Poznaliśmy datę premiery kooperacyjnej strzelanki Aliens: Fireteam Elite 2. Przy okazji ujawniono szczegóły dotyczące edycji gry i zawartości dodatkowej.
Debiut Aliens: Fireteam Elite 2 jest już na wyciągnięcie ręki. Studio Cold Iron oraz firma Daybreak Game Company ujawniły, że kontynuacja kooperacyjnej strzelanki z 2021 roku zadebiutuje 25 sierpnia na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Ogłoszeniu daty premiery towarzyszy krótki, lecz pełny dynamicznej akcji teaser, przypominający, że starcia z ksenomorfami nie będą należały do najłatwiejszych.
Twórcy potwierdzili również szczegóły dotyczące wydań gry. Podstawowa edycja cyfrowa została wyceniona na 49,99 dolara (około 190 zł), natomiast 40th Anniversary Premium Edition będzie kosztować 69,99 dolara (ok. 267 zł).
Rozszerzone wydanie ma zawierać grę oraz dwa pakiety inspirowane uniwersum Obcego:
Co istotne, posiadacze standardowej edycji nie będą musieli kupować gry ponownie, jeśli zechcą rozszerzyć swoją kolekcję. Zawartość Premium Edition ma być dostępna również osobno w formie płatnego upgrade’u, wycenionego na 19,99 dolara (około 76 zł).
Patrząc na liczbę przygotowanych edycji i pakietów, można odnieść wrażenie, że twórcy równie starannie zaplanowali walkę z ksenomorfami, co sposoby na zachęcenie graczy do pozostawienia w sklepie jak największej ilości pieniędzy. Miejmy nadzieję, że gra nie okaże się przez to wybrakowana na premierę.
Przypomnijmy, że sequel wprowadzi m.in. czteroosobową kooperację (w przeciwieństwie do trzyosobowych drużyn z poprzedniej odsłony) z crossplayem, elastyczną klasę Specjalisty oraz dedykowane mapy do trybu Hordy z unikalnymi nagrodami.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.