Xiaomi zapowiedziało wejście na europejski rynek motoryzacyjny. Firma zaczyna od Niemiec i udało jej się zawrzeć porozumienie z największymi krajowymi dealerami.
Xiaomi chce pokazać w Europie, że specjalizuje się nie tylko w elektronice użytkowej. Samochody producenta od dawna podróżują po chińskich drogach i teraz nadszedł czas na europejskie trasy. W przyszłym roku ruszy nowa ofensywa Xiaomi na rynku niemieckim, która rzuci wyzwanie największym producentom. Chiński gigant planuje wejść do segmentu samochodów premium.
W trakcie targów IFA 2026 w Berlinie Xiaomi ogłosiło, że wchodzi na rynek europejskiej motoryzacji. Start zaplanowano na 2027 rok w Niemczech, skąd później firma przejdzie do innych państw. Co istotne, Xiaomi już ma podpisane umowy z największymi sieciami dealerskimi w Niemczech, takimi jak Emil Frey, LUEG Mobility czy Penske-Jacobs. Dzięki temu producent od razu zabezpiecza się na wypadek napraw serwisowych. Dotychczas tego brakowało innym chińskim markom, co zniechęcało kierowców do kupna samochodu.
Nie wiadomo jeszcze, jakie dokładnie modele trafią do sprzedaży, ale najpewniej nie zabraknie flagowego sedana SU7, SUV-a YU7 oraz nowej linii SkyNomad z modelami N70 i N90. Z powodu ceł nałożonych przez Unię Europejską spodziewane ceny mogą być nawet o 100% wyższe niż w Chinach, ale wciąż samochody Xiaomi będą atrakcyjne cenowo.
Powodem są wysokie ceny europejskich pojazdów. Szacuje się, że BMW i5 i Porsche Taycan, z którymi ma konkurować Xiaomi SU7, i tak będą kosztować więcej. Kierowcy mają o to pretensje do lokalnych gigantów, którzy z powodu nałożonych ceł poczuli się na rynku zbyt pewnie. Porzucili oni rynek aut budżetowych, przez co oferta Xiaomi będzie wydawać się atrakcyjna.
Należy jednak pamiętać, że przynajmniej początkowo Xiaomi celuje w ofertę premium, więc kierowcy oczekujący tanich samochodów będą musieli poczekać. Jeśli Xiaomi znajdzie chętnych do zakupu SU7 lub YU7, to możemy spodziewać się szybkiego rozszerzenia oferty. Firma jest na to przygotowana, ponieważ od 1 stycznia tego roku musi uzyskać specjalny certyfikat, zanim otrzyma w Chinach zezwolenie na eksport.

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.