Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 12 lutego 2010, 11:59

autor: Krzysztof Gonciarz

BioShock 2 - recenzja gry

Drugi BioShock ponownie zabiera nas na wyprawę po podwodnej metropolii. Miejsce akcji pozostało więc takie samo jak poprzednio, ale deweloperzy zawarli w swojej grze szereg nowych i dość ciekawych pomysłów.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Ta gra zaczyna się jak nudny klon pierwszego BioShocka, po czym stopniowo komplikuje się i przewyższa poprzednika, by na końcu porzucić własne schematy oraz przeprowadzić nas za rączkę i mózg przez dwugodzinny spektakl w rozpędzonej kolejce górskiej. Mamy więc kolejny sequel, który jest bardziej dopracowany od pierwowzoru, a stagnacja w „generacjach sprzętu” już któryś raz wychodzi wszystkim na dobre. Tylko tym razem nie jest tak różowo, jak z kontynuacjami Assassin’s Creed i Mass Effect. Bo, o ile w BioShock 2 faktycznie gra się milej niż w pierwszą część, o tyle pozostawione przez niego wrażenie na zawsze pozostanie w cieniu Ryana, Fontaine’a i Sandera Cohena.

Do Rapture powracamy jako Big Daddy. Powracamy my, gracze, bo nasz bohater nigdy miasta nie opuścił – był nieaktywny na skutek wydarzeń, które zostają przedstawione w intrze. Tatusiek budzi się kilka lat po wizycie Jacka w mieście. Wydarzenia z części pierwszej, „kanonicznie” patrząc, doprowadziły do uwolnienia wszystkich Siostrzyczek i pozostawienia dogorywających zgliszczy na pożarcie oceanu – czyli przyjęto happy ending. Jednakże paru latach spokoju na wybrzeżach Atlantyku zaczynają znikać dzieci. Ktoś wznawia produkcję ADAM-a, pakuje morskie ślimaki do żołądków kolejnych partii dziewczynek i rekrutuje przy tym własną armię Genofagów (zniekształconych genetycznie byłych obywateli miasta). A nasz Tatusiek – w głębi ducha na wszystko to obojętny – chce tylko pojednania ze swoją dawną Siostrzyczką. Niestety Eleanor wydaje się być w samym centrum nowego, odrodzonego Rapture.

Nowy przeciwnik – Tatusiek serii Alfa.A na pierwszym planie ulepszona wersja shotguna.

Historia rusza z kopa, a potem przez całe 8-10 godzin gry pozostawia dokładnie tyle niedomówień, ile trzeba. I najważniejsze – nie eksploatuje ani nie powiela patentów z części pierwszej. Fabuła nie jest więc tak zaskakująca („twist” co prawda jest, ale przyjmujemy go ze spokojem) – skupia się na dość tanim moralizatorstwie na temat przebaczenia, miłości i poświęcenia dla innych. Znany z „jedynki” topos wolnej woli i skakanie po ideologicznych podstawach Rapture przewija się gdzieś tam w tle, ale nie absorbuje. Może to zamysł twórców, może przyzwyczajenie. W końcu już trzy lata temu przeszliśmy ten kurs filozofii dla niewtajemniczonych.

Zakończenie przygody zależy od podjętych decyzji. Znowu stajemy przed dylematem zabicia lub uratowania każdej Siostrzyczki, jaką napotkamy. Ale na tym, co zaskakujące, nie koniec. W trakcie gry dokonamy też wyborów dotyczących pozostawienia przy życiu (lub nie) pewnej osoby – czy to bezbronnej, czy to proszącej o litość, czy wręcz proszącej o spokojną śmierć. Każdy wybór ma mniejszy lub większy wpływ na sytuację, którą napotkamy pod koniec rozgrywki. I wcale nie chodzi o to, czy Siostrzyczki nam na końcu pomogą, czy nas dobiją – całe szczęście, bo obawiałem się taniej powtórki.

Zarówno linia fabularna, jak i otoczenie, w które wkraczamy, ze zrozumiałych względów nie zapadną nam w pamięć tak jak pierwsza podróż do podwodnego miasta. Mamy do czynienia z nowelką osadzoną w świecie, o którym napisano już epopeję. Mimo to wędrówka po nowych lokacjach wzbogaci naszą wiedzę o nim i przysporzy sporo satysfakcji poznawczo-emocjonalnej. Wracają dzienniki audio, czyli główny środek opowiadania prawdziwej historii Rapture – tym razem nie układają się w tak dopracowaną całość jak poprzednio, ale wciąż warto się za nimi rozglądać. Nietuzinkowym rozwiązaniem narracyjnym jest też naszpikowanie większości lokacji całą masą drobnych, niepowtarzalnych tropów. Kiedy trafimy do byłego mieszkania Eleanor, znajdziemy jej dawne zabawki, kołyskę, a nawet narysowaną na ścianie skalę, na której ktoś regularnie odznaczał wzrost dziewczynki. Łatwo to przegapić, a tyle radości do stracenia. Grając w BioShock 2, miejcie otwarte oczy. Punkt docelowy na mapie niekoniecznie musi być pierwszym miejscem, w jakie powinniście skierować swoje przyciężkie kroki.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Materdea Ekspert 2 kwietnia 2013

(PC) BioShock 2 posiada wszystko to, co miał oryginał – wciągający scenariusz, genialnie wykreowane lokacje, nieszablonowych postaci, a przede wszystkim pomysł na siebie. Pomimo osadzenia akcji sequela w tym samym miejscu, tytuł wciąż przyciąga designem miejscówek – są różnorodne, bardziej kolorowe. Wygląda to jakby wciąż trwała tam nieustanna zabawa. I oby tak zostało już na wieki wieków.

9.5

U.V. Impaler Ekspert 14 stycznia 2011

(PC) Debiutanckie dzieło studia 2K Marin okazało się całkiem przyzwoitą strzelaniną. Choć kolejna wizyta w podwodnej metropolii nie wywołuje już takiego wrażenia, jak za pierwszym razem, a fabuła pozostawia sporo do życzenia, to od strony czysto rozrywkowej jest naprawdę nieźle.

7.5
Recenzja gry Just Cause 4 - zapraszamy do piaskownicy
Recenzja gry Just Cause 4 - zapraszamy do piaskownicy

Recenzja gry

Rico Rodriguez powraca, by wyzwolić kolejne państwo i obalić kolejny zbrodniczy reżim. Czas rozliczyć Avalanche Studios z przedpremierowych obietnic i sprawdzić, czy nowa gra uniknęła błędów poprzedniczki.

Wrażenia z bety Red Dead Online – chaos i drożyzna
Wrażenia z bety Red Dead Online – chaos i drożyzna

Recenzja gry

Wersja beta sieciowej zabawy w kowboja to na razie głównie symulator ciułania centa do centa, choć z dużymi perspektywami na przyszłość.

Recenzja gry Darksiders 3 – powrót apokalipsy wg św. Marvela
Recenzja gry Darksiders 3 – powrót apokalipsy wg św. Marvela

Recenzja gry

Myśleliście, że jesteście bezpieczni? Że dzięki bankructwu THQ unikniecie końca świata? Rozwieję Wasze wątpliwości. Jeźdźcy Apokalipsy wracają w Darksiders III dzięki Gunfire Games. I na przekór wszystkiemu, robią to z przytupem.

Komentarze Czytelników (118)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.02.2010 20:06
odpowiedz
gizio1
49
Generał

Nadal nie wiem gdzie ty widzisz nawiazania stylistyczne.
Undying dzieje siew pierwszej połowie XX wieku a Bioshock w drugiej.
Undying to budynki wybudowane gdzieś w okolicach 1700 -1800 roku i w 1920 są już nadgryzione zębem czasu. To szopy, stodoły i budynki z kamieni (dwór, czy kruny klasztoru albo tego typu średniowieczne toprone budowle) w Bioshock jest miasto z połowy XX wieku jest pełno metalu, szkła i elektryczności, a nie kamieni, desek i pochodni.
Stylizacja Bioshock nawiązuje do okresu powojennego, a Undying na czasy przed pierwszą wojna światową.

Kto mówił że Bioshock 2 jest orginalny, przecież powiela wszystko z chociażby części pierwszej.
Bo chyba nieporównujesz ogólnie Bioshocka w którym nie używało sie jednocześnie magii i broni.
A porównójesz część drugą z Undying. Tylko jak już mówiłem część druga jeśli już coś powiela to część pierwszą i w dodatku dzieje w 1970.

13.02.2010 20:17
📄
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

gizio1---> Dziękuję że przyznałeś mi rację. Seria Bioschock nie jest nowatorska. Obie gry oddaliły się znacznie od starych System Shocków i przybliżyły do bardziej doom-opodobnego Undying.

Nawiązania stylistyczne istnieją jak najbardziej bo w Bioschocku nie spotykamy technologii znanej z 2wś ale steampunkową wariację na temat koltów, strzelb i kusz. Natomiast Undying to lata 20te które zostały ukazane w konwencji fantasy. Zatem nie mówimy tutaj o stylizacji rodem z lat 70tych. Realia obu gier nawiązują do wariacji na temat okresu przed 2 WŚ. Wspominając o art deco chciałem to jedynie mocniej zaakcentować.

13.02.2010 20:26
odpowiedz
gizio1
49
Generał

Nigdy nie twierdziłem ze Bioshock jest orginalny ani nikt tego nie mówił ale Bioshock i Undying stoją zupełnie innych czasach.
Tu przykładowy obrazek z Undying https://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=1552
a tu z Bioshock2 https://www.gry-online.pl/S055.asp?ID=149620
Nawet ślepy zauwazy że stylistycznie nic tych gier nie łączy.
Tak jak mówiłem stylizacja Undying nawiazuje do średniowiecza (budynki z kamienia i drewna), a Bioshock do okresu po drugiej wojnie światowej (stal, skło).
W undying wszędzie są drewniane stoły, krzesła i pochodnie, a w Bioshock, urządznie elektryczne - kamery, radia, telewizory, automaty strażnicze i rozsuwane drzwi.
Gdzie tu podobieństwa?

Został jeden argument ale przyznasz że to za mało żeby nazwać te gry podobnymi.

13.02.2010 20:28
odpowiedz
raziel88ck
133
Reaver is the Key!

Cos tam wspolnego maja ze soba, ale bez przesady, roznice miedzy tymi grami sa wieksze niz podobienstwa. Poza tym denerwujesz gizia, jak ja w watku o undercoverze :P

13.02.2010 20:28
odpowiedz
UncleTusky
81
El Pollo Diablo

kloszard nadobny -->

Bez urazy ale "zaklinasz rzeczywistosc" :). Nie ma zadnych nawiazan stylistycznych miedzy Undying a Bioshockiem. Jak w ogole mozna porownywac art-deco z sredniowiecznymi posiadlosciami, cmentarzami i gotyckimi katedrami.

- To nie jest jedno podobieństwo tylko właśnie cecha wyróżniająca Bioschock na tle setek pozotałych fpsów (możliwość jednoczesnego korzystania z broni palnej i plazmidw- takich fpsów praktycznie nie ma poza Undying i serią Bioschock). Cały czas usiłuję udowodnić, że nie jest to żadna nowość, tylko stary jak świat patent, co chyba już sam potwierdziłeś. Zatem Bioschock nie jest w żadnym aspekcie rozgrywki oryginalny. Nie rozwija też żadnych elementów zabawy z SS. Wyraźnie je spłyca na potrzeby masowego odbiorcy.

Czyli co, wedlug ciebie, BS posiada ceche wyrozniajaca go na tle setek innych tytulow oraz takich gier praktycznie nie ma poza Undying i seria Bioshock, ale jednoczesnie nie jest w zadnym aspekcie orginalny, tudziez jest wrecz najbardziej standardowy na tle mas gier fpp ? Przeciez to w ogole nie ma sensu.

Dziękuję że przyznałeś mi rację. Seria Bioschock nie jest nowatorska. Obie gry oddaliły się znacznie od starych System Shocków i przybliżyły do bardziej doom-opodobnego Undying.

Odsylam do mojego posta, gdzie wymienialem elementy gameplay'u. Wszystkie te przedstawione cechy, ktore posiadal SS2 posiada tez BS - owszem uproszczone ale sa. I nie znajdziesz ich w Undying jak i wiekszosci gier fpp (przynajmniej nie w takim 'natezeniu' na jeden tytul).

Ale wydaje mi sie, ze to i tak jak przyslowiowym grochem o sciane...

13.02.2010 20:35
odpowiedz
gizio1
49
Generał

Niewiem co go siadło żeby się doszukiwać podobieństw między Undying i Bioshckiem. I Dlaczego nie chce zobaczyć nawiązań Bioshocka do SS2, ale jak nadal bedzie widział podobieństwa stylistyczne między średniowieczem i czasami powojennymi to chyba sam w to uwierzę.

13.02.2010 21:04
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

UncleTusky---> Bioschock- klimat pierwszej połowy XX wieku w konwencji steampunk, Undying- pierwsza połowa XX wieku w klimatach fantasy. Przedstawione w obu grach światy są fikcyjne i luźno nawiązują do historii. Zgadza się?

Odnośnie samej rozgrywki- Biochock nie jest oryginalny, bo Undying był wczesniej ( lpm-strzelanie, ppm- moce + możliwość ich rozwijania). W czym zatem problem?

Bioschock był tworzony bazując na popularności System Shock-a, zatem nawiązań jest dużo. Przykładowo możesz zestawić ze sobą dwie gry- Fallout 3 i Fallout: Brotherhood of Steel (konsolowy). Te same realia, nawiązania fabularne, elementy strzelania itp. A przeciez gry są kierowane do różnych odbiorców.

gizio1---> To Undying rozgrywa się w średniowieczu...ciekawe.

13.02.2010 22:14
odpowiedz
gizio1
49
Generał

Daj cytat gdzie mówiłem że ,,Undying rozgrywa się w średniowieczu''

13.02.2010 22:19
odpowiedz
UncleTusky
81
El Pollo Diablo

kloszard nadobny -->

Bioschock- klimat pierwszej połowy XX wieku w konwencji steampunk, Undying- pierwsza połowa XX wieku w klimatach fantasy. Przedstawione w obu grach światy są fikcyjne i luźno nawiązują do historii. Zgadza się?

Nie zgadza sie bo Bioshock dzieje sie w latach 60tych... To tylko miasto stylizowane jest na art deco. Tak samo jak Undying - lata 20ste ale stylizacja na sredniowiecze/gotyk.
Naprawde nie widzisz zadnej roznicy w porownywaniu okresu stylistyki BioShocka z czasem akcji w Undying?

Odnośnie samej rozgrywki- Biochock nie jest oryginalny, bo Undying był wczesniej ( lpm-strzelanie, ppm- moce + możliwość ich rozwijania). W czym zatem problem?

Ty grales w ogole w tego BioShocka? Od kiedy to tam bylo lpm strzelanie, ppm moce? Tam jest dokladnie tak samo jak w System Shocku 2 (wydanym przed Undying), zmieniasz bron na plasmid i go uzywasz lpm.

Bioschock był tworzony bazując na popularności System Shock-a, zatem nawiązań jest dużo. Przykładowo możesz zestawić ze sobą dwie gry- Fallout 3 i Fallout: Brotherhood of Steel (konsolowy). Te same realia, nawiązania fabularne, elementy strzelania itp. A przeciez gry są kierowane do różnych odbiorców.

Czyli co, BioShock to jest "srednio udany klon Undying" [post 16], stworzony bazujac na popularnosci System Shocka i cechujacy sie wieloma do niego (SShocka) nawiazaniami. OMG...

13.02.2010 23:02
📄
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

UncleTusky---->

- To że gra rozgrywa się w latach 60tych nie ma tutaj żadnego znaczenia bo zwiedzamy w niej fikcyjne miasto oparte o steampunk w połączeniu z art deco. Nie ma w niej żadnych elementów z lat 60, 70 etc. W Undying stylizacja z lat 20tych wystepuje (część uzbrojenia, ubiór bohaterów etc)

- Grałem w Bioschocka 1, dzisiaj ukończyłem drugą część i domyślne sterowanie jest w niej dokładnie takie jak napisałem.

- Bioschock nie jest gra First Person RPG (System Shock) tylko FPS-em. Nie ma tam żadnych elementów RPG, podobnie jak w Undying. Na tej zasadzie można wpakować do jednego wora wszystkie gry z serii Fallout. Czego tutaj nie zrozumiałeś?

gizio1--->

"ale jak nadal bedzie widział podobieństwa stylistyczne między średniowieczem i czasami powojennymi to chyba sam w to uwierzę"

13.02.2010 23:03
odpowiedz
gizio1
49
Generał

[96]

14.02.2010 10:02
odpowiedz
UncleTusky
81
El Pollo Diablo

kloszard nadobny -->

- Ostatni raz. Nie mozna porownywac dwoch roznych rzeczy - stylistyki BS z okresem akcji Undying. Zeby zachowac sens i logike porownania powinno sie to robic na elementach kompatybilnych - stylistyka BS (lazenie po miescie art deco) ze stylistyka Undying (szlajanie sie po sredniowiecznych katedrach/posiadlosciach/cmentarzach). Albo okres akcji BS (lata 60te) i okres akcji Undying (lata 20te). W obydwu przypadkach sa one rozne dla obu produkcji.

Poza tym, jaka konkretnie czesc uzbrojenia w Undying stylizowana jest na lata 20ste ? Rewolwer czy shotgun, obydwa uzywane od grubo ponad stu lat wczesniej niz poczatek akcji gry ? A moze wielkie dzialo plujace pociskami energetycznymi... A ubior ? Cos a'la bawarski uniform glownego bohatera ? Garniaki, suknie balowe, habity ? Nie zartuj.

- W Bioshocku 1 nie dalo sie grac w sposob o jakim mowisz. Nie miales mozliwosci uzywania jednoczesnie plasmidow i broni. Dokladnie tak samo jak w System Shock 2. (odswierzajacy pamiec filmik - http://www.youtube.com/watch?v=HXbaPOQmTkU )

- Que? A to ostatnie to jakies 'krotkie spiecie'? Bo nie widze w ani jednej swojej wypowiedzi zadnych zarzutow odnosnie bycia/nie bycia gra cRPG. Jedynie odniesienie do baboli myslowych wynikajacych z "zaklinania rzeczywistosci" i proby dopasowania aktualnej postawy do tego co pisales wczesniej.

14.02.2010 12:12
📄
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

UncleTusky---> Naprawdę kończmy już tą farsę bo wypłukaliśmy się z zargumentów i zaczynasz już wciskać mi przysłowiowy kit i manipulować tym co napisałem.

- Może inaczej- bliżej stylistycznie serii Bioschock do Undying jak do jakiejkolwiek innej gry FPS (chociaż tutaj można by jeszcze wcisnąć Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth), a tym bardziej cyberpunkowego System Shock. Teraz chyba wyraziłem sie jasno i niepotrzebnie nawiązywałem do czasookresu. Realia przedsatwione w w/w grach są fikcyjne i luźno interpretują rzeczywistość. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że obie gry nawiązują do pierwszej połowy XX wieku ( Undying- zasadnicza akcja, Bioschock- inspirowana tym okresem utopijna wizja miasta Rapture)

- Jeszcze raz odnośnie stylistyki; napisałem już, że tyle w Undying elementów fantasy co w Bioschocku steampunku.

- Archaiczyny kolt i dubeltówka (używano ich powszechnie w latach 20tych). Większość giwer na potrzeby obu gier została zmyślona chociaż w serii Bioschock wyraźnie widać inspirację latami 20- 40tymi, a nawet jeszcze wcześniejszymi (wariacja na temat kuszy). Żadna z tych broni nie była w powszechnym użyciu w latach 60/70 (licząc oczywiście te w miare rzeczywiste jak tommy gun).

- Czytaj ze zrozumieniem i nie manipuluj faktami. Napisałem wyżej wyraźnie, że wczoraj ukończyłem Bioschock 2 i tam sterowanie było prawie identyczne jak w Undying.

- Własnie ty prezentujesz babole myślowe porównując grę rpg w konwencji fpp do zwykłęgo fps-a podobnie jak pan gizio1. Dla was jak sie w grze strzela to się strzela i nie ma różnicy. To że w Bioschocku istnieją nawiązania do System Shock wcale nie oznacza, że jest jego kontynuacją czy duchowym nastepcą. Bioschock poszedł w kierunku gier akcji, a jego druga częsci już wyraźnie insirpuje się pod tym względem Undying.

Ty masz swoje argumenty, ja mam swoje. Dalsza dyskusja jest bezcelowa.

14.02.2010 12:50
odpowiedz
niuklik
25
Chorąży

A tak z innej beczki - wie ktoś może ile zajmuje ukończenie gry na normalu bez zbędnego pośpiechu?

14.02.2010 12:52
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

niuklik---> Na Hard przejście gry zajeło mi gdzieś 8- 9 godzin. Normaln to pewnie z godzinka, dwie mniej.

14.02.2010 14:24
odpowiedz
Judith
83
Dr Judym

"Marzy mi się, żeby dokonać przełomu, opracować sprawiedliwy system ocen i sprawić, by każdy kto przeczyta recenzję stworzoną według mojego systemu, mógł powiedzieć: zgadzam się z nią w 100%. Ale nie uda mi się to, tak jak nie udało się nikomu do tej pory. A jeśli chodzi o uniwersalne kategorie, to owszem, można to zrobić. W końcu łatwo dokonać obiektywnej oceny technologii grafiki zastosowanej w recenzowanej grze i porównać ją z konkurentkami. Bo to da się zmierzyć. Ale jakimi kryteriami mam się kierować oceniając "fajność", "miodność", "grywalność" gry - rzecz najważniejszą."

UVI - już w starożytności powstała taka dziedzina wiedzy jak poetyka, badająca dlaczego jedne utwory literackie czy sztuki teatralne są uznawane za lepsze, silniej oddziałujące na odbiorcę - i jakich technik używać, aby móc taki efekt osiągnąć. I skutecznie istnieje do dzisiaj. Jest krytyka literacka, filmowa, "refleksyjna krytyka" gier też mogłaby powstać.

Ale masz rację, nie uda się to nikomu z ludzi piszących o grach, z kilku powodów. Po pierwsze, tacy ludzie głównie grają w gry i nic poza tym. Do stworzenia takiego systemu potrzeba kogoś, kto aktywniej uczestniczy w kulturze, zna choćby ogólnie dorobek literacki, filmowy, muzyczny ludzkości, a także ma wiedzę o architekturze, bo gry istnieją gdzieś na styku tych dziedzin, oferując interaktywność jako coś nowego. To pozwoliłoby z kolei na dwie rzeczy:

a) Wyrobić sobie gust krytyczny i nie zachwycać się "byle czym" (np. nie podniecać się fabułą Heavy Rain, ponieważ gra po przerobieniu na film byłaby co najwyżej średnim thrillerem, w porównaniu z tym co osiągnęła kinematografia)
b) Odnajdywać odniesienia do innych dziedzin kultury, umieszczane w grach przez twórców, często przeoczane. Np. w powyższej recenzji pomija się całkowicie muzykę, która ponoć pochodzi z pierwszej części. Jakoś nie pamiętam "It's only a paper moon" Elli Fitzgerald z B1, świetnie umiejscowionej w pewnej lokacji w B2. Podobnie "Nobody knows you when you're down and out" Bessie Smith, "cesarzowej" bluesa, pojawiającej się na ekranie ładowania przed dzielnicą biedaków, co jest świetnym, ironicznym zagraniem. Podobnie mój uśmiech na twarzy wywołały obrazy, odsyłające do konkretnych dzieł Tamary Łempickiej (ten sam styl i tak samo upozowane postacie, inna kolorystyka).

Niestety, ogólna wiedza o dziedzictwie kultury to jeszcze mało. Tak jak poetyka posługuje się "technicznymi" terminami literackimi i bada strukturę dzieła, tak ludzie piszący o grach musieliby się interesować językiem struktury gier, game designem, projektowaniem rozgrywki i całą techniczną terminologią z nią związaną. To nauka jeszcze niezbyt ukształtowana, młoda. Tym niemniej, czytanie czy słuchanie wykładów twórców, (np. Randy'ego Smitha, Johnatana Blowa, Kena Levine i im podobnych) daje dużo ciekawszą i szerszą perspektywę w kwestii tworzenia gier, nazywa po imieniu konkretne zabiegi, dzięki którym dany tytuł wygląda i "gra się" tak a nie inaczej. Ta wiedza powoli jest syntetyzowana i spisywana.

Wyposażony w tak wzbogaconą perspektywę krytyk gier mógłby zacząć proponować jakiś system ocen, który byłby czymś więcej niż "podoba/nie podoba mi się". Trzeba by jeszcze zrezygnować z tej nieszczęsnej "miodności", która jest niepotrzebnym przeżytkiem, sprowadzającym gry wyłącznie do hedonistycznej przyjemności. Gry wywołują dziś znacznie więcej wrażeń, niż tylko "czysty fun". Śmieszą, wzruszają, straszą, odstraszają, skłaniają do refleksji, nużą, męczą - podobnie jak pozostałe twory kultury, choć zazwyczaj są dużo bardziej naiwne w porównaniu z resztą. Jakoś filmów i literatury nie rozpatruje się w kategorii miodności, jako wartości nadrzędnej. Może czas z tym skończyć również w grach.

Pytanie jednak, po co ci UVI taki system, np. na Gry-online? W Polsce w ogóle? Recenzja będąca wyłącznie widzimisię autora, bez odsyłania do żadnych konwencjonalnych kategorii jest prostsza do napisania. Nie ma problemów z ucinaniem dyskusji, zawsze można powiedzieć "to moja subiektywna opinia" albo "nie podoba się, nie czytaj" i masz spokój. Nie mówiąc o tym, dla kogo ty byś chciał pisać recenzje w tym tonie? Po pierwsze będzie tak jak z moim postem, czyli tl;dr, po drugie chyba nie chcesz mieć oglądalności na poziomie bloga Marzeny Falkowskiej? :)

Twórcy gier na zachodzie i mniejsze lub większe środowiska naukowe, badające gry, już się tą kwestią zajmują, ale jakoś nie widzę, żeby to miało się przebić do popularnych portali o grach. Raczej pozostanie domeną naukowców i developerów.

14.02.2010 15:03
odpowiedz
hellgate82
45
Generał

Wczoraj ukończyłem Bioshocka 2, zrobiłem to praktycznie bezpośrednio po ukończeniu jedynki, więc nie mam klapek na oczach i nie twierdzę że "kiedyś było lepiej". Gra jest lepsza od swojej poprzedniczki, uproszczono trochę elementów, ale tak samo jak w Mass Effect 2 było to zmiany na lepsze (np hackowanie, albo jeden rodzaj toniców) historia też jest lepsza wg mnie, tam od samego początku wiedziałem że Atlas nas zdradzi, tutaj fabuła jest mniej "zaskakująca" ale nie oznacza że jest gorsza. graficznie też widzę poprawę, więcej elementów dekoracyjnych, więcej takich ciasnych, ciemnych , wilgotnych miejsc (bez skojarzeń zboczeńcy :P), podwodne etapy itp. Szkoda że po raz kolejny jesteśmy tylko niemową i tylko wysłuchujemy poleceń, w takim miejscu jak Rapture aż chciałoby się animować bohatera z krwi i kości.
O multi już kiedyś napisałem więc nie będę sie powtarzał, w skrócie - ssie i lepiej gdyby go po prostu nie było bo to tylko skaza na marce Bioshock.

14.02.2010 15:28
odpowiedz
UncleTusky
81
El Pollo Diablo

kloszard nadobny -->

Fuck me... Grochem o sciane to malo powiedziane. Kazdy z twoich argumentow zostal obalony po wielokroc, czego oczywiscie nie zauwazasz. Zarzucasz mi, klamliwie zreszta, manipulacje faktami. Wciskasz mi w usta slowa, ktorych nie wypowiedzialem oraz skaczesz od jednego bezsensownego 'argumentu' do nastepnego.

Zeby nic nie umknelo, od tego sie wszystko zaczelo (kloszard nadobny, post [16] ) :

Moim skromnym zdaniem nawet ten wielbiony Bioschock nie był grą wybitną. Tam praktycznie nie było żadnych oryginalnych elementów a mechanika rozgrywki została żywcem skopiowana z Undying. Oglądając filmy z rozrgwyki widać uderzające wręcz podobieństwo. Jednak wspomniany Undying te 6-7 lat temu był czyms nowatorskim i oryginalnym, a Bioschock to tylko średnio udany klon. (...)

Sa to po prostu bzdury wyssane z palca. Orginalny BioShock posiada pierdyliard elementow gameplay'u, ktorych nie znajdziemy w Undying. Do tego mechanika rozgrywki jest inna, zaczynajac od tego, ze nie mozna jednoczesnie uzywac plasmidow i broni. I nikt nie twierdzi, ze BioShock jest gra orginalna bo owszem wszystko to zostalo skopiowane... Tyle, ze z wczesniejszej produkcji tej samej firmy - System Shock 2 (dokladniejsze porownanie w poscie [75] ).

14.02.2010 15:45
odpowiedz
gizio1
49
Generał

UncleTusky --> ja sobie już z nim podaruję dalszą dyskusję, bo jak się tłumaczy najprościej jak można to tym bardziej w to nie wierzy. Nie mam pojęcia czy dalej w to brnie żeby całkowicie nie stracić twarzy czy on naprawdę wierzy w swoje teorie.

14.02.2010 15:54
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

UncleTusky---> W przypadku sterowania mowa o Bioschock 2. Czy ty jesteś upośledzony z tym swoim poplecznikiem? Przeczytaj jakiej recenzji moje posty dotyczą.

"Bioschock poszedł w kierunku gier akcji, a jego druga częsci już wyraźnie insirpuje się pod tym względem Undying."
"wczoraj ukończyłem Bioschock 2 i tam sterowanie było prawie identyczne jak w Undying."

Czytaj ze zrozumieniem! Wszystkie niedomówienia już wyjaśniałem. Grochem o ścianę to w twoim przypadku za mało napisane.

gizio1---> Z tobą szkoda dyskutować bo sam nie pamiętasz o czym piszesz j.w.

14.02.2010 16:48
odpowiedz
UncleTusky
81
El Pollo Diablo

kloszard nadobny -->

Wszytko co mialem ci do powiedzenia jest w moim poprzednim poscie. Braki kulturowe w postaci wyzwisk pozostawie bez komentarza.

14.02.2010 16:52
📄
odpowiedz
kloszard nadobny
52
Konsul

UncleTusky----> W żadnym poście nie ośmieliłem się ciebie wyzywać. Zadałem lekko złosliwe pytanie w zawiązku z twoimi niepotrzebnymi uwagami typu "grochem o ścianę", które uzywa się żeby oświadczyć, że rozmówca jest, delikatnie mówiąc, nierozgarnięty. Poprostuzareagowałem na twój sarkazm. Jeżeli poczułeś sie bardzo urazony to przepraszam.

14.02.2010 21:07
odpowiedz
flagg
48
Pretorianin

no właśnie nie do końca. to dobra gra, ale pozostaje w cieniu pierwszej. to już po prostu nie ma takiego uderzenia jak pierwszy raz w Rapture. poza tym czuje się trochę, że dwójka to bardziej z konieczności lub pod wpływem kasy ciurkiem spływającej za Bioshocka została stworzona. lekkie rozczarowanie bo powrót na dno morza nie jest zbyt dobrze wytłumaczony, a nie zaczyna się trzęsieniem ziemi tylko co najwyżej lekkimi drżeniami. grafika nie uległa poprawie, szkoda, bo nie da się jechać na jednej wersji tego samego engine'u całą generację.
ale to i tak zajebista gra. oderwać się nie mogę:)

"It's an unnecessary sequel that doesn't feel like an extension of the Rapture universe as much as a retelling of the first game with new mechanics." z 1up.com

28.02.2010 21:54
odpowiedz
SSman92
26
Generał

w tą gre musze zagrać

28.02.2010 23:15
odpowiedz
chop
62
smiech to zdrowie

Jeśli trochę stanieje to możliwe że kupię.

09.03.2010 08:34
👍
odpowiedz
niuklik
25
Chorąży

Ok, gra za mna. Kilkanascie godzin gry bez zbytniego pospiechu, to pierwszy plus - gra jest dluga, prawie tak samo jak jedynka. Graficznie wciaz piekna, jednak nie widac jakiegos przeskoku pomiedzy jedynka a dwojka. Sam design poziomow - majstersztyk, no moze oprocz pierwszych dwoch leveli (Ryan Amusements w ogole nie przypadl mi do gustu). No wlasnie - na poczatku gra nie robi absolunie piorunujacego wrazenia, jednak wlasnie za to ja cenie, ze z kazda godzina jest coraz lepiej.

spoiler start


Koncowy level czyli Persefona mazdzy, tak samo, jak level gdzie chodzimy siostrzyczka, zreszta fajnie to zostalo rozwiazane, jak siostrzyczki "widza" Rapture. Big Sisters byly dla mnie nie do wytrzymania...az do momentu kiedy otrzymalismy znakomity tonik od Eleanor Lamb :) Ostatni filmik w grze - kapitalny, dzieki niemu mialem wrazenie, ze swietnie dopelnila calosc...i moze bedzie to zaczatek 3-ciej czesci - kto wie?

spoiler stop

Muzycznie gra troche gorsza od jedynki, brakowalo przede wszystkim tych znakomitych starych "kawalkow" z lat 40-50 XX w., bo sam Garry Schyman znow spisal sie na medal i tutaj nie mam najmniejszych zastrzezen. Troche chyba jednak niedopracowany jest system ilosci amunicji do wszelakiego rodzaju broni i zbieranej kasy - nigdy jakos szczegolnie nie oszczedzalem na amunicji, jednak mialem jej zawsze pod dostatkiem i to tego najlepszego sortu, zreszta jakby co, to - no wlasnie - zawsze byla kasa i zhackowane vending machines. Nie wiem - moze czas zagrac na hardzie...eeeehhhhh....

System plazmidow ok, fajne jest roznicowanie efektow w zaleznosci od "stopnia" ich posiadania, jednak niektore tylko na sile przyczepione do gry i w ogole ich nie uzywamy. Tak naprawde przeszdlem gre na max Incinerate, max Electrobolt no i wiadomo troche Telekinezy sie tez przydalo. Reszta zbedna, zreszta duzo "Adama" mi zostalo na samym koncu, bo juz nie wiedzialem, co z nim robic - tak naprawde jest go o wiele wiecej i jest latwiej zdobywalny od samego poczatku gry. Tutaj kolejny plus gry - obrona LS wydawala mi sie za kazdym razem emocjonujaca i dodajaca barw grze, zreszta walki z BS takze :) Bardzo fajne sa nowe Physical Tonics, mozna niezle "zmiksowac" Daddy'ego w jednej ze stacji Gene Bank.

Gre zdecydowanie polecam osobom, ktorym pierwsza czesc sie spodobala - absolutnie sie nie zawioda. Dla mnie 8.5 - 9.0 / 10

10.03.2010 23:47
odpowiedz
elte18
14
Pretorianin

dobre to ?Warto kupic a jak już to jak myślicie czy jest opcja że będzie około 50 zł ,a jak tak to kiedy ?

01.04.2010 13:30
odpowiedz
Kondziuu
6
Junior

Ta gierka pójdzie mi na: 2gb ram, GT8600 i procku 1 rdzeniowym 2,7ghz ;/ ?

25.07.2010 21:35
👍
odpowiedz
Cyphex
3
Junior

Troche spoznione podejscie, bo pierwszy Bioshock mnie wcale nie powalil na kolana. Zainstalowano ok 11. odinstalowano przed 21. Z przerwa na obiad w pizzeri i wyskok po browarki ;) Wchlonela mnie bez reszty, ale tylko na jedna niedziele bez dziewczyny...

23.11.2010 12:17
odpowiedz
dt12345
15
Legionista

Nie powaliła mnie, jedynka dla mnie dużo lepsza. Mechanizm rozgrywki nie przypadł mi do gustu. ode mnie 7/10...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze