Studio S-GAME potwierdziło, że nadchodzące RPG akcji Phantom Blade Zero powstaje bez udziału generatywnej sztucznej inteligencji. Deweloper stawia na rzemiosło prawdziwych artystów.
W dobie technologicznej rewolucji twórcy Phantom Blade Zero przychodzą z jasną deklaracją, czyniąc z braku generatywnej AI swój największy atut. Soulframe, dyrektor generalny studia S-GAME, oznajmił na platformie X, że każdy element gry – od modeli postaci po mapy – jest dziełem ludzkich rąk. Deweloperzy wierzą, że kunszt artystyczny nie jest jedynie narzędziem do tworzenia wartości, ale wartością samą w sobie, której algorytmy nie są w stanie podrobić.
Zamiast generowanych cyfrowo tekstur, studio wykorzystało skany 3D aktorów oraz chińskich zabytków, tworząc unikalną stylistykę „Kungfupunk”. Walka w grze to efekt sesji motion-capture z udziałem ponad dwudziestu ekspertów, w tym mistrzów szermierki. Nawet mapy oddane do użytku gracza nie są grafikami komputerowymi – zostały ręcznie namalowane pędzlami na ryżowym papierze przez artystów z Centralnej Akademii Sztuk Pięknych w Pekinie.
Jesteśmy głęboko przekonani, że ludzka kreatywność to nie tylko sposób na tworzenie wartości – to sama wartość.
W S-GAME nie zatrudniliśmy po prostu grupy programistów, by stworzyli grę; dążąc do ciągłego budowania wyjątkowego, pełnego pasji zespołu, postanowiliśmy stworzyć grę, z której każdy z nas mógłby być naprawdę dumny.
Dla S-GAME rezygnacja z AI to sposób na zachowanie nienaruszonej wizji twórczej i duma z budowania projektu, który celebruje tradycję. Efekty tego bezkompromisowego podejścia gracze będą mogli sprawdzić już za kilka miesięcy, gdy Phantom Blade Zero zadebiutuje na rynku 9 września na konsoli PlayStation 5 i PC.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.