Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Ratchet & Clank: Rift Apart Recenzja gry

Recenzja gry 8 czerwca 2021, 16:00

autor: Przemysław Zamęcki

Recenzja Ratchet & Clank: Rift Apart - dziewiąta generacja zaczyna się teraz

„Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”, napisał kiedyś Stan Lee, wkładając te słowa w usta wujka Bena. Dziś to samo można powiedzieć o PS5 i pierwszym prawdziwie nextgenowym tytule, który wychodzi spod ręki prawie niezawodnego Insomniac Games.

Recenzja powstała na bazie wersji PS5.

Odpowiedzialność. Bardzo ważne słowo w naszym słowniku, oznaczające zobowiązanie się do czegoś i zrobienie wszystkiego, co tylko się da, by nie zawieść tych, wobec których do owej odpowiedzialności się poczuwamy. Na przykład graczy, którzy w ciągu pół roku od premiery konsol dziewiątej generacji nie doczekali się jeszcze żadnego tytułu godnego nazwania prawdziwie „next-genowym”. Ale po debiucie najnowszej odsłony przygód lombaksa Ratcheta i robota Clanka sytuacja nareszcie ulegnie zmianie. Rift Apart jest w końcu grą nowej generacji, w której zastosowane rozwiązania technologiczne uzasadniają jej premierę na konsoli PlayStation 5 – bez oglądania się na starsze urządzenia firmy Sony.

Powrót doktora Nefariousa

PLUSY:
  1. przez większość czasu przepiękne wizualia – poziom animacji Pixara to nie żart;
  2. jak zawsze w tej serii solidna historia;
  3. mistrzowski arsenał środków zagłady;
  4. strzelanie, strzelanie i jeszcze raz strzelanie – miód i wzór do naśladowania;
  5. znakomita ścieżka dźwiękowa;
  6. rewelacyjny polski dubbing.
MINUSY:
  1. poza tym jednym – brak nowych pomysłów na rozgrywkę;
  2. kiepskie zadania poboczne;
  3. zbyt łatwa rozgrywka na normalnym poziomie trudności;
  4. w wersji recenzenckiej trafiały się sporadyczne glicze.

Ci z Was, którzy pierwszy kontakt z serią Ratchet & Clank zaliczyli przy okazji wydanego na PlayStation 4 remake’u, zapewne nie wiedzą, że to właśnie nikt inny, tylko szalony doktorek Nefarious jest największym wrogiem naszej pary bohaterów. Bezwzględny, cyniczny, slapstickowo nieporadny, spełniający wszystkie warunki idealnego złola w grze, której strona wizualna wygląda, jakby była projektowana z myślą o dziesięciolatkach. Nie inaczej jest i tym razem. Tyle tylko, że sprowadzone przez Nefariousa na Megalopolis i okolicę niebezpieczeństwo wydaje się być znacznie większe niż kiedykolwiek wcześniej. Doktor kradnie bowiem zbudowany przez Clanka wymiaromat i wywołuje międzywymiarową aferę.

Urządzenie, którego przeznaczeniem miała być pomoc Ratchetowi w odnalezieniu innych przedstawicieli jego gatunku (to ostatni lombaks w tym wymiarze), staje się przyczyną galaktycznej katastrofy na olbrzymią skalę, którą zażegnać mogą tylko nasi bohaterowie. Ale czy aby na pewno jedynie oni? Czy gracze nie poczują znudzenia entą rozróbą tej samej pary herosów? Insomniac Games wpadło na genialny w swej prostocie pomysł i wraz z pokazaniem wielowymiarowości świata przedstawionego zaserwowało odpowiedniki naszych ulubionych protagonistów w żeńskiej wersji. I to był strzał w dziesiątkę... a właściwie byłby to strzał w dziesiątkę, gdyby nie fakt, że w kontekście gameplayu nowe postacie nie mają absolutnie żadnego znaczenia i nie wnoszą do serii ani centymetra sześciennego świeżego powietrza.

Rivet nie przepada za robotami. Może Clank zmieni jej stosunek do nich?

U-a-ha lombaksy dwa

Rivet jest ostatnią lombaksicą w swoim wymiarze. Żeńskim odpowiednikiem Ratcheta. Zaradną, walczącą od dawna z reżimem imperatora Nefariousa bojowniczką ruchu oporu, na drodze której los pewnego razu stawia Clanka – robocika z innego wymiaru. Tu należy dodać, że Rivet nie przepada za robotami z powodu traumy i odniesionych ran po pewnym starciu z nimi w przeszłości.

Przeszłość ta nabiera znaczenia na późniejszym etapie fabuły, tymczasem od samego początku Rivet współpracuje z Clankiem (bezpośrednio) oraz z przebywającym w innej części kosmosu Ratchetem (pośrednio) – wspólnie próbują zdobyć części i plany wymiaromatu, który umożliwi przywrócenie normalności we wszechświecie.

Fabuła jest spójna, ma sens i poprzedzielana kapitalnie zrealizowanymi scenkami przerywnikowymi przeskakuje pomiędzy Ratchetem a Rivet, pozwalając naprzemiennie wcielać się w parę głównych bohaterów.

Przemysław Zamęcki

Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

więcej

TWOIM ZDANIEM

Czy zagrasz w Ratchet & Clank: Rift Apart?

Pewnie, że tak!
76,6%
Nie, nie czuję tematu
23,4%
Zobacz inne ankiety
Recenzja gry Skull and Bones - ocean płytki jak kałuża
Recenzja gry Skull and Bones - ocean płytki jak kałuża

Recenzja gry

Skull and Bones jest, niestety, kolejną „typową grą Ubisoftu”. Wizja pirackiej przygody nie spełnia się z wielu względów – zdecydowanie największym minusem tej produkcji okazuje się jej płytkość. Gra trafiła na mieliznę, którą sama stworzyła.

Recenzja gry Suicide Squad: Kill The Justice League. Ekipa Harley Quinn walczy głównie z nudą
Recenzja gry Suicide Squad: Kill The Justice League. Ekipa Harley Quinn walczy głównie z nudą

Recenzja gry

Legion Samobójców: Śmierć Lidze Sprawiedliwości to pozycja, której tytuł czyta się dłużej, niż wymienia rodzaje misji i aktywności, jakie są dostępne w pierwszym sezonie tej nowej gry-usługi, która byłaby o wiele lepsza bez tej usługi i bez tego lootu.

Recenzja gry Graven - nowy Hexen zaczaruje tylko cierpliwych boomerów
Recenzja gry Graven - nowy Hexen zaczaruje tylko cierpliwych boomerów

Recenzja gry

Graven to kolejna podróż w przeszłość i próba zrobienia współczesnej gry tak, jakby ciągle były lata 90. Twórcom wyszło to aż za dobrze, bo ich produkcja wydaje się jeszcze bardziej hardcore’owa i archaiczna niż wiele tytułów z tego okresu.