Przez pierwsze 5 godzin było okej, ale mam wrażenie że gra stara się być wszystkim, a w niczym nie jest dobra. Przez to jest nijaka, nie wciągneła mnie. Dodatkowo fabuła jest jedną z najmniej ciekawych i czytelnych z gier w które grałem. Finalnie nie jest źle, ale po 30 godzinach nie potrafię się zmotywować żeby odpalić grę ponownie.
Mam teraz pewnie k. 10 h w grze, ale już wiem, że światy i eksploracja w grach to dla mnie dwie epoki - przed i po Crimson Desert
Ta gra ciągle zaskakuje, spodziewałem się bossa, ale dotychczasowi to były popierdółki i nagle:
spoiler start
Trzcinowy diabeł plus cudowna arena!
spoiler stop
Prawie mnie nie ubił, bo grałem chillowo, ale pięknie rozmontowany i rozwalony w 1. próbie - feeling From Software niesamowity
O, takich bossów jest znacznie, znacznie więcej. W sumie: 80. Niektórzy (zazwyczaj opcjonalni) to naprawdę poziom (i trudność) From.

W ogóle walka w tej grze jest niesamowicie miodna. Zwłaszcza w późniejszych etapach, gdy zyska się (stworzy) bronie ptaka Kuku i ujarzmi bojowe "wierzchowce". Nie warto się w tej grze spieszyć czy podążać wyłącznie za wątkiem głównym. "Crimson" stoi eksploracją, dzięki której zyskuje się mnóstwo odlotowych "gadżetów" i "przepisów" (nie tylko kulinarnych). :)
Dla mnie to jest wciąż tegoroczne GOTY. :)
czyli kilkanaście/kilkadziesiąt podejść
Owszem, trafią się tacy bossowie, ale zawsze będą opcjonalni. Aż tak trudnych przeciwników, żeby trzeba było kilkanaście razy powtarzać walkę, nie ma za wielu, jeśli odpowiednio rozwiniemy postać. Ale zdarzają się. :) Oczywiście, w grze nie uświadczymy raczej sztucznych ograniczeń w eksploracji, więc można nawet na początku trafić na mocnych bossów. :)
czy ze spokojem wystarczą moje trzy ulubione przyciski myszy
Gra daje wiele możliwości, gdy idzie o walkę. Trzeba się rozwijać w drzewku umiejętności, żeby pojedynki stały się miodne i widowiskowe. Mamy, oczywiście, różne kombinacje ataków, które są połączeniem (w odpowiedniej kolejności) mocnego i słabego ataku oraz bloku/sprintu/uniku/skoku. Do tego dochodzą różne "chwyty", podrzuty, kopnięcia (np. klawisz F + LPM/PPM), ataki w czasie przeskoków (ze spacją) i przełamywanie obrony przeciwnika. W kombinacjach można też wykorzystywać Dłoń Mocy (ŚPM). W grze jest sporo "aren", gdzie ćwiczy się różne umiejętności (walkę bronią białą, walkę wręcz). No i w obozie można stworzyć pole treningowe, gdzie testuje się różne kombinacje na manekinach.
Sporo zależy też od broni i odpowiednio rozwiniętych mocy Aksjomatu. No i wreszcie - na broń można nakładać żywioły (np. ogień). Uwielbiam włócznie ptaka Kuku (elektryczną, laserową, ogniową itp.), które samodzielnie trzeba wytworzyć. Można też walczyć za pomocą broni dystansowej - nie tylko łuku, ale też muszkietów, strzelb, miotaczy, działek. Jest nawet latająca tarcza. Oczywiście, w późniejszym etapie gry zdobywa się swoje mechy (A.T.A.G.). Walczy się też przy użyciu różnych zwierząt (wierzchowców) i smoka, który z powietrza "rozsiewa" ogień (jak w "Grze o tron").
lepsze nawet niż KCD2?
Gdy idzie o miodność walki (czy eksplorację) - zdecydowanie tak. ;) Ale rzeczywiście: trudno byłoby jednoznacznie stwierdzić, która z tych gier dała mi więcej frajdy jako całość. Obie są świetne. W "Crimson Desert" kuleje prezentacja fabuły, więc to zupełnie inne doświadczenie niż KCD2. Gra nadrabia jednak innymi zaletami.
A do czego można porównać system walki z grami od From Software albo innych soulslajków?
Nie. IMHO to raczej inne doświadczenie niż w soulslike'ach. Wyżej napisałem trochę więcej. W tym wątku w [349.3] wrzuciłem też różne filmiki pokazujące, jak wygląda walka.
Wiadomo, to kwestia gustu, ale dla mnie właśnie walka jest najsłabszym elementem tej gry. I nie chodzi mi o techniczną stronę, a o skalę tych potyczek. Za dużo tych wrogów, jakbyś odganiał się od much. Szkoda, że poszli w tę stronę, bo cała reszta (jak się oczywiście zaakceptuje mmowatość ogólną tej gry, która wyziera z każdego kąta), no robi niesamowite wrażenie, przynajmniej w pierwszych godzinach.
Jak pisałeś, kwestia gustu. Mnie bardzo podobały się te potężne i długie, wieloetapowe bitwy, w czasie których odbijamy poszczególne terytoria. Czuć było skalę konfliktu. Chyba nie spotkałem się jeszcze w żadnym erpegu z tego rodzaju doświadczeniem.
Mamy więc jakby kilka rodzajów doświadczeń związanych z walką:
- widowiskowe pojedynki z bossami (80) o różnym poziomie trudności;
- potężne bitwy, w czasie których bierzemy udział w ataku całej armii i zdobywamy bazy/zamki, walcząc z legionami przeciwników;
- standardowe potyczki z małymi grupkami bandytów (do ok. 10 wrogów);
- większe potyczki z dość licznymi (10-40) obrońcami obozów, twierdz, plemionami, bandami;
- polowanie na mniej lub bardziej egzotyczne zwierzęta, które występują w stadach lub w formie pojedynczych, większych przeciwników.
Znaczna liczebność wrogów mogłaby być nużąca, gdyby nie ciekawe, widowiskowe i różnorodne sposoby na ich eliminację, które pozyskujemy w miarę rozwoju postaci. Ale, rzecz jasna, rozumiem, że komuś innemu to mogło przeszkadzać.
Bukary -- jak najbardziej twoje zachwalanie walki jest szczere i daje ci radochę. Ale padło pytanie w kontekście KCD i zdanie: "walka tak samo miodna w obu grach" może wprowadzać w błąd, bez odpowiedniego dopowiedzenia.
Ja tam wolę mniejszą skalę pojedynków, ale co kto lubi.
czy ze spokojem wystarczą moje trzy ulubione przyciski myszy znowu i tak i nie XD ja miałem 3 umiejki których ciągle używałem żeby wygrywać a z reszty korzystałem jak chciałem sobie "ubarwić" niszczenie wrogów.
KCD2 to moje GOTY 2025. CD to na razie moje GOTY 2026.
Która gra jest lepsza? Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Gdybym się silił na obiektywizm, to KCD2 jako całości wypada chyba nieco lepiej.
Ale jeśli ktoś by mnie zapytał, w której grze walka daje większą frajdę - bez żadnych wątpliwości wskazałbym CD. W której grze jest lepsza eksploracja? Też wskazałbym CD. Z kolei KCD2 miało lepszą fabułę, ciekawszych bohaterów i było (dla mnie) bardziej immersyjne. W obu grach spędziłem chyba z 200 godzin (w każdej) i ani przez chwilę się nie nudziłem.
KCD3 i CD2 kupuję w ciemno. ;)
Dodam, że grałem no normalu i zmieniłem na hard, a z tego, co czytam, to były nerfy, ale moim zdaniem słuszne.
A co do KC:D, to KC ma niewyobrażalnie lepszy scenariusz, zadania, postacie, zagadnienia humanistyczne, za to CD nie zmusza Cię do niczego. Nie musisz jeść, spać, nie ma kopalń, przez które idziesz 3 m., żeby nic nie znaleźć. CD w aspekcie eksploracji to dosłownie robi laskę graczowi i jest w tej materii top3 gier ever - wiem to już teraz ;p
Zazdroszczę ci, że potrafisz tak cieszyć się nową grą. Dla mnie KCD to GOTY w przedziale 1980-2026, jak dotąd (KCD2 oceniam na 80% w stosunku do jedynki, a to i tak 110% w stosunku do reszty gier).
Dla mnie KCD to jednocześnie przekleństwo, bo doszedłem do ściany z oczekiwaniami wobec gier. Kiedyś taki Crimson Desert kupowałbym w ciemno, a teraz poczekałem, aż połatali. No bo co ja mogę znaleźć w nowej grze, jak wszystko już mam w KCD (wcale mnie to nie cieszy).
A co do samego Crimson, to masakra jak ta gra jest zrobiona. Na full w 4k na TV no robi wrażenie. Jak spotkałem enta to sie osr...
W CD brakuje mi rozbijania obozu w dowolnym miejscu, pływania łódką gdzie tylko można (wiem że dalej jest łódka, ale nie wszędzie, chyba że czegoś nie wiem). Gdyby w tak stworzonym świecie jak CD zaszczepić fabułę, np. z Wiedźmina...
Z kolei dla mnie KCD2 to jest jednak "ulepszone" KCD, choć już jedynka była wyśmienita. Wyżej sobie cenię drugą część. I też miałem kilka razy po ukończeniu jakiejś gry (np. "Thief", "Deus Ex", "System Shock", "Morrowind", "Bioshock", W3, CP2077, "Elden Ring", KCD2 itp.) podobne odczucie pustki, któremu towarzyszyło przekonanie, że "w nic lepszego już nie zagram [gdy idzie o jakiś konkretny aspekt rozgrywki albo pakiet całościowego doświadczenia]". Na szczęście, zawsze pojawiała się w końcu jakaś produkcja, która mimo wszystko dostarczała ogromnej (czy porównywalnej) frajdy i zaskakiwała mnie jako gracza.
"Crimson" też zaskakuje np. na płaszczyźnie eksploracji. W grze jest ukrytych tyle różnych smaczków i zagadek, że życia nie starczy na ich zgłębienie. Pozytywnie mnie zaskoczyła ponadto narracja środowiskowa (biorąc pod uwagę ogrom tego świata), o czym pisałem sporo w [341.12], choć sama "narracja fabularna" mocno kuleje. Zachęcam też wszystkich, którzy grają, do intensywnego zwiedzania Otchłani. To właściwie ogromna gra w grze. :)
Sam nie lubię Kingdom Come, a kocham się w Crismon Desert (acz kibicuję Czechom, bo kocham czeską literaturę, a Hrabal to dla mnie pisarz niedościgniony). Ale CD to jednak inny poziom doświadczenia. W KC musimy uczyć się rzeczy, a w CS możemy uczyć się rzeczy - to spora różnica. Obie gry są znakomite z różnych powodów, ale miłość na kolanku deklaruję póki co wobec Pearl Abyss
Ta gra totalnie robi robotę i bardziej niż grą jest zjawiskiem.
Dobrze to ująłeś. CD jest bardzo oryginalne w tej swojej nieoryginalności, bo kradnie garściami z różnych gatunków (RPG, strategia, platformówka itp.), gier i stylistyk (steampunk, fantasy itd.), więc właściwie zawiera w sobie "wszystko". Przedziwna produkcja.
za to CD nie zmusza Cię do niczego
Otóż to. CD jest archetypem gry-piaskownicy. Można spędzić dziesiątki godzin na rozwijaniu obozu i sieci handlowej, a można na całe miesiące zatracić się w eksploracji. Można cosplayować Indianę Jonesa (jest nawet odpowiedni strój i odpowiednia broń) albo operatora mechów, albo średniowiecznego rycerza, albo bandytę z postapokaliptycznego świata "Mad Maxa". Do wyboru, do koloru. Co więcej, jak już pisaliśmy wcześniej (m.in. szerzej w nitce do postu [341]), CD to coś w stylu immersive sima w otwartym świecie.
Od razu też ostrzegam: zadań pobocznych (i zleceń klanowych lub związanych z przestępcami) jest ogrom, ale od pewnego momentu (gdy już mamy za sobą takie najbardziej popularne i oczywiste) BARDZO trudno na nie trafić. Wiele z nich pojawia się tylko wówczas, gdy gracz spełni określone warunki dotyczące np. pory dnia albo wykonania innych zadań pobocznych (i głównych). Mnie udało się właściwie większość zaliczyć (co pokazywałem m.in. w [340]), ale zajęło to wieki. :)
Dla mnie KCD to GOTY w przedziale 1980-2026, jak dotąd (KCD2 oceniam na 80% w stosunku do jedynki, a to i tak 110% w stosunku do reszty gier). mam tak samo XD

Swoją drogą, na GOL-u CD wciąż funkcjonuje jako gra MMO, więc jeśli ktoś szuka dyskusji o RPG, to będzie szukał wiatru w polu. ;)
Witam ,mam pytanie ,grę mam na ps5 ale musiałem usunąć konto z grami ,jutro konsola do mnie wraca,więc gierkę pobierz,mam cyfrę,jak jest z save,one zniknęły,i będę musiał grać od nowa,psplusa nie mam wykupionego,nie wiem czy te sejwy poszły do chmury automatycznie,jak ktoś wie proszę o info,kurde 80h miałem na liczniku.
Początkowo gra przytłacza swoją skalą, ale im dłużej wsiąknie się w ten świat, to ma się wrażenie, że wszystko jest wykonane po łebkach. Pierwsze 10 godzin potrafi zachwycić, ale im dalej w las tym bardziej ta gra irytuje swoim niedbalstwem. Każdy aspekt mechanik, gameplayu jest co najwyżej ok, nic ponad to. Sterowanie przez ogrom mechanik musiało wyglądać jak wygląda, ale mimo przyzwyczajenia się do niego oceniam jako bardzo chaotyczne. Świat jest ogromny, można go eksplorować w nieskończoność. Walka bardzo przeciętna, momentami robi się z tego zwykły slasher. Fabuła jest zlepkiem różnych historii, które nie mają ze sobą spójnośći. Wszystko się dzieje w przypadkowych splotach zdarzeń i nie ma się wrażenia po co to wszystko się robi. Największy minus zaś to wydajność tej gry na bazowej PS5. Momentami, w sekcjach oblężniczych gra potrafi spadać do 10-15 fps !!!. Jest to skandaliczne podejście do gry, która nie wygląda zachwycająco (poza rysowaniem świata w oddali).
Dobra. Spróbowałem co mogłem w tym demie na Twitchu przez jakieś 4 godziny ;D Nie mogę gry jakoś specjalnie ocenić, bo pewne rzeczy w demie są chyba wyłączone. Grafika jest ok nawet w takim streamie. Niestety mam lekkie opóźnienie bo internet wariuje.
Ale tak. Walka z bossem spoko. Jest dynamicznie. Walka z mobkami nudna jak nie wiem. Ale z samym sterowaniem mam problemy, bo na klawiaturze i myszce gra się koszmarnie, jakbym czołg prowadził. Świat wydaje się duży, ale mało ciekawy. Ale kuszący do eksploracji. I w sumie demo mnie nie przekonało. Może kiedyś, ale nie mam już parcia na tą grę.
Hej, wytrzymalem 100h w tej grze i generalnie zaluje. Gra jest mixem wszystkich znanych gier: AC, Witcher, GTA, RDR2, jednak brakuje tej grze fabuly, ktora jest kiepska i wyglada jedynie jak tlo do tego wielkiego swiata. Przez to, im dalej w las, tym bardziej ma sie wrazenie, ze po co to wszystko? W pewnej chwili zaczyna odczuwac sie nude, ta gra bardziej przypomina MMO, a to tylko SINGLE PLAYER.
Może najpierw zagraj więcej, żeby zdecydował, czy "Crimson Desert" ci odpowiada i czy będziesz chciał sobie przedłużyć doświadczenie growe za pomocą DLC.
A jednak nie dla mnie; spadek z „GOTY” na „oki”. I nie taki ten świat otwarty, jak go malują, bo i stoper nakazującego się rychło wynosić z nowych obszarów uświadczymy, gdy zbyt szybko wepchniemy nos w interior. Uniwersum faktycznie żywe - tak rozbudowanej botanicznie i zoologicznie planszy nie ma w żadnej znanej mi grze. Rośliny z gier takich jak Gothic czy inne TES’y wypadają żenująco w zalewie gwiazdnic pospolitych, borowików sosnowych i nad nimi latających ponętników jemiołuszek czy marpezji sztyletowych.
Bossowie obiecujący, ale dreszczyk emocji można łatwo ugasić, seryjnie lecząc się jedzeniem, niczym w Skyrimie. NPC i zadania fatalne - nudne, bez polotu, generyczne. Grze ewidentnie brakuje charyzmy.
Ta wersja Enhanced poprawiła fabułę czy to raczej ściema?