To jest niestety absurd systemu państwowo-prywatnego, gdzie prędzej czy później upaństwowienie wygra. Jeśli te nieliczne prywatne kopalnie upadną, bo nie będą mogły konkurować z dotowanymi państwowymi, to jak myślicie, co się stanie? Oczywiście państwo je wykupi i włączy do systemu dotacji PGG.
Dla mnie absurdem jest już sama ta "umowa społeczna" i ostatnio wprowadzone przez PO + Nawrockiego zmiany, gdzie odchodzącym pracownikom kopalń (nie tylko górnikom, również administracji siedzącej w ciepłych biurach) będą wypłacać zwolnione z podatku prawie 200 tyś zł na głowę. Co mnie jeszcze bardziej szokuje, to że ten fakt nie szokuje ludzi w Polsce, gdy w żadnej innej branży zwalniani pracownicy nie mogą liczyć na takie dobrodziejstwo z pieniędzy podatników.
A kto o tym słyszał? Gdzieś poza Onet Premium albo innym paywallem Pulsu Biznesu o tym szeroko informowano? TV to teraz infotainment, a internet nie pełni już właściwie żadnej pożytecznej funkcji - portale to w 90% poziom Faktu (trafi się jeden ważny artykuł i kilka dobrze opracowanych newsów raz na kilka dni - w Fakcie też się trafiały). Naród nie wie, to nie dyskutuje, zresztą nawet jak wie, to przez 30 lat r... w d... przez górników już się przyzwyczaił.
W socialach nie ma kto o tym pisać, bo trolli strony demokratycznej nie ma, ponieważ to nieetyczne, i jak tylko ktoś zaczynał prężniej działać, to zaraz lewicowi idealiści darli szaty do spółki z PiS, że publiczne pieniądze, że silniczki, że moralność... no a prawica jest za dotowaniem górników i za nacjonalizacją resztek sektora.
no a prawica jest za dotowaniem górników i za nacjonalizacją resztek sektora
Właśnie nie rozumiem dlaczego lewica i skrajna prawica tematu nie wałkuje. Lewica, bo choć to niby socjalistyczne działania to tak naprawdę dotujące jedną z najlepiej zarabiających i najbardziej uprzywilejowanych grup w Polsce, czyli cierpią na tym naprawdę potrzebujący. Dwie "odprawy" górnicze to koszt budowy mieszkania socjalnego. A jedna "odprawa" pozwoliłaby na finansowanie opiekuna osoby niepełnosprawnej przez kilka lat.
Z drugiej strony mamy skrajną prawicę, która udaje wolnościowców. Do czasu jak przychodzi temat dotacji państwowych, gdy milczą.
Ale czym się przejmujecie? PiS nie ma żadnego interesu z wyprowadzenia Polski ze struktur UE z prostego powodu - PiS jest beneficjentem wielomiliardowych dotacji płynących z UE, a drugi powód jest taki, że nie mamy żadnej politycznej, ani gospodarczej alternatywy.
Tego nie zmieni żadna narracja o Polexicie na potrzeby polityki wewnętrznej, ani żadne potencjalne konflikty z organami UE.
No, w UK też tak mówili. Chodziło tylko o usprawnienie działania struktur w Brukseli i lepszą decyzyjność, ten Brexit to był na potrzeby wewnętrzne, by wygrać wybory, ale generalnie to tylko taki prank... :)
Swoją drogą to zabawne, że wprost i bez żenady piszesz o (rzekomym) skrajnym cynizmie Konfederacji, ale jak Tusk wrzucić fejka ze stacji benzynowej, to jest afera, a wszyscy w wątku to skrajni hipokryci-wwyznawcy PO, co należy piętnować.
A tak nawiasem mówiąc, szkoda że forum nie posiada tak podstawowej funkcjonalności, jak usuwanie postów.
Ależ posiada i działa, wystarczy że napiszesz coś nieprzychylnego na temat władzy obecnie nam panującej z Tuskiem na czele, wtedy szybko się o tym dowiesz.
I po co tak kłamać? Jak dotąd żaden mój post krytykujący Tuska, KO czy Lewicę nie spadł z rowerka.
I jak tam u was paliwo? Na Orlenie w Raciborzu po zakupie chusteczek za złotówkę udało się zejść poniżej 5 zł za litr. Normalna cena 5.33 a z kuponem 4.98. PiS coś tam przebąkiwał o najdroższych świętach, ale z kim bym nie gadał to każdy mówi że ceny się ustabilizowały a niektóre produkty jak np mleko czy masło są najtańsze od lat.
spokojnie marcinku, nie bój nic, 268mld zł dziury budżetowej, a łącznie przez kolejne dwa lata ma dojść do ponad pół biliona złoty ! Jak myślisz, kto za to zapłaci?
PiS jak na aspirantow na faszoli zawsze kłamią kradną udają przeinaczaja.
I co najważniejsze dążą do gnebienia obywateli. Przy covid pokazali co potrafią wraz z kumplem faszolem orbanem.
Inflacja stopy procentowe i ich poziom i szybkość tworzenia długu mówi wszystko o tym co dana partia sobą reprezentuje.
Wystarczy sprawdzić ceny poziom stop procentowych (PiS około 0) I szybkość długu i wszystko staje się jasne.
Reszta to ideologia do urabianoa mas
Mimo dziury budżetowej którą nam PiS zaserwował, do tego kłamiąc rok po roku i ukrywając faktyczne wydatki, (jakoś magicznie przed wyborami w sierpniu dziura budżetowa wynosiła 16mld, a we wrześniu już prawie 35mld, potem tylko rosła…) to i tak jest nieźle z cenami.
Ale tak to jest ja rządzi partactwo i kombinatorstwo z bankierem na czele. Udupili nas na lata, a winę jak zwykle zwalaą na Tuska i jest profit :)
Dobre he he. Niedojdy rządzą już dwa lata, a i tak ogromny deficyt za poprzedni rok, za ten obecny i ten przyszły już zresztą też, to oczywiście wina PISu. Ale gdy juz na rynkach światowych cena baryłki ropy jest najtańsza od kilku lat, to tutejsi szamani obwieszczają sukces Tuska, chociaż facet kompletnie nie zrobił nic w tym kierunku, by ceny paliw u nas faktycznie spadły. Może chociaż tak dla równowagi, przestali dotować tą TVP w ciągłej likwidacji w kwocie 3mld rocznie i te pieniądze przekierowują na służbe zdrowia, z głównym przeznaczeniem na onkologię i ratowanie małych pacjentów, o których tak często bedąc w opozycji nawijali? Czy może teraz onkologia juz tych pieniędzy nie potrzebuje, bo ci mali pacjenci magicznym cudem, a właściwie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jak to Leszczyna obiecywała poprawę w służbie zdrowia, sami wyzdrowieli?
Niedojdy rządzą już dwa lata, a i tak ogromny deficyt za poprzedni rok, za ten obecny i ten przyszły już zresztą też, to oczywiście wina PISu.
No a czyja? Finanse mają inercję, rozdawnictwo, zadłużanie i kreatywna księgowość pisiorów teraz zaczynają odbijać się czkawką.
To w czym Tusk ma teraz problem? Mają większość w sejmie, mają większość w senacie, to niech tym wszystkim nierobom pozabierają te wszystkie 800+ i inne świadczenia. Straty w postaci spadków notowań mieć nie będą, bo przecież i tak wg wszystkich oświeconych, te wszystkie nieroby, lenie i obiboki i tak głosują na PIS. Więc w czym ten wasz Tusk ma problem, aby to ukrócić? Dlaczego nie zrobią przepisu, który nakazywalby jednemu z rodziców podjęcia pracy, a jeśli jeden jak i drugi siedzi w domu to 800+ wstrzymać. Tym bardziej, że przecież w Polsce cały czas brakuje rak do pracy, więc ze znalezieniem roboty takie osoby problemów nie powinny mieć. A nawet gdyby na koniec prezydent Nawrocki to zawetowal, to wizerunkowo i tak w tym przypadku wygrały wasz Tusk. Więc ponawiam pytanie, dlaczego tego nie robią, tym bardziej patrząc jaki deficyt mamy?

Ale gdy juz na rynkach światowych cena baryłki ropy jest najtańsza od kilku lat, to tutejsi szamani obwieszczają sukces Tuska, chociaż facet kompletnie nie zrobił nic w tym kierunku, by ceny paliw u nas faktycznie spadły
No to jak w końcu jest? Według republiki to właśnie Tusk załatwił tanie paliwo. W sumie dla Niemców tylko, ale przynajmniej na Orlenie nie weryfikowali narodowości.
Debile z PO zamiast zabawic sie w kreatywna ksiegowosc, poupychac dlug po roznych funduszach itp, to wala wyborcy miliardami dlugu bezposrednio w morde :)
A potem analfabeci finansowi dostaja wscieklizny ze Tusk przez 2 lata kraj zadluzyl jak nikt przed nim :)
znowu nie przygotowałeś się analfabeto finansowy, bo obecna ekipa robi to samo.
Ale tak to jest ja rządzi partactwo i kombinatorstwo z bankierem na czele. Udupili nas na lata, a winę jak zwykle zwalaą na Tuska i jest profit :)
Czyli za kolejne gigantyczne, rekordowe deficyty ponosi odpowiedzialność PIS? Taka wersja "wina tuska"? Tak? To czemu nie używają tego "argumentu" w dyskursie? Czemu nie ograniczają wydatków, czemu nie ratują finansów państwa? To też wina PIS? Ale do kogo ja pisze, ty przecież porównywałeś ceny paliw z roku inwazji na ukrianę z obecnymi, przy cenach po 60 za słabego dolara. KOwski beton. Łyka wszystko.
ps. pamięta ktoś jeszcze licznik długu? Ale to była sraka za PISu, a teraz? Na kursie i ścieżce.
268mld zł dziury budżetowej
Sporo, ale pytanie, po co mieliby zaciskać pasa? W latach 2008-2014 zaciskali, chcieli uprawiać rozsądną politykę ekonomiczną i oberwali utratą władzy, a PiS wykorzystał zaoszczędzone pieniądze aby rozdać ludziom socjal. Nie mówię, że to źle, ale choć też nie pochwalam liberalizmu fiskalnego PO to nie widzę racjonalnych pobudek dla których mieliby ciąć wydatki skoro obecnie im się budżet z deficytem spina. A że za 2-3 lata może się okazać, że jednak się nie spina? Pytanie, czy to będzie wtedy problem PO czy PiSu? Właściwie to PO ma interes w tym, żeby w najbliższych 2 latach narobić w finansach jak najwięcej syfu, aby PiS nie miał fiskalnego pola manewru bez dodruku i inflacyjnego zbicia długu.
Druga sprawa, dziure budżetowę aka zwiększenie długu państwa trzeba rozpatrywać w relacji do dochodów skarbu państwa i trzeba robić to całościowo. PiS chwalił się brakiem deficytu bo wypchnął największe wydatki poza budżet, ukrywając setki miliarwdów długów.
Ale do kogo ja pisze, ty przecież porównywałeś ceny paliw z roku inwazji na ukrianę z obecnymi, przy cenach po 60 za słabego dolara.
Nie odnośmy cen ropy na giełdach (tzw. ceny spot) do cen na stacjach. Poza tym, statystycznego Kowalskiego (nieważne której opcji) nic nie obchodzi cena ropy. Jego obchodzi ile płaci na stacji paliw po zatankowaniu swojego samochodu. Dziś płaci mniej niż za PiS.
KO oczywiście swoje za uszami ma i sporo manipuluje w mediach, np. odnośnie spadku inflacji. Ona formalnie oczywiście spadła, w zasadzie wcale nie dzięki politykom KO, może nawet wbrew ich postępowaniu, ale dla większości ludzi to ma drugorzędne znaczenie. Większe ma to, że w ciągu 5 lat (2019-2024) ceny wielu rzeczy poszły od +50% do +100% w górę i to że r/r już ceny nie rosną nie jest tu aż takie pozytywne, skoro nadal wiele osób ma siłę nabywczą mniejszą niż mieli w 2019 r. (żeby nie było, wcale nie dzięki PiSowi).
Frer, bardzo fajnie, ale to niczego nie zmienia - przez jedną kadencję zadłużą kraj o tyle ile innym zajmowało 4 kadencje zwiększając zadłużenie o 50% ! Zmarnowali dwa i zmarnują kolejne dwa lata rządów - nie wiem jak ciebie, ale na mnie nie działa pocieszanie PISem, tłumaczenie ich, bo stracili by poparcie, albo, że kowalski nie interesuje się cenami za baryłkę na giełdach - i co? Zajebią państwo długami i przybyło im poparcia? Czy cokolwiek to dało?
W ramach poświątecznej rozrywki polecam dekodowanie języka jednookiego:
https://www.tokfm.pl/polityka/frazy-botow-prosto-z-kremla-zrobil-braunowi-test-na-czlowieka
Kiedy nawet Cejrowski nazywa jakiegoś prawaka świrem, to wiedz, że coś się dzieje... :)
Trudno również nie zgodzić się z politologiem, profesorem Dudkiem, iż "ekstremiści różnej maści", postacie mające na swoim koncie skandale obyczajowe, wyroki za przestępstwa, będące też niekiedy nawet zaburzone psychicznie w tej chwili lgną "jak misie do miodu" do partii Brauna - celnie charakteryzującym jego sympatyków.
https://wiadomosci.wp.pl/prof-dudek-ostro-o-partii-brauna-ekstremisci-roznej-masci-7236875167218656a

Są w tym wątku chyba ze dwie osoby zainteresowane tym, co się dzieje na lewicy.
Spieszę więc poinformować, towarzysze, że dzięki Mikołajowi w moje ręce trafił pierwszy "Rocznik IDEI DLR". Wreszcie. Już prawie przeczytałem całość, więc mogę publikację gorąco polecić. 300 stron ciekawych testów ("Program Moralnej Większości" Giełzaka to petarda) i wywiadów na temat m.in. ekonomii, edukacji, moralności, polityki, AI, historii i... "Star Treka". A całość pięknie wydana (papier! ilustracje!) i złożona (cięta żywa pagina, która jest kojarzona w edytorstwie z buntem).
Cieszę się, bo wreszcie coś sensownego (kluby, publikacje) dzieje się po stronie lewej, która nie wyrasta z postkomunizmu, tylko ze starej, dobrej, przedwojennej czy nawet XIX-wiecznej tradycji. I dzieje się oddolnie. Maraton (bo przed lewicą bardzo, bardzo długa droga do pozyskania "rządu dusz") się chyba rozpoczął. Niech Razem próbuje coś zdziałać w polityce, a Kluby DLR* (aktywne już praktycznie w całej Polsce) wykonają być może pracę u podstaw.
*https://docs.google.com/document/d/1oCEG25STdegpnnCNP6MefJca0Uhj7XCxnBz2uYdgIh0/
I tyle. Pora wracać do dyskusji o cenach paliwa lub Mentzenie na pustyni. :)
Via Tenor
Z kącika humorystycznego:
Dopiero teraz na to trafiłem, więc muszę się z wami podzielić...
Pojedynek Mazurka z Szlinderem:
https://x.com/Chudziak_Ma/status/2004905956438933525
https://x.com/hazan/status/2004882828681515344
Padło bardzo trafne stwierdzenie Pan myśli tak jakbyśmy żyli w wieku XIX albo XVIII i założę się, że chociażby takim Mazurkom elementarną wiedzę wbijać do tego tępego łba oni i tak pozostaną przy swoim, bo tak uważają za słuszne. Niezłe również było ze strony chłopka roztropka Pan jest z Razem, jakby to oni sobie zmyślili.

O, głos zabrał Warzecha. Jego też uwielbiam.
https://x.com/Chudziak_Ma/status/2004907688355082592
https://x.com/KrakowZPB/status/2004962857549791674
Kontekst:
https://x.com/HStojanowski/status/2004877423343702247
LOL, co za cyrk, system rezerwy cząstkowej i kreacje pieniądza przez banki komercyjne wymyśliła lewica! :D Gdzieś tak w XVI wieku...
Że Mazurek to dzban, to niby wszyscy wiedzą od dawna, ale okazuje się, że jednak byli w błędzie (jeśli nie śledzili jego programów) - to po prostu skończony...
to po prostu skończony...
W moim panteonie największych (ogólnie znanych i rozpoznawalnych) dzbanów i ignorantów z dziennikarskiego światka zajmuje mimo wszystko drugie miejsce. Na pierwszym jest Warzecha, a na trzecim - Ziemkiewicz.
Bukary, delikatnie mówiąc ten ekonomista nie popisał się, nie powinien użyć określenia, że pieniądze są stworzone z niczego, powinien powiedzieć, że są tworzone poprzez dług, poprzez kredyt - być może miał to namyśli, ale kompletnie to nie wybrzmiało - ale oczywiście prawdą też jest, że można stworzyć pieniądze z niczego, zwyczajnie je drukując, ale wtedy mamy hiperinflację - Oczywiście wyciągnęliście wniosek najmniej przychylny dla mazurka, tyle, że ten ekonomista twierdząc, że są z niczego dał asumpt do robienia z niego łacha.
ciekawostka, można absolutnie drukować kase i czasami jest to wskazane, np. gdy przygotowujesz się do wojny i nie liczysz się z konsekwencjami ekonomicznymi - dlatego np. czesi dosłownie drukowali kasę osłabiajać koronę ale za to stworzyli silną armie i swoją wersje "linii maginota", niemcy czy sowieci też tak robili,(marka i rubel były nie wymienialne, śmieciowa kasa, nikt ich nie chciał, dlatego handlowali produkcją maszynową, złotem, węglem etc. czyli barter - Tak jak teraz rosja) w sytuacji egzystencjalnej nie liczy się rachunek ekonomiczny i fatalne konsekwencje dla dobrostanu społeczeństwa - My nadal wiązaliśmy złotówkę z parytetem złota, nie drukowaliśmy kasy, i mimo ogromnych wydatków na armię (blisko połowa budżetu) i tak nie byliśmy wstanie przygotować się sprzętowo tak jak czesi.
a co do ziemkiewicza i warzechy ciekawy jestem dlaczego?
Daj spokój, Manolito. Mazurek w tej rozmowie pokazał (nie po raz pierwszy), że jest skończonym dzbanem, który nie ma zielonego pojęcia, o czym gada. A twoja obrona tego matoła oparta jest na dosyć chwiejnych fundamentach, skoro nawet w publikacjach z dziedziny ekonomii znajdziesz (dosłownie) wyrażenie, że "bank tworzy pieniądze z niczego". Przypominam w tym kontekście wpis Stojanowskiego (doświadczonego ekonomisty):
https://x.com/HStojanowski/status/2004877423343702247
Albo sam nie do końca wychwyciłeś ogrom narcystycznych bredni Mazurka (a przecież Fiat Money już wyjaśnił obrazowo: "Wujek chłopskorozumek myślał, że pieniądze to kasztany i jak bierzemy pożyczkę, to bank nam daje kasztany innych klientów"*), albo po prostu - wbrew logice i rozumowi - bronisz gościa w ramach plemiennego wsparcia.
Ziemkiewicz? Przecież ten "myśliciel" regularnie zajmuje wysokie miejsca w różnych rankingach na najgłupsze i najbardziej ignoranckie wypowiedzi. Nie bez powodu mówi się o "ziemkiewiczowskim riserczu", czyli budowaniu "mądrych" teorii politycznych i historiozoficznych w oparciu o to, co Google wypluje jako pierwsze, i poprzez ignorowanie kontekstu, źródeł czy badań naukowych. Nie bez powodu funkcjonował też w przestrzeni lolcontentu mem "Ziemkiewicz level historia". Zapomniałeś o kwiatkach typu: "Po raz pierwszy od czasów Reagana w USA prezydentem jest mężczyzna z chromosomami"; "Co to jest Kuba?"; "Kto nie wykorzystał nietrzeźwej..."; "Karpie nie mają systemu nerwowego" itp.? Do tego Ziemkiewicz jest wyjątkowym chamem (np. o Staszewskim: "padlina"; po śmierci syna Filiks: "nic nie ożywia akcji tak, jak trup"; o Ukraińcach: "tępę chachły"; o protestujących kobietach: "zbydlęciałe, skurwiałe bolszewickie ściery") i człowiekiem niezbyt lotnym (wielokrotnie udowodnił, że nie rozumie satyrycznych rysunków czy żartów, które komentuje). Niestety, bardzo często w tym wątku (zwłaszcza chyba jakieś 2-3 lata temu) powielałeś teorie i różne wątki argumentacyjne, które zasłyszałeś u Ziemkiewicza, a czasem nawet przejmowałeś jego zwyczaje językowe.
Warzecha? Uwielbiam go! Przypominam m.in.: "argumentum ad zupam"; "Warzecha wygląda przez okno i odkrywa klimatologię"; „Warzecha vs 97% naukowców"; "z drogi, śledzie, pan Morawiecki jedzie"; "drogowa oprycznina"; "Warzecha vs mafia fiskusowa". Gość to uosobienie chłopskiego rozumu i cherry-pickingu w wersji, którą często jest w stanie zweryfikować nawet uczeń szkoły podstawowej. I mówię to jako osoba, która czasem nawet przyklaśnie Warzesze, gdy ten dziennikarz np. staje w obronie kobiet pałowanych w czasie Strajku i pisze o "kalizmie" prawicy. A dlaczego jest na pierwszym miejscu? Bo to osoba najbardziej zabawna z całej trójki. Nie ma w nim takiego chamstwa (i nienawiści), jak w Ziemkiewiczu, i takiego narcyzmu (przekonania o nieomylności), jak u Mazurka. Czytając jego teksty, ma się na twarzy pogodny (a nie "wkurwiony") facepalm. (No, może z wyjątkiem tekstów o zwierzętach, które wskazują na to, że Warzecha bywa nie tylko głupi, ale też bezduszny). Dlaczego z kolei na drugim miejscu jest Mazurek, a nie Ziemkiewicz? Bo Ziemkiewicz ma jednak na koncie jakiś "dorobek" (choćby literacki), a Mazurek - jest zwykłym błaznem.
( *Tu cały wątek: https://x.com/fiat_money/status/2004638394156986749 )
Tobie się, Mariuszu, chyba kompletnie coś pokićkało.
Po pierwsze, nie jestem bezstronny. Od dawien dawna wiadomo, jakie mam poglądy i komu kibicuję. Po drugie, Wysocką i Lisa nieraz tutaj krytykowałem czy nawet wyśmiewałem. I to w tym roku. Czuchnowskiego też nie cenię (choć nie pamiętam, czy coś o nim pisałem). Biedrzycką raz zjechałem, jak pitoliła jakieś głupoty (z Grochal?) na temat albo edukacji, albo jakiegoś stanowiska Razem (już nie pamiętam dokładnie).
Ba, wyobraź sobie rzecz niewyobrażalną: zdarzało mi się natomiast bronić wypowiedzi dziennikarzy z przeciwnej strony barykady (np. Stanowskiego).
Coś jeszcze chciałbyś wiedzieć?
Doskonale wiem jakie masz poglądy, co nie zmienia faktu, że jakoś dziwnym trafem głównie naśmiewasz się z jednej strony barykady, chociaż druga strona co chwile daje powody by wyśmiewać wygłaszane przez nich "mądrości".
No fakt, naśmiewasz się z tej Wysockiej Sznepf, czy tez z tego drgiego odklejeńca jakim stał się Lis. Gdy o tej pierwszej wspomnisz średno raz, to już w tym samym czasie o Mazurku piszesz z dziesięć razy. Pomijając już fakt, że Mazurek i tak pod względem merytoryki, bije ja na głowę.
Gdy o tej pierwszej wspomnisz średno raz, to już w tym samym czasie o Mazurku piszesz z dziesięć razy. Pomijając już fakt, że Mazurek i tak pod względem merytoryki, bije ja na głowę.
A teraz pokaż jakiś wpis krytykujący Mazurka w Beka z Lewicy, albo jakiś swój wpis krytykujący go i mu podobnych. Jeden poproszę.
W jego obrońcę bawisz się, czy jak? Ja od samego początku nie ukrywałem swojej niechęci do Tuska i jego ekipy. Ale
Bukary nie potrzebuje obrońcy. Zadałem Ci pytanie. Pokaż mi jeden wpis krytykujący brednie Mazurka w wątku beka z lewicy, albo Twój. W tym wątku znajdę dużo krytykujących Lisa.
Chyba bardzo jasno wyjaśniłem, co miałem na myśli pisząc do
Czepiasz się, że krytykuje ich za mało. To ja się pytam, gdzie jakąkolwiek krytyka po Twojej stronie?
No kurcze czlowieku, przecież w moim trzecim poście pod tym wątkiem, chyba bardzo jasno wyraziłem, co mialem na myśli zadając takie właśnie pytanie. No jaśniej już nie napisze, chociaż bym chciał.
Bukary, gdyby mi ktoś mówił, że pieniądze biorą się z niczego, to bym pomyślał, że jest skończonym....komuchem, a'la Bokassa, znaczy się chce drukować na potęgę, gdyby ten ekonomista o dziwo powiązany z Razem, powiedział, że biorą się z długu, a nie z niczego, to każdy wiedziałby jaki rodzaj ekonomi reprezentuje - ale powiedział, że z niczego. Dlatego mazurek darł z niego łacha.
A co do warzechy i ziemkiewicza, nie są to postacie idealne, gadają różne bzdury, albo podają nie sprawdzone informacje (patrz ostatnia sprawa Rymanowskiego) ale też im wielokrotnie przykleja się gębę, ziemkiewicz powiedział "nic nie ożywia akcji tak, jak trup" dokładnie po tym jak premier zaczął używać śmierci syna posłanki w dyskursie publicznym - Wiem, bo mi robiono to samo. zbydlęciałe, skurwiałe bolszewickie ściery to jest fejk, nic takiego nie powiedział, w sieci krąży wersja gdzie niby dodał do tego kula w łeb Naprawdę ciężko jest znaleźć czystych jak łza dziennikarzy, którzy nigdy się nie mylą lub podają zawsze rzetelne i sprawdzone informacje, nawet za młodym pokoleniem jak Dymek, ciągnie się sprawa gwałtu i molestowania, notabene oskarżyło go aż 7 kobiet! - a to symetryści, a to wali gruchy jak Kącki, prowadzą po pijaku jak gmyz, czuchnowski to cyngiel obecnej władzy, a o pińskim, piątku, michalik, lisie nawet nie wspominam.
Mariusz, bez złośliwości:
Nie pretenduję do miana jakiegoś "obiektywnego" komentatora rzeczywistości. Nie wiem, dlaczego próbujesz mnie tak zaszufladkować. Mam swoje poglądy i upodobania. Jak coś mi się nie podoba, to krytykuję. Niezależnie od tego, czy chodzi o PiS, czy o PO, Lewicę, Konfederację itd. Potrafię też teoretycznych "wrogów" pochwalić czy bronić (zerknij choćby na moje potyczki ze Znafcą na temat gospodarki i inflacji w czasach PiS-u).
Nie ma żadnego "Podręcznika komentatora w wątku <<Dobrej zmiany>>", który nakazywałby krytykować PiS i PO "po równo" w jakimś symetrystycznym amoku. Tradycyjnej telewizji właściwie nie oglądam, więc nie wiem, co tam wyczynia np. Schnepf. W okresie wyborów oglądałem, więc krytykowałem. Jasno i wyraźnie. Teraz częściej zerkam np. na Kanał Zero, więc nieraz wpadają na moją tablicę "wyczyny" Mazurka, który - wbrew temu, co piszesz - nie ma z "merytoryką" właściwie nic wspólnego i zalicza wtopę za wtopą, ponieważ ma się za człowieka wszechwiedzącego. Podobnie Schnepf nie ma nic wspólnego z "obiektywizmem", a jest bardziej funkcjonariuszką partyjnego wydziału propagandy. Lis to z kolei (IMHO) człowiek chory, nad którego głupimi i hejterskimi wpisami zazwyczaj nie mam sumienia się znęcać, chociaż ze skrajnie liberalnym upodobaniem kieruje często "polemiczne" ostrze przeciw moim rejonom światopoglądowym (lewica).
Tak czy owak, odnoszę wrażenie, że nie wiesz, do którego z dwóch najbardziej popularnych plemion zaklasyfikować Bukarego, więc starasz się na siłę udowodnić, że jest przychylny jednej ze stron. Ale przecież tego nie trzeba nawet udowadniać. Pora więc na porcję banałów z czasownikiem "być": nie jestem "obiektywny", a świat nie jest czarno-biały. Wiele razy już pisałem, że nie interesują mnie wojenki plemienne (a tym bardziej dbanie o to, żeby z aptekarską precyzją "dosrać" wszystkim po równo).
Manolito:
Masz rację. Ziemkiewicz nie pisał o "ścierach". Użył innych sformułowań, odnosząc się do protestujących kobiet: "wulgarne kurewki", "rozjuszona dzicz" oraz "zbydlęcenie młodych kobiet".
https://x.com/R_A_Ziemkiewicz/status/1319940017884639233
Mój błąd.
Co zaś do Mazurka: nie wiem, czemu z takim uporem bronisz przegranej sprawy i kombinujesz jak koń pod górkę z partyjną afiliacją Szlindera, żeby tylko usprawiedliwić jednego z największych medialnych błaznów. Mazurek próbował "drzeć łacha" z ekonomisty, a ośmieszył tylko samego siebie. Ba, brnął w otchłań głupoty, chociaż Szlinder próbował "dziennikarzowi" tłumaczyć oczywiste sprawy jak dziecku. Mazurek jednak nie słuchał, przerywał, ironizował i nie był w stanie niczego zrozumieć. Narcyzm i przekonanie o dominacji chłopskiego rozumu nad wiedzą ekspercką uczyniły zeń pośmiewisko całego (polskiego) X na co najmniej 24 godziny.
A to przecież klasyka w jego wykonaniu. Nie pamiętasz już słynnego: "A jakie pani ma wykształcenie?" albo "darcia łacha" ze zdjęcia, które okazało się "dziełem" AI? Albo słynnego wywiadu z Matysiak*? Mazurek to facet, który rzuca insynuacje bez pokrycia, manipuluje w wywiadach, kpi z osób, które w toku rozmowy wykażą jego niewiedzę; nie potrafi przyznać się do błędu i zamiast przeprosić, atakuje swoich interlokutorów w infantylny sposób. Zdaję sobie sprawę, że prymitywna rozrywka, jakiej dostarcza, jest "klikalna", ale - moim skromnym zdaniem - ciągnie polityczną czy publicystyczną merytorykę projektu o nazwie Kanał Zero w czarną dziurę.
A z tym, że umieściłeś Warzechę czy Ziemkiewicza w kręgu "dziennikarzy" pokroju Pińskiego, Piątka, Michalik czy Lisa, w pełni się zgodzę. Jedna wielka banda mniej lub bardziej śmiesznych postaci. Dlatego należy ich unikać, jeśli szukamy rzetelnej wiedzy i merytorycznego komentarza.
*Tu dobry opis tego "wywiadu" z Matysiak:
https://krytykapolityczna.pl/kraj/robert-mazurek-wywiady-rmf/
Bukary, wiesz jak zachowywała się lempart? babcia kasia? idiotki, które same ustawiły się u steru strajku kobiet? pamiętasz jakiego języka używały? pamiętasz jak pluły na policjantów? pamiętasz jak rozjuszone feministki dewastowały elewacje kościołów? pamiętasz jak kompletnie rozmontowały ten oddolny ruch dlatego, że większość kobiet nie utożsamiało się z tymi szurami? Rozumiem, że jak będziesz podpierał się Dymkiem to mogę mówić, że masz za autorytety gwałcicieli, a jak dasz coś z giełzaka, to mogę powiedzieć, że to kumpel gwałciciela?
A co do Mazurka, tak czasami zachowuje się jak cham, tak, często myli fakty, często popisuje się głupotami - ale w tym przypadku zwyczajnie nie macie racji, zaproszony ekonomista wprost powiedział, że pieniądz kreuje się z niczego, słowem nie wspomniał o kredytach, o długu, należy do partii Razem - czyli do lewicy, skoro mówi o robieniu kasy z niczego to oczywiste pierwsze skojarzenia miałem z Bokasą, gdzie też radośnie z niczego drukował kasę - fakty są takie, że kasy w naszym kraju nie drukuje się z niczego - czyli pan ekonomista się myli.
widze ze profesor ekonomi, naczelny bankier polski nie odpuszcza. typ nie rozroznia dochodu od przychodu, nie wie skad sie bierze inflacja, ale bedzie pouczal innych w sprawach ekonomii :)
Bukary nie daj sie, to sformuowanie ktorego uzyl typek z twojego filmiku jest jak najbardziej poprawne. Od lat jest obecne w ekonomii i bankowosci i az dziw bierze za lolo idzie w zaparte. Ale jak to wyzej wspomniano, to jest obronca spraw przegranych wiec w sumie nie dziwii
Cos do poduszki --> https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1057521914001070
za nim zaczniesz wypisywać te swoje wypociny łajzo, to przeczytaj dokładnie każdy post - w co wątpię, bo od dawna masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. :)
analfabeta ekonomiczny, który nie ogarnia, że obecna władza ukrywa dług poza budżetem :)
Manolito, nie dość, że przedstawiłem ci wypowiedź Stojanowskiego, która poparta była zdjęciami fragmentów książek, gdzie masz wyraźnie napisane, że bank może stwarzać pieniądze z niczego, to teraz jeszcze Drackula wrzucił odnośnik do opracowania naukowego, w którym masz (znowu!) wyraźnie napisane, że bank może stwarzać pieniądze z niczego. I choć próbujesz cały czas (jak Mazurek) przekierować rozmowę wyłącznie na tzw. "drukowanie" (czyli emisję pieniądza), to Szlinder wyraźnie mówi również o "tworzeniu zapisów księgowych poprzez tworzenie kredytów" (ok. 22:40). Mówiąc krótko, przeinaczasz wypowiedzi oraz intencje Mazurka i Szlindera, broniąc tego pierwszego.
Mazurek jak dziecko myśli, że bank bierze kasztany z cudzego konta i daje tobie. Ten wspaniały "dziennikarz" uznaje naukowy konsensus przedstawiany przez Szlindera za teorię spiskową albo (ironicznie) "odkrycie" zasługujące na Nobla, choć ekonomista wskazuje na to, że mówimy o powszechnej wiedzy ekonomicznej. Szlinder musi tłumaczyć jak krowie na rowie, że niczego nie "odkrył": kiedy bank udziela kredytu, na koncie kredytobiorcy pojawia się "nowy pieniądz" w postaci depozytu - i to nie jest transfer istniejących pieniędzy, tylko nowe saldo. A Mazurek dalej swoje: żeby wykpić informacje o kreacji pieniądza księgowego, zaczyna używać argumentum ad personam i szydzić z tego, że ekonomista związany jest z Razem.
Przyjrzymy się więc twojej metodzie obrony Mazurka. Najpierw napisałeś:
delikatnie mówiąc ten ekonomista nie popisał się, nie powinien użyć określenia, że pieniądze są stworzone z niczego, powinien powiedzieć, że są tworzone poprzez dług, poprzez kredyt - być może miał to namyśli, ale kompletnie to nie wybrzmiało
Szlinder używa po raz pierwszy określenia "pieniądze z niczego", odnosząc się do EBC i "ostatniego kryzysu". Mazurek twierdzi, że bank nie wytwarza "pieniędzy z niczego". Szlinder w odpowiedzi wyraźnie zaznacza, że określenie "pieniądze z niczego" odnosi się do sytuacji udzielania kredytu przez banki (albo do emisji pieniądza), więc - wbrew temu, co piszesz - dostarcza odpowiedniego kontekstu. Ty piszesz, że to "kompletnie nie wybrzmiało". Serio? Nie zauważyłeś, że Szlinder co najmniej dwa razy WYRAŹNIE tłumaczy, co oznacza określenie "pieniądze z niczego", którego użył: banki tworzą pieniądze z niczego, czyli (cytuję ekonomistę) "pożyczają znacznie, znacznie więcej, niż mają w depozytach" (ok. 21:40). Na Mazurku to nie robi żadnego wrażenia. I znakomity "dziennikarz" dalej idzie w zaparte.
Dalej argumentujesz:
ale oczywiście prawdą też jest, że można stworzyć pieniądze z niczego, zwyczajnie je drukując, ale wtedy mamy hiperinflację
No i pokazałeś, że idziesz drogą Mazurka. Określenie "pieniądze z niczego" nie musi dotyczyć wyłącznie "drukowania" (emisji przez państwo). Zerknij na opracowania naukowe, wklejone już w tej dyskusji linki oraz uważnie wysłuchaj rozmowy Mazurka ze Szlinderem. I co ma wspólnego twój dodatek o hiperinflacji z wywiadem? Szlinder nigdzie nie mówi o konsekwencjach "drukowania". Rozmowa nie dotyczy tego, czy "drukowanie" jest dobre bądź złe. Rozmowa dotyczy tego, że banki mogą tworzyć "pieniądze z niczego", z czym Mazurek się nie zgadza.
Dalej:
gdyby mi ktoś mówił, że pieniądze biorą się z niczego, to bym pomyślał, że jest skończonym....komuchem, a'la Bokassa, znaczy się chce drukować na potęgę
Dlaczego wyskakujesz z jakimś "drukowaniem na potęgę". Skąd to wziąłeś? Szlinder wyraźnie zaznacza w rozmowie, o co chodzi z określeniem "pieniądze z niczego". Trzeba być naprawdę wyjątkowo uprzedzonym, żeby doszukiwać się tutaj jakichś oznak zachęty do "drukowania", podczas gdy ekonomista po prostu tłumaczy zasady działania systemu bankowego.
Dalej atakujesz:
gdyby ten ekonomista o dziwo powiązany z Razem, powiedział, że biorą się z długu, a nie z niczego, to każdy wiedziałby jaki rodzaj ekonomi reprezentuje
No i jedziemy po Szlinderze, bo jest związany z Razem, chociaż nie przedstawia poglądów Razem, tylko naukowy konsensus. I według ciebie to usprawiedliwia Mazurka, który rzekomo "drze łacha" ze Szlindera. Widać tutaj, że nie jesteś w stanie w miarę obiektywnie ocenić tego, co się dzieje na polu argumentacyjnym, bo zakładasz, że ludzie z lewicy (nawet ekonomiści z doktoratami) to jakieś komuchy, które nie znają podstaw ekonomii i propagują leninowską wizję świata, podczas gdy jest dokładnie na odwrót: to Mazurek wychodzi na kompletnego ignoranta.
Szlinder w całej rozmowie (nie tylko pod koniec) wyraża się prezycyjnie i prostuje z cierpliwością nauczyciela "chłopskorozumowe" banialuki Mazurka. Z kolei "dziennikarz" odgrywa rolę wszechwiedzącego kpiarza, który stosuje metafory i porównania ("jabłuszka") nie tylko kompletnie niepasujące do omawianego problemu, ale też przywodzące na myśl przedszkolaka. I ciągle sugeruje, że Szlinder to jakiś matołek. Przecież tego się nie da słuchać, bo narcyzm Mazurka rozsadza żenadometr na strzępy.
W skrócie: kompromitacja nie do obrony, która pokazuje doskonale, jakim "merytorycznym" rozmówcą jest Mazurek. Problem tego pseudodziennikarza polega na tym, że on nie rozmawia z ludźmi, nie słucha ich argumentacji, tylko kręci bekę i bechta swoje ego. A że niewiele wie i niewiele rozumie, to dostarcza wyłącznie prymitywnej rozrywki.
Dziekujcie bogu, ze Łysenko nie zyje i nie nalezy do PISu, bo wtedy lolo by go bronil wszystkimi konczynami. Bo to, co w tej chwili lolo robi, to wlasnie obrona [ekonomicznego] łysenkizmu.
analfabeta ekonomiczny, który nie ogarnia, że obecna władza ukrywa dług poza budżetem :)
Ale jak ukrywa jak kazdy o nim wie? Co to za ukrywanie? Jakies kiepskie takie :)
To ze czesc dlugu jest poza budzetem to poklosie kwiatkow polityki fiskalnej twoich qwa idoli. Sprawozdania budzetowe do EU zawieraja oba dlugi.
Napisz cos jeszcze specu od wszystkiego to sie posmiejemy.
Bukary, z kim ty się kopiesz? Przecież napisałem dlaczego wypowiedź ekonomisty wybrzmiała nie tak jak powinna, tak masz racje wspomniał o kredycie, ale to nie jest z "niczego" bo kredyt jest zastawem, te pieniądze mają wartość kredytu, to "nic" to zobowiązanie do spłaty z nadwyżką, to nic, to wartość pracy/materialna która musi być wytworzona by kredyt spłacić, która jest zastawem, nie wspomina o tym, że te pieniądze poza odsetkami dla banku jako zarobek zostają wycofane z obiegu po spłacie, że tzw. rata kapitałowa zostaje zniszczona - i pewnie miał to na myśli, gdy mówił, że można by o tym długo rozmawiać - dlatego napisałem, że pewnie miał to na myśli ale to nie wybrzmiało - ale dla mnie, o czym już wcześniej pisałem, gdy ktoś mówi o drukowaniu z niczego to pierwsza myśl to Bokassa, a że należy do partii Razem to wniosek nasuwa się sam - facet chce drukować kasę - jestem pewny, że nie to miał na myśli, ale można to tak zinterpretować - bo nie powiedział dokładnie jak tworzy się pieniądz i co sie po nim dzieje po spłacie.
Nie próbuje zrobić z niego łacha, bo jestem przekonany, że musi to wiedzieć, bo to wiedza powszechna, ale tłumaczę, że można opatrznie zrozumieć jego wypowiedź tym bardziej jeśli nie mówi wszystkiego lub używa skrótów.
To ze czesc dlugu jest poza budzetem to poklosie kwiatkow polityki fiskalnej twoich qwa idoli. Sprawozdania budzetowe do EU zawieraja oba dlugi.
serio geniuszu? w czasach gdy wy pierdoliliscie o ukrytych długach to właśnie nikt inny jak ja podawałem ten przykład gdzie wszystkie zobowiązania państwa są jawne i brane pod uwagę np. w rejtingach, prognozach czy ocenach stabilności, co przekłada się np. na wartość obligacji, siłę lub słabość złotówki - a ty to teraz odkryłeś? Gratuluje refleksu!
Patrzcie, jakie kłamstwa znalazł w brytyjskim szmatławcu nasz minister:
https://x.com/sikorskiradek/status/2005128410386038819
Kłamstwa, bo nasi koledzy z WB wracać chyba nie zamierzają.
Nie tyle klamastwa co manipulacje :)
Jesli w 2016 przeprowadzilo sie 2 Angoli a w 2024 osmiu, to faktycznie wzrost 300% robi wrazenie :)
Poza tym zauwaz ze to sa wszystko chlopy, co za polska kobita do Polski przyjechali. Poza takimi przypadkami lub wydelegowaniem z korpo do Polskiego biura, nie znam Angola co by sie przeprowadzil do Polski.
Co wiecej, sadzac po opisanych przypadkach, byly to pary bez mocnego osadzenia ekonomicznego w UK, a do pewnego poziomu finansowego o taka zmiane jest kraju jest latwiej.
Mialem podobna rozmowe ostatnio z kolezanka z pracy, ktora mnie sie pytala czy Anglia nie jest juz atrakcyjnym krajem dla mnie. Otoz nie do konca. Z miejsca w ktorym siedze nadal jest atrakcyjna ale juz nie tak jak 20 lat temu. A tempo zmian, koszty zycia,zarobki, ogolna jakos zycia, za 10 lat moze stwierdze ze jednak wracam do Polski, nawet jesli nie bede w stanie dostac dobrej pracy. Bo dzis aby zyc na podobnym poziomie, w Polsce musialbym zarabiac 30-40k miesiecznie.
Poza takimi przypadkami lub wydelegowaniem z korpo do Polskiego biura, nie znam Angola co by sie przeprowadzil do Polski.
Ja osobiście znam tylko takich co przyjechali zdelegowani przez korpo i są z tego bardzo zadowoleni. Tzn. kraj uznają, że jest ok, a są zadowoleni, bo siedzą w Polsce na brytyjskiej pensji (robiąc w zasadzie tą samą robotę, którą robią lub mogliby robić Polacy), a firma im jeszcze opłaca koszt najmu mieszkania i utrzymania.
Do końca kadencji to forumowy kącik humorystyczny będzie już chyba klubem, bo politycy nie zwalniają tempa
https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1px1u4i/ratio/
To, że Mentzen palnął tutaj wyjątkową głupotę (nawet jeśli w formie żartu), która przy okazji odsłania (mniej czy bardziej świadomie) sposób myślenia kryjący się za wizją Polski pod rządami konfederatów... widomo. Niemniej jednak czyściutkim złotem jest reakcja PiS-u na ten wpis:
https://x.com/jciesz/status/2004977497260409165
Budynki jak budynki. Ale te palmy zastanawiają.
U nas jest tylko jedna i to sztuczna.
Jaka cudowna próba zmiany tematu przez konfiarzy. :D Ba, nawet Matecki upomniał się o swoje. :)
Racja, zawsze to bardziej zabawne od blisko 300 mld dziury budżetowej :)
Ależ skutecznie konfa odwraca uwagę drobnozmianowców od realnych problemów tej władzy :)
Ależ skutecznie konfa odwraca uwagę drobnozmianowców od realnych problemów tej władzy
Mojej uwagi nie odwraca, więc chętnie bym się dowiedział, co sądzisz o tych wpisach Mentzena. Ad rem.
Co mam sądzić? Dziurę mamy na blisko 286 mld złoty, to jest 79 mld dolarów, Burj Khalifa kosztowała 1,5 mld dolarów, czyli w ciągu roku moglibyśmy zbudować 52 takie budynki - za kolejne dwa lata, bo ta dziura utrzyma się w podobnym rozmiarze moglibyśmy wybudować ponad 100 kolejnych, a za poprzedni rok było 200 mld, czyli kolejne 37 - Podsumowując w ciągu kadencji obecnej władzy moglibyśmy wybudować miasto z gigantycznymi wieżowcami w liczbie około 200 sztuk. Tak widzę tego posta, tak przepalamy tą kasę.
A do budowy jednego zatrudnia 10tys manolitow ze stawka 4 dolcow za dniowke
Podsumowując w ciągu kadencji obecnej władzy moglibyśmy wybudować miasto z gigantycznymi wieżowcami
Nie moglibyśmy
Mentzen nie jest moim numerem 1 w Konfederacji ale lubię jak wsadza kij w mrowisko i powoduje jeden wielki ryk i pisuarów i lemingów.
Nie moglibyśmy
racja, bo tą kasę przepalamy, a dracula się cieszy. Drobnozmianowcy zadowoleni, nic się nie dzieje. Na kursie i ścieżce. Wszystko w porządku. Jakieś problemy? Żadne, Mazurek nie wie jak tworzy się pieniądz, a MeMcen fotografuje się w dubaju - to są realne problemy szuriatu.
Podsumowując w ciągu kadencji obecnej władzy moglibyśmy wybudować miasto z gigantycznymi wieżowcami w liczbie około 200 sztuk
A ile mozna by tych wiezowcow natrzaskac za cale 500+ i 800+ ktore zostalo po prostu przezarte? Ot tak pytam.
No i drugie, wazniejsze pytanie: na kiego wuja nam 200 wiezowcow-hoteli pokroju burj khalifa?
A ile mozna by tych wiezowcow natrzaskac za cale 500+ i 800+ ktore zostalo po prostu przezarte? Ot tak pytam.
Na całe szczęście gdy tylko Tusk doszedł do władzy skończył z tym rozdawnictwem i już nic nie przejadamy.
Spoko, jak konfunia lub braun dojda do wladzy to NA PEWNO zabiora 800+. Przekonamy sie o tym juz niedlugo!
Spoko, jak konfunia lub braun dojda do wladzy to NA PEWNO zabiora 800+. Przekonamy sie o tym juz niedlugo!
Oczywiście że nie zabiorą, politycy Konfederacji mówili wprost że nie planują w ten sposób popełniać politycznego samobójstwa. 800+ należy po prostu nie waloryzować i czekać cierpliwie aż zeżre je inflacja.
Przypomnę że waloryzacja 500+ do 800+ to jedna z pierwszych decyzji obecnego rządu, podobnie jak przedłużenie programu 13 i 14 emerytury.
<-- Mi to dynda, rozwazam nawet za glosowaniem na brauna. Jak poljaki chca hardkor to niech go maja :)
JD: No to o co jodlujesz do herr tuske? Przeciez wiekszosc wyborcow w tym kraju chce pozostawienia 800+, wiec czemu nagle wywolujesz go do tablicy jeczac o usunieciu? Wszak wladza jest po to aby wykonywac "wole" ludu.
Tusk usunie 800+ - jasiu "waaah waah usunal a wiekszosc chciala zostawic, zle robi!"
Tusk nie usunie 800+ - jasiu "waaah waah nie usunal a chcial, zle robi!"
JD: No to o co jodlujesz do herr tuske?
Bo zanim doszedł do władzy to mieliśmy 500+, za 800+ odpowiada on osobiście.
Przeciez wiekszosc wyborcow w tym kraju chce pozostawienia 800+, wiec czemu nagle wywolujesz go do tablicy jeczac o usunieciu?
A to nie ty zadałeś przed chwilą pytanie ile wierzowców możnaby zbudować za pieniądze przeżarte na 800+? Jakieś rozdwojenie jaźni?
Wszak wladza jest po to aby wykonywac "wole" ludu.
Podejrzewam że gdyby zapytać "lud" czy chce bezwarunkowego dochodu gwarantowanego w wysokości 5000 PLN to też by chciał. Więc co was powstrzymuje?
Tusk usunie 800+ - jasiu "waaah waah usunal a wiekszosc chciala zostawic, zle robi!"
Tusk nie usunie 800+ - jasiu "waaah waah nie usunal a chcial, zle robi!"
To że nie usunął to jeszcze wuj. On 800+ wprowadził.
Podejrzewam że gdyby zapytać "lud" czy chce bezwarunkowego dochodu gwarantowanego w wysokości 5000 PLN to też by chciał. Więc co was powstrzymuje?
Przeciez konfunia juz zapytala: "Czy chcesz obnizenia podatkow, wiekszej armii, lepiej dzialajacego [wstaw dowolne]?" Wiec poczekamy i zobaczymy jakie salta bedziesz odwalal jak w koncu konfunia zabierze sie za gospodarke. Podejrzewam tez, ze dosyc szybko zaczniesz grac w DOSa jak lolo i znikniesz nam na jakis czas.
Regularnie znikam na jakiś czas bo polityką nie jestem zainteresowany permanentnie.
Natomiast jak najbardziej jestem zainteresowany tym jak będzie wyglądać kolejna większość parlamentarna i jak sobie będzie radzić. Dodam że w kwestii porównań obecna większość nie zawiesza poprzeczki specjalnie wysoko.
Tak widzę tego posta, tak przepalamy tą kasę.
A mógłbyś napisać, dlaczego nazwałeś wydatki budżetowe "przepalaniem kasy" i dlaczego wydatki tworzące dziurę budżetową (czyli będące różnorodnym "zyskiem" obywateli) są mniej ważne niż jakiś wielgachny hotel?
Przypomnijmy, skąd "dziura" (szacunkowo):
a) Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i ogólnie pojęta obrona narodowa (4,7% PKB) - ok. 186 mld zł;
b) spłata starych zobowiązań (obligacje PFR i fundusz COVID-19) - ok. 63 mld zł;
c) emerytury, renty, waloryzacja itp. - ok. 200 mld zł;
d) 800+ - ok. 60 mld zł;
e) NFZ i ochrona zdrowia - ok. 222 mld zł;
f) obsługa długu publicznego - ok. 80 mld zł;
g) budżetówka, oświata, nauka, administracja - ok. 150 mld zł.
Główną przyczyną wzrostu deficytu jest:
a) zwiększenie wydatków na obronność;
b) tzw. "sprzątanie po PiS" (czyli włączenie do budżetu ukrytych wcześniej długów, które generowały różne fundusze, np. Przeciwdziałania COVID-19, Wsparcia Sił Zbrojnych, Program Inwestycji Strategicznych czy Fundusz Inwestycji Lokalnych);
c) kontynuacja (i rozszerzenie) socjału.
Co z tej listy wymienilibyście na Burdż Chalifę?
Manolito, jeśli masz ochotę kontynuować dyskusję, to zarzucam kilka pytań:
1) W której z powyższych kategorii odbywa się - twoim zdaniem - "przepalanie kasy"? I na czym ono polega?
2) Które wydatki należy ciąć, żeby zmniejszyć dziurę budżetową?
3) A skoro dziurę budżetową uznajesz ostatnio za główny obecnie problem (wszak ciągle przekierowujesz na ten temat każdą dyskusję), to napisz, jak się zapatruje na kwestię utrzymania obecnego poziomu życia Polaków i usług publicznych w Polsce przy jednoczesnym zmniejszaniu dziury budżetowej i niepodwyższaniu podatków partia, której kibicujesz, czyli Konfederacja.
Zainteresowanym polecam również ten artykuł sprzed kilku lat, który w przystępny sposób obala pewne funkcjonujące w przestrzeni publicznej mity (autorem jest profesor ekonomii; nie dajcie się zwieść "baitowemu" tytułowi):
https://www.rp.pl/opinie-ekonomiczne/art486191-leon-podkaminer-dlug-publiczny-rosnie-to-niczym-nie-grozi
https://archive.ph/kaHrX
Bukary,
1) W której z powyższych kategorii odbywa się - twoim zdaniem - "przepalanie kasy"? I na czym ono polega?
to jest raczej pytanie do ciebie, dlaczego rząd musi pożyczać aż 30% budżetu?
2) Które wydatki należy ciąć, żeby zmniejszyć dziurę budżetową?
np. zmniejszyć zadłużenie, bo sama obsługa długu kosztuje nas około 100 mld, w poprzednim roku około 80 mld. czyli tyle ile wydajemy na 800+ i 13/14 emeryturę razem wzięte - im więcej długu, tym większe koszty ....długu, czyli jedna trzecia z pożyczonej kasy idzie na spłatę poprzednich zobowiązań - - samo fakt zadłużanie to nie jest jakaś katastrofa, ale oni w ciągu jednej kadencji powiększą go o tyle innym zajmowało, 3-4 kadencje - a to prosta droga do greckiego wariantu.
3) A skoro dziurę budżetową uznajesz ostatnio za główny obecnie problem (wszak ciągle przekierowujesz na ten temat każdą dyskusję), to napisz, jak się zapatruje na kwestię utrzymania obecnego poziomu życia Polaków i usług publicznych w Polsce przy jednoczesnym zmniejszaniu dziury budżetowej i niepodwyższaniu podatków partia, której kibicujesz, czyli Konfederacja.
jedno jest pewne, jeśli będziemy zadłużać się w tym tempie, to nie bedzie żadnego poziomu życia rodaków i usług publicznych tylko wariant grecki albo argentyński z drakońskimi oszczędnościami na wszystkim!
a to prosta droga do greckiego wariantu.
O ile zgadzam się z 90% Twojego posta o tyle wariant grecki nam póki co nie grozi. Najzwyczajniej w świecie nie jesteśmy w strefie Euro, dopóki mamy własną walutę nie zbankrutujemy, przynajmniej nie w taki sposób jak Grecja.
Uff, to wspaniale, że nie zbankrutujemy, po prostu rozjadą nas inflacją 50%, może nawet nie skumulowaną, tylko taką rdr. :)
Szczerze mówiąc cynizm obrony "własnej waluty" (którą można dowolnie zeszmacić w imię obrony najuboższych) to chyba jedna z najbardziej perfidnych rzeczy w wykonaniu polityków, a co najlepsze - popierana 100% przez ich wyborców. :D
Oczywiście to samo można zrobić z Euro, ale tutaj jest jednak trudniej z uwagi na wielkość strefy euro.
Pomijam już, kto pisze to "uff, na szczęście to nam nie grozi" - przeciwnik Tuska, Domańskiego i zadłużania się... :P Jak widać wszyscy po jednych - nomen omen - pieniądzach. :)
Hehe, Pietrek, żebyśmy mieli jasność, stwierdziłem fakt że póki mamy własną walutę nie grozi nam wariant grecki, co nie znaczy że nie grozi nam chociażby hiperinflacja.
Natomiast na olanie Euro i pozostanie przy własnej walucie jest mnóstwo innych argumentów.
to jest raczej pytanie do ciebie, dlaczego rząd musi pożyczać aż 30% budżetu?
Dlaczego pytanie do mnie? Przecież ja nie panikuję z powodu dziury budżetowej. Biorąc pod uwagę fakt, że państwo nie jest przedsiębiorstwem i opiera swoje funkcjonowanie na deficycie, uważam (podobnie jak wielu ekonomistów spoza szkoły Balcerowicza), że do niebezpiecznego poziomu zadłużenia (i hiperinflacji) jeszcze nam trochę zostało, a "scenariusz grecki" (z uwagi m.in. na samodzielną emisję waluty) nie jest w Polsce możliwy.
Ty jednak:
a) uważasz, że obecna dziura budżetowa to poważny problem;
b) chcesz, żeby Europa (w tym Polska) wybiła się na samodzielność w kwestiach obronności (co wymaga ogromnych nakładów finansowych);
c) popierałeś wprowadzaną przez PiS (i kontynuowaną przez PO) politykę socjalną;
d) nie oponowałeś tutaj przeciwko kreatywnej księgowości rządu PiS-u, czyli ukrywaniu "długu" w różnych funduszach.
A przecież "rząd musi pożyczać aż 30% budżetu" właśnie ze wskazanych przed chwilą (i we wcześniejszej mojej wypowiedzi) powodów. Ponawiam zatem pytanie:
Skoro chcesz, żebyśmy się zbroili, prowadzili "pisowską" politykę socjalną i działali w ramach "pisowskich" funduszy, to w jaki sposób proponujesz zmniejszyć "dziurę budżetową" bez podwyższania podatków (a tego zapewne nie popierasz jako zwolennik prezydenta Nawrockiego i Konfederacji) i bez wkraczania na ścieżkę wojenną z Trumpem (poprzez wyciągnie kasy od Big Techów)? Co proponujesz "ciąć"? Obronność? Edukację? NFZ? Naukę? 800+? Emerytury? A może, jak przystało na zwolennika Konfederacji, wolałbyś, żeby przenieść część obowiązków państwa do sektora prywatnego? Np. edukację albo służbę zdrowia? Jakie widzisz rozwiązane problemu, który spędza ci sen z powiek?
I żeby nie było: pytam bez intencji wykpienia tego, co piszesz, czy kręcenia beki z jakiegoś programu Konfederacji. Po prostu jestem ciekaw, jak to wszystko widzicie, biorąc pod uwagę liczne uwarunkowania, w jakich musimy funkcjonować.
Bukary,
a) uważasz, że obecna dziura budżetowa to poważny problem;
Tak uważam, bo nie chodzi o tą, ale te skumulowane za PIS i obecnej władzy oraz przyszłe które beędą podobne w rozmiarze, gdzie praktycznie podwoją jego wysokość
b) chcesz, żeby Europa (w tym Polska) wybiła się na samodzielność w kwestiach obronności (co wymaga ogromnych nakładów finansowych);
Tak, ale jesteśmy w innym miejscu i nie grozi nam rozlanie konfliktu, bo rosja jest słabiutka, a oni oszaleli z tymi zakupami jakby zaraz miały się tu pojawić ...Chińskie dywizje (chyba, że czegoś nie wiemy ) poza tym, my możemy jedynie imitować armie mocarstw, czyli mieć to samo, ale nie możemy używać tak samo, bo nie mamy szans na odtworzenie strat we własnym przemyśle - grozi nam włoski scenariusz, gdzie rozproszymy środki, będziemy mieli wszystkiego po trochu i będziemy się tego bać użyć (jak z jedną parą garnituru - bez szans na wypranie i zacerowanie) co kompletnie sparaliżuje naszą inicjatywę - może należało by iść metodą fińską, skupienie się na wojskach lądowych, z szerokim zaangażowaniem żołnierza-obywatela - czyli masowe szkolenie cywili.
c) popierałeś wprowadzaną przez PiS (i kontynuowaną przez PO) politykę socjalną;
Tak, ale nie, po pierwsze zawsze twierdziłem, powinny to być zwolnienia podatkowe dla pracujących z limitami - dla najbogatszych
d) nie oponowałeś tutaj przeciwko kreatywnej księgowości rządu PiS-u, czyli ukrywaniu "długu" w różnych funduszach.
Nie, bo nie było ukrywania długu, bo wszyscy wiedzieli o funduszach poza budżetowych (niemcy w czasie pandemi mieli takich około 16) i sytuacja była inna - opozycja blokowała KPO w czasie gdy utrzymywaliśmy ukrainę w wojnie i musieliśmy na gwałt uzupełniać braki po czołgach i artylerii - a rosja nadal była realnym zagrożeniem.
Skoro chcesz, żebyśmy się zbroili, prowadzili "pisowską" politykę socjalną i działali w ramach "pisowskich" funduszy, to w jaki sposób proponujesz zmniejszyć "dziurę budżetową" bez podwyższania podatków (a tego zapewne nie popierasz jako zwolennik prezydenta Nawrockiego i Konfederacji) i bez wkraczania na ścieżkę wojenną z Trumpem (poprzez wyciągnie kasy od Big Techów)? Co proponujesz "ciąć"? Obronność? Edukację? NFZ? Naukę? 800+? Emerytury? A może, jak przystało na zwolennika Konfederacji, wolałbyś, żeby przenieść część obowiązków państwa do sektora prywatnego? Np. edukację albo służbę zdrowia? Jakie widzisz rozwiązane problemu, który spędza ci sen z powiek?
wyżej wyjaśniłem, ze chcę ale nie w taki sposób żeby rozdawano socjal i chcę by zbrojono się bardziej...spokojnie, rozłożyć to na lata, a nie na gwałt - a co ciąć? Tego nie wiem, bo nie znam całości budżetu, nie wiem gdzie da, a nie da się ciąć, od tego jest rząd. Ale jak wywala się np. 50 baniek żeby biurwy nie pracowały w piątki to już mamy jakąś kwotę
Czy Trumf juz zakonczyl wojne w Ukrainie? Patoprawica nie spać, jak tam wasz magaiczny przywódca? https://youtube.com/shorts/23YjwVm3kGc?si=CM3vy-nCkvzKzg5N
Nie boj się o Trumpa to biznesmen, on sobie poradzi i ogołoci Ukrainę z zasobów a jak wojna niedługo się z ruskimi skończy to władują tam zakłady korporacyjne ( oczywiście na początku w małym stopniu ale będzie ich coraz więcej) i będą konkurencją dla rynków Europejskich... taki jest plan USA względem Ukrów na następne 20 parę lat. Plusy? koniec wojny. Tak samo w UE działają Niemcy.
Nie skończył i nie zakończy pewnie ale nie oddał również jak miał oddać.
Nie zlikwidował Nato,nie zaatakował lądowo giblartaru czy innej grenlandii.
Więc nie ma co się posiłkować na głupie sformułowania Trumpa i je powielać.
Nadal wszyscy liczą na Trumpa? Europa liczy na Trumpa, Ukraina liczy na Trumpa, wszyscy liczą na Trumpa - a my co robimy w tej kwestii? Gdzie jest Unia Europejska? Dlaczego Zełenski rozmawia z rosją przez....Trumpa? A gdy dojdzie do porozumienia, Ukraina straci jakieś terytoria, to będą się oburzać, że USA nie pomogły! Nie wygrały wojny, że nie walczyli do ostatniego Ukraińca, nie sprostali naszej wyższości moralnej, jakie to jest poniżające, człowiek z żółtą twarzą ma gdzieś nasze interesy! A może powinniśmy wysłać wojsko? Pewnie, że nie, bo wszyscy chcą dostać wolność za darmo i za dwie krople krwi! - a gdzie my jako Polska, jako UE, jako Europa jesteśmy? Co zrobiliśmy jako całość przez 4 lata wojny? W jakim jesteśmy punkcie?
Daj spokój, Trump nic nie może, a w dodatku bredzi jak potłuczony i znowu się ośmieszył.
Stężenie bzdur, jakie wypowiedział Donald Trump po zakończeniu rozmów z prezydentem Ukrainy, znacznie przekracza niebotycznie poziom dopuszczalny w światowej dyplomacji, chyba że punktem odniesienia będzie doroczna konferencja prasowa Władimira Putina dla grona starannie wyselekcjonowanych dziennikarzy. Oto polityk, pretendujący do miana cesarza świata, szczwany lis i gracz nad graczami (we własnym mniemaniu, rzecz jasna), staje przed kamerami i wygłasza piramidalne kłamstwa. Przekonuje, że „Rosja chce, by Ukrainie się powodziło", a Władimir Putin jest gotowy, by dostarczać Ukraińcom „energię, elektryczność i inne rzeczy po bardzo niskich cenach".
Oj tam oj tam, a może Putin naprawdę tego chce? Przecież to nie wojna, tylko specjalna operacja wojskowa, gdyby tylko faszysta Zełeński ustąpił z urzędu...
Nadal wszyscy liczą na Trumpa? Europa liczy na Trumpa, Ukraina liczy na Trumpa, wszyscy liczą na Trumpa
A gdyby to on był prezydentem w 2022 to do tej wojny nawet by nie doszło
UE ma znacznie poważniejsze problemy niż Ukraina... wymierające goryle w Kongo, Nowy ład, podział na 40 płci, małżeństwa homoseksualne.
https://x.com/intent/like?tweet_id=2005452723647660036
Nie no myślę, że powinien być jakiś próg poczytalności dla urzędu głowy Państwa.
Donek co daje.
To smutne, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości wchodzą Trumpowi bez wazeliny. Taka poddańcza postawa jest nie tylko uwłaczająca, ale ma katastrofalny wpływ na nasze bezpieczeństwo i pozycję Polski w świecie. Z wasalem nikt nie będzie się liczył.
Nawet przypomniało mi się zniesienie wiz, to z jaką pompą to ogłoszono i jaką rangę nadano temu wydarzeniu było tak upokarzające, że już niżej upaść się nie dało.
No i klops z polityki prorodzinnej i prodemograficznej, zarówno PiSowskiej, jak i POwskiej:
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kryzys-dzietnosci-w-Polsce-powiatowej-Scenariusz-koreanski-realizuje-sie-w-Polsce-9061813.html
Gdzieś ostatnio czytałem też, że podobno najgorzej jest na ścianie wschodniej, która się wyludnia w zastraszającym tempie, sprawiając, że już teraz można znaleźć tam domy (pewnie stare do remontu) za 150 tyś zł, a docelowo wraz z wymieraniem starszych ludzi niektóre miejscowości po prostu opustoszeją jak w Hiszpanii czy we Włoszech.
Z drugiej strony, czy jest się co dziwić? Perspektyw zawodowych tam nie ma, a dziś mało która firma pozwala na pracę zdalną, aby "pracować w mieście", a "mieszkać na wsi", bez konieczności utraty 3-4h dziennie na dojazdy. A nawet jeśli ktoś ma pracę w dużym stopniu zdalną, jaki sens ma mieszkanie w wyludniającym się regionie, gdzie często kuleją usługi publiczne i prywatne. Ciekawe perspektywy czekają nasz kraj...
Ale jak to, stojąca tradycją patriotyczna Polska wiejska i małomiasteczkowa wypada gorzej niż sypialnie metropolii?
Ale jak to, stojąca tradycją patriotyczna Polska wiejska i małomiasteczkowa wypada gorzej niż sypialnie metropolii?
Ehh znowu młody, nowoczesny, z wielkiego miasta...
Widać mają na tyle rozumu, że gdy widzą jak kolejne rządy olewają Polskę powiatową, to nie będą rodzić dzieci by potem zastanawiać się jak przeżyć na jednej minimalnej pensji. Albo jak mają ze wsi dojechać do lekarza, bo za PO zarżnięto PKS-y.
To w zasadzie nie jeden a dwa problemy. Po pierwsze zapaść demograficzna której jesteśmy świadkami od lat.
No ale jest jeszcze drugi powód i jest to dramatyczna dysproporcja w finansowaniu pomiędzy Polską powiatową a dużymi ośrodkami miejskimi, i tak, jest to wina Tuska.
Młodzi ludzie którzy mogliby przejąć dom po rodzicach lub względnie tanim kosztem wybudować sobie domek na odziedziczonej ziemi i żyć w przyzwoitych warunkach są zmuszeni do kupowania za chore pieniądze kurników z kartongipsu bo muszą mieszkać tam gdzie jest praca i jakiekolwiek perspektywy.
To jest polityka która koniec końców odbije się czkawką którejś ekipie rządzącej, nie da się w tych kurnikach upchać 38 milionów ludzi.
w polsce, na tę chwilę, finansowo, absolutnie nie oplaca sie miec dzieci
przecietni ludzie ledwo wiaza koniec z koncem, a do dzieci (dla dobrozmianowców: "osób dziecięcych") trzeba miec warunki
Albo jak mają ze wsi dojechać do lekarza, bo za PO zarżnięto PKS-y.
Ale za PiS-u wszystkie je przywrócono, więc o co chodzi? Tusk w półtora roku znowu wszystkie zlikwidował? Niemożliwe, ani Duda ani Nawrocki nie podpisaliby takiej ustawy.
pietrek, to juz 2 lata rządów donaldinho. nie, nie zlikwidował, ale też nie pomagał za specjalnie
Ale za PiS-u wszystkie je przywrócono, więc o co chodzi?
No to teraz KO rządzi, niech przywraca. W ogóle skoro rządzi, to niech przywraca wszystko co PiS rozwalił, tak będziemy się przerzucać do usranej śmierci.
Albo jak mają ze wsi dojechać do lekarza, bo za PO zarżnięto PKS-y.
Tu winne są wszystkie partie rządzące w ostatnich 35 latach, nie tylko PO. Myślisz, że przywrócenie PKSów coś by poprawiło? PKSy poprawiłyby sytuację tylko ludzi starszych z regionów wiejskich. Na wsiach, jeszcze bardziej niż w mieście, funkcjonuje kult własnego samochodu. Problem jest inny. Czy dojazd PKSem czy samochodem, co z tego jak do lekarza specjalisty masz kilkadziesiąt kilometrów do najbliższego większego miasta w okolicy? A co ze żłobkami, przedszkolami, szkołami, itd.? Z niektórych miejsc do najbliższych jeszcze funkcjonujących ośrodków edukacji jest kilkanaście kilometrów drogi. Chcesz kupić bułki? Ja w mieście mam 3 min spacerkiem Stonkę i po 15 min jestem w mieszkaniu z jedzeniem. Mieszkając na wsi to może być wyprawa samochodem na 1h, a bez samochodu to kilkukilometrowy spacer.
są zmuszeni do kupowania za chore pieniądze kurników z kartongipsu bo muszą mieszkać tam gdzie jest praca i jakiekolwiek perspektywy.
Tu znów winę ponoszą za to wszystkie dotychczas rządzące partie. One wszystkie sprawiły, że Polska jest neokolonią zagranicznych korporacji mających u nas głównie centra outsourcingowe. A one lokują się w największych miastach.
"Widać mają na tyle rozumu, że gdy widzą jak kolejne rządy olewają Polskę powiatową, to nie będą rodzić dzieci by potem zastanawiać się jak przeżyć na jednej minimalnej pensji."
"w polsce, na tę chwilę, finansowo, absolutnie nie oplaca sie miec dzieci
przecietni ludzie ledwo wiaza koniec z koncem, a do dzieci (dla dobrozmianowców: "osób dziecięcych") trzeba miec warunki"
Jak rządziły pisiory, to wątkowe prawiczki gardłowały, że brak dzietności jest winą "lewackiej mody". Jak rządzi KO, to nagle stał się "rozsądną decyzją". :D
Na wsiach, jeszcze bardziej niż w mieście, funkcjonuje kult własnego samochodu.
Na dzień dzisiejszy to nie kult tylko konieczność. Oczywiście można dyskutować czy to upadek transportu publicznego spowodował konieczność posiadania samochodu, czy ten "kult własnego samochodu" spowodował upadek transportu publicznego, niemniej stan na dzień dzisiejszy jest taki że samochód na wsi jest konieczny.
One wszystkie sprawiły, że Polska jest neokolonią zagranicznych korporacji mających u nas głównie centra outsourcingowe. A one lokują się w największych miastach.
Moim zdaniem dotyczy to w zasadzie wszystkich inwestycji niepublicznych i jest bardzo mocno powiązane z inwestycjami publicznymi a konkretnie rozdziałem funduszy na inwestycje.
Prywatne przedsiębiorstwa i korporacje nie inwestują w dużych miastach bo lubią płacić dużo za ziemię, budynki itd.
Po prostu inwestują tam gdzie jest rozbudowana infrastruktura drogowa, kolejowa, zaplecze logistyczne, biurowce pod wynajem, a od dekad pieniądze na to dostają głównie duże ośrodki więc zwyczajnie mimo dużych kosztów są bardziej przyjazne dla inwestycji niepublicznych.
Po prostu inwestują tam gdzie jest rozbudowana infrastruktura drogowa, kolejowa, zaplecze logistyczne, biurowce pod wynajem, a od dekad pieniądze na to dostają głównie duże ośrodki więc zwyczajnie mimo dużych kosztów są bardziej przyjazne dla inwestycji niepublicznych.
I jak sobie wyobrażasz odwrócenie tego wszystkiego? Nagle miasta mają klepać biedę i sponsorować rozwój wsi 40 km dalej? Wywalisz kasę w błoto. Rozwój ZAWSZE odbywał się w ośrodkach miejskich, brak inwestycji w wieś przez ostatnie X lat nie ma tutaj nic do rzeczy. Żaden bank nie otworzy siedziby w Pierdziszewie, bo po pierwsze, nie ma tam klientów (głównie biznesowych), po drugie, nie ma tam wykształconego personelu. Z tego samego powodu nikt nie otworzy siedziby dowolnej większej firmy czy oddziału korpo na zadupiu. Wszystko sprowadza się do, tak pogardzanego tak prawicę, wysoko wykwalifikowanego i wykształconego pracownika, dostępu do usług i dużej bazy klientów. Nie bez przyczyny na prowincji / poza miastami masz głównie magazyny i produkcję - bo nie potrzebujesz tych rzeczy, które wymieniłem, na miejscu. Ba, nawet logistyka nie jest dużą przeszkodą, bo transport drogowy dociera wszędzie.
Warszawa wygenerowała 18,5% naszego PKB, na drugim miejscu jest Śląsk 11,5%. Dwa najbardziej zurbanizowane i rozwinięte obszary nagle mają razem z Poznaniem, Wrocławiem i Krakowem przekazać wygenerowaną kasę na rozwój wsi X km od nich samych?
Teoretycznie to co państwo mogłoby zrobić to poprawić komunikację do średniej wielkości miast z okolicznych miejscowości. Dlaczego w Warszawie opłaca się pracować mieszkając nawet 30 km od centrum? Bo jak masz blisko kolej podmiejską, która pozwoli dotrzeć do pracy <1h w jedną stronę i chętniej kupisz 80m2 mieszkanie lub szeregówkę poza stolicą niż 40m2 w Warszawie. Więcej takich osób i nagle opłaca się w mniejszej mieścinie otworzyć usługi, przedszkola, itd.
Co do korpo, zgadzam się z tym co napisaliście, one lokują się w dużych miastach, bo tam mają infrastrukturę i dostęp do kadr. Był okres, gdy w trakcie i krótko po covidzie firmy pozwalały na pracę w pełni zdalną. Znam ludzi, którzy wtedy pracowali mieszkając 80-100 km od głównej siedziby swojej firmy, zdalnie, wykonując bez problemu swoją pracę. To był dobry kierunek dla spowolnienia depopulacji terenów oddalonych od dużych metropolii. Niestety prawie wszystkie korpo prędzej czy później wprowadziły politykę RTO i znów ludzie muszą siedzieć w miastach.
Teoretycznie to co państwo mogłoby zrobić to poprawić komunikację do średniej wielkości miast z okolicznych miejscowości.
No i nikt od państwa wiele więcej nie wymaga.
Wbrew temu co pisze Kasrkin ja kompletnie nie wymagam jakich wielkich inwestycji infrastrukturalnych na wsi. Wieś w Polsce wbrew pozorom radzi sobie całkiem nieźle. To tylko w głowach części mieszkańców miast pozostał obraz chłopa w czarnej beretce z antenką i papierosem bez filtra przyklejonym do dolnej wargi który jedzie motorynką po tanie wino do "gieesu". Wieś dzisiaj jest pełna młodych ludzi, stosunkowo zamożnych, których stać na wybudowanie domu i kupno niezłego samochodu czy dwóch.
To gdzie potrzebne są inwestycje, zwłaszcza infrastrukturalne, to średniej wielkości miasta powiatowe. Takie miasto dobrze doinwestowane i zarządzane może być sercem pompującym krew w dziesiątki okolicznych wsi.
Sam mam niewątpliwą przyjemność mieszkać wokół takiego miasteczka które dla odmiany funkcjonuje świetnie i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca do życia i wychowywania dziecka.
Główne przyczyny problemów demograficznych w Polsce to (według badań przywoływanych m.in. przez Mateusza Łakomego, którego książka była już w tym wątku polecana):
- brak stabilnego zatrudnienia i poczucia bezpieczeństwa materialnego (śmieciówki, umowy B2B, niestabilny najem);
- horrendalnie wysokie koszty mieszkań i kredytów hipotecznych;
- trudności w łączeniu pracy zawodowej z opieką nad małymi dziećmi (zwłaszcza brak elastyczności czasu pracy);
- niska stabilność związków (wysoki odsetek rozwodów, późne wchodzenie w trwałe relacje);
- luka edukacyjna między kobietami i mężczyznami (coraz więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn, co skutkuje trudnością w znalezieniu partnera o podobnym statusie);
- kulturowe i ideologiczne czynniki (negatywny obraz rodziny w części mediów i popkultury, opóźnianie decyzji o dzieciach);
- niewystarczająca dostępność opieki instytucjonalnej (żłobki, przedszkola) oraz brak realnego udziału ojców w opiece;
- wysokie realne koszty utrzymania dzieci (mimo transferów typu 800+).
Problemu demografii, który jest FUNDAMENTALNY dla przyszłości Polski, nie da się rozwiązać np. samymi dopłatami. Chyba żaden kraj (nowoczesny) nie osiągnął na razie pełnego sukcesu w walce z depopulacją (powrót do TFR większego niż 2,1). Jeśli jakiemuś rządowi udawało się częściowo zatrzymać spadek dzietności (Węgry, Czechy, Francja, w przeszłości Szwecja) lub osiągnąć drobny wzrost (o 02,-0,4 punktu TFR), to zawsze odbywało się to wskutek kompleksowych działań systemowych (stabilność zatrudnienia + dostępność mieszkań + opieka społeczna + zmiany kulturowe).
Najbliższe kulturowo są dla nas Węgry i Czechy. Na Węgrzech wprowadzono hojny pakiet prorodzinny (zwolnienia z podatku dochodowego dożywotnio po 4. dziecku, umarzanie kredytów mieszkaniowych, dopłaty do samochodów rodzinnych, babcia na etacie itp.). Drobny sukces (wzrost z 1,23 do ok. 1,5) oparty jest głównie na przesunięciu urodzeń w czasie (kobiety rodzą wcześniej). Z kolei w Czechach dokonano reformy rynku pracy, wsparto żłobki, wprowadzono elastyczne urlopy rodzicielskiej i publiczne finansowanie in vitro. Wzrost zatrzymał się w okolicach 1,7 (wcześniej było 1,1). Szwecja również pokazuje, że nawet w bardzo egalitarnym modelu państwa można osiągnąć poprawę dzietności (teraz ok. 1,6), choć to wymaga ogromnych nakładów finansowych.
Innymi słowy, jesli komuś zależy na poprawie demografii, nie powinien popierać polityków kategorycznie odrzucających wszelki socjał, przeciwnych ostrym (propracowniczym) regulacjom rynku pracy oraz udogodnieniom dla rodzin z dziećmi, głoszących kult zapierdolu, a także niechętnym prowadzeniu przez państwo sensownej polityki mieszkaniowej. Nie powinien też popierać polityków, którzy zniechęcają kobiety do rodzenia dzieci, propagując negatywny obraz rodziny czy tradycyjnej roli społecznej matki, albo zachęcają do odkładania rodzicielstwa na rzecz kariery, podróży, samorozwoju itp., a przy okazji - szerzą antynatalistyczną narrację ("planeta nie wytrzyma"). Albo polityków, którzy prowadzą do wzrostu nieufności między kobietami i mężczyznami, wzmacniając polaryzację płciową i prowadząc różnego rodzaju "gender wars" (z pozycji męskich lub kobiecych). Bo czynniki kulturowe też odgrywają tutaj istotną rolę: pragnienie posiadania dzieci jest widoczne wśród Polaków (w badaniach deklarują dwójkę dzieci jako ideał, do którego trzeba dążyć), ale społeczne blokady sprawiają, że pozostaje ono niezrealizowne.
Jak widać, chyba każde ugrupowanie polityczne w Polsce ma tutaj sporo za uszami. Jedni w imię zasad wolnorynkowych i dzikiego kapitalizmu chcieliby ograniczać prawa pracownicze i socjał; inni - realizują interesy przedsiębiorców z branży deweloperskiej, podtrzymując kryzys mieszkaniowy; a jeszcze inni - walcząc np. ze stereotypami płciowymi czy też propagując kulturę egocentryczną (indywidualizm, wolność osobistą), wylewają dziecko z kąpielą i wzmacniają samotność oraz nieufność płciową. Póki więc Polacy (politycy) się nie dogadają, ustalając imponderabilia, dzietność będzie systematycznie spadać. Wojny plemienne sprzyjają dalszemu wyludnianiu Polski. Winien nie jest PiS. Winne nie jest PO. Winni są wszyscy.
luka edukacyjna między kobietami i mężczyznami (coraz więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn
Zaraz, zaraz - a to nie ogolnie pojeta lewica walczy o to, aby wiecej kobiet szlo na studia i zdobywalo lepsze wyksztalcenie poprzez "pozytywna dyskryminacje" i inne bzdety (dodatkowe punkty podczas rekrutacji etc)? I nagle okazuje sie, ze "mamy problem"?
To tylko w głowach części mieszkańców miast pozostał obraz chłopa w czarnej beretce z antenką i papierosem bez filtra przyklejonym do dolnej wargi który jedzie motorynką po tanie wino do "gieesu".
Nie wiem skađ ci się to wzięło, bo nikt tutaj czegoś takiego nie napisał. Cóż...
Wieś dzisiaj jest pełna młodych ludzi, stosunkowo zamożnych, których stać na wybudowanie domu i kupno niezłego samochodu czy dwóch.
Po pierwsze, to wieś się wyludnia od dłuższego czasu i rok 2025 nie jest pod tym względem wyjątkiem, dotyczy to głównie młodych osób. Skąd więc teza, że wieś jest pełna młodych? Nie wiem.
Odnośnie zarobków również nie wiem, GUS nie publikuje prostych danych (miasto vs. wieś), ale po rozkładzie PKB widać wyraźnie, że największy udział mają regiony silnie zurbanizowane. Skąd więc teza, że wieś jest pełna młodych i zamożnych? Też nie wiem, bo żadne dane które widziałem tego nie potwierdzają. Chyba, że mówimy o wsiach podmiejskich, tzw. "sypialniach" większych miast (>150 tys.) to wtedy się zgodzę.
Sam mam niewątpliwą przyjemność mieszkać wokół takiego miasteczka które dla odmiany funkcjonuje świetnie i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca do życia i wychowywania dziecka.
I elegancko, każdy ma co woli. Ja już mieszkałem i na wsi (co prawda na Śląsku, więc to też nie jest odpowiednik małej wioski gdzieś na wschodzie), w (bardzo) dużym mieście i skończyłem w mieście średnim (~200 tys., co prawda na obrzeżach) i nie zamieniłbym teraz tego na nic innego. Akurat pod tym względem nie mamy na co narzekać, bo mamy w Polsce wszystko - od konkretnej stolicy, przez średnie miasta, regiony silnie zurbanizowane po głębokie wioski. Każdemu dogodzi.
https://polskawpraktyce.pl/ile-osob-naprawde-mieszka-w-polsce-demografia-2025-w-liczbach.html
I nagle okazuje sie, ze "mamy problem"?
Asmodeuszu, a doczytałeś w ogóle do końca to, co napisałem? Jakbyś miał problemy z czytaniem, służę pomocą: rant na lewicę (w kontekście depopulacji) znajdziesz w ostatnim i przedostatnim akapicie.
Szczerze mowiac to nie, ale dzieki za tl;dr. Niestety wall-of-text bardzo zle sie czyta z komorki.
Nie powinien też popierać polityków, którzy zniechęcają kobiety do rodzenia dzieci, propagując negatywny obraz rodziny czy tradycyjnej roli społecznej matki, albo zachęcają do odkładania rodzicielstwa na rzecz kariery, podróży, samorozwoju itp., a przy okazji - szerzą antynatalistyczną narrację ("planeta nie wytrzyma"). Albo polityków, którzy prowadzą do wzrostu nieufności między kobietami i mężczyznami, wzmacniając polaryzację płciową i prowadząc różnego rodzaju "gender wars" (z pozycji męskich lub kobiecych).
Czyli odpada szeroko rozumiana lewica?
Via Tenor
Czyli odpada szeroko rozumiana lewica?
Dlaczego nie pytasz również o "szeroko rozumianą prawicę", skoro (zapewne) przeczytałeś nie tylko jedno zdanie, ale cały akapit? Ciekawe... ;)
Po pierwsze, to wieś się wyludnia od dłuższego czasu i rok 2025 nie jest pod tym względem wyjątkiem, dotyczy to głównie młodych osób.
Generalnie tak, o czym zresztą jest artykuł cytowany przez frera. Jeśli rządzący nic z tym nie zrobią to pewnie będzie pewna grupa wsi gdzie ostatni zgasi światło i miejscowość przestanie istnieć. Natomiast te wsie które dzisiaj dynamicznie prosperują, a jest takich wbrew pozorom całkiem sporo, działają właśnie dzięki młodym, radzącym sobie finansowo rodzinom. I tak, zazwyczaj są to wioski ościenne dla dobrze zarządzanych miast powiatowych (nie uważam że muszą być to ośrodki 200k+). Między bajki należy wsadzić też stwierdzenie że dzisiejsza wieś to rolnicy. Małe gospodarstwa dawno nie mają racji bytu pod względem ekonomicznym, stąd na wsiach rolnicy to 10, może w niektórych przypadkach 20% populacji i taki rolnik to zazwyczaj warte miliony przedsiębiorstwo.
Przeczytałem całość, ale ciekawi mnie temat lewicy w tym co napisałeś :) No ale OK - znaczy że nie głosować ani na prawicę, ani na lewicę?
znaczy że nie głosować ani na prawicę, ani na lewicę?
IMHO: głosować. ;)
Zwłaszcza że dla wielu osób, które pragną żyć, jakby nie było jutra, demografia wcale nie jest najważniejsza. Ale gdyby ktoś brał pod uwagę WYŁĄCZNIE kwestie demograficzne, to musiałby rozważyć, która strona (lewicowa, prawicowa, liberalna) dokonała albo może dokonać większego spustoszenia, gdy idzie o depopulację naszego kraju. Specjalnie uwzględniłem przeszłość i przyszłość, bo niektórzy ludzie nie uczą się na błędach, a niektórzy - wyciągają jednak jakieś wnioski z pomyłek. Co więcej, w Polsce ani prawica, ani lewica - nie stanowią monolitu. Różne partie wyrastające z podobnych korzeni ideologicznych mogą proponować różne rozwiązania.
Litanię przyczyn aktualnie wpływających na fatalne wskaźniki demograficzne zamieściłem powyżej. Sam zadaj sobie pytanie, która strona/partia dąży do zaadresowania poszczególnych problemów, a która ma w programie założenia mogące prowadzić do ich pogłębienia. Każdy będzie miał zapewne swoich faworytów. Każdy - innych. I tyle.
No poczekaj, "progresywna" część elektoratu jeszcze nie zdecydowała czy to źle że dano kamratom głos czy że wywiad przerywano komentarzami odkłamującymi fałszywe stwierdzenia.
Daj chłopakom pomyśleć.
Lubię kanał zero, ale jak zapraszają gości to powinni dać się im wypowiedzieć i przedstawić to co chcą powiedzieć, niezależnie czy to szury czy nie. Takie przerywanie i tłumaczenie odbiorcy co ma myśleć zatrąca propagandami tymi co mamy w tv, nawet jeżeli mają rację w tym. Każdy ma swój rozum i nie trzeba ludzi traktować jak dzieci tłumacząc im czy ktoś mówi głupoty. Jak dla mnie kiepski materiał im w takiej formie wyszedł i tyle, chociaż chcieli dobrze.
https://www.rp.pl/komentarze/art43566481-artur-bartkiewicz-na-czym-polega-problem-z-wywiadem-z-rodakami-kamratami-w-kanale-zero
No wiecie, tylko że jeszcze niedawno była karczemna awantura o Rymanowskiego.
Awantura dotyczyła tego że Rymanowski robi dokładnie to czego teraz wymagacie od KZ, czyli przeprowadza wywiad a ocenę pozostawia widzowi.
Czy jestem fanem tego typu filmów? Nie, raczej nie. Myślę że wolałbym tych ludzi zobaczyć w studiu razem i usłyszeć formę debaty, ale rozumiem że komuś ręka zadrżała przed wrzuceniem tego wywiadu saute.
Nie pochwalam, ale rozumiem.
nie oglądałem całego wywiadu, były pytania jak udało im się sfałszować ostatnie wybory?
Stanowski dla kasy i kontrowersji zaprosi każdego...
PS
Manolo ty Pis-owski trollu czy stać Ciebie na coś więcej?
Nawet wywiadu nie obejrzałeś...
Nadal ciemniaku masz bóle fantomowe po tym jak wam bracia kamraci sfałszowali wybory?
Poza tym, sprawdziłem twoje posty, połowa dotyczy mojej osoby, staje ci na widok mojego nicka? :)
Często oglądam kanał zero, bo poruszane są tam ciekawe tematy, ale moim zdaniem, tych dwóch normalnych inaczej i to tak delikatnie pisząc, nie powinni w ogóle tam zapraszać.
Jakbym przejrzał Twoje posty to pewnie straciłbym nadzieję w ludzkość...
Z drugiej strony to w ciekawym kierunku idą Twoje skojarzenia bo u prawaków walczących z gejami to całkiem chyba naturalne...
nie oglądałem całego wywiadu, były pytania jak udało im się sfałszować ostatnie wybory?
Nie było pytania o to. Cała rozmowa toczyła się praktycznie odnośnie Ukrainy, Rosji i ich pobytu w więzieniu.
Z drugiej strony to w ciekawym kierunku idą Twoje skojarzenia bo u prawaków walczących z gejami to całkiem chyba naturalne...
nic nie wiesz, nic nie rozumiesz, a ja nie zamierzam boksować się z twoimi urojeniami, idziesz do ignorów :)
Nie było pytania o to. Cała rozmowa toczyła się praktycznie odnośnie Ukrainy, Rosji i ich pobytu w więzieniu.
Bez nadzieja, całymi tygodniami opowiadano jak to sfałszowali wybory i ci nie zadali tak oczywistego pytania? Co za amatorka.
Chciałbym abyś sam się tu zignorował i uwolnił to forum od Twojego trollowania i przepisywania partyjnego bełkotu..
Często oglądam kanał zero, bo poruszane są tam ciekawe tematy, ale moim zdaniem, tych dwóch normalnych inaczej i to tak delikatnie pisząc, nie powinni w ogóle tam zapraszać.
I tutaj bym przybił z tobą piątkę.
Ale jest wściekłość ludzi w komentarzach pod ostatnimi filmami. Widać forma tego materiału z Kamratami nie spodobała się większości, i słusznie. Kiepsko tak na koniec roku bardzo udanego zostawić taką wtopę. Najbardziej mnie rozbawił komentarz pod jednym filmem "nie ma to jak się zesrać metr przed kiblem", idealne podsumowanie tego co sie stało.
Nawet nie wiedziałem że Pan Marcin miał się pojawić u Rymanowskiego, zobaczę sobie całość wywiadu wieczorem.
https://x.com/i/status/2005651594503967142
Od samego początku mówiłem to samo, zero zaskoczenia, pisałem, że nie będzie lekko, że to nie są mili chłopcy, cały czas wypominałem jak zaprzepaścili szansę normalizacji relacji z polską, jak pozwalali na malowanie krzyży na czołgach, o spędach z pochodniami, z symboliką rodem SS Galicja, jak witali naszych ministrów flagami banderowskimi powieszonymi w hitlerowski sposób na państwowych budynkach, jak gloryfikują banderowców-ludobójców, jak stawiają im pomniki, jak kupili by nas za przyszłościowe waciki gdyby od razu zgodzili się na wspólne komisje w kwestii Wołynia - To było oczywiste, że to nie są nasi przyjaciele! Wszyscy to widzieliśmy! Co robili drobnozmianowcy? a po co o tym mówić? Wspieramy putina!
Każdy kto wspomniał o Wołyniu był ruską onucą, romantyzowali ukraińców, oczywiście to było w czasach tej anty pisowskiej szajby, gdzie barany twierdzili, pomagamy im żeby ukryć ruską agenturę, a biedni uchodźcy to nie żadna wojna hybrydowa tylko biedni ludzie szukający swojego miejsca na ziemi!
I teraz jest rozczarowanie, zaskoczenie, że Zełenski prowadzi politykę rodem z ZSRR, że nie zabiegają o nas przy stole negocjacyjnym, po tym jak wszystko wzięli to poszli do niemców, nie chcą od nas żadnych gwarancji.
Dlatego, nie należy się obrażać, tylko robić to samo co Ukraina wobec nas, uczyć się od nich, czyli ich wykorzystywać dla własnych narodowych interesów. I to pisze osoba, która twierdzi, że powinniśmy wysłać wojsko na Ukrainę żeby zabezpieczyć jej niepodległość, a nasz .......bufor. Koniec, kropka.
a po co mówi się o Katyniu? a po co mówi się niemcom o wymordowanych 6mln naszych obywateli?
Zamordowali ponad 50 tyś naszych rodaków, w bestialskimi sposobami podobnymi do metod ustaszy, przy pomocy noży, siekier i pił a ty teraz piszesz po co o tym mówić? Śmiałbyś powiedzieć cos takiego tym pomordowanym i ich rodzinom? Nie masz wstydu?
A kiedy ostatni raz mówiłeś o Katyniu? Kiedy o Obławie Augustowskiej? Kiedy o Sybirakach? Nie wstyd Ci, że o tym nie pamiętasz?! Dasz radę patrzeć w lustro?
Pewnie kiedy PiS nie miał problemów?
Partia się sypie idzie przekaz do trolli aby grzały i szukały tematów zastępczych.
Jest szambo na youtube i jest tutejsze... Może coś w ramach tworzenia naracji się do Narodu przyklei...
A to my mamy z Ukrainą problem w kwesti sybiraków, katynia i obławy augustowskiej? Z nimi mamy te sprawy roztrząsać? Jak był temat odszkodowań i tymczasowego kamienia od niemców, to nie pisałem o sybirakach i zbrodni wołyńskiej tylko o np. 100 tyś skradzionych dzieci. Trzymałem się tematu (sprawdż sobie moje posty 375.3) Co ciekawe akurat o obławie augustowskiej pisałem w kwestii kapłanki propagandy gdy okazało się, że jej teść brał udział "ale nie mordował". Jak będzie temat Katynia czy sybiraków, albo ludobójstwa izraela na palestyńczykach nie mam kompletnie problemu żeby o tym rozmawiać, ale rozmawiamy o kim innym. Trzymaj się tematu.
No to czemu mamy wspominać temat Wołynia ot tak? A nie możemy wspomnieć ot tak tematu Sybiraków? Oni byli gorsi?! Byś powiedział w twarz jakiejś starszej kobiecie, która przeżyła koszmar Sybiru, że jest gorsza od ofiar Wołynia?! Bo temat Wołynia można wyciągać kiedy się chce, ale o Sybirze to lepiej nie mówić, tak?
Trzymaj się tematu. Rozmawiamy cały czas Ukrainie, bo ci nie rozliczyli się z banderowców, nie rozliczyli się z ich zbrodni, nie rozliczyli się z kolaboracji z niemcami, stawiają pomniki ludobójcom, używają i nadal odwołują się do zbrodniczej symboliki - Gdyby tak robili Niemcy nie miałbyś z tym problemu? Gdyby był podobny temat wzajemnych relacji, Polsko - niemieckich nie podnosiłbyś tego? Po co o tym mówić?
To jak często można mówić o Wołyniu? Bo mam wrażenie, że jest wywoływany bardzo często w przestrzeni publicznej - pochwalasz to, że temat jest tak często wykorzystywany?
Rozmawiamy o pomocy dla państwa które walczy z naszym odwiecznym wrogiem - rosją, trzymaj się tematu. Walczą oni z tą rosją która co chwile urządza nam Polakom piekło. Raz za razem. Cały czas wspominają, według nich wspaniały, związek radziecki. Mamy więc milczeć o ich zbrodniach?
Dzięki, John, za przypomnienie. Niby wiedziałem, ale zapomniałem o tym (chyba już dość leciwym) wywiadzie. Sam z ochotą obejrzę. Zwłaszcza że Giełzak to akurat jeden z tych z publicystów, który lewicy nie przynosi wstydu.
No ja właśnie skończyłem, bardzo dobrze zainwestowane 1,5 godziny, no ale Marcin Giełzak przyzwyczaił do pewnego poziomu, nie byłem zaskoczony.
https://youtu.be/63zsGaJqJrE?si=zgn14ai4eOc6zJu_
PS Tak, wywiad sprzed 10 miesięcy.
Ludziom Nawrockiego znowu udało się skompromitować swojego szefa. Swoją drogą to dziwne, że Andruszkiewicz jeszcze nie siedzi. Przecież od lat toczy się postępowanie, dotyczące fałszowania podpisów na listach wyborczych.
https://tvn24.pl/bialystok/posel-pis-i-podrobione-podpisy-sledztwo-trwa-juz-blisko-11-lat-st8322197
W Wigilię Bożego Narodzenia Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało zdjęcie z wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na wschodniej granicy. Według generała Mirosława Różańskiego przedstawia ono wojskowe mapy z informacjami wrażliwymi. - Przed każdą publikacją zdjęcia ktoś powinien to weryfikować - powiedział portalowi tvn24.pl. We wtorek senator, generał broni w rezerwie Mirosław Różański udostępnił w serwisie X opublikowane przez BBN zdjęcie i napisał, że "prezydent RP może się nie znać, szef BBN powinien, ale od oficerów mamy prawo wymagać znajomości prawa w zakresie zarządzania informacjami wrażliwymi". "Publikowanie zdjęć z mapami informującymi o operacji kompromituje osoby na zdjęciu" - ocenił.
Ciąg dalszy przywracania praworządności.
https://x.com/i/status/2006084291344716226
Hehe, nawet Żukowską wku***li XD.
https://x.com/i/status/2006069125773180948
Via Tenor
Szczęścia w nowym roku życzę, oby był choć trochę lepszy niż poprzedni.
Dzięki za życzenia! Byłoby miło, gdyby się spełniły, ale z takimi politykami u władzy nie ma co liczyć na to, że będzie lepiej...
https://x.com/i/status/2006357315847323767
:P
No i gdy idzie o system podatkowy w Polsce, wkraczamy w nowy, jeszcze gorszy rok.
https://x.com/i/status/2006269726394081466
https://x.com/i/status/2006677993792401522
https://x.com/i/status/2006354842508227033
Za chwilę Pełczyńska skończy w RAZEM, bo jak nawołujesz w Bolandzie do normalności to dostajesz gębę ekstremisty.
Bukary za podniesieniem progów podatkowych, popierający Pełczyńską z PL2050? Czyżby tak jak koledzy po fachu przekroczył magiczną granicę drugiego progu? ;)
No, bo pciembiorcom na pewno podniosą, na pewno! Szymon Płacznik z Adrianem na białym koniu... :)
Herr, a to nie wiedziałeś, że i Razem, i Bukary (i w ogóle lewica) to zwolennicy progresji podatkowej? No to już wiesz. Nie dziękuj.
Co do reszty (nauczyciele bla bla bla): już mnie nie ruszają twoje durne zaczepki.
no tak, bo jak sie popiera jakas partie polityczna, to trzeba z zawzieciem bronic kazdego jej dziwnego odchyłu i nie przyznawac sie do tego, ze inne zgrupowania tez mowia cos sensownego

Ale za to ładne serduszko w drugim linku
Skoro mamy już technofeudałów to czas najwyższy na określenie dla takiego przeciętnego szaraczka, gnębionego przez system. Technochłop brzmi dość cudacznie i kojarzy się bardziej z muzyką :P
Ale takie rzeczy, sensowne mniej lub bardziej, to mogę napisać równie dobrze ja albo jakiś łebski publicysta albo inny profesór. Pełczyńska tylko się ośmiesza podobnymi zapowiedziami, bo - w przeciwieństwie do rudego kłamcy Tuska - nie ma jakiegokolwiek zaplecza, które mogłoby podobne zmiany przeforsować. I nie wypowiada się z pozycji opozycji (w takiej sytuacji buńczuczne zapowiedzi i obietnice można zrozumieć).
Nie no, ja wiem, polityka, po prostu tak jak innych mierzi KO ze swoim imposybilizmem, tak mnie mierzi "Trzecia Droga" (chyba do mieszkania Bielana, LOL) i Lewica ze swoimi genialnymi, oczywistymi receptami na wszystko, z których i tak nic nie wyniknie.
Wiecie, że przez trzy lata Lewica negocjowała z PSL związki partnerskie? I w końcu wynegocjowali absolutnie minimalne minimum... które snusiarz spuści w kiblu.
No i niby to nie ich wina, przecież KO ma ten sam problem i dobrą wymówkę... przecież każdy dobry, byle nie Czaskoski! Za chwilę Adrian będzie się oburzał podobnie jak przy ustawie łańcuchowej...
Tak, pamiętam, że uwalili dopłaty dla deweloperów.
Generalnie nie mówię, że nie mają racji, tylko... no niestety: who cares?
Tymczasem uśmiechnieta Holandia w sylwestra jeden wielki bajzel... tylko wczoraj płonęło ponad 270 samochodów I zatrzymano 300 inżynierów... to skandal bo u nas w Polszy żadnego ... musimy gonić Europę.
Biedny ten Tusk. Ciągle się musi użerać z dwiema babami. A najgorsze jest to, że obie mają swoje poglądy, a nie poglądy Tuska.
W skrócie: reforma PIP zostanie pewnie uwalona. Kto był jej przeciwny, ten może klaskać.
Szkoda, ja akurat byłem za ukróceniem nadużyć w umowach B2B, bo zaczyna się robić z tego patologia, która IT może bardzo boleśnie dotknąć. W przypadku B2B wszystko jest cacy, kiedy to "pracownik" ma przewagę w negocjacjach - wtedy można wywalczyć płatny urlop, płatne L4 czy inne zapisy z UOP, ale prawdziwy problem zacznie się (i właśnie się zaczyna), kiedy to "pracodawca" zacznie mieć przewagę. Wymuszenie wtedy na pracowniku formy B2B to jest dar z nieba dla takiego przedsiębiorcy - nie musi płacić za urlop, za L4, może spokojnie narzucić SLA, RTO albo TTR na poziomie, który wymusi wręcz pracę w nienormalnych godzinach i zakresie dobowym. "Pracownik" nie ma też takiej pozycji w przypadku sporu z "pracodawcą" w przypadku np. odszkodowania albo zarzutów spowodowania kosztów w firmie. Wtedy nie stoi się jako pracownik vs pracodawca, tylko firma vs firma. A przedsiębiorcy tylko czekają na taki obrót spraw.
Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że jest dowolność zawierania umów, tylko że... nie. Bo to pracodawca najczęściej narzuca formę współpracy. Często było to w formie "marchewki" - większa kasa za B2B, mniejsza na UOP, ale od jakiegoś czasu widzę głównie "kij" - albo B2B, albo wcale. A nawet w IT tylko jednostki są w stanie narzucić formę współpracy pracodawcy. Jeśli reforma zostanie uwalona, ok. Tylko niech wszyscy zwolennicy nie zaczną jęczeć i wzywać kapitana państwo po fakcie, jak pracodawcy poczują krew i zaczną wymuszać wszystkie swoje benefity wynikające z B2B.
I piszę to jako informatyk :)
Nowe "Standardy" Prokuratury, stare metody :)
A najgorsze w tym wszystkim, że po 10 latach "reform" PiS mających usprawnić sądownictwo, oraz 2 latach "napraw" PO, które właściwie dziś nie wiadomo co miały przynieść, średni czas rozpatrywania spraw w sądach pierwszej instancji wzrósł ok. +50%, a głównie to interesuje przeciętnego obywatela. Impotencję PiSu w tym zakresie poznaliśmy przez 8 lat, ale jakoś PO przez 8 lat będąc w opozycji i 2 lata u władzy, do dziś nie potrafi przedstawić sensownych propozycji, które miałyby usprawnić procedury i odciążyć sądy, aby skrócić czas zapadania wyroków. Co jak co, ale gdyby przepchnęli (bez wrzutek) ustawę usprawniającą funkcjonowanie systemu to chyba nawet Batyr by ją podpisał.
Nie podpisałby, bo zrobi wszystko, by ukręcić rząd KO.
A usprawnianie IMHO nie przejdzie, bo uproszczenie czy przyspieszenie postępowań zawsze nakłada więcej obowiązków na strony i pełnomocników (Pamięta ktoś jeszcze imbę o reformy KPC Gowina? Podobnie zresztą z KPK i kontradyktoryjnością w procesie karnym...), a jednocześnie wymaga silnej pozycji sądów i zaufania oraz szacunku do ich rozstrzygnięć ze strony obywateli, co po części nie może się stać bez dobrych, sprawiedliwych i przemyślanych regulacji materialnoprawnych. W skrócie - już dawno umarł w butach. :)

Ręce opadają. O dziwo nawet na prawicy. https://x.com/k_stanowski/status/2007439681642975712?s=46
A tu kolejny ćwok.
https://x.com/kaminski_m_/status/2007427542710370762?s=46
A później prawicowe przygłupy w tym wątku piszą coś o nienawiści.
Popatrz na tego dekla z postu 506. Takie ciemniaki łykają takie posty jak pelikany.
Tusk w polityce światowej to mały kasztan, nikt go nigdy nie szanował, i nie bierze na poważnie.
Tusk w polityce światowej to mały kasztan, nikt go nigdy nie szanował, i nie bierze na poważnie.
Ot, "Tusk Schroedingera", czyli klasowy przykład propagandy opisany już w książkę Orwella. Przeciwnik jest jednocześnie słaby i żałosny oraz silny i niebezpieczny.
Z Tuskiem nikt się nie liczy bo jest słaby, ale jednocześnie jest odpowiedzialny za wszystko co jest nie pomyśli pewnych grup :)
Tusk w polityce światowej to mały kasztan, nikt go nigdy nie szanował, i nie bierze na poważnie.
Tym bardziej Dudy, Nawrockiego, Morawieckiego, czy Kaczyńskiego. W Polsce mamy tendencje do przeceniania naszego znaczenia na świecie.
aope
Ten Trump to jakiś nekromanta jest skoro Chaveza teraz tak załatwil. Pure evil :)
Karskin
"Z Tuskiem nikt się nie liczy bo jest słaby, ale jednocześnie jest odpowiedzialny za wszystko co jest nie pomyśli pewnych grup :)"
To tak z przypowieściami naszej prawicy o SB. W zależności od tezy, którą trzeba udowodnić raz to przepotężna służba, a raz banda kretynów.
Trump jest obecnie najpotężniejszym człowiekiem na świecie czy to się komu podoba czy nie, nie popieram jego 80% polityki, z resztą całe USa uprawia od 100lat nowoczesny terroryzm /złoża/surowce/ropa itp.. Ale cała akcja jaką przeprowadzili to majstersztyk, Wenezuela została sprana, zdeptana i ośmieszona jak 10 letni gowniak gdzie stary przyszedł z wywiadówki, A Rosja przy nich to żart, gdyby trochę się zabawić i odwrócić sytuacje Jakby USa miała napaść na Ukrainę ( hipotetycznie) nawet jakby Europa ich dozbrajała, to 2 tygodnie i po Ukrainie nie ma śladu.
Hehehe... nie można było zapytać prościej: Jakie jest prawdopodobieństwo porwania przez USA naszego prezydenta jeśli konfa zdobędzie władzę i przyłączymy się do ruskich?
Odpowiedź brzmi: otóż niewielkie wręcz minimalne. Trump lubi Putina a to z kim w sojuszu będzie nasz kraj w ogóle go nie interesuje
I jaki wplyw na rzady w PL mialoby porwanie ew. smierc prezydenta? No tak... niewielki, co juz wiemy po wypadku kaczego w smolensku. Mimo wszystko PL to nie bantustan, gdzie jeden kacyk decyduje o wszystkim.
Kto jak kto, ale Bosak się zna na polityce międzynarodowej i doskonale przewiduje rozwój wydarzeń:
https://x.com/krzysztofbosak/status/1497207051226910726
Mentzen też przedstawił własną diagnozę sytuacji:
https://x.com/SlawomirMentzen/status/2007391947313557535
https://x.com/sjastrzebowski/status/2007418036895264896
I jeszcze o blokadzie reformy:
https://oko.press/tusk-storpedowal-plan-przeksztalcenia-umow-b2b
Ten fragment mnie rozwalił:
Czy istnieje remedium? Zdaniem Tomasza Lasockiego jedynym sensownym rozwiązaniem jest cofnięcie się do poprzedniej wersji kamienia milowego, czyli propozycji rządu PiS, aby oskładkować wszystkie umowy cywilnoprawne, a w dalszym kroku unormować oskładkowanie działalności gospodarczej, by ograniczyć lawinowe zastępowanie zatrudnienia umowami B2B.
To już nawet w OKO Press sugerują, że PiS miał dla pracowników lepsze rozwiązania niż Tusk. ;)
Tuskowi, jak podaje „Gazeta Wyborcza”, ma nie podobać się zapis, że to inspektor PIP mógłby wydawać decyzje administracyjne o przekształceniu umowy. Premier chciałby, by decydujący głos miał, jak dzisiaj, sąd, a kompetencje inspektora pracy w tym zakresie były mniejsze.
Jeszcze jakieś ostatnie podrygi zdrowego rozsądku u Donka są widoczne. To dobrze :)
Szkoda tylko, że drugiego progu podatkowego nie chce ruszyć :(