposażony w procesor Kaby-Lake Intel Core i5-7200U i jakiegoś Radeona 440.
W sumie to w jakieś nowe gry nie będę na nim grał ale chciałbym aby kilkuletnie tytuły, czy te z tamtego dziesięciolecia chodziły przyzwoicie w Full HD, bo taką ma ten laptop natywną rozdzielczość.
Na pewno klasyki z początku XXI wieku jak Gothic, Gothic II, seria Serious Sam, Soldier of Fortune 1,2 i inne z generacji, PS2, Xbox powinny chodzić nawet w 60 FPS.
Ale czy te z generacji PS3, Xbox 360 będą chodzić przynajmniej w 30 fps jak np Bioschock, Dead Space, Gothic 3 czy nawet Crysis?
Czy ten procesor razem z tym Radeonem są dobre i czy mają wystarczająco dużo mocy aby sobie poradzić z tymi nowszymi grami?
Nie interesuje mnie odpalanie Wiedzmina 3, Watch Dogs i innych wymagających gier z generacji PS4 i Xboxa One, tylko te starsze. Ewentualnie z nowszych gier, to jakieś z mniejszymi wymaganiami mógłbym zgrać, np indyki.
Po przejściu części pierwszej, postanowiłem zająć się kontynuacją przygód Torqua. Co ciekawe w grze można zaimportować zapisy gry z oryginalnej gry, które gra wykryje i zapyta się jak mamy zacząć grę. Jako dobry, zły czy neutralny. Ja skończyłem pierwszą część jak ten dobry, więc tu też wybrałem ścieżkę dobra.
To co się rzuca w oczy to oprawa graficzna, która doczekała się liftingu i nie straszy już okropnymi teksturami i marnymi efektami specjalnymi jakie były w części pierwszej.
Sama rozgrywka niezbyt się zmieniła i dalej wyżynamy różne stwory znane z oryginału i kilka nowych wymyślonych na potrzeby kontynuacji. Dodatkowy doszli też jakieś oddziały specjalne i są oni znacznie bardziej niebezpieczni i trzeba mocno uważać, bo mogą dość łatwo pozbawić Torqua życia.
Plusem jest też że twórcy w miarę możliwości zatrudnili tych samych aktorów z pierwszej części, więc Carmen i Dr Killjoy przemawiają tymi samymi głosami co oryginale.
Ogólnie oceniam kontynuacje nieco słabiej niż oryginał z tego względu że jest jeszcze więcej strzelania niż horroru.
Z tego co nie bardzo mi przypadło do gustu, to to że Torque może zabrać tylko dwa rodzaje broni, więc trzeba często wymieniać na inną jeśli braknie amunicji w czasie intensywnych walk. Kontrowersje budzą u mnie jeszcze skrzynie z amunicją, które w grze można spotkać, bo zawierają przeważnie tylko do pistoletów a powinny być uniwersalne i zapewniać nam amunicje do każdej broni jaką posiadamy.
Niektórzy wyżej gracze mieli problemy z misją w domu. Otóż bardzo prosto można przeczytać te notatki. Wystarczy nacisnąć przycisk Mapy i 2 na klawiaturze numerycznej i to wszystko! Odpowiednie informacje są nawet wyświetlane na ekranie. Ale domyślam się że większość graczy wyżej to po prostu dzieci, które nie powinny w tą grę w ogóle grać, bo nie jest przeznaczona dla nich i dlatego misja w domu była dla nich za trudna.
O kurde faktycznie jest fiks. Można go ściągnąć ze stronki w linku. Teraz mogę też pograć na lapku z Windows 10 ze wszystkimi dźwiękami.
http://pcgamingwiki.com/wiki/The_Suffering#Audio_settings
Dodatkowo polecam też ściągnąć hack na widescreen. Gra wyświetla się poprawnie w 1920x1080.
http://www.wsgf.org/dr/suffering/en
Hack ten rozwiązuje też problemy z ''darmową'' wersją gry, która wymaga połączenia z internetem w chwili uruchomienia.
A tak w ogóle to chyba pierwsza ''darmowa'' wersja gry w której trzeba użyć cracka aby móc zagrać.
Uważam że stwierdzenie że mu się nie chciało jest nie na miejscu, bo ma płacone za to że dostarcza przesyłki.
Ja też pracuję i jakby mi się nie chciało zrobić usługi, którą klient zamówił u mojego szefa, to ja bym wyleciał z pracy na zbity pysk i to bez gadania.
ilprincipino -> Fakt dostałem info fajnie, ale zastanawia mnie dlaczego kierowca stwierdził że jestem nieobecny, skoro cały dzień siedziałem w domu i byłem pod telefonem.
Nikt oprócz pani z Poczty Polskiej po godzinie 10 tej na domofon nie zadzwonił (mieszkam pod numerem 1 i zawsze panie z poczty dzwonią najpierw do mnie aby otworzyć im drzwi). Cały dzień byłem też pod telefonem, więc mógł chyba wykonać telefon że jest w drodze i czy w godzinach np 14-16 ktoś będzie w domu.
Rozumiem sytuację nie ma nikogo w domu, nie może się dodzwonić. Ok kierowca zostawia paczkę w awizo i wszystko gra. Sam odbieram towar.
Ale jak ktoś specjalnie siedzi cały czas w domu a kierowca stwierdza że jest nieobecny, to sorry ale nie uważam że to ja zawaliłem sprawę.
Nie dzwoniłem do kuriera a paczkę raz sprawdzałem na stronie GLS, to była w informacja że w doręczeniu.
Zazwyczaj zamawiam towar ze sklepu internetowego z dwa, trzy razy w roku i pierwszy raz mam sytuację że muszę się pofatygować odebrać przesyłkę do punktu awizo.
Teraz jeszcze raz sprawdziłem i są tam takie informacje. ''odbiorca nieobecny Polska Czeladź''. ''Paczka doręczona do punktu GLS ParcelShop Polska Czeladź''. Tylko że ja nie jestem z Czeladzi, tylko z Gliwic! To było po godzinie14.
To ja się nie dziwie że byłem ''nieobecny'' skoro kurier szukał mnie w Czeladzi!
A sms przyszedł po 15 że jest paczka do odebrania już w Gliwicach, dwa kilometry od mojego zamieszkania.
No ten GLS. Zamówiłem obudowę, przyszedł e-mail ze sklepu że paczka została wysłana i w sumie myślałem jest ok i kurier zadzwoni w dniu doręczenia czy będę w domu. A w domu byłem cały dzień i czekałem. Nikt nie zadzwonił, tylko przyszedł sms.
Trochę się zdenerwowałem ale nerwy już opadają. Odbiorę tą paczkę ale zapamiętam sobie już co to za kurier i następnym razem podziękuje sklepowi który nie będzie miał do wybory innego kuriera np DPD czy z DHL, bo oni zawsze mi doręczali do ręki zamówiony towar.
Zamówiłem obudowę do kompa. Niby wszystko pięknie poszło. A dzisiaj szok! Dostaję sms że mam ją sam odebrać z punktu awizo!
Chyba nie po to zapłaciłem 20 złotych za transport że mam sam zapierniczać 2 kilometry do punku awizo, żeby na plecach przynieść kilku kilogramową budę do kompa?
Zawsze jak zamawiałem, towar to kurier mi doręczał osobiście do domu a teraz sami mi karzą ją odebrać.
Nie wiem czy zle coś wypełniłem, albo nie doczytałem? Ale skoro transport kosztował te 20 złotych to byłem pewien że dostanę telefon od kuriera że będzie za np 15 minut z moją budą a tu lipa.
Mam nadzieje że zremasterują też Turok 3 Shadow of Oblivion który wyszedł tylko na N64.
Kurde mogliby zaryzykować i zrobić remaster Chroma i SpecForce i dokończyć drugą część na ich najnowszej wersji silnika Chrome!
Jak na gwarancji laptop to do serwisu!
Co tu mówić. Gra jest świetna pomimo że nie jest jakimś tytułem AAA a raczej niskobudżetową produkcją. Pamiętam nawet że w roku premiery była już w CD Action jako pełniak.
Takich gier już się nie robi. Gra jest mieszanką gry akcji i horroru w TPP, chociaż tego horroru za dużo tu nie ma. Głównie chodzi o to aby przedzierać się przez kolejne poziomy wybijając różne maszkary.
Graficznie jest zle. Nawet jak na 2004 rok, gra odstaje od większości tytułów z tamtego okresu. Tekstury wołają o pomstę do nieba. W drugiej części już poprawili grafikę ale niesmak pozostał. Razi również brak jakichkolwiek ruchów ust postaci które przemawiają w cutscenkach.
Gra niestety ma też problemy na nowszych systemach operacyjnych niż Windows XP. Otóż można uruchomić grę ale niestety brakuje niektórych dźwięków np otoczenia (krzyki strzały, dzwięki zbierania apteczek, amunicji czy sygnału telefonu który jak dzwoni, to możemy odebrać, itd).
Ja mam to szczęście że mam jeszcze starszego PC z Windows XP, więc w takich przypadkach można powiedzieć sobie ''Jak to dobrze mieć jeszcze Windows XP''.
Ostatecznie gra mimo ładnych paru lat na karku wciąż jest bardzo grywalna i polecam każdemu, kto lubi brutalne gry akcji.
SiN, Project Snowblind, XIII czy No One Lives Forever to gry które pomimo paru lat na karku są pozycjami warte zagrania.
Do SiN wyszedł też dodatek Wages of SiN, długością podobny do SiN Episode.
Do tej listy dodałbym jeszcze Chrome jak i dodatek SpecForce, Warhammer 40,000: Fire Warrior, Clive Barker's Jericho i może Pariah.
Ogólnie rynek FPS ostatnio mocno podupadł i oprócz nowego Dooma czy Shadow Warriora 2 nie ma w co grać.
Brakuje tych liniowych korytarzowych strzelanek. Duzi wydawcy już nie chcą ich wydawać a mniejsi nie chcą wykorzystać luki jaka jest.
Teraz proponuje zrobienie filmiku ''Zapomniane najlepsze gry TPP''!
Tu proponuje do listy Conflict Desert Storm i inne gry z tej serii, Cold Fear, Gun, The Thing, Evolva, Infernal, Total Overdose i BloodRayne.
Grę zaliczyłem i mogę dodać swoje trzy grosze. Jako że CD Action nigdy nie wydało zapowiadanego patcha do swojej wersji gry pozbawionej Starforce, pozwoliłem sobie na ściągniecie kopii zapasowej która już była upatchowana i pozbawiona Starforce. Ktoś powie że to małe piractwo i można próbować wgrać oficjalnego patcha, ale ten zawiera niestety małą niespodziankę w postaci właśnie Starforce, który nigdy nie pozwoli uruchomić ci gry na nowszym systemie niż Windows XP! Tak nasze ukochane przez wszystkich zabezpieczenie Starforce uniemożliwia jakiekolwiek granie na nowszych PC.
Wracając do gry, to wcielamy się w różnych genetycznie stworzonych kosmicznych marines a rozkazy wydaje nam dowódca z orbity.
Gra naśladuje Halo ale niestety twórcy mieli za mało zdolności aby dorównać dziełu Microsoftu i ostatecznie wydali produkt zabugowany i mocno irytujący w wielu aspektach przez co jest mało grywalny.
W Breed sterujemy odziałem kosmicznych marines i każdy z nich wyposażony jest w inną broń. Niestety nasi towarzysze broni mają bardzo kiepskie AI i zamiast pomagać nam w misji po prostu nam przeszkadzają i trzeba nie tylko dbać o siebie ale i o nich, bo mogą się zgubić, utknąć w miejscu, gdzie są np kamienie i nie będą wstanie się wydostać, lub po prostu dadzą się łatwo zabić. Najlepsza taktyka to taka żeby przełączyć się na snajpera, naszych towarzyszy zostawić w bezpiecznym miejscu i samemu wykonać zadanie. Po czym wrócić po nich i udać się do punktu docelowego, gdzie misja zostanie zakończona.
W grze nie tylko strzelamy z karabinów ale również zasiadamy za sterami czołgu i odrzutowca kosmicznego. O ile poruszanie się czołgiem jest całkiem przyjemne i dobrze wykonane, to niestety latanie odrzutowcem jest bardzo irytujące i często mały błąd sprawi że się rozbijemy. Twórcy za bardzo chcieli zrobić symulator myśliwca i wielu będzie przeklinać na te misje. Moim zdaniem w tego typu grze latanie powinno być czysto arcadowe.
Niestety nasz pojazd latający jest wyposażony w dość ograniczoną liczbę rakiet. Przydatne są tylko rakiety samosterujące, bo ustrzelenie wrogiego myśliwca czymś innym jest praktycznie niewykonalne.
W ostatecznej ocenie Breed jest słabą grą, która zawiera kilka ciekawych patentów, które zostały spartolone. Gra zapowiadana jaki ''Halo Killer'' jak widać okazała się totalną klapa i finansową i szybko została zapomniana przez graczy (nawet na Youtube jest mało filmów z tej gry).
Sami twórcy musieli być pewni swego ''dzieła'' i na ostatniej misji umieścili napis ''to be continued''. No cóż może w innym lepszym życiu doczekamy się kontynuacji ale w tym nie ma na to szans.
Jest szansa na to że być może Project I.G.I. powróci! Twórcy pierwszych części wykupili prawa do marki a to być może pozwoli im na opracowanie trzeciej części.
Trzymam kciuki żeby coś z tego wyszło, bo to jedna najlepszych taktycznych strzelanek.
Mogliby nawet użyć silnika dwóch pierwszych części, bo ma on spore możliwości do generowania dużych otwartych terenów ale ze względu na możliwości PC w 2000 i 2003 roku był on mocno ograniczany. Dzisiaj z pewnością można byłoby z niego wycisnąć jeszcze bardzo dużo.
To drugi raz tam ją dali tą grę jako pełniaka, bo parę lat do tyłu była w CDA.
Co do samej gry to mocno średnia. Na początku dość łatwa ale z czasem staje się trudna a nawet za trudna, bo moim zdaniem pojawia się za dużo wrogów naraz. Pamiętam ze ostatecznie ukończyłem grę ale nerwów trochę mi zszarpała.
Po 10 latach wróciłem do Instinct, bo miałem ochotę pograć w jakąś grę o Zombie. Muszę przyznać, że zmieniłem zdanie i nie uważam tej gry za kompletny syf. Jest to typowa budżetowa krótka gra, ale lepsza niż większość gier wydawanych kiedyś przez City Interactive, obecnie znane jako CI Games.
W grze wcielamy się w trójkę rosyjskich agentów czy żołnierzy i zostajemy wysłani do jakiegoś laboratorium w Korei Północnej, gdzie prowadzi się badania nad wirusem zamieniającym ludzi w Zombie.
Gra ma elementy horroru, których jednak jest tyle co kot napłakał. Przede wszystkim jest za jasno. No ale w grze nie ma latarek, bo pewnie budżet nie pozwolił latarki zrobić, więc lokacje są oświetlone.
Samych Zombie jest bardzo mało rodzajów, zaledwie kilka w tym jedna kobieta Zombie, która pojawia się w późniejszych etapach gry.
W grze nie tylko strzelamy do Zombie ale też do koreańskich żołnierzy, którzy są znacznie bardziej niebezpieczni od zombiaków.
Większość gry spędzamy w zamkniętych lokacjach kompleksu ale zdarzają się też chyba z dwie misje poza nim.
Gra jest też oskryptowana do bólu. Jak nie dojdziemy do jakiegoś punktu, czy nie wciśniemy jakiegoś guzika, to zombiaki czy żołnierze się nie pojawią. Sami przeciwnicy mogą pojawiać się na oczach gracza z nienacka, co oczywiście jest bardzo irytujące.
Grafika jest dosyć średnia. Jak na rok 2007 raczej uboga. Co ciekawe po zaznaczeniu jednej opcji w menu można grać z grafiką komiksową, która nawet niezle się prezentuje.
Arsenał broni jest ubogi. Mamy pistolet, shotgun, kałacha, snajperkę i kompletnie nieprzydatne do niczego łom i nóż.
Co ciekawe pierwszy raz się spotkałem w grze w której nie można się przełączyć w tryb biegu lub chodu!
Cutscenki występują gównie w formie komiksowej. Na silniku gry jest ich zaledwie kilka.
Podsumowując Instinct jest niezłą aczkolwiek niedopracowaną grą, w której zabrakło więcej pieniędzy jak i umiejętności programistów. Jest to gra na jeden raz, ewentualnie dwa (bo można przejść w normalnej grafice a drugi raz w komiksowej).
Pamiętam że kiedyś w to grałem ale nigdy nie ukończyłem, bo wersja z CD Action była wersją 1.0 która wysypywała się do pulpitu w drugiej czy trzeciej misji.
CD Action obiecało wydać patcha ale ten nigdy się nie pojawił a patche z innych wersji nie działały ze względu na Starforce, którego miały w sobie.
A to trochę dziwne ze wydali grę w wersji 1.0 w 2005 roku bez zaaplikowanego patcha, bo patch naprawiający błędy pojawił się już w 2004 krótko po oficjalnej premierze gry, więc było sporo czasu aby się dogadać z wydawcą aby przygotował patch bez starforce.
Jak na moc smartfona z wyższej półki, cena i tak nie jest jakaś wygórowana. Pewnie Nvidia wcisnęła im tanio Tegrę, bo mało kto chce ją brać do swoich produktów.
Z drugiej strony jak w Switch miałby siedzieć nadchodzący Snapdragon 835, to cena z pewnością wzrosłaby powyżej 2000 zł.
Nie błagam. Jak Half-Life 3 ma powstać niech będzie normalną kontynuacją w formie FPP. Inna sprawa jak miałby powstać spin off, to wtedy tak, może być to przygodówka jak Batman The Telltale Series.
To by było coś pięknego jakby I.GI. 3 powstał. Jak ogłoszą na Kickstarter zbiórkę, to od razu wpłacam nawet z 50$.
Mogliby nawet zrobić na tym samym silniku co dwie pierwsze odsłony i grafika by mi nie przeszkadzała. Chociaż wbrew pozorom, silnik ten ma sporo możliwości ale został mocno ograniczony, przez ówczesną moc komputerów, więc dzisiaj na pewno można byłoby z niego dużo wycisnąć.
Nie pogardziłbym też remasterami pierwszej i drugiej części z osiągnięciami Steam. Nie jeden by się posrał jakby miał zdobyć we wszystkich misjach I.G.I. 2 najwyższą rangę David Jones na trudnym poziomie.
https://www.youtube.com/watch?v=LS94F8V-g_g&list=PLV01nZO5frDcY7_uo3Tc08eq6v6Uii3Ip
To jednak strzał w kolano, bo gra dostępna w dystrybucji cyfrowej zawsze jako tako będzie się cały czas sprzedawać.
Na sprzedaży tylko pudełkowych wersji zarabia się tylko zaraz po premierze i być może jeszcze przez kilka lat. Pózniej takie gry są często zapominane i lądują na śmietniku elektronicznej rozgrywki.
Najlepiej jakby w sejmie nie było ani PiSu ani PO, bo to przez nich ten śmietnik. Jedni przez 8 lat kradli a drudzy wcale nie lepsi bo w ciągu roku już prawie zdemontowali demokracje.
Zostawiłbym w sejmie nowych czyli Nowoczesną i Kukiza i widziałbym jakaś umiarkowane partie lewicową i konserwatywną. Żadnych radykałów czy to prawicowych czy lewicowych czy jakiś innych oszołomów.
Ale pewnie dalej będzie jak jest, bo ludzie głosują na jednych i tych samych. Zmieniają nazwy partii, poglądy a mordy przy korytach ciągle te same od wielu lat. Pozdrawiam.
Dzisiaj z jednego moich kanału który subskrybuje pojawił się ciekawy gameplay z nowej gry typu Survival Horror Daymare 1998.
Jak dla mnie to może być taki ''duchowy'' następca pierwszych cześci Resident Evil.
Wygląda na to że w Daymare będzie więcej Residenta Evil niż w Resident Evil 7.
https://www.youtube.com/watch?v=j7UARF8IQOg
Nie wiem jaką masz wersje ale te ze Steam instaluje się normalnie i na Windows 7 można spokojnie grać.
Czasami w starych grach na Windows 7 64 Bit, autorun może nie zadziałać z powodu niezgodnosci z 64 bitową architekturą. Rozwiązaniem problemu może okazać się wejście do płyty CD, DVD i uruchomienie instalatora setup.exe.
Duchy można pokonać tylko magią.
Pierwsze próby tworzenia brzmień ''elektronicznych'' były w latach 60 tych ubiegłego wieku, ale wydaje mi się że przełomem było wynalezienie przez Roberta Mooga pierwszego syntezatora analogowego minimoog.
Bez wątpienia jednym z pionierów muzyki elektronicznej był niemiecki zespół Kraftwerk, który działalność rozpoczął na początku lat 70 tych.
Słuchając tego kawałka, czasami trudno uwierzyć że został stworzony w 1977 roku
https://www.youtube.com/watch?v=VXa9tXcMhXQ
Z wirusami to jest fakt że jest ich znacznie miej na linuxie i nie wynika to tylko z faktem że jest znacznie mniej popularniejszy.
Tu chodzi o to że jest mnóstwo różnych dystrybucji i każda z nich podchodzi inaczej do kwestii bezpieczeństwa.
To że jakiś, wirus czy złośliwe oprogramowanie zadziała na Ubuntu, to nie oznacza że będzie działać na np Mincie czy innej dystrybucji.
Zazwyczaj też na linuxa bardzo szybko są wydawane łatki bezpieczeństwa. Inaczej niż w Windows, gdzie to od Microsoftu zależy kiedy wydawać aktualizacje bezpieczeństwa a wiadomo że się z tym nie specjalnie śpieszy.
Bubary -> Jak masz słabego PC to możesz wypróbować bez instalacji Xubuntu czy Lubuntu i zobaczyć czy ci wszystko będzie działało bez zarzutu. Zawsze też możesz zainstalować linuxa obok XP i w razie czego korzystać z niego.
Dobrze że będzie jeden cały kontynent bez wczytywania się lokacji co chwilę. Wreszcie te 8 GB Ram w konsolach na coś się przyda i wersja PC nie zostanie okrojona z tego względu.
Warto też dodać że w 1994 roku zostały wydane dwa dodatki do Spear of Destiny. Pierwszy to Return to Danger a drugi to Ultimate Chalange. I nie są to dodatki z kilkoma misjami, ale są tak długie jak oryginał. Zawierają ponad 20 poziomów!
W Polsce raczej mało znane, bo nie ma nawet ich opisu tu na Gry Online. Z zagranicznych stron, można się dowiedzieć że są słabsze od oryginału i fanom Wolfa nie przypadły do gustu.
Ja w nie grałem i jak dla mnie są przyjemne. Co prawda wielu nowości nie ma, ale przeciwnicy są troszkę bardziej sprytni, wypowiadają inne kwestie a także potrafią się szybciej poruszać i reagować na poczynania gracza.
Oczywiście jak w oryginale niektóre poziomy są bardzo skomplikowane i można długo po nich błądzić, zwłaszcza jeśli ktoś będzie miał ochotę na przejście w 100%.
Graficznie wydaje mi się że są troszkę bardziej mroczne. To znaczy kolory tekstur ścian, drzwi są ciemne co mi też przypadło do gustu. Jedynie kolory broni są do bani, bo są koloru ciemno niebieskiego. Również psy są jakoś takie niebieskawe. No cóż twórcy chyba za bardzo przesadzili ale po czasie przymknąłem na to oko.
Polecam te dwa dodatki fanom Wolfa jeśli o nich jeszcze nie słyszeli.
Od września będę pracował poza domem i rozglądam się za mobilnym internetem. Mam tą darmową kartę sim Aero 2 ja i modem na USB, który z Aero 2 współpracuje. Zastanawiam się czy jest opłacalne wykupić u nich pakiet 30 GB na 30 dni za 30 zł.
Nie znam się nad mobilnym internecie i dlatego pytanie czy to się opłaca, czy może jakiś pakiet operatora komórkowego będzie bardziej lepszy.
Nie zależy mi na LTE ale też żeby internet nie był wolny i np filmik na Youtube w HD dało się obejrzeć bez ciągłego buforowania.
Niestety gameplay nie będzie lepszy, bo to wciąż ten sam silnik który miał swoje początki 10 lat temu wraz z premierą Gothica 3.
Niestety Piranha to studio małe, które się w ogóle nie rozwija i nie ma pomysłów na swoje gry i cały czas brną w ten Gothicowy schemat, który ludziom się już przejadł.
Widać po tym filmiku jak Piranha Games została już strasznie z tyłu za konkurencją i marne szanse są że zacznie ją doganiać.
Gra która powinna być w podobnych klimatach, to ex na PS4 Horizon Zero Dawn, która przebija pod każdym względem Elexa.
Zagrać jednak zagram i przymknę oko na grafikę czy toporność, bo pewnie mimo wszystko będzie to przyjemna średnio budżetowa
produkcja.
Mam nadzieje że ten jetpack nie będzie miał wpływu na fabułę i będzie go można bez konsekwencji np wrzucić do oceanu, bo nie zamierzam zniego korzystać podczas gry.
Przydałoby się żeby ktoś zainwestował w Piranha Bytes, bo obawiam się że za parę lat przeczytamy wiadomość o zamknięciu tego studia, bo nie oszukujmy się Elex nie sprzeda się nawet w milionie kopii.
No i świetna wiadomość! Mogą też się pokusić o remastera oryginalnego NieR na PC i PS4!
Mam na bardzo starym laptopie Linuksa na którym wcześniej był zainstalowany Windows XP. Z oczywistych względów ani Vista ani Windows 7 nie nadawał się do normalnego użytkowania z powodu dużej zasobożerności, ale Lubuntu na nim śmiga normalnie.
Służy mi ten laptop do przeglądania neta i praktycznie to wszystko. Ja mogę polecić właśnie Lubuntu na bardzo stare jak mój laptopy z 1 Gb Ramu, jedno czy dwu jajowym procesorze i byle jaką grafiką. Zawsze taki laptop może jeszcze trochę posłużyć, zanim padnie z przyczyn naturalnych.
A ja myślałem ze to jakaś gra. Pamiętam że pierwsza gra bodajże z 2000 roku była całkiem niezła i przydałoby się jakaś nowa gra z serii Blair Witch Project.
Też uważam że rynek gier idzie w złym kierunku i co roku mamy kolejne remastery. To oczywiście nie oznacza że nie ma nowych intersujących gier, ale na pewno jest ich znacznie mniej niż w poprzedniej generacji.
Dodatkowo widać też inną tendencję. Podszywanie się nowych marek pod stare. Tu mam na myśli Far Cry Primal, który ma tyle wspólnego z poprzednimi grami co rum z rumakiem.
Kolejną taka grą będzie prawdopodobnie nowy Prey, który nie będzie miał nic wspólnego z tym starym.
Te gry spokojnie mogłyby mieć inne nazwy, ale słowa w tytule Far Cry i Prey sprawią że nie trzeba mozolnie budować nowej marki od zera.
Bardzo rzadko gram w gry z pełnym dubbingiem. Toleruje go tylko w grach cRPG jak Neverwinter Nights czy Gothic.
Ale raz kupiłem Far Cry z pełnym dubbingiem i pograłem może 30 minut po czym odinstalowałem i przyznam się bez bicia. Ściągnąłem pirata w wersji ENG.
Ogólnie dubbing nie jest dla mnie potrzebny. Szkoda że w grach u nas nie przyjął się lektor, jak w filmach. Wolałbym posłuchać sobie np Tomasza Knapika w grze, niż jakąś pseudo gwiazdę z telenowel.
Ukończyłem już Red Faction II, więc mogę teraz dokończyć swoją małą recenzję.
Nie specjalnie wierzyłem w to że walki z bossami będą wymagające ale okazało się to prawdą. Nie chodzi o to że bossowie potrafią być wymagający, bo są jacyś sprytni ale o to że mają bardzo dużą liczbę punktów życia i są wyposażeni w najlepsze pukawki zadające sporo obrażeń.
Jeden boss, to pewna kobitka z którą walczymy w kościele. Ma tyle punktów życia, że posłanie rakiety prosto w jej twarz zabierze bardzo małą liczbę punktów życia. Musiałem wystrzelić kilkanaście rakiet, zużyć prawie 200 nabojów z ciężkiego karabinu maszynowego i dobić ją jeszcze kilkoma wystrzałami z karabinu laserowego. Dopiero po tym padła na glebę! Utrudnieniem dodatkowym są respawnujący się w nieskończoność pomocnicy wyposażeni w karabiny snajperskie, laserowe czy granatniki.
Z kolei walka finałowym bossem jest jeszcze bardziej ciekawsza. Oczywiście nie będę pisał z kim walczymy, bo nie chcę spojlerować.
Walka odbywa się na małej powierzchni i składa się z dwóch etapów. Pierwszy etap. Boss jest w mechu, którego trzeba zniszczyć. Niestety nie jest to takie proste, bo jedyną osłoną jest ściana, która niestety pod ciężkim ostrzałem bossa, szybko zamienia w stertę gruzu. W mecha musiałem posłać kilkanaście rakiet i kilkanaście takich zielonych pocisków z granatnika aby wreszcie go zniszczyć.
Drugi etap to walka z bossem który wyposażony jest w broń laserową. Niestety na poziomie medium trzy, może cztery takie trafienia kończą grę. Aby pokonać go musiałem wysłać mu prosto w japę kolejne 10 rakiet, kilka zielonych pocisków z granatnika i dobić go ciężkim karabinem maszynowym. Dopiero po tym mogłem sobie obejrzeć końcowy filmik i napisy.
Opisałem te walki, ponieważ uważam że zostały one w sposób bezsensowny zaprojektowane i twórcom zabrakło pomysłów aby jakoś zrobić to inaczej.
Poszli na łatwiznę. Dajmy bossom mnóstwo punktów życia, wyposażmy ich w najlepszą broń, a gracze niech się męczą z nimi.
Gra poza kilkoma etapami na medium jest dość prosta i nikt nie powinien mieć problemu z pokonywaniem kolejnych etapów. Jednak na walki z bossami, potrafią przysporzyć sporo problemów. Aż strach pomyśleć jak wyglądają walki z bossami grając na poziomie hard! Ja tego nie sprawdzę ale jak ktoś uważa się za wymiatacza w FPS, to może spróbować. Życzę powodzenia.
Nie zamierzam już wracać do Red Faction II, bo jak dla mnie jest to najsłabsza odsłona serii. Została zrobiona pod konsole i ten konsolowy charakter towarzyszy nam do końca gry.
Na koniec wspomnę, że gra ma tą samą przypadłość co część pierwsza i nie odpala się na nowszych systemach od Windows XP i nowych kartach graficznych. Trzeba pobrać i zainstalować fixa który pozwoli na jej uruchomienie.
Po zaliczeniu pierwszego Red Faction wziąłem się za drugą część, myśląc że kontynuacja będzie lepsza niż dla mnie średnia jedynka.
Pierwsze co się rzuca w oczy po paru minutach grania, to fatalna oprawa graficzna, nawet jak na 2003 rok. Obrzydliwej jakości tekstury wręcz wołają o pomstę do nieba. Red Faction 2 wygląda gorzej niż jedynka. Jedyne co lepsze, to efekty specjalne i może sylwetki postaci.
Gameplay też nie jest najlepszy, bo widać konsolowy arcadowy charakter. Nie jest to rasowy shooter jak część pierwsza. Pomimo że to FPS, to ma się wrażenie jakby grało się w Rail Shooter. Przynajmniej takie jest moje wrażenie.
Pierwszy Red Faction, z pewnością był tworzony z myślą o PC i przeniesiony na PS2. Z kolei druga część była tworzona z myślą o PS2 i pózniej przekonwertowana na PC, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Słynny silnik fizyki z którego znany jest Geo-Mod został troszkę poprawiony, można zniszczyć więcej elementów otoczenia ale oczywiście tych przewidzianych przez twórców. Możemy przebić się przez jedną ścianę, ale np ściana obok jest już niezniszczalna.
Jako że jestem typem gracza który przechodzi grę od początku do końca, to jakoś dotrwam do napisów końcowych. Chociaż nie mam specjalnie ochoty dalej w to grać. Na szczęście gra jest króciutka a poza tym ciekawi mnie walka z ostatnim bosem, który jest ponoć według wielu graczy, wymagający.
w Spear of Destiny gracz wyrusza po prostu w jedną, długą misję, na której końcu czeka sam Adolf Hitler
Błąd w Spear of Destiny nie ma Adolfa Hitlera!!! Na końcu czeka inny Boss. ale nie powiem jaki bo nie chcę spoilerować.
Wolfenstein 3D i Spear of Destiny to kolejne klasyki którymi się zajmuję. Grałem w Return to Castle Wolfenstein i Wolfensteina z 2009 roku, więc pomyślałem sobie, że powinienem się zapoznać z oryginalnymi grami, które tą serię zapoczątkowały.
Od razu zaznaczam, że nie bawiłem się w wersję DOS, tylko ściągnąłem mod EcWolf, który sprawia, że można grać nawet w Full HD, ale zachowuje oryginalną grafikę, która jest bardziej ostra i szczegółowa.
Sam Spear of Destiny nie jest tylko zwykłym prymitywnym shooterem i nie tylko się strzela do wszystkiego co stanie nam na drodze. To bardziej połączenie shootera z grą przygodową, ponieważ nie raz przyjdzie nam zbłądzić i szukać ukrytych przejść, które są nawet dobrze poukrywane i zabawienie się w łowcę skarbów.
W grze występują też dwa ukryte poziomy a jeden z nich jest naprawdę ciężki do przejścia i to nie z powodu hord przeciwników. To bardzo skomplikowany labirynt z którego żeby się wydostać, należy popychać ściany które da się przesuwać. Oczywiście to nie współczesna gra, gdzie ściany które można popchnąć będą się błyszczeć. Trzeba szukać tych ścian. Najgorsze jest to, że jak zle będziemy je popychać, to możemy utknąć na zawsze w tym labiryncie.
Przyznam, że bez pomocy Youtube nie poradziłbym sobie z tym poziomem w jakimś szybkim czasie.
Ten poziom nazywa się ''Pushwall Panic'' i jest to ukryty poziom i jak do niego nie traficie, to zaoszczędzicie sobie sporo nerwów. Ale jak ktoś chce w 100% ukończyć grę, będzie się musiał z nim zmierzyć.
Na dłuższą jednak metę Spear of Destiny jest trochę nużący, bo oprócz zbierania skarbów, trzeba strzelać do przeciwników którzy są klonami i występuje ich tylko kilka rodzajów. Standardowy żołnierz niemiecki, który jest na jedno trafienie, żołnierz SS, który jest dość wymagający, oficer SS, który jest również wymagający ale potrafi się szybko poruszać i najbardziej wredny z nich, żołnierz mutant, który bardzo szybko potrafi strzelić do gracza, a to może się okazać się śmiertelne i trzeba będzie zaczynać poziom od początku. Oczywiście jest save, więc jak się często zapisuje, to nie trzeba zaczynać całego poziomu od początku. Tu trzeba zaznaczyć, że jak zostaniemy zabici nie robiąc zapisów, to zaczynamy od początku poziomu, tylko ze zwykłym pistoletem i nożem.
Oczywiście jest też kilka bossów, którzy są znacznie bardziej wymagający. Jednak sposób na nich jest zawsze taki sam. Używamy ciężkiego karabinu i pakujemy w niego tyle ołowiu ile się da unikając jego ostrzału.
Co do grafiki nie będę się rozpisywał, bo wiadomo że to gra z początków lat 90 tych i jest bardzo prymitywna. Mimo to zalecam od razu pobrać moda EcWolf, który rozwiąże wszelkie problemy na współczesnym sprzęcie i systemach operacyjnych.
Jeśli ktoś szuka wyzwań i nie przeszkadza mu grafika i lubi serię Wolfenstein, ale w pierwsze gry nie grał, to mogę polecić. W końcu to jedna z najważniejszych i pierwszych marek z gatunku FPS.
Na koniec muszę napisać, że Spear of Destiny jest znacznie trudniejszy od Wolfensteina 3D. Grałem w obie gry na poziomie trudności ''Bring Em On'' i w Spear of Destiny jest znacznie więcej przeciwników do wybicia, więc należy to mieć na uwadze.
A i zapomniałem jeszcze dodać dwóch kwestii. Po pierwsze jak ktoś chce grać na nowszych systemach niż Windows XP i współczesnych kartach graficznych, to od razu musi zainstalować mod Pure Faction, ponieważ bez niego gra się nie uruchomi i wywali błąd że potrzebne jest minimum 8 MB pamięci Wideo. Gra nie rozpoznaje że na współczesnych grafikach znajduje się 2-4 GB Ramu. Pure Faction dodaje też obsługę rozdzielczości panoramicznych, więc spokojnie można sobie odpalić w 1920x1080 lub większej.
Po drugie w pewnym momencie gry trzeba będzie rozbroić bombę. I okazuje się że to wcale nie jest takie proste. Ja podchodziłem do tego z 10 razy. Najgorsze jest to że za każdym razem ułożenie tych puzzli jest generowane losowo, więc na pamięć nie idzie się tego nauczyć. Trochę tutaj twórcy przekombinowali i mogli jakoś to inaczej rozwiązać. Mogę też pogratulować temu który ten ładunek rozbroił za pierwszym razem.
Red Faction to kolejny z klasyków za jakie się wziąłem. Gra jest typowym przedstawicielem staroszkolnego Shotera. Jest przyzwoita ale z biegiem czasu zaczyna być coraz nudniejsza, pomimo że twórcy próbowali urozmaicić rozgrywkę, poprzez dodanie elementów skradankowych czy kierownia pojazdami.
Graficznie nie powala nawet jak na tamte czasy i gry tworzone w oparciu na Unreal Engine wyglądały lepiej, chociaż z drugiej strony prezentuje się lepiej niż gry na silniku Quake II.
Na pewno to co zwraca uwagę, to system fizyki jaki silnik Red Faction potrafi wygenerować. Można zniszczyć wiele elementów otoczenia. Można przebić się rakietą przez drzwi których nie idzie otworzyć a nawet zniszczyć scianę która stoi nam na drodze.
Oczywiśćie to wszystko jest oskryptowane i przez twórców przewidziane co można zniszczyć a co nie. Dlatego trochę dziwnie to wygląda gdy potraktujemy rakietą np krzesło a jemu nic się nie dzieje.
O Red Faction można powiedzieć jeszcze że jest wymagająca. Przeciwnicy potrafią się szybko poruszać czy robić fikołki, przez co trafić ich czasami jest trudno.
Gra też z czasem zaczyna być naprawdę trudna (nawet na normalu). Przeciwnicy są dobrze uzbrojeni i opancerzeni. Dodatkowym utrudnieniem jest to że potrafią się nagle pojawiać za plecami gracza, a nawet spawnować.
Spawnowania nigdy nie lubiłem i jest to dla mnie brzydki zabieg twórców, którzy w ten sposób chcieli jeszcze bardziej utrudnić rozgrywkę. Ale tak naprawdę jest to irytujące i zmusza gracza do klikania co minutę w klawisz Quick Save.
Ogólnie spodziewałem się czegoś lepszego a wyszedł taki średni Shooter.
Przełomowy silnik fizyki jak na tamte czasy to za mało, aby gra utknęła mi na dłuzej w pamięci.
Studio Cauldron po wydaniu dobrej gry Chaser zapowiadało się na producenta który będzie wydawał co raz to lepsze FPSy. Niestety tak się nie stało i chłopaki ze Słowacji zaczęli wydawać coraz gorsze strzelanki.
Przykładem są Gene Troopers, Soldier of Fortune Payback czy gry z serii The Histry Channel.
Ale wracając do Gene Troopers mamy tu doczynia z typową budżetową strzelanką w realiach Science Fiction. Jej wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Fatalny dubbing postaci, dziwni kosmici wrzeszczący tak upierdliwie że najlepiej chciałoby się wyłączyć dzwiek w grze.
Mamy tu też prymitywne elementy RPG i naszą postać można ulepszać w kilku aspektach.
Graficznie jak na 2005 rok gra nie zachwyca i używa tego samego silnika graficznego co Chaser nie ulepszonego nawet, więc nie będzie na czym oka zawiesić.
Gra musiała ponieść spektakularną finansową porażkę, bo szybko została zapomniana. Nawet na Youtube nie znajdzie się zbyt dużo gameplejów z tej gry.
Jak ktoś chce pograć na nowszym systemie niż Windows XP i kartach graficznych nowszych niż Geforce 7 napotka na dwa irytujące błędy a jeden z nich praktycznie uniemożliwi dalszą rozgrywkę.
Szperając w otchłaniach internetu, udało mi się znaleźć rozwiązanie owych problemów, więc je opiszę, bo może się komuś przyda.
Pierwszy problem jest taki, ze pewnych dzwięków nie słychać na systamach od Windows Vista wzwyż. Z tego co się udało mi dowiedzieć gra używa EAX a Vista już go nie wspiera natywnie czy coś takiego.
Aby go rozwiązać na kartach Realteka należy pobrać mały programik 3D Sound Back w wersji beta 01 (nowszego nie ma). Uruchomić go i dodać do grę i i dźwięki wracają.
Drugi problem jest znacznie poważniejszy bo uniemożliwi wręcz dalszą rozgrywkę. Otóż po wyjściu na otwarty teren, gdzie mamy drzewa, trawę i wodę, grafika zaczyna wariować i mamy migotanie tekstur i przenikanie przez siebie obiektów.
Wydaje się że ten problem występuje na kartach od Geforce 8000 wzwyż. Na Radeonach ten problem może nie występować, ale nie jestem wstanie tego potwierdzić.
Aby rozwiązać ten problem należy pobrać i zainstalować mały programik
3d-Analyze 2.36. Uruchomić go i kliknąć w select i wybrać z folderu gry GT.exe, Gdy już to zrobimy należy zaznaczyć jedną opcję ''emulate HW TnL caps''. Później zalecam też wyłaczenie antyaliasingu w menadżerze Nvidii jeśli mamy włączony, bo może to do końca nie rozwiązać problemu.
Jak już to zrobimy, uruchamiamy grę przez 3d-Analyze klikając w Run i problemy z migotaniem tekstur i przenikaniem obiektów powinny zniknąć. Nie trzeba cały czas uruchamieć gry przez 3d-Analyze, ale tam gdzie jest trawa, woda i drzewa.
Z tego co wyczytałem, po uruchomieu gry przez 3d-Analyze , gra korzysta bardziej z procesora niż karty graficznej. To może mieć wpływ na wydajność ale na nowszych procesorach nie powinniśmy odczuć różnicy.
Te problemy udało mi się rozwiązać na sytemie Windows 7 64 Bit, karcie Geforce 660 i zintergrowanej karcie dźwiękowej Realtek.
Nie wiem czy będzie działać to na Windows 8, 8,1 czy 10.
No i mogę jeszcze niestety dodać że Chrome ma całkowice zabugowane misje skadankowe. Nasza towarzyszka informuje gracza ze został wykryty pomimo że nic takiego nie miało miejsca i oczywiście misja kończy się niepowodzeniem.
Może i Firefox nie jest najszybszy ale jest nadzieja ze to się wkrótce zmieni. Polecam poczytać o ''elektrolizie'' w Firefoxie.
No i z sentymentu znowu powróciłem do Chroma. To napewno jeden z najlepszych i niestety niedocenionych rodzimych FPSów.
Silnik który napędza grę czyli pierwsza edycja Chrome Engine, był jednym z najlepszych jak na rok 2003.
Duże tereny porośnięte gęstą roślinnością i to przed słynnym Far Cry i Crysisem.
Ogólnie silnik przypomina mi takie skrzyżowanie silnika z Project IGI i IGI 2 Covert Strike i wspomnianym Far Cry.
Szkoda ze Chrome nie odniósł większego sukcesu komercyjnego jak Dead Island, czy Call of Juarez, bo może dzisiaj dostalibyśmy np czwartą częśc na najnowszej wersji Chrome Engine użytej w Dying Light.
Powróciłem do Chrome jak i do dodatku po paru latach i podtrzymuje to co napisałem wcześniej.
Chrome oryginalny to była produkcja przynajmniej przypominajaca gry AAA czyli wysokobudżetowe a Specforce to niestety budżetówka, chociaż wciąż niezła.
Największym błędem jest brak cut scenek, bohater Logan niemowa i grafika w odcieniu jakimś żółto szarym, która psuje klimat. W oryginale grafika była bardziej ''kolorowa'' przez co znacznie bardziej zróżnicowana.
Szkoda że zabrakło pieniędzy na ponowne zatrudnienie tego samego aktora który wcielił się w Logana w oryginale, ale zrezygnowali bo może był za drogi. W końcu to ten sam gość co użyczył głosowi samemu Dukowi Nukem.
Na cut scenki pewnie też zabrakło kasy, więc nawet nie zobaczymy jak nasz Logan wyglądał jak był znacznie młodszy.
W sumie nie wiem po co na siłę nazwali bohatera Logan skoro w żaden sposób nie można go porównać do tego oryginalnego.
Mogli już wymyślić nową historię niezawiązaną z oryginałem i byłoby to znacznie lepsze rozwiązanie.
Seorius Sam Pierwsze Starcie to już prawdziwy klasyk. Twórcy zrobili sobie jaja z ''poważnych'' gier FPS i zaserwowali strzelankowy kabaret pełną gębą. Śmieszne teksty, masa potworów i głowny bohater któy musi uratowac ziemie przed zagładą. Jak ktoś nie grał to po prostu musi zagrać!
Graficznie nawet dzisiaj gra wciąż daje radę. Zresztą Serious Engine był przełomowym silnikiem w 2001 roku i zmiótł nie tylko Unreal Enigine ale i Id Tech 3.
Jakaś na Pegasusa ale nie jestem już wstanie sobie jej przypomnieć.
Na PC pierwszą grą jaką przeszedłem od początku do końca to była Evolva z 2000 roku. W 2002 roku była pełniakiem w CD Action. Drugą grę jaką przeszedłem to był Seorius Sam Pierwsze Starcie, a trzecią Seorius Sam Drugie Starcie:).
FPS z elementami horroru. Może być ciekawie i może być dobrą alternatywą dla np nowego Dooma, ale coś bardzo mało o Inner Chains się pisze i mówi, tak jakby twórcom nie zależało na rozgłosie.
Jak się to nie zmieni i twórcy a właściwie marketingowcy nie zabiorą się do roboty, to obawiam się że debiutancki projekt rodzimego studia może okazać się pierwszym i ostatnim.
Jak ktoś wciąż jest fanem gier serii Quake to na pewno kojarzy dwa wydane oficjalne dodatki do drugiej części The Reckoning i Ground Zero.
Ostatnio naszła mnie ochota przypomnieć sobie Quake II wraz z oficjalnymi dodatkami, więc wysłupałem trochę grosza i zakupiłem całą serię ze Steama.
Sprawdzając informację na angielskiej wikipedii przeczytałem że wyszły również dwa nieoficjalne dodatki a raczej mody, który były jak główna gra płatne i wydane na CD.
Jeden z tych dodatków nazywa się Juggernaut: The New Story for Quake II i właściwie nie ma nic wspólnego z fabułą Quake II. Jest bardzo słaby i przypomina Seorius Sama, gdzie strzela się do całej masy potworów.
Jednak drugi jest znacznie ciekawszy i jego akcja rozgrywa się pomiędzy Quake II i Quake IV. Nazwa tego dodatku to Zaero for Quake II( Nie mylić z Ground Zero) i fanom Quake II moge go z czystym sumieniem polecić, bo stoi na wysokim poziomie i jak dla mnie jest nawet lepszy niż oficjalny dodatek Ground Zero.
Juggernaut The New Story gameplay:
https://www.youtube.com/watch?v=ZGk91CorYks
Zaero gameplay:
https://www.youtube.com/watch?v=kUxaI0N1-Kk
Postanowiłem zagrać wreszcie w Unreala, bo to jeden z niewielu klasyków, którego jeszcze nie grałem. A zaliczyłem już wszystkie gry z serii Quake, Half Life 1,2 i epizody, wszystkie gry o Serious Samie, prawie wszystkie o Duku Nukem i kilka części Dooma.
Oczywiście klasyków jest więcej ale wszystkich nie będę wymieniał.
Pierwsze co rzuca się w oczy to na pewno oprawa graficzna. Jak na rok debiutu, to musiał być skok na miarę Crysisa, który wyszedł 9 lat pózniej.
Z pomocą strony WSGF odpaliłem go w Full HD, do tego antyliasing x16, filtrowanie anizotropowe i wszelkie bajery jakie są w ustawieniach Nvidia więc uczta dla oczu jest większa.
No ale nie samą grafiką człowiek żyje i czas opisać gameplay. Na pewno Unreal jest dość nietypową grą. Tu nie chodzi tylko o strzelanie do wszystkiego co się rusza. Są postacie niezależne, które czasami nam pokarzą jakąś skrytkę z amunicją, czy upgrade do broni która nazywa się ''Dispersion Pistol''. Co ciekawe to jedyna broń którą można ulepszyć zbierając Powerupy.
Wrogowie z kolei to w większości przypadków nie są idioci czekający w kolejce na kulkę między oczy. Poruszają się szybko, skaczą, potrafią unikać kul i dobrą mają celność, więc walka z nimi jest jeszcze bardziej wymagająca i przyjemniejsza, zwłaszcza jak się gra na wyższych ustawieniach trudności niż popularny medium.
Jeśli chodzi o klimat gry, to przypomina mi trochę klimaty z filmu i serialu Gwiezdne Wrota. Akcja rozgrywa się na planecie prymitywnej cywilizacji, która została zniewolona, przez inną wysoko rozwiniętą cywilizację, więc mapy na których toczy się akcja, to często jakieś wioski, średniowieczne zamczyska czy jaskinie, a czasami chyba nawet na statkach obcych, czy jakiś tam ich obiektach, w których przeważa rozwinięta technologia.
Jest to też gra w której trzeba czasami pomyśleć, bo można utknąć na dłużej jak nie wie się co trzeba zrobić aby dalej pchnąć fabułę do przodu.
Wysoka ocena Unreala jest jak najbardziej zasłużona.
Szkoda tylko ze Epic Games nie dba o swoją grę, jak Id Software o swoje gry , bo np Quake II był konwertowany prawie na wszystkie konsole i była wersja nawet na Xboxa 360, nie mówiąc o innych grach tego studia.
A tu mamy wersję tylko na PC i Macintosha.
Tą grę można polecić każdemu fanowi gier FPP i tym co lubią klimaty Gwiezdnych Wrót.
WerterPL -> Zgodzę się z tobą że gra nie jest taka zła jak np recenzja w CDA gdzie autor ocenił ją na 3/10. Jest to niesprawiedliwa ocena, ale twoja 9/10 też jest przesadą i uważam że uczciwa ocena tej gry to 6/10.
Die Hard: Nakatomi Plaza jest typowym średniakiem z większymi lub mniejszymi bugami, które przeszkadzają w grze.
Co do samej rozgrywki jest to typowy staroszkolny FPS, gdzie strzela się praktycznie do wszystkiego co się rusza, czasami napotykając po drodze postacie niezależne.
Faktycznie autor podkładający głos pod Johna McClane ma podobny głos do Willisa, a w czarnego policjanta wcielił się nawet ten aktor co w filmie, więc dubbing stoi na dość przyzwoitym poziomie.
Grafika nie jest zła, chociaż szkoda że autorzy nie popracowali bardziej na mimiką postaci, bo jest ona zdecydowanie najsłabszym elementem gry i czasami jak postacie w cutscenkach ze sobą rozmawiają, to potrafi to wyglądać komicznie. Minusem jest też ograniczony wybór rozdzielczości w menu gry do 1280x1024, co dzisiaj nie można juz nazwać ''wysoką'' rozdzielczością. Na szczęście grzebając w jednym z plików ini można ustawić dowolną rozdzielczość, ale 16:9 (np 1920x1080) nie opłaca się ustawiać, bo obraz jest po prostu rozciągnięty. Ja mam monitor 16:10 1920x1200, więc po prostu sobie ustawiłem 1600x1200, więc przynajmniej nie musiałem się męczyć ze skalowanym obrazem, co oznaczałby że obraz w grze byłby rozmyty, grając w niższej rozdzielczości.
Ogólnie grafika i tekstury są na przyzwoitym poziomie a mogło być gorzej, bo z wikipedi można wyczytać, że pierwotnie autorzy chcieli wykorzystać silnik Duke Nukem 3D! Na szczęście autorzy postawili na Lithtech 2.0, z którego korzysta pierwsza część No One Lives Forever.
Ogólnie Nakatomi Plaza fajnie uzupełnia film i warto w nią zagrać, pomimo że jest to gra na właściwie na jeden raz.
Szkoda że lepiej się nie sprzedała i może dostalibyśmy poprawiony sequel a może i grę opartą na trzeciej części filmu.
To Strafe mi się podoba. Trochę mi przypomina mieszankę Duke Nukem z Blood. Może wolałbym bardziej współczesną grafikę, ale nie ma co narzekać. Ostatnio strzelanki nie są w modzie jak kiedyś i każda nowa gra tego typu jest na wagę złota.
Skoro inspirują się grami FPS z 1996 roku, to może następna gra będzie inspirowana strzelankami z 1997-1998 roku i zrobią coś ala Quake 2 lub Unreal.
Odgrzewania kotletów ciąg dalszy. Nie mam już wątpliwości że ta generacja konsol przejdzie do historii jako ''remaster generation''.
Jak dla mnie to też wygląda średnio, ale w sumie należy się cieszyć, bo to zawsze nowa marka a nie odgrzany co roku kotlet jak Call of Duty.
Manipulacja czasem jakąś nowością nie jest, było to już w TimeShift i tam dzięki kombinezonowi można było spowalniać, cofać i zatrzymywać czas.
Oby w Quantum Break nie przesadzili z tym operowaniem czasu, bo to spore ułatwienie i nawet na wyższych poziomach trudności może się okazać że gra będzie zbyt łatwa.
Ciekawe. Nie wiem czy ktoś pamięta, ale w 2007 roku była taka która nazywała się Shadowrun na Xbox 360 i PC. Szału nie zrobiła i szybko została zapomniana. Jednak miała być ekskluzywną grą dla Windows Vista i nie nie można było jej uruchomić na Windows XP. Oczywiście to było teoretyczne, bo Razor 1911 szybko wypuścił cracka, który bez problemu odpalał grę na XP. Ciekawe czy z Quantum Break będzie podobnie i skrakowana wersja będzie działać na Windows 7 i 8, 8.1.
My na forach możemy sobie narzekać do usranej śmierci że zabezpieczenia gier tylko uprzykrzają życie. Twórcy i tak mają to w dupie i będą mieć.
Trzeba przyznać że Denuvo jest dość skuteczne i to zachęca do korzystania z niego coraz większej liczby studiów.
Nawet jeśli Denuvo padnie, po kilku miesiącach czy nawet roku, to wielu nie wytrzyma i kupi oryginał. O to chodzi, bo sprzedaż zawsze będzie większa.
Są też oczywiście zatwardziali piraci, którzy prędzej zrezygnują z grania niż kupią oryginalną grę, nawet jakby była sprzedawana w promocji za złotówkę.
Z takich wykonawców (muzyka taneczna) co zasłynęli z jednej piosenki to kojarzy mi się ATC - All Around The World z 2000 roku i Eiffel 65 - Blue (Da Ba Dee) z 1999 roku.
Niby tam jeszcze kilka piosenek wydali, ale i tak zdecydowana większość ludzi będzie ich kojarzyć z jedną piosenką.
https://www.youtube.com/watch?v=IRvGZffXhfk
https://www.youtube.com/watch?v=68ugkg9RePc
silicon -> To nie jest żaden odświeżony silnik z DOOM 3 tylko jest to całkowicie nowy, zbudowany od podstaw przez Johna Carmacka na potrzeby nowego DOOMA, czyli Id Tech 6.
Carmack pracował na tym silnikiem prawdopodobnie od 2008 roku, czyli długo przed odejściem z id Software.
Kiedyś też było takie zabezpieczenie ''nie do złamania'' które nazywało się Starforce i po roku padło. To że Denuvo jest lepsze nie znaczy że nie można złamać.
Piractwo zniknie ale nie za sprawą Denuvo, ale tym że producenci nie będą już robić gier Single Player, tylko skupią się całkowicie na multi.
Obecnie i tak jesteśmy świadkami powolnego wymierania gier dla pojedynczego gracza, zwłaszcza tych AAA i za parę lat w Single będzie można co najwyżej gry indie pograć, czy jakieś popierdółki za dolara czy dwa.
Zarabiając nawet 1300 zł miesięcznie, na własnie wydatki, raz w miesiącu można swobodnie kupić gierkę.
Życzę powodzenia zarabiając 1300. Opłacić mieszkanie, gaz, prąd, wodę, abonament internetowy, wyżywienie i nie mówiąc o utrzymaniu rodziny!!!
A ty tu jeszcze mówisz o kupieniu PS4 i co miesięcznym kupowaniu gier. Gratuluję takiego rozumowania.
Mi nie przeszkadza jak szybko robi się ciemno, pod warunkiem że leży świeży śnieg. Jest wtedy jakoś jaśniej i przyjemniej!
Wiesz co, nie wiem ile masz lat, jakie masz wykształcenie, ale jak jesteś młody to idź na jakiś kurs (może z zawodów budowlanych) i zdobądź jakieś uprawnienia. Później przyjmij się na budowę za pomocnika i powoli zdobywaj fach w ręku!
Jak będziesz się starał i uczył robić rzetelnie i dokładnie, to pracodawcy z pocałowaniem ręki będą cię zatrudniać! A jak ci będzie mało to zawsze możesz za granicę jechać i zarabiać konkretne pieniądze, bo na fachowców zawsze będzie zapotrzebowanie!
A tego McDonalda sobie daruj, bo inaczej zawsze będziesz zerem!
Gra już się nie nazywa Arcania: A Gothic Tale, tylko Arcania i nic więcej!
Odkąd Nordic Games stracił prawa do marki Gothic we wrześniu 2014 musieli usunąć z gry nazwę Gothic i wszelkie odniesienia do serii!
Redakcja Gry Online również powinna usunąć nazwę Gothic z tytułu gry aby nie wprowadzać w błąd graczy!
Project Snowblind to gra, która należy do wymierającego już pokolenia gier średnio budżetowych. I jak na typowego średniaka, nie aspiruje do gier nazywanych mianem gier AAA.
Gra jest typowym konsolowym FPS z generacji gdzie królowało PS2. Widać to po grafice, która jest mocno uproszczona, posiada bardzo słabe tekstury, słabe efekty specjalne i masę efektu typu ''bloom'', gdzie dość mocno rozmazany obraz, ma przykryć słabiutkie tekstury, co i tak się nie udaje, bo i z tym kłują w oczy. Dodatkowo gra ma bardzo dziwne ustawienia Gamma, czy jasności, której nie można porządnie ustawić. Na standardowym jest zbyt jasno, a jak o jedno oczko się zmniejszy, to nagle obraz jest zbyt ciemny i mało widać.
Mimo że gra jest z 2005 roku i wtedy rozdzielczości panoramiczne stawały się standardem, Project Snowblind oferuję obraz tylko o proporcjach 4:3, co można uznać bardzo niezadowalające. Co prawda w necie można znaleźć sposób na panoramę, ale HUD jest tak zniekształcony, że sobie darowałem i po prostu odpaliłem grę w 1600x1200 i pogodziłem się, że panorama nie ma sensu.
Co do samej gry, to zgodzę się że jest bardzo łatwa, nawet na najtrudniejszym poziomie czyli Hard! Szczerze pierwszy raz mi się zdarza, że na tym poziomie trudności, grę można przejść właściwie nie ginąc! Oczywiście mogą się zdarzyć troszkę trudniejsze etapy, ale wystarczy użyć swoich mocy, aby niewielkie problemy stały się przeszłością.
Jeśli chodzi o sztuczną inteligencje naszych wrogów, to można powiedzieć że jej nie ma! Przeciwnicy to typowe mięcho do odstrzelenia i nawet ich większa ilość, nie stanowi żadnego wyzwania.
Czasami zdarzają się urozmaicenia i niektóre misje można przejść za sterami mecha czy samochodu. Kolejne urozmaicenie, to dwie misje które można przejść w sposób bardziej skaradankowy i eliminować przeciwników po cichu, lub z zaskoczenia, tak zeby nie zdążyli włączyć alarmu. Ja tak nie grałem, bo uznałem że nie ma sensu, bo i tak żadna większa krzywda mnie nie spotka, jak przejdę te misje w stylu Rambo, co tak się stało.
Gra też jest krótka można ją ukończyć w niecałe 4 godziny.
Podsumowując, Project Snowblind ma w sobie coś co przykuwa do ekranu i pomimo swoich konsolowych wad, może zapewnić kilka godzin niestresowej frajdy i takich gier w przyszłości będzie brakować, bo z generacją PS4 i Xbox One nadeszła era remasterów i odgrzewanych co roku kotletów.
Mam nadzieje że nowy Doom będzie lepszy niż trzecia część, która zła nie była, ale malutkie korytarze, były zbyt klaustrofobiczne.
Graficznie id-Tech 6 da radę, ale na razie wygląda jakby połączenie Dooma 3 z Clive Baker's Jericho, czyli znowu mocno ''plastikowo''.
Niedawno ukończyłem Devastation i powiem tak. Nie grajcie w tą grę trybie symulacji, ani na wyższym poziomie trudności niż EASY!!! Mówię poważnie. Grałem w trybie symulacji i na normalnym i były miejsca w grze, gdzie musiałem ratować się dwa razy wpisaniem cheatu na nieśmiertelność. Po prostu nie dało się przejść misji inaczej! Twórcy po prostu przesadzili i to zdrowo z respawnowniem się przeciwników, w ostatnich poziomach gry!
W jednej misji, np trzeba zdobyć kody, aby wyłączyć bramkę chronioną laserem, aby zniszczyć ''spawnera''. Problemem jest to, że ciężko uzbrojeni przeciwnicy, tak szybką się respawnują, że praktycznie jest niemożliwe podejście do tej bramki i jej zhakowanie, bo trwa około kilkunastu sekund. W tym czasie z piwnicy, będą wyskakiwać po zęby uzbrojeni w najlepszą broń, spawnujący się w wieczność przeciwnicy. Nawet jeden strzał zabija gracza, jeśli przeciwnik jest uzbrojony w laserową snajperkę. Nie mówiąc już o tych którzy są wyposażeni w karabin ala M4. Wystarczy krótka seria i zostajemy zabici.
Jak się ma wybuchowego szczura, to można zniszczyć spawnera przeciwników dość szybko, ale w tej misji to nie przejdzie, bo musi być zniszczony jako ostatni. Inaczej gra nam nie zaliczy misji i nigdy już nie ukończymy.
Nie wiem kto projektował takie poziomy, ale że się brzydko wyrażę miał, mieli nasrane we łbie, bo zgotowali graczom prawdziwy horror, gdzie ginie się co kilkanaście sekund!
https://www.youtube.com/watch?v=jM9t-KJIjtc&index=12&list=PL4617552C28BBD16E
Jeśli to ma być tani smartfon, głównie do dzwonienia i pisania sms, to wybrałbym jednak Lumie z Windows Phone, bo będziesz miał pewność, że system nie zacznie przymulać, nawet po dłuższym użytkowaniu.
Mogliby popracować jeszcze nad grafiką, bo te twarze z obrazka na ''next gen'' nie wyglądają. Mogliby też zaimpletować coś ale Tressfx, aby te włosy były bardziej naturalne.
W sumie jestem rozczarowany. Wygląda na to że będzie to coś w stylu Falloutta 3 a takie post apokaliptyczne klimaty mnie nie bardzo interesują.
Czy naprawdę dzisiaj nikt nie potrafi oprócz CD Projekt i Bethesdy, zrobić porządnej gry Rpg w średniowiecznych klimatach w otwartym świecie?
Nic trzeba czekać na zapowiedź Elder Scrolls 6, bo już tylko w Bethesdzie jedyna nadzieja.
Mam nadzieje że to nie będzie ani nowy Gothic ani Risen. Mam nadzieje na nową serię, ale w klimatach pierwszego Gothica czyli typowe brudne europejskie średniowiecze bez żadnych piratów, broni palnej voodoo, dżungli itd. Wszytko podane na nowym silniku graficznym, który będzie można nazwać next genowym.
Jeśli tak nie będzie to chyba Pirahna przestanie dla mnie istnieć. Pierwszego Risena ukończyłem całego pomimo że był słabszy od Gothica, ale drugą część w mniej więcej w połowie odpuściłem, a po trzecią część nawet nie sięgnąłem.
Nie podobają mi się w grach Rpg, klimaty piratów, dżungle i bronie palne. Wolę sprawdzone europejskie fantasy, z mieczami, łukami, toporami i kuszami.
Oby też tą grę stworzyli na nowym silniku bo ten z Risena pamięta czasy Gothica 3 i na dzisiejsze standardy jest mocno archaiczny i ma mnóstwo ograniczeń.
Pamiętam tą grę jeszcze z recenzji CDA, gdzie dostała ocenę 7, ale jakoś nie miałem okazji zagrać. Niedawno sobie ją zainstalowałem i przeszedłem parę misji i to co mogę stwierdzić, że jest to gra która miała mieć ambicję gry AAA, ale wyszło dość średnio.
Przede wszystkim na początku należy wspomnieć że Devastation jest grą bardzo trudną, nawet na normalnym poziomie trudności. Ginie się dość często i przeciwnicy są wytrzymali i mają bardzo dobrą celność. Tylko strzał w głowę powala przeciwnika od razu, ale jest trudne do osiągnięcia, ponieważ przeciwnicy się dziwnie i szybko poruszają.
Jako że gra nie wyszła na żadne ówczesne konsole, to graficznie prezentuje się dobrze nawet dzisiaj, co jest zasługą silnika Unreal 2. Nawet stwierdzę że wygląda miejscami lepiej niż parę lat młodszy Bioschock.
Devastation było też jedna z pierwszych gier, której zachwalano fizykę otoczenia. I faktycznie na ziemi leżą puszki, butelki i różne śmieci, które się przesuwają jak na nie wejdziemy.
Na razie gra mi się średnio i raczej tak zostanie do końca, ponieważ również i bugi utrudniają grę. Sztuczna inteligencja naszych przyjaciół jest na niskim poziomie, potrafią utknąć tam gdzie jest mało miejsca, a nawet tak zablokują nam drogę że trzeba wczytać wcześniejszy zapis, bo za cholerę nie mogą się odblokować.
Edit: Zapomniałem dodać że gra ma ciekawy patent i można wybrać sposób grania albo arcade albo symulacja. Pograłem troszkę w oba i różnice polegają na tym że w trybie symulacji można mieć przy sobie ograniczoną liczbę broni i celownik zanika przy bieganiu. Ostatecznie wybrałem tryb symulacji, bo lubię strzelanki nastawione bardziej na realizm.
No pierwsza część też, ale mi osobiście druga bardziej przypadła do gustu, bo akcja rozgrywa się w różnych rejonach świata i była bardziej dopracowana.
Wadą Project IGI jest ciągłe respienie się wrogów w niektórych misjach. Nienawidzę tego i dla mnie psuje to całą grę.
Jakiś czas temu naszła mnie ochota, żeby przypomnieć sobie tą dość unikalną i niedocenioną grę. Można stwierdzić, że ta gra kompletnie zaprzecza dzisiejszym trendom maksymalnego uproszczania rozgrywki. Brak automatycznej regeneracji zdrowia, brak nawet apteczek, podświetlania leżącej broni, czy strzałek gdzie trzeba podążać.
Jest trudna nawet na łatwym poziomie trudności. A różnice w poziomie trudności są niewielkie, bo na łatwym pięć razy możemy zapisać grę, na średnim trzy razy, a na trudnym nie możliwości zapisu gry w trakcie misji.
Sam zapis gry jest ciekawie zrobiony, bo żeby to zrobić, najpierw trzeba sobie poszukać bezpiecznego miejsca, wyciągnąć laptopa i wysłać dane misji do siedziby IGI, co parę sekund trwa i jeśli w tym momencie nakryje nas przeciwnik, to może się okazać że trakcie zapisu może na zabić, albo zaraz po wczytaniu gry.
To co odróżnia IGI od innych gier FPS, to że mamy bardzo dużą swobodę działania. Można przejść misję w parę minut po chichu niezauważonym, lub zabawić się w Johna Rambo i wykosić przeciwników w pień, co może być trudne, bo nie są oni tylko kolejnymi osłami do odstrzału, ale starają się logicznie działać. Mogą wezwać posiłki, czy wywołać alarm i kilka celnych strzałów z kałacha może naszego dzielnego agenta posłać do piachu.
Pamiętam że w czasach gdy nie było Youtube, starałem się przejść wszystkie misje po cichu, ale nigdy nie zdobyłem najwyższej możliwej rangi w podsumowaniu misji.
Dzisiaj z małą pomocą Youtube spróbuje uzyskać rangę David Jones. Zresztą zobaczcie sami. Ten gościu wymiata i musi znać na pamięć całą grę, bo we wszystkich misjach uzyskał najwyższą rangę a z pewnością to łatwe nie było.
https://www.youtube.com/watch?v=zLfQirc2avI
Stary temat, ale też swoje trzy grosze dorzucę, bo mam akurat zainstalowane IGI 2. Parę razy miałem abonament wykupiony na parę dni, więc mogłem sobie ściągnąć ten poradnik.
Zgadzam się z opiniami, że solucja do drugiej części IGI (z szacunkiem do autora), ale jest po prostu beznadziejna i AMATORSKA, pisana na kolanie!
Solucja przedstawia głównie siłowe rozwiązanie, co w IGI 2 nie jest w ogóle zalecane! Przypuszczam ze autor grał na łatwym poziomie z 5 możliwymi zapisami gry i nie przejmował się, ile czasu zajęło mu przejście danej misji, ile razy został wykryty, ile razy został trafiony itd. Przez co zapewne po zakończonej misji, dostawał najniższą możliwą rangę!
Autor powinien się znacznie bardziej postarać i przejść wszystkie misje po cichu, z najwyższą rangą Agent, co łatwe nie jest, ale skoro ktoś płaci za poradnik, to powinien wiedzieć, co robić, aby dostać najwyższą rangę!
Pierwszą misję można przejść w poniżej 4 minut zabijając po cichu kilku strażników, a autor proponuje graczowi, aby urządzić małą jatkę z grupką wrogów! Przecież jak oni wywołają alarm, to oznacza dla gracza pewną śmierć i wczytanie wcześniejszego zapisu, a jak gra na Hardzie, to rozpoczęcie misji od nowa!
Ta gra akurat nie wybacza błędów, a wrogowie nie słyszą i nie widzą gracza, tylko wtedy jeśli używa broni z tłumikiem. Jak wywoła się jatkę z MP5 czy kałachem, to ma się przesrane, bo AI jest tak napisane, że wrogowie zobaczą gracza z odległości kilometra i będą w niego trafiać, nawet jak w ręku trzymają makarova, czy zwykłe uzi!
Ktoś powinien od nowa napisać ten poradnik, bo ten to dno i kupa mułu!
Szkoda, bo w sumie Sacrilegium zapowiadało się dość ciekawie. Jeśli chodzi o Two Worlds to pierwsza część była bardzo słaba. W dwójce się poprawili, ale do ideału i tak sporo brakowało.
Na pewno Two Worlds to ciekawa marka i CD Projekt mógłby przejąć prawa do tej niej i na pewno trzecią część zrobiliby znacznie lepiej niż Reality.
Pograłem trochę i śmiało mogę stwierdzić, że ta gra coś fantastycznego! Lądujemy na terenie misji i mamy wykonać zadania, ale jak je wykonamy, to już zależy tylko od nas. Możemy spróbować wyrżnąć w pień wszystkich przeciwników, albo po prostu zaliczać misje po cichu skradając się, co jest opcją bardziej opłacalną, bo walka z przeciwnikami jak Rambo może się okazać zbyt ciężka!
Jak ktoś jest przyzwyczajony do współczesnych prostych strzelanek z automatyczną regeneracją zdrowia, z auto zapisem co minutę, to IGI szybko sprowadzi go na ziemię już w pierwszej misji! Wystarczy że zostanie wszczęty alarm, a teren zaroi się od bardzo dużej liczby przeciwników, z którymi walka będzie bardzo ciężka i na otwartym terenie praktycznie nie możliwa do wygrania!
Też bym chciał zagrać w trójkę, ale to już chyba nie możliwe. Z tego co czytałem na angielskiej wikipedii, IGI 2 po prostu się słabo sprzedał i studio odpowiedzialne za nie zbankrutowało. No cóż powiedzmy sobie szczerze. Dla większości graczy, IGI i IGI 2 po prostu były zbyt trudne i frustrujące, dlatego się nie sprzedało. Już wtedy gracze woleli proste strzelanki, gdzie myślenie można wyłączyć i eksterminować przeciwników bez żadnych negatywnych konsekwencji.
Z dzisiejszymi możliwościami to by było coś pięknego w taką trójkę zagrać. Jako silnik doskonale by się nadawał CryEngine 3, który jak silnik IGI 2, gwarantuje duże otwarte przestrzenie, tylko że mocno zalesione, bo w IGI jednak rażą te puste przestrzenie.
Może teraz czas na Vamipire The Masqurade Redemption? Z innych to Jade Empire, Drakensang, Two Worlds.
Nie lubię słodzików i staram się ich nie używać. Dla mnie w smaku sa jakieś dziwne. Dlatego nie lubię pić np tych coca coli bez cukru, bo mają zamiast niego słodziki. Wolę cukier, ale staram się nie przesadzać np dodając do szklanki herbaty. Właściwie jedna płaska łyżeczka mi wystarcza, a znam ludzi co dodają po trzy, a nawet cztery.
Jako że mamy obecnie w 2015 erę remasterów, więc zacząłem grać w stare gry, które kiedyś miałem ochotę zagrać, ale jakoś nie było czasu, bo były inne gry ciekawsze gry.
Wybór padł właśnie na Prisoner of War, które pamiętam z reklamy na pierwszych stronach CD Action z 2003 roku. Gra jest takim miksem gry skradankowej i przygodowej i zdecydowanie jest unikalna pod pewnym względem. Otóż w grze nie zabijamy ani jednego przeciwnika, bo się po prostu nie da. Przeciwników trzeba omijać, czy odwracać ich uwagę, np poprzez rzucanie kamieniami w szklane obiekty, czy z strzelanie z procy itd.
Przede wszystkim tą grę nie należy traktować poważnie jak koledzy ''grattz'' czy ''Broken_Heart'' z komentarzy wyżej. Tu mamy taki trochę klimat komediowy, dlatego strażnicy, czy niemieccy komendanci, wyglądają na przygłupów. Oto pewnie twórcom chodziło od początku, więc nie naprawdę nie ma co się denerwować.
Sama gra jest średnia. Strażników czasami zbyt łatwo można ominąć, np skradając się tuż przed jego wzrokiem. Teren w obozie po którym mamy się skradać i wykonywać zadania, też jest często słabo chroniony i wykradanie jakiś ważnych papierów, czy kluczy jest śmiesznie łatwe. Oczywiście zdarzają się też momenty trudniejsze i trzeba pomyśleć dobrze jaki wykonać ruch żeby nie zostać złapanym, jednak jest ich zdecydowanie za mało.
Żyjąc w obozie ma się pewne obowiązki. Rano i wieczorem zawsze trzeba stawiać się na apelu, bo jak się tego nie zrobi to trafi się za kratki. Nie można na oczach strażników podchodzić do ogrodzenia, bo też trafi się za kratki. Nie można też nocą pałętać się po obozie, bo też się trafi za kratki. Jest czas wolny na którym możemy pograć w kości lub porzucać kamieniami w puszki, trochę mało mini gier, ale dobre i to.
Grafika nawet jak na 2002 jest raczej średnia. Postacie oprócz głównego bohatera są bardzo słabo wykonane i tekstury w niektórych miejscach wołają o pomstę do nieba, jak np pikselowate chmury. Pochwalić za to trzeba, że mamy system dnia i nocy i różne warunki pogodowe, które są fajnie wykonane, np pada deszcz, błyska się, pada śnieg po którym zostają ślady i strażnicy mogą za nami podążać, świeci słońce itd.
Gra ma też parę technicznych baboli. Nie wiem czy to kwestia Windows 7 i gra trochę nie za bardzo się z nim lubi, ale dość często potrafi się zminimalizować, jest to najczęściej wtedy kiedy mamy wykonać jakąś akcję, np otwarcie drzwi rzucenie kamieniem, czy zaczepienie jakiegoś NPC.
Drugim denerwującym babolem jest zamkniecie wyświetlania klatek do zaledwie 32, co jest dokuczliwe i wręcz niedopuszczalne, bo gra działałaby na dzisiejszych grafikach w setkach fps.
Trzecim babolem jest wybór dostępnych rozdzielczości. Jak się nie mylę maksymalny wybór to zaledwie 1024x768, co dzisiaj jest bardzo niską rozdzielczością i chciałoby się więcej.
Na szczęście z tym sobie można poradzić. Odkryłem sposób że folderze z grą jest plik z ustawieniami między innymi grafiki. Nie pamiętam jaka nazwa, ale trzeba go otworzyć zwykłym notatnikiem i jest tam rozdzielczość podana w liczbach. Np 3 oznaczało 1024x768. Ja zmieniłem tą liczbę na 4, zapisałem zmiany i gra uruchomiła się w 1600x1200. Mam monitor 16:10 1920x1200 więc przynajmniej miałem natywną dla formatu 4:3 rozdzielczość.
Z opisu Gry Online wynika że gra miała być dłuższa i mieliśmy się wcielić nie tylko w Amerykanina ale i w Brytyjczyka, Francuza i Holendra. Chyba twórcom jednak zabrakło czasu i pomysłu, więc zrezygnowali z tego a szkoda, bo mogło być ciekawiej.
Ogólnie polecam Prisoner of War tym co szukają nietypowych skradanek, gdzie nie ma strzelania i zabijania przeciwników. Moja końcowa ocena to 6/10.
Spróbuj CCleanerem wyczyścić śmieci z dysku i zdefragmentować go defragglerem.
Ja co kilka dni używam CCleanera i usuwa mi kilkaset megabajtów śmieci głównie z przeglądarki.
AMD tak naprawdę nie miało od dłuższego czasu pomysłu na swoje karty. Od serii 7000 stoją prawie w miejscu. W dodatku pobór mocy, rośnie u nich w zastraszającym tempie! Nvidia tymczasem wyciągnęła wnioski po niezbyt udanym Fermi i zapowiedziała już wtedy, że sprawność energetyczna będzie bardzo ważna. Już z Kepler było lepiej, a Maxwell potwierdził że Nvidia spełniła swoje obietnice.
Obecnie nawet nie ma się co zastanawiać i na dzień dzisiejszy, opyla się brać tylko Nvidie i tyle.
Może nadchodzące modele z serii 300 u AMD coś zmienią, bo pamieć HBM wygląda interesująco i nie mogę się doczekać pierwszych testów jak wypadną w porównaniu z GDDR5.
Polecam zostać przy siódemce. Gram w sporo starszych gier na 64 Bit i większych problemów z nimi nie miałem. Czasami po prostu trzeba poszukać w necie nie oficjalnych łatek, fixów czy modów aby gry działały poprawnie. Np parę tygodni temu zainstalowałem Soldier of Fortune z 2000 roku i też nie chciał się uruchomić, ale wystarczyło pobrać moda na widescreen, wrzucić do folderu z grą i można było pykać.
Na Windows 7 nawet w Quake, Dooma i wiele innych gier z lat 90 tych pograsz pobierając klientów jak Zdoom czy Directq. A pozostałe na DosBox uruchomisz.
Osobiście przesiadki na Windows 8 nie planuję i od razu przeskoczę na Windows 10, ale to najwcześniej za rok.
Gra zaliczona po paru latach. Przyznam że właśnie parę lat temu znacznie bardziej mi się podobała, ale dzisiaj wydaje się trochę już archaiczna i zaczyna nużyć w mniej więcej w połowie. Każda misja jest schematyczna i powtarzalna i polega tylko i wyłącznie na eliminowaniu kolejnych hord przeciwników, którzy różnią się tylko wyglądem w poszczególnych misjach.
Minusem dużym jest też częste respawnowanie się przeciwników w niektórych misjach. Są takie sytuacje, że kiedy wcześniej oczyści się okolice z przeciwników i idzie dalej, to odradzają się błyskawicznie za plecami gracza i atakują. Jak gra się na wyższym poziomie trudności, to często okazuje się to zgubne i trzeba zaczynać albo od wcześniejszego zapisu, albo od nowa.
Przydałoby się troszkę urozmaicić singla wprowadzając dwie, trzy misje skradankowe, lub dodać możliwość pokierowania jakimiś pojazdami od czasu do czasu. Tak niestety trochę przypomina Serious Sama, a gra w klimatach najemników powinna być troszkę jednak bardziej urozmaicona.
Wydaje mi się że Project IGI, który też wyszedł w 2000 roku jest jednak lepszy i wymaga kombinowania aby zaliczyć misje.
Dopiero druga częśc Soldier Of Fortune bardziej spełniła oczekiwania i nie była już taka nużąca po jakimś czasie.
Mimo wszystko jak na tamte czasy była to gra rewolucyjna pod pewnymi względami. Strzelanie w głowę czy kończyny z shotguna, czy ciężkim karabinem maszynowym powoduje ich odpadnięcie.
Graficznie już wtedy była troszkę przestarzała, bo na rynku był już wtedy id Tech 3, ale widać ze twórcy albo nie wykupili wcześniej licencji, albo prace już były tak zaawansowane, że opóźniłoby to znacznie premierę gry.
Edit: Grałem na poziomie trudności challenging, gdzie są tylko dwa zapisy w ciągu misji i faktycznie jest to poziom wymagający. Jak będzie chcieli grać na tym poziomie, to od razu ostrzegam że będziecie nienawidzić snajperów! Strzelają cholernie celnie i wystarczą tylko dwa strzały (mając nawet pełne zdrowie i pełny pasek kamizelki kuloodpornej) i padniecie trupem!
Niestety czasami są poukrywani i wejście np na bardziej otwarty teren, zakończy się natychmiastowym zgonem!
Najgorzej jest wtedy, jak snajperzy odradzają się za plecami, wtedy nie będziecie mieli żadnych szans, jeśli w tym czasie walczycie z innymi przeciwnikami!
Jest też poziom trudności ''unfair'' ale to już jest masakra i jest on przeznaczony dla prawdziwych hardcorów! Przeciwników jest mnóstwo i respawnują się tak często, że nawet nie zdąży się czasami przeładować magazynka i padnie się martwym na glebę! Udało mi się zaliczyć na tym poziomie pierwsza misję, ale później sobie darowałem.
Przymierzam się do zagrania w pierwszą część IGI, którą nigdy nie grałem, chociaż dwójkę przeszedłem ponad 10 razy.
Z tego co słyszałem jest trudniejsza niż druga część, bo nie można zrobić zapisu gry podczas misji.
Mam osobny dysk z zainstalowaną Vistą 32 Bity i gra działała w trybie zgodności z Windows ME, ale nie mogłem wybrać rozdzielczości wyższej niż 1280x1024, co mnie nie satysfakcjonowało, bo chciałem grać w FullHD. Ratunkiem okazało się zainstalowanie starego sterownika Nvidii. Jako ze mam jeszcze Geforce 260 GTX, to wybór padł na wersję z końca 2008 roku.
Po instalacji sterownika mogłem wyłączyć tryb z godności z Windows ME i wreszcie w opcjach obrazu pojawiły się wyższe rozdzielczości w tym FullHD.
Problem jest tylko limit klatek 30 fps, którego nie mogę ominąć, ale lepsze to niż nic.
Zaliczyłem pierwszą misję, która jest prościutka i jest takim treningiem przed dalszymi trudniejszymi przygodami agenta Davida Jonesa.
W oczy rzuciło się niewygodne sterowanie strzałkami, więc trzeba najpierw zmienić je na normalne WASD i przy okazji zmienić domyślne klawisze skoku, akcji, kucania itd, aby dostosować klawiszologie do współczesnych standardów.
Graficznie jest słabo co nie powinno dziwić ze względu na to ze gra miała premierę w 2000 roku. Zauważyłem tez że obie części IGI korzystają z tego samego silnika graficznego, ale w drugiej części go trochę podrasowali.
ZetaPL -> Podzieliłbyś się z tymi co chcieli by pograć na Windows 7 64 Bit, a nie trzymasz to w tajemnicy dla siebie. Wyręczę cię. Aby błędy wyeliminować, należy ściągnąć ''Project I.G.I NVIDIA GEFORCE LOADER'', który trzeba wrzucić do folderu z grą i przez niego odpalać grę. Ponoć też działa na Windows 8, ale gdzieś czytałęm na zagranicznej stronie że trzeba go odpalić w trybie zgodności, bodajże Windows XP.
Ja się jednak nie zdecydowałem grac na Windows 7, ze względu na maksymalną rozdzielczość jaka jest do wyboru 1280x1024, co jest winą zbyt nowego sterownika, który nie jest do końca kompatybilny z grą.
Być może jak ktoś ma kartę AMD, to tych czynności nie będzie musiał robić, bo z tego co czytałem, błędy są głównie na kartach Geforce.
Po paru latach ponownie zainstalowałem i zamierzam przejść IGI 2 kolejny już raz. Myślałem że będą jakieś kłopoty na Windows 7 64 Bit, ale nic z tego, gra działa bardzo dobrze.
Graficznie widać że się już mocno zestarzała, ale duży plus za to, że można bez problemu z menu opcji graficznych, odpalić grę w panoramie w 1920x1080, co przy grach z tego okresu jest problemem i trzeba grzebać w rejestrach lub plikach ini. Jedynie to menu gry jest trochę zwalone, bo uruchamia tylko w 640x480, ale tym sobie nie będę głowy zawracał.
Shadow Force to typowy przedstawiciel budżetowych gier, które kiedyś wydawało City Interactive.
Osobiście mi przypomina mi takie skrzyżowanie Project IGI z grami Delta Force, tylko że oczywiście gorzej wszystko jest wykonane.
Rozgrywka nie jest zbyt skomplikowana, ale wymagająca. Przeciwnicy dziwnie się poruszają, że trudno ich trafić, do tego maja zabójczo dobrą celność i wystarczy kilka trafień i padamy na glebę martwi. Do tego można zapomnieć o jakichkolwiek apteczkach, czy zapisie gry w trakcie misji, więc może często się zdarzać, że trzeba zaczynać od początku.
Na szczęście misje których jest dziesięć są króciutkie i można zaliczyć je w mniej niż dziesięć minut, więc chyba tylko grając na hardzie sprawi duże problemy.
Osobiście mogę polecić tą grę tym co lubią sobie pograć w takie budżetówki i tym dla których dzisiejsze gry są zbyt łatwe, bo w Shadow Force pomyłki, czy nie uwaga kończy się najczęściej zgonem gracza!
Jedyny konkretny gameplay jaki znalazłem, jest Youtube i jak ktoś ma ochotę, to sam może ocenić jak gra wygląda w akcji.
https://www.youtube.com/watch?v=alr0UjHBcMc&list=PLV01nZO5frDfmwwfQvY8iEh51mFjK-2TG&index=1
Ja się trochę jednak rozczarowałem Alanem, ale to prze,z że pamiętam że ta gra na początku miała być sandboxem i wyglądać zupełnie inaczej.
Niestety projekt ten był zbyt ambitny i po drodze okazał się że Xbox 360 jest za słaby, więc zmienili koncepcje i zrobili liniową grę, która mimo wszystko była dość udaną produkcją.
Może jak wezmą się za Alan Wake 2, to powrócą do otwartego świata, jak chcieli na początku.
Syndicate to całkiem dobra gra. Trochę takie skrzyżowanie Fear z Deus Exem. Lubię grać na hard i przyznam że nawet wymagająca jest na tym poziomie trudności, więc jak ktoś narzeka że współczesne gry są za łatwe, to może się wykazać. Walki z bossami są też wyzwaniem, bo trzeba wyszukiwać i ich słabe punkty i obrać konkretną taktykę aby ich pokonać.
System Dart można ulepszać przez coś w rodzaju perki i tu radzę się dobrze zastanowić w jakie inwestować, bo są takie które są bardziej przydatne, a też takie które trochę mniej. Źle dobrane ulepszenia mogą uprzykrzyć walkę z bossami.
Graficznie jest ładnie, chociaż nie podoba mi się to, że wszystko się tu świeci jak psu jajca i moim zdaniem twórcy trochę przesadzili w tej kwestii.
Nie zgodzę się że w latach 90 tych były same słabe efekty specjalne w filmach i tylko proporcje obrazu 4:3! Zresztą Grom w raju to typowy serial klasy B, których dzisiaj też mamy od groma. Ale to właśnie wtedy rozpoczęła się era efektów specjalnych z prawdziwego zdarzenia! Terminator 2, Prawdziwe kłamstwa, Dzień Niepodległości, Matrix i wiele innych filmów ma je bardzo dobre.
Co do VHS to był to format, który nie miał prawa zdominować rynku, ale niestety Sony chciało być obrońcą moralności ze swoim lepszym Betamax i zabroniło wydawania porno na ich kasetach, co skończyło się klęską.
W latach 90 tych rozpoczęła się era telewizji cyfrowej. Pamiętam jak się zachwycałem jak szwagier zamówił platformę cyfrową Wizja. Takiej jakości obrazu nigdy wcześniej nie widziałem.
Pod koniec lat 90 tych zaczęła też się era płyt DVD, co była rewolucją dla większości, ale tylko dla tych co nie słyszeli o kasetach D-VHS! Filmy nagrane na tej kasecie biły jakością obrazu te z DVD z bitrate około 15 Mbit/s. Ten format się nie przyjął, bo wiadomo że duże nieporęczne kasety, nie mogły się równać z mniejszymi płytami.
Zresztą zobaczcie sami możliwości D-VHS!
https://www.youtube.com/watch?v=-Yv3B_n3dkM
Crysis, to wciąż jedna z najładniejszych gier na rynku, pomimo upływu lat. To pokazuje że po nim, postęp graficzny był bardzo niewielki, głównie przez przeciągającą się starą generację konsol Xbox360 i PS3.
Pierwszy CryEngine, to był najlepszy silnik jaki powstał w tamtym dziesięcioleciu. W przeciwieństwie do Unreal 3 nie był plastikowy i nie świecił się jak psu jajca. Nie odniósł sukcesu bo jego grzechem było to, że PS3 i Xbox 360 były za słabe aby mógł się na nich uruchomić.
Co prawda Crysis pojawił się na starych konsolach, ale był robiony na CryEngine 2 i graficznie był tak wykastrowany że była to już jakby inna gra.
Niestety na PS3 i Xboxa 360 to jest mega kastrat graficzny, zrobiony na CryEngine 2! Rozumiem że dla kasy wydali Crysisa na konsole, ale czy nie mogli z rok poczekać i wydać na PS4 i Xbox One? Graficznie byłoby znacznie lepiej i aż tak bardzo od wersji PC by nie odstawał. A tak to jest dno i kupa mułu.
https://www.youtube.com/watch?v=AcKLjgWl7tM
Niech wrócą do średniowiecza, bez żadnych piratów i broni palnej. Miecze, tarcze, łuki i kusze jest tym co większość fanów chce. Niech popracują nad głównym bohaterem, tak żeby był ciekawą postacią, którą się polubi od razu jak bezia w Gothicu.
Świat gry nie musi być jakiś wielki. Taki jak w Gothic 2 by wystarczył, ale żeby był tak samo fascynujący.
Niech zmienią też silnik graficzny, bo ten z Risenów jest po prostu brzydki i ma masę ograniczeń. Chciałbym żeby tak jak w Gothicu powróciło pływanie, nurkowanie, wchodzenie po drabinie itd.
Bajzel się zrobił na Youtube jak uruchomili Content ID. Porobiło się sporo firm troli, które mimo że nie są autorami jakiś utworów, to i tak twierdzą że to ich własność i wtedy Youtube dopasowuje te filmy, a oni trzepią kasę na reklamach, jak filmiki jest popularny.
Sam tego nie kupię, bo za drogo i wolę sam sobie poskładać PC. Mimo wszystko to trochę będę kibicował Valve aby zamieszania na rynku ich Steam OS zrobił. Może ich system się przyczyni do tego, że coś się ruszy w kwestii gier na Linuxa. Bo skoro Steam OS to Linux, to gry pod niego mogą działać np na Ubuntu.
Kwestią osobną są też gry, ale na Exlusivy bym nie liczył, bo samo Valve kiedyś przyznało ze ich to nie interesuje i chcą aby gry były dla każdego dostępne, bez względu na czym gra.
Bardziej jestem ciekaw ilu twórców przekonał Nawell do pisania gier na Steam OS. Na razie Mad Max i zapewne Just Cause 3 będzie się uruchamiał na Steam OS natywnie a reszta to nie wiadomo, bo jak inne gry mają być z kompa czy z chmury przesyłane na Steam OS, to trochę to jest bez sensu.
Wiadomo że Steam OS będzie wspierał Vulkan Api, który jest następcą Open GL i konkurentem dla Directx 12 i Nawell musi też przekonać np Epic aby UE 4 go obsługiwał. Zresztą nie tylko ich ale też Cryteka i ich CryEngine 3, czy Dice i ich Frostbite.
Jak Epic nie zacznie tworzyć nowych gier to mogą skończyć jak Id Software! Zostaną tylko wspomnienia, jak to kiedyś byli legendą.
To już nie te czasy, że inni kupowali licencje na silnik, tworzyli gry a Epic czy Id Software trzepali kasę za to. Teraz gry to tak duży biznes, że studia mają własne kompletne silniki do gier i nie potrzebują kupować innych.
Sam z tego co słyszałem to na razie tylko nowy Teken powstaje na Unreal Engine 4 i nowy Gears Of War. Być może coś jeszcze, ale ja o żadnych innych grach na tym silniku nie słyszałem.
Jednak to dobrze, bo w tamtej generacji zbyt dużo gier powstawało na UE 3, przez co wiele gier, miało ten sam plastikowy styl graficzny i były do siebie bardzo podobne.
Mam Daikatanę jeszcze z CD Action. Pamiętam że nie była jakaś tragiczna jak dla mnie, ale też długo nie pograłem chyba z 2,3 godziny. System mi wtedy padł i nigdy później nie wróciłem do tej gierki.
Ostatnio często wracam do starych gier, bo obecnie rynek się stoczył i same remastery trzepią, albo kolejne CODY i Assasyny, aż się rzygać chce, więc myślę żeby znowu odpalić Daikatanę.
W necie pojawił się Daikatana 1.3 Project. Zapewne jakiś moder pracuje nad nie oficjalną łatką, co ma poprawić największe bolączki tej gry, jak np ginący towarzysze, czy dodanie obsługi rozdzielczości panoramicznych. Z tego co czytałem, już tak często nie giną, ale łatka jest dopiero w wersji pre beta, więc poczekam jeszcze na dalszy rozwój tego projektu.
https://bitbucket.org/DGibson/daikatana-1.3/wiki/Downloads
Świetlówki kompaktowe to już przeżytek i w miarę możliwości finansowych zalecam inwestować w oświetlenie LED. Ledy mają znacznie więcej plusów niż świetlówki. Ceny z roku na rok spadają, chociaż wciąż są jeszcze droższe niż świetlówki, świecą znacznie dłużej,niektórzy producenci podają że nawet 50000 godzin, nie zawierają rtęci, brak efektu stroboskopowego, który męczy wzrok po dłuższym przebywaniu w takim świetle, są bardziej energooszczędne niż świetlówki, zaraz po włączeniu świecą pełnym światłem jak zwykła żarówka, można je włączać i wyłączać wiele razy przez co nadają się świetnie np do kibla.
Jednak że są elektroniczne źródła światła, należy też kupować je z głową, a nie najtańsze na jakiś bazarach, czy allegro, bo można się przejechać.
Radze kupować takie LEDY, które mają tzw przetwornice prądowe CCD, które chronią diody przed spadkami czy wzrostami napięcia. Diody LED są bardzo czułe na wahania napięcia i dlatego te najtańsze żarówki mogą szybko paść.
Ważne są też jakiej jakości są diody w takiej żarówce. Dobrą renomę mają diody Epistar np SMD2835. Dają one dobre światło podobne do zwykłej żarówki i możemy mieć pewność, że będą miały moc świetlną taka jaka jest deklarowana na opakowaniu.
Nie, nie chcę tego onenote bo jest to program nie intuicyjny i mi się nie podoba. Poświęciłem mu parę minut i wiem że go nie polubię. Szukam czegoś prostego jak zwykły Notatnik w normalnym Windows, bez żadnych synchronizacji i innych pierdoł. Nie będę też niczego edytował na komputerze.
Zobaczę ten Wunderlist może spełni moje oczekiwania.
Edit. Wunderlist odpadł ze względu na brak języka polskiego. Ktoś w komentarzach w nim polecił EasyNote więc zainstalowałem i spełnia moje oczekiwania. Prosto i bez bajerów.
Szukam jakiegoś prostego notatnika na Windows Phone, gdzie można byłoby wpisać szybkie notatki, bez żadnych dodatkowych bajerów.
Jaka apka jest godna uwagi?
Niby jest jakiś OneNote, który ma służyć do robienia notatek, ale w ogóle nie wiem jak się nim posługiwać. Chcę prosty notatnik gdzie szybko wpiszę tekst nacisnę zapisz i to wszystko. Niczego innego że mogę wklejać zdjęcia i inne pierdoły nie chcę.
Tak się produkuje microchipy. Niestety filmik tylko po angielsku.
https://www.youtube.com/watch?v=F2KcZGwntgg
Wywal tego całego AllPlayera i zainstaluj paczkę kodeków K-lite codec z Media Player Classic Home Cinema. ALLPlayer parę lat temu zszedł zszedł na psy, stając się programem całkowicie komercyjnym, służącym twórcom do zarabiania na nim pieniędzy.
Kiedyś ten program parę razy próbował wyłudzić ode mnie pieniądze za ściągnięcie kodeków, przez wysyłanie płatnego smsa.
Wywaliłem to dziadostwo i mam spokój.
boy3 -> Brakuje przede wszystkim starego stylu graficznego. Po latach grania w jedynkę i dwójkę, można stwierdzić że Gothic 3 przerósł ludzi z Piranii.
Właśnie znacznie lepszym pomysłem byłoby użycie starego silnika graficznego, trochę tam tylko ulepszonego. Wtedy byłby zachowany stary styl, a fani i tak byliby zadowoleni.
Mapa Gothica 3 mogłaby być mniejsza nawet o 40%, co sprawiłoby że i tak by była znacznie większa od Gothic 2 plus Noc kruka i można byłoby zapełnić ją ciekawszymi misjami.
Pirahna Bytes to zbyt małe studio i porwali się trochę z motyką na księżyc tworząc Gothica 3. Użycie silnika Gamebryo i kilku innych technologii zmodyfikowanych na potrzeby gry, sprawiło że tak małe studio nie było wstanie w krótkim czasie, porządnie zoptymalizować kodu i wyszło jak wyszło, czyli niedopracowany, tnący się do dzisiaj twór, którego nie da się do końca naprawić.
Fajna jest też ścieżka dźwiękowa z Kickboxera.
https://www.youtube.com/watch?v=Hsn1nKYKtEw
https://www.youtube.com/watch?v=roV_qKIRLEk
Lubię grać w gry z przedziału lat 2000-2005 i tak naprawdę nie potrzebuję, aby te gry były remasterowane, bo w pewien sposób stracą swój klimat.
Jedyne czego szukam przed uruchomieniem starej gry, to sposobu na odpalenie ich w rozdzielczości panoramicznej np 1920x1080.
Na szczęście wersje pecetowe takich klasyków jak Hitman 1,2, Mafia, BloodRayne 1,2, Gothic, 1,2, Silent Hill 2,3,4, Soldier of Fortune 1,2 i wiele innych gier z tego okresu można dość łatwo odpalić w FullHD, 2560x1440 czy nawet 3840x2160. Czasami wystarczy edytować plik ini żeby zmienić rozdzielczość, a czasami trzeba zmienić rozdzielczość w rejestrze i już można się cieszyć panoramą bez żadnych zniekształceń obrazu, tak jakby zostały stworzone z myślą o panoramie, a przecież w opcjach gry nie ma takich rozdzielczości, tylko same 4:3.
Gorzej mają konsolowcy. Gry z PS2 zostały stworzone z myślą o 480p i jedyny sposób, aby uzyskać wysoką rozdzielczość to odpalanie ich w emulatorze, co nie zawsze da satysfakcjonującą jakość, bo z emulatorami to różnie bywa.
Ostatnio gram w Gothica i podbicie rozdzielczości do 1920x1080 i usunięcie limitu klatek, które wynosi 25, naprawdę dużo daje, pomimo że ogólnie grafika się już zestarzała. Po takich zabiegach można uznać że gra jest w pewien sposób zremasterowana.
Niestety te gry które są remasterowane na nowe konsole to przeważnie jest zwykłe oszustwo, które ma na celu zarobienie ponownie kasy, na tym samym produkcie! Oni tylko podbijają rozdzielczość, dodadzą trochę więcej efektów, antyaliasing i trochę lepsze tekstury i już mamy remastered edition!
Konsolowcy może się tym jarają, bo od niedawna mają FullHD, ale pecetowcy się z tego śmieją, bo od paru lat mamy FullHD i nie potrzebujemy tych całych ''odnowionych'' edycji!
GTA V nie zmieściłoby się na moim pierwszym twardym dysku, który miał tylko 40 GB w 2002 roku. Ciekawe na ilu płytach wydadzą grę, bo to wychodzi albo jedna dwuwarstwowa Blu-Ray i jedna jednowarstwowa też Blu-Ray albo 8 dwuwarstwowych DVD!
Sukces Steam Machines może być trudny do osiągnięcia, lub nawet niemożliwy. Przede wszystkim producenci musieliby zacząć natywnie tworzyć gry, tak żeby mogły się na tym przerobionym Linuxie odpalać. Niestety jakoś nie słyszałem, żeby EA, Activision, Ubisoft itd zapowiedziało swoje gry które będą działać na Steam OS.
Słyszałem tylko, że gry mają być streamowane ze zwykłego PC, co uważam za bezsensowne, bo musiałyby działać dwa komputery naraz żeby PC streamował obraz do Steam Machines.
Jedyne jakie sensowne widzę wyjście to stremowanie obrazu z chmury przez bardzo szybkie łącze, żeby te lagi były jak najmniejsze, ale w takich krajach jak Polska gdzie szybki internet dla wszystkich to odległa pieśń przyszłości, Steam Machines będzie tylko ciekawostką.
Kolejna sprawa, to taka że jak jakiś producent zdecyduje się zrobić grę na Steam OS, to prawdopodobnie będzie można ją odpalić na większości Debianowych dystrybucji jak Ubuntu, więc nawet zwolennicy linuksa którym marzy się tworzenie gier na pingwina, nie będą potrzebować żadnego Steam Machines. No chyba że Valve jakoś zablokuje odpalanie gier na innych dystrybucjach.
Gre ukończyłem i muszę stwierdzić że jest bardzo dobra, chyba niedoceniona gra. Ma świetny klimat, ciekawe etapy. Jest misja typu skradanka, misje pod wodą, laboratoriach, kanałach itd.
SiN to nie jest też gra łatwa. W niektórych etapach stracić życie jest dość łatwo, bo na drodze stoją wytrzymali przeciwnicy.
Tak jak pisałem wcześniej SiN to prawdziwy oldksool. Nie ma strzałek pokazujących gdzie trzeba iść. Brak automatycznej regeneracji zdrowia (tylko apteczki) i innych ułatwień, które pokazują co trzeba zrobić, a utknąć w paru miejscach można.
Z wad można wymienić inteligencję przeciwników, a raczej jej brak i to ze w paru momentach się respawnują, co bardzo nie lubię.
Mimo że grafika nie powala, to twórcom udało się wyciągnąć siódme poty z silnika Quake 2 i oprócz bryłowatych sylwetek postaci, może się podobać, zwłaszcza otoczenie.
SiN nie jest też długą grą. Ogólnie na normalu można ją zaliczyć w 4 maksymalnie 5 godzin.
Niewiele osób wie, ale powstał też dodatek Wages Of Sin, który jest nawet ciekawszy niż podstawka. I to jest właśnie prawdziwy dodatek a nie jak dzisiaj króciutkie, bo przejście jego zajmuje ponad 3 godziny, co jest niewiele krócej niż podstawka.
Polecam tą gierkę wszystkim, nawet młodszym graczom, którzy tak bardzo grafiką się nie przejmują, bo daje mnóstwo frajdy.
Grę można kupić na GOG za 8 euro razem z dodatkiem. Ta wersja działa bez problemu na Windows 7 64 Bit, ale i tak polecam ściągnięcie SiN patchera i zainstalowanie go zgodnie ze stronką w linku, bo daje możliwość wybrania prawdziwej rodzielczosci panoramicznej, bo niestety wersja GOG rozciąga nienaturalnie obraz. No i warto też zmienić nazwę skrótu z SiNe xe na Quake 2 exe, żeby móc wybrać renderowanie w opcjach OpenGL.
Z obrazem panoramicznym jest jeden problem. Utrudnia ono korzystanie z komputerów, bo zdarzy się że trzeba wstukać jakiś kod, a na ekranie nie widać co wpisujemy. Na szczęście jest to sporadyczne, i w całej grze może dwa razy miałem z tym problem.
http://www.wsgf.org/dr/sin/en
I nie polecam wersji ze Steam, ponieważ słyszałem jest ocenzurowana w przeciwieństwie do GOG. Nie mogę tego potwierdzić, ale lepiej w nią nie grać i wybrać z GOG.
Aha dodatek jest ukryty i nie ma do niego skrótu, ani na pulpicie ani w folderze gry. Jedyny sposób jaki znalazłem żeby go odpalić, to wpisanie w menu start ''Wages Of SiN''. Wtedy wyskakuje skrót i można go uruchomić.
Szkoda że nie powstała prawdziwa kontynuacja, np na silniku Quake 3, tak jak to było z Soldier Of Fortune, bo SiN Emergence wygląda bardziej jak mod do Half Life 2 i bohater jest niemową i gra bardzo na tym traci, bo odzywki Blade w oryginale i w dodatku są świetne, co jest też zasługą kapitalnie dobranego aktora, który podłożył mu głos.
Niezbędne programy dla mnie, więc może i tobie się coś przyda.
K-lite codec plus Media Player Classic Home Cinema.
CCleaner
Defraggler
Burn Aware Free
Format Factory
Revo Unistaller
Foobar 2000
7-Zip
Q-Dir
Pidgin (zamiast GG)
STDU Viever
Gimp
Microsoft Security Essentials
Chciałbym sobie odświeżyć wiedzę z przedmiotów elektrycznych i mam takie pytanie. Z jakich książek typowo elektrycznych korzystacie na zajęciach? Ja kończyłem Technikum Elektryczne w połowie lat 90 tych i część moich książek ma już trochę nieaktualne wiadomości.
Jako że ukończyłem 10 lat temu Technikum Elektryczne, to chciałem odnowić uprawnienia SEP G1, ale urząd pracy postanowił połączyć szkolenie z innymi grupami energetycznymi i tak można dostać uprawnienia na G1, G2 i G3.
Cały kurs trwał 2 tygodnie i przychodzili różni wykładowcy i opowiadali o BHP, instalacjach elektrycznych, gazowych i cieplnych.
Jako że ukończyłem odpowiednią szkołę i przez parę lat pracowałem jako elektryk, więc zagadnienia w tym zawodzie są mi znane, ale jak widzę, że o tak rozdaje się uprawnienia ludziom, którzy wcześniej nie mieli zielonego pojęcia o elektryce, gazie i ciepłownictwie, to uważam to za skrajnie nie odpowiedzialne.
Sam egzamin polega na tym, że wszyscy zdają, bez względu czy ktoś coś wie, czy nie. Dobrze przynajmniej że egzaminatorzy są jeszcze jacyś odpowiedzialni i nie dają uprawnień D (dozoru), tym co jeszcze nie pracowali przy tych instalacjach.
Na kursie było 20 osób, ale kilku to byli tacy, gamonie, co nie powinni dostać nawet uprawnień na rozpalenie ogniska, a co dopiero gazowe, czy elektryczne.
Naprawdę nie życzę nikomu, aby taki gamoń z uprawnieniami po takim kursie, przyszedł do was i zaczął wam grzebać np przy urządzeniach gazowych, bo może dojść do tragedii!
Jak ktoś coś źle zrobi przy instalacjach wodnych, to tylko zaleje komuś mieszkanie, ale przy instalacjach gazowych nie ma żartów. Źle wykonana instalacja może grozić nawet katastrofą budowlaną.
Mimo że jak wszyscy ukończyłem szkolenie, to nie czuję się na siłach, aby podjąć pracę zwłaszcza w gazownictwie i zostanę przy elektryce, o której pojęcie mam.
Moim zdaniem te szkolenia powinny być inaczej organizowane i w pierwszej kolejności powinni na nie, być kierowani ludzie, którzy ukończyli szkoły w danym zawodzie, a ci co w ogóle nie pracowali, powinni mieć jedno konkretne dłuższe szkolenie, dotyczące jednego zawodu, a nie w czterech naraz!
Pierwszy Xbox był zdecydowanie najsilniejszą konsolą ówczesnej generacji. Procesor oparty na architekturze Pentium 3 733 Mhz. Karta graficzna oparta na GeForce 3, 64 MB pamięci Ram, dzielone dla GPU jak i CPU. Jako pierwsza konsola posiadała dysk twardy, więc można było zapisywać stany gry bez użycia drogich kart pamięci.
Niestety konsola dość słabo się sprzedała, ale Microsoft badał wtedy rynek konsolowy i szykował podwaliny pod Xboxa 360.
Ze względu na wysoką moc obliczeniową, wszystkie gry które wychodziły jednocześnie na PS2 i Gamecuba mogły się poszczycić właśnie na Xboxie, najlepszą oprawą audiowizualną.
Xbox został też dość szybko zhakowany, co przyniosło nie tylko negatywne skutki w postaci odpalania pirackich kopii, ale też spore korzyści w odtwarzaniu multimediów. W tamtym czasie była moda na kupowanie odtwarzaczy DVD, ale większość nie radziła sobie z filmami Divx, Xvid nie mówiąc o napisach w pliku tekstowym. Tymczasem Xbox deklasował pod tym względem wszystkie odtwarzacze DVD i bez problemu można było oglądać Divx, Xvid z napisami jakimi się chciało. Oczywiście obsługiwał też wszystkie standardowe pliki audio mp3 czy wma, ale też mniej popularne jak ogg.
Ciekawostką jest też to, że pomimo bardzo zbliżonej architektury do PC, do dzisiaj nie ma działającego emulatora.
Parę lat temu w Kill Switch grałem. W sumie nic ciekawego, ale króciutka i można z nudów sobie pyknąć. Jedyne z czego zasłynęła to że chyba pierwszy raz wykorzystano system osłon za którymi można się było chować. Później Epic Games rozwinął ten pomysł w Gears Of War.
Tu masz gameplay w HD, więc oceń sam czy ci się spodoba czy nie.
https://www.youtube.com/watch?v=39e9NfgDkRc
Kolejna stara, ale genialna gra. Jak ktoś ma problemy uruchomić ją na nowych systemach, to wystarczy pobrać moda z tej stronki. Mod nie tylko rozwiązuje sprawę kompatybilnośći np z Windows Vista, 7, 8, 8.1 ale dodaje między innymi wsparcie dla monitorów panoramicznych.
http://sof1.megalag.org/widescreen/
Świetna gra mam ją jeszcze z CD Action. Grafika słaba i w menu można ją uruchomić tylko do 1280x1024, co na dzisiejsze czasy jest nie do przyjęcia. Na szczęście można samemu, uruchomić grę w znacznie wyższej rozdzielczości, trzeba pogrzebać trochę w rejestrze. Może komuś się przyda to napiszę mały poradnik. Działa to w Windows 7 64Bit:
W menu start wpsiać regedit, później przejść do HKEY_LOCAL_MACHINE, SOFTWARE, Wow6432Node, Pivotal, Wow6432Node, SCi Games, The Great Escape, Device Settings. Po prawej stronie klikacie prawym przyciskiem myszy na ResolutionIndex i klikacie modyfikuj. Wybieracie system dziesiętny i zmieniacie liczbę, która się tam znajduje np na 46 i ok. Zamykacie rejestr i odpalacie grę i cieszycie się rozdzielczością 1920x1080. Oczywiście można próbować inne liczby wpisywać, jak macie np monitor 16:10. To już musicie sami dojść jakie liczby wpisywać, bo ja sprawdzałem tylko 16:9. Robiłem to metodą prób i błędów. Jak za dużą liczbę wpiszecie, to gra się wam po prostu nie uruchomi i trzeba próbować inną liczbę wpisać. Gra działa w prawdziwej panoramie bez żadnego zniekształconego obrazu.
Co ciekawe, jak macie zainstalowane inne gry Pivotal Games, np Conflict Desert Storm II czy Conflict Vietnam, to możecie w ten sam sposób wymusić uruchomienie tych gier również w rozdzielczościach panoramicznych.
I tak nie czekałem na drugą część, więc może dobrze się stało że anulowali. Głównie nie podobała mi się koncepcja gry i zamiast kontynuować wątek bohatera części pierwszej, to wymyślili sobie nową historię, z nowym bohaterem. Była też zapowiadana rezygnacja z teleportów i chodników grawitacyjnych, które były znakami szczególnymi pierwszej części.
Pierwsza część była niezła. Fajne chorografie walk, zwłaszcza mi się podobały Liu kang vs Sub Zero albo Skorpion vs Johny Cage. Niezła obsada Christopher Lambert, Robin Shou, Bridgette Wilson, Linden Ashby i etatowy czarny charakter Cary-Hiroyuki Tagawa.
Dwójka to już była beznadzieja totalna. Prawie wszyscy aktorzy z jedynki zostali wymienieni. Sceny walk znacznie gorsze i nużące. Efekty specjalne słabiutkie i wiele filmów z lat 90 tych bije na głowę te z unicestwienia. Co ciekawe budżet filmu był większy niż pierwsza część, więc bardziej mogli się wysilić.