Poszukujecie prawdziwego wyzwania wśród RPG-ów? Takie podejście do przejścia jednego z najtrudniejszych z nich gwarantuje krew, pot i łzy.
Najbardziej zapaleni gracze regularnie sami wyznaczają sobie kolejne absurdalnie wymagające wyzwania. Czasami mowa o zwykłych speedrunach, kiedy indziej chodzi o dość specyficzne sposoby przechodzenia gry. W tym przypadku jeden z graczy uznał zaś, że wybierze ekstremalnie trudnego RPG-a, by następnie wyznaczyć sobie w nim cel, który brzmi na całkowicie niemożliwy. Efekt? Prawdopodobnie jeden z najbardziej szalonych wyczynów w gatunku.
O jakiej grze mowa? Oczywiście o Pathfinder: Wrath of the Rightous. Olbrzymie RPG studia Owlcat jest powszechnie znane ze swojego wysokiego poziomu trudności, który raczej odstrasza początkujących graczy. Sam kreator postaci potrafi skutecznie ich do siebie zniechęcić. Największym wyzwaniem jest jednak poziom trudności określony przez twórców po prostu jako „Unfair”, czyli nieuczciwy.
Nazwa ta nie jest przypadkowa, ponieważ na tym stopniu gra rzeczywiście zaczyna być po prostu nieuczciwa. Przeciwnicy zyskują absurdalne bonusy, a gracz musi radzić sobie z bolesnymi debuffami. Wszystko to sprawia, że w samej grze możemy znaleźć opis: „Wybór tego poziomu trudności nie jest rekomendowany dla osób, które nie zamierzają cierpieć”. Mimo to weteran, jakim jest Davey Gunface uznał, że to nadal zbyt prosta forma rozgrywki.
Youtuber zdecydował, że nie tylko przejdzie całą grę na tym poziomie trudności, ale też dokona tego nie obrywając żadnym ciosem. Oczywiście nie oznacza to, że przez całą grę nie utracił ani 1 HP. W niektórych momentach sama fabuła wymusza na postaci gracza utratę pewnej liczby punktów życia. Davey Gunface zdecydował jednak, że uniknie wszystkich obrażeń, które nie są wymuszane przez skrypty.
W tym celu stworzył postać korzystającą z trzech klas na raz – wiedźmy, łotrzyka i loremastera. Wykorzystał oczywiście masę sztuczek i exploitów, które normalnie trudno byłoby uznać za uczciwe podejście, ale przecież mamy do czynienia z poziomem „Unfair”. Gra więc na zasadach, które wyznaczył sam Pathfinder. Do tego wybrał także mityczną ścieżkę Swarm That Walks, czyli wariant rozwoju postaci tak złej do szpiku kości, że nie sposób porównać ją z niczym innym. Oferuje ona jednak potężne bonusy, które przydały się w wyzwaniu.
Ostatecznie wszystko sprowadzało się zaś do minmaxingu na absurdalnym poziomie. Tak dogłębna wiedza na temat zależności pomiędzy poszczególnymi statystykami wymagała oczywiście długich godzin studiowania karty postaci protagonisty jak i napotykanych po drodze przeciwników. To przełożyło się zaś na dziesiątki, jeśli nie setki godzin gry przerywanej przez kolejne wczytywania po każdej wpadce. Ostatecznie Davey Gunface dokonał tego, co sobie założył, a my możemy obejrzeć jego zmagania w niemal 3-godzinnym nagraniu.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Avowed 2 anulowane, Obsidian ma się zająć nowym RPG z postapokaliptycznej serii Fallout
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.