Dlaczego w tak wielu światach fantasy występują krasnoludy i elfy? Zdaniem Sandersona, to wszystko zasługa Władcy Pierścieni.
Kiedy mowa o współczesnym fantasy, wśród najczęściej polecanych książek znajdziemy twórczość Brandona Sandersona. Amerykański pisarz znany jest przede wszystkim z wykreowania Cosmere: wszechświata, gdzie na poszczególnych planetach toczy się akcja większości jego dzieł. Co więcej, dwie serie doczekają się swoich ekranizacji: filmu pełnometrażowego dla Z Mgły Zrodzonego oraz serialu w przypadku Archiwum Burzowego Światła.
Co wyróżnia książki Sandersona? Ano przede wszystkim brak klasycznych dla gatunku fantasy ras. W swoim najnowszym materiale pisarz wyjaśnia, dlaczego nie uświadczyliśmy u niego elfów czy krasnoludów.
Jak ujawnił Brandon w najnowszym odcinku „A SanderFAQ” na YouTube, czytelnicy wyjątkowo często pytają go o brak wymienionych wyżej ras w świecie Cosmere. Przyczyna od początku tkwi w sukcesie Władcy Pierścieni J.R.R. Tolkiena, która na dobre ukształtowała gatunek fantastyki i przetarła dla wielu autorów szlaki.
Choć Sanderson zaczytywał się w światach inspirowanych Tolkienem, w którymś momencie uznał, że fantastyka widziała ich już zbyt dużo – i nie pomagał tutaj fakt, że na początku jego przygody z czytaniem Władca Pierścieni był „zbyt skomplikowany”. Stąd wziął się między innymi artykuł „Kill The Elves” dla szkolnej gazetki oraz esej „Jak Tolkien zrujnował fantastykę”.
Sam esej był oczywiście nieświadomym clickbaitem, ponieważ Sanderson nie miał na celu krytyki tolkienowskiej twórczości. Wręcz przeciwnie: Tolkien był w swoim fachu tak dobry, że wszyscy zaczęli go kopiować.
Gdybyście przeczytali [ten esej], wiedzielibyście, że odpowiedź brzmiała: Tolkien był tak dobry w tym co robił, że wszyscy długo go kopiowaliśmy. Wcale nie zrujnował fantastyki, to był tylko clickbaitowy tytuł.
- Brandon Sanderson
Sanderson zadebiutował na rynku książek we wczesnych latach dwutysięcznych, kiedy to prym wiodły właśnie inspirowane Tolkienem powieści oraz seria Harry Potter, która wykorzystywała inne motywy istniejące w fantasy od lat. W związku z tym Brandonowi zależało na stworzeniu czegoś nowego dla gatunku – czegoś własnego.
O ile z początku pisarz angażował w swoich tekstach smoki, tak z czasem zaczął tworzyć własne fantastyczne stworzenia – włączając w to znane ze świata Cosmere spreny. Nie było to oczywiście łatwe zadanie, dlatego przez większość czasu Sanderson skupia się na pokazywaniu ludzkiej perspektywy.
Fantastyka powinna być najbardziej kreatywnym gatunkiem, gdzie możemy robić wszystko – piszesz coś dziwnacznego i już jesteś twórcą fantasy. Dlatego pomyślałem sobie, że swoje książki chcę skupić bardziej na ludziach niż na fantastycznych stworzeniach. Jeśli już mam wprowadzić jakieś stworzenia, to chcę, żeby były one moje własne. Chcę mieć nowe rasy fantasy, które nie są elfami czy krasnoludami ze zmienioną nazwą.
I okazuje się, że to naprawdę ciężka sprawa. Wymyślenie czegoś, co sprawia równie niesamowite wrażenie jak smoki, nie będąc smokiem jest naprawdę trudne.
- Brandon Sanderson
Lata mijały, a wraz z nimi zmieniła się perspektywa Sandersona względem pojawiania się elfów i krasnoludów w innych dziełach fantasy. Dziś implementacja tolkienowych ras w popkulturze mu nie przeszkadza, wszak pisarze powinni tworzyć coś, co naprawdę chcą i nie czuć przymusu odrzucania sprawdzonych konceptów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.