Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Batman: Arkham Knight Przed premierą

Przed premierą 14 czerwca 2014, 13:20

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Widzieliśmy Batman: Arkham Knight - mocne uderzenie Mrocznego Rycerza i Batmobilu na zwieńczenie serii

Studio Rocksteady żegna się z serią Arkham. Wszystko wskazuje na to, że zejdą ze sceny w wielkim stylu godnie wieńcząc swoje dzieło zapoczątkowane przez Batman: Arkham Asylum.

W przyszłym roku po raz czwarty spotkamy się z Batmanem w serii Arkham, aby definitywnie zakończyć przygody Mrocznego Rycerza (takie przynajmniej są plany twórców, a co z tego faktycznie wyniknie, przekonamy się w odpowiednim czasie). Nie będzie to zapchajdziura zrobiona przez niedoświadczony zespół z Montrealu, ale przez studio, które pamiętnym Arkham Asylum mocno oczarowało fanów nocnego obrońcy Gotham. Arkham Knight ma mieć premierę dopiero za kilkanaście miesięcy, ale już teraz mogliśmy przekonać się, co szykują utalentowani Brytyjczycy z Rocksteady.

Wyspiarze mocno promują swoje nowe dzieło Batmobilem i trudno się temu dziwić – co prawda kultowy pojazd Mrocznego Rycerza w serii się pojawiał, w żaden sposób jednak nie dało się usiąść za jego kierownicą. To się zmieni właśnie w Arkham Knight. Brytyjczycy oczyścili ulice Gotham ze zbędnych przeszkadzajek, żeby nasz heros mógł pędzić nimi na złamanie karku, na dodatek mocno rozbudowali samo miasto, przez co szaleńcza jazda nie zakończy się dotarciem do krańca mapy już po kilkudziesięciu sekundach. Samochód jest nienaturalnie wręcz zwrotny, może skręcać w sposób nieosiągalny dla innych użytkowników dróg, co przydaje się również w ciaśniejszych lokacjach. Właśnie w takich warunkach deweloperzy postanowili pokazać nam jego walory na prezentacji gry na E3 2014.

Batmobil ma zaimplementowane dwa tryby jazdy: klasyczny, gdzie będziemy mogli w pełni skorzystać z mocy jego silnika oraz bojowy, gdzie do głosu dochodzi normalnie ukryty w karoserii arsenał. Ważnym dodatkiem w aucie jest dopalacz, pozwalający z miejsca uzyskać duże przyspieszenie, co przydaje się podczas pokonywania różnego rodzaju rozpadlin. Po przełączeniu się na wariant destrukcyjny, mocno zmienia się sposób prowadzenia wozu. Batman przesuwa się nim po placu boju dokładnie, tak jak w typowych strzelankach. Możliwe jest tzw. strafe’owanie, a na ekranie pojawia się celownik, który ułatwia eksterminację wrogów. Umieszczony w wozie oręż robi wrażenie. Mamy wyrzutnię rakiet, pozwalającą niszczyć nawet kilka celów jednocześnie, wieżyczkę strzelniczą ogłuszającą rywali oraz karabin maszynowy Vulcan, wypluwający pociski w zawrotnym tempie. Do wyboru, do koloru.

Oprócz tego w tyle pojazdu schowane są dwa fotele, za pomocą których Batman może w bezpieczny sposób przewozić dodatkowe osoby, natomiast w jego przedzie ukryta jest lina z hakiem, umożliwiająca… otwieranie włazów, burzenie ścian, a nawet podnoszenie zniszczonych fragmentów ulic w celu utworzenia z nich skoczni. Gadżet ten przyda się nie tylko podczas wykonywania misji z głównego wątku fabularnego, takich jak ta zaprezentowana na targowym pokazie. Pracownik firmy Rocksteady zapewnił nas, że będziemy go używać również podczas tradycyjnej eksploracji miasta, by odkrywać przejścia do niedostępnych normalnie lokacji.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.