Recenzja Marvel Tokon: Fighting Souls. "Łatwa do opanowania, trudna do wymasterowania" brzmi tu bardziej jak ostrzeżenie niż zaleta
Nowa bijatyka od Sony oraz twórców Guilty Gear jest szybka, efektowna, śliczna i łatwa do opanowania. W ciekawy i odważny sposób korzysta też z marvelowej licencji. Mimo to nie jest takim hitem, na jaki liczyłem.
Recenzja powstała na bazie wersji PS5.
Dziś trudno w to uwierzyć, ale jeszcze trzy dekady temu bijatyki były tak popularnym gatunkiem gier wideo, że ich silna obecność na pierwszym i drugim PlayStation, przede wszystkim w formie dostępnych wyłącznie na tych platformach Tekkenów, mocno przyczyniła się do wygrania wówczas przez Sony konsolowych wojen. Mimo to japońskiej korporacji nigdy nie udało się stworzyć własnego mordobicia, które zdołałoby stanąć na równych zasadach ze wspomnianych Tekkenem czy też Mortal Kombat albo Street Fighterem. Nie to, że nie próbowano – już na pierwszym PlayStation mieliśmy Cardinal Sin, PSP dostało całą serię tytułów opartych na popularnych anime Bleach (niewydane w Europie Heat the Soul), a jednym z ciekawszych tytułów na wyłączność PS3 było PlayStation All-Stars Battle Royale, czyli klon Super Smash Bros. z takimi postaciami jak Cole MacGrath, Jak i Daxter, Kratos, Nathan Drake, PaRappa, Ratchet i Clank czy Sackboy.
Marvel Tokon: Fighting Souls to zatem nie pierwsza próba poprawienia pozycji „niebieskich” w bijatykowym półświatku. Próba, trzeba przyznać, całkiem dobrze zaplanowana. Jako podwykonawców projektu wybrano Arc System Works, czyli jednych z największych bijatykowych specjalistów świata, odpowiedzialnych m.in. za Dragon Ball Fighterz oraz serie Guilty Gear i Blazblue. Do tego całość korzysta z komiksowych licencji Marvela, co nie tylko daje większe szanse na przebicie się do masowego odbiorcy, ale wśród gatunkowych hardkorów budzi skojarzenia z Marvel vs. Capcom – nieaktywnej od lat, ale kultowej i bardzo dobrze wspominanej serii bitek tworzonych dawniej przez Capcom. Wszystko, co można było zatem zrobić zawczasu, aby zapewnić sukces temu projektowi, zrobiono. Ale czy wyszła z tego wszystkiego dobra gra? Cóż, odpowiedź brzmi „tak”, ale niestety nie obejdzie się bez kilku „ale”.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, skąd to całe zamieszanie o Dooma, Tokon całkiem nieźle pokazuje, dlaczego należy się z nim liczyć.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Gdzieś już to w tym roku widziałem
Tokon jest bijatyką tagową, co oznacza że w szranki stają nie pojedynczy wojownicy, ale kilkuosobowe drużyny. Zazwyczaj w przypadku tego typu produkcji zespoły są dwu- albo trzyosobowe, ale Arc System Works poszalało i pozwala nam do każdego starcia wybierać aż czworo wojowników. Przez większość walki na ekranie widzimy tylko jedną postać ze swojej drużyny i jedną z grupy oponenta, pozostali pojawiają się na chwilę w ramach asyst albo wymieniają z obecnie wybranym wojakiem. Wyjątkiem są najpotężniejsze ataki, wymagające spełnienia wcześniej określonych warunków – te są wykonywane przez całą ekipę, szalenie efektowne i całkiem śmiercionośne.
Marvelowa bijatyka nie jest pierwszą dużym drużynowym mordobiciem debiutującym w tym roku. W styczniu z wczesnego dostępu wyszło 2XKO – stworzona przez Riot Games i dystrybuowana w modelu darmowym z mikropłatnościami produkcja wykorzystująca postacie z uniwersum League of Legends. Tytuł ten pozwala na toczenie walk 2v2 i debiutował z dwunastoma grywalnymi postaciami, co w przypadku produkcji tagowej okazało się liczbą o wiele zbyt małą, by zaoferować wystarczającą różnorodność i uniknąć wrażenia, że ciągle gramy przeciw tym samym przeciwnikom. Od tego czasu Riot systematycznie rozbudowuje bazę dostępnych postaci, ale mleko się już rozlało i 2XKO nie cieszy się szczególnie dużą popularnością.
Wspominam o tym, gdyż stawiający na walki dwa razy większych drużyn Marvel Tokon: Fighting Souls w teorii potrzebowałby jeszcze większej bazy postaci, by uniknąć losu 2XKO. Tymczasem na premierę gra udostępnia nam 20 postaci (plus jedną do odblokowania), co byłoby sensowną liczbą dla bijatyki 1v1, ale dla 4v4 to już jest mało.
Projektanci z Arc System Works znaleźli dość ciekawy sposób na rozwiązanie tego problemu. Otóż w Fighting Souls cała drużyna współdzieli jeden pasek zdrowia. Ciosy odniesione przez jedną postać przekładają się na stan kolejnej, a gdy ktokolwiek z zespołu polegnie, to rundę traci cała grupa. To rozwiązanie sprawia, że… w zasadzie nie mamy większego powodu, żeby zmieniać się postaciami. Najoptymalniej jest trzymać się cały czas tego jednego wojownika lub wojowniczki którą gramy najlepiej, a pozostałych używać wyłącznie do asyst. No, ewentualnie mieć jedną więcej postać na podmiankę, na wypadek gdyby ta główna ewidentnie sobie nie radziła i dramatycznie potrzebowalibyśmy zmiany strategii. Do takiego wniosku doszedłem ja podczas grania, podobnie z tego co zaobserwowałem zachowują się inni – podczas sieciowych potyczek bardzo rzadko trafiałem na kogoś, kto aktywnie używał więcej niż jednej, góra dwóch postaci z zespołu. Tokon to niby bijatyka drużynowa, ale mam wrażenie że większość populacji gra i będzie w nią grać jak w bijatykę 1v1. Nie jestem pewien czy mi się takie podejście podoba, ale z rezultatami się nie mogę kłócić – dzięki temu premierowy zestaw postaci faktycznie wystarcza i nie czułem, że jest ich za mało.

Rozgrywka w Fighting Souls toczy się w dwóch wymiarach i oprawa wizualna też przez większość czasu udanie imituje 2D. Ale przy niektórych atakach kamera zmienia swoje położenie i pokazuje wydarzenia z innej perspektywy.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
W kontekście związków Marvel Tokon z 2XKO muszę również wspomnieć o sterowaniu. Bijatyka Riotu oferowała dość unikalny schemat kontroli, w którym za ataki specjalne odpowiadały tylne przyciski pada, a asysty i zmiany postaci odpalaliśmy (używając nomenklatury dualsensowej) „iksem”. Do tego regularne ciosy łączyliśmy w proste do wykonania autocombosy „kwadratem”, „trójkątem” i „kółkiem”. No i Tokon dość bezwstydnie podebrał sobie cały ten schemat sterowania, wprowadzając do niego tylko jedną większą modyfikację – o ile „iks” nadal odpowiada za asysty, tak zmiany postaci dostały dedykowany przycisk, domyślnie „L2”. Sprawdza się to całkiem nieźle i jeśli graliście wcześniej w 2XKO to szybko się odnajdziecie, ale jeśli ominęliście „LoL-ową” bijatykę, to przestawienie się może wymagać kilku chwil.
Spektakularni, niesamowici i banalni
Arc System Works to studio znane z dość szalonych projektów postaci – co ciekawsi wojownicy z Guilty Geara to chociażby Sekretarz Obrony walczący wielką trumną na łańcuchach z kosmitą w środku, dziecko w śpiączce przypięte do łóżka zamienionego w śmiercionośną broń czy zabójca walczący sprzętem do bilarda. W Tokonie Japończycy również pojechali po bandzie i zreinterpretowali Marvela po swojemu, co mnie bardzo cieszy – dostępne postacie to kwintesencja azjatyckiego szaleństwa i nie ma tu mowy o nudnych, bezpiecznych wyborach. Dzięki temu oprócz takich oczywistych postaci, które w grze musiały się znaleźć, jak Kapitan Ameryka, Spider-Man czy Wolverine, na liście znajdziemy też latającego na swoim gliderze Zielonego Goblina, używającego iluzji Lokiego, morderczego Carnage’a, walczącą w wielkim robocie Peni Parker czy X-Menkę z piekła rodem Magik. Jest nawet Danger – robotyczna przeciwniczka X-Men, którą kojarzą tylko takie komiksowe nerdy jak ja.

Nie znacie Magik? Nic nie szkodzi, po Tokonie ją pokochacie albo znienawidzicie. Ale na pewno zapamiętacie.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Odwaga twórców Fighting Souls zresztą nie skończyła się tylko na wyborze postaci, ale objawiła się także w ich projektach. Iron Man dostał zbroję dzięki której wygląda jak nowy Gundam, wspomniana Danger swój dość groźny komiksowy wygląd zastąpiła słodką „kawaii” twarzą, Blade’a wciśnięto w samurajskie fatałaszki. Nawet główny boss, stworzony specjalnie na potrzeby gry Champion, wygląda jakby urwał się nie z Marvela, a Dragon Balla. Uwielbiam te szaleństwo i mocno szanuję projektantów gry, że sobie na nie pozwolili, bo pewnie wiele osób ta bijąca od gry japońskość odrzuci. Za to jeśli nie odrzuci – to najpewniej zachwyci.
Szkoda natomiast, że podobnym pazurem nie cechuje się przedstawiona w trybie fabularnym opowieść, będąca pięcioma wariantami tej samej historii kolejno o zebraniu zespołu, pokonaniu pozostałych drużyn i zwyciężeniu potężnego Championa grożącego całemu światu. Spodziewałem się po kampanii więcej niż totalnego banału, zwłaszcza że Arc System Works przy swoich poprzednich grach stało w pierwszych szeregu udowadniania światu, że fabuła w bijatyce może być dobra. A tutaj na dodatek dostało wsparcie od Kierona Gillena, jednego z najlepszych scenarzystów Marvela. Niestety, poza nieźle napisanymi, dobrze oddającymi swoje komiksowe pierwowzory postaciami w fabule nie znalazłem niczego wartego zapamiętania i jedno małe złamanie schematu w jednym z pięciu epizodów mało tu pomaga. Może w przyszłości się to zmieni – gra dość dobitnie sugeruje, że możemy spodziewać się kolejnych rozdziałów opowieści w przyszłych DLC.

Jak chcecie dobrej komiksowej fabuły, to włączcie sobie lepiej nowy sezon X-Men 97 – w Tokonie szału nie ma.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Pozytywnie wypada natomiast prezencja trybu fabularnego – zamiast zwykłych cutscenek, opowieść poznajemy w formie zdubbingowanych komiksów tworzonych przez całkiem uzdolnionych i utytułowanych artystów (zatrudniono m.in. Mike’a Deodato, który wprawdzie nie zaprezentował topowej formy, ale nawet jak się nie stara to cieszy oczy wyjątkowymi ilustracjami). Wbrew przedpremierowym obawom, pomiędzy kolejnymi kadrami komiksów bierzemy też udział w faktycznych walkach, tryb fabularny jest w pełni interaktywny.
Oprócz trybu fabularnego, Tokon oferuje też standardowy zestaw trybów rozgrywki – arcade, survival, versus, walki sieciowe czy trening. I jedną przedziwną funkcję nazwaną Arcadia Rumble. W trybie tym ośmioro graczy trafia na małą trójwymiarową arenę, po której musi biegać, zdobywać powerupy i atakować innych graczy banalnymi atakami, z akcją pokazaną z perspektywy trzecioosobowej. Trwa to kilka minut, po którym zostajemy przerzuceni do tradycyjnej walki z innym graczem, gdzie lejemy się znowu do końca wyznaczonego czasu. Następnie znowu trafiamy na trójwymiarową arenę, i tak w sumie pięć razy. Za każdy nokaut oraz osiąganie wyznaczonych celów otrzymujemy punkty, a na koniec gracz z najwyższą ich liczbą wygrywa. Absolutnie dziwaczny format zabawy, który kompletnie mi nie siadł – trójwymiarowa arena jest za duża i ganianie za graczami bywa upierdliwe, a jak już ich znajdziemy to nokauty przy tak uproszczonym systemie nie dają wielkiej satysfakcji. Chyba nie tylko mi zresztą ten format zabawy nie przypadł do gustu, gdyż jak chwilę przed napisaniem tych słów spróbowałem jeszcze rozegrać jeden mecz online, to znalazło mi tylko jeden pokój, z jednym graczem bawiącym się w Arcadia Rumble… na całym świecie.

Arcadia Rumble to przekombinowany tryb zabawy, któremu nie wróżę sukcesów.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Japończycy po polsku
Marvel Tokon: Fighting Souls dostępny jest w polskiej wersji językowej – wszystkie napisy w grze zostały przetłumaczone, każdy może więc bez problemów zrozumieć dostępną w grze fabułę. Samo tłumaczenie jest średnie – niektóre zdania przetłumaczono dość koślawo, przy innych tłumacz ewidentnie nie zrozumiał kontekstu albo nie miał do niego dostępu i wyszły dziwne cuda. Dobrze poradzono sobie natomiast z nazwami własnymi. Nie próbowano odkrywać koła na nowo i tłumacze skorzystali z zakorzenionego wśród fanów nazewnictwa, unikając kwiatków w stylu przetłumaczenia „Cerebro” na „Mózg”, jak to kiedyś zdarzyło się popłynąć Polsatowi przy reemisji aktorskich X-Men . Całościowo – mogło być lepiej, ale tragedii też nie ma.
Marvel vs. Marvel
Prezencja walk czerpie garściami z dziedzictwa serii Marvel vs. Capcom. Podobnie jak w crossoverach Capcomu, tak i w Tokonie starcia stawiają na silne efekciarstwo. Pojedynkom towarzyszy rozpraszająca ilość wybuchów, rozbłysków i ataków specjalnych wypełniających ekrany tłumami postaci. Momentami trzeba się naprawdę mocno koncentrować, żeby w ogóle nadążać za tym, co dzieje się na ekranie. Do tego banalnie łatwe w wykonaniu i łączeniu ze sobą combosy sprawiają, że praktycznie nie ma tu chwili wytchnienia, nie opłaca się stać w kącie i planować zbyt długo dalszych ruchów, gdyż każdy ułamek sekundy bezczynności może skończyć się nadzianiem na trwającego nawet kilkanaście sekund autocombosa połączonego z finisherem, który przejdzie w kolejnego finishera i zostanie zakończony trzecim.

Tak albo podobnie wygląda spora część zrobionych przeze mnie screenów. Rozbłyski i wybuchy na cały ekran to w Marvel Tokon codzienność.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Plusem takiej konstrukcji systemu walki jest niska bariera wejścia – po ledwie kilkunastu minutach samouczka każdy jest w stanie wyczyniać wybraną postacią cuda i wywierać konkretną presję na oponenta, a po kolejnym kwadransie i nauce zaawansowanych technik w ogóle można nawet poszaleć po rankingach sieciowych. To potrafi być jednak problemem, jeśli chcemy z gry wycisnąć nieco więcej. Automatyczne ataki są tak szybkie i skuteczne, że potrzeba naprawdę dużo treningu wybraną postacią, żeby nauczyć się nie tyle korzystania z unikalnych dla niej umiejętności, co tego, jak i kiedy je stosować, aby w ogóle były bardziej opłacalne od autocombosów. Czułem to zwłaszcza podczas walk online – mało kto atakował mnie czymś więcej niż podstawowymi combami, a jak już próbował, to częściej mu to szkodziło niż pomagało. I vice versa zresztą, bo chociaż wybrana przeze mnie Magik ma tonę ciekawych mechanik związanych z portalami, to rzadko kiedy korzystanie z nich mi się opłacało.
Na poziomie turniejowym zapewne nie będzie to dużym problemem, bo bijatykowi bogowie i tak zaraz zaczną wyczyniać jakieś nieosiągalne dla śmiertelników cuda, ale jako zwykły śmiertelnik właśnie nie jestem zachwycony tym, że gra bardziej zachęca mnie do klepania w kółko tych samych autocombosów niż faktycznego stosowania unikalnych technik. Marvel Tokon: Fighting Souls trochę za bardzo do serca wziął sobie zasadę bycia „łatwym do grania, trudnym do wymasterowania”. W efekcie gra się w niego dobrze na poziomie amatorskim i, jak podejrzewam, mocno zaawansowanym. Ale już próba zabawy na stopniu średniozaawansowanym to uderzanie głową w mur i bycie karanym za to, że próbuje się stosować więcej niż tylko podstawy. Przez to niestety nie odczuwałem z walk takiej przyjemności, jaką czerpię ze starć w Street Fighterze 6, Tekkenie 8 czy Guilty Gearze Strive. Nie bawi mnie klepanie w kółko autocombosów, a nie wiem, czy starczy mi tyle cierpliwości, żeby dobić do poziomu zaawansowania, w którym znowu zrobi się fajnie. Ani czy starczy jej innym graczom.

Świetny smaczek – na podstawie wybranego przez nas składu drużyny gra nada jej nazwę! Niektóre są przezabawne, ale jak się postaramy to możemy też dobrać klasyczny komiksowy team jak choćby New Avengers.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
A boli mnie to o tyle, że same postacie zostały naprawdę fajnie i różnorodnie wykonane – praktycznie każda ma jakiś swój unikalny gimmick. Hulk potrafi ładować swoją wściekłość i w odpowiednich momentach wybuchać, wzmacniając swoje ataki. Ghost Rider w drugą stronę – jak go za bardzo „podpalimy” to się przegrzeje i przez chwilę stanie bardziej podatny na ataki. Deadpool to chodząca kopalnia easter eggów i nawiązań do innych bijatyk, ale też dzika karta, która równie skutecznie może skrzywdzić przeciwnika co siebie samego. Loki tworzy na zawołanie iluzje markujące ataki. Każda jedna postać ma jakąś unikalną cechę i aż chce się je odkrywać. No tylko problem w tym, że jak już je odkryjemy, poćwiczymy i przejdziemy do faktycznej walki z człowiekiem, to się okazuje, że i tak autocombosy są najczęściej bezpieczniejsze, więc szkoda zachodu.
Czekając na połączenie
Technicznie nie mam grze wiele do zarzucenia, na konsoli wszystko działa ładnie i sprawnie. Spore problemy mam natomiast z matchmakingiem – i z tego co czytałem komentarze w sieci, nie jestem jedyny. Gra potrafi strasznie długo szukać przeciwnika do zabawy, często muszę czekać nawet po kilkanaście minut na kolejny mecz, a i bywa że w kółko łączony jestem z jednym i tym samym oponentem, jakby nikt poza nami nie grał w Tokona. Taki stan rzeczy byłby trudny do wytłumaczenia miesiące po premierze, ale na świeżo przy debiucie to raczej jest problem samej gry a nie niedoboru chętnych do zabawy. Dodam jeszcze, że ledwie kilka tygodni wcześniej w otwartej becie takich kłopotów nie było.

Im Hulk wścieklejszy, tym silniejszy.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Oprawa wizualna jest śliczna. Gra korzysta z autorskiej technologii Arc System Works, dzięki której postacie wyglądają jak dwuwymiarowe i dopiero przy wybranych atakach, gdy kamera na chwilę zmienia swoje położenie, ujawniają, że są w rzeczywistości doskonale stylizowanymi, w pełni trójwymiarowymi modelami. W przypadku teł aren zdecydowano się na faktycznie trójwymiarowe otoczenie – efekt mocno przypomina to, co robił dekady temu Marvel vs. Capcom 2 i myślę że jest to świadome nawiązanie. Fani komiksów będą mogli godzinami wyszukiwać najróżniejsze poukrywane w różnych zakamarkach aren czy w animacjach postaci smaczki oraz detale nawiązujące do bogatej historii Marvela – czuć, że graficy odrobili pracę domową i doskonale poznali materiał źródłowy. Muszę też pochwalić muzykę – wprawdzie nie jest AŻ TAK dobra jak ta w Guilty Gearach, ale momentami bywa całkiem blisko. A bycie „całkiem blisko” najlepszych ścieżek w całym gatunku to mocna rekomendacja.
Trzymajcie się z daleka od wersji PC
Recenzja powstała w oparciu o wersję konsolową i to ją oceniam. Tym niemniej muszę ostrzec Was przed wersją pecetową. Niestety mamy do czynienia z bardzo nieudanym portem, trapionym przez poważne problemy techniczne – obecnie wersja na Steamie ma zaledwie 40% pozytywnych ocen, a gracze masowo refundują to wydanie. Dopóki sytuacja się nie poprawi, najlepiej trzymać się od pecetowego Tokona jak najdalej.

Carnage idealnie wpisał się w grę – cieszę się, że zdecydowano się na niego zamiast po raz n-ty wykorzystać Venoma.Marvel Tokon: Fighting Souls, Arc System Works / Sony Interactive Entertainment, 2026.
Walczące dusze
No nie będę kryć – oczekiwałem po Marvel Tokon: Fighting Souls więcej. Arc System Works znowu dowiozło prześliczną i kompetentną bijatykę, ale do zbyt wielu elementów mam tu jakieś „ale”, żeby móc się w pełni tym wszystkim zachwycić. Przeciętną fabułę czy długi matchmaking jeszcze można przeboleć, ale zarzuty do systemu walki to już jest coś, nad czym nie mogę przejść do porządku dziennego. Tokon zapewnia kilkanaście godzin solidnej rozrywki, ale wydaje mi się, że nie jest to tytuł, przy którym spędzę kolejne miesiące i do którego będę regularnie wracał. Chyba że do luźnych rozgrywek bez zobowiązań ze znajomymi, którzy akurat wpadną z wizytą – na takim poziomie zabawy Fighting Souls sprawdzi się znakomicie. Czas i kolejne lata rozwoju tej gry-usługi natomiast pokażą, czy będzie to tytuł, dzięki któremu Sony w końcu uda się przejąć kawałek bijatykowego tortu. Ja myślę, że pozycja Street Fightera 6 i Tekkena 8 pozostanie jeszcze przez długi czas niezagrożona. A już na pewno na mojej konsoli.
- lista dostępnych postaci jest odważna i ciekawa, a twórcy w kreatywny sposób rozwiązali potencjalny problem zbyt małej liczby wojowników na grę drużynową;
- projekty postaci są fantastyczne – zarówno wizualnie, jak i w kwestii tego, jak się nimi gra;
- twórcy odrobili pracę domową i w grze znajduje się zatrzęsienie komiksowych nawiązań;
- gra ma bardzo niski próg wejścia i nowicjusze szybko się w niej odnajdą;
- śliczna oprawa wizualna oraz świetna ścieżka dźwiękowa.
- bardzo efekciarski i dynamiczny styl walk, zmuszający do ciągłej agresji.
- system walki ekstremalnie mocno promuje autocombosy, co mocno zniechęca do uczenia się bardziej zaawansowanych technik. Granie w Tokona „na poważnie” jest dość frustrującą drogą;
- fabuła jest przewidywalna i nieciekawa, nawet jak na bijatykowe standardy. Broni się tylko nieźle odwzorowanymi charakterami komiksowych postaci;
- problemy z matchmakingiem – na pojedynek sieciowy czasem trzeba czekać nawet po kilkanaście minut;
- tryb „Arcadia Rumble” to przekombinowany, zbędny dodatek.
Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy MSL Group. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.
Marvel Tokon: Fighting Souls
GRYOnline
Steam
1
Marvel Tokon: Fighting Souls
Oczekiwałem po Marvel Tokon: Fighting Souls więcej. Arc System Works stworzyło prześliczną i kompetentną bijatykę, ale do zbyt wielu elementów mam tu jakieś „ale”; przeciętną fabułę czy długi matchmaking jeszcze można przeboleć, ale zarzuty do systemu walki to już jest coś, nad czym nie mogę przejść do porządku dziennego. Tokon zapewnia kilkanaście godzin solidnej rozrywki, ale raczej do luźnych rozgrywek ze znajomymi - bijatykowej sceny nie podbije.