Weteran Valve, Chet Faliszek, skrytykował rosnącą w Internecie wrogość wobec twórców gier. Jego zdaniem część graczy coraz częściej kibicuje porażkom nowych produkcji, zamiast oceniać je dopiero po premierze.
W sieci coraz częściej pojawiają się fale krytyki wymierzone w nowe produkcje, i to jeszcze przed ich premierą lub krótko po debiucie. Do tego zjawiska odniósł się Chet Faliszek, scenarzysta znany z pracy przy takich seriach, jak Half-Life, Portal czy Left 4 Dead. Twórca nie kryje frustracji rosnącą wrogością części graczy wobec deweloperów.
Faliszek zabrał głos po publikacji materiałów dotyczących gry Highguard – darmowej strzelanki, która jeszcze przed debiutem skazywana była przez graczy na porażkę. Niechęć do gry i masowe zwolnienia w ekipie twórców – studiu Wildlight Entertainment – doprowadziły do decyzji o wyłączeniu jej serwerów, które nastąpi 12 marca. W swoich nagraniach na TikToku Faliszek skomentował sposób, w jaki część społeczności reaguje na podobne sytuacje.
Jednym z komentarzy, na który odpowiedział scenarzysta, była opinia użytkownika twierdzącego, że „większość [deweloperów] pogubiła się i tworzy gry dla siebie”. Faliszek zdecydowanie nie zgodził się z taką oceną.
Jeśli nienawidzisz twórców gier, nienawidzisz gier, rozumiesz? Mówię to jasno. Jeśli kibicujesz porażkom, jeśli uważasz, że twórcy gier nie mają pojęcia o grach, a tylko ty – LittleCanada12, jak sądzę, to twój wiek lub poziom IQ – znasz prawdę, stary, po prostu zachowaj to dla siebie – odpowiedział ostro Faliszek.
Zdaniem scenarzysty tego typu podejście pokazuje brak szacunku dla ludzi stojących za produkcją gier. Faliszek dodał też, że osoby okazujące taką wrogość nie mogą jednocześnie twierdzić, że kochają gry.
Jeśli tak bardzo nienawidzisz twórców gier, że publikujesz coś takiego, jeśli tak mało cenisz ludzi, którzy tworzą coś, co twierdzisz, że kochasz, to nie kochasz tego. Nienawidzisz tego. Więc się odwal – tłumaczył.
W innym nagraniu deweloper odniósł się również do popularnego w sieci zarzutu, że twórcy gier realizują wyłącznie projekty narzucone przez korporacyjne kierownictwo. Według Faliszka to uproszczenie, które ignoruje kreatywność zespołów deweloperskich.
Mam tego naprawdę dosyć. Tej nienawiści do twórców gier i lekceważenia pomysłów i ludzi. Gracze są źli, że twórcom podoba się ich własna gra. Są źli, że twórcy spróbowali czegoś nowego. To jest inne. To inny rodzaj gry, która działa w inny sposób. I nie jest to najnowszy trend – wyjaśnił Faliszek.
Scenarzysta zaznaczył, że gracze mają pełne prawo do krytyki, jeśli coś im się nie podoba. Jego zdaniem problem pojawia się dopiero wtedy, gdy krytyka zamienia się w automatyczne oskarżenia o chciwość czy brak kompetencji.
Możecie powiedzieć, że wam się to nie podoba. Ale Wy mówicie: „och, to tylko garniturki, och, to tylko chęć zarobienia pieniędzy. To tylko podmiana assetów. Och, odpier***cie się. Serio. Mam dość graczy. Graczy, którzy mają tę... którzy nienawidzą gier. Nienawidzicie gier. Po prostu powiedzcie, że nienawidzicie gier. I wiem, co mi powiecie: „Ostatnią grą, w którą grałem, było Half-Life: Opposing Force, bo jestem prawdziwym graczem” lub coś w tym stylu – kontynuował Faliszek.
Choć napięcia między częścią społeczności a twórcami gier istnieją od lat, w ostatnim czasie coraz częściej przybierają formę zorganizowanych fal krytyki w mediach społecznościowych. Doskonale przekonali się o tym twórcy jednej z największych porażek Sony – hero shootera Concord. Od upadku produkcji w sieci często pojawiają się komentarze przewidujące, że kolejne nadchodzące gry będą „następnym Concord”, jeszcze zanim ktokolwiek zdąży w nie zagrać.
Jednocześnie – jak zauważają obserwatorzy branży – ogromna liczba graczy wciąż po prostu ogląda zwiastuny i sprawdza nowe tytuły samodzielnie, z dala od internetowych sporów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.