Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 7 czerwca 2022, 10:41

Przeglądam stare newsy o grach - wampiry w Far Cry, FIFA kopiuje PES-a

Wehikuł czasu wyrusza w drugą podróż do świata newsów sprzed lat. Tym razem odwiedzimy psychopatów z DayZ, pogadamy o wampirach i zombie w Far Cryu oraz dowiemy się, jak to FIFA zrzynała z PES-a.

Miał być regularnie startujący w przeszłość wehikuł czasu, ale utrzymać doskonałe tempo Drauga z jego motoprzeglądu jest trudno. Skoro jednak aż tyle dzieje się w samym tylko świecie gier wyścigowych, to ile ciekawych treści czeka nas jeszcze podczas podróży w przeszłość! Odpalmy więc ponownie naszą machinę i sprawdźmy, czym żyli gracze i co działo się w branży w minionych dekadach. Tym razem porozmawiamy m.in. o psychopatach polujących w światach online i przyszłości serii Far Cry, ale oglądanej z perspektywy 2014 roku. Będzie trochę kontrowersji i okazji do teoretyzowania. Zapraszam!

  1. Przeczytaj poprzednią odsłonę przeglądu starych newsów Brucevsky’ego

DayZ piaskownicą dla psychopatów

Gry sieciowe mogą być w równym stopniu rozrywką, co nieskończonym źródłem wciąż potęgowanej frustracji. Przekonujemy się o tym codziennie, odbywając kolejne potyczki online z innymi graczami. Niezależnie od tego, czy mowa o meczach rozgrywanych w FIF-ie, League of Legends czy Fortnicie, zawsze ktoś będzie cieszyć się z wygranej, a ktoś inny mniej lub bardziej wylewnie przeżywać swoje porażki. Bywają jednak tytuły, w przypadku których po pewnym czasie pojawia się jeszcze jedna grupa grających. Taka czerpiąca satysfakcję nie z realizacji celów i odniesionych zwycięstw, tylko z bezlitosnego uprzykrzania życia innym próbującym swojego szczęścia na danym poletku.

Kilka lat temu takim miejscem narodzin zła w najczystszej postaci stało się DayZ. Ten wyprodukowany przez czeskie studio Bohemia Interactive survival horror MMO miał w teorii rzucić graczy w centrum walki o przetrwanie w świecie pełnym nieumarłych. Dość szybko okazało się jednak, że to nie zombie i braki surowców będą dręczyć wszystkich wizytujących to apokaliptyczne uniwersum. Jak opisał to krótko i treściwie Pilar w swoim materiale:

Wśród chaszczy Czarnorusi kryje się bowiem coś straszniejszego niż zombie czy choroby: inni gracze. Ci bowiem najczęściej prześcigają się w szukaniu sposobów na to, aby jak najbardziej uprzykrzyć rozgrywkę innym lub zwyczajnie wzbogacić się ich kosztem. Wszystko to jest spowodowane spiralą nieufności, która uruchamia się wtedy, gdy po raz pierwszy nie zachowamy odpowiednich środków ostrożności przy kontakcie z nowo poznanym osobnikiem. Ten, mając swoje zamiary i motywacje, prawdopodobnie również wyrobione przez instynkt przetrwania i wspomnienie o tym, że jego też ktoś wcześniej ocyganił, wbije nam siekierę w plecy w momencie, w którym się nimi do niego obrócimy.

Polowanie na początkujących, by dać im lekcję, którą z pewnością zapamiętają, nie jest samo w sobie niczym niezwykłym w grach sieciowych. Niejeden noob przeżył coś takiego w minionych latach. W przypadku moda DayZ z roku 2012 mówimy jednak o specyficznym, podkręconym do niespotykanych często poziomów gnębieniu. Wirtualne terroryzowanie i znęcanie się osiągnęło tam nowe wyżyny, których przykładami było polowanie na innych graczy przy akompaniamencie dźwięków z horrorów i z ekspresją godną największych filmowych psychopatów czy też zakuwanie ich w kajdanki, zakładanie worka na głowę i zostawianie wirtualnego awatara w kompletnie opuszczonym miejscu, gdzie pomoc może przyjść tylko wtedy, jeśli napatoczy się akurat ktoś o dobrych intencjach.

Przeglądam stare newsy o grach - wampiry w Far Cry, FIFA kopiuje PES-a - ilustracja #1

Przerażające. Już same opisy wywołują ciarki na plecach, a co dopiero mówić o przeżyciu podobnego doświadczenia. Trudno stwierdzić, czy bardziej przygnębiający w tym wszystkim jest fakt, że są gracze czerpiący satysfakcję z pozbawiania innych grających wyposażenia, zdobywanego przez kilka lub kilkanaście godzin zabawy, czy poziom osiąganego przez nich zadowolenia z takich działań.

Warto dodać, że pomimo całej tej psychopatycznej otoczki i świadomości, co może nas spotkać w świecie DayZ, tytuł ten nie został zapomniany i do dzisiaj bawi dziesiątki tysięcy osób szukających mocniejszych wrażeń.

Far Cry na Alasce, z zombie lub w klimatach westernu

Przez wszystkie te lata Far Cry zabrał nas w niejedno ciekawe miejsce. Były tropikalne wyspy, łańcuchy górskie, gorąca Afryka i trochę Ameryki. Nie zabrakło również eskapad w czasie, które pozwoliły zwiedzić świat science fiction i zapolować na prehistoryczne bestie. Pod koniec 2014 roku, niedługo po premierze czwartej odsłony serii, Ubisoft, najwyraźniej pełen pomysłów (lub też nie wiedząc, co dalej z tym cyklem zrobić), rozesłał do części graczy kwestionariusz. Zaproponował w nim kilka realiów, w których mogłaby potoczyć się kolejna opowieść.

I trzeba przyznać, że niektóre pomysły brzmiały ciekawie. Tak to opisaliśmy w newsie:

Na liście propozycji znalazły się rzeczywiste lokacje, takie jak Peru i Alaska, jak również realia historyczne – wojna wietnamska czy Dziki Zachód. Co ciekawe, Ubisoft wśród potencjalnych lokacji umieścił też te zupełnie fikcyjne – gracze mogą zagłosować na postapokaliptyczny świat w stylu Mad Maxa, współczesną wyspę z dinozaurami a la Jurassic Park, krainę opanowaną przez zombie, Shangri-La znane z gry Far Cry 4 czy uniwersum, w którym można walczyć z wampirami lub zostać jednym z nich.

Przeglądam stare newsy o grach - wampiry w Far Cry, FIFA kopiuje PES-a - ilustracja #2

Patrząc na listę propozycji, jakie przedstawiono graczom, i znając już dzisiaj kierunek obrany przez producenta przy okazji kolejnych odsłon serii, można poczuć lekki zawód. Zdecydowano się na dużo bezpieczniejsze opcje i najwyraźniej porzucono pomysł dokonania jakiejś poważniejszej ewolucji w serii. Być może swoją cegiełkę dołożył też tutaj Primal, który mógł stanowić eksperyment i swego rodzaju test. Wyniki najwyraźniej nie zadowoliły francuskiego wydawcy, który wrócił do bardziej rzeczywistych lokacji i współczesnych czasów. Czy szkoda? Na pewno tak, jeśli zależy nam na większej różnorodności w grach, bo takową bez wątpienia Far Cry z wampirami czy na Dzikim Zachodzie mógłby zapewnić. O ile oczywiście nie skończyłoby się tylko na zmianach kosmetycznych, mających przykryć wyświechtane rozwiązania, jak miało to miejsce w przypadku Primala.

Co byście dzisiaj wybrali, mając taki kwestionariusz przed sobą?

W ramach dodatkowej ciekawostki rzućcie okiem na inną ankietę tego producenta (z 2011 roku), w której pytał o najlepsze realia dla kolejnych odsłon Assassin’s Creed. Na liście znalazły się chociażby okres rządów faraonów w starożytnym Egipcie, początki Imperium Rzymskiego i konfrontacja brytyjskich kolonizatorów z rdzennymi Amerykanami w trakcie rewolucji mającej miejsce w XVIII wieku. To by oznaczało, że są niemałe szanse na zaistnienie którejś z pozostałych, nadal niewykorzystanych opcji, uwzględniających Chiny, Rosję lub Japonię.

Przeglądam stare newsy o grach - wampiry w Far Cry, FIFA kopiuje PES-a - ilustracja #3

FIFA zrzyna z PES-a

Sporo ostatnio dzieje się w do niedawna mocno skostniałym gatunku gier piłkarskich. FIFA przestaje być FIF-ą, ale sama nazwa może przetrwa za sprawą innego studia. PES odszedł w niepamięć i przy okazji zaliczył bolesny upadek, bo Konami wolało skupić się na zarabianiu milionów na Yu-Gi-Oh! i innych intratnych biznesach niż na pilnowaniu jakości swojego symulatora futbolu. Trudno przewidzieć, dokąd będzie to dalej zmierzać, więc spragnionych dawnego status quo chciałbym zabrać w krótką podróż do 2012 roku, w którym to FIFA zaczynała właśnie odjeżdżać PES-owi, ku rozpaczy i zdenerwowaniu japońskich projektantów.

Ci najwyraźniej nie czuli się z tym faktem zbyt dobrze, a poziom ich bezradności najlepiej potwierdzały wypowiedzi Jona Murphy’ego, PES Team Leadera, w wywiadzie udzielonym Eurogamerowi.

Jon Murphy: Myślę, że nie docenia się nas wystarczająco za sposób, w jaki wciąż wprowadzamy innowacje, a oni [EA Sports – przyp. red.] nadal mają tendencję do naśladowania wielu naszych działań.

Redakcja: Czy możesz podać mi jakieś przykłady?

Jon Murphy: Jeśli spojrzysz w przeszłość FIF-y, zobaczysz, że przeszli oni drogę od gry, która była zupełnie inna od PES-a, przez taką, która zaczęła go kopiować, aż do takiej, która zaczęła czerpać z tego, co PES robił dobrze, tworząc produkt, który mają teraz. To była cała seria – i jestem pewien, że nie będą mogli się z tym nie zgodzić – rozbierania PES-a na części i przebudowywania go w bezpośrednim porównaniu. Widać też inne rzeczy, takie jak powielanie zawodników, co teraz udowadniamy za pomocą naszego identyfikatora gracza. Są też inne niedawne przykłady, kiedy wydaje się, że gdy tylko my ogłaszamy jedną rzecz, oni ogłaszają to samo. Nie jestem pewien, że często to tylko przypadek.

Redakcja: Co chcesz przez to powiedzieć? Oskarżasz EA o kopiowanie PES-a?

Jon Murphy: Tak. Nie powiedziałbym, że robią to teraz aktywnie. Mówię, że mają za sobą długą historię kopiowania PES-a, aby dojść do miejsca, w którym chcą być. Ludzie nie powinni zapominać, że oni właśnie w ten sposób doszli do tego miejsca, w jakim są aktualnie. Możesz mieć dla nich mnóstwo uznania za to, jak dotarli do tego punktu, w jakim znajdują się obecnie, i możesz postrzegać FIF-ę jako całkowicie wartościowy produkt mający pomysły, z których wszyscy możemy się uczyć, ale nie powinniśmy zapominać, że to PES wprowadził te wszystkie rzeczy, a oni je skopiowali.

Mocne słowa, które nieczęsto można usłyszeć w branżowych wywiadach. Ile w tych sugestiach jest prawdy, a ile goryczy po utracie pozycji z czasów PSX i PS2? Dla graczy najważniejszy był rozwój wirtualnego futbolu, by zmagania na boiskach coraz bardziej przypominały rzeczywistość, a rywalizacja z SI i innymi fanami piłki była coraz przyjemniejsza i pozbawiona bolączek. W tym kontekście trudno powiedzieć, czy Konami byłoby w stanie samo zaspokoić wszystkie potrzeby klientów, zwłaszcza patrząc na współczesne kłopoty eFootballa. Inna sprawa, gdzie dzisiaj bylibyśmy z grami piłkarskimi, gdyby nie licencyjne problemy Konami, które znaczną grupę bardziej casualowych konsumentów odpychały od PES-ów i rzucały w ramiona FIF-y. Możliwych scenariuszy dla tej trwającej dobre dwie dekady walki dwóch marek było bez liku. Ziścił się jeden i nikt na dobrą sprawę nie jest w stanie powiedzieć, czy akurat ten najlepszy. Jak sądzicie?

Kolejne rozdanie w tej partii czeka nas w najbliższych latach. Czas pokaże, czy tym razem to ktoś zainspirowany rozwiązaniami stosowanymi w FIF-ie nie rozwinie swojego projektu na tyle, by zasiąść wygodnie w fotelu lidera.

Przeglądam stare newsy o grach - wampiry w Far Cry, FIFA kopiuje PES-a - ilustracja #4

Co to za gra?

Testowy quiz w pierwszym odcinku przeglądu przyjęliście ciepło, co bardzo mnie cieszy. Pora więc na kolejną zagadkę. Oczywiście możecie wkleić cytat w wyszukiwarkę i szybko znaleźć odpowiedź, ale przecież nie na tym ta zabawa polega. Poprzednio wiele osób trafnie wytypowało Heavy Rain. Tym razem może być nieco trudniej. O jakiej grze tak pisaliśmy na GOL-u kilka lat temu?

W rzeczywistości XXX bez świata filmu jest zwykłą gierką, jakich wiele, niedopracowaną i pełną błędów. Ratuje ją tylko świat oraz – co najważniejsze – materiał filmowy nakręcony na potrzeby gry, wyjaśniający kilka wątków. Efekt spowolnienia czasu i inne elementy składające się na grywalność zostały zrealizowane o wiele lepiej w Maxie Paynie czy nawet w Jedi Knight II: Jedi Outcast. Jeden z zachodnich serwisów podsumował tę grę jako symulator DOS-a wart 50 USD.

Mocne podsumowanie w recenzji produkcji, która nie do końca spełniła związane z nią oczekiwania. Domyślacie się, co to za gra? Dajcie znać w komentarzach.

Tyle w drugim odcinku przeglądu starych newsów, który przyniósł kilka ciekawych wspomnień i tematów do dyskusji. Podzielcie się swoimi wrażeniami na temat wątku psychopatów z DayZ. Spotkaliście ich na swojej drodze? A może macie własne historie z innych produkcji, które są nie mniej mroczne? Co myślicie o możliwych kierunkach rozwoju Far Crya? Czy Ubisoft poszedł dobrą drogą, czy jednak zagrał zbyt bezpiecznie i powinien zaryzykować z zombie, wampirami lub Dzikim Zachodem?

Następna podróż odbędzie się szybciej, wszak mamy całe tony ciekawostek i newsów sprzed lat, do których warto wrócić. Szkoda, by się zmarnowały, leżąc tak na cmentarzysku zapomnienia, podczas kiedy my radośnie gnamy naprzód za producentami i wydawcami. Do zobaczenia wkrótce w kolejnym odcinku przeglądu starych newsów!