Ostatnia zapowiedź dotycząca Beyond All Reason nie obyła się bez kontrowersji. Gracze krytykują podejście przyszłego wydawcy do ciężkiej pracy wolontariuszy.
Zainteresowani gatunkiem RTS-ów oraz wszelkimi nowymi grami, które można pod niego podpiąć z pewnością słyszeli już o Beyond All Reason. Produkcja inspirowana kultowym Total Anihilation z 1997 roku zabiera nas do futurystycznego świata bitew toczonych na ogromną skalę. Projekt, choć funkcjonuje od kilku ładnych lat, dopiero teraz nabiera skrzydeł – w dużej mierze dzięki darmowej alfie.
W tym wszystkim niewykluczona jest premiera Beyond All Reason na Steamie. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że twórcy planują przejście na klasyczny model wydawniczy.
W przypadku Beyond All Reason nie możemy zapominać o jednym: ten RTS funkcjonuje w modelu otwartego oprogramowania, pozwalającemu fanom na wprowadzanie własnych zmian i poprawek w kodzie gry. To oznacza, że przez te wszystkie lata w prace nad grą zaangażowało się ponad 150 osób, które poświęciły swój wolny czas bez wizji faktycznego zarobku.
Do tego należy doliczyć także wszelkie dotacje ze strony społeczności, mające pokryć niemożliwe do pominięcia produkcyjne koszty. Właśnie z tego powodu wieść, że Beyond All Reason może przejść na tradycyjny model wydawniczy szczególnie zabolała.
Kilka dni temu do sieci wyciekł prawny dokument, według którego BAR Team prowadzi rozmowy z wydawnictwem Hooded Horse – oczywiście w celu przeniesienia powstającego RTS-a pod skrzydła firmy wydającej m.in. Manor Lords. Ruch ten miałby na celu m.in. szerszą promocję gry, usprawnienie interfejsu oraz spełnienie potrzeb wynikających z produkcji.

Sami twórcy opisują zresztą Hooded Horse jako firmę z czystą reputacją, która dba o swoje studia i nie zmusza ich do szybszej pracy kosztem wyzysku. Taka perspektywa nie wystarczy jednak, by udobruchać graczy, którzy czują się nie tylko zranieni i niedocenieni, ale przede wszystkim oszukani.
Dokument ujawnia bowiem, że całość udziałów w spółce zostanie podzielona między pięciu głównych administratorów. Co to oznacza w praktyce dla 150 wolontariuszy zaangażowanych w tworzenie Beyond All Reason? Nie otrzymają oni ani praw własnościowych, ani wynagrodzenia – BAR Team argumentuje tę decyzję sprawiedliwym traktowaniem wszystkich twórców, z racji że nie każdego da się łatwo wyśledzić.
Na domiar złego okazuje się, że część kwoty wpłaconej przez społeczność wykorzystano do pokrycia kosztów prawnych i proceduralnych, co samo w sobie przeczy oryginalnemu celowi zbiórek.

W przytoczonym wyżej wątku na Reddicie, gdzie gracze wylewają swoje żale względem tej decyzji pojawił się także komentarz PtaQa: jednego z członków BAR Teamu, który postanowił sprostować nieco sytuację. Deweloper wyjaśnia przede wszystkim, że dokument nie jest żadnym oficjalnym stanowiskiem, a jedynie podsumowaniem trwających negocjacji, które miało trafić do zespołu na potrzeby dyskusji – i które opublikowano bez zgody przełożonych.
Jak twierdzi PtaQ, zespół pracowników mógł zaaprobować bądź odrzucić sugestie przytoczone w dokumencie, co w drugim scenariuszu prowadziłoby do odrzucenia warunków. Co więcej, twórcy nie zamierzają porzucić otwartego programowania.
Kontrakt nie został podpisany. Celowo zatrzymaliśmy jego realizację w oczekiwaniu na zbadanie nastrojów wśród współpracowników, czyli konsultacje, których częścią jest dokument, który czytacie. Jeśli zespół będzie przeciwko temu układowi, nic nie podpiszemy. Nikt nas nie pogania. Kochamy tę grę równie mocno, co reszta zespołu i nie chcemy niczego wymuszać.
- PtaQ
W osobnym komentarzu PtaQ dodał także, że współpraca z wydawnictwem rzeczywiście może być istotna dla rozwoju gry. Jego zdaniem, Steam ogranicza widoczność darmowych produkcji, a że RTS są gatunkiem niszowym, Hooded Horse mogłoby pozytywnie wpłynąć na reklamę BAR-u. Oprócz tego zarobione fundusze mogłyby pokryć dalszy rozwój tytułu także w wersji darmowej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Ta hybryda RTS i RPG była najgodniejszym rywalem Warcrafta 3. Spellforce wciąż się broni

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.