Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Days Gone Recenzja gry

Recenzja gry 26 kwietnia 2019, 14:26

Recenzja gry Days Gone – Synowie Anarchii kontra Żywe trupy

Days Gone to sandbox, w którym najważniejsza jest historia na 40 godzin i kapitalnie napisane postaci. Jednym to wystarczy, żeby polubić ten tytuł, innych pewnie odstraszą błędy i niektóre rozwiązania. Tak, to gra, które zbiera skrajne oceny.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4.

Przechodzenie Days Gone było niczym jazda rollercoasterem – najpierw wagonik długo wspinał się na szczyt, może nawet zbyt długo, ale potem było już tylko z górki. Momentami ostro i po bandzie, trafiały się też piękne widoki czy chwile spokojnej kontemplacji przed kolejnymi mocnymi wrażeniami. Szkoda więc, że ostatnie odcinki trasy okazały się zbyt bezpiecznie zaprojektowane, a w ciągu całej podróży mechanizm kolejki skrzypiał, zacinał się i dymił.

Warto jednak przeboleć pewne problemy nowego „exa” Sony. Koniec końców bowiem Days Gone pozytywnie mnie zaskoczyło – to gra ze świetnie napisanymi dialogami, trudnymi do zapomnienia postaciami, niezłą fabułą i dobrze zrealizowanymi fundamentami „otwartoświatowego” tytułu: mięsistą walką, fajnym strzelaniem, poprawnym skradaniem się czy masą fabularnej zawartości. Gdyby twórcy mieli więcej czasu, aby połatać błędy oraz dodać trochę pobocznych aktywności, i gdyby parę scen wywalili czy poprawili, dostalibyśmy grę na poziomie innych „exów” Sony. A tak jest, no cóż, „tylko” bardzo dobrze. I trudno z tego powodu narzekać. Ile w końcu wychodzi przygodowych gier akcji z otwartym światem? Wcale nie tak wiele.

Widoczki pierwsza klasa!

Rach, ciach – i po zombiaku.

RDR2 to czy Mad Max?

PLUSY:
  1. świetnie zagrane postacie, które jeszcze długo będę pamiętać;
  2. główny bohater, którego trudno nie polubić;
  3. przekonujący, spójny świat – naturalistyczny i brutalny, ale bez taniego szokowania;
  4. Days Gone to fabularny sandbox, pełen historii, akcji i dialogów;
  5. dobrze zrealizowane strzelanie i przyzwoite skradanie, które pozwala rozwiązać większość problemów (choć nie wszystkie);
  6. niezła oprawa graficzna na zwykłym PS4;
  7. motor jest tak fajny, że zasługuje na osobnego plusa.
MINUSY:
  1. słaba optymalizacja – klatkowanie na zwykłym PS4 w trakcie jazdy motorem to powszechne zjawisko;
  2. niektóre rozwiązania gameplayowe nie są intuicyjne;
  3. sporo drobnych błędów;
  4. nieliczne zadania, cut-scenki czy dialogi mogłyby być lepsze.

Sony na różne sposoby kombinowało, jak by tu zaprezentować graczom Days Gone. Były prasowe pokazy, trailery, twórcy opowiadali o hordach zombie w grze, a nawet zdradzili, ile trwają wszystkie zawarte w niej cut-scenki. Mam jednak wrażenie, że ostatecznym efektem tych marketingowych zabiegów był chaos informacyjny – sam długo nie wiedziałem, czym tak naprawdę będzie dzieło Bend Studio.

Myślałem nawet przez chwilę, że Sony zrobiło swojego Mad Maxa, czyli niezbyt ambitnego i powtarzalnego sandboksa. Może winna była tematyka – trudna do sprzedania w prostym haśle? A może zgaszona paleta barw budująca kapitalny ponury klimat, jednak niezbyt porywająca w trailerach? Nie wiem. Wiem jednak, że mimo masy informacji o Days Gone w sieci warto na początku wyjaśnić podstawowe rzeczy.

Gdybym miał opisać ten tytuł w paru słowach, powiedziałbym, że jest to młodszy i uboższy brat Red Dead Redemption 2 w postapokaliptycznych szatach. Nie jest to w każdym razie żadne singlowe DayZ czy State of Decay – jak mogło się początkowo wydawać. Dlaczego? Bo niemal wszystkie zadania w grze są fabularyzowane, postacie spotykane w questach pobocznych potrafią wrócić wiele godzin później wraz ze zwrotem akcji, a liczba dialogów czy cut-scenek powala – także swoją jakością. To produkcja, w której opowieść gra pierwsze skrzypce, a świat, który możemy dowolnie zwiedzać, prując ołowiem w zombie i bandytów, jest tutaj tłem – zresztą świetnie zrealizowanym.

Pod względem mechaniki zaś Days Gone stanowi solidny sandbox, który – choć nastawiony na walkę – potrafi przekształcić się w całkiem fajną i dobrze działającą skradankę. To od nas bowiem zależy, czy obóz bandytów wyczyścimy po cichu, za pomocą bełtów i noża, czy też wpadniemy cali na biało z gradem ołowiu i toną prochu (co, tak na marginesie, może przyciągnąć dodatkową atrakcję w postaci ciekawskich zombie, którzy chętnie dołączą do walki – mordując i wrogów, i nas). Nie zapomniano też o rozbudowanym systemie rozwoju postaci, masie znajdziek czy fajnym craftingu – do końca gry stale brakuje nam wielu podstawowych surowców – w końcu to poważne postapo, a nie jakieś tam wczasy w Grecji.

Koniec świata w wersji naturalistycznej.

No i są jeszcze hordy zombie, dzięki którym wydaje się, że świat żyje, bo w nocy stale się przemieszczają, a w dzień śpią w swoich legowiskach. Te liczące dziesiątki i setki umarlaków grupy do końca gry stanowią zresztą poważne wyzwanie – dlatego najlepiej zabrać się za oczyszczanie z nich mapy na sam koniec. Jeśli w ogóle mamy na to ochotę, bo w trakcie kampanii musimy zająć się raptem paroma z kilkudziesięciu.

Takie mniej więcej jest Days Gone – fabularne, sandboksowo mocno klasyczne, ale i innowacyjne pod kilkoma względami, bo płynna walka z setkami biegających za nami wrogów robi wrażenie, nawet jeśli ich liczba bywa pewnie (współ)odpowiedzialna za spadki klatek czy błędy, o których więcej przeczytacie później.

Zombie nie lubią, jak ktoś pali ich legowiska. W sumie nic w tym dziwnego.

WOLĘ PO ANGIELSKU

Days Gone przetłumaczono na język polski. Szybko jednak przestawiłem się na oryginalne głosy i mocno Wam to polecam – angielscy aktorzy dubbingowi odwalili kawał dobrej roboty. To właśnie głównie dzięki nim tak przekonujące są kreacje postaci w grze.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

DM Ekspert 29 kwietnia 2019

(PS4) Days Gone to jedna z najlepszych gier z postapokalipsą w tle i jeden z lepszych sandboksów ostatnich lat. Udowadnia, że dobra, nieinfantylna fabuła i naturalnie brzmiące dialogi mają większą siłę przyciągania do ekranu niż zapchanie mapy niezliczoną ilością powtarzalnych aktywności. O technicznych niedoskonałościach szybko się zapomina, gdy tylko rozpoczyna się kolejna misja fabularna lub gdy przygotowujemy się do spotkania z hordą. Days Gone może naprawdę z dumą stanąć obok najlepszych exów na konsolę Sony tej generacji!

8.0

Stranger. Ekspert 26 kwietnia 2019

(PS4) Z Days Gone spędziłem kilkadziesiąt godzin i jej ogrywanie odbywało się głównie w przyjemnej atmosferze. Nie mogę niestety przemilczeć tego, że grze daleko jest do poziomu wykonania, do jakiego przyzwyczaiło nas kilka poprzednich dużych tytułów wydanych przez Sony. Optymalizacja pozostawia wiele do życzenia i liczba (drobnych) błędów również mocno wykracza poza normę. Pomimo tych uciążliwości perypetie Deacona śledziłem z zaciekawieniem i ucieszyło mnie też to, że fabuła nabrała z czasem rumieńców. Myślę, że to będzie znacznie lepsza gra po tym jak dostanie kilka kolejnych łatek.

7.5

Spoolsh VIP 15 stycznia 2022

(PC) Git. Głupoty narracyjne i pare błędów na które napotkałem ale bardzo solidne 7.5 za hordy można podciągnąć do 8 ale tyle co się w paru miejscach nairytowałem zostaje 7.5

7.5
Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race
Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race

Recenzja gry

Po Spider-Manie „daleko od domu” i „bez drogi do domu”, człowiek-pająk znalazł w końcu swoją drogę na Steama i Epica. I śmiga na sieci tak gładko, że Sony robi się chyba coraz lepsze w pecetowych portach swoich ekskluzywnych tytułów.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.