Niecodzienne ruchy twórców najnowszego WWE budzą pytania. Dlaczego prezes zarządu, który nie ma nic wspólnego z wrestlingiem trafia do gry o nim i w dodatku ma wyższe staty niż aktywni zawodnicy federacji?
Najnowsza odsłona cyklu WWE nie cieszy się zbytnią popularnością. Jej premiera odbyła się w marcu i tytuł przyciągnął wtedy jedynie 6 i pół tysiąca graczy w jednym, szczytowym momencie na Steamie. Teraz jednak wartość ta, pomimo właśnie rozpoczętego trzeciego sezonu, utrzymuje się na poziomie zaledwie półtora tysiąca. Nie jest to jakoś specjalnie zaskakujące - choć gry z tej serii wpisują się w tryb wydawniczy innych gier sportowych, to jednak nie podzielają ich popularności.
A skoro to w pewnym stopniu niszówka, to być może twórcy stwierdzili, że mogą pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Albo może po prostu chcieli się podlizać prezesowi zarządu grupy wydawniczej, do której zalicza się 2K, czyli wydawca wrestlingowej serii?
Trudno w inny sposób próbować tłumaczyć ich ostatnie poczynania. Jakąś chwilę temu bowiem dodano do gry nową grywalną postać - Straussa Zelnicka, czyli prezesa Take-Two Interactive. I zanim zapytacie czy to żart, albo jakaś fanowska modyfikacja, to już spieszę z odpowiedzią. Oni tak na serio i oficjalnie.
Co w tym wszystkim najciekawsze, to fakt, że nie dość, że Zelnick nigdy w federacji WWE nie walczył, to w dodatku implementacja jego postaci w takiej formie nie należała także do najtańszych ruchów studia. Chodzi bowiem o utwór, w rytm którego CEO korporacji wchodzi na ring. A jest nim piosenka My Way autorstwa Franka Sinatry. Jak możecie się domyślać, za licencje do tych wszystkich “wielkich hitów, wielkich gwiazd” trzeba słono zapłacić. Jeśli się tego nie robi regularnie, to część zawartości danej gry albo w najgorszym przypadku nawet cały tytuł może zostać zdjęty z wirtualnych sklepów.
Co jednak wydaje się być dość niespodziewanym zwrotem akcji, to to, że Zelnick trafił do gry… ze statystykami na wyższym poziomie niż aktywnie działający zawodnicy federacji. I choć pomysł spodobał się niektórym fanom WWE, którzy dostrzegają teraz okazję do przysłowiowego “skopania tyłka” prezesowi firmy, to niektórzy dopatrują się w tym ruchu poszukiwanie następstwa po postaci Vince’a McMahona, emerytowanego zarządcy WWE.
Trudno jednak w ten sposób postrzegać postać prezesa Take-Two w najnowszej odsłonie sportowej bijatyki. Abstrahując od ostatnich kłopotów PR-owych McMahona, to trzeba przyznać, że poprzednie lata zarządzania federacją przyniosły nie lada popularność niszowemu kiedyś hobby, jakim był wrestling. A co zrobił Zelnick dla tej formy rozrywki sportowej? Odpowiedzcie sobie sami.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Street Fighter 6 na Nintendo Switch 2 za niespełna 80 zł. Świetna promocja w Media Expert
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.