Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 4 września 2008, 10:10

autor: Shinobix

Soulcalibur IV - recenzja gry

Do znakomitych bijatyk obecnej generacji dołącza wielce oczekiwany Soul Calibur IV. Czy jest w stanie zmierzyć się z bardzo mocnymi Dead or Alive 4 i Virtua Fighter 5?

Recenzja powstała na bazie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3

Gdy dwanaście lat temu ukazał się Soul Edge, miłośnicy mordobić mogli cieszyć się pierwszą grą walki, w której zamiast standardowego rozdawania liści wojownicy używali broni. Przez lata, dzięki bardzo dobremu systemowi rozgrywania pojedynków, bardzo dobrym kontynuacjom i zasłużonej przychylności tysięcy fanów, gry z Soul w tytule umocniły swoją pozycję na rynku rządzonym przez cykle Tekken, Virtua Fighter czy Dead or Alive. Nadeszła era konsol nowej generacji i zmieniły się oczekiwania graczy. Od momentu, gdy Tecmo do swojej sztandarowej serii Dead or Alive dodało komponent rozgrywki przez sieć, nic już nie mogło być takie samo. Miłośnicy gier walki ograniczeni dotychczas do bicia mniej lub bardziej udolnych kolegów otrzymali szansę sprawdzenia swoich umiejętności w bataliach z przeciwnikami z niekończącej się studni talentów. Nawet największy samozwańczy mistrz mógł przekonać się, że napotkanie kogoś lepszego od siebie jest tylko kwestią czasu. Do znakomitych bijatyk obecnej generacji dołącza wielce oczekiwany Soul Calibur IV. Czy jest w stanie zmierzyć się z bardzo mocnymi Dead or Alive 4 i Virtua Fighter 5?

Cassandra bije Hildę.

Bijatyki to dość hermetyczny gatunek, rządzący się swoimi prawami i jeśli ktoś grywa w tego typu tytuły okazjonalnie, to Soul Calibur IV wyda mu się jedynie kolejną z gier, w których dwóch wojowników walczy do upadłego. Problem w tym, że w czwartej części cyklu nawet wprawieni gracze nie znajdą zbyt wielu nowinek, które usprawniłyby rozgrywkę. Konia z rzędem też temu, komu będzie chciało przedzierać się przez tony tekstu, opisującego przygody naszych bohaterów. Niestety, brakuje tu widowiskowości, która cechuje zwykle ten gatunek: kupując Soul Calibur IV, zapomnijmy więc o renderowanych filmach i przygotujmy się na przewijanie tekstu.

Rozumiem, że producent tworząc bijatykę, skupia się na stworzeniu jej jak najlepiej, ale uważam, że przechodzenie opcji dla jednego gracza kolejnymi postaciami powinno kończyć się nieco lepszą gratyfikacją niż tylko możliwością poczytania sobie epilogu. Ciekawie za to prezentuje się edytor postaci, pozwalający na dowolne mieszanie stylów, dobieranie ubrań i definiowanie właściwie każdego wyglądu. W sieci już pojawiły się przepisy na stworzenie rozmaitych postaci z gier (od Aeris z Final Fantasy 7 po Altaira z Assasins Creed) czy ze znanych serii anime. Kreator postaci był już wprawdzie w trzeciej części cyklu, ale nowa wersja jest bardziej przystępna, a zdecydowanie lepsza grafika tylko pomaga w uzyskaniu ciekawszych efektów.

Recenzja gry Mortal Kombat 11 – przyczajony smok, ukryty grind
Recenzja gry Mortal Kombat 11 – przyczajony smok, ukryty grind

Recenzja gry

Od Mortal Kombat 11 dostałem to, czego chciałem – świetny dobór postaci, efektowny tryb fabularny, przyjemny system walki i krwistą oprawę wizualną. W gratisie niestety podarowano mi też promujący grind i momentami frustrujący system progresji.

Recenzja gry Soulcalibur VI – reanimacja skończona, legenda ożyła
Recenzja gry Soulcalibur VI – reanimacja skończona, legenda ożyła

Recenzja gry

Największym przeciwnikiem twórców Soulcalibura VI był mocno ograniczony budżet. Widać jednak, że zrobili oni co mogli, by wycisnąć z niego jak najwięcej, tworząc najlepszą odsłonę cyklu od lat.

Recenzja gry Dragon Ball FighterZ – „Smocze Kule” doczekały się niezłej bijatyki
Recenzja gry Dragon Ball FighterZ – „Smocze Kule” doczekały się niezłej bijatyki

Recenzja gry

FighterZ spełni wszystkie marzenia fanów Dragon Balla, oferując przepiękne, świetnie wyglądające walki, przystępny system walki i tony fanserwisu oraz nawiązań do kultowego anime.