Kto pamięta streamery, ten się uśmiechnie. Kto nie pamięta, właśnie się dowie, że kaseta z taśmą w 2026 roku to gorący towar.
Fujifilm ogłosiło, że wyda około 10 miliardów jenów (ok. 250 mln zł) na rozbudowę fabryki w Odawarze w Japonii. Inwestycja rozłożona na lata fiskalne 2026-2028 ma docelowo zwiększyć moce produkcyjne mniej więcej pięciokrotnie w porównaniu z rokiem fiskalnym 2025. Pieniądze pójdą na nowe linie i ludzi, głównie pod kasety LTO Ultrium 10. To największa w historii firmy inwestycja w zakłady produkujące taśmy LTO, a Japończycy według własnych danych i tak są liderem tego rynku.
Powód? Sztuczna inteligencja i chmura produkują dane szybciej, niż ktokolwiek nadąża je gdzieś upychać. A miejsca brakuje. Western Digital już w lutym przyznało, że dyski twarde na cały 2026 rok ma praktycznie wyprzedane, bo wszystko wykupili giganci od centrów danych, a Seagate w lipcu dodał, że większość jego produkcji jest zarezerwowana aż do 2028 roku. Z pamięciami jest jeszcze gorzej: SK Hynix zapowiada, że popyt będzie przewyższał podaż do końca 2030 roku. W takim świecie taśma, o której większość z nas dawno zapomniała, nagle znowu ma sens.
Mnie od razu przypomniała się krakowska giełda komputerowa pod Elbudem z początku lat 90. To tam pierwszy raz zobaczyłem streamery, czyli „tasiemki”. Nagle zawartość setek dyskietek, które trzeba było opisywać flamastrem i modlić się, żeby żadna nie padła, można było zmieścić na jednej kasecie. Kilka lat później przyszły nagrywarki CD i streamery w domach wymarły. Myślałem, że na zawsze.
Tyle, że moje wrażenie jest nieco złudne, bo taśma nigdy tak naprawdę nie umarła. Zniknęła z naszych biurek, ale w serwerowniach została. Standard LTO istnieje od 2000 roku, a najnowsze kasety Fujifilm mieszczą 40 TB danych bez kompresji. W 2025 roku producenci wysłali na rynek około 160 eksabajtów pojemności na taśmach (liczonej razem z kompresją). To akurat o 9 procent mniej niż w rekordowym 2024 roku, ale w pierwszym kwartale 2026 wysyłki skoczyły już o 57 procent rok do roku.
Dlaczego akurat taśma? Bo jest tania w przeliczeniu na terabajt, wytrzymuje lata i, co dziś szczególnie ważne, kasetę można wyjąć z napędu i odłożyć na półkę. Czego nie ma w sieci, tego nie zaszyfruje żaden ransomware. Fujifilm samo podkreśla, że to jeden z powodów, dla których po taśmy coraz częściej sięgają operatorzy chmur i centrów danych.
Do domów streamery raczej nie wrócą, bo za przewijaniem kasety przez pół nocy, żeby odzyskać jeden plik, nikt tęsknić nie będzie. Ale w serwerowniach, które trzymają dane chmury i AI, taśma kręci się dalej. Ponad trzydzieści lat po tym, jak zobaczyłem ją pod Elbudem, znowu jest na topie. Wszystko wraca.
1

Autor: Przemysław Bartula
W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.