Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość opinie 30 sierpnia 2025, 07:00

Debiut remastera Gears of War na PS5 to wyśmienita okazja do wspominania wojen konsolowych

Gears of War było perłą w koronie Xboksa 360. Po latach dzieło Epic Games doczekało się odświeżonej wersji, w którą można zagrać między innymi na PS5. To dobrze wróży powstającemu Gears of War: E-Day, które dzięki temu może znaleźć szersze grono odbiorców.

Przenieśmy się w czasie do końcówki 2006 roku. Przez niemal dwanaście miesięcy od premiery, Xbox 360 zdążył już rozgościć się na rynku, a nawet doczekać się drugiej fali wydanych na niego produkcji. Co prawda już w dniu debiutu tej konsoli można było zawiesić oko na Project Gotham Racing 3, a zaledwie kilka miesięcy później cieszyć się Far Cry Instincts Predator (woda z tej gry do dzisiaj potrafi robić wrażenie) oraz pięknym (jak na owe czasy) The Elder Scrolls IV: Oblivion. Niemniej dopiero w listopadzie 2006 roku pojawiła się produkcja, która pokazywała prawdziwy potencjał drzemiący w drugiej konsoli stacjonarnej Microsoftu. Była ona koronnym argumentem fanów Xboksa 360 podnoszonym w dyskusjach o jego wyższości nad PlayStation 3. Chyba nikt wówczas nie przypuszczał, że przyjdzie taki dzień, iż w odświeżoną wersję dzieła Epic Games przyjdzie nam zagrać na PlayStation 5…

Gears of War: Reloaded. Źródło: The Coalition / Xbox Game Studios. - Debiut remastera Gears of War na PS5 to wyśmienita okazja do wspominania wojen konsolowych - wiadomość - 2025-08-29
Gears of War: Reloaded. Źródło: The Coalition / Xbox Game Studios.

Pokaz możliwości Xboksa 360

PlayStation 3 nie miało szczególnie udanego startu. Cena tej konsoli zbijała z nóg, a w dodatku jej lista premierowych tytułów nie prezentowała się szczególnie imponująco. Jednym z jej najjaśniejszych punktów było Resistance: Fall of Man, czyli klimatyczna strzelanka opracowana przez Insomniac Games. Choć dzieło twórców Ratcheta & Clanka mogło podobać się pod względem wizualnym, a także zapadało w pamięć ze względu na fabułę, przeciwników oraz rozbudowany tryb multiplayer, to jednak w ogólnym rozrachunku jego wpływ na branżę gier wideo był znikomy.

Co innego debiutujące w podobnym czasie Gears of War na Xboksa 360. Projekt Epic Games zwracał na siebie uwagę przede wszystkim dzięki grafice, która zostawiała daleko w tyle chyba wszystko, co wówczas można było zobaczyć na konsolach. Tytuł działał w oparciu o technologię Unreal Engine 3 i mógł się pochwalić niebywale szczegółowymi (jak na owe czasy) modelami postaci i przeciwników, a także szeregiem efektów wizualnych (HDR, zaawansowane cieniowanie, motion blur, depth of field), które razem robiły duże wrażenie.

Ponadto branża zapamiętała tę produkcję dzięki temu, że udało jej się spopularyzować w strzelankach TPP mechanikę krycia się za osłonami i prowadzenia zza nich ostrzału, do dzisiaj wykorzystywaną w gatunku. Ja natomiast zapamiętałem Gears of War głównie za sprawą trybu multiplayer. Choć od zawsze byłem graczem typowo „singlowym”, a kampanię tej gry ukończyłem 5 razy, to jednak wieloosobowy wariant rozgrywki niesamowicie przypadł mi do gustu, przez co ostatecznie to przy nim zarwałem co najmniej kilkadziesiąt nocy. Może to zasługa „zachłyśnięcia” się grafiką i mechaniką tej produkcji, może zgranej ekipy, z którą grałem, a może po prostu kameralne starcia dwóch czteroosobowych drużyn idealnie wpasowały się w moje ówczesne potrzeby.

Wunderwaffe w wojnie konsolowej

Gears of War zapamiętałem również dzięki dyskusjom, które toczyłem z pecetowymi i konsolowymi graczami. W moim najbliższym otoczeniu dominowali ci pierwsi, a każdą rozmowę, w której celem nastoletniego mnie było udowodnienie wyższości Xboksa 360 nad innymi platformami, wygrywałem, po prostu dając im zagrać w „Gearsy”. Tylko jeden z nich stwierdził, że „gdyby nie te szczegóły, to wyglądałoby jak Painkiller”. „Gdyby nie te szczegóły, Polonez wyglądałby jak Ferrari” – odpowiedziałem (choć przyznam, że na potrzeby dyskusji zdecydowanie zbyt wiele ujmowałem rodzimemu hitowi, który przecież prezentował się naprawdę dobrze).

Inaczej miały się sprawy z konsolowymi graczami, z którymi zdarzało mi się toczyć „wojenki” przez Internet. Po co? Cóż, na początku 2006 roku musiałem stanąć przed wyborem – kupić Xboksa 360 albo zaczekać do premiery PlayStation 3. Jako że w tamtych czasach mogłem pozwolić sobie na zakup tylko jednej konsoli, musiałem później usprawiedliwiać swój wybór nie tylko przed samym sobą, ale też przed całym światem. Dlaczego? Patrząc na to wszystko z dzisiejszej perspektywy, stwierdzam, że chyba po prostu tak to działa w przypadku większości fanboyów, którym w owym czasie bez wątpienia byłem.

Gears of War: Reloaded. Źródło: The Coalition / Xbox Game Studios. - Debiut remastera Gears of War na PS5 to wyśmienita okazja do wspominania wojen konsolowych - wiadomość - 2025-08-29
Gears of War: Reloaded. Źródło: The Coalition / Xbox Game Studios.

Nowy, wspaniały świat

Od tamtych wydarzeń minęły jednak niespełna dwie dekady. W tym czasie branżowy krajobraz zmienił się nie do poznania. Gears of War było jednym z tytułów, dzięki którym Xbox 360 otarł się o „zwycięstwo” siódmej generacji konsol. Niestety (dla Microsoftu) cała wypracowana przez niego przewaga została zaprzepaszczona w ósmej generacji („Xbox, go home” – pamiętacie?), co w epoce Xboksów Series X/S oraz PS5 zmusiło giganta z Redmond do wprowadzenia drastycznych zmian w swojej polityce i otwarcia się na inne platformy.

W efekcie Gears of War, czyli niegdyś z dumą dzierżony przez każdego szanującego się fanboya Xboksa młot na czarow… na fanów PlayStation, zadebiutowało na PlayStation 5, w wydaniu Gears of War: Reloaded. Mowa o wersji wyposażonej w całą zawartość Gears of War: Ultimate Edition, dodatkowo umożliwiającej rozgrywkę w rozdzielczości 4K i 120 klatkach na sekundę, a także wzbogaconej o obsługę HDR i VRR.

Jednocześnie omawiana gra pojawiła się na komputerach osobistych oraz Xboksach Series X/S. Śladem po jej dawnej ekskluzywności jest jej obecność w abonamentach Xbox oraz PC Game Pass. Ponadto gracze, którzy tuż przed jej zapowiedzią mieli w swoich kolekcjach cyfrowe wersje pierwszego remastera Gears of War, otrzymali do niej dostęp za darmo, w ramach aktualizacji.

Gears of War: Reloaded. Źródło: The Coalition / Xbox Game Studios. - Debiut remastera Gears of War na PS5 to wyśmienita okazja do wspominania wojen konsolowych - wiadomość - 2025-08-29
Gears of War: Reloaded. Źródło: The Coalition / Xbox Game Studios.

Wojny konsolowe nie mają już sensu

Gdyby 19 lat temu ktoś powiedział mi, że kiedyś będzie można zagrać w Gears of War na PlayStation 5, postukałbym się w głowę i uśmiechnął z politowaniem. Kto wie, może nawet zacząłbym go przekonywać, że „PlayStation już przegrało”, a taka konsola jak PlayStation 5 nigdy nie trafi do sprzedaży (bo przecież wiadomo, że Xbox 360 ostatecznie zmiecie PlayStation 3, a Microsoft odniesie pełne zwycięstwo w tym wydaniu konsolowej wojny).

Dzisiaj jednak twierdzę, że pojawienie się odświeżonej wersji dzieła Epic Games na platformie Sony to wspaniała wiadomość. Jego premiera na PlayStation 5 to bowiem okazja do znacznego poszerzenia grona odbiorców marki (bo wciąż nie wszyscy chętni mieli możliwość ogrania tej produkcji, a poza tym większość gier Microsoftu odnosi sukcesy na PlayStation), co dobrze wróży Gears of War: E-Day. Inna sprawa, że moim zdaniem wypuszczenie prequela pierwszych „gearsów” jako pierwszego byłoby lepszym sposobem na zaprezentowanie nowym graczom przygód Marcusa Feniksa i spółki. Najwyraźniej jednak panowie w garniturach z Microsoftu uznali odświeżenie „jedynki” za lepszy pomysł.

Na koniec powiem jeszcze, że moim zdaniem w dzisiejszych czasach wojny konsolowe to już właściwie przeżytek. Urządzenia Sony i Microsoftu są do siebie bardzo zbliżone pod względem specyfikacji i możliwości technicznych, a w ostatnich latach dzielą ze sobą coraz więcej tytułów „ekskluzywnych”. Z drugiej strony dysponujemy dziś możliwościami, które mogłyby wynieść takie wojny na zupełnie nowy poziom. Dwie dekady temu było to nie do pomyślenia, ale za sprawą zaimplementowanej w Gears of War: Reloaded funkcji crossplay każdy chętny xboksowy gracz może dziś spuścić „łomot” użytkownikom PlayStation 5 (i vice versa). Ciekawe, ile osób, z którymi grałem w 2006 roku, skorzysta z tej możliwości. Może by tak stanąć z nimi do walki ramię w ramię jeszcze ten jeden raz…?

Krystian Pieniążek

Krystian Pieniążek

Współpracę z GRYOnline.pl rozpoczął w sierpniu 2016 roku. Pomimo że Encyklopedia Gier od początku jest jego oczkiem w głowie, pojawia się również w Newsroomie, a także w dziale Publicystyki. Doświadczenie zawodowe zdobywał na łamach nieistniejącego już serwisu, w którym przepracował niemal trzy lata. Ukończył Kulturoznawstwo na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Prowadzi własną firmę, biega, uprawia kolarstwo, kocha górskie wędrówki, jest fanem nu metalu, interesuje się kosmosem, a także oczywiście gra. Najlepiej czuje się w grach akcji z otwartym światem i RPG-ach, choć nie pogardzi dobrymi wyścigami czy strzelankami.

więcej