Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 21 listopada 2022, 17:18

Polskie Evil West będzie grą rozsądnej długości

Evil West będzie dłuższy od poprzedniej gry studia Flying Wild Hog, ale polski deweloper najwyraźniej nie przesadził z dodawaniem zawartości.

Źrodło fot. Flying Wild Hog | Focus Entertainment.
i

Wygląda na to, że nowa gra studia Flying Wild Hog nie przesadzi z zawartością w żadną stronę. Polski deweloper potwierdził w wywiadzie dla serwisu Xbox Dynasty, że na przejście kampanii Evil West potrzeba będzie mniej więcej od 10 do 15 godzin.

To znacznie więcej, niż oferowała wydana w marcu ostatnia odsłona serii Shadow Warrior, którą powszechnie krytykowano za bardzo krótki czas potrzebny na ukończenie gry. Zobaczenie napisów końcowych było kwestią dosłownie kilku godzin, nim twórcy dodali kolejne wyzwania (w tym tryby heroiczny i Nowej Gry Plus).

Jednakże nie jest to też wynik, jakim zwykli się chwalić twórcy gier z otwartym światem, w których gracze mają spędzić setki godzin, nim odnajdą wszystkie interesujące (?) zadania, przedmioty itd. Najwyraźniej tym razem zespół Flying Wild Hog chciał znaleźć złoty środek między grą intensywną a taką, na której przejście nie wystarczy jedno posiedzenie.

Nie znaczy to, że po jednorazowym ukończeniu będziemy mieli Evil West z głowy. Chętni do dłuższych sesji z tym westernem z wampirami będą mogli spróbować trybu Nowej Gry Plus i czterech poziomów trudności, jak również zabawy kooperacyjnej i – choć to już będzie wyzwaniem nawet dla najlepszych rewolwerowców – gry z włączoną permanentną śmiercią.

Evil West zadebiutuje jutro na pecetach oraz konsolach PlayStation 4, Xbox One, PlayStation 5 i Xbox Series X/S. W przypadku XSS zagracie tylko w 30 klatkach na sekundę w rozdzielczości 1080p.

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat, ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GOL-em rozpoczął w 2015 roku, pisząc w newsroomie growym, a następnie również filmowym i – o zgrozo! – technologicznym (nie zabrakło też udziału w encyklopedii gier). Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Nie pytać o kwestie związane z grafiką – po kilku godzinach autor potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej