Po ostatnich roszadach cenowych to właśnie Radeon RX 9070 XT jest jedną z najchętniej wybieranych kart przez graczy. Wybór pośród dostępnych modeli jest ogromny, ale dziś zaprezentuję Wam, co oferuje GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE – biała odmiana popularnego układu z zaawansowanym układem chłodzenia.
Materiał promocyjny
GIGABYTE to tajwański producent o którym słyszał z pewnością każdy, kto miał choć odrobinę styczności ze światem komputerów. W swojej ofercie ma szeroką gamę produktów dla graczy, które zwykle dzieli na segmenty. Miałem okazję sprawdzić białą podstawową wersję GAMING OC (z fabrycznym podkręceniem). To tym bardziej interesujące, jako że zwyczajowo białe warianty podzespołów PC mają dokładany „podatek od bieli”, a w przypadku GIGABYTE tego nie uświadczymy.
Tutaj znajdziesz kartę graficzną GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE
Zanim przejdę do omówienia karty, jeszcze wypada przedstawić samo GPU, o które ten model oparto. Mamy tu do czynienia z topowym przedstawicielem najnowszej generacji (RDNA 4) kart amerykańskiego producenta – AMD Radeon RX 9070 XT. Korzysta on z 16 GB pamięci graficznej oraz 64 jednostek obliczeniowych (CU). Warto podkreślić, że RDNA 4 wprowadza ogromne zmiany w wydajności dla śledzenia promieni oraz obliczeń AI – druga generacja akceleratorów macierzowych (których w tej karcie znajdziemy łącznie aż 128) pozwala wykonywać obliczenia ze zmiennopozycyjną precyzją (FP8), czego do działania wymaga oficjalne wydanie AMD FSR 4. Oznacza to, że Radeon RX 9070 XT oferuje wszystko to, czego należy wymagać od nowoczesnej karty:
Wszystko to przy poborze energii utrzymanym w ryzach, zatem nie trzeba takiej karty parować z ekstremalnie mocnym zasilaczem i nie potrzebuje ogromnej i super wentylowanej obudowy, aby sprawnie odprowadzać ciepło. Dodać nalży też obecność dwóch enkoderów wideo oraz ogromną poprawę jakości samego kodowania (względem poprzedniej generacji) i wsparcie dla nowoczesnego kodeka AV1. To wszystko sprawia, że Radeon RX 9070 XT może być również sprzętem dla streamera.

GIGABYTE rozwija system WINDFORCE już od wielu lat i powoli nie ma już czego w nim ulepszać.Źródło: własne
GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE zaskoczył mnie w sumie swoim opakowaniem – w pierwszej chwili pomyślałem, że zła karta do mnie dotarła, jako że front pudełka został utrzymany całkowicie w ciemnej tonacji. Dopiero boczne ściany i informacje z tyłu zdradzają, że w rękach trzymam bardziej prestiżowy model ICE. W środku poza kartą, nie doszukałem się żadnych akcesoriów.
Karta waży prawie 1,3 kg i wyraźnie ciąży w rękach, a pod palcami czuć chłód metalowego backplate. Uwagę od razu przykuwa widoczna na białej karcie dbałość o detale. Obudowa wentylatorów ma nieregularną fakturę i liczne wyżłobienia nadające jej bardziej agresywnego i gamingowego wyglądu. Lepiej też widać specjalne wyprofilowania na śmigłach wentylatorów (Hawk Fan) oraz ich zakrzywione zwieńczenia, dzięki którym GIGABYTE uzyskał tak korzystne rezultaty w kwestii wydajności chłodzenia i kultury pracy (dokładne testy omówię za moment). Narożniki są ścięte i w jasnoszarym odcieniu, który pełni funkcję łącznika z aluminiową bielą na plecach.
Osłona z tyłu ma kolejne zdobienia, aby karta prezentowała się dobrze niezależnie od tego, czy zainstalujemy ją klasycznie, czy na pionowo. Aluminium też jest zagięte na szczycie, sprawiając, że optycznie karta wydaje się nieco zgrabniejsza. Wycięcie w tylnej części jest całkowicie otwarte, co oznacza swobodny przepływ powietrza przez radiator wystający poza płytkę drukowaną karty. Co istotne, to nie tylko ozdoba – backplate pełni także rolę pasywnego radiatora dla karty, jako że pod kluczowymi elementami PCB z metalowymi plecami połączono thermalpadami. Przenoszą one ciepło i rozprowadzają je po całej powierzchni pleców, co jest bardzo pozytywną odmianą względem plastikowych pleców na nowszych kartach, które pełnią wręcz rolę izolatora i utrudniają chłodzenie GPU.

Backplate karty jest z aluminium, zatem naturalnie ma bardzo jasny odcień, ale biały nie jest.Źródło: własne
Nie da się oczywiście przejść obojętnie obok suwaka na szczycie karty – początkowo nie byłem do niego przekonany, ale ostatecznie możliwość wyboru jest lepsza od jej braku. W tym przypadku GIGABYTE pozwala nam wybrać, czy chcemy, aby podświetlenie z listwy RGB było całkowicie widoczne, czy może ma jedynie delikatnie podświetlać logo producenta na dyfuzyjnym tworzywie, którym można je przysłonić. Niby mały detal, a może się przydać.
Na szczycie znajdziemy też złącze zasilania – aż trzy wtyczki 8-PIN zdradzają, z jak wydajną kartą mamy do czynienia. Każda z wtyczek ma diodę, która świeci się na czerwono, gdy wtyczka zasilająca nie zostanie solidnie wpięta – przyznam, że nie spodziewałem się takich zabezpieczeń w serii, która nie jest tą najwyższą u danego producenta. Podobnie jak i zmiana BIOS karty zdecydowanie nie jest standardem w tym segmencie cenowym, a tutaj do dyspozycji GIGABYTE oddaje nam BIOS Silent i Performance. Różnica w ich działaniu dotyczy tylko tolerancji na temperatury, a co za tym idzie prędkość obrotową wentylatorów – wydajność w praktyce jest taka sama na obu profilach, bo chłodzenie jest wystarczająco skuteczne, aby karta się nie przegrzewała nawet w profilu cichym.

Przełącznik BIOS jest schowany pod osłoną karty, zatem nie ma opcji, aby przypadkiem coś przestawić.Źródło: własne
Na śledziu wyprowadzono standardowy (dla Radeona RX 9070 XT) zestaw złączy – są dwa wyjścia HDMI 2.1b (48 Gbps) oraz dwa DisplayPort 2.1a (pełne 80 Gbps). Ze wszystkich czterech złączy można korzystać jednocześnie, nawet jeżeli podłączymy monitory o bardzo wysokich rozdzielczościach (nawet 8K/60 Hz). Karta w zestawie nie posiada podpórki, ale z tyłu karty są otwory do przymocowania jej w obudowach, które przewidują tego typu montaż.
Karta graficzna GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE za 3199 zł
Ostatecznie wymiary karty to 288 mm na długość, 56 mm na szerokość (2.8 slotu PCI-E) oraz 132 mm na wysokość, zatem karta powinna bez problemu wejść nawet do mniejszych obudów.

Śledź jest dodatkowo perforowany, aby umożliwić wydostanie się ciepłego powietrza na zewnątrz obudowy PC.Źródło: własne
GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE względem kart z niższego segmentu wyróżnia się rozbudowanym układem chłodzenia. Pod tą ozdobną obudową skrywa się zaawansowany system chłodzący, u którego podstawy leży duża komora parowa (pozwala szybciej transportować ciepło z krzemu do dalszych elementów chłodzących niż w przypadku zwykłego kawałka miedzi). Komora ta pokrywa nie tylko GPU, ale również kości pamięci, a pomiędzy nimi GIGABYTE zastosował jeszcze serwerowej klasy żel termoprzewodzący. Tak odebrane ciepło przekazuje dalej z pomocą aż siedmiu całkiem sporych kompozytowych miedzianych ciepłowodów do aluminiowego, dwuczęściowego i gęsto użebrowanego radiatora. Stamtąd ciepło jest wydmuchiwane przez wspomniane wcześniej wentylatory Hawk Fan. Tutaj producent chwali się tym, że względem standardowych wentylatorów oferują o ponad 50% większe ciśnienie powietrza oraz o 12,5% większą objętość tłoczonego powietrza.

Te wszystkie wzorki na wentylatorach to nie tylko ozdoba - wpływają one na aerodynamikę śmigieł.Źródło: własne
Wspomniane dane z karty katalogowej znajdują swoje odzwierciedlenia w moich testach. Karta z aktywnym BIOS Performance praktycznie ani razu podczas testów nie przekroczyła 60°C na GPU, a pomiary w najcieplejszym punkcie (Hot Spot) zwykle utrzymywały się poniżej 82°C. Temperatura pamięci oscylowała w okolicy 85°C, co może się wydawać wysokim odczytem, ale w praktyce to dolny zakres ich temperatury roboczej (85–95*C), a dopiero powyżej 105*C karta zacznie obniżać taktowanie modułów vRAM. BIOS Silent do temperatur podchodzi bardziej frywolnie i temperatury wzrastają do 65°C na GPU, 88°C na Hot Spot i 92–93°C na modułach pamięci. Cieplej, ale dalej w granicach rozsądku, co też widać po taktowaniu i wydajności, która nawet w najbardziej obciążających trybach wypada tak samo (w ramach tolerancji błędu pomiarowego moich testów, to jest 1,5%).

Przebieg temperatur, napięcia oraz obrotów wentylatorów w trakcie 30 minut gry w Cyberpunk 2077.Źródło: własne
Wentylatory w BIOS Performance rozkręcają się do poziomu 1650-–1700 RPM, co stanowi zaledwie 37% ich maksymalnej prędkości obrotowej i generuje natężenie dźwięku na poziomie 35 dBA, mierzonych z odległości 50 cm od otwartej obudowy komputera. W praktyce moje chłodzenie procesora w niektórych grach pracowało głośniej… Natomiast BIOS Silent faktycznie jest już praktycznie niesłyszalny – zmierzone 32 dBA to zaledwie 1 dBA ponad poziom hałasu tła (pomiar w chwili, gdy karta ma dezaktywowane wentylatory).

Wydajność GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE w zależności od wybranego BIOS nie ulega zmianie.Źródło: własne
Oczywiście, jako że mamy do czynienia z Radeonem, to pierwsze co powinniśmy zrobić po zakupie, to sprawdzić potencjał undervoltingu naszej karty. AMD zwykle zbyt zachowawczo ustawia napięcia na GPU, przez co to potrzebuje więcej energii i wydziela więcej ciepła. W przypadku testowanego egzemplarza udało się obniżyć napięcie o 60 mV, co w połączeniu z obniżeniem limitu mocy o 10% w przypadku BIOS Silent spowodowało dalszy spadek prędkości wentylatorów do poziomu 25% (~1250 RPM), jako że niżej się nie da ich ustawić. Temperatury pozostały w zasadzie bez zmian. Natomiast po powrocie na BIOS Performance ten sam zabieg obniżył o 100–150 RPM obroty, zbijając je do poziomu 1500 RPM. Co ciekawe, na obu BIOSach taki undervolting, nawet mimo obniżenia limitu mocy, zaowocował wzrostem wydajności – generalnie tryb Silent po optymalizacji napięć wyprzedza standardowy BIOS Performance, a ten po optymalizacji zyskuje jakieś 2–3% na wydajności, co dobrze widać poniżej na przykładzie Resident Evil Requiem.

To fascynujące, że można samemu podnieść wydajność, obniżając jednocześnie pobór energii i prędkość obrotową chłodzenia.Źródło: własne
Naturalnie tak mocne chłodzenie pozwala też na faktyczne podkręcanie karty (połączone ze wspomnianym undervoltingiem). Pamięci w testowanej sztuce udało się przyspieszyć z 2505 MHz do 2860 MHz (zanim korekcja błędów zaczęła obniżać wydajność), a rdzeń z 3060 MHz, które domyślnie osiąga w trybie boost pod pełnym obciążeniem, rozpędził się do blisko 3300 MHz. Tutaj też podbiłem limit poboru energii o 10%, przez co chłodzenie przyspieszyło do 2000 RPM, co przełożyło się na bardziej doniosłe 40 dBA w analogicznych pomiarach jak wyżej. Rezultat? Dodatkowe 5–-6% FPS, zatem można powiedzieć, że poniżej granicy dostrzegania gołym okiem, a już zdecydowanie efekt ten nie równoważy wzrostu poboru energii, wydzielanego ciepła i generowanego szumu. Niemniej – karta faktycznie ma pewien potencjał podkręcania.
Czas odpowiedzieć, na jaki poziom wydajności można liczyć w popularnych i nowych grach na najwyższym poziomie ustawień (z wyłączeniem trybów eksperymentalnych i dla entuzjastów, jak np. Path Tracing). Platforma testowa wykorzystywała podobnej klasy procesor dla graczy – AMD Ryzen 7 9800X3D z aktywnym PBO, a do tego pamięci 2x16 GB DDR5 6400 MT CL30. Sterownik użyty podczas testów to AMD Adrenalin 26.2.2,, a system to obecnie najnowsza odsłona Windows 11 (25H2). Podczas grania używany był zawsze FSR w trybie Zbalansowanym i gdy było to możliwe, to było to FSR 4. Testy wykonałem z BIOS Performance bez undervoltingu (ostatecznie ten nie dla każdej karty da takie same rezultaty).
Jak widać – wydajności wystarczy nawet na rozdzielczość 4K. Wyjątkiem tu jest nowe Call of Duty Black Ops, która jak na ironię jest jedyną grą, w której na ten moment (przed premierą Crimson Desert) można sprawdzić działanie AMD FSR Ray Regeneration. Jednocześnie to też produkcja, w której używanie śledzenia promieni niekoniecznie jest potrzebne (a dostępne jest tylko w trybie wieloosobowym). Zatem jest to raczej wyjątek potwierdzający regułę dotyczącą wysokiej wydajności w 4K. Pozostałe gry utrzymują poziom między 80 a 120 FPS w tej najwyższej rozdzielczości, co stanowi optymalną bazę do odpalenia generatora klatek – to technika, która z pomocą modelu AI generuje klatkę pośrednią pomiędzy dwoma renderowanymi przez silnik gry. W efekcie na ekranie mamy dwukrotnie więcej FPS, co podnosi płynność animacji, ale nieco zwiększają się przez to opóźnienia (czas od wykonania akcji, a jej wyświetlanie na ekranie). Dlatego też dobrze mieć bazowo wysoki FPS, aby z tej funkcji korzystać – wtedy wzrost opóźnień jest dużo mniej odczuwalny, a można w pełni wykorzystać potencjał najnowszych monitorów 4K z odświeżaniem 240 Hz.
Oczywiście to nie jest tak, że karta dla graczy zupełnie nie radzi sobie w innych zastosowaniach. Pisałem już, że z takim streamingiem (transmisją np. swojej gry na żywo) nie ma najmniejszego problemu, ale sprawdziłem też inne zastosowania. Karta uzyskała adekwatny wynik w rozszerzonym teście Puget Bench dla Twórców, w którym sprawdziłem wydajność w montażu wideo – aplikacja DaVinci Resolve Studio 20.3. Całkiem korzystnie wyglądają też rezultaty w aplikacji do renderowania grafiki 3D (Blender) oraz testy pracy bezpośrednio z modelami AI (modele językowe oraz generowanie grafiki). Poniżej wszystkie te wyniki, natomiast wnioski są takie, że w sposób casualowy lub może bardziej nawet hobbystyczny śmiało można wykorzystywać kartę GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE w zastosowaniach kreatywnych, jednocześnie ciesząc się wysoką kulturą pracy karty w sytuacji, gdy cisza jest nawet bardziej wskazana niż podczas gry.

Testy w renderowaniu grafiki 3D - możecie porównać ze swoim sprzętem - aplikacja jest darmowa.Źródło: własne

Test w edycji wideo - ukończenie tego testu w 24 minuty to wynik na poziomie podobnie wycenionych kart konkurencji.Źródło: własne

Test obsługi modeli językowych - tutaj 16 GB VRAM pozwala używać nawet faktycznie większych modeli, a wydajności też nie brakuje.Źródło: własne

Wszystko to, co pokazałem powyżej, oczywiście nie bierze się z powietrza i karta do pracy wymaga energii – całkiem zresztą niemało, ale przy tej wydajności nie powinno to dziwić. Podczas gry na domyślnych ustawieniach oraz tym bardziej po zdjęciu limitów faktycznie wygląda na to, że zasilacz o mocy 850 W (który zaleca dobrać dla tej karty jej producent) będzie słusznym wyborem, ale wyniki po undervoltingu wskazują już na dobre o 100 W mniej mocarną jednostkę zasilającą. Nie musi być ona również najnowszej generacji ATX 3 i wyżej – karty AMD nadal dzielnie trzymają się starszych i mniej awaryjnych złączy 8-PIN, zatem nawet poczciwe, ale solidne zasilacze ATX 2.3 o mocy 750 W sobie z tą kartą poradzą. Trzeba też zwrócić uwagę na pobór energii w spoczynku – jeżeli czasem zdarza nam się zostawić „nic nie robiący” komputer, to opisywana karta prawie w ogóle nie wpłynie na jego pobór energii.

Pobór energii adekwatny do osiągów, choć widać, że chwilowe skoki poboru faktycznie potrafią występować.Źródło: własne

Układ chłodzenia radzi sobie z odprowadzaniem (prawie) całej pobranej energii w formie ciepła.Źródło: własne
GPU AMD jest na tyle wydajne, że pozwala pograć na bardzo wysokich ustawieniach, nawet z aktywnym śledzeniem promieni, w najnowsze hity na monitorze z rozdzielczością 4K przy stabilnych 80–100 FPS, które można jeszcze podwoić z pomocą generatora klatek. Nie ma tu też mowy o oszczędzaniu na pamięci, zatem jest to po prostu karta przyszłościowa, zwłaszcza jeśli sparujecie ją z monitorem o rozdzielczości QHD.
Niezależnie od wybranego BIOS, karta oferuje taką samą wydajność i praktycznie bezgłośną pracę. Chłodzenie ma tak ogromny zapas wydajności, że nawet jeżeli model ten włożymy do małej obudowy mini Tower (a spokojnie do większości tego typu obudów się zmieści!), to poradzi sobie z odprowadzaniem ciepła. Jak zwykle w Radeonach sporo można też ugrać samym undervoltingiem, ale absolutnie nie jest to konieczny zabieg. Domyślne ustawienia – zaraz po wyjęciu z pudełka – również są wystarczające. Omawiany model dostępny jest obecnie w cenie 3199 zł, zatem symboliczne 50 zł drożej niż czarna odmiana GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC.
Karta graficzna GIGABYTE Radeon RX 9070 XT Gaming OC ICE jest dostępna w sklepie x-kom
Materiał powstał we współpracy reklamowej z firmą GIGABYTE.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Historyczny upadek AMD. NVIDIA zgarnia aż 95% udziałów na rynku kart graficznych w 2025 roku

Autor: Wojciech Spychała
Z natury ciekawy technologii. W pracy nadgorliwy i bez poszanowania dla własnego czasu. Z zamiłowania gracz i fan kultury Japońskiej (tak, w tym również anime). Prywatnie mąż i ojciec dwójki córek.