Steam, EGS czy EA App? Kiedyś nie trzeba było podejmować tego wyboru, a jedyną opcją były pudełka. Często bardzo imponujące pudełka.
Obecnie trudno wyobrazić sobie granie bez Steama czy innej platformy do uruchamiania gier z pominięciem użycia płyt. Lata temu naszą rzeczywistością były jednak liczne pudełka pełne dysków, instrukcji i innych dodatków. Nic więc dziwnego, że gracze do dziś wspominają z nostalgią przeszłość i czują, że coś utracili. Zdjęcia niektórych kolekcji pięknych wydań gier budzą zaś szczególną tęsknotę.
Swoją kolekcją ostatnio podzielił się gamingowy weteran o nicku facubkc. W jego posiadaniu znalazła się cała masa ikonicznych tytułów w obszernych wydaniach, na przykład Icewind Dale, Warcraft czy Fallout 2. Widok pięknych pudełek bardzo szybko obudził zaś w innych graczach wspomnienia. Te poprowadziły ich dyskusję w kierunku zastanowienia się, co utraciliśmy wraz z odejściem fizycznych wydań do lamusa.

Bardzo szybko pojawiły się głosy, że w dzisiejszych czasach brakuje jakiegokolwiek fizycznego wyznacznika posiadania gry. Masa osób tęskni też za swoistym rytuałem zakupu gry w takiej formie – wyjścia do sklepu, powrotu i odpakowania pudełka, przejrzenia instrukcji i ewentualnych dodatków, a dopiero na końcu uruchomienia gry (która oczywiście instalowała się przez długi czas podczas oglądania zakupu).
To było jakby patrzeć na książkę w twardej oprawie. Czułeś, że to pudło jest pełne zawartości i cudów.
- facubkc
Tęsknię też za materiałowymi mapkami i innymi takimi dodatkami. Fizyczny aspekt gry był doświadczeniem samym w sobie.
Jednocześnie jest jeden element starych wydań gier, który nie podoba się prawie nikomu – instalowanie przed długi czas i często z użyciem wielu płyt. Widać, że w kwestii fizycznych wydań gier ludzie właściwie nie tęsknią za samymi płytami, tylko za ich otoczką, czyli ładnym pudełkiem, obszerną instrukcją, poradnikiem i rozmaitymi dodatkami.
Czy w takim razie na rynku byłoby miejsce na fizyczne wydania gier, które oferowałyby produkcję w wersji digitalowej, ale jednocześnie obfitowały w fanty w starym stylu? Wydaje się, że jakaś nisza na tego typu podejście mogłaby się znaleźć. Szczególnie w czasach, w których ludzie kupują nawet kolekcjonerki o jakości wołającej o pomstę do nieba.
Teraz płaci się więcej, żeby mieć fizyczną edycję digitalowej gry, a potem jeszcze trochę, żeby dostać parę concept artów.
Ostatecznie wszystko rozbija się jednak o kwestię kosztów. Specjalne wydania gier z instrukcjami, mapkami i innymi dodatkami mogłyby zaś zostać uznane za dobro ekskluzywne i wycenione w agresywny sposób. Trudno więc nie być sceptycznym co do perspektywy powrotu pudełek z przeszłości. Te czasy niestety raczej bezpowrotnie minęły.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.