Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 25 stycznia 2019, 13:00

autor: Entelarmer

ACTA 2 – polscy twórcy wspierają kontrowersyjną dyrektywę

Polscy twórcy, dziennikarze i nie tylko opublikowali manifest Razem Dla Kultury w związku z dyrektywą ws. prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym. Sygnatariusze deklarują swoje poparcie dla projektu określanego często jako "ACTA 2" w imię walki o polską kulturę.

Polscy twórcy popierają zmiany w prawie autorskim, niezależnie od dzielących ich różnic. - ACTA 2 – polscy twórcy wspierają kontrowersyjną dyrektywę - wiadomość - 2019-01-25
Polscy twórcy popierają zmiany w prawie autorskim, niezależnie od dzielących ich różnic.

Niedawne głosowanie Parlamentu Europejskiego nad dyrektywą o prawach autorskich i jednolitym rynku cyfrowym zakończyło się odrzuceniem tego kontrowersyjnego dokumentu. Nie oznacza to jednak ostatecznej rezygnacji z projektu, zwłaszcza że – jak się okazuje – zyskuje on kolejnych zwolenników. Dowodem świeżo opublikowany manifest Razem Dla Kultury, w którym polscy twórcy oraz wydawcy deklarują swoje poparcie dla proponowanych zmian. Wśród sygnatariuszy znaleźli się dziennikarz radiowy Piotr Metz, kompozytorzy Jan A.P. Kaczmarek i Piotr Rubik oraz piosenkarka Urszula Dudziak.

Dyrektywa (nie) prokorporacyjna

Pod manifestem podpisało się nieco znanych nazwisk. - ACTA 2 – polscy twórcy wspierają kontrowersyjną dyrektywę - wiadomość - 2019-01-25
Pod manifestem podpisało się nieco znanych nazwisk.

Nie jest to pierwsza taka inicjatywa. Dużo wcześniej pojawiła się strona Razem Dla Praw Autorskich, prześmiewczo wykorzystująca styl znany z kampanii przeciw projektowi przygotowanej przez firmę Google. Tak jak wtedy, tak i teraz autorzy twierdzą, że sprzeciw wobec dyrektywy wynika z braku zrozumienia dla sugerowanych zmian. Marek Frąckowiak, dyrektor Izby Wydawców Prasy, stwierdził w rozmowie z serwisem Wirtualne Media, że dokument godzi nie tyle w wolność internautów, co w interesy wielkich korporacji. Według niego Google i inni wielcy gracze na sieciowym rynku oszukują społeczeństwo, a wskazywane przez nich zagrożenia – w tym zwiększenie cenzury Internetu – są fikcją. Dlatego sygnatariusze Razem Dla Kultury potępiają polski rząd za wystąpienie przeciwko dyrektywie:

Od lat przecież twórcy kultury, środowisko prosi o poparcie tej dyrektywy, wskazując, że chodzi im o ochronę kultury polskiej i rodzimych twórców. Tymczasem resort uważa, że jest dokładnie odwrotnie, że chroni dobra internautów. Naszym zdaniem wynika to z błędnej oceny – ta dyrektywa wcale internautom nie zagraża. Te wszystkie zarzuty, które się wysuwa – łącznie z hasłami – podatek od linków, cenzura w Internecie. […] One na tym zarabiają i przy tym oszukują, wskazując na zagrożenia, których nie ma. Wystarczy przeczytać projekt i będzie wiadomo, że nie ma zagrożeń, że jest to raczej naprawienie pewnej niesprawiedliwości – zwłaszcza w stosunku do wydawców prasy.

Polscy twórcy oskarżają wielkie korporacje o przekłamania w kampaniach przeciwko dyskusyjnej dyrektywie. - ACTA 2 – polscy twórcy wspierają kontrowersyjną dyrektywę - wiadomość - 2019-01-25
Polscy twórcy oskarżają wielkie korporacje o przekłamania w kampaniach przeciwko dyskusyjnej dyrektywie.

Dyrektor IWP podkreśla, że chodzi im głównie o przyznanie wydawcom prawa pokrewnego, które „mają wszyscy inni producenci od lat i nikt tego nie kwestionuje”. Tymczasem odmówiono im go nawet w – jak twierdzi Frąckowiak – bardzo ograniczonej formie, jako że w obecnej postaci dotyczyłoby wyłącznie największych korporacji, z pominięciem małych i średnich firm. Dodaje też, że paradoksalnie właśnie to osłabienie praw pokrewnych było jednym z powodów odrzucenia dyrektywy. Chodzi tu o stanowisko Niemiec, które miały opowiedzieć się przeciwko projektowi nie z powodu niechęci, lecz w sprzeciwie wobec wyłączenia z niego pomniejszych przedsiębiorców.

W ochronie polskiej kultury

Pomijając zarzuty o fałszywą propagandę korporacji, głównym punktem manifestu jest deklaracja ochrony polskiej kultury. Jak czytamy, „dyrektywa wspiera polską twórczość, naszą narodową kulturę, polskich artystów, polskich pisarzy i dziennikarzy”, teoretycznie uzależnionych od kaprysów Google czy Facebooka. Zdaniem autorów manifestu, obecnie twórcy muszą liczyć się z tym, że ich teksty będą słabo pozycjonowane w wyszukiwarce Google (czyli będą daleko na liście wyników po wyszukaniu hasła) lub zostaną zablokowane:

Dziś polscy twórcy, artyści, dziennikarze, niezależni publicyści są uzależnieni od tego, jak zostaną pozycjonowani w wyszukiwarce Google lub od tego czy administratorzy Facebooka nie zablokują ich stron. Polscy artyści – i ci tradycyjni, i youtuberzy – są uzależnieni od tego, czy YouTube nie zablokuje ich nagrania lub nie obniży ich pozycjonowania. Wszyscy oni zarabiają dziś znacznie mniej, niż gdyby weszła w życie dyrektywa o prawie autorskim.

Polska kultura traci każdego dnia miliony złotych na rzecz wielkich ponadnarodowych korporacji. Facebook, Google i YouTube robią wszystko, by nie tylko nie płacić jak trzeba twórcom, ale też, by nie płacić podatków w naszym kraju. Chcemy dalej korzystać i współpracować z tymi platformami, ale na uczciwych zasadach.

ACTA 2?

To na razie tyko wizja artysty, ale wielu wierzy, że tak będzie wyglądać Internet po wprowadzeniu dyrektywy. - ACTA 2 – polscy twórcy wspierają kontrowersyjną dyrektywę - wiadomość - 2019-01-25
To na razie tyko wizja artysty, ale wielu wierzy, że tak będzie wyglądać Internet po wprowadzeniu dyrektywy.

Szerzej o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym pisaliśmy przy okazji informacji o odrzuceniu projektu. Ma on w zamierzeniu dostosować prawo autorskie do współczesnych realiów, ale część z proponowanych zmian wywołała żywą reakcję internautów. Najwięcej obaw budzą artykuły 11. oraz 13., które – w największym skrócie – wymusiłyby na serwisach internetowych uiszczanie opłat za publikację nie tylko zastrzeżonych tekstów, lecz także linków do nich, a także nakładałby obowiązek usuwania treści łamiących prawo autorskie.

Łatwo zrozumieć sprzeciw korporacji wobec kosztownych dla nich zmian, ale choć część zarzutów wysuwana pod adresem tych zapisów jest nieco przesadzona, część z nich może budzić uzasadnione obawy. Serwisy pokroju Facebooka czy Google musiałyby wykupić licencje, a trudno wymagać, by korporacje uczyniły to w przypadku najmniejszych (czytaj: nieopłacalnych) wydawców. Innymi słowy, teksty publikowane na niszowych portalach mogłyby nie pojawiać się na tych platformach albo skutkowałoby to ograniczeniem widoczności tychże, co nietrudno uznać za swoistą cenzurę.

Jeśli kojarzycie powyższy obrazek, to zapewne wiele możecie powiedzieć na temat „niezawodności” automatycznych filtrów treści. - ACTA 2 – polscy twórcy wspierają kontrowersyjną dyrektywę - wiadomość - 2019-01-25
Jeśli kojarzycie powyższy obrazek, to zapewne wiele możecie powiedzieć na temat „niezawodności” automatycznych filtrów treści.

Równie problematyczny jest obowiązek kasowania materiałów łamiących nowe prawa autorskie. W teorii możliwe jest automatyczne filtrowanie treści z wykorzystaniem specjalnych algorytmów, ale dobrze wiadomo, jak bardzo zawodne jest to rozwiązanie (vide YouTube). Alternatywą jest zorganizowanie istnej armii moderatorów, co byłoby ogromnym wydatkiem nawet dla największych serwisów, a co dopiero dla pomniejszych stron. Łatwo więc zrozumieć, dlaczego przyjęło się określanie tej dyrektywy mianem ACTA 2, nawet jeśli uznać odniesienie do niesławnego projektu sprzed lat za przesadzone.

To nie koniec boju

Jeszcze przed odrzuceniem dyrektywy w niedawnym głosowaniu było wiadomo, że ewentualna porażka jej zwolenników nie oznacza, że podzieli ona losy ACTA. Trudno zresztą zaprzeczyć, że obecne prawo autorskie nie spełnia swojego zadania w dobie Internetu – wystarczy spojrzeć, jak często filmiki oryginalnych twórców przegrywają pod względem liczby wyświetleń z de facto skradzionymi wersjami tych materiałów na innych kanałach YouTube. Z drugiej strony nie ma wątpliwości, że jakiekolwiek zmiany w tym zakresie – choćby stosunkowo liberalne – mogą znacząco odmienić obraz Internetu, a użytkownicy będą musieli pogodzić się z pewnymi ograniczeniami w stosunku do obecnego stanu.

Na razie negocjacje w sprawie projektu zostały odroczone na czas nieokreślony, aczkolwiek autorzy manifestu Razem Dla Kultury wyrażają nadzieję, że odpowiednie działania zostaną podjęte przed końcem obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego (tj. do maja). W przeciwnym razie obawiają się, że wszystko będzie ciągnąć się jeszcze przez lata.