Reżyser gry The Blood of Dawnwalker nie zagwarantował, że mechanika czasu powróci w następnej produkcji. Studio Rebel Wolves bada różne „szalone pomysły”, które mogą odmienić gatunek RPG oraz zaskoczyć graczy.
The Blood of Dawnwalker z przytupem wkroczyło na rynek, błyskawicznie rozchodząc się w ponad milionie egzemplarzy. Duży sukces nie sprawił jednak, że młode polskie studio Rebel Wolves osiadło na laurach – zespół zaczął pracować już nad łatkami do gry, a także ruszył z przygotowaniami do stworzenia sequela Wędrowcy świtu.
Podczas opracowywania kontynuacji deweloper z pewnością będzie musiał zmierzyć się z wieloma nowymi wyzwaniami, ale też postanowić, czy ponownie zaimplementuje kluczową mechanikę z „jedynki”, którą jest kontrowersyjny wśród graczy upływ czasu.
Podczas dyskusji z serwisem Eurogamer reżyser gry i szef studia Rebel Wolves, Konrad Tomaszkiewicz, nie zagwarantował, że owa mechanika czasu powróci w przyszłych produkcjach. Według niego wszystko uzależnione jest od opowieści, które zostaną w nich przedstawione. Niewykluczone również, że upływ czasu zastąpi (lub dopełni) jakaś świeża funkcja – studio bowiem bada inne „szalone pomysły”, którymi chce zaskoczyć graczy.
Szczerze mówiąc, nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji [co do mechaniki czasu – dop. red.] – zamierzamy poeksperymentować z tym rozwiązaniem. Jeśli będziemy mieli fragmenty historii lub całą fabułę, do której będzie ona pasować, to ją wykorzystamy. Jeśli nie, nie zamierzamy stosować jej na siłę. Chcemy przetestować ten system i spróbować wykorzystać go do zbudowania presji czasu w odniesieniu do niektórych wydarzeń w grze. Nie twierdzę jednak, że w każdej produkcji zastosujemy ten sam schemat czy mechanikę. [...]
Rozważamy również i badamy inne szalone pomysły, które mogą odmienić gatunek RPG i w przyszłości zaskoczyć graczy – powiedział Konrad Tomaszkiewicz.
Tomaszkiewicz zapewnił, że jest świadomy gorącej dyskusji o mechanice czasu wśród społeczności. Wie też o modach, które wydłużają czas na uratowanie rodziny głównego bohatera, oraz o fanach chcących „wyczyścić mapę” za jednym podejściem. Reżyser The Blood of Dawnwalker zauważył jednak, że po premierze tytułu wiele osób, które go ukończyły, wspominało nierzadko o sporym zapasie dni, jaki im jeszcze pozostał. Jak podkreślił Tomaszkiewicz, przy obecnym balansie gracz może wykonać około 80% zawartości gry.
Przypomnijmy, że podczas rozgrywki mamy 30 dni i 30 nocy na wyciągnięcie naszych najbliższych z lochów wrakira Brencisa. Upływają one, jeżeli zechcemy wykonywać misje, wydawać punkty na niektóre umiejętności w drzewkach rozwoju lub zabrać się za konkretne aktywności. Czas nie ucieka natomiast, kiedy eksplorujemy mapę oraz walczymy z przypadkowymi przeciwnikami.
Na razie nie wiemy, kiedy zadebiutuje sequel The Blood of Dawnwalker. Możemy tylko przypuszczać, że ze średniowiecza przeniesie on nas we współczesne czasy – tak bowiem sugeruje scena widoczna po napisach końcowych.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Maciej Gaffke
W GRYOnline.pl zajmuje się głównie newsowaniem. Ukończył filologię polską (I stopień) oraz krajoznawstwo i turystykę historyczną (II stopień) na Uniwersytecie Gdańskim, co wiążę się z jego innymi, „pozagrowymi” zainteresowaniami – historią, książkami, podróżami. Jeśli zaś chodzi o same gry wideo – kiedyś wielbiciel FPS-ów, teraz nawrócony na przygodowe gry akcji. Poza tym interesuje się też bijatykami (szczególnie Mortal Kombat), RPG-ami oraz wszystkimi tytułami nastawionymi na pojedynczego gracza. Od czasu do czasu lubi również pograć w tenisa, siatkówkę czy piłkę nożną. Dumny mieszkaniec Pomorza i Pucka.