Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 2 grudnia 2002, 13:39

autor: Ziuziek

Harry Potter i Komnata Tajemnic - recenzja gry

Harry Potter i Komnata Tajemnic to druga część komputerowych przygód Harrego Pottera. W grze ponownie śledzimy przygody młodego czarodzieja, rozpoczynającego drugi rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Czy jest wśród was ktoś, kto nie wie, kim jest ten noszący okulary, brązowowłosy dzieciak z różdżką, który już od kilku lat robi furorę na rynku literatury dziecięcej? Sławny Harry Potter, uczeń Hogwartu z tajemniczą blizną w kształcie błyskawicy na środku czoła, bohater czterech książek, dwóch filmów i dwóch gier komputerowych – z czego recenzję do jednej właśnie czytacie... Mam nadzieję, że nie ma nikogo takiego – dzięki czemu bez zbędnych „opóźnień” mogę zająć się recenzowaniem samej gry. Poprzednia część – Harry Potter and The Sorceror’s Stone (Harry Potter i Kamień Filozoficzny) ukazała się wraz z filmem pełnometrażowym o tym samym tytule – na podstawie, co jest chyba oczywiste, pierwszego tomu o młodym czarodzieju. To nie wszystko jednak, bo wszelkie twarze, wygląd pomieszczeń oraz głosy wzięte były właśnie z filmu – autorzy gry nie mieli zbyt wielkiego pola do popisu. Gracze mający za sobą film, i odwrotnie – ci, którzy do kina poszli po skończeniu gry – nie zauważyli zbytniej różnorodności, z drugiej strony jednak nie warto zmieniać czegoś, co było dobre - choć film był bardzo dobry, a gra raczej średnia. Jak Harry Potter na ekranach monitorów wypadł tym razem?

Klikamy na ikonkę – i widzimy pierwszą zmianę – w menu. Teraz przypomina ono bardziej menu z CD otwarte w Windowsie, a nie magiczny panel, mający zachęcić nas do gry. Może się czepiam, ale nie lubię mieć ikonek z Windowsa (bo Linuxa używać nie potrafię) w tle. Ale już po ustawieniu opcji i klawiszy (i tu, i tu nie za zbyt wielkiego wyboru) i włączeniu samej gry jest znacznie lepiej. Gra sprawia całkiem dobre wrażenie wizualne – chodzimy sobie po przystrojonym Hogwarcie rozmawiając z uczniami, nauczycielami lub bardziej podejrzanymi osobnikami. Lokacje wypełnione są w dwójnasób – albo jest to miłe ciepło „domowego ogniska” z biegającymi tu i ówdzie kolegami i koleżankami z czarodziejskiej szkoły, albo podejrzane podziemia, pełne przepaści, zapadni czy różnych potworków, pokryte glonami lochy lub ponure drzewa z Zakazanego Lasu. Modele wszelkich przeciwników – strzelających ogniem z odwłoku żuków, błękitnych, małych wróżek czy prześmiesznych gnomów – są wykonane bardzo przyzwoicie, pokryte kolorową i szczegółową „teksturową” skórką. To samo tyczy się modeli bossów – pająk Aragog czy końcowy przeciwnik, bazyliszek, nie pozostawiają nic do życzenia, wyglądają tak jak powinny – strasznie i niebezpiecznie, a zarazem bardzo intrygująco. Niestety, oprawa wizualna ma też drugą stronę medalu.

Tytułowy bohater jest zrobiony dość szczegółowo – autorzy zadbali o takie elementy jak czuprynka i okularki, szkoda tylko, że Harry nie posiada powiek – jak i każdy inna ludzka postać z Hogwartu. I jeśli młody czarodziej prezentuje się jeszcze dobrze, to nie mogę napisać (wystukać?) żadnych dobrych słów o pozostałych modelach. Ron, Hermiona, profesorzy Lockhart czy Snape, a także szef „magicznej budy” – Dumbledore – są po prostu brzydcy. Na szczęście ruszają ustami i zamykają im się oczy, lecz do ostatniego też można mieć zastrzeżenia – ponieważ zamykają im się oczy. A nie powieki, których także nie posiadają. Poza tym są kanciaści, ich dłonie wyglądają jak klocki, a tekstur pokrywających choćby twarz – nawet w najwyższej rozdzielczości – ładnymi nazwać się nie da. Jedyne pocieszenie to fakt, że są bardzo podobne do postaci z filmu, kto go widział, ten może sobie „dowyobrazić” ich wygląd - lecz wydawało mi się, że ta metoda wraz z rozwojem technologii przeminęła. Można przypuszczać, że gra adresowana jest do tych, którzy nazywają się maniakami Harrego Pottera, a nie maniakami gier komputerowych – tacy złego słowa o grafice nie powiedzą, gdyż po prostu nie mają porównania... Drugi zarzut to wygląd tła w niektórych lokacjach, szczególnie nieba lub tekstur prezentujących krajobraz na otwartym terenie. Przyzwyczajeni jesteśmy do przesuwającego się nieba, z refleksami świetlnymi lub innymi tego typu bajerami, a tu czeka nas przykry zawód... Ohydnie wręcz wygląda to na meczu Quidditcha. Plusem jest natomiast kolorowy i efektowny wygląd zaklęć oraz wystrój podziemnej części Hogwartu - lochów czy kanałów.

Recenzja gry Star Wars: Battlefront II – blasterem w stopę
Recenzja gry Star Wars: Battlefront II – blasterem w stopę

Recenzja gry

Star Wars: Battlefront II miał naprawić słabości „jedynki” z dzielącą społeczność przepustką sezonową na czele. Niestety, frajdę ze strzelania psuje miałka kampania dla jednego gracza i żerujący na portfelach graczy system mikropłatności.

Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz
Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz

Recenzja gry

The Frozen Wilds to po prostu jeszcze więcej tego samego, czym zachwycał ponad pół roku temu Horizon: Zero Dawn. Dodatek nie zachwyca warstwą fabularną, ale za to daje sporo okazji do przetestowania własnych umiejętności.

Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii
Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii

Recenzja gry

Seria Call of Duty powraca do swoich korzeni, czyli czasów II wojny światowej, pokazując nam mieszankę Kompanii braci z rozmachem filmów Michaela Baya. O dziwo tutaj się to udało.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
20.03.2004 18:37
😊
hermin
0
Legend

super gra !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

20.03.2004 18:52
😡
odpowiedz
Sir klesk
174
...ślady jak sanek płoza

A skad wiesz? Przeciez nie przeszedles ....

01.07.2010 00:27
odpowiedz
konriiiiiiiiiii
50
Konsul

ja przeszedłem super jest