Przeszkadzał wam widok FPP w Cyberku? Niepotrzebnie – zdaniem jednego z deweloperów, tylko tak odczujemy pełną immersję.
Podczas gdy prace nad kontynuacją Cyberpunka 2077 wciąż są w toku, twórcy pierwszej odsłony osadzonego w Night City cyklu chętnie wypowiadają się na temat swojego najmłodszego dziecka – zwłaszcza w kontekście fabularnym. Opinie Redów względem najlepszego zakończenia dla V czy wiary w świecie przedstawionym stały się tematem do długich dyskusji w sieci, dlatego nikogo nie powinny dziwić kolejne wątki tego typu.
Igor Sarzyński, dyrektor kreatywny Cyberpunka 2 poruszył kwestię perspektywy pierwszej osoby, którą koniec końców wykorzystano w przygodzie Vincenta i Valerie. Co kierowało twórcami? Przede wszystkim immersja.
Dla niektórych przeskoczenie z wiedźmińskiego widoku trzeciej osoby mogło być dość szokującym zagraniem, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę nagrania z wersji pre-alpha. Jak widać, początkowa faza znacznie odbiega od efektu końcowego, w którym naszego protagonistę bądź protagonistkę możemy zobaczyć dopiero w zakończeniu.
Zdaniem Igora Sarzyńskiego, perspektywa pierwszej osoby zdecydowanie lepiej wpasowuje się w fabułę Cyberpunka 2077, skupiającą się przede wszystkim na umierającym umyśle V oraz naszej relacji z Johnnym Silverhandem – konstruktem, którego nikt inny nie widzi.

Czysto z narracyjnego punktu widzenia, myślę że FPP dobrze współgra z fabułą 2077, jej gatunkiem oraz światem. Wasz umysł jest uwięziony w umierającym ciele, którego opuszczenie wykracza poza technologiczne przetwarzanie świadomości (cyberprzestrzeń, soulkiller, projekcję w zewnętrzne urządzenia, braindance).
Co więcej, w waszej głowie siedzi cryfrowy duch, którego tylko wy widzicie. To coś, co istnieje wyłącznie w waszej subiektywnej percepcji – zewnętrzna, obiektywna kamera TPP nie widzi was obu.
- Igor Sarzyński za pośrednictwem BlueSky

Sarzyński rozwija swoją myśl, wierząc że perspektywa trzeciej osoby najlepiej sprawdza się w grach, w których poznajemy cudzą historię – takich jak The Last of Us, God of War czy właśnie Wiedźmin. Opowieść V natomiast jest indywidualna dla każdego gracza, angażując nas osobiście i zmuszając do podejmowania własnych decyzji.
Gracze komentujący zarówno wpis na BlueSky, jak i wątek na Reddicie zgadzają się z punktem widzenia Igora. Wielu przytacza chociażby zakończenia gry, w których po raz pierwszy możemy zobaczyć naszego (lub naszą) V w pełnej okazałości. Jest to coś, co zdecydowanie nie miałoby tak dużego emocjonalnego wpływu, gdyby główny bohater był widoczny przez cały czas.
Sarzyński podkreślił, że jego rozważania dotyczą wyłącznie Cyberpunka 2077 i nie mają związku z tym, jak ostatecznie będzie wyglądała kontynuacja. Internauci zdecydowanie skłaniają się ku sprawdzonemu FPP, co pokazują komentarze.
Uwielbiam trzecią osobę i chociaż jakaś część mnie chciałaby widzieć moją postać w cutscenkach, myślę że pierwsza osoba byłaby bardziej immersyjna.
Osobiście mam nadzieję, że Projekt Orion zostanie przy pierwszej osobie, może z kilkoma cutscenkami w trzeciej, by gracze mogli podziwiać swoją postać w pełnej okazałości. Myślę, że FPP było idealne dla Cyberpunka.
Byłabym zawiedziona, gdyby Cyberpunk 2 powstał w trzeciej osobie zamiast pierwszej. Znacznie wolę FPP, a jest tak mało dobrych gier z otwartym światem, które to oferują.
A wy jak myślicie? Czy Cyberpunk 2 powinien porzucić „stare” przyzwyczajenia i wrócić do widoku z perspektywy trzeciej osoby?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.