Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Pillars of Eternity II: Deadfire Przed premierą

Przed premierą 29 listopada 2017, 14:52

autor: Hubert Sosnowski

Opublikował kilka opowiadań w prasie. Miłośnik gier, książek i sportów walki.

Graliśmy w Pillars of Eternity II: Deadfire – Pillarsy z Karaibów

Beta Pillars of Eternity II: Deadfire zwiastuje, że Obsidian dotrzyma złożonych obietnic i gra będzie produkcją większą, ciekawszą i najpewniej lepszą od poprzedniczki. Choć niektóre rzeczy wymagają jeszcze poprawek.

Zapowiadana premiera gry: 2018.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

PILLARS OF ETERNITY II: DEADFIRE W SKRÓCIE:
  1. kontynuacja uznanego RPG studia Obsidian;
  2. wzorowana na Baldur’s Gate, Icewind Dale i Planescape: Torment;
  3. tła 2D, po których poruszają się modele postaci w 3D;
  4. walka w czasie rzeczywistym z opcją aktywnej pauzy;
  5. możliwość kierowania 5-osobową drużyną.

Pillars of Eternity stało się symbolem renesansu izometrycznych RPG i dowodem na to, co potrafi Obsidian, jeśli pozwoli się ekipie Feargusa Urquharta działać po swojemu. Dzięki swobodzie twórczej osiągniętej z pomocą Kickstartera w 2015 roku światło dzienne ujrzała gra odwołująca się do klasyki gatunku, tj. do Baldur’s Gate i Planescape: Torment. Taka z drużyną, aktywną pauzą i dwuwymiarowymi tłami, sprawiająca, że sierotki po Black Isle, Troika Games – i dawnym BioWare – poczuły się jak w domu.

Z drugiej jednak strony nie mieliśmy do czynienia z kopią dzieł stworzonych na Infinity Enginie, tylko z twórczym rozwinięciem. Pillars of Eternity opowiadało mroczną, dojrzałą historię o ratowaniu przede wszystkim samego siebie. Wszystko działo się w świecie, za którym stały ciekawe koncepcje religijno-filozoficzne (reinkarnacja jako fakt udowodniony naukowo), a twórcy nie bali się eksperymentować z klasycznymi mechanizmami rozgrywki.

Pillars of Eternity nie było oczywiście produkcją idealną, kilka rzeczy zawodziło (z twierdzą zapchajdziurą i dziwnym systemem przydzielania punktów doświadczenia na czele), ale z perspektywy czasu okazało się najbardziej udanym, solidnym i kompletnym dzieckiem kickstarterowej rewolucji, obok Divinity: Original Sin.

Po kilku godzinach obcowania z betą Deadfire można spokojnie założyć, że pracując przy Pillars of Eternity II, Obsidian nie spoczął na laurach i zamierza wyeliminować większość mankamentów pierwowzoru. Nie wszystkie, ale postęp jest.

Opowieść trwa dalej

Udostępniony fragment gry odsłania wprawdzie tylko drobny wycinek fabuły, niemniej wystarczający, by wychwycić, jaki będzie ton i wydźwięk całej historii.

Z rzeczy wiadomych – nasza warownia zdobyta i pracowicie, poziom po poziomie, oczyszczana z plugastwa zostaje całkowicie zniszczona. Główny bohater, Widzący, wygrzebuje się ciężko ranny z ruin zamczyska. Zły i żądny odpowiedzi. Problem w tym, że winowajcę ciężko będzie dopaść. Jednoosobową ekipą demontującą okazuje się bóg światła i odrodzenia, Eothas, uznawany dotąd za zmarłego. Również jest wściekły po tym, jak ludzie próbowali go wykończyć. Pech chce, że budzi się w wielkim adrowym posągu robiącym za ścianę nośną w Caed Nua (to swoją drogą dość karkołomny zabieg architektoniczny, ale widać fundator zamku miał fantazję i rozmach) i dysponuje odpowiednią siłą przebicia, by obrócić wszystko w proch.

Graliśmy w Pillars of Eternity II: Deadfire – Pillarsy z Karaibów - ilustracja #1
Fajny statek, nie? Na razie można patrzeć (i podróżować), ale nie dotykać.

Osłabieni ruszamy w pogoń za bóstwem. Akcja przenosi nas na tytułowy Archipelag Martwego Ognia, w sam środek tropikalnego raju zamieszkiwanego przez wyspiarskie plemiona, po które to tereny powoli wyciągają szpony zachłanne kompanie handlowe z kontynentu. Twórcy chcieli zaproponować graczom nieco odmienny klimat i to się udało. Wprawdzie lokacja, w której zaczynamy grę, nie powala od strony projektanckiej, ale potem jest już tylko lepiej.

Dostępny epizod rzuca nas na wyspę zamieszkiwaną przez plemię nękane kilkoma problemami. Niektóre jesteśmy w stanie rozwiązać szybko i od ręki, na kilka sposobów, zależnie od dokonanych wyborów i możliwości bohatera. Inne troski tubylców wymagają wyprawienia się na sąsiednią wyspę i splądrowania podziemi, stanowiących największe zmartwienie lokalnej społeczności. W ostatecznym rozrachunku będziemy musieli zadecydować, czy rozstrzygniemy sprawę na korzyść wyspiarzy, czy też staniemy po stronie potężnej Kompani Vailiańskiej przypominającej Kompanię Wschodnioindyjską.

Graliśmy w Pillars of Eternity II: Deadfire – Pillarsy z Karaibów - ilustracja #2
Spokój oraz domek przy plaży nie będą nam zbyt prędko dane...

Jeśli ten ciąg zadań jest reprezentatywny dla całej gry – to można założyć, że Pillars of Eternity II postawiło na całkiem ciekawą problematykę, nie aż tak oczywistą na tle innych gier fantasy. Już pierwsza część cyklu odwoływała się do renesansowych wątpliwości egzystencjalnych, kulturowych i religijnych, a Deadfire najwyraźniej zamierza pójść o krok dalej. Widzący i jego drużyna najprawdopodobniej wylądują w środku intrygi związanej z kolonizacją, konkwistą i innymi zjawiskami zaczerpniętymi wprost z przełomu XV i XVI wieku.

Może to zapewnić mnóstwo trudnych, niewdzięcznych, ale piekielnie angażujących wyborów moralnych do dokonania – w dodatku zaskakująco aktualnych.

Pillars of Eternity II – rewolucja na miarę Baldur’s Gate II w gatunku RPG?
Pillars of Eternity II – rewolucja na miarę Baldur’s Gate II w gatunku RPG?

Przed premierą

Pillars of Eternity II zapowiada się na grę w każdym calu większą i lepszą od swojej poprzedniczki. Czyżby Obsidian Entertainment miało dokonać takiego przeskoku, jaki przed laty był dziełem BioWare, gdy Baldur’s Gate II następował po Baldur’s Gate?

Graliśmy w MU Legend – darmowe Diablo III z nutką MMO
Graliśmy w MU Legend – darmowe Diablo III z nutką MMO

Przed premierą

Webzen postanowił zaatakować graczy nostalgią i przywrócić do życia uniwersum MU w nowej, darmowej odsłonie. Czy ten MMOARPG jest w stanie się wybronić na tle konkurencji?

Cyberpunk 2077 – czego spodziewać się po RPG większym niż Wiedźmin 3?
Cyberpunk 2077 – czego spodziewać się po RPG większym niż Wiedźmin 3?

Przed premierą

Choć temat Cyberpunka 2077 nie schodzi z naszych ust od ponad czterech lat, mamy bardzo mało informacji o tym, czym będzie nowa gra RPG studia CD Projekt RED. Nie brakuje jednak przesłanek, które dają wyobrażenie, czego możemy oczekiwać.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
29.11.2017 18:48
Darkowski93m
100
Generał

A walnijcie od razu w zajawce newsa "RPG TRZECIEGO TYSIĄCLECIA!!!", co się będziecie rozdrabniać.

29.11.2017 20:11
😉
odpowiedz
Kik0zTV
11
Legionista
9.5

NO WLASNIE PSZECIEZ WIEDZMIN TO NAJLEPSZY RPG MILLENIUM!11!!11!!!

29.11.2017 21:56
👍
odpowiedz
Cainoor
189
Mów mi wuju

Fajnie juz cos poczytac. Chetnie w to pogram, gdyz dla mnie Divinity 2 jest lekkim rozczarowaniem (chociaz dam mu jeszcze szanse). Co do Pillarsow 2 - sa na dobrej sciezce i oby wszystko zagralo jak nalezy.

29.11.2017 22:06
odpowiedz
maciokoki
33
Konsul

nie przepadam za czytaniem książek... ale uwielbiam dobre gry RPG... i tutaj taki divinity okazał się strzałem w dziesiątkę bo jest balans nad ilością textu i akcją gry ... gdzie pillarsy mają tony textu którego czasem się już nie chce czytać.... dla mnie ta pillarsy zawsze są na drugim miejscu a za nimi długo nie ma nic (nie liczę starych gier rpg)

30.11.2017 00:03
odpowiedz
Silvaren
7
Junior

O nowym systemie umiejętności i mechanicznej stronie wieloklasowości:
http://sentimentalistone.blogspot.com/2017/11/pillars-of-eternity-ii-deadfire-backer_29.html

30.11.2017 01:32
3
odpowiedz
1 odpowiedź
goorni
17
Chorąży

Dla mnie pierwsze Pillarsy to świetna gra, ale na raz. Brakowało szlifu, brakowało pełnego wykorzystanie potencjału. Ta gra cierpiała na wiele małych bolączek. Twierdza ssała, fabuła miała dziwnie zaplanowane tempo, część towarzyszy nawet nie miała własnego sensownego wątku (vide Pellegrina), gra mimo rozwiązywania questów na dwa, trzy sposoby, była zasadniczo liniowa, decyzje nie wpływały specjalnie na rozgrywkę i 95% zawartości dało się obejrzeć za pierwszym podejściem, świat wyglądał nieco sztucznie i statycznie, nie było w nich npc, z którymi można było wymienić kilka zdań, tylko goście od questów i kukły z tekstami od darczyńców (koszmarny pomysł, nikt na świecie tego nie czytał), zdecydowanie brakowało interakcji między postaciami w drużynie.

No, ale potencjał na arcydzieło był tam widoczny gołym okiem, fabuła choć dziwnie rozciągnięta, była interesująca i dojrzała, a w ostatnim akcie osiągała szczytową formę i w kilku miejscach opadła mi szczęka. Questy poboczne w zdecydowanej większości były naprawdę interesujące, tekstu było mnóstwo, ale był dobrze napisany. Postacie towarzyszy (niektóre) miały swoją drogę do przejścia i rozwój, jak w niezłej powieści, bardzo wciągnęły mnie wątki Zrozpaczonej Matki, Edera czy Hiraviasa. Mechanika i walka podobały mi się znacznie bardziej niż w tych klasykach sprzed dwóch dekad. Lore i pomysł na świat były naprawdę super, ten cały motyw z reinkarnacją, adrą, polityką, ciekawy pomysł na bogów, do tego zamiast magicznego średniowiecza - magiczny renesans, świetna sprawa.
Dwójka przy dobrych wiatrach może być tym, na co czekałem, potencjał jest, niech tylko wyszlifują tę grę na prawdziwy brylant. Póki co zapowiedzi są obiecujące.

30.11.2017 20:20
Sttarki
17
Konsul

Ja czytałem :v

30.11.2017 08:25
👍
3
odpowiedz
lordpilot
136
Senator

"Pillarsy z Karaibów"

^^ Dla mnie bomba! Ahoj przygodo, uwielbiam takie pirackie i quasi wyspiarskie klimaty :). Jasne, wiem że nie każdemu leży taki setting, no ale ja to kupuję.

Pierwsze "pillarsy" już kompletne, połatane, z dodatkami bardzo mi się podobały - dałem się porwać, wsiąkłem w ten świat. Ten tytuł nie był tylko duchowym następcą baldurów od dawnego BioWare, nie był tylko kopią, nie świecił światłem odbitym - sporo dawał od siebie i pokazywał w jakim kierunku mógłby pójść gatunek, gdyby nie umarł śmiercią tragiczną ;-). Zwłaszcza części paragrafowe były po prostu świetne (dla przeciwwagi w Torment:ToN są kiepskie i grafomańskie).
Wady? Też były, ale mnie tak naprawdę przeszkadzał tylko nadmiar walk w dodatkach, "płaskie" NPC z drużyny i grafomańskie opowieści postaci niezależnych, tych które wrzucono do gry "ku chwale darczyńców" - psuły klimat, były nieciekawe i zbędne. Cała reszta - super :).

Na sequel czekam :)

post wyedytowany przez lordpilot 2017-11-30 08:25:48
30.11.2017 17:22
odpowiedz
kotonikk
54
Wśród horyzontów

Mnie od jedynki odrzucił trochę właśnie ten statyczny i niemrawy świat, oraz te ultramikrozarządzanie podczas walk, które przez to były równie pasjonujące co wykres w Excelu. Na dwójkę czekam, a kto wie, czy nie spróbuję znów Pillarsa pierworodnego by nabrać apetytu na kontynuację :)

30.11.2017 17:27
odpowiedz
Aen
162
Anesthetize

Jedynka szału nie robiła, ale grało się bo wtedy na bezrybiu i rak ryba. Z dwójką sobie poczekam, parę klasyków jest do ogrania.

30.11.2017 22:42
odpowiedz
Mix77
25
Chorąży

Jedynka była super, przeszedłem 2 razy z rzędu. Oglądając to video mam po prostu pełne gacie i czekam!

02.12.2017 19:34
😜
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Karlirah
0
Junior

Nie wiem czemu narzekacie tak bardzo na sposób otrzymywania doświadczenia. System zaprojektowany jest mądrze, tak żeby nie grindować tych samych potworów non-stop. Tak samo to, że informacje o potworze pojawiają się stopniowo jest ciekawym rozwiązaniem. Porównywanie gry do Wiedźmina nie ma sensu, bo klasyczne rpgi mają mniejszą rzeszę fanów niż te z tagiem action, a Baldur ma siłę nostalgii, którą raczej ciężko przebić mimo dziesiątek głupich rozwiązań x.x

04.12.2017 22:17
oo44wo
4
Chorąży

+1 To rozwiązanie jest świetne, bo nie wymusza na graczu atakowania wszystkich przeciwników jakich znajdzie. Plus w pierwszej części, na wyższych poziomach trudności przeciwników było więcej - zdobywanie za nich dodatkowego doświadczenia mogłoby popsuć balans.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze