Hideo Kojima odwiedził kolejne studia, wliczając w to Microsoft, w siedzibie którego otrzymał tajemniczy podarunek.
Hideo Kojima odwiedził Valve i Microsoft, budząc nadzieje i entuzjazm graczy oraz otrzymując podarunek od nowej prezes Xboxa.
Legendarny japoński twórca cieszy się ogromnym poważaniem w branży gier, dzięki czemu miał okazję odwiedzić siedziby wielu z największych deweloperów. Niedawno do listy tychże dołączyły dwie wielkie spółki: Valve oraz Microsoft.
O trzeciej wizycie w Valve (ostatnia miała miejsce w 2018 roku) wiemy niewiele. Japończyk jedynie podzielił się krótki wpisem z czterema zdjęciami z siedziby spółki Gabe’a Newella, na których możemy zobaczyć „imiennika” firmy, po 3 rodzaje dwóch sławnych broni z gier Valve, figurki oraz potwierdzenie, że firma jednak potrafi liczyć do trzech. I to w zasadzie wszystko – i tyle też wystarczyło, by wywołać falę spekulacji (żartobliwych… przynajmniej częściowo). Zwłaszcza że dziwnym trafem na jednym zdjęciu Kojima wskazał na „trójkę”. Przynajmniej tak to odczytują co bardziej zdesperowani fani Half-Life’a, bo tak naprawdę palec twórcy pokazuje Steam Decka numer 31.
Pomijając te „uzasadnione” teorie, nieco więcej dowiedzieliśmy się na temat wizyty w Microsofcie. Kojima spotkał się z Mattym Bootym oraz Ashą Sharmą, którzy obdarowali go „Xboxem dla Kojimy”. Taki napis widnieje na pudełku trzymanym przez japońskiego twórcę na zdjęciu z szefem studiów Xboxa oraz dyrektor generalną Microsoft Gaming (która nie kryła swojej radości z tej wizyty w 60. dniu po objęciu przez nią pieczy nad tą marką). Czyżby Kojima osobiście odebrał zestaw deweloperski Project Helix? Nigdzie tego nie potwierdzono, ale to akurat wydaje się całkiem prawdopodobne.
Co się tyczy celu wizyty w Valve, możemy tylko zgadywać. Skądinąd wiemy, że Kojima bardzo ceni sobie Valve, a na pewno Half-Life’a. Jak wspominał kilka lat po premierze pierwszego HL-a (dokładniej: w 2003 roku, w materiale dokumentalnym, którego tłumaczenie znajdziecie w serwisie GitHub) i jak wielokrotnie przytaczali fani, rozgrywka (i nie tylko) w pierwszej strzelance Valve zrobiła na nim tak duże wrażenie, że był zły na siebie, iż nie dorównał jej w Metal Gear Solid. Temu właśnie mamy zawdzięczać pewne usprawnienia w Sons of Liberty.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).