Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 6 marca 2009, 09:32

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

RACE Pro - recenzja gry

Czyżby Forza Motorsport 2 doczekała się w końcu godnej konkurencji w postaci najbardziej realistycznych wyścigów dostępnych na Xboksa 360?

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

Graczom pecetowym firma SimBin od wielu lat kojarzy się z poważnymi produkcjami traktującymi o wyścigach samochodowych, nierzadko aspirującymi wręcz do miana symulacji dla prawdziwych hardcore’owców. I o ile na blaszakach największym konkurentem wydaje się być doskonały rFactor, o tyle po podjęciu decyzji o próbie podbicia serc posiadaczy Xboksa 360, przyszła pora na zmierzenie się z legendarną serią Forza Motosport. Jak na tym tle wypada beniaminek?

Prawdę mówiąc – bez rewelacji, choć nieprawdą byłoby również napisać, że SimBin całkowicie sknocił sprawę. Zanim jednak pozwolę sobie na wyciągnięcie ostatecznych wniosków, postaram się choć częściowo opisać swoje wrażenia po kilkunastu godzinach spędzonych na torach wymodelowanych przez szwedzkich developerów.

Mini Cooper wjeżdża w kuper. Maluchy na start!

RACE Pro jest grą dla pasjonatów, całkowicie pozbawioną jakichkolwiek graficznych wodotrysków. W menu nie uświadczymy żadnej zbędnej ekstrawagancji i poza wyświetlanym w jego górnej części filmikiem, przedstawiającym fragmenty wyścigów, panuje tu spartański wystrój. Może to być pierwsze zaskoczenie dla osób przyzwyczajonych do iście barokowej oprawy menu niektórych racerów. Nie jest to bynajmniej z mojej strony żaden zarzut, warto jednak od samego początku wiedzieć, że to nie otoczka gra tutaj pierwsze skrzypce, a jest ona tylko koniecznym uzupełnieniem wyścigowego „mięcha”.

W grze możemy wziąć udział w pojedynczym wyścigu, wybierając jedną z dziewiętnastu klas samochodów. Począwszy od Mini Coopera przez dostępne w klasie WTCC 87 Alfa Romeo 75 i BMW M3 E30 aż po potężne potwory w rodzaju Koenigsegga CCGT czy Radicala SR4. Niestety, aby otrzymać możliwość pojeżdżenia czymś szybszym od wózka sklepowego, najpierw musimy odblokować auta w trybie kariery.

Kariera została podzielona na osiem kategorii. Autorzy zaimplementowali tutaj specyficzny system ekonomiczny. Za posiadane kredyty nie nabywamy bowiem wcale nowych samochodów. Gotówka służy do podpisywania kolejnych, coraz droższych kontraktów, które umożliwiają wzięcie udziału w zawodach. Aby się ścigać, musimy więc płacić. Każda z kategorii składa się z serii kilku lub kilkunastu wyścigów, warunkiem zaliczenia których jest przyjechanie na jednym z trzech pierwszych miejsc. W ten sposób zdobywamy punkty, za które później wypłacana jest odpowiednia gaża, pozwalająca podpisać następny kontrakt. I tak w koło Macieju. Zaczynamy oczywiście od Mini Coopera, a na czym skończymy, zależy już tylko od naszego zaangażowania. W sumie na zaliczenie czekają 33 kontrakty, a na odblokowanie 48 samochodów, czyli bardzo przyzwoicie.

Recenzja gry Forza Horizon 5 - ale cudny ten Meksyk!
Recenzja gry Forza Horizon 5 - ale cudny ten Meksyk!

Recenzja gry

Odgrzewany kotlet jeszcze nigdy nie smakował tak dobrze. Albo raczej jeszcze nigdy nie miał smaku pysznej tortilli czy burrito. Mimo braku istotnych zmian, nowa Forza Horizon 5 wygląda obłędnie i nie pozwala się oderwać od meksykańskich szos i bezdroży.

Recenzja Mario Kart Live - zaledwie ciekawostka za bagatela 400 zł
Recenzja Mario Kart Live - zaledwie ciekawostka za bagatela 400 zł

Recenzja gry

Mario Kart Live na papierze brzmi jak rewolucja: niestety ta rewolucja kończy się po dwóch godzinach, mordowana przez nudę, powtarzalność i problemy techniczne.

Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi
Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi

Recenzja gry

Need for Speed: Heat to najlepszy NFS, ale tylko na tle dwóch ostatnich odsłon. Zapamiętamy go jednak na zawsze dzięki wyjątkowym przygodom z policją. Uberpolicją!