Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

StarCraft II: Legacy of the Void Recenzja gry

Recenzja gry 25 listopada 2015, 13:04

autor: Kwiść & Luc

Recenzja gry StarCraft II: Legacy of the Void - wielki finał rozczarowuje

Legacy of the Void to ostateczne zwieńczenie historii zapoczątkowanej w pierwszym Starcrafcie. Pora sprawdzić czy warto było na nie czekać tyle lat.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • ciekawe, choć niekiedy lekko wtórne misje w kampanii;
  • rozbudowane możliwości modyfikowania jednostek i zdolności specjalnych przed każdą mapą;
  • świetnie sprawdzające się tryby Archonta oraz Sprzymierzonych Dowódców;
  • automatyczne turnieje;
  • tryb multiplayer w końcu jest dynamiczny już od pierwszych sekund.
MINUSY:
  • rozczarowujący scenariusz kampanii;
  • z nielicznymi wyjątkami - tragiczne dialogi i postacie;
  • brak swobody podczas wykonywania misji;
  • nowe tryby wieloosobowe nie do końca wykorzystują swój potencjał.

Ponad pięć lat temu firma Blizzard zdecydowała, że długo wyczekiwana druga odsłona StarCrafta zostanie podzielona na trzy epizody. Decyzja ta wzbudziła wówczas wiele kontrowersji, ale miała też swoich zwolenników. Dzięki takiemu rozwiązaniu mieliśmy otrzymać trzy bardzo rozbudowane kampanie, z których każda skupiałaby się na jednej z trzech dostępnych frakcji: terranach, zergach oraz protosach. Wraz z premierą Legacy of the Void mieliśmy wreszcie okazję poznać zwieńczenie epickiej trylogii i przekonać się czy rozciąganie okresu życia drugiego StarCrafta na przynajmniej pięć lat było trafionym pomysłem.

Opowieść przedstawiona w Legacy of the Void kontynuuje wątek z dodatku Heart of the Swarm, tym razem jednak losy galaktyki śledzimy z perspektywy protossów, a konkretnie przywódcy templariuszy Artanisa. Podczas pierwszej misji nasz bohater prowadzi swoje wojska na rodzimą planetę Aiur, żeby odbić ją z rąk zergów. Jest to początek epickiej historii, podczas której spotkamy wielu dobrze znanych bohaterów i spróbujemy powstrzymać "wielkiego złego" przed zniszczeniem wszechświata. Niestety. O ile pierwsza część serii skupiała się przede wszystkim na konflikcie trzech obcych sobie ras, z których każda miała odmienne cele i przekonania, o tyle historia przedstawiona w Legacy of the Void to dobrze wszystkim znana opowieść o ratowaniu świata. Nie znajdziecie tutaj żadnych dwuznacznych sytuacji, trudnych wyborów podejmowanych przez bohaterów czy oryginalnych zwrotów akcji. Celem naszego bohatera jest zjednoczenie wszystkich walczących między sobą frakcji, bo tylko razem mogą pokonać odwieczne zło zagrażające losom wszechświata. Czy my już tego gdzieś nie słyszeliśmy? Fani World of WarCraft mają okazję słyszeć tą historie mniej więcej co dwa lata wraz z premierą każdego kolejnego dodatku, a Diablo III również nie odbiega zbyt daleko od tego prostego schematu. Oddelegowanie jednej osoby do trzymania pieczy nad scenariuszami wszystkich gier Blizzarda nie było chyba najlepszą decyzją Zamieci, bo Chris Metzen – człowiek odpowiedzialny za warstwę fabularną wszystkich tytułów tej firmy – powoli zaczyna kopiować sam siebie.

Recenzja gry StarCraft II: Legacy of the Void - wielki finał rozczarowuje - ilustracja #2
Kampania główna składa się z 19 misji, ale oprócz tego dostępne są trzy misję prologu oraz epilogu.

Mimo do bólu przewidywalnej i sztampowej opowieści, Legacy of the Void mógłby przypaść do gustu osobom lubiący epickie space opery. Jak na grę strategiczną mamy w tym przypadku do czynienia z naprawdę dużą ilością dialogów, a świetnie wykonane scenki przerywnikowe pojawiają się zarówno przed, jak i po każdej z 25 misji. Oprócz tego, tak jak w dwóch poprzednich odsłonach serii, między kolejnymi zadaniami możemy porozmawiać z członkami załogi naszego statku i lepiej poznać historię kierowanej przez nas rasy. Niestety nie bez powodu użyłem na początku sformułowania "mógłby się podobać". Scenariusz Legacy of the Void można by uznać za poprawny, gdyby nie fakt, że dialogi i wykreowane przez twórców postacie stoją na karygodnie wręcz niskim poziomie. Ich jakość przywodzi na myśli filmy klasy C lub bardzo słabe seriale dla nastolatków. Niemal wszystkie dyskusje między bohaterami przepełnione są komicznym wręcz patosem, który po kilku godzinach przestaje być śmieszny, a zaczyna wywoływać nieodpartą potrzebę wyłączenia dźwięku w komputerze. O dziwo gra próbuje również poruszyć kilka ciekawszych tematów, takich jak problem świadomości klona czy koegzystencji odmiennych nacji. Niestety wszystkie te kwestie szybko i gładko załatwia bohater Artanis, zawsze posiadający proste rozwiązanie, z którym wszyscy się zgadzają. Jeżeli planujecie grać w Legacy of the Void wyłącznie dla fabuły, zalecam zdecydowaną ostrożność. Przeczytanie kilku spoilerów może okazać się szybszym i mniej bolesnym doświadczeniem.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

sekret_mnicha Ekspert 27 grudnia 2015

(PC) StarCraft II doczekał się finału. Legacy of the Void wszystko, co robi, robi co najmniej poprawnie. Niestety, przebłysków geniuszu jest nieco za mało i w efekcie jest to najgorszy odcinek sagi.

7.5
Recenzja Jurassic World Evolution 2 - fajna gra, ale dinozaury fajniejsze
Recenzja Jurassic World Evolution 2 - fajna gra, ale dinozaury fajniejsze

Recenzja gry

Co otrzymamy po skrzyżowaniu Parku Jurajskiego z tycoonem? Odpowiedzi na to pytanie udzielili naukowcy z Frontier Developments. Eksperyment się udał, i choć JW Evolution 2 wykazuje cechy obojga rodziców, to nie wszystkie geny udało się zachować.

Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów
Recenzja gry Age of Empires 4 - powrót króla RTS-ów

Recenzja gry

Po godzinach spędzonych w Age of Empires 4 na burzeniu zamków, kierowaniu kawalerią i wznoszeniu fortyfikacji mogę powiedzieć jedno – fani kultowej „dwójki” poczują się tu jak w domu.

Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie
Recenzja gry War Mongrels - Polacy potrafią robić gry o wojnie

Recenzja gry

„Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia”. Sposób jej ukazywania w grach wideo już jednak tak. War Mongrels od rodzimego studia Destructive Creations oferuje najbardziej bezkompromisową wizję II wojny światowej, jaką widziała elektroniczna rozrywka.