Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 czerwca 2005, 11:32

autor: Kull

Twierdza 2 - recenzja gry

Błąd na błędzie, a jednak da się w drugą część Twierdzy grać. Co więcej, zarządzanie średniowiecznym miasteczkiem daje wiele satysfakcji. Zajmujemy się ekonomią, dbamy o wykwintne życie naszego Lorda oraz budujemy zamki i prowadzimy wojny.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Trudno się przyznać, ale tak w istocie było. Gdybym tam został, moje szczątki rozwiewałby teraz oddech kostuchy. Król powinien pozostać do końca przy swoich ludziach, a śmierć jest lepsza niż ucieczka z podwiniętym ogonem – wiem, wiem, wszyscy mi tym trują. To nie jest jednak takie proste. Nie jestem pierwszym lepszym Królem Lwem z jakiejś marnej bajki, a prawdziwym władcą, który siłą rzeczy zalicza mniejsze czy większe gafy. Zwiałem z pola bitwy, moje państwo tonie w wojnie, a żądni władzy lordowie mordują się w walce o tron. Wypadałoby tam wrócić i zrobić porządek. Trochę mi się nie chce, ale jak trzeba to trzeba, w końcu za to mi płacą.

Tak właśnie prezentuje się z widoku FPP skromna fabuła drugiej części Stronghold 2. Oczekując na sequel Twierdzy, nikt nie spodziewał się jednak świetnej fabuły, a jedynie (jedynie?) porządnej kontynuacji serii. W istocie, jako następca jedynki, Twierdza 2 wywiązuje się w miarę przyzwoicie ze swoich obowiązków. Gorzej jest, gdy spojrzymy na grę z perspektywy konserwatywnego miłośnika gier strategicznych.

Zamek Marksburg na terenie Niemiec – siedziba starych rodów rycerskich.

Największą zmianą w stosunku do poprzedniej odsłony cyklu jest grafika Stronghold 2. Stworzony specjalnie na tę okazję silnik DragonFly mimo, że nie jest zbyt wydajny (na średniej klasy sprzęcie gra działa bardzo topornie), prezentuje się bardzo dobrze. Wygląd świata i duże możliwości manewrowania kamerą (m.in. ciekawy widok z oczu Władcy i z lotu ptaka) to niewątpliwe zalety programu. Programiści wciąż zresztą pracują nad szybkością działania Twierdzy 2, o czym świadczą często publikowane łatki. Niestety, wygląda to tak, jakby zespół pracujący nad grą, wciąż ją tworzył, mimo, że gra ukazała się już w sklepach.

Zaczynamy wyliczanie

W pierwszej wersji gry (gdy piszę ten tekst, jest już dostępny patch 1.2) występował np. absurd związany z drabiniarzami – żołnierzami niosącymi ogromne drabiny, niezbędne przy obleganiu zamków. Jak się bowiem okazywało, owych urządzeń nie można było używać na drewnianych ogrodzeniach. Budowa drewnianej palisady, a za nią kamiennych murów obronnych, tworzyła z zamku trudną do zdobycia twierdzę. Nie posiadając np. katapult, defensor musiał wysyłać ludzi pod palisadę, aby zniszczyć ją przy użyciu mieczy. To z kolei wykorzystywali łucznicy broniący swojego dobytku. Piszę o tym w czasie przeszłym, gdyż po zainstalowaniu najnowszych łatek, problem znika. Kolejne poprawki, wprowadziły też zmiany w zadaniach stawianych graczom podczas misji. Jak się w praktyce okazało, niektóre z nich, były zbyt trudne. Kogo winić za tak karygodne błędy? Beta-testerów? Jeżeli w ogóle takowi byli.

Akapit wcześniej, pozwoliłem sobie pozytywnie odnieść się do oprawy wizualnej gry. Tekstury i ogólny image grafiki prezentuje bowiem wysoki poziom estetyki – niestety, podobnie jak cała gra, nafaszerowany jest błędami. Co prawda przy maksymalnym zbliżeniu kamery nie widać pikseli, świetnie wygląda także szczegółowe przedstawienie życia naszych poddanych. Możemy bowiem zajrzeć do każdego zakładu, aby przyglądać się pracy średniowiecznych rzemieślników. Wszystko to jednak marnieje, przez niedopracowany system kolizji obiektów. Przechadzający się po mapie ludzie, biegające zwierzęta oraz przemieszczające się środki transportu (wozy), niemiłosiernie się przenikają. Same też mury nie stanowią często przeszkód dla naszych poddanych. No, bo po co omijać przeszkodę, jak można przez nią przeniknąć?

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?