Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Surviving Mars Recenzja gry

Recenzja gry 15 marca 2018, 16:33

autor: Adam Zechenter

Redaktor. Historyk. Miłośnik strategii, gier sieciowych i dobrej literatury.

Recenzja gry Surviving Mars – i ty możesz sterraformować Czerwoną Planetę!

Po pokazaniu nam uroków życia dyktatora bananowej republiki, twórcy Tropico zabierają nas w podróż w kosmos – i jest to wyprawa, którą wspominać będziecie z przyjemnością.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Chciałbym umrzeć na Marsie.

– Elon Musk

Mars to nie tylko planeta. To także marzenie. Po lądowaniu na Księżycu w 1969 roku podbój kosmosu zatrzymał się wprawdzie na kilkadziesiąt lat, ale niedawno znalazł się człowiek, który postanowił, że na Marsa nie tylko poleci, ale też zamieszka na nim i tam... umrze. Elon Musk założył więc firmę SpaceX, która planuje posadzić statek na Marsie już w 2022 roku i zmierza ku temu celowi zaskakująco sprawnie. A co będzie, gdy pierwszym osadnikom uda się osiedlić na Czerwonej Planecie? O tym opowiada Surviving Mars, nowa gra twórców Tropico 5 wydana pod skrzydłami strategicznego kolosa, szwedzkiej firmy Paradox.

Zapnijcie pasy, bowiem prom kosmiczny Hyperion wyrusza właśnie na Marsa, a na miejscu nie będzie tak miło i przyjemnie, jak mogłaby sugerować wesoła oprawa graficzna tego tytułu. Surviving Mars to bowiem udana próba połączenia niełatwej strategii z lajtowym ekonomicznym tycoonem. Szkoda tylko, że twórcy popełnili kilka błędów i nie wykorzystali całego potencjału, jaki tkwi w grze.

Recenzja gry Surviving Mars – i ty możesz sterraformować Czerwoną Planetę! - ilustracja #1
Tu na razie jest ściernisko, ale będzie marsjańskie San Francisco!

Mars napada

Hej, hej – Mars napada

Dookoła ludzi gromada

PLUSY:
  1. to nie jest banalny city-builder – w grze występuje sporo survivalu;
  2. pełna detali oprawa graficzna i muzyka w klimacie Stellaris;
  3. spore możliwości dostosowywania poziomu trudności;
  4. bardzo ciekawa początkowa faza rozgrywki;
  5. przyzwoita regrywalność;
  6. wsparcie dla modów;
  7. kolonizacja Marsa wciąga!
MINUSY:
  1. poziom trudności czasem frustruje z powodu niskiej przejrzystości systemu ekonomicznego;
  2. środkowa faza gry chwilami się dłuży (aż chciałoby się jeszcze bardziej przyspieszyć upływ czasu);
  3. momentami za dużo mikrozarządzania (pojazdy).

Na pierwszy rzut oka Surviving Mars wygląda niczym klasyczna strategia ekonomiczna w stylu city-buildera –bliżej jej jednak do hardkorowej odmiany gatunku pokroju Banished, gdzie nasi osadnicy musieli stawiać czoła głodowi oraz zimie i często umierali, niż do hitowego Cities: Skylines, w którym głównym zagrożeniem dla metropolii gracza były... korki uliczne. Trudno się jednak dziwić – nikt przecież nie sądzi, że kolonizacja obcych planet będzie prosta.

Słowo „surviving” nie pojawiło się w tytule gry bez powodu – gdy przeoczymy jakiś błąd w łańcuchu produkcyjnym marsjańskiej kolonii, w pewnym momencie zacznie szwankować cały system. Przykładowo okaże się, że brakuje nam prądu, a skoro siadła elektryczność, to z czasem padną maszyny produkujące tlen i jego zasoby szybko się wyczerpią, zaś nasi dzielni pionierzy, jeden po drugim, zaczną odchodzić z rdzawoczerwonego padołu łez, odstraszając przy okazji innych chętnych do podróży na tę planetę. Tak, Surviving Mars potrafi dać w kość, bo momentami daleko mu do relaksującego city-buildera – to gra, w której trzeba się postarać, żeby mieć frajdę z rozwijania marsjańskiej kolonii (albo ustawić bardzo niski poziom trudności).

Zacznijmy jednak od początku – nasza pozaziemska przygoda rozpoczyna się na Ziemi. Wybieramy sponsora misji kolonizacyjnej (im lepszą oferuje linię kredytową, tym łatwiej będzie później), pakujemy manatki na rakietę i ruszamy w drogę. A raczej wyruszają roboty (przeurocze drony Mr. Handy, przypominające tachikomy z Ghost in the Shell), bo ludzi wyślemy na Czerwoną Planetę dopiero wtedy, gdy przygotujemy odpowiednie zaplecze, zaczniemy produkować wodę i tlen, a na koniec postawimy pierwszą kopułę, w której na co dzień będą żyć, pracować i rozmnażać się pionierzy podboju kosmosu (badania, jak niska grawitacja wpływa na ten aspekt życia, jeszcze trwają).

Recenzja gry Surviving Mars – i ty możesz sterraformować Czerwoną Planetę! - ilustracja #2
Tak, na Marsie nie zabraknie wegan. Skąd o tym wiem? Bo mi powiedzieli.
Recenzja gry Surviving Mars – i ty możesz sterraformować Czerwoną Planetę! - ilustracja #3
Przytulnie w tej kopule.

Gdy już uda nam się sprowadzić pierwszych kolonistów na Marsa, zaczynamy rozumieć, na czym polega trudność w grze. Co prawda surowców jako takich nie ma zbyt wiele (woda, tlen, metale, prąd, polimery czy beton to kilka z nich), ale zorganizowanie wydajnie działającego systemu ekonomicznego nie jest wcale takie proste. Po części z powodu losowych wydarzeń czy katastrof, ale także przez niską czytelność menusów (do czego jeszcze wrócę) czy również dlatego, że gra co jakiś czas rzuca nam różne wyzwania.

Kilka pierwszych godzin zabawy to chyba najfajniejsze doświadczenie – podobnie jak w innej produkcji Paradoxu, także o kosmosie, czyli Stellaris. Im dalej w las, tym bardziej przewidywalna staje się rozgrywka i coraz częściej marzyła mi się opcja ustawienia jeszcze szybszego upływu czasu niż ten, który oferuje gra. Wtedy na szczęście na ratunek przychodzą tajemnice rodem z klasycznego science fiction, które do pewnego stopnia minimalizują ten problem.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…

Recenzja Crusader Kings 3 – ta gra nie ma konkurencji
Recenzja Crusader Kings 3 – ta gra nie ma konkurencji

Recenzja gry

Najbardziej kompleksowy symulator średniowiecznego władcy powraca po ponad ośmiu latach. To absolutnie potężny ogrom możliwości z dwiema poważnymi wadami.

Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!
Recenzja gry Desperados 3 – strzał w dziewiątkę!

Recenzja gry

Dzięki ekipie Mimimi Games do łask wrócił gatunek gier kojarzonych przede wszystkim z niezapomnianą serią Commandos. W drugim podejściu do tematu, niemieckie studio zabrało się za przywrócenie do życia marki Desperados.