Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Shadow of the Tomb Raider Recenzja gry

Recenzja gry 10 września 2018, 15:00

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Recenzja gry Shadow of the Tomb Raider – czy to już koniec Lary Croft?

W Shadow of the Tomb Raider poznajemy wszystkie tajemnice sekty, która przyczyniła się do śmierci ojca Lary Croft. Czy zwieńczenie trylogii o najpopularniejszej archeolog gier wideo daje radę? Tego dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja powstała na bazie wersji XONE. Dotyczy również wersji PC, PS4

Po jakichś dwudziestu pięciu godzinach grania w najnowszego Tomb Raidera i obejrzeniu w całości zaserwowanej na koniec listy płac (co jest dla mnie obowiązkowym rytuałem po przejściu każdej gry) oraz zapoznaniu się z króciutkim filmikiem po napisach wypisałem sobie listę baboli i głupotek, na które natrafiłem podczas przemierzenia peruwiańskiej dżungli. Od ewidentnych bugów w rodzaju znikających helikopterów, które – mam nadzieję – poprawi najbliższy patch, po błędy poważniejsze, bo dotyczące ważnych aspektów rozgrywki.

Krytycy w tym miejscu powinni zacząć zacierać ręce z zadowolenia, wszak nie ma nic przyjemniejszego niż ostra jazda po zjadających własny ogon znanych markach. Muszę Was jednak, moi drodzy, rozczarować. Shadow of the Tomb Raider jest bowiem nie tylko udanym zwieńczeniem nowej trylogii, ale też dowodem na to, że istnieją w szerokim świecie deweloperzy, którzy starają się sprostać oczekiwaniom fanów.

Recenzja gry Shadow of the Tomb Raider – czy to już koniec Lary Croft? - ilustracja #1
Gdzie jest Lara? Shadow of the Tomb Raider ciężar akcji przenosi na elementy skradankowe, które zostały bardzo umiejętnie zaimplementowane do serii.

Nie taka Lara straszna...

PLUSY:
  • duży, ciekawszy i bardziej zróżnicowany świat niż w poprzednich częściach;
  • eksploracja i jeszcze raz eksploracja;
  • wplecione w fabułę badanie świątyń i grobowców;
  • Lara potrafi nieźle się skradać;
  • ostre konfrontacje z przeciwnikami zdarzają się sporadycznie...
MINUSY:
  • ...przez co długotrwały brak szybkiej akcji może nużyć;
  • fabuła jest niezła, ale nie na miarę epickiego zwieńczenia trylogii;
  • idiotyczne potraktowanie przez twórców opcji immersji;
  • na Xboksie One X w 4K gra lubi czasem chrupać.

Reboot serii zmienił Larę Croft z rabusia grobów w maszynę do zabijania. Dziewczyna niczym Rambo chwytała za broń i robiła krwawą miazgę z dziesiątek, jeśli nie setek przeciwników. I to było dobre, pokazywało główną bohaterkę z nowej perspektywy. Było dla serii czymś świeżym, nawet jeśli podyktowanym tylko chęcią dorównania cyklowi Uncharted. Sporej liczbie osób nie spodobał się wprawdzie wizerunek młodziutkiej dziewczyny czyniącej takie spustoszenie, ale gdyby nie podobne zabiegi, nie powstałoby wiele świetnych produkcji.

Sequel podążył utartą ścieżką i chyba nie było fana, który nie oczekiwałby od zakończenia trylogii czegoś więcej, może nawet powrotu do korzeni. Do eksploracji starożytnych krypt i grobowców, rozwiązywania zagadek i ograniczenia strzelania do absolutnego minimum. Lara nastrzelała się już tyle, że chyba czas, aby znalazła sobie spokojniejsze zajęcie. No cóż, aż tak dobrze nie ma, ale pewnie nie pomylę się za bardzo, jeśli stwierdzę, że prawdopodobnie w całym SotTR pada mniej trupów niż w pierwszej części w jednej lokacji. Dość powiedzieć, że ostre, obligatoryjne strzelanie pojawia się bodaj pięć razy, a reszta gry to skradanie, cicha eliminacja i... grobowce. I cała masa znajdziek, ale to jakby oczywista oczywistość.

Recenzja gry Shadow of the Tomb Raider – czy to już koniec Lary Croft? - ilustracja #2
Szukanie artefaktów, tłumaczenie z płaskorzeźb, szukanie starych dokumentów, to coś, co fani lubią najbardziej. Shadow of the Tomb Raider w kapitalny sposób serwuje atmosferę ukrytych miejsc, podkreślając klimat odpowiednim oświetleniem i świetną muzyką.

Powtórka z rozrywki?

Na pierwszy rzut oka w grze nic się nie zmieniło w stosunku do poprzednich odsłon. Lara znowu odblokowuje podobne umiejętności, wzbogacone kilkoma dodatkami, jak na przykład możliwością przygotowywania halucynogennych strzał z pozyskiwanych z robali toksyn, które działają w identyczny sposób jak w serii Assassin’s Creed, wywołując niekontrolowaną agresję wobec sojuszników. Ulepszamy zdolności bojowe, związane z polowaniem i survivalem. Największą nowością jest jednak możliwość nurkowania, niezbędna nie tylko w kampanii, ale także w docieraniu do opcjonalnych grobowców. Drzewko umiejętności pozwala na powiększanie pojemności płuc bohaterki, ułatwiając trochę dłuższe przebywanie pod wodą, w której zresztą roi się od niebezpieczeństw. Wielkie mureny są jeszcze do pokonania, ale natknięcie się na stado krwiożerczych piranii definitywnie kończy zabawę.

Recenzja gry Shadow of the Tomb Raider – czy to już koniec Lary Croft? - ilustracja #3
Panna Croft nauczyła się nurkować, co w grze przydaje się niezwykle często.

JAKA JEST POLSKA WERSJA?

O ile do pary aktorów podkładających głos Larze i jej towarzyszowi nie mam większych zastrzeżeń, tak pozostałych dialogów w grze słucha się ciężko. Dotyczy to przede wszystkim mieszkańców wioski, którą odwiedzamy mniej więcej w połowie fabuły. Nie dość, że sama treść rozmów pozostawia wiele do życzenia, to na dodatek stopień zaangażowania aktorów ewidentnie psuje immersję.

Po polsku grał: Krystian Smoszna

Przedpremierowe pokazy raczej utwierdzały nas w przekonaniu, że ekipa z Montrealu, która jest odpowiedzialna za tę część cyklu, poszła na łatwiznę i zadowoliła się brakiem większych zmian w mechanice rozgrywki. Lara może robić wszystko to, co robiła wcześniej, ale gra została skonstruowana tak, że niektórych z tych rozwiązań nie ma potrzeby wykorzystywać. Walka czekanem była bardzo ważna w „dwójce”, ale w „trójce” użyłem go do tego celu może ze dwa razy. Teraz bohaterka zarzyna wrogów z ukrycia przy pomocy wielkiego noża. Niby drobna różnica, ale tak naprawdę to istota zmian, jakich dokonał kanadyjski deweloper. Podobnie jest w kampanii z płonącymi strzałami czy zablokowanymi przejściami, które trzeba rozwalić ze strzelby. Dość powiedzieć, że dostęp do tej ostatniej opcji otrzymujemy dopiero po kilkunastu godzinach zabawy!

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

DM Ekspert 10 września 2018

(PS4) Taką Larę Croft lubię! Nie musi ciągle polować, trząść się z zimna, nie musi strzelać do złych najemników, tylko w końcu może prawie cały czas plądrować grobowce i starożytne ruiny! Na dodatek w Ameryce Południowej, czyli chyba najbardziej klimatycznym miejscu do takich spraw. W Shadow of the Tomb Rider zagrało prawie wszystko. To spójna i wciągająca przygoda w przepięknych lokacjach, z ciekawymi zagadkami i minimalną ilością walki. Szkoda tylko, że równie dużo uwagi nie poświęcono fabule i dialogom, a nasz towarzysz Jonah zasługuje chyba na miano najnudniejszego kompana w historii gier.

8.5
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.

Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają
Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają

Recenzja gry

Wiedziałem, że Hades będzie świetną hybrydą action RPG i „rogalika”, ale okazał się także znakomitą grą dla dojrzałych graczy. Zgrabnie porusza poważne tematy, ale robi też coś jeszcze. Szanuje nasz czas.