Recenzja Star Fox. Nintendo wskrzesiło Star Foxa tak, jakby ostatnie 25 lat w grach prawie się nie wydarzyło

McCloud i spółka powracają w kolejnym reboocie serii Star Fox. Czy czekający ponad dekadę fani wreszcie otrzymali grę, którą sobie wymarzyli - czy może kosmiczni najemnicy znaleźli się na kursie kolizyjnym ze współczesnością?

Recenzja powstała na bazie wersji NS2.

Komentarze

Fox McCloud przypomniał o sobie przy okazji niespodziewanego cameo w kinowym Super Mario Galaxy kilka miesięcy temu. Niedługo później Nintendo znienacka ogłosiło rychłą premierę nowej, pełnoprawnej odsłony serii Star Fox na konsole Switch 2. Informacja ta wzięła dużą część fanów z zaskoczenia. Wszak ostatnia duża gra z obrońcami układu Lylat ukazała się jeszcze za czasów WiiU w 2015, a kosmiczne futrzaki od tego czasu zaliczały co najwyżej gościnne występy w Super Smash Bros czy Starlink od Ubisoftu (nie liczę tutaj anulowanego w latach ’90 Star Foxa 2 wskrzeszonego przy premierze miniaturki SNES mini). Choć informację tę przyjąłem z dużym entuzjazmem, to lekkim niepokojem napełniła mnie wieść o tym, że nowa gra będzie… kolejną reinterpretacją pierwszej gry z serii. Czy gigantowi z Kioto udało się tchnąć w tę antyczną markę nowe życie, czy może grupa kosmicznych najemników skazana jest na kolejne lata zapomnienia?

Fox i koledzy ratują Lylat przed Androsem… znowu

Opowieść nowego Star Foxa po raz kolejny podąża nurtem wytyczonym jeszcze za czasów Super Nintendo i N64. System Lylat zagrożony jest atakiem ze strony złego Androsa – genialnego naukowca wygnanego przed laty na odległą planetę Venom. Zdesperowane dowództwo planety Corneria wzywa do pomocy tytułową drużynę najemników, w skład której wchodzą: zdolny, lecz ciamajdowaty mechanik Slippy; równie utalentowany co pyszałkowaty ex-kryminalista Falco oraz doświadczony i poważny wojak Peppy. Przewodzi im dziarski Fox McCloud – syn poprzedniego dowódcy drużyny Jamesa, zdradzonego przed laty przez własnego kamrata Pigmę (straszna świnia), który przeszedł na stronę wroga. Razem przemierzyć muszą kolejne sektory systemu gwiezdnego Lylat, żeby raz na zawsze pokonać morderczego uzurpatora.

Ciężko o coś bardziej cool niż James McCloud i jego aviatory.Star Fox, Nintendo, 2026.

Fabuła nie należy do zbyt skomplikowanych i raczej nie powinna stanowić głównej motywacji do sięgania po nowy tytuł Nintendo. Prezentowana jest przede wszystkim w krótkich odprawach pomiędzy kolejnymi misjami, a jej uzupełnienie stanowią komunikaty otrzymywane od innych pilotów podczas właściwych starć. Całość nadrabia jednak przyjemnym klimatem kosmicznej opowieści o ratowaniu świata oraz wyrazistymi portretami członków tytułowej załogi. Moim faworytem jest w tym względzie zdecydowanie Falco, który w nowej odsłonie stał się jeszcze bardziej arogancki, strosząc pióra w niemal każdej cutscence.

Ciekawsza od samej fabuły może być jednak jej specyficzna, oldscholowa prezentacja. Pojedyncze przejście głównej kampanii doświadczonemu graczowi nie powinno zająć więcej niż 2 godziny. Długość ta może wydawać się komicznie mała w tytule sprzedawanym za pełną cenę – dopóki nie zorientujemy się, że cały Star Fox zaprojektowany jest pod wielokrotne przechodzenie. Wykonując określone cele oraz wyzwania, nabierający wprawy odbiorcy mogą manipulować przebiegiem misji, wybierając alternatywne ścieżki podróży po Lylat i odkrywając kolejne planety. Z czasem pozwala to na poznanie pełniejszego obrazu historii, sprawnie zachęcając do szlifowania swoich umiejętności. To bardzo klasyczne podejście do zabawy, w której nagrodą nie jest przejście gry samo w sobie, a stopniowe stawanie się lepszym oraz odkrywanie nowych rzeczy.

Bardziej zaawansowani gracze mogą manipulować przebiegiem kampanii poprzez wykonywanie specjalnych celów misji.Star Fox, Nintendo, 2026.

Choć zabieg ten z pewnością nie przypadnie do gustu wszystkim, to gracze pamiętający to bardziej arcade’owe podejście do zabawy mogą poczuć przy nowym Star Foxie przyjemną falę nostalgii. Zwłaszcza, że główna pętla rozgrywki nie jest jedynym elementem zapożyczonym z końcówki poprzedniego wieku.

Lata dziewięćdziesiąte dzwoniły i chcą swój gameplay z powrotem

Star Fox to przedstawiciel zapomnianego już nieco współcześnie gatunku kosmicznej strzelanki na szynach. Zadaniem gracza jest kontrolowanie prującego w głąb ekranu Arwinga, strzelanie do wszystkiego co stanie mu na drodze oraz sprawne unikanie niebezpieczeństw oraz przeszkód terenowych. Piloci wykorzystają w tym celu arsenał ulepszany poprzez zbierane na planszach „dopałki” oraz myśliwskie manewry, których sprawne opanowanie będzie kluczowe na wyższych poziomach trudności. Dodatkowo gra urozmaica niekiedy rozgrywkę, sadzając nas za sterami futurystycznego czołgu Landmaster, łodzi podwodnej Blue-Marine, czy odblokowując specjalny tryb All Range Mode, w którym poruszamy się po otwartych arenach z możliwością latania we wszystkich kierunkach.

Designy bossów cechują się sporą różnorodnością.Star Fox, Nintendo, 2026.

Każda plansza to kilka do kilkunastu minut zabawy. Misje różnią się od siebie klimatem oraz typem występujących na nich zagrożeń. Dla przykładu, lecąc przez pas asteroid, uważać musimy na mogące zgnieść nas w mgnieniu oka głazy, zaś walka nad powierzchnią głównej gwiazdy Lylat zmusi nas do unikania słonecznych rozbłysków i fal rozgrzanej lawy. Niemal każda misja kończy się starciem z bossem. I choć walka z nimi sprowadza się ostatecznie do schematu „strzel w świecące”, to ich designy, ataki oraz zachowanie wprowadzają sporo świeżości i niejednokrotnie zmuszają do ostrożnego oraz strategicznego podejścia.

Choć w założeniu prosta, rozgrywka sprawia masę frajdy. Sterowanie Arwingiem jest szybkie i responsywne. Czytelne wizualne wskazówki jasno sygnalizują, w co powinniśmy celować, a czego unikać. W czasie gry nie czułem, że w którymś momencie musiałem walczyć z nieprecyzyjnym sterowaniem, a ewentualne porażki były najczęściej wynikiem mojego braku umiejętności, a nie wewnętrznych ułomności samej gry. Star Fox świetnie wpisuje się w filozofię projektowania „easy to learn, hard to master” – nauczenie się podstaw zajmuje dosłownie chwilę, lecz mistrzowskie opanowanie mechanik wymagać będzie czasu oraz sumienności.

Poza główną, zachęcającą do kolejnych przejść fabułą w grze znajduje się jeszcze kilka dodatkowych trybów. Wyzwania umożliwiają ponowne przechodzenie poprzednich etapów, które dodatkowo wzbogacone zostały o szereg nowych warunków. Te zaś różnią się pod względem stopnia komplikacji: od zupełnie prostych po takie, które brutalnie przetestują umiejętności nawet doświadczonych pilotów.

Nie zabrakło również trybów wieloosobowych. W lokalnej kooperacji dwóch graczy przejmuje rolę pilota kontrolującego myśłiwiec oraz strzelca celującego przy pomocy Joy-Cona w trybie myszki. Choć nieco nietypowy, tryb ten umożliwia przyjemną, kanapową współpracę. Miły dodatek w dobie coraz rzadziej występujących form zabawy przy jednej konsoli.

Wieloosobowy tryb Battle naprawdę potrafi przyspieszyć bicie serca.Star Fox, Nintendo, 2026.

Dla mnie ciekawszy okazał się jednak tryb Battle Mode. W nim dwie czteroosobowe drużyny stają naprzeciwko siebie w zaciekłej, powietrznej walce na arenie. Trzy dostępne mapy oferują różnorodne cele: od przejmowania punktów po eskortę zaopatrzenia. Wieloosobowe bitwy stanowią świetne pole do przetestowania swoich umiejętności. Widok odliczającego zegara oraz drobna różnica w punktach sprawiała, że kilkukrotnie serce zaczęło mocniej bić, a pot spłynął mi na czoło. Mam tylko nadzieję, że deweloperzy nie porzucą tytułu w kolejnych miesiącach i w przyszłości doczekamy się dodatkowych map oraz trybów. Trzy mapy to jednak dość mało zawartości, a szkoda, bo naprawdę czuć, że Battle Mode ma w sobie potencjał.

Miłym dodatkiem jest wsparcie dla trybu GameShare. Oznacza to, że w multiplayerowej zabawie może uczestniczyć kilku uczestników, nawet jeżeli tylko jedna osoba posiada egzemplarz gry. Wyśmienite nawiązanie dla graczy pamiętających najlepsze lata Nintedo DS oraz Download Play.

Lis w nowym futrze

Nowa odsłona serii na Switchu 2 wygląda świetnie. Szczegółowe i pełne ruchu otoczenia budują klimat każdej z lokacji – od idyllicznej, śródziemnomorskiej Cornerii, przez rozgrzane do czerwoności słońce, aż po mroczny i spowity toksycznym gazem Venom wraz z kryjówką samego Androsa. W budowaniu klimatu pomagają też liczne efekty cząsteczkowe oraz dynamiczne oświetlenie. Cieszy również fakt, że pomimo tych graficznych wodotrysków gra utrzymuje stały klatkarz (60 fps), co w zręcznościowej produkcji tego typu ma kolosalne znaczenie dla komfortu zabawy.

Sporo dobrego mogę powiedzieć również o warstwie audio. Nowe aranżacje zręcznie nawiązują do klasycznych dla serii motywów. Orkiestrowe utwory sprawnie uzupełniają każdy z poziomów, podbijając poziom adrenaliny przy każdym starciu. Dodajmy do tego wyraziste efekty dźwiękowe pełne wybuchów oraz laserów, a także pełen dubbing (zarówno w przerywnikach jak i podczas misji) i mamy kompletny, wyrazisty pakiet.

Nowe designy bohaterów wyglądają w mojej opinii naprawdę ciekawie.Star Fox, Nintendo, 2026.

W momencie ogłoszenia nowego Star Foxa dość duże kontrowersje wywołały nowe designy postaci, odrzucające nieco kreskówkowy charakter serii na rzecz bardziej „realistycznych” interpretacji antropomorficznych zwierzaków. Choć trudno dyskutować mi tutaj o kwestiach gustu, nowe wersje lubianych bohaterów bardzo przypadły mi do gustu. Nadają one grze świeżości i stanowią ciekawą reinterpretację klasycznych designów. Mam nadzieję, że w przyszłych grach doczekamy się rozwinięcia tego konceptu.

Dobra robota Nintendo, ale nie zapominajcie już proszę o Lylat

Pomimo lekkich obaw przed premierą muszę jednoznacznie przyznać, że nowy Star Fox spełnił moje oczekiwania. Gracze dostali do swoich rąk kompetentny reboot kultowego klasyka sprzed lat. Tytuł, który nie wstydzi się swojego dziedzictwa i oferuje pełną adrenaliny rozgrywkę w bardzo staroszkolnym stylu. To koherentna produkcja, która przypadnie do gustu graczom lubiącym szlifować swoje umiejętności oraz pokonywać kolejne wyzwania.

Tryb widoku z kokpitu pomaga w przypadku niektórych starć.Star Fox, Nintendo, 2026.

To powiedziawszy, zwracam jednak wyraźnie uwagę. Jeżeli w swoich produkcjach oczekujecie rozbudowanej fabuły, odkrywającej swoje karty w ramach jednego, wielogodzinnego przejścia, to nowy Gwiezdny Lis raczej nie będzie grą dla Was.

Ostatni akapit poświęcić chciałbym swoim przemyśleniom na temat samej serii. Mam szczerą nadzieję, że omawiany dzisiaj tytuł okaże się wstępem do nowego rozdania w historii serii. Niech ciepłe przyjęcie przez graczy kolejnego rebootu będzie sygnałem pewnego kredytu zaufania wobec właścicieli marki. Miejmy nadzieję, że z czasem odpłaci się nam on kolejnymi, świetnymi grami z Foxem oraz jego wesołą zgrają kosmicznych najemników. Ponieważ obawiam się, że kolejny przestój w serii może ostatecznie przelać czarę goryczy nawet jej najbardziej oddanych zwolenników.

PLUSY:
  1. świetna reinterpretacja kultowego klasyka;
  2. naprawdę dobra oprawa audiowizualna idąca w parze z zadowalającą płynnością;
  3. tryby kooperacji oraz wieloosobowe;
  4. prosta, choć przyjemna opowieść otwarta na ponowne przechodzenie;
  5. oryginalna w dzisiejszych czasach, oldschoolowa rozgrywka i model zabawy…
MINUSY:
  1. … od którego dzisiejszy gracz może się szybko odbić;
  2. pojedyncze przejście kampanii jest bardzo krótkie;
  3. brak polskiej wersji językowej;
  4. ilość zawartości może w oczach niektórych graczy być nieadekwatna w stosunku do ceny.

Egzemplarz gry do recenzji kupiliśmy we własnym zakresie. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

Star Fox

Star Fox

Nintendo
Data wydania: 25 czerwca 2026
Star Fox - Encyklopedia Gier
8.0

GRYOnline

8.3

OpenCritic

Oceń Grę

1

8.0
bardzo dobra

Star Fox

Pomimo obaw przed premierą nowy Star Fox spełnił moje oczekiwania. To kompetentny reboot kultowego klasyka sprzed lat. Tytuł, który nie wstydzi się swojego dziedzictwa i oferuje pełną adrenaliny rozgrywkę w bardzo staroszkolnym stylu - ze wszystkimi tego słabościami, takimi jak bardzo krótkie pojedyncze przejście kampanii.

Star Fox

Recenzja Star Fox. Nintendo wskrzesiło Star Foxa tak, jakby ostatnie 25 lat w grach prawie się nie wydarzyło
Recenzja Star Fox. Nintendo wskrzesiło Star Foxa tak, jakby ostatnie 25 lat w grach prawie się nie wydarzyło
Recenzujący:
Platforma:
Switch 2 Switch 2
Data recenzji:
3 lipca 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl