Studio Respawn Entertainment chyba nie przejmowało się zbytnio deklaracjami o „zgonie” swojej gry, a już na pewno nie po udanym 28. sezonie Apex Legends.
Gracze krzyczący o „martwej grze” to najlepszy dowód na to, że dany tytuł żyje, twierdzą twórcy popularnego battle royale.
Skrajnie przesadzone i uproszczone opinie nie są niczym nowym, ale trzeba przyznać, gracze sięgają po nie z wyjątkową ochotą. Prym wśród takich komentarzy niewątpliwie wiodą te deklarujące „śmierć” gry wideo, tyle że dowodzą one czegoś zupełnie odwrotnego. Przynajmniej takie jest zdanie deweloperów Apex Legends: reżysera designu Evana Nikolicha oraz dyrektora ds. zaangażowania graczy Chris Clerouxa.
Twórcy ze studia Respawn Entertainment dobrze znają wyroki śmierci na gry wygłaszane przez internautów. Tyle że po względnie stabilnym roku zadebiutował 28. sezon, w którym w szczytowym momencie bawiło się ponad 300 tysięcy użytkowników jednocześnie na samym Steamie. To najlepszy wynik AL od sierpnia 2024 roku.
Nikolich przyznaje w rozmowie z serwisem PCGamesN, że to zasługa modyfikacji gry rozpoczętych pod koniec 2024 roku, kiedy to Respawn Entertainment stało się „bardziej responsywne i szybsze” dzięki zmianom w funkcjonowaniu studia. Sukces 28. sezonu był jedynie kulminacją wysiłków zespołu, zresztą nie ostateczną. Twórcy nie spoczęli bowiem na laurach i chcą uczynić Apex Legends jeszcze bardziej przystępnym i atrakcyjnym dla graczy, by w pełni wykorzystać rozpęd uzyskany w ostatnich miesiącach. Stąd m.in. plany zmian w kolejkach dla samotnych graczy, które zostaną przetestowane w 29. sezonie, oraz różne „eksperymenty”.
Oczywiście w międzyczasie twórcy naczytali się sporo wątków i komentarzy, jak to Apex Legends jest „martwą grą”. Co bardziej przytomni zwolennicy tej tezy podkreślali, że chodzi mniej o liczby (bo nazywanie „martwą” gry ze średnim dziennym „peakiem” na Steamie powyżej 160 tys. osób jednocześnie jest „lekko” kuriozalne), a bardziej o „ducha” gry, bo obecny zespół rzekomo nie miał pomysłu na rozwój tej produkcji.
Nie wdając się w oceny tego poglądu, według Nikolicha gracze mówiący o „martwej grze” paradoksalnie dowodzą, że tytuł jak najbardziej żyje – to, nomen omen, martwa cisza i brak takich komentarzy świadczyłyby o jego „zgonie”.
Jeśli ludzie mówią, że gra jest „martwa”, to znaczy, że nasza gra wciąż żyje. Będzie martwa dopiero wtedy, gdy nikt już nic nie powie [o niej – przyp. red.]
[…]Zaczęliśmy szybciej reagować i działać sprawniej, zmieniliśmy sposób pracy wewnątrz studia i myślę, że widać to w grze. Sukces, jaki odnieśliśmy w tym sezonie, to efekt kumulacji wszystkich tych drobnych zmian na przestrzeni czasu.
Będziemy nadal pracować w ten sposób. Będziemy pozostawać w bardzo bliskim kontakcie z graczami. To właśnie uwielbiam w pracy nad grami na żywo: słuchanie graczy i tworzenie najlepszych wrażeń dla naszej obecnej społeczności graczy.
Podobne opinie wyrażali już inni twórcy. Ich zdaniem nawet głośno wyrażana krytyka pokazuje, iż graczom zależy na danej produkcji, a więc nie jest im ona obojętna. Oczywiście takie krytyczne głosy to nie powód do radości, jeśli idzie on w parze ze zmniejszaniem się bazy graczy. Jednakże trudno traktować twierdzenia o „martwej grze”, gdy mówimy o wiekowej już produkcji, która mimo to nadal jest wśród 10-20 najpopularniejszych tytułów na Steamie. W chwili publikacji tego tekstu Apex Legends zajmuje 7. pozycję w zestawieniu platformy firmy Valve.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).