Studio Apex7 opublikowało nowy „raport z produkcji” gry Track Day. Znalazło się w nim sporo screenów (pokazujących m.in. samochód inspirowany Polonezem), a także próbka muzyki z podglądem menu trybu kariery.
Gdy w ubiegłym tygodniu trwała zawierucha wokół Toru Poznań (która notabene teraz lekko przycichła, podczas gdy politycy różnych szczebli szukają trwałego rozwiązania problemu przy okrągłym stole), twórcy gry Track Day informowali, że planują niedługo wypuścić nowy dziennik deweloperski – i dzisiaj to zrobili.
Z samej formy tego wpisu można wyczuć, że projekt wykonał duży krok naprzód od zeszłego roku (w lutym deweloper ogłaszał start właściwej produkcji, przedstawiając pozyskanych partnerów z branży motorsportowej), bo zamiast tekstu dominują w nim teraz materiały audiowizualne.
Gameplayu wprawdzie jeszcze nie pokazano – ma się to zmienić, gdy zespół należycie dopracuje fizykę, czyli jeden z najważniejszych aspektów gry wyścigowej celującej w realizm – ale za to możemy zobaczyć główne menu trybu kariery i posłuchać próbki ścieżki dźwiękowej (poniżej).
Od razu widać i słychać, że twórcy są fanami serii Gran Turismo – co jednak nie oznacza, iż Track Day nie dodaje niczego od siebie do klasycznej formuły znanej ze starszych gier studia Polyphony Digital. Ciekawym zabiegiem jest chociażby rozdzielenie warsztatu od tzw. kiermaszu części (ang. parts marketplace) – z wcześniejszych dzienników studia Apex7 wiemy, że polska gra położy duży nacisk na uszkodzenia i zużycie podzespołów aut.
Naprawy nie będą przy tym tak oczywistą sprawą, jak można by sądzić, gdyż może się zdarzyć, iż na rynku wtórnym nie znajdziemy np. zniszczonego elementu karoserii do naszego modelu (im starszy i rzadszy, tym większe ryzyko) i będziemy musieli poczekać tydzień czy dwa na odświeżenie oferty. Odstępstwa zdradza również kalendarz w prawym dolnym rogu, gdzie widać takie wydarzenia jak „wypłata” czy „prace warsztatowe” (niektóre operacje na samochodach nie będą wykonywane natychmiast).
No i nie zapominajmy, że Track Day ma zostać utrzymany w klimacie bliższym Polakom – o czym świadczy zaprezentowany dziś nowy samochód, nazwany Polvo (widnieje na powyższych screenach w jeszcze nie do końca finalnej postaci). To nic innego jak nielicencjonowany odpowiednik starego, dobrego Poloneza.
Deweloper oświadczył, że przeznaczeniem tego wozu jest przeprowadzanie na nim „różnych zabawnych eksperymentów”. Czyżby w grę wchodziło na przykład zrzucanie go z dźwigu? Wszak twórcy sami przywołują Jeremy’ego Clarksona, który szczerze nie cierpiał naszego biednego „Poldka” i dawał temu wyraz na wiele sposobów w programie Top Gear.
W dzienniku deweloperskim znalazł się jeszcze jeden, w zasadzie już tradycyjny dla tego projektu polski akcent – Tor Poznań. Zostanie on odtworzony jako otwarta mapa (tak samo inne obiekty), więc graficy w pocie czoła pracują nad wymodelowaniem wszystkich budynków (i nie tylko), do których będziemy mogli blisko podjechać. I chyba jeszcze trochę im ich zostało, skoro napisano:
Zdziwilibyście się, ile infrastruktury można upchnąć w zakamarkach takiego 50-letniego toru wyścigowego…
Tym niemniej równocześnie rozpoczęto przygotowania do stworzenia innej lokacji – i raczej nie będzie to kolejny tor, sądząc po jedynym udostępnionym na razie obrazku, przedstawiającym znaki drogowe. Deweloper wyklucza przy tym wyścigi uliczne w Track Day, więc trudno powiedzieć, o jakie miejsce może chodzić – poza tym, że ono też znajduje się w Polsce, na co wskazuje widoczny poniżej napis „Droga pożarowa”.
Na tym kończą się ciekawostki z najnowszego dziennika deweloperskiego – następny wpis ma zostać opublikowany „za kilka tygodni”. Daty premiery gry nadal nie znamy, ale może na szansę zagrania w Track Day nie będziemy czekać długie lata, skoro Krzysztof „Szymik” Szymikowski, który kieruje Apex7 Studios, w poście na forum Overtake.gg pochwalił się dodatkowo, że trwają już wewnętrzne testy trybu multiplayer.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.