Jakoś lepiej się to chłonie... bez bugów. Filmowy Cyberpunk 2077 mógłby być arcydziełem!

filmomaniak.pl

Karol Laska

Komentarze

Jakoś lepiej się to chłonie... bez bugów

Mieszanka gatunkowa zawsze wychodzi wszelkim formom filmowym na dobre, czyniąc seans nieprzewidywalnym i bardzo świeżym dla widza. Rzuca on bowiem odbiorcy wyzwanie i każe mu być uczulonym na najdrobniejsze smaczki. A ten siedzi pełen napięcia na sali kinowej, będąc ciekawym, w którą stronę twórcy zdecydowali się poprowadzić historię.

Jak na szpilkach można też siedzieć przy okazji gry, ale jest to, niestety, mocno ograniczone. Bo Cyberpunkowi 2077 fabuła wychodzi najlepiej, gdy wsysana jest ciurkiem – zadanie główne po zadaniu głównym. Jakikolwiek przestój czy mała przerwa na misję poboczną kończy się, co prawda, wtopieniem w ten świat, ale i oderwaniem od wiodącego wątku opowieści oraz zrzuceniem z siebie tych wszystkich emocji, które towarzyszą nam przy wspólnej akcji z przykładowymi Takemurą czy Judy. Nie wspomnę już nawet o glitchach i ścinkach całkowicie wybijających z immersji w najmniej odpowiednich momentach.

Dwugodzinny film byłby pod tym względem o wiele bardziej płynny, dynamiczny i angażujący. Bo wyobraźcie sobie, że w ciągu tego krótkiego kinowego doświadczenia skupilibyśmy się na całej fabularnej esencji Cyberpunka, samych mięsistych i zgrabnych dialogach oraz ciągłym budowaniu relacji bez zbędnych eliminacji lokalnych gangów czy cyberpsychopatów. Taka produkcja dostarczyłaby pożądanej liniowości – wszystkie atrakcje pisanego przez tyle lat scenariusza mielibyśmy podane na jednym talerzu i pochłonęlibyśmy je od razu. A potem z radością powrócilibyśmy po dokładkę.

Kto kim? I dlaczego?

Podsumujmy więc – nie musimy za dużo zmieniać w samej koncepcji, szukamy jedynie dobrych rzemieślników, którym uda przełożyć atrakcyjną już wizję gry wideo na język filmu. Koniecznie więc potrzebujemy reżysera o doświadczeniu scenariopisarskim, aby sam mógł sobie skondensować tekst „Redów”, dodać mu odrobinę autorskiej energii i podać nam tak, byśmy nie mieli żadnych ale, porównując efekt końcowy z materiałem źródłowym.

Do tej roboty prawie idealnie nadawałby się Denis Villeneuve, bo to człowiek, który ani razu w swojej karierze nie zaliczył wtopy i doskonale czuje cudze światy, a przy okazji ich nie psuje. Tak przynajmniej mówi o nim syn Franka Herberta (to w kontekście Diuny), a i sequel Łowcy androidów autorstwa Villeneuve’a uważany jest przez wielu fanów za wirtuozostwo na miarę Ridleya Scotta. Mam jednak dziwne wrażenie, że Denis nie wszedłby dwa razy do tej samej rzeki i nie chciałoby mu się po raz kolejny bawić estetyką cyberpunkową.

Dajmy więc szansę ludziom mniej docenionym, ale aspirującym do bycia wielkimi. Uważam, że poradziliby sobie zarówno Brandon Cronenberg, jak i Duncan Jones, czyli synowie wielkich artystów. Ojcem tego pierwszego jest legendarny David Cronenberg i co tu dużo mówić – Brandon to jego chodząca kopia, która doskonale podchwyciła charakterystyczny styl i klimat kręcenia filmów (dystopiczne historie skupione na wszelkich deformacjach ludzkiego ciała i umysłu).

Z kolei Duncan Jones to dziecko świętej pamięci Davida Bowiego, a więc króla muzycznego surrealizmu. W swojej karierze reżyserskiej skupił się przede wszystkim na science fiction. Nakręcił intrygujący film Moon o samotnym mężczyźnie na stacji kosmicznej i jego relacji z genetycznymi klonami oraz mocno cyberpunkowy obraz Mute, który nie był idealny, ale pokazał, że bardzo jarają go takie klimaty. Poza tym ekranizował już kiedyś grę wideo, bo Warcraft: Początek to jego dzieło, więc wie, z czym wiąże się przenoszenie na srebrny ekran tegoż specyficznego medium (przekonał się też, jakie ryzyko niesie próba upchnięcia zbyt wielu bajerów w jednym obrazie).

Co do aktorów, to Johnnym Silverhandem musi pozostać Keanu Reeves, bo jest w tej roli, moim zdaniem, znakomity – typ sympatyczny i opryskliwy zarazem. V powinien natomiast zostać zagrany przez kogoś o urodzie zajechanego przez życie młodzieńca, na pewno odstrzelamy więc gwiazdorów po czterdziestce, nawet jednostki wybitne i sprawdzone (choć zastanowiłbym się nad Jamesem Franco – bo to taki niegrzeczny rozbójnik o dość „szczeniackiej” buzi).

Myślę, że trafionym wyborem byłby Michael B. Jordan, czyli 33-letni aktor, którego kojarzyć możecie z tytułowej roli w Creedzie, spin-offie Rocky’ego, oraz z pamiętnej kreacji Killmongera – antagonisty z Czarnej Pantery. Idealny wiek, zadziorny charakterek, pasująca do V budowa ciała, a także mocny, hipnotyzujący głos.

Dalsze wybory castingowe pozostawię Wam, bo wiadomo – można rozwodzić się nad drugim i trzecim planem, ale zabrnąłbym wtedy z tą fikcją już trochę za daleko. I jakkolwiek życzeniowy nie jest ów tekst, tak naprawdę szczerze uważam, że film na bazie Cyberpunka 2077 dysponowałby potencjałem nie mniejszym od samej gry. Fundamentalna różnica polega jednak na tym, iż potencjał ten mógłby zostać z łatwością wykorzystany.

O AUTORZE

To nie tak, że skoro jestem zepsutym filmoznawcą, od razu widziałbym każdą grę wideo na kinowym ekranie. To działa w obie strony – taki Dredd byłby wręcz miodny, gdyby stał się cyberpunkowym FPS-em a la Doom, tyle że na jeszcze większych dopalaczach. W Cyberpunka 2077 gra mi się znakomicie i naprawdę akceptuję go takim, jaki jest, pomimo wielu widocznych mankamentów. Po prostu uważam, że lepiej sprawdziłby się w formie liniowej gry akcji z możliwością zabawy dialogami albo pełnoprawnego filmu science fiction. Kropka.

Film:Matrix(The Matrix)

premiera: 1999akcjasci-fi

Film The Matrix

Film:John Wick

premiera: 2014akcjathriller

John Wick to emerytowany płatny zabójca, który postanowił porzucić swój zawód, by wieść spokojne życie u boku kochającej żony. Ich sielanka kończy się, gdy kobieta umiera na nieuleczalną chorobę. Jej ostatnim prezentem dla męża jest szczeniak, Daisy. Kiedy w wyniku włamania John traci swojego pupila, a zarazem ostatnią pamiątkę po żonie, postanawia się zemścić.

Film John Wick

43

Karol Laska

Autor: Karol Laska

Swoją żurnalistyczną przygodę rozpoczął na osobistym blogu, którego nazwy już nie warto przytaczać. Następnie interpretował irańskie dramaty i Jokera, pisząc dla świętej pamięci Fali Kina. Dziennikarskie kompetencje uzasadnia ukończeniem filmoznawstwa na UJ, ale pracę dyplomową napisał stricte groznawczą. W GOL-u działa od marca 2020 roku, na początku skrobał na potęgę o kinematografii, następnie wbił do newsroomu, a w pewnym momencie stał się człowiekiem od wszystkiego. Aktualnie redaguje i tworzy treści w dziale publicystyki. Od lat męczy najdziwniejsze „indyki” i ogląda arthouse’owe filmy – ubóstwia surrealizm i postmodernizm. Docenia siłę absurdu. Pewnie dlatego zdecydował się przez 2 lata biegać na B-klasowych boiskach jako sędzia piłkarski (z marnym skutkiem). Przesadnie filozofuje, więc uważajcie na jego teksty.

Czy miałeś/łaś wcześniej styk z Cyberpunkiem 2020?

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl