Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 20 października 2006, 10:35

autor: Krzysztof "Krzysztof Gonciarz" Gonciarz

LEGO Star Wars II: The Original Trilogy - recenzja gry

Tak powinien wyglądać, proszę państwa, sequel – większy, lepszy, dłuższy, fajniejszy. To zdecydowanie SĄ roboty, których szukacie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W tym coraz bardziej schematycznym i monotonnym świecie gier wideo coraz rzadziej mamy okazję i uzasadnienie, by przypinać czemukolwiek etykietkę fenomenu. Trudno jednak nie wiązać tego pojęcia z tytułem tak absurdalnie odkrywczym i nieziemsko zaprojektowanym, jak zeszłoroczne LEGO Star Wars. Pieśni, ballady i urbanistyczne legendy na temat tej produkcji tworzyć by można niemal bez końca, rozwodząc się nad tym, jak firmie Traveller’s Tales udało się połączyć dwa legendarne znaki handlowe w jeden, bajeczny twór, osadzając go dodatkowo w zręcznościowej konwencji tak idealnie do tematu pasującej, że niegłupim pomysłem byłoby umieszczenie go w Międzynarodowym Biurze Miar i Wag w Sevres pod Paryżem.

Efektem była porcja rozrywki dla każdego od lat 3 do jakichś 153, serwowana w myśl zasady, że bawiące się grzechotką dziecko nie doceni tego na tak wielu płaszczyznach, co kurzący fajkę, akademicki profesor zwyczajny. Data wydania gry z grubsza zsynchronizowana została z premierą Zemsty Sithów, przez co sukces i orzeszki mieli jej autorzy w kieszeni już od samego początku. Ci, którym chciało się skończyć LSW na 100% i odblokować ukryty bonus level już wtedy byli świadomi faktu, że na zlegowaniu pierwszych trzech epizodów Gwiezdnych Wojen się nie skończy. Oto przed Traveller’s Tales pojawić się miało wyzwanie nieporównywalnie większe, odpowiedzialniejsze i ambitniejsze, niż niezobowiązująca profanka E1-E3. Nadszedł czas, by zmierzyć się z legendą klasycznych trzech części Star Wars.

Czy można być bardziej cool niż Han Solo?

Nikogo szokować nie będzie zbudowany z klocków LEGO Jar Jar Binks hasający po lasach Naboo. Komediowy styl walki Yody z Ataku Klonów przedstawiony może zostać w dowolnie sparodiowanej postaci, a i tak ludzie śmiać będą się z niego mniej, niż z oryginału. Ogółem – trudno mówić o „kulcie” nowożytnych epizodów SW, który nie byłby tylko spuścizną po klasycznych filmach przełomu 70’s i 80’s. Zamiar merytorycznego zdeptania trzyczęściowych losów młodego Anakina jawi się więc niczym w porównaniu z absolutnym wywróceniem do góry dnem wszystkiego, na czym kilka pokoleń wielbicieli fantastyki naukowej wychowało się oglądając opus magnum George’a Lucasa. Tym większa presja na twórcach LEGO Star Wars 2, którzy postanowili bez chwili zawahania przeć do przodu, kruszyć kosteczki na cząsteczki z siłą łamacza, nie pozostawiając na oryginalnej trylogii suchej nitki, niszcząc ją parodią tak szczerą i pozbawioną respektu, że przywołującą niekiedy iście montypythonowskie skojarzenia.

Recenzja Forspoken. Nie takie straszne, jak je malują
Recenzja Forspoken. Nie takie straszne, jak je malują

Recenzja gry

Są gry, które już przed premierą spotykają się ze złym odbiorem. A gdy w końcu trafiają na rynek, okazują się tak kiepskie, jak większość przewidywała. W tym przypadku sytuacja wygląda jednak inaczej. Forspoken jest bowiem bardzo dobre.

Recenzja Dead Space Remake - nie mam się do czego przywalić
Recenzja Dead Space Remake - nie mam się do czego przywalić

Recenzja gry

W dzisiejszych czasach można mieć alergię na słowo "remake", ale w tym przypadku obejdzie się bez leków przeciwhistaminowych. Dead Space to przykład remake'u idealnego. Ulepsza grafę, poprawia mechaniki i dokłada coś nowego.

Recenzja gry Darktide - niby to już było, ale Imperatorze, dobrze być Twym sługą!
Recenzja gry Darktide - niby to już było, ale Imperatorze, dobrze być Twym sługą!

Recenzja gry

Niezwykle klimatyczna gra, pełna błędów i niedoróbek, w dodatku przypominająca nieco za bardzo Warhammera: Vermintide’a 2. Studio Fatshark poszło na łatwiznę, ulepszając swoją koncepcję kooperacyjnej rozwałki, ale go za to nie winię, bo gra się dobrze!