Odświeżony sierociniec nie będzie zbiorem minigierek, które gracze powinni pominąć, lecz kluczowym elementem Yakuza Kiwami 3.
Sierociniec to na tyle istotna część nowej-starej Yakuzy, że reżyser gry odradza graczom pomijanie tej lokacji w remake’u trzeciej odsłony gangsterskiej serii z Japonii.
Jutro gracze wreszcie będą mogli sprawdzić demo Yakuza Kiwami 3, czyli odświeżenia kolejnej odsłony cyklu studia Ryu Ga Gotoku. To pozwoli graczom ocenić, jak prezentuje się „trójka” w nowych szatach, nim pełna wersja gry zadebiutuje 11 lutego na PC, Switchu 2, PS5 i XSX/S. Na tych samych platformach zostanie udostępniona wersja demonstracyjna, które uwzględni zarówno odświeżoną zawartość Yakuzy 3, jak i nową zawartość w ramach Dark Ties.
Być może w związku z tym Ryosuke Horii, reżyser YK3, przypomniał o sekwencji w sierocińcu. Ta w teorii nie jest nowym dodatkiem, ale Japończyk potwierdził w wywiadzie dla serwisu Automaton, że całość została znacznie zmieniona w stosunku do oryginału. Teraz Słoneczny Sierociniec (Sunshine Orphanage; w jap. wersji Moring Glory) ma być niczym… symulator życia w stylu Simsów lub Animal Crossing.
Zabawny, relaksujący dodatek, prawda? Otóż nie. Horii podkreślił, że ta sekwencja jest „absolutnie najbardziej kluczowym” elementem Yakuzy Kiwami 3 i przestrzega graczy przed jej pomijaniem. I ten sielankowy dodatek do rozgrywki jest istotny dla narracji.
Uważam, że „Życie w Morning Glory” jest najważniejszą częścią gry i gracze nie powinni jej pomijać. Wynika to z faktu, że historia sierocińca Morning Glory w grze Yakuza 3 była fragmentaryczna. Chociaż przedstawiała ona więź między Kiryu a dziećmi, zdaliśmy sobie sprawę, że ich historia nie była wystarczająco pogłębiona.
Powodem, dla którego „Life at Morning Glory” bardziej przypomina grę symulacyjną, jest to, że chciałem przedstawić Kiryu jako ojca. Uważam, że ojciec to nie tylko ktoś, kto udziela dobrych rad, gdy coś się dzieje.
Sam jestem ojcem i uważam, że duża część wychowania dzieci opiera się na interakcjach, które mają miejsce podczas codziennych obowiązków. W ten sposób buduje się wzajemne zaufanie i sprawia, że dziecko otwiera się przed rodzicem.
Horii dodał też, że najwyraźniej wykonywanie „przyziemnych” obowiązków przełoży się na wyższe „tatusiowe rangi” głównego bohatera, tym samym zyskując dostęp do nowych ojcowskich zdolności oraz budując więź z podopiecznymi. To niewątpliwie niecodzienny pomysł… ale akurat Yakuza nigdy nie stroniła od pozornie (?) kuriozalnych idei.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Najbardziej kontrowersyjna gra Rockstara. Przy Manhunt GTA to jak spacerek po parku

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).