Spider-Man - monolog przy lustrze. Najstraszniejsze sceny z filmów o superbohaterach
- Najstraszniejsze sceny z filmów o superbohaterach
- Brightburn - pierwsze zabójstwo
- Avengers - atak Hulka
- Blade 2 - scena w klubie
- Doktor Strange 2 - ludzkie spaghetti
- Spider-Man - monolog przy lustrze
- Spider-Man 2 - scena w szpitalu
- Spawn - przemiana klauna
- Mroczny Rycerz - groźba Jokera
Spider-Man - monolog przy lustrze

- Rok produkcji: 2002
- Reżyser: Sam Raimi
- Gdzie obejrzeć: Netflix, Canal+ Online, Rakuten
To, kogo wolimy w roli Człowieka Pająka – czy Toby’ego Maguire’a, czy Andrew Garfielda, czy Toma Hollanda – bywa tematem gorących dyskusji, jednak niezależnie od gustu nie da się zaprzeczyć pewnym różnicom między „nowymi” i „starymi” filmami z tym bohaterem. Te „starsze” są dużo bardziej mroczne, choć wciąż przygodowe, podczas gdy „nowsze” zgrabnie łączą akcję z nutką komediową.
W pierwszej części Spider-Mana z 2002 roku głównym antagonistą jest Green Goblin, w którego wciela się Willem Dafoe. Green Goblin to w rzeczywistości bogaty i wpływowy przedsiębiorca – Norman Osborn. Jak na żądnego władzy filmowego bogacza przystało, potrafi posunąć się bardzo daleko w pogoni za tym, czego pragnie. Kiedy decyduje się zdobyć nadludzką moc, nakazuje swojej korporacji rozpocząć prace nad serum, które przyniosłoby taki efekt. Gdy dobiegają one końca, Osborn dostaje wyraźne ostrzeżenie, że działanie owej substancji nie jest pewne, a spożycie ryzykowne, jednak to go nie powstrzymuje.
Efekty są prawie takie, na jakie liczył. Faktycznie zyskuje nadludzką siłę, jednak mierzy się z niespodziewanym skutkiem ubocznym: serum wpływa również na jego psychikę. W głowie Osborna rodzi się nowa świadomość – Green Goblin, który przejmuje władzę nad jego ciałem.
Scena przy lustrze jest dramatyczna nie za sprawą brutalnych obrazów czy nagłych okrzyków – nic takiego nie następuje. W całości bazuje na monologu Normana, gdy ten, przyglądając się swojemu odbiciu, toczy wewnętrzną walkę z Green Goblinem, który próbuje przejąć jego świadomość. Tym, co w tej scenie okazuje się najbardziej przerażające, nie są tanie straszaki, a genialna gra aktorska. Willem Dafoe niesamowicie przedstawił konflikt dwóch jaźni w głowie jednej postaci i to, jak powoli jedna wygrywa z drugą, a oglądanie tego, co może stać się z psychiką człowieka, potrafi być dużo bardziej zatrważające niż krew i potwory.
