Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Children of Morta Recenzja gry

Recenzja gry 12 września 2019, 16:03

autor: Pajdos

Spoglądam w lustro i wiem, że jestem bohaterem – w końcu uratowałem już setki wirtualnych światów...

Recenzja gry Children of Morta – co w rodzinie, to nie zginie

Po skończeniu Children of Morta będziecie mieli wrażenie, że nie tylko porzucacie świetnego, dynamicznego hack'n'slasha, ale przede wszystkim, że opuszczacie rodzinny dom, w którym zwyczajnie czuliście się dobrze i bezpiecznie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Najlepszą rekomendacją dla Children of Morta – najnowszej gry szerszej nieznanego wcześniej studia Dead Mage, za której wydanie odpowiedzialne jest polskie 11 bit – niech będzie stwierdzenie, że największym minusem tej produkcji jest dla mnie... nazwisko rodowe protagonistów. Bergsonowie. Nie grało mi ono od samego początku, ale po czasie ten subiektywny mankament przestał mi przeszkadzać i bez reszty zanurzyłem się w fantastycznym uniwersum Dzieci Morty. Skrzywdziłbym twórców, gdybym napisał, że to gra września – bo najprawdopodobniej jest to jedna z najlepszych gier, w jaką zagram w 2019 roku.

Recenzja gry Children of Morta – co w rodzinie, to nie zginie - ilustracja #1
To była ostatnia bitwa Lindy. Przynajmniej do czasu, aż zmartwychwstała cała i zdrowa w posiadłości Bergsonów.

Rodzina jest najważniejsza

PLUSY:
  1. klimatyczny narrator opowiadający historię;
  2. sześciu różnych bohaterów z unikatowymi stylami walki;
  3. członkowie rodziny mają swoje charaktery i ciekawe tła fabularne;
  4. przepiękna oprawa wizualna i nie gorszy dźwięk;
  5. mnogość run, talizmanów, obelisków i cech wpływających na rozgrywkę;
  6. dynamiczna walka, która nie nuży nawet po kilkugodzinnych sesjach;
  7. przystępność nawet dla mniej umiejętnych graczy.
MINUSY:
  1. grind;
  2. niezbyt zróżnicowane biomy.

Historia przedstawiona w Children of Morta może, przynajmniej z początku, wydawać się zaskakująco sztampowa. Krainę mlekiem i miodem płynącą nawiedza pradawne zło, określane w grze mianem zepsucia. Zło jak to zło, panoszy się, mąci, wodę w studni psuje i przeszkadza, więc wypada je spacyfikować. Brzmi znajomo? Podobne motywy spotykamy bardzo często w grach, które podchodzą do fabuły w sposób umowny – oferując niewiele więcej, niż błahą opowiastkę będącą lichym tłem dla mięsistej rozrywki. Na szczęście twórcy Children of Morta nie poszli na łatwiznę. Bo zarysowane losy krainy Rea to zaledwie punkt wyjścia – i wkrótce zamiast banałów otrzymujemy głęboką i poruszającą historię, która świetnie uzupełnia gameplay.

Protagonistą nie jest wybraniec zakuty w lśniącą zbroję, a... cała rodzina bohaterów – wspomnianych już Bergsonów – których przeznaczeniem od pokoleń jest obrona wzmiankowanej krainy. Postaci te nie wypowiadają ani jednego słowa – dialogi zastąpiono narracją (fenomenalnego w swej roli) Eda Kelly'ego, którego gawędziarski tembr głosu wzbogaca baśniowy charakter całej produkcji.

Członkowie rodziny, choć pozostają niemi, są nad wyraz charakterystyczni, czego zasługą jest nie tylko fantastyczna animacja, ale i ciekawe biografie. Wśród nich znajdziemy chociażby w gorącej wodzie kąpanego chłopca uzbrojonego w sztylety (Kevin), stareńką już babuleńkę poświęcającą swe życie nauce i badaniom (Margaret), młodą adeptkę tajemnej sztuki władania żywiołem ognia i ołówkiem (Lucy), czy rozważnego i mądrego wojownika o dobrym sercu, tnącego nieprzyjaciół potężnym mieczem (John). Nie zdradzę więcej, bo samą w sobie przyjemnością jest poznawanie bohaterów dzięki ich notkom biograficznym – warto jednak nadmienić, że w całej historii pojawia się znacznie więcej postaci, choć wcielić przyjdzie nam się „tylko” w szóstkę z nich.

IRAŃSKA GRA

Studio Dead Mage znajduje się w Pasadenie w Kalifornii ale, co ciekawe, duża część zespołu pochodzi z Iranu.

Recenzja gry Children of Morta – co w rodzinie, to nie zginie - ilustracja #2
Każdy bohater musi mieć porządną chałupę. Widzieliście bohatera, którego dom przypomina szopę?

Siecz i rąb

Rozgrywka w Children of Morta podzielona została na dwa uzupełniające się wzajemnie segmenty. W pierwszym z nich gracz ląduje w rezydencji Bergsonów – dom ten służy za bazę, w której można przygotować się do kolejnych ekspedycji. To tu protagoniści mogą ulepszyć statystyki za zebraną w trakcie gry morvę (przysiągłbym, że to złoto, ale okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci), przejrzeć znalezione w czasie przygód notatki czy podejrzeć codzienną krzątaninę po domu.

Szybko okazuje się, że to nie jedyna istotna cecha rezydencji, ponieważ to właśnie tutaj rozpędza się narracja gry. Po każdej śmierci postaci (lub rzadziej – po przejściu bez zgonu kilku poziomów danego lochu), powracamy bowiem w domowe zacisze, a gra nagradza nas cutscenką. To właśnie w rozległym domiszczu Bergsonów obejrzymy przerywniki – zarówno te popychających fabułę do przodu, jak i te pozornie nieznaczące, które przedstawiają codzienność bohaterów – malowanie obrazków, gra w piłkę, kłótnie, romantyczne chwile, treningi szermiercze czy wspólne obiady. Niektóre scenki możemy aktywować sami poprzez naciśnięcie specjalnego przycisku akcji pojawiającego się w losowych momentach gry. Warto to czynić, bo fabuła staje się dzięki temu pełniejsza, a postaci o wiele bardziej wyraziste!

Recenzja gry Children of Morta – co w rodzinie, to nie zginie - ilustracja #3
Rodzina ma swoje wzloty i upadki, ale wielokrotnie złapiecie się na podglądaniu ich codziennej krzątaniny.

Drugim segmentem rozgrywki są z kolei lochy, w których rozgrywka przywodzi na myśl hack'n'slashe. Bergsonowie (ten lub ci, bo gra pozwala na kooperację) schodzą do lochów nazywanych Sanktuarium (skojarzenie z trzecią odsłoną Fable jest jak najbardziej normalne, naprawdę), aby skorzystać z magicznych portali teleportujących ich do okolicznych ziem zaatakowanych przez spaczenie. Celem jest przywołanie trzech duchów bogini Rei, które pomogą w otwarciu przejścia do źródła zepsucia. Zawzięta rodzinka przemierza więc lochy, rozpętując młóckę godną Michaela Baya z zastępami zrodzonych w ciemnościach potworów – czasem są to szkielety, innym razem węże czy gobliny. Na wzór pozostałych hack’n’slashy zmierzymy się również z mocniejszymi, elitarnymi odmianami przeciwników, którzy spróbują zatrzymać nas specjalnymi umiejętnościami oraz kończącymi etapy lochów bossami.

Recenzja gry Children of Morta – co w rodzinie, to nie zginie - ilustracja #4
Nie każdy heros dostępny jest na samym początku zabawy. Niektórych przyjdzie wam odblokować wraz z postępem fabuł.

Sama walka jest niezwykle satysfakcjonującym elementem gry – każdy z bohaterów tak naprawdę reprezentuje archetyp dobrze znanych klas postaci. John to waleczny rycerz mogący zasłonić się tarczą, Linda szyje z łuku niczym amazonka, a Lucy spali wrogów swoją magią ognia – różnice nie polegają jednak wyłącznie na zmianie oręża, ale i zdolnościach postaci oraz sposobie gry. Uniwersalny pasek energii w zależności od wybranego wojownika odpowiedzialny jest za inną mechanikę – przykładowo, Lucy skonsumuje tę moc, tworząc potężne tornada, a tarcza Johna będzie skuteczna do czasu, aż jej zasób się nie wyczerpie.

Recenzja gry Wiedźmin 3 na Nintendo Switch – Brzydki? Tak. Grywalny? Jak cholera!
Recenzja gry Wiedźmin 3 na Nintendo Switch – Brzydki? Tak. Grywalny? Jak cholera!

Recenzja gry

Wiedźmin 3 Dziki Gon na Nintendo Switch to brzydkie kaczątko. CDPR zawiera tu z nami kompromis – my zaakceptujemy nieszczególnie urodziwy wygląd gry, a oni dostarczą nam najlepszego RPG-a na przenośną konsolkę. Warto się zgodzić.

Recenzja Warsaw – najlepsza gra o powstaniu warszawskim nie jest dobra
Recenzja Warsaw – najlepsza gra o powstaniu warszawskim nie jest dobra

Recenzja gry

Warsaw nie jest wierną kopią znacznie bardziej udanego Darkest Dungeon. Niestety, te elementy, które deweloperzy z Pixelated Milk dodali od siebie, irytują zdecydowanie częściej, niż dają jakąkolwiek frajdę.

Recenzja gry The Surge 2 – najłatwiejsze Dark Souls, w jakie grałem
Recenzja gry The Surge 2 – najłatwiejsze Dark Souls, w jakie grałem

Recenzja gry

Druga odsłona The Surge poprawia wszystkie najważniejsze błędy poprzednika i jest od niego zwyczajnie lepszą grą... ale jej obniżony poziom trudności rozczaruje niejednego fana gier typu soulslike.

Komentarze Czytelników (35)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.09.2019 19:36
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
Mikul1991
90
Konsul
9.0

Oczywiście, że tak. Prezentuje się lepiej niż 95% tytułów AAA.

12.09.2019 17:48
szymek_jaracz
szymek_jaracz
26
Centurion

No, AAA to to nie jest...

post wyedytowany przez Admina 2019-09-12 18:49:22
12.09.2019 19:36
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
Mikul1991
90
Konsul
9.0

Oczywiście, że tak. Prezentuje się lepiej niż 95% tytułów AAA.

12.09.2019 20:02
MrocznyWędrowiec
😂
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
MrocznyWędrowiec
64
aka Hegenox

mnogość runÓW, talizmanów, obelisków i cech wpływających na rozgrywkę

12.09.2019 20:18
Darth_Tusken
😉
1
odpowiedz
12 odpowiedzi
Darth_Tusken
23
Pretorianin

[1] Gra nie musi być AAA, żeby przyciągnąć uwagę. Czy w ogóle w tym roku wyszło coś ciekawego w segmencie AAA?

Mnie ta gra kupiła rzutem z góry przypominającym leciwego Margonema.

post wyedytowany przez Darth_Tusken 2019-09-12 20:19:39
12.09.2019 21:18
Jaq87
odpowiedz
5 odpowiedzi
Jaq87
9
Legionista

Spoko, nie musi być AAA, z drugiej strony indyki zaczęły masowo powstawać, a ich twórcy byli gamingowym odpowiednikiem hipsterów: niby fajni, niby alternatywni, a tak naprawdę po prostu za słabi, z mali by robić coś sensownego na silnika typu Unreal, Frostbite czy Unity. Być może to też jest pewien sygnał, że te silniki nie są user friendly dla twórców, ale to już inny temat.

Mnie to nie przeszkadza, niech sobie powstają i mają fanów, ale pianie zachwytów nad taką pikselozą oraz argumentacja "bo nie czujesz klimatu" jest mocno na wyrost.

12.09.2019 21:27
Nerka
😁
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Nerka
105
Generał

Kupione,dobrze że jutro do roboty na 15 :V

13.09.2019 08:13
Sir Xan
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Sir Xan
98
Legend

@szymek_jaracz -> Wystarczy popatrzeć na przykładowy Blasphemous, Hollow Knight, Darkwood, This War of Mine, Frostpunk, którzy mnie wciągnęli 10 razy niż niejedno Call of Duty (te nowsze części). Tym bardziej, że Hollow Knight ma piękny i wyjątkowy styl graficzny, co jest dla mnie miła odmiana od oglądanie to samo grafiki gry AAA nastawione na "real" bez stylu. Darkwood budzi we mnie wyobraźni. Polecam te gry spróbować.

Dlaczego Gothic ma dużo fanów, choć ma "drewniane" grafiki? Bo ma fajny system gry, świat i ... klimat.

Owszem, grafika AAA jest miły i przyjemny dodatek do gry. Kocham grafika Wiedźmin 3, Kingdom Come, Resident Evil 2 i wielu innych. Ale tak naprawdę grywalność, klimat, fabuła czy kreatywność jest NAJWAŻNIEJSZY. Wyobrażasz Wiedźmin 3 bez genialny świat, postać Geralta, ciekawe questy i dialogi?

Gry Indie i AAA różnią się tylko grafika i ilość zawartość w grze (głównie elementy graficzne i animacji, nagrane dialogi) ze względu na budżetu w większości przypadków. Jakość gry zależy głównie od twórcy i wydawcy, czego Mafia 1-2 i Mafia 3 są dobre przykłady dla porównanie. Pewnie niektórzy już zauważyli, że twórcy gry AAA za bardzo się boją "eksperymenty" i "innowacyjność" do mechaniki gry ze względu na ryzyka niskie sprzedaży. Wolą się skupić na sprawdzone schematy przeznaczone dla jak największych graczy czyli masówki. To właśnie dlatego gry Indie mocno błysną wśród AAA i cieszą się ogromne zainteresowanie u fanów wybrane gatunki gry. Każdy, kto twierdzi, że gry Indie są strata czasu i AAA są lepsze, ten jest największy ignorant i głupek.

Poza tym, pixel art to styl graficzny, czego tylko niektórzy przypadną do gustu.

Czy gra jest AAA, to mam w nosie. Liczy mi się, że gry potrafią dostarczyć mi niezapomniane wrażenie, przygody i ogromne satysfakcji z wyzwanie.

post wyedytowany przez Sir Xan 2019-09-13 08:23:16
13.09.2019 12:03
Gambrinus84
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Gambrinus84
99
GOL

GRYOnline.plRedakcja

8.0

Jest super... póki trwa.

Gra dość łatwa jak na roguelike'a, szybko daje się ekonomię obrócić na naszą korzyść (w pierwszej kolejności bonusy do zdobywania kasiory i idzie z górki).
W ten sposób skończyłem grę w około 12 godzin, nie ma trybu new game plus czy jakiegoś nieskończonego dungeona.

post wyedytowany przez Gambrinus84 2019-09-13 12:03:36
13.09.2019 13:32
raziel88ck
odpowiedz
2 odpowiedzi
raziel88ck
142
Reaver is the Key!

Szkoda, że grafa z 1990 roku.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze