Po obwieszczeniu rozpoczęcia prac nad ekranizacją Cyberpunka 2077 sieć pełna jest sceptycyzmu graczy. Wszystko przez ostatnie działania wytwórni Paramount Pictures, które rzucają cień wątpliwości na zachowanie oryginalnego przesłania uniwersum.
Dosłownie kilka godzin temu świat obiegła wieść, że Cyberpunk 2077 pojawić ma się w kinach. Współpraca CD Projektu z wytwórnią Paramount Pictures obwieszczona została za pośrednictwem portalu Deadline, a także w mediach społecznościowych kilku pracowników polskiego studia. Co jednak ciekawsze, choć większość fanów cieszy się na myśl rozwinięcia futurystycznego uniwersum i wyjścia Cyberpunka poza ramy giereczkowa i anime, to część graczy ma wątpliwości co do nawiązanej właśnie współpracy. Wszystko przez niechęć do wytwórni, której ostatnie działania mogą podminowywać ogólny wydźwięk filmu.
Uwadze fanów zwyczajnie nie uszedł pewien paradoks: film, którego przesłaniem jest krytyka bezdusznych korporacji, powstanie przy udziale jednego z największych i najbardziej znienawidzonych graczy na rynku rozrywki. I właśnie ten kontrast stał się tematem dyskusji w sieci – wystarczy zajrzeć na internetowe fora, by przekonać się, że nie wszyscy podzielają entuzjazm twórców filmu.
Pod postami związanymi z ekranizacją pojawiają się ironiczne komentarze graczy, którzy sugerują, że w nowej wersji historii Johnny Silverhand stanie po stronie korporacji, bo przecież sama Arasaka nie jest taka zła. Jeden z popularnych wpisów żartobliwie spekuluje na temat scen finałowych tworzonego filmu, które mają być wisienką na tym paradoksalnym torcie. Dyskusja w sieci pokazuje, że dla części społeczności wybór producenta jest niemal równie interesujący jak sama zapowiedź filmu.
Wyobrażam sobie teraz alternatywną wersję Cyberpunka, w której Johnny ciągle próbuje cię przekonać, że korporacje to tak naprawdę ci dobrzy.
Pewnie wyjdzie z tego coś gorszego – niby nadal będzie to przekaz wymierzony w korporacje, ale w ten irytujący, protekcjonalny sposób, który sprawia wrażenie taniego lansowania się na „moralnie słusznego”, zamiast stanowić autentyczną krytykę korporacji.
Oczywiście wiele zależy też pewnie od zaangażowania Pondsmitha; wątpię, by chciał, żeby jego marka została całkowicie wypaczona. Podobno pełni on funkcję producenta wykonawczego, właśnie po to, by zadbać o wierność materiałowi źródłowemu – a wszyscy wiemy, jak poważnie do tego podchodzi – mam więc nadzieję, że nie wyjdzie z tego jakiś kasztan.
- shiek200
I trudno się temu wszystkiemu dziwić, w końcu ostatnie wydarzenia związane z wytwórnią mogą stanowić przyczynek do skomplikowanych teorii i pytań o niezależność firmy w sprawach bardziej światopoglądowych o znaczeniu globalnym. W ostatnim czasie bowiem Paramount Skydance Corporation, będąca spółką nadrzędną posiadającą w swych rękach wytwórnię Paramount Pictures, ogłosiło światu przejęcie Warner Bros. Discovery, tworząc tym samym największy koncern medialny na świecie. Zaraz po jego przejęciu, oczywiście, poinformowano o planowanych restrukturyzacjach, redukcjach i innych zwolnieniach.
I co ciekawe, cała ta sprawa ma także wpływ na naszą polską rzeczywistość – musicie wiedzieć, że podczas niedawnego zawiązania się umowy, zmieniły się także władze polskiej grupy telewizyjnej TVN. Odnotowania warte są także dość kontrowersyjne powiązania polityczne między Davidem Ellisonem, czyli właścicielem koncernu, a Donaldem Trumpem. Ojciec Davida – Larry Ellison – jest bowiem istotnym sojusznikiem obecnego prezydenta USA, co rzuca cień wątpliwości na niezależność polityczną redakcji amerykańskiej telewizji informacyjnej Cable News Network oraz Columbia Broadcasting System.
I właśnie dlatego część fanów drży o zachowanie szerszego wydźwięku powstającego filmu. Uniwersum stworzone przez Mike’a Pondsmitha, a następnie rozwinięte przez CD Projekt Red, od lat krytykuje świat, w którym korporacje podporządkowują sobie politykę, pracowników i zwykłych obywateli. Tymczasem jego ekranizacją ma zająć się firma będąca w bardzo bliskich relacjach z głowami światowej polityki. Niełatwo wyczuć tu pewien absurd.
I niby tym wszystkim, którzy już prawie skreślili nadchodzący projekt nadzieję daje postać twórcy uniwersum – Mike’a Pondsmitha – który od samego początku starał się utrzymywać uniwersum Cyberpunka w ramach anty-korporacyjnych. Niestety oficjalnie nie potwierdzono jego udziału w projekcie. A jak wy to widzicie? Czy projekt ma rację bytu i należy oddzielić grubą kreską sprawy polityczne od samego dzieła? Czy może jednak należy postrzegać całą tę sprawę holistycznie i w rozmowie o kulturze wspominać także o wątkach światopoglądowych? Dajcie znać w komentarzu!
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.