Polska gra była prezentem Epic Game Store na Boże Narodzenie, a mimo to gracze najwyraźniej woleli zakupić ją na Steamie (i na konsolach).
Rozdawnictwo w Epic Games Store to świetne narzędzie… do reklamowania swoich gier na Steamie i konsolach, twierdzi wydawca gier w stylu retro.
Firma New Blood Interactive nie ma awersji do Steama ani też nigdy nie była jednym z wielu wydawców, którzy próbowali rzucić rękawicę firmie Valve. Amerykańska spółka skupia się tylko na wydawaniu gier, i to nie wielkich hitów zdolnych samodzielnie wypromować całą platformę, lecz mniejszych produkcji w stylu retro. Takich jak polskie Blood West, które jednak mocno skorzystało na konkurencji Steama.
Polski „krwawy” western zadebiutował ponad 2 lata temu i poradził sobie całkiem nieźle jak na rozpikselowaną strzelankę. Na tyle, że jeszcze we wrześniu 2025 roku zapowiedziano DLC, a w sierpniu ukazała się wersja 4.5. Ba, tydzień temu twórcy wypuścili mały hotfix. Tak długi i regularny rozwój nie pozostawia wątpliwości co do sukcesu warszawskiego studia Hyperstrange.
Niemniej można było się spodziewać, że sprzedaż takiego niszowego tytułu szybko zwolni, nawet przy względnie niskiej cenie (domyślnie 99,99 zł, ale na wyprzedażach zdarzały się zniżki do 33,33 zł). Innymi słowy: wydawca nie miał powodu, by nie dołączyć do rozdawnictwa firmy Epic Games.
Blood West było dostępne za darmo zaledwie przez 24 godziny, jako czwarty prezent na Boże Narodzenie od Epic Games Store. Jednakże najwyraźniej taki bezpłatny upominek na EGS pomógł w dotarciu do graczy na Steamie, na którym tego samego dnia sprzedaż miała wzrosnąć dwukrotnie.
Taką informację przekazał Dave Oshry, prezes New Blood Interactive, w odpowiedzi na mem dotyczący niechęci graczy do EGS-a (via PC Gamer). Chodziło o rzekome podejście internautów, którzy jakoby wolą kupić grę promocji na Steamie, niż otrzymać ją za darmo w Epic Games Store. Jak to ujął, dotychczas sądził, że EGS to „marketingowa czarna dziura”, ale „okazuje się, że udostępnienie swojej gry za darmo na Epicu to świetna reklama dla sprzedaży na Steamie!”.
Dodał, że wszystkie tantiemy za „prezent” EGS otrzymali twórcy z Hyperstrange Studios, którzy dzięki temu oraz dzięki wyższej sprzedaży na Steamie dostali zastrzyk gotówki na rozwój nowego DLC. Sam wydawca też nie narzeka na kolejne sprzedane kopie na Steamie. A także na konsolach, bo Oshry potwierdził, że również poza pecetami Blood West zyskało na rozdawnictwu Epica.
Niemniej poza tym Amerykanin nie ma dobrego zdania o Epicu, co widać dobitnie po odpowiedziach na komentarze pod jego wpisem. Dość przytoczyć jeden z krótszych przytyków Oshry’ego: „Wszystko, co jest nie tak z EGS-em, to ich wina” (tj. firmy Epic Games).
Oczywiście pozostaje pytanie, co dokładnie oznacza „200%” w dniu świątecznego rozdawnictwa Epic Games Store. Oshry udostępnił wykres, ale bez wartości, nie wiemy więc, czy mówimy o setkach lub dziesiątkach kopii, czy kilku. Niemniej wyraźnie pokazuje to, że nawet gry za darmo nie wystarczą, by gracze porzucili Steama na rzecz konkurencji. Nawet jeśli oni i większość deweloperów zgadza się, że Valve ma de facto monopol na dystrybucję cyfrową gier PC.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).