W LoL-u i Valorant zaobserwować można ostatnio bardzo ciekawe zjawisko. Streamerzy dowodzą, że e-sport może być bardziej opłacalny bez profesjonalnych graczy.
LoL i Valorant należą obecnie do grona najpopularniejszych gier, jeśli chodzi o e-sport. Mecze na żywo oglądają setki tysięcy ludzi i wydaje się, że wszystko wygląda stabilnie.
Jednak streamerzy odważyli się na pewne eksperymenty, aby dowieść, że zawsze jest pole do poprawy sytuacji. Dwa najświeższe przypadki pokazują zaś, że e-sport może radzić sobie lepiej bez e-sportowców.
Swoją własną drużynę w Valorancie postanowił założyć Disguised Toast, popularny w stanach streamer, posiadający na platformie Twitch aż 2,8 miliona obserwujących. Jego złożony ze streamerek zespół dołączył do projektu Game Changers, który ma na celu pomóc kobietom oraz osobom wykluczonym dostać się do e-sportu. Do drużyny należały m.in. takie osobowości, jak Kyedae czy QuarterJade, znane ze swoich streamów z Valoranta.
Disguised Toast w związku z tym ruchem otrzymał niemałą falę krytyki. Według niektórych osób było to odbieranie szansy na pokazanie swoich umiejętności naprawdę utalentowanym zawodniczkom. Streamer stwierdził jednak, że krytyka nie była słuszna, gdyż celem jego drużyny było uzyskanie jak największej uwagi. I jak widać udało mu się to.

Podczas swojego pierwszego turnieju, drużynę Disguised GC oglądało ponad 24 tysiące ludzi. Tymczasem, rok temu w szczytowym momencie zawody zgromadziły „jedynie” 8,5 tysiąca widzów przed ekranami. Disguised Toast osiągnął więc swój cel – zwrócił uwagę na projekt Game Changers.
Streamer ogłosił jednak wczoraj na swoim Twitterze, że wszystkie zawodniczki odchodzą z zespołu. Jest to zrozumiały ruch, ponieważ każda z nich posiada swoją własną widownię na Twitchu i ciężko byłoby znaleźć czas dla drużyny.
Jednak to jeszcze nie koniec dla Disguised GC, który posiada również skład męski, do którego należą profesjonalni zawodnicy.
Bardzo podobne zjawisko mogliśmy zaobserwować w Niemczech, w rozgrywkach męskiej dywizji LoL-a. Na szczeblu drugiej niemieckiej ligi LoL-a rywalizował w 2022 roku zespół o nazwie No Need Orga, złożony wyłącznie ze streamerów. Do składu NNO należeli Agurin, Tolkin, Karni, Broeki oraz NoWay, czyli jeden z najpopularniejszych streamerów w historii Ligi Legend.

Co prawda, wielu z nich wywodzi się z e-sportu, ale już dawno zakończyli swoje profesjonalne kariery na rzecz streamów. Mieli wystarczające umiejętności na drugą ligę i przyciągali więcej widzów niż rozgrywki pierwszej ligi.
Ostatecznie mecze NNO osiągały nawet liczbę 100 tysięcy oglądających, w porównaniu do około 30 tysięcy generowanych przez 1. ligę, która w założeniach powinna być popularniejsza ze względu na wyższy poziom.
Streamerzy, youtuberzy, internetowi celebryci – wszyscy są potrzebni do promowania e-sportu, czy to rozgrywek, czy to innych wydarzeń. Takie drużyny jak FaZe czy 100 Thieves od dawna współpracują z różnymi twórcami i dzięki temu tak długo utrzymują się na szczycie.
Coraz więcej wpływowych osób z internetowej sceny dołącza do tego trendu. Niemiecki youtuber HandofBlood również założył własny zespół w LoL-u o nazwie Eintracht Spandau i zapewne nie będzie jedyny.
Większy udział streamerów może nie jest najlepszy dla poziomu rozgrywek w e-sporcie, ale na pewno zyskuje na tym medialnie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
5

Autor: Sebastian Grys
Karierę dziennikarską rozpoczął w sierpniu 2022 roku od współpracy z Newsroomem GRYOnline.pl. Świadomą przygodę z grami wideo zaczynał z takimi tytułami, jak pierwszy Assassin's Creed i Mass Effect, a przez resztę życia pielęgnował swoją pasję, badając rynek gier wideo. Otwarty na gatunki wszelkiej maści – od soulslike-ów, przez klasyczne RPG-i, na immersive simach kończąc. Niespełniony koszykarz, który co roku bezwstydnie kupuje nowe odsłony NBA spod szyldu 2K Sports; posiada także niebieski pas karate. Lubi przebywać na łonie natury, kartkować kolejne strony Vagabonda i raz po raz oglądać serię Hunter x Hunter.