https://x.com/Kpelczynska/status/2065069736833040827
Jako nauczyciel mogę tylko napisać: to, co robi Konfederacja, jest haniebne. Bosak choć się wstrzymał, ale niech sobie wsadzi swoje wstrzymanie w tyłek.
Dobrze, że nowelizacja uderzająca w patostreaming przeszła, bo wprowadza karalność za publiczne rozpowszechnianie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej treści, które przedstawiają:
- popełnienie czynu zabronionego (zagrożonego karą pozbawienia wolności);
- pozorowanie popełnienia takiego czynu;
- znęcanie się nad zwierzęciem lub jego zabicie;
- poniżające traktowanie innej osoby (nawet za jej zgodą).
Za były wszystkie kluby poza Konfederacją.
Ciekawe, czy Nawrocki podpisze.
IMHO godne pochwały zachowanie Terlikowskiego:
https://x.com/OjciecRedaktor/status/2065069632352919612
Za chwilę go od lewaka zaczną wyzywać ;)
https://www.fronda.pl/a/terlikowski-smiercionosny-seks-gejowski,26653.html
się już skończyły, teraz jest tak:
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32789794,tomasz-terlikowski-czesc-katolikow-uzna-moje-slowa-za-herezje.html
Ależ oczywiście, że zmienił poglądy, albo nie wygłasza tych prawdziwych publicznie. Ocenić jednak można tylko jego publiczne wypowiedzi, artykuły itd. więc choć osobiście wciąż jego fanem nie jestem, to też nie mogę nie przyznać, że ostatnio nadzwyczaj często wypowiada się z "RiGCZ-em". W przeciwieństwie do większości polskiej pato-prawicy.
Art. 255. [Publiczne nawoływanie do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego]
§ 1. Kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa,
podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Taka właśnie jest dzisiejsza Polska !!! 8 czerwca 2026 roku dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku skierował oficjalne zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
IMHO w naszych czasach to nie jest *normalne* zachowanie. Rezygnacja z benefitów, rozgłosu, darmowej reklamy itp. z uwagi na moralne pobudki to wyróżniające się zachowanie.
BTW, w panelu miały brać udział dwa duety: Matczak - Terlikowski, Dymek - Stawiszyński. Zrezygnował nie tylko Terlikowski. Dołączył do niego również Stawiszyński.
Ciekaw jestem, jak i czy odniosą się do sprawy Matczak z Dymkiem i kto zastąpi nieobecnych. Jest jakaś wyjątkowa ironia w tym, że uczestnicy panelu dotyczącego moralności mogli sami swoją postawą zademonstrować, o co z tą moralnością chodzi. Nie wątpię jednak, że zaraz się pojawi ktoś, kto będzie dowodził, że to wszystko sygnalizowanie cnoty pod publiczkę. :P
Terlikowski zmienił poglądy, tu zgadzam się z Lutzem, kiedyś był dużo bardziej radykalny.
I dobrze, że się opamiętał - lepsza taka ewolucja poglądów, niż w drugą stronę. Mi, osobiście, Terlikowski zaimponował kilka lat temu, kiedy na jaw wypłynęło molestowanie przez księży nieletnich, w polskim KK (słynny film Siekielskich). Terlikowski jednoznacznie, bez wahania, stanął wtedy po stronie ofiar. Wiele go to wtedy kosztowało - dostał łatkę zdrajcy, "ptaka, co sra we własne gniazdo", środowiska prawicowe, prawackie i psychoprawackie, wylały na niego sporo gnoju, dowodząc, że lepiej stać po stronie sprawców i udawać, że nic się nie stało.
Nie ugiął się wtedy i teraz też zachował się jak trzeba. Za to zawsze go będę szanował, bez znaczenia jest, co robił wcześniej oraz fakt, że przy wielu jego poglądach ja jestem w kontrze.
Oto, jak ciężko pracują posłowie PiS:
https://x.com/GrzegorzPuda/status/2064305974844797241
Żenada. Ten gość był ministrem w rządzie Morawieckiego. Cóż za kadry!
Moze byc JESZCZE gorzej. Moze byc to susz z... gasp... UKRAINY😱. Lepiej zapytac Jane i Dareczka co o tym mysla
Afera PIS; dziesiątki/setki milionów poszło bokiem
Afera PO; siano kupione w Niemczech
A powinni się cieszyć. Niemiec będzie miał mniej siana.
Sprawa siana (de facto: lucerny) została już wyjaśniona:
https://x.com/trzaskowski_/status/2064710483127545897
^^Trzaskowski się przyznał i podpisał na siebie wyrok śmierci.
Twitterowi eksperci z prawej strony są nie do zajechania. A w Polsce każdy rolnik uprawia lucernę :p
prawie pół wieku na karku a lucernę widziałem tylko w dzikim zasiewie. Nie spotkałem nikogo kto to uprawia bo istnieje 100 innych lepszych sposobów na wykorzystanie gleby rolnej.
Żeby nie było, pewnie można to przykleić posłowi każdej partii... Ale mnie to rozbawiło :)
https://x.com/gimnastyczna/status/2065347905649590373
Polityczna stychomytia, a raczej karuzela śmiechu:
Atak:
https://x.com/SzJadczak/status/2065312717347422402
https://x.com/SzJadczak/status/2065394253044359507
Riposta:
https://x.com/Domanski_Andrz/status/2065365468676776056
https://x.com/Domanski_Andrz/status/2065430859532902735
Atak:
https://x.com/SzJadczak/status/2065434026442146251
Riposta
https://x.com/Domanski_Andrz/status/2065439271440306240
Jest jeszcze podsumowanie:
https://x.com/JanGrabiec/status/2065419099157475496
https://x.com/MKierwinski/status/2065459339616281071
I na poważnie:
https://x.com/KrzysiekWSK/status/2065364771902206215
Jak pisałem: kancelaria prezydenta aż się ślizga od tego smaru Zondy. Chyba jeszcze żaden prezydent tak otwarcie nie lobbował za jakimś prywatnym biznesem, stawiając jego interes ponad społecznym. Trzeba spłacać długi wyborcze. Ale nie wobec wyborców.
klasyczne PO, te ustawe maja w dupie, jedyne co ich interesuje to mozliwosc grzania tego w sm
a lutzek jak zwykle glupa pali. No bo oczywiscie rzad powinien przyjac poprawki od Zondakrypto. Bo nie wazne aby chronic klienta, wazne aby chronic przekreciarzy.
No ale rubliki za pisanie tych bzdur nie smierdza, prawda?
ty widocznie nie czytales, popros Groka aby ci strescil
Nawrocki zyczy sobie w ustawie - ustawy to nie jest koncert zyczen
Karuzela nie zwalnia... ;)
https://x.com/i/status/2065495987922034865
I może byłoby to po prostu śmieszne (dziennikarz śledczy się zbłaźnił), gdyby nie fakt, że kancelaria prezydenta, która wrzuca poprawki podyktowane przez Krala z Zondacrypto (dosłownie, nie w przenośni), próbuje wykorzystać kłamstwo, żeby odwrócić kota ogonem (czarne jest białe). Złodziej krzyczy: "łapać złodzieja!".
Wstyd. Banda kłamców i oszustów.
nie mówcie irkowi, bo zacznie wydawać te swoje nerwowe anty psiorsie dźwięki😂
Myslalem na poczatku ze to AI, ale Nawrocki faktycznie to zrobil.
Swietne.
https://x.com/mikolaj_bk/status/2065428835533799683
On to sobie może co najwyżej zaprosić koleżanki do Grand Hotelu
Co za zaskoczenie. 90% Polaków i ich sojuszników to dla nich zdrajcy, obrzydliwi Niemcy, Żydzi, banderowcy itp. Ale za to ambasador Rosji, w obecnej sytuacji politycznej, to a jakże - "Jego Ekscelencja". :)
Nie żeby coś, ale opętania naprawdę się zdarzają. Czyli coś na rzeczy jest, ale mi brakuje kompetencji by w temat iść głębiej.
Nie musicie mi wierzyć, mój trener judo osobiście to widział. Generalnie akcja jak z filmu. Możecie mi zarzucać że gość kłamie czy coś, ale nie posądzałbym go o to.
Przy okazji jestem ateistą i nie wierzę w boga.
W ramach ciekawostki dodam, że Andrzej Rozenek na swoim kanale Lot nad kaczym gniazdem mówił, że widział UFO, ale nie chce mi się szukać tego odcinka. Mówił, że wie, że i tak mu nikt nie uwierzy, bo nie zarejestrował obrazu (widział to ze swoim ojcem), no ale widział co widział. Tutaj mam podobny przypadek z pokrewnej dziedziny.
Nawrocki nie ma szczęścia do swoich projektów ustaw.
Komisja Wenecka oceniła projekt prezydenta Karola Nawrockiego o zmianach w sądownictwie. Konkluzje są takie, że to bubel prawny - skomentował poseł Paweł Śliz, który reprezentował w trakcie obrad polski Sejm. Komisja podzieliła nasze zastrzeżenia - projekt jest fundamentalnie niezgodny ze standardami praw człowieka - przekazał przedstawiciel resortu sprawiedliwości wiceminister Dariusz Mazur.
W obradach komisji jako przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości uczestniczył wiceminister Dariusz Mazur.
"Komisja podzieliła nasze zastrzeżenia - projekt jest fundamentalnie niezgodny ze standardami praw człowieka. Komisja wprost stwierdziła, że prace legislacyjne nad projektem nie powinny być kontynuowane, jako że w wielu aspektach jest on bardziej szkodliwy dla niezależności sądownictwa niż niesławna 'ustawa kagańcowa'" - przekazał wiceminister w mediach społecznościowych.
Uczestniczący w sesji plenarnej z ramienia Sejmu poseł Paweł Śliz (Polska 2050) przekazał, że "opinia jest mocno druzgocąca" i wskazuje, że nie może być tak, że sędziowie są karani za działalność orzeczniczą oraz mają ograniczoną zdolność przynależności do stowarzyszeń.
- Wybrzmiało mocno to, że dalsze prace nad tą ustawą nie powinny być prowadzone, bo to jest bardzo zła ustawa. Nawet obecny dzisiaj reprezentant Kancelarii Prezydenta RP nie miał mocy, by przekonać sprawozdawców Komisji Weneckiej co do tej opinii - dodał Śliz.
Nawrocki pokazał już wcześniej, wetując konkretną ustawę dotyczącą sądownictwa, a następnie kłamiąc w żywe oczy na jej temat i wprowadzając w błąd swoich wyborców, że nie jest zainteresowany naprawą sytuacji. Wręcz przeciwnie: chciałby jeszcze większego podporządkowania sądów politykom. Wszyscy ludzie skupieni wokół jego kancelarii, włącznie z lobbystami i sponsorami, marzą o nietykalności. Nie bez powodu zapatrzeni są w Trumpa jak w obrazek. Na szczęście, Polska jeszcze nie przypomina USA pod tym względem. Ale jak Nawrocki rzeczywiście zyska wpływ na legislację (np. po zmianie rządu na pisowsko-konfederacki), wówczas jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby stać się oligarchią, w której bogaci i wpływowi ludzie zyskują od państwa immunitet.
No i nikt mi nie powie, że PO samo się nie prosi o odsuniecie od władzy w związku z maksymalnym oderwaniem od rzeczywistości zwykłych Polaków i kompletną znieczulicą na to jak społeczeństwo postrzega ich elitaryzm:
https://wyborcza.pl/7,75398,32851524,28-letni-koordynator-sor-w-zarobil-w-rok-1-6-mln-zl-niezgodnie.html
Jak to możliwe, że młody lekarz bez specjalizacji, ale za to radny KO, zarobił w zeszłym roku 1,6 mln zł? W Warszawskim Szpitalu Południowym jest koordynatorem, czyli faktycznym szefem SOR. "Wyborcza" ustaliła, że nie powinien nim być, gdyż nie ma specjalizacji.
Już pomijając fakt, że 28-latek powiązany politycznie ma w szpitalu (kontrolowanym przez miasto rządzone przez partię w której jest) stanowisko którego nie powinien pełnić z uwagi na brak kwalifikacji, jak to możliwe, że przy ciągłym trąbieniu o braku kasy w NFZ, koordynator SOR (nawet jakby był nim 60-letni lekarz z 35 letnim doświadczeniem) zarabia 1.6 mln zł w rok? Gdyby nawet pracował 365 dni w roku to zarabiałby ok. 4400 zł dziennie w takim wypadku.
Można? Można! Wystarczy wstawać codziennie o 4 rano, zrezygnować z sojowego latte na mieście oraz ciężko pracować i każdy może osiągnąć sukces!

Frer, twoim zdaniem to wina PO?
No ewidentnie PiS i Brauna:
- Od 2023 roku do marca 2026 roku Kacprzyk był przewodniczącym Nowej Generacji, czyli nowej młodzieżówki Koalicji Obywatelskiej.
- Na Facebooku ma dużo zdjęć z Rafałem Trzaskowskim – stoi na nich w pierwszym rzędzie, zawsze tuż obok ówczesnego kandydata na prezydenta RP.
- Od kilku lat Dawid Kacprzyk jest też radnym dzielnicy Ursus z ramienia KO
Ale ten lekarz nie ma specjalizacji :D
Z kącika humorystycznego na dobranoc:
https://x.com/rzep8/status/2066076278273278410
https://x.com/i/status/2066143343298376142
No i PiS znowu w awangardzie, a PO śpi:
https://x.com/i/status/2066135512688046508
Ktoś tam zaczyna mądrze Kaczyńskiemu podpowiadać. Podniesienie drugiego progu to już jest niemal konieczność. Jak tego PO nie zrobi, będzie miało problem. Jak zrobi, to Czarnek powie, że realizowany jest jego pomysł.
BTW:
https://x.com/i/status/2066144414167130278
Mało co mnie tak wkurwia w polityce, jak "niedasizm" Tuska i jego ministrów.
Żarty żartami, ale PiS wyczuwa nastroje. Biedni wskutek m.in. reform PiS-u (podwyższanie minimalnej itp.) i wielu innych czynników już nie są tacy całkiem biedni, ale też nie należą jeszcze naprawdę do jakiejś zamożnej klasy średniej. Dobrym przykładem są nauczyciele (oczywiście, nie wszyscy), którzy wpadają w II próg, bo wskutek braków kadrowych dostają nadgodziny. (Czasem sytuacja jest tak absurdalna, że nauczyciele odmawiają pracy w nadgodzinach, bo wejście w II próg sprawia, że niejako pracują więcej "za darmo" czy "za mniej", jeśli uwzględnić podatek). To nie są ludzie całkiem biedni, ale też nie sposób powiedzieć, że są zamożnymi średniakami. Po prostu II próg jest już za niski. PO to wie, ale... nie da się, panie. Nic się nie da. W ogóle cały system podatkowy nadaje się do reformy.
Patrzę co robi Koalicja i zaczynam coraz bardziej się przekonywać, że po wyborach PiS i obie Konfy dorwą się do władzy...
Może faktycznie Kaczor powinien spełnić swoje groźby wsadzając wszystkich kogo może do pierdla - może wtedy u tych głąbów z koalicji zaświtała by w tych durnych łbach jakaś refleksja...
Tu jeszcze trzeba uwzględnić jedną rzecz: PiS wielu obietnic nie spełnił, ale najważniejsze i najbardziej "medialne" (niekoniecznie najlepsze czy mądre) - zrealizował lub próbował zrealizować. Tusk obiecuje, ale mało co realizuje, bo jak się dorwie do władzy, to nagle wszyscy zainteresowani (którzy głosowali na PO właśnie z powodu obiecanek) otrzymują wyraźny i stanowczy komunikat, że... się nie da (choć władza w rękach PO). Np. nauczyciele już od dwóch lat domagają się (obiecanych) sensownych reform oświaty i systemu wynagrodzeń, a dostają idiotyzmy Nowackiej (która naprawdę dorównuje Czarnkowi w głupocie) oraz "vincentyzm" Domańskiego. A Tusk jak zwykle: "no wiem, rozumiem, zgadzam się, ale... no nie da się". Przykłady można mnożyć.
Obiektywnie patrząc jest to strasznie głupie. W drugi próg podatkowy wpada jedynie 8% podatników
ja wiem że każdy chce płacić niskie podatki a najlepiej wcale nie płacić ale…. może trzeba przestać płakać że w budżecie nie ma na nic pieniędzy i każdy wydatek to kolejna pozyczka?
Alternatywa są bowiem polexitowe anty-ukrainske PiS/konfa czyli bialorusinizacja Polski.
Co do podatków, to PIT w Polsce należy do najniższych w Europie. Jak chcecie mieć poważne państwo, a nie z tektury to trzeba za to płacić.
Nagłe pomoc bogatym wejdzie do narracji antysalonowego PiS-u? To nie jest tylko i wyłącznie próba przejęcia elektoratu Konfuni?
O, no I bardzo dobre pytanie tam wyżej - co na to budżet NFZ? Nawet jakby rząd przestał przepalać kasę na głupoty, to z pomocy dla artystów na zdrowie i obniżkę PIT nie uzbiera. Propagandę mają bardzo słabą, a do tego sami się podkładają, ale obiektywnie patrząc to podniesienie progu nie dotyczy masowego wyborcy, po prostu obniżenie podatków to chwytliwe hasło.
No i tak się z wami gada, panowie... Też sobie wrzucę emotkę: 🤣🙃 I tak: nauczyciele w większości zarabiają ponad 10 tys. na rękę (za etat). LOL. Tyle razy to przerabialiśmy. Jak grochem o ścianę. Jak się weźmie drugie tyle nadgodzin, to pewnie zarobi się niemal... drugie tyle, nie? ("Niemal", bo godziny nadliczbowe w zawodzie nauczyciela są gorzej płatne od "zwykłych" godzin). Tyle że będzie się pracowało nie 40 godzin, tylko np. 60-80 godzin, prawda? Czy to znaczy, że każdy nauczyciel ciągnie kilka etatów? I czy to znaczy, że tak powinno być? Zdajecie sobie sprawę, jakie są koszty społeczne (i dla uczniów, i dla nauczycieli, i dla rodziców oraz innych podatników) tego rodzaju systemu, który zmusza nauczycieli do dodatkowej pracy? "Normalne", etatowe zarobki nauczycieli są powszechnie znane i ustalane odgórnie. Cała nadwyżka to wynik niewydolnego systemu (m.in. braki kadrowe, zła siatka godzin), który zmusza ludzi do "niewolniczej" pracy, żeby mogli zarabiać tyle, ile przedstawiciele innych zawodów ze średniej półki (za etat, bez nadgodzin). I, co gorsza, nie każdy nauczyciel może wejść w ten "niewolniczy tryb" ze względu na "rejonizację" braków kadrowych oraz specyfikę nauczanego przedmiotu (ze względu na dodatkowe obowiązki trudno np. poloniście pracować na dwóch etatach).
BTW, mediana zarobków nauczycieli w Polsce wynosi około 6970 zł brutto miesięcznie (ok. 5080–5100 zł netto). "Dycha na rączkę". "Tak wynika z doświadczeń". Emotka: 🙃
W drugi próg podatkowy wpadło w 2024 r. ok. 36% nauczycieli. W tym kilka procent nauczycieli początkujących (sic!), co dobrze pokazuje, skąd się biorą tego rodzaju zarobki. Mediana jest znacznie niższa, bo osoby pracujące na etacie nie mają szans na zbliżenie się choćby do tego rodzaju kwoty. Próg przekraczają osoby z dużą liczbą nadgodzin, wieloma etatami lub jakimiś dużymi dodatkami funkcyjnymi (dyrektorzy, zastępcy).
A te "lajki" za wasze wypowiedzi dobrze pokazują, jaki stosunek ma polskie społeczeństwo do ewentualnych podwyżek dla nauczycieli, którzy zarabiają "dychę na rączkę". Krzyżyk na drogę w takim razie. I emotka: 😍
Co zaś do meritum...
Primo: wyraźnie napisałem, że konieczna jest reforma całego systemu podatkowego (zwłaszcza pod kątem lepszej progresywności i lepszej ściągalności od potężnych graczy). Po raz kolejny zachęcam do zapoznania się z propozycjami Razem (pełnym pakietem, a nie jakimiś wyimkami pod publiczkę), które dotyczą uproszczenia i uszczelnienia systemu, likwidacji pewnych przywilejów, wyższej kwoty wolnej dla niskich i średnich dochodów, podatku cyfrowego, antyspekulacyjnego, od nadzwyczajnych zysków, Tobin tax, finansowania opieki zdrowotnej, podobnego opodatkowania dochodów z pracy, kapitału i nieruchomości itd. Nie zapraszam do jakiejś szczególnej dyskusji, bo już o tym gadaliśmy, a poza tym nikt mnie nie przekona, że to, co jest teraz, można nazwać sensownym i sprawiedliwym społecznie systemem. W tym wypadku EOT. Zwłaszcza że to dyskusja akademicka w obecnej sytuacji: Razem nie cieszy się jakimś wielkim poparciem, a wetoman, który niedawno pokazał, że zablokuje wszelkie rozwiązania służące uszczelnieniu systemu (z uzasadnieniem w stylu: "nie może być tak, że przemytnik traci na przemycie"), czeka w gotowości.
Secundo: w drugi próg wpada 9-10% wszystkich podatników (rozliczających się wedle skali), czyli prawie 2,5 mln Polaków. Jeszcze ważniejszy jest jednak trend:
- 2022: ok. 3%;
- 2023: ok. 5%;
- 2024: ok. 7,6-8% (ok. 1,9-2 mln osób);
- 2025: ok. 9-10% (2,411 mln osób).
To spory wzrost. Próg 120 tysięcy nie jest waloryzowany, a wynagrodzenia (i inflacja) rosną.
Powtarzam: PiS ma dobra intuicję i jak się skutecznie zaprezentuje, to przekona pewnych ludzi do ruszenia dupy z kanapy w dniu wyborów. A legendarny już "niedasizm" PO jest jednym z kluczowych powodów, dla których nigdy na Tuska nie zagłosuję.
Co sobie planuje Razem nie ma żadnego znaczenia. Ile procent bogaczy i jakim podatkiem mieliby obłożyć, żeby na resztę wydatków starczyło 12% od, dajmy na to, 90% społeczeństwa oraz 32% od 5% "klasy średniej" i np. 48% od 5% najbogatszych ordynatorów? :)
Cała ta dyskusja pokazuje raczej patologię polityki w ogóle - każdy popiera albo hejtuje to, co mu w danym momencie pasuje. Bogaci nauczyciele, wyborcy Razem i Pis-u gardłują nagłe za podniesieniem progu dla najbogatszych, patrioci mieszają z błotem program SAFE... I tak się żyje w tej naszej wsi.
Może jednak trzeba tego Petru wziąć na ministra finansów? :)
Powtarzam: przyjdzie PiS i pokaże, że to, co było niemożliwe ze względów gospodarczo-budżetowo-społeczno-jakichś-tam, stanie się możliwe. Normalnie, cud nad Wisłą.
BTW, nie należę do grona "bogatych nauczycieli", nie wpadam w szkole w drugi próg podatkowy (w mojej placówce chyba tylko jeden "normalny" nauczyciel wpada), a i tak uważam, że trzeba go zmienić. To tyle a propos prywaty. :)
BTW nr 2, określić "bogatym" jakiegoś człowieka, który zarabia 10 tysięcy, pracując na *dwóch etatach*... niezły żart. Udał ci się.
- 2022: ok. 3%;
- 2023: ok. 5%;
- 2024: ok. 7,6-8% (ok. 1,9-2 mln osób);
- 2025: ok. 9-10% (2,411 mln osób).
10% podatników i 36% nauczycieli. Jakie można wnioski wyciągnąć z tych dwóch liczb...
A już nawet mi się nie chce odnosić do tego, że obi muszą pracować PONAD ETAT! Ja też pracuję od rana do wieczora i żeby wpaść w drugi próg musiałbym wyciągać od ludzi miesiąc w miesiąc prawie 20k żeby opłacić wszystkie swiadczenia, których te 36% osób nie musi płacić.
Najdziwniejsze jest to, że próbujesz obrócić w jakiś padywno agresywny żart dane, ktore sam podałeś. Dycha na rączkę. W 36% przypadków. Co jest zatem nie tak w tym, o czym ja mówiłem, że mam tego rodzaju doświadczenia?
Grabarzu, dobrze zrozumiałem? Jako prawnik (z co najmniej kilkuletnim doświadczeniem i chyba prywatną praktyką) pracujesz "ponad etat" (dajmy na to 60 godzin) i zarabiasz mniej niż 10 tys. zł miesięcznie (nie wpadasz w drugi próg)?
BTW, mediana zarobków w zawodzie adwokatów w Polsce to 10 450 zł brutto (ok. 7 400-7 600 zł netto na etacie), a średnia ok. 11-13 tys. Wiem, że ten zawód charakteryzuje się mocnym zróżnicowaniem. Szkoda, że trudno o dane na temat czasu pracy w powiązaniu z zarobkami. Tak czy inaczej, to znacznie więcej niż mediana nauczycieli.
Co jest zatem nie tak w tym, o czym ja mówiłem, że mam tego rodzaju doświadczenia?
A ja mam takie doświadczenia, że zdecydowana większość nauczycieli (także z dużym doświadczeniem zawodowym) nie tylko nie wpada w drugi próg, ale zarabia znacznie, znacznie mniej niż 10 tys. zł miesięcznie.
obi muszą pracować PONAD ETAT! Ja też pracuję od rana do wieczora
I uważasz to za normalne, że nauczyciel w kraju będącym 20. gospodarką świata zarabia gorzej ("realnie", biorąc pod uwagę siłę nabywczą) niż nauczyciele w krajach niebędących 20. gospodarką świata? To normalne, że nauczyciel musi brać godziny nadliczbowe, dwa etaty itp. (o ile może), żeby zarabiać w miarę sensowne pieniądze (np. 8-10 tys. zł)? Moje oburzenie cię dziwi? Ze względu na dowód anegdotyczny (czyli twój casus)? To już nawet ten liberał Tusk przyznaje, że - gdy idzie o system płac w zawodzie nauczycieli - mamy problem (ale, oczywiście, "nic się nie da zrobić").
W uk jakieś 18% wpada w drugi próg (40%) a w 45% jakieś 3%
Co ja bym dał aby płacić polskie podatki ;)
nauczyciele akurat mają podobnie, większość w progu podstawowym, tyle że ten w uk to 20%.
Co ja bym dał aby płacić polskie podatki ;)
No dobra, juz wiemy, ze jestes krezusem, zarobki tez pewnie przeliczasz na zlotowki?
a polskie podatki mozesz placic jak sie przeprowadzisz do Polski, jak bedziesz dalej pracowal w UK to nawet bedziesz placil polskie i angielskie.
I tak, bez problemu mogę powiedzieć i wielokrotnie mówiłem, że są miesiące, w których do danin dopłacam. Mnóstwo osób zresztą też rezygnuje z tego zawodu z dokładnie przyczyn finansowych.
BTW, mediana zarobków w zawodzie adwokatów w Polsce to 10 450 zł brutto (ok. 7 400-7 600 zł netto na etacie), a średnia ok. 11-13 tys. Wiem, że ten zawód charakteryzuje się mocnym zróżnicowaniem.
Co dokładnie znaczy brutto? Przed uiszczeniem skladek zusowskich? Czy przed dodatkowo vatem? Adwokat nie moze byc na etacie
Taki mundry a nie wie że nie ma podwójnego opodatkowania. Nigdzie też nie pisałem że jestem krezusem, nie dodawaj. Pisałem że łapę się w definicję henry’ego.
VAT-u naliczanego klientowi się nie wlicza do tego rodzaju zestawień (mediany). Chodzi o możliwie akuratne porównywanie zarobków w różnych zawodach, więc tworzy się "ekwiwalenty etatowe". Brutto w zestawieniach to przychód "netto" (po odliczeniu VAT), ale przed ZUS-em. Dlatego podałem też "normalną" kwotę netto. Która również jest wyższa od mediany nauczycieli (netto). A przecież od mojej pensji brutto też się odlicza ZUS, żeby uzyskać netto. I nie mogę sobie odliczyć kosztów związanych z wykonywaniem zawodu (a są spore). Itd. Serio próbujesz udowodnić, że zarabiasz gorzej niż przeciętny nauczyciel? :) Pamiętaj też, jaki jest (gdy idzie o zarobki) późniejszy etap drogi zawodowej w twojej profesji i w profesji nauczyciela.
Czy to jest normalne?
No ty mi powiedz. Jesteś w stanie określić, ile byś (pi razy drzwi) zarabiał netto, gdybyś się ograniczył do 40 godzin tygodniowo (etat)? Skoro byś nie wpadał w drugi próg (o ile dobrze zrozumiałem), to byłoby to raczej 5-6 tysięcy (jak przeciętny nauczyciel) czy np. 8-9 tysięcy? Bo wiesz, gdyby dziś nauczyciel (nawet mianowany) zarabiał na etacie 9 tysięcy, to bym uznał, że mamy do czynienia z sytuacją w miarę "normalną". :)
Nie wiem czy do końca to się sprzeda wbrew pozorom.
Otóż ja się na drugi próg łapię i to w miarę szybko, bo w połowie roku, a czy obietnica jego podniesienia przekonuje mnie do głosowania na PiS? No niezbyt. I wątpię by takich ludzi było dużo.
Secundo: w drugi próg wpada 9-10% wszystkich podatników (rozliczających się wedle skali), czyli prawie 2,5 mln Polaków. - niby tak, ale część z nich łapie się na niego z dwa miesiące w roku. Co więcej rozliczając się z małżonkiem, przez co dostają realny zwrot części lub nawet całości nadpłaconej kasy. Więc realną różnicę powyżej tych 2k rocznie to robi góra połowie z tej liczby o ile nie mniej. No chyba, ze oboje małżonków zarabia zauważalnie powyżej 120k rocznie. Ale takich ludzi nie ma już aż tak wielu.
I osobiście bym na podniesieniu drugiego progu skorzystał, bo mam powyżej 240k brutto rocznie, więc nawet rozliczając się z żoną wpadam, ale dla zdecydowanej większości Polaków ta sprawa ma naprawdę abstrakcyjne znaczenie, nie przeceniałbym jej. No chyba, że posłuży jako skuteczna gra na demobilizację elektoratu koalicji, bo przepływów głosów z koalicji do PiS z tego powodu raczej nie wróżę.
Realnie największa zmianą byłyby sensowne reformy rynku nieruchomości (tutaj ani PiS, ani KO, ani Konfa nie chcą nic zmienić). W drugiej kwestii, czyli rynku energii coś się ruszyło, ale miną lata zanim przyniesie efekty.
Tak samo z tymi 11k brutto patrzac na oko to minus 20% i minus prawie 3kola wychodzi lekko ponad 6.
I znowu wracam tez do tych twoich mitycznych kosztow - moze i moge sobie je odliczyc ale tez musze je poniesc. Nie musisz placic za biuro. Skladek na swoja grupe. Nie musisz miec lexa za 10 tysiecy rocznie. Drukarek ktore musza drukowac ryze na raz.
Może powinniśmy po prostu opodatkować polityków mocno. Albo jeszcze lepiej. Niech politycy pracują za minimalną krajową ,brak kasy za dojazd do sejmu , wszystko z własnych niech płacą i raz dwa ci wszyscy politycy będą musieli martwić się o to jak ludziom się żyje w kraju.
Średnia krajowa nie jest złym wynagrodzeniem w takim wypadku. Ba, mogliby zarabiać nawet więcej, byleby z roboty byli solidnie rozliczani.
Kiedy dzisiaj oglądałem jak płonęła Peczerska Ławra to zastanawiałem się jaki trzeba mieć upodlony umysł aby popierać ten zbrodniczy kraj jakim jest Rosja Putina. Do was mówię chłopcy i dziewczęta z konfederacji, do was mówię. Batyr pojechał do pomarańczowego klauna i pluł, jak to ma w zwyczaju, na rząd. Jakiego marnego reprezentanta ma moja Ojczyzna. Nie widzicie tego, że mogą płonąć kościoły w Warszawie za moment? A nie bo Miler powiedział na youtubie, że Rosja to kraj pragnący pokoju i na nikogo nie będzie napadać. To kolejne objawienie prawd dla Konforuskich poza Krzyśkiem i tym drugim czerwonoskórym typem.
spoiler start
To nie żadne " przymilanie '.To racjonalna ocena rzeczywistości .Na Ukrainie jest od czasu " majdanu " bardzo agresywnie budowane nowe państwo żydowskie .Jest prowadzona polityka nienawistnej propagandy przeciwko Rosjanom a też i wszystkim narodom Słowiańskim .We Wschodniej Ukrainie ludność rosyjska była prześladowana i mordowana ,bez żadnego powodu .Gdyby nie te ataki i jawnie budowanie wrogiej struktury wobec narodów Słowiańskich na ziemiach Ukrainy ,wojna by nigdy nie wybuchła . Musimy zdawać sobie sprawę z jej źródeł i konsekwencji ,które niesie . Nie jest i nigdy nie bedzie w interesie Narodu Polskiego wspieranie ideologii faszystowskich , ban derowskich i syjonistycznych ,gdyż dewastują one nie tylko pamięć historyczna wszystkich narodów świata ,ale stanowią śmiertelne zagrożenie istnienia biologicznego na Ziemi .To ideologie bandyckie ,ktore muszą być zwalczane wszędzie ,gdziekolwiek kiełkują .Konfederacja Korony Polskiej podjela rzucona współczesnemu światu tę bandycka rękawice i szuka wszędzie ,gdzie to możliwe sprzymierzencow i sojuszników .To jasne ,że Rosja jest współcześnie ,wraz z Iranem jedynymi na świecie obrońcami ludzkiej cywilizacji .Nie zmieni tego żadna wroga i plugawa propaganda . Sojusz NATO stanął po stronie banderyzmu i syjonizmu .Naród Polski nigdy nie znajdzie się po takiej stronie ,wbrew różnym kreaturom sprawującym w Polsce władze polityczna Mogliśmy obserwować naszych śmiertelnych wrogów na naszej Ziemi , gdy ogłosili " Covid 19" , w istocie atak militarny przeciwko Narodowi Polskiemu pod pretekstem propagandowym rzekomej ochrony przed choroba ,która nigdy nie bylob ,bo opisane propagandowo jej przyczyny nigdy nie zaistniały . Naród Polski przed tą formą agresji musi się bronić .Jestem pewien ,że Konfederacja Korony Polskiej zdoła przyczynic się swoją działalnością do upadku bandyckich ideologii i ułożenia dobrosąsiedzkich wszelkich stosunków z narodami sąsiednimi i wszystkimi ,które stoją na gruncie Karty Narodow Zjednoczonych -- jej ducha i celu powstania tej organizacji międzynarodowej .Zapisy tej Karty legły u podstaw także powstania Ukrainy i Izraela -- państw ,które realnie te idee tam zawarte gwałcą jawnie ,bezczelnie ,co jest niemożliwe do zaakceptowania dla każdego kto stoi na gruncie tego podstawowego prawa międzynarodowego .
spoiler stop
Podsumowanie wczorajszej dyskusji o podatkach:
https://x.com/i/status/2066610068859007289
To też dobre:
https://x.com/i/status/2066428017056891387
To polityczne złoto dla PiS do spotów wyborczych.
Sprawdzałem oferty w Gdańsku i bez nadgodzin ale z dodatkami nauczyciel mianowany (dla niezaznajomionych środkowy poziom z trzech) ma średnio pod 7k brutto (od 6k do 8,5k zależnie od przedmiotu i poziomu nauczania). Z nadgodzinami 8k w górę. To już nie brzmi źle.
Więc na główny problem w oświećcie raczej plasuje się teraz nie tyle co brak kasy a kwestie organizacyjne, programowe itd.

Więc na główny problem w oświećcie raczej plasuje się teraz nie tyle co brak kasy a kwestie organizacyjne, programowe itd.
To jakiś żart? Nauczyciel dyplomowany (najwyższy szczebel kariery) z dodatkiem stażowym (w moim przypadku 20% wynagrodzenia) zarabia 5-6 tysięcy na rękę. Mój przelew z czerwca za etat to 5568.80 zł. I to wszystko po 30% podwyżek po objęciu władzy przez PO.
Zarobki to jeden z najważniejszych problemów w oświacie. Trzeba patrzyć na kwotę bazową, a nie na różnego rodzaju dodatki czy nadgodziny, które jednego roku są, a drugiego roku - nie. Stała jest tylko pensja za etat plus dodatek stażowy (rosnący maksymalnie do 20% wynagrodzenia przez 20 lat pracy). Nauczyciel nie może sobie wziąć nadgodzin, żeby dorobić. Może tylko nadgodziny dostać, jak szkoła ma tego rodzaju możliwość. Raz ma, raz - nie ma. Raz ma wychowawstwo, raz - nie ma. Raz dostanie jakąś nagrodę pieniężną (np. dyrektora), raz - nie dostanie. I tak dalej. Zafiksowaliście się na tych 30%, a to nie jest "stała" część puli nauczycielskiego zasobu. Jednego roku ktoś się wbija w drugi próg, a w kolejnym roku - już się nie wbija. Co więcej, informacje o zarobkach dotyczą nie tylko nauczycieli przy tablicy, ale też wysoko postawionych urzędników (dyrektorzy, urzędnicy w kuratoriach, wizytatorzy itp.). Oni też są traktowani jak "nauczyciele" w tych tabelkach i zawyżają średnią.
I jeszcze jedno: nauczyciel nie może zrobić "kariery" (w szkole), która zaznaczy się istotnie w jego wypłacie. W zawodzie osiągnąłem właściwie wszystko (poza profesurą). Mam odznaczenia, medale, nagrody, wyniki, dodatkowe kwalifikacje, uznanie środowiska itp. A pasek wypłaty wygląda tak, jak wygląda. Dotarłem do maksymalnego pułapu (etat + 20%). Finito. Teraz mogę liczyć w pracy tylko na doraźny zarobek (czasem wychowawstwo, czasem nadgodziny, czasem nagroda dyrektora, czasem niewielki dodatek motywacyjny itp.). Ale to nie jest właściwie zależne od moich osiągnięć czy kompetencji - może poza nagrodą dyrektora, choć ona jest uznaniowa i niewielka (np. 500-1500 zł w skali roku). To premiuje nieróbstwo i działanie zgodne z zasadą "jaka płaca, taka praca".
W skrócie: cały system płac należy całkowicie zreformować (i powiązać ze wskaźnikami gospodarczymi). Związki zawodowe domagają się tego cały czas od kilku lat. Ale wedle Tuska - "nic się nie da zrobić".
Ktoś po szkole i z ogromnym doświadczeniem i z długim stażem po przejściu całego procesu aż do egzaminu nauczyciela dyplomowanego, ktoś kto ma odpowiadać za postrzegania świata przez następne pokolenie powinien dostawać 7 brutto i to jest cooooool:)
😁
A więc pozostaje tutaj otwarte pytanie, ile spośród tych 36% nauczycieli zarabiających powyżej 120k rocznie to prawdziwi nauczyciele. Bo zarobki na poziomie 120k brutto to jest dziewiąty decyl. Może problemem jest przerośnięta administracja wysysająca pieniądze.
Kolejną kwestią jest absurd karty nauczyciela, ponieważ definiuje ona sztywne zarobki, tak w dużych miastach by zaoferować wyższe wynagrodzenia konkurencyjne w dużych miastach samorządy oferują stałe dodatki do pensji, których nie należy pomijać bo są one obejściem głupoty jaką są sztywne zarobki w skali kraju i są integralną częścią wynagrodzenia. Przykładowo w Gdańsku za wychowawstwo doliczane jest dodatkowo 500zł brutto do stawki z karty, oraz dodatkowe minimum 3% do wynagrodzenia (na fundusz przeznaczone jest 10% wartości podstawowych wynagrodzeń, więc standardowo jest to więcej niż minimum, średnio właśnie po 10%), w klasach integracyjnych są dodatkowe bonusy stałe. Do tego w szkołach prowadzonych przez stowarzyszenia są dodatkowe dodatki. Dalej fundusz przedemerytalny i premie za zwiększona odpowiedzialność we wszystkich szkołach publicznych.
Fakt, ze samorządy muszą tak kombinować świadczy o głupocie stałych wynagrodzeń w kraju, bo ta sama pensja w Warszawie i na Podlasiu pozwala na zupełnie inny poziom życia. Tak więc trudno ignorować dodatki, gdy potrafią one stanowić sporą część wynagrodzenia co miesiąc.
Ktoś po szkole i z ogromnym doświadczeniem i z długim stażem po przejściu całego procesu aż do egzaminu nauczyciela dyplomowanego, ktoś kto ma odpowiadać za postrzegania świata przez następne pokolenie powinien dostawać 7 brutto i to jest cooooool:)
Według statystyk średnie zarobki nauczyciela dyplomowanego w Polsce to 10 300 zł brutto. 6400 brutto, to jest minimalne wynagrodzenie.
I ja nie mam problemu z tym by nauczyciele zarabiali lepiej. Po prostu coś w tej narracji (statystyki vs. to co mówią nauczyciele) się nie spina. Albo mamy sytuację jak pośród lekarzy gdzie jakaś część wyciąga dużo ponad średnia i zawyża statystyki albo coś innego tutaj nie gra. Osobiście obstawiam też wspominaną powyżej kwestię zróżnicowanie zależnie od samorządu, bo jedne dopłacają do wynagrodzeń sporo a inne nie.
Ciekawy jestem skąd ten rozstrzał.
Elathir, wyjątkowo dziwnie opisujesz wynagrodzenia nauczycieli, biorąc przypadki szczególne za regułę. Po kolei:
Na pensję nauczyciela składają się:
*elementy stałe:
- wynagrodzenie za etat,
- dodatek stażowy,
- dodatek wiejski (tylko w miejscowościach do 5 tys. mieszkańców, relikt komunizmu);
*elementy zmienne/tymczasowe:
- wynagrodzenia za godziny nadliczbowe;
- dodatek za wychowawstwo;
- dodatek motywacyjny;
- nagrody itp.
Nauczyciel u kresu drogi swojej kariery (dyplomowany) zarabia ok. 5-6 tysięcy na rękę. To jest wynagrodzenie. Reszta to bonusy, które czasem się pojawiają. Czasem. To nie jest stały element wynagrodzenia.
Przypadek Gdańska nie jest reprezentatywny dla całej Polski. To jakiś "pakiet premium" (ale też nie dla wszystkich). Większość nauczycieli w Polsce nie otrzymuje pieniędzy z funduszu premiowego, dodatku za warunki pracy, premii prezydenta miasta itp. Co więcej, bonusy, o których mówimy, nawet w Gdańsku nie dotyczą wszystkich nauczycieli. Fundusz emerytalny jest tylko dla części pracowników i to tylko maksymalnie dwa lata przed emeryturą. Nie wszyscy otrzymują nagrody dyrektora/prezydenta. Nie wszyscy pracują w klasach integracyjnych. Nie wszyscy otrzymują dodatek za wychowawstwo. Nie wszyscy otrzymują dodatek motywacyjny w wysokości 10%.
Nie może być tak, że pensja nauczyciela w różnych regionach Polski zależy od widzimisię wójta czy burmistrza. Bo samorządy wcale chętnie nie składają się na nauczycieli. Wręcz przeciwnie. Doskonale o tym świadczyła zeszłoroczna afera z zapłatą za całodobową pracę na wycieczkach. Nauczyciele muszą ciągle żebrać o należne wypłaty i zakładają w sądach sprawy przeciwko właśnie samorządom, które zalegają z wypłatami albo tak interpretują przepisy, żeby płacić nauczycielom jak najmniej. (Nie ma dokładnych danych, ale jak szukałem w Sieci szacunków, to AI wypluło, że chodzi nawet o kilkanaście tysięcy takich spraw w ostatniej dekadzie). W wielu szkołach dodatek motywacyjny wynosi np. kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a nagroda dyrektora za wyjątkową pracę (przyznawana raz w roku) to np. tysiąc złotych.
5-6 tysięcy za pracę na pełnym etacie dla ludzi, którzy muszą mieć ogromne kompetencje (naukowe, metodyczne, pedagogiczne, psychologiczne), ponoszą ogromną odpowiedzialność (także prawną) i wykonują pracę o tak wielkiej użyteczności społecznej, to przecież nieśmieszny żart. Dlatego byłem zdziwiony twoją wypowiedzią. Z uwagi na pracę z dziećmi zawód nauczyciela jest ponadto dosyć specyficzny i jakościowo "wrażliwy", gdy idzie o nadgodziny i ponadwymiarowe obowiązki. Nie bez powodu ustalono pensum w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy i nie bez powodu wprowadzono blokadę maksymalnej liczby godzin nadliczbowych w danej placówce. Chodzi przecież o nasze dzieci. Każda godzina nadliczbowa odbija się na jakości prowadzonych zajęć, a w tym momencie system wręcz wymusza na nauczycielach podejmowanie dodatkowej pracy poza szkołą lub właśnie jechanie na nadliczbówkach. Nic dziwnego, że mamy teraz boom na korepetycje, skoro w szkołach sytuacja jest tragiczna, gdy idzie o warunki pracy.
W skrócie: gdybym nie miał dodatkowych źródeł utrzymania, musiałbym żyć od pierwszego do pierwszego i ograniczyć do zera fundusze na ciągłe dokształcanie się, które w moim zawodzie jest wymogiem podstawowym. A mieszkam na wsi, a nie w mieście. I jestem uznanym nauczycielem z dorobkiem i najwyższym stopniem awansu. Sytuacja jest chora. Oczywiście, póki nie dojdzie do jakiegoś tąpnięcia, to wszyscy będą udawać, że nic złego się nie dzieje. Zawsze można poprosić emeryta, żeby jeszcze z rok pouczył w dwóch-trzech szkołach, zanim znajdzie się na jego miejsce jakiś młody frajer.
Po prostu jestem ciekawy, jak myślisz skąd się bierze?
No i tak, wiem że przypadek Gdańska to nie jest standard, różne stale programy motywacyjne z sensowną kwotą to domena kilku największych miast a w reszcie kraju idzie o nich zapomnieć.
Moja wypowiedź odnosiła się do podanej rzekomej średniej, gdzie 10k brutto nie brzmi jakoś szczególnie źle dla dyplomowanego (a to ponad połowa nauczycieli). 7k brutto to faktycznie za mało.
którzy muszą mieć ogromne kompetencje (naukowe, metodyczne, pedagogiczne, psychologiczne)
Z tym musza to bym nie przesadzał, niestety ale w życiu spotkałem świetnych nauczycieli jak i skrajnie niekompetentnych (łącznie z absolutnym brakiem wiedzy z przedmiotu, którego uczyli). Akurat brak wynagrodzenia opartego o realne wyniki, starania i kompetencję a skupienie się głównie na stażu pracy jest trochę patologią naszej oświaty. Młodzi ambitni nie są nagradzani jak należy a niekompetentni ale ze sporym stażem mogą zarabiać więcej bo niekompetencję okazują dłużej. Oczywiście z tym, że jest to praca bardzo istotna się całkowicie zgadzam. Osobiście widziałbym podwyżki raczej w systemie oderwanym od stażu pracy a związane z oceną jakości pracy.
Zresztą właśnie brak sposobu na uzyskanie podwyżek przez wzgląd na włożoną pracy i jej efekty jest jedną z przyczyn zniechęcających absolwentów szkół do zawodu nauczyciela.
Doskonale wiesz, że średnia to nie jest dobry wskaźnik w przypadku tak zróżnicowanych zarobków. Wyżej podawałem medianę, która w Polsce wynosi około 6970 zł brutto miesięcznie (ok. 5080–5100 zł netto). I to jest właśnie zarobek zdecydowanej większości nauczycieli w Polsce. Dramat.
Średnią zawyżają zarobki osób, które nie pracują przy tablicy (urzędnicy), ale mają stopień zawodowy nauczyciela, a także nauczyciele, którzy pracują na dwa etaty lub dostają jakiś wypasiony pakiet dodatków. Ale to nie jest standard i to nie jest większość. Dlatego nie można powiedzieć, że w szkołach nauczyciele zarabiają in pleno przyzwoicie i że zarobki nie są bolączką polskiej edukacji.
Ale nawet jeśli przyjmiemy, że 30% procent nauczycieli zarabia przyzwoicie, to przecież 70% - już nie. Mało tego, osoby zarabiające przyzwoicie, muszą pracować na dwa etaty. To nie jest normalne. Co więcej, osoba, która zarabia przyzwoicie w roku 2026, może już nie zarabiać przyzwoicie w roku 2027, choć ma to samo stanowisko w tym samym miejscu pracy. Innymi słowy, to nie jest tak, że 30% nauczycieli zarabia dobrze. To jest tak, że 30% nauczycieli zarabia dobrze w tym konkretnym roku. W następnym to będą już inne (nie te same) osoby.
Paradoks: zyskując większe doświadczenie i kompetencje, możesz zarabiać coraz mniej. Komponent ludzki zbioru 30% nie jest stały. Bo zarobki nie zależą od kompetencji czy wkładu pracy, tylko od tego, iloma godzinami nadliczbowymi dana szkoła dysponuje w danym roku. Ktoś, kto teraz dostaje np. 10 tys. na rękę, za rok będzie dostawał 5 tysięcy. I nie ma na to właściwie żadnego wpływu.
Ten brak stabilności i finansowego wspinania się po szczeblach kariery ma katastrofalne skutki dla przyszłości polskiej edukacji. I dlatego nie można oceniać zarobków nauczycieli jako wystarczających na podstawie zmiennych składników wynagrodzenia. A jest jeszcze lepiej: pracując więcej, możesz zarabiać mniej. Właśnie że względu na drugi próg podatkowy. Dlatego np. u mnie w szkole nauczyciel, któremu zaproponowano więcej godzin nadliczbowych (z uwagi na braki kadrowe), odmówił, bo wyliczył, że w tym konkretnym przypadku po wejściu w drugi próg dostanie na rękę właściwie tyle samo kasy, ile zarobiłby, nie przyjmując dodatkowych obowiązków. Gra niewarta świeczki.
Co zaś do kompetencji nauczycieli... Właściwie nie sposób tego ocenić przy użyciu jakichś obiektywnych mierników. To zawód (w tym konkretnym kontekście) dość wyjątkowy, bo umiejętności nauczyciela nie przekładają się w prosty czy bezpośredni sposób na jakieś wymierne efekty. Wyniki egzaminów absolutnie o niczym nie świadczą. Bo czasem większych umiejętności wymaga praca z uczniem słabym, którego uda się wyprowadzić z dwójek na tróje, niż prowadzenie geniusza ku olimpijskim sukcesom. Poza tym w naszych czasach na sukces ucznia składa się również praca korepetytorów czy rodziców. I wreszcie: nauczyciel nie ma żadnego wpływu na to, jacy uczniowie (z jakim potencjałem) trafią w jego ręce.
Na razie dla mnie, po wielu latach doświadczeń zawodowych, najlepszym (choć nieobiektywnym) wskaźnikiem jakości pracy nauczyciela jest opinia uczniów. Także tych, którzy - już jako ludzie dorośli - odwiedzają mnie po latach w szkole. I dlatego bardziej od wszelkich ministerialnych medali czy nawet nagród dyrektora, których mam już chyba z mendel, cenię sobie wewnątrzszkolne i przyznawane przez uczniów nagrody nauczyciela roku. I niezmiennie od lat (także na tym forum) radzę uważać na szkoły, które szczycą się przede wszystkim tym, że zajmują wysokie miejsca w jakichś idiotycznych rankingach. Bo na ich "sukces" pracują zazwyczaj nauczyciele z innych szkół (na korepetycjach). Zachęcam natomiast do oddawania dzieci do szkół, gdzie panuje przyjazna atmosfera i gdzie nie urządza się wyścigu szczurów, tylko się uczy.
bo wyliczył, że w tym konkretnym przypadku po wejściu w drugi próg dostanie na rękę właściwie tyle samo kasy, ile zarobiłby, nie przyjmując dodatkowych obowiązków. Gra niewarta świeczki.
To się akurat nie spina, owszem podatek jest wyższy, ale to nie 100%. Co mi te wyliczenia śmierdzą. Tj. rozumiem, ze mogło mu się nie chcieć bo zysk netto byłby zbyt niski. Obstawiam jednak raczej, ze nie rozumie jak działają progi podatkowe i myślał, że drugi próg jest od całej pensji co by dobrze o nim jednak nie świadczyło.
Ten brak stabilności i finansowego wspinania się po szczeblach kariery ma katastrofalne skutki dla przyszłości polskiej edukacji. - i to jest bardzo sensowny argument, z którym musze się w 100% zgodzić, brak stabilności dochodów jest bardzo dużym problemem.
Doskonale wiesz, że średnia to nie jest dobry wskaźnik w przypadku tak zróżnicowanych zarobków. Wyżej podawałem medianę, która w Polsce wynosi około 6970 zł brutto miesięcznie (ok. 5080–5100 zł netto). I to jest właśnie zarobek zdecydowanej większości nauczycieli w Polsce. Dramat. - ok, masz rację. Jednak jak już pisałem, nie mam nic przeciwko podwyżką, ale nie powinny one być podwyżką wynagrodzenia minimalnego, ale skupione na nagradzaniu tych co się starają. Zamiast premii motywacyjnych to podwyżki motywacyjne (nauczyciel, który się wykaże w danym roku 1-2% do podstawy pensji od tej pory już na stałe i budżet na te podwyżki na tyle duży, by można było nagrodzić nimi wszystkich wykazujących się nauczycieli choćby to była połowa kadry rokrocznie) i to niezależnie od podwyżki inflacyjnej (ta też powinna być dla każdego, może z wyjątkiem tych co zawalili po całości). Wszystko po to by promować jakość, bo dosypanie kasy do stawki podstawowej jej nie promuje. Może zatrzymać odpływ z zawodu, ale niekoniecznie tych najlepszych.
Co zaś do kompetencji nauczycieli... Właściwie nie sposób tego ocenić przy użyciu jakichś obiektywnych mierników. To zawód wyjątkowy, bo umiejętności nauczyciela nie przekładają się w prosty czy bezpośredni sposób na jakieś wymierne efekty.
Co do kwestii oceny, jakość każdej pracy idzie ocenić, nie zawsze jest to proste ale zawsze jest to możliwe. Oczywiście taka ocena musi być wieloskładnikowa, sama ocena wyników egzaminów nie ma sensu, bo nauczyciele w renomowanych szkołach z dobrymi uczniami będą premiowani, więc trzeba dorzucić też punkty za postępy uczniów, ocenę przez uczniów, przygotowanie do wydarzeń międzyszkolnych (konkursy, olimpiady, panele dyskusyjne itd.), terminowość i rzetelność, to jak uczniowie będą sobie radzić na kolejnych etapach edukacji i masę innych składowych zapewne. Ale nie ma opcji, że nie da się tego ocenić, bo przecież skądś wiesz, że robisz dobrą robotę lub złą.
Problem jest to, ze u nas budżetówka w ogóle nie ogarnia idei mierzenia efektywności pracowników i zadowala się durnymi ale prostymi do wyciągnięcia statystykami, znając życie w firmie IT mierzyliby efektywność po ilości napisanych linii kodu. Ale to jest problem kuratoriów itd. Rzetelny system oceny na pewno da się stworzyć, jego dogranie zajmie minimum kilka lat, ale jest to możliwe. Bo jak nie jest oznaczałoby to, że nauczanie w Polsce jest całkowicie chaotyczne i nauczyciele nie wiedza co robią, a w to nie wierzę. Tym bardziej, że system ten nie musi być jakoś bardzo szczegółowy w ocenie, ot ocena 3-poziomowa. Wysoka jakość, dostateczna jakość, niedostateczna jakość. Tym z wysoką dajemy podwyżki niewielkie, ale regularne, rok roczne + inflacyjną. Tym z dostateczną tylko inflacyjną, a tym z niedostateczną nie dajemy w cale lub poniżej inflacyjnej. I niech się nawet połowa nauczycieli łapie na tą wysoką co roku, byleby motywowało to do starania się i ogarniania tego co się robi.
Bo jak już pisałem, spotkałem nauczycieli totalnie zielonych w dziedzinie, której nauczali, bez podstawowej wiedzy czy to jako uczeń, czy dorabiając na studiach jako korepetytor i poprawiając po nich. Po prostu trudno mi to zaakceptować, że oni mogą zarabiać lepiej od tych co sie starają bo mają większy staż i zdali jakiś tam egzamin nie wiem jak.
Obstawiam jednak raczej, ze nie rozumie jak działają progi podatkowe
Doskonale rozumie. To nie tylko nauczyciel, ale również księgowy. :) I wszystko spina się w tym sensie, że zysk nie jest opłacalny, jeśli chodzi o wkład (całorocznej) pracy. Kiedyś zapytam, o co dokładnie chodziło, jakie były wyliczenia itd., i dam znać.
I tak na szybko: system rzetelnej oceny nauczyciela byłby straszliwie skomplikowany i musiałby uwzględniać kilkadziesiąt płaszczyzn działania oraz różnorodne konteksty (społeczne, środowiskowe itd.). Wynika to ze specyfiki pracy nauczyciela (z różnymi uczniami w różnych miejscach/placówkach), która obejmuje bardzo wiele diametralnie różnych elementów procesu edukacyjnego (obowiązków) i wiąże się z szeregiem kompetencji prakseologicznych, merytorycznych, pedagogicznych, metodycznych itp. Żeby tego rodzaju indywidualnej oceny dokonać w przypadku każdego nauczyciela i z pominięciem uznaniowości (i kolesiostwa ze strony dyrektorów), trzeba byłoby zatrudnić dodatkową armię urzędników do monitorowania wszystkich czynności w ramach pracy pedagogicznej i przy okazji obciążyć nauczycieli ogromem dodatkowej pracy "papierologicznej", co jeszcze bardziej pogorszyłoby jakość nauczania. (A sami dyrektorzy już teraz nie są w stanie wydostać się spod biurokratycznej prasy, która ciśnie tak, że nikt nie chce pełnić funkcji kierowniczych w szkołach i samorządy biorą ludzi z łapanki)*. Masakra. Dlatego, jak pisałem, najbardziej sensowna jest na razie jakaś wypadkowa opinii uczniów, rodziców, współpracowników i dyrekcji (z naciskiem na uczniów). Wszelkie dotychczasowe metody oceny pracy nauczyciela (od dekad) okazały się nieskuteczne, korupcjogenne, niesprawiedliwe i prowadziły do nadmiernego zbiurokratyzowania pracy. Chodzi m.in. o lekcje pokazowe, godne pożałowania egzaminy na stopnie awansu zawodowego, opasłe teczki awansów (dokumentowanie wszystkich czynności w pracy) i tym podobne banialuki.
Innymi słowy, konieczne są ogromne, systemowe reformy, które uwzględnią wiele elementów działalności szkół i pracy nauczycieli. Powinniśmy się w tej materii uczyć od innych, a nie wynajdować koła na nowo. Wystarczy sprawdzić, jak np. Skandynawowie doszli do tego, że społeczna ranga nauczycieli nie odbiega znacząco od rangi lekarzy i jak to wpłynęło na jakość edukacji oraz poziom zadowolenia społecznego. Oczywiście, nie mam żadnych złudzeń, że nagle polscy politycy pójdą w tej materii po rozum do głowy. Ludzie pokroju Tuska, czyli fanatycy "niedasizmu" społecznego, nie nadają się do tego, żeby poprawiać sytuację polskiej oświaty, a tym samym - ogólny poziom kompetencji społecznych w naszym narodzie.
*Ciekawostka: dyrektorzy maja już tyle obowiązków, że często nie są w stanie nawet pobieżnie monitorować pracy wszystkich nauczycieli. Dlatego nierzadko się zdarza, że dyrektor prosi nauczyciela, żeby sam napisał sobie zarys oceny pracy albo wniosku o nagrodę czy odznaczenie. :) Jak widać, system jest bardzo chory.
To nie brzmi dobrze.
No i nie przesadzałbym tutaj z wyjątkowością pracy nauczyciela, w tym aspekcie, bo to samo można powiedzieć o dużej liczbie zawodów, jak ocena pracy lekarza choćby, w zasadzie niemal każda praca z ludźmi bardziej złożona. I tak, w wypadku prywatnych firm czy własnej działalności często weryfikuje to po prostu rynek. Jednak jestem przekonany, że jakoś sensownie powinno dać się to zmierzyć, możliwe, ze dopiero po uporządkowaniu innych spraw, ale zestawienie wyników uczniów w egzaminach, zmian w wynikach uczniów (poprawa / pogorszenie), oceny przez uczniów, rodziców, innych nauczycieli, aktywność dodatkowa (przygotowanie do paneli dyskusyjnych, warsztatów, olimpiad i innych zewnętrznych aktywności), frekwencja na prowadzonych zajęciach nieobowiązkowych czy nawet ocena zewnętrzna próbki prac klasowych (to jak wyglądają, to jak zostały ocenione) przez kuratorium moglyby dac pewien obraz wystarczający do pdostawowej kategoryyzacji. Bo przecież nie mówię tutaj o precyzyjnej ocenie punktowej tylko od podziału na tych co się starają i na tych co mają wszystko gdzieś lub brakuje im kompetencji.
Bez motywacji opartej o wysiłek i efekty ładowanie kasy może nie wpłynąć na jakość nauczania w ogóle. Inną kwestią jest brak etatów, to akurat jest tutaj dość ważne. Ale pytanie czy same podwyżki by ten problem rozwiązły, czy jednak równie dużym odpychaczem od zawodu nie jest beton panujący w budżetówce, nadmierna biurokracja (o której wspomniałeś zresztą sam) i inne czynniki.
I ja nie deprecjonuję tutaj pracy nauczyciela, raczej jak już pisałem, mam problem z brakiem pomysłu na to jak wspierać tych dobrych a nie wszystkich jak leci by promować dobre praktyki w zawodzie. Ty się starasz bo ci zależy, takich nauczycieli jest sporo. Ale sporo też jest takich, którzy wykonują swoją pracę na totalny odwal się albo robią to po prostu w sposób zły.
Ten sam problem dotyczy często urzędów i ogólnie budżetówki, ale wynika on z betonu wewnątrz a nie z niemożliwości wprowadzenia zmian tylko z niechęci do nich.
Po tak szczerze, mamy wspólny pogląd na wiele zmian w oświacie, jak odejście od ocen liczbowych na rzecz opisowych, ale czy większość nauczycieli ma taki pogląd czy jednak wolą pozostać przy liczbowych bo tak im prościej?
Tak więc podsumowując, ja rozumiem, ze nauczyciele chcą zarabiać więcej, ale mi zależy na tym by więcej zarabiali ci co na to zasługują, jak ty, a nie wszyscy bo tak. Idealna sytuacja jest taka, że za 10 lat zasługiwać będzie na to 90% pośród nich dzięki promowaniu dobrych praktyk.
Oskar się zapisał do Razem! Wreszcie.
https://x.com/i/status/2066487281104429401
Tyle dobrego wynikło z tej całej afery z lekarskim aparatczykiem PO, że nagle się wszyscy politycy opozycji zainteresowali sytuacją w służbie zdrowia. Ciekawe, jak długo to potrwa.
https://www.youtube.com/watch?v=R6L50uY0kRg
No może niepotrzebnymi ruchami, bo tego nie opanował.
--edit--
o widzę post usunięty na który odpowiadałem, ale i tak zostawię a propos wizyty Batyra w US.
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/awantura-w-berlinie-czlonkowie-ruchu-obrony-granic-zakuci-w-kajdanki/v2dp48v?utm_source=browser_viasg_wiadomosci&utm_medium=pushpushgo&utm_campaign=allonet_00d_&srcc=undefined&utm_v=2.
Ratunku Niemcy mnie biją 😂 Proszę niech się polska policja uczy jak się z takimi typami postępuje.
https://tvrepublika.pl/W-Telewizji-Republika/Sakiewicz-Za-umowe-z-Niemcami-Kosiniak-Kamysz-nie-powinien-wyjsc-z-wiezienia/215947 tu gdyby ktoś miał wątpliwości po co ta akcja akurat dziś była
Akurat polska prawica powinna się ucieszyć z tej interwencji Policji. Wygląda na to, że Niemcy się budzą i zaczynają temperować zapędy ekstremistów religijnych.
Via Tenor
Nie wolno bić Polaków. Wszystkich innych można, nawet Żydów ostatnio, ale Polaków nie. Oni wcale nie są ekstremalni ani wcale nie są obłąkanymi debilami, tylko wyrażają własne zdanie (nawet jeśli ma to znamiona bandytyzmu).
A jak ktoś myśli inaczej, to niech się liczy z ciężkimi konsekwencjami. Takimi jak w załączonym obrazku
Bakiewicz to jest jeden z tych debili, którego mordę jak widzę to odzywają się we mnie najgorsze instynkty. Z drugiej strony szacun dla policji, bo ja bym wydał rozkaz spałowania tej bandy.
myślę że wszyscy byliby bardzo rozczarowani gdyby policja zostawiła ich w spokoju.
a tak...
każdy zadowolony
proszę o więcej
elity nie zawodzą
https://x.com/Gasiuk_Pihowicz/status/2066943356895166761
Kruzganek pobity przez niemcow jest moim top tego tygodnia 😃
Ale bogiem a prawda imho to nie były srodki przymusu bezposredniego a zwykla kopanina

Policja wyjaśniła o co chodziło. Szli grupą, darli mordy, nie chcieli współpracować.
A taki Morawiecki, Czarnek i Kaczyński by się w mediach posr...
Ten ostatni w ramach problemów z notowaniami PiS na klęczkach poszedłby w podziękowaniu dla Niemca
na Jasną Górę...
A w kancelarii Prezydenta jego reprezentanci nie wyszli przez miesiące z mediów a może zainicjowano by ustawę w stylu (teraz nie "Orliki") pod nazwą "W każdej gminie darmowy klub bokserski/siłownia "Orzeł" dla tych Bakiewicza patryidiotów i jego bycia posłem...
... pro publico bono, puściłam TvRepublika.
Akurat trafiłam na reklamy garnków czy czegoś tam w stylu zakupy Mango, ale już po 20 sekundach pokazał się mym oczom przerażający obrazek Bąkiewicza leżącego na trawie i zakuwanego (wspominałam, okropne owczarki niemieckie).
NA POMOC koledze trzeba ruszyć.
Może Mejze wysłać on to "szybko" by ogarnął.

Jednak będę głosował na PIS-u. 'Narud tak chce.'
Jak na ten moment tak wygląda mój dream team:
Jarosław jako plemier
Zibi 0 jako mister sprawiedliwości; wicepremier
Bąkiewicz minister MS i W i A
Braun minister kultury
Mariusz minister obrony
prof.dr hab. Czarnek minister edukacji wicepremier
Romanowski minister ds. uchodźców
Mencen minister finansów
Bosak minister ds. kontaktu z mediami
Mati minister ds. inwestycji
Wspaniałe. Jeszcze niech Mejza wróci na ministra rodziny, pracy i polityki społecznej i MAMY TO.
Tak oczywiście to moje niedopatrzenie.Braun obrony, Bakiewicz kultury i Czarnek energetyki. Mejza musi być, bez tego Polska nie byłaby Polską. Chciałem jeszcze przeprosić za błąd, oczywiście chodziło o dr Jarosława Kaczyńskiego.
Manolito, Lutz, kochane "psychoprawaki". Nie pomyliłem się ani na jotę, po samych wpisach, wnioskując, że mam do czynienia z zaburzonym przemocowcem:
https://x.com/Morgenstern616/status/2067151798603776418
^^Miłej lektury, poczytajcie sobie dokładnie kogo wynieśliście na sztandary :)
ps. A ja po raz n-ty (tu również trafiłem w dziesiątkę!) mogę powtórzyć - źle pojęta solidarność zawodowa. Osobiście (pisze o tym od wielu lat) - nigdy już nie wyjdę na ulicę, w obronie jakiegokolwiek, polskiego dziennikarza.
Najwazniejsza, pomirnieta rzecz to fakt ze kraskowski mial zeznawac w sprawie polnordu 10 czerwca, co jak sie wszyscy domyslamy nie mialo miejsca.

Ludzie uwielbiają, jak władza się stawia ponad maluczkimi. Polityczne złoto dla opozycji.
https://x.com/SchwertnerPL/status/2067146531623338225
Możemy się spodziewać wysypu tego rodzaju memików ---->
Niesie się:
https://x.com/Polityka_wSieci/status/2067147574000181252
I trudno się nie zgodzić z tego rodzaju wpisami:
https://x.com/Bartq_/status/2067131873289994280
Myślał sobie Tusk, że "się nie da" czegokolwiek zrobić w służbie zdrowia. To teraz będzie musiał gasić pożar. Znowu działanie reaktywne. Znowu "się wścieknie". Zero refleksji.
Jaka kompromitacja!
https://x.com/PatrykSlowik/status/2067190640874496189
https://x.com/ZandbergRAZEM/status/2067188987505074223
https://x.com/SzJadczak/status/2067137850412269910
LOL
Odcinek 134 jak przepier.....ć wybory.
Moj ból jest lepszy niż twój. No no. Teraz to mi zaimponili. Wydaje mi się, że Pis dopiero w drugiej kadencji wszedł na taki stopień arogancji. Szybko poszło.
PiS jeszcze chyba w szoku. Słowik im dał samograja, a oni wciąż grzeją idiotyczny temat Bąkiewicza. :)
Ale podejrzewam, ze jak pojawi sie nastepny ranking to KO straci 0.2 procenta z 34.5 i spadnie na 34.3, a PiS zyska 21.2 do 21.3 🤣
Troche przestrzelili z ta Izera, mieli jednak poczekac, zawsze te 3% wyborcow wiecej mozna zyskac
Opozycja dostała polityczne złoto, gen samozagłady w KO wciąż silny.
Tymczasem pisiory "grzeją" temat niemieckiego bąka ;P.
Caly zarząd powiatowy powinien polecieć bo nie wierzę że in nie nie wiedzieli co cwaniaczek Kacprzyk robi.
Caly zarząd powiatowy powinien polecieć bo nie wierzę że in nie nie wiedzieli co cwaniaczek Kacprzyk robi.
Pewnie nie dosc ze wiedzieli to korzystali, ktos na serio mysli, ze to jakis odosobniony przypadek?
Przeciez mamy dwoch panow senatorow znanych z podobnych przypadlosci.
Via Tenor
Bukary: Ciekawe dlaczego pis nie grzeje tematu bogatych lekarzy.
Ja: może u nich w ekipie też są
Lutz: a może nie ma!
Następny...
PiS wygra, mimo palenia wrotek na Węgry wszelakich Ziobr, Romanowskich itd, kretynizmami Czarnka, snusami Nawrockiego itd. i ogólnym troglodyctwem i hipokryzją swojej sceny politycznej. Wygra wybory właśnie takimi rzeczami - gdy służba zdrowia się zapada, a ludzie widzą że gość zarabia kumulację w Lotto, albo jakaś idiotka przepchała ustawę emerytur dla mefedroniarzy czy "artystek" lubujących się w malowaniu kuciap. Po raz kolejny KO okazało się bezjajecznym rządem, które kilka rzeczy zrobił dobrze, a kilka spi....lił koncertowo. Bo wystarczyło wprowadzić limity zarobków na poziomie góra pół miliona rocznie, ale nie - Izba lekarska tupnęła nóżką i tak proszę pana, dziękuje proszę pana, a wódka ma być zimna. I gęsta.
Złodziejstwo i Bezprawie, a jak znowu wygrają i wejdą w koalicję z Konfami to będzie przyprawione szczyptą zdrady i domu wariatów.
Niby człowiek wiedział, ale jednak się łudził że będzie inaczej. No jednak nie. Pewnie trwa ustalenie kto tam skorzystał. Trzeba przyznać że skurwysyństwo straszne.
Który to już raz premier wściekł się, gruchnął pięścią w stół i zapowiedział kontrolę? Mam nadzieję, że nie nabawił się siniaków od tego ciągłego uderzania pięścią.
Cholera jasna, Jozefaciuk....
https://x.com/M_Jozefaciuk/status/2064202412575867172
To chyba jeden z nielicznych przykladow pokazujacych, ze mezczyzni (nawet geje) sa w stanie uzywac mozgu i sie adaptowac.
Po Jachirze (kiedys ta para byla dla mnie tozsama) czegos takiego nie ma co oczekiwac.
No i widac, ze jest szansa dla innych....
Oczywiscie zawsze istnieje mozliwosc, ze gosc szuka niszy do okupowania, ale jezeli gada z sensem to nie widze przeciwwskazan.
Nie zmienia to faktu, ze wiekszosc ustaw ma mnostwo pojawiajacych sie z dupy perelek typu "i czasopisma" czy "dwunastokrotnosc"

Odnośnie Bąkiewicza, wystarczy pójść za pieniędzmi i od razu wszystko staje się jasne.
Robart Bąkiewicz/Blanka Bąkiewicz/rosyjski oligarcha/Putin
Putin/Łukaszenka/"turyści" z Białorusi
Blanka B. zamieszana też jest w działalność polegającą na obchodzenie sankcji na Rosję via Białoruś.
Nawet jak pominiemy potencjalne rosyjskie powiązania, o ile dobrze pamiętam, gość przed wejściem w politykę i "patriotyzm" miał firmę budowlaną, która mu słabo szła i popadł w długi. Po prostu w dobrym momencie (fala wznosząca prawiczkowego pato-patriotyzmu i dojście PiS do władzy) zaczął dobrze grać szopkę padającą na podatny grunt i pasując do gust polityków chcących go finansować.
Via Tenor
Co do paniki ---->
Obawiam się jednak, że polskie społeczeństwo nadal będzie na tych gnojów głosować. Takie życie. Wiesz, "mniejsze zło". ;)
Serio? Porównujesz to co się odwalało za pisu a co teraz teraz?
No tak, za pisu sie o takich akcjach nie mówiło, więc temat nie istniał :P
Chyba jednak Bukary stęskniłes się za pisem i jego rządami... Nie martw się wszystko wskazuje że zasmakujesz tego ponownie, jeszcze podkręconego i Konfederacją i Koroną. To będą piękne czaszy, szczególnie dla nauczycieli na budżetówce :)
W waszym mniemaniu na wszystko można przymknąć oko jako argumentu używając tylko "a bo za PiSu".
Sorry ale tak to nie działa.
Chyba ci się coś pokićkało. Nie wspomniałem nigdzie o PiS-ie. Od lat stoję na stanowisku, że i PiS, i PO to chujowy wybór. Ciągle też mówię, że PO jest lepsze od PiS-u, gdy idzie o politykę zagraniczną (relacje z Brukselą itp.), politykę obronną i wymiar sprawiedliwości (choć też nie zawsze), zaś PiS ma pewną przewagę nad PO, gdy idzie o politykę społeczną i walkę z "niedasizem" (w różnych kwestiach systemowych). Obie partie to zbieranina karierowiczów, oszustów i kłamców. Obie partie przeżarte są nepotyzmem i korupcją. Obie partie po cichu prywatyzują (niszczą) instytucje publiczne. Obie partie rozpierdalają służbę zdrowia i edukację (czyli w sumie kwestie, które powinny być priorytetem dla polityków). Obie partie na pierwszym miejscu stawiają interes partyjny, a nie interes Polaków.
Takie to "mniejsze zła". W wielki skrócie. :)
Jeśli ktoś ma poglądy prawicowe (ale nie liberalne czy libertariańskie gospodarczo, które promują bogatych kosztem mniej zamożnych i opierają się na pogardzie dla instytucji państwowych), to ma w Polsce spory problem z głosowaniem (trzeba dokonywać trudnych wyborów i mocno rozważyć plusy i minusy). Jeśli ktoś ma poglądy lewicowe, wybór jest dla mnie oczywisty (bo NL to często światopoglądowo liberałowie, a nie lewicowcy; do tego przeżarci komuną). Jeśli ktoś jest zaś typowym liberałem (współczuję), to ma do wyboru właściwie tylko wyjątkowe i fałszywe miernoty z jednego ugrupowania.
Rzekłem. ;)
To będą piękne czaszy, szczególnie dla nauczycieli na budżetówce
Nie martw się. Tandem Nowacka-Lubnauer robi wszystko, żeby dorównać Czarnkowi. Jak się owinie gówno w papierek, to nie przestaje być gównem. Co zaś do PiS-u: też nie musisz się martwić, bo Manolito zadbał o to, żebym nie zapomniał, jaki jest stosunek tej partii do nauczycieli. Problem polega na tym, że stosunek PO do nauczycieli w praktyce (a nie w teorii) jest bardzo podobny. Usta pełne pięknych frazesów, a "w sercu lisie zamiary". Nie bez powodu jadę po PO (gdy idzie o edukację) już od ok. 15 lat.
stara śpiewka
Nie. Stara śpiewka to jest pitolenie o "mniejszym złu", które nas doprowadziło do miejsca, gdzie jesteśmy. W ogóle się nie uczycie na błędach. Tusk może kłamać, oszukiwać, rozwalać ten kraj swoim "niedasizmem" i cichą prywatyzacją, ale i tak ma wierną bazę naiwniaków. Głosuj więc sobie dalej na PO albo NL (czyli obecnie przybudówkę PO, która w ogóle nie dba o lewicowe postulaty, zasłaniając się... "niedasizmem", choć rączki wyciąga po ciepłe posadki). Wszyscy na tym dobrze wyjdziemy. Zwłaszcza ludzi starsi, chorzy, młode pokolenie, które się kształci, i budżetówka. :) Krzyżyk na drogę.
Serio - jak wymyślisz coś sensownego to ja idę w to jak w dym. Też jestem pełen frustracji na to co się dzieje aczkolwiek wychodzę z założenia ze pracuje na realnych faktach a nie teoretycznych założeniach