Senatorzy USA biją na alarm w kontekście zakupu Electronic Arts jako zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.
Nie tylko amerykańscy politycy mają obawy względem przejęcia Electronic Arts. Swoje wątpliwości i niezadowolenie wyrazili również pracownicy firmy stojący przed widmem masowych zwolnień, o których mówi się pod kątem sfinansowania spłaty długu zaciągniętego przez korporację. W liście otwartym opublikowanym na stronie internetowej związku zawodowego United Videogame Workers czytamy:
Sukces EA jest w całości zasługą dziesiątek tysięcy pracowników, których kreatywność, umiejętności i innowacyjność sprawiły, że warto było EA kupić. Jednak my, ci sami ludzie, którzy są zagrożeni w wyniku tej umowy, nie byliśmy w ogóle reprezentowani podczas negocjacji ani dyskusji na temat tego wykupu […]. Szczególnie martwimy się o przyszłość naszych studiów, które arbitralnie uznaje się za „mniej dochodowe”, ale których wkład w branżę gier wideo definiuje reputację EA.
Kosztowny zakup Electronic Arts zrodził obawy amerykańskich polityków o „obce wpływy” w rodzimych spółkach.
Przejęcie EA to niewątpliwie jedno z największych wydarzeń tego roku w branży i jedna z największych transakcji (a w każdym razie największy wykup lewarowany) w historii gier wideo. Jednakże, tak jak w przypadku Activision Blizzard kilka lat temu, nie wszyscy są zachwyceni tym zakupem. Nie tylko dlatego, że w świetle ostatnich dwóch lat część graczy ma poważne wątpliwości, czy ten zakup Microsoftu był dobrym pomysłem.
Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, otrzymał list podpisany przez kilkunastu polityków (via Games Radar), w którym senatorowie Richard Blumenthal i Elizabeth Warren wyrazili swoje „szczere obawy o obce wpływy i ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego” w kontekście „potencjalnego wykupienia” EA.
Te mają wynikać z zaangażowania w transakcję Arabii Saudyjskiej, w której mieści się Public Investment Fund – jeden z podmiotów mających stać się de facto nowym właścicielem wydawcy. Nie jest to bynajmniej pierwsza inwestycja tej grupy w rynek gier wideo. Fundusz ma swoje udziały także m.in. w Activision Blizzard.
Senatorowie podkreślają, że konsekwencje tego przejęcia nie byłyby stricte finansowe, bo chodzi także o „wpływ”. Politycy wskazują, że akcje EA od 5 lat są „w stagnacji”, a branża gier jest na tyle „nieprzewidywalna i niestabilna”, że wyłożenie przez PIF takiej kwoty można wytłumaczyć tylko chęcią „zdobycia wpływów” w amerykańskiej spółce.
Proponowana transakcja stwarza szereg poważnych zagrożeń związanych z wpływami zagranicznymi i bezpieczeństwem narodowym, począwszy od reputacji PIF jako strategicznego organu rządu saudyjskiego. […]
Dążenie Arabii Saudyjskiej do zdobycia wpływów poprzez przejęcie EA jest oczywiste w świetle tej transakcji – inwestorzy proponują zapłacić ponad 10 miliardów dolarów powyżej wartości rynkowej EA za spółkę, której akcje „od pięciu lat pozostają w stagnacji” w nieprzewidywalnej i niestabilnej branży.
Obawy budzi także zaangażowanie Jareda Kushnera, mającego koligacje z prezydentem Donaldem Trumpem (dla którego jest on zięciem). W kontekście innych działań tego pierwszego senatorzy pytają, czy obecność Kushnera nie służy aby „wyłącznie zagwarantowania wyrażenia zgody rządu federalnego na transakcję”.
Blumenthal i Warren wskazują na wpływ branży gier we współczesnym świecie. Ich zdaniem obecne tytuły funkcjonują niemal jak media społecznościowe, co stwarza ryzyko pozyskiwania ogromnych ilości „osobistych i behawioralnych danych” od amerykańskich konsumentów.
Taki „nieograniczony dostęp”, dla „represyjnego, autorytarnego rządu” w połączeniu z możliwością wykorzystania technologii EA (Arabia Saudyjska ma być jednym z czołowych inwestorów w rozwój AI) senatorzy uznają za nieakceptowalne ryzyko, bez możliwości łatwego i pewnego ograniczenia go. Dlatego autorzy listu chcą, by do 4 listopada sekretarz skarbu odniósł się do poruszonych przez nich kwestii (w tym na temat kontaktów Bessenta z Kushnerem).
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).