Widząc wycie pisowskich dziadów można przypuszczać, że tyłki nie są gorące, a już totalnie odparzone :)
Ten marsz miał być wstępem do mobilizacji, pokazaniem wszystkim dookoła, że nie jest prawdą to co chrzani rząd, że za opozycją nikt nie stoi. Widzieliśmy prawdopodobnie największy marsz od upadku komuny, marsz który miał dać nadzieję, że jest sens walczyć, bo z tymi pierdołami z pisu można wygrać. Jedyne pytanie które nam pozostaje to pytanie, czy to pospolite ruszenie nie przegrzeje się do jesieni, tak jak chociażby przegrzany został Strajk Kobiet.
Z jednej strony się tego obawiam, ale z drugiej strony Tusk umie w grę ze społeczeństwem.
Trzeba być jednak pozytywnym, więc będzie dobrze! Na jesieni zaczniemy polityczny upadek bandy małego nieudacznika i jemu podobnych :)
Skoro prawdopodobnie pójdą w takie nazewnictwo należy pamiętać, że będzie to ostatni Counter Strike w historii, bo jak doskonale wiemy Valve nie umie w numer trzy.
To będzie długa wojna, bo w ruskim mirze ludzkie życie nie jest warte nawet funta kłaków. Mówiąc wprost będzie ona trwała tak długo, dopóki w Rosji będą jeszcze jacykolwiek obywatele zdolni do jakiejkolwiek działalności bojowej. Dlatego też trzeba utrzymywać stan sankcji (ich gospodarka kwiczy) i ciągłe dokładanie Ukrainie sprzętu do walki. To co cieszy to fakt, że zachód opornie, bo opornie, ale przekracza kolejne granice. To oznacza, że służby wywiadu muszą być pewne, że Ruscy to tak średnio mogą zachodowi naskoczyć i że można ich dociskać coraz lepszym sprzętem.
Co do otwarcia nowych konfliktów to nie mam wątpliwości, że jeżeli coś się wydarzy, to nie będzie to nic poważnego. Chiny nie chcą wojny, dla nich liczy się ekonomia, handel, sprzedaż, a zablokowanie sobie kanałów będzie dla nich katastrofą.
Najlepsze z punktu widzenia opozycji są trzy listy.
1. KO z przybudówkami
2. Lewica
3. Tzw. "Drugie centrum" czyli połączone siły PSLu i PL2050.
Wówczas możemy ugrać najwięcej i myśleć realnie o opozycyjnym rządzie w nowym rozdaniu. Jedna lista to samobójstwo, zagrożenie przedterminowymi wyborami po pół roku, bo ego 90% polityków będzie zbyt wielkie, aby znać swoje miejsce w szeregu.
Poza tym z bólem, bo z bólem ale musimy liczyć na to, że Konfederacja wejdzie do Sejmu. Zabierają pewien procent PiSowi, co jeszcze bardziej przyspieszy upadek Populistów i Socjalistów.
Kamil w ostatnich turniejach jest strasznie pasywny w locie. Od wyjścia z progu, aż do momentu lądowania w jego skoku nie dzieje się nic. Mocno wyprostowany, defensywny lot, tak jakby naprawdę nie miał chęci na kolejne skoki. U niego niestety ogromną rolę gra głowa. Jak skoki odpalą to przez cały weekend jest fajny poziom, uśmiech, pozytywne skakanie. Ale jeżeli coś nie wyjdzie to mocno siedzi mu to w głowie i skoki są coraz słabsze.
Oby w Planicy dał czadu, naprawdę chciałbym żeby jeszcze wyrwał jakiś medal... Skocznia normalna powinna być dla nas rewelacyjna, oby dla wszystkich naszych zawodników skończyło się to pozytywnie.
Mam wrażenie, że nasi skoczkowie padli fizycznie. Pierwsze skoki danego dnia wyglądają dobrze, a każdym kolejnym występem pojawiają się coraz większe problemy. Pytanie na ile to kwestia lotów (które poza Żyłą są dla naszych koszmarem), a na ile kwestia faktycznego problemu fizycznego.
Na miejscu sztabu jeżeli w Willingen będzie podobnie odpuściłbym sobie wylot do USA i po prostu zrobił drobny odpoczynek i odpowiedni trening siłowy. Puchar Świata Pucharem Świata, ale MŚ w Planicy coraz bliżej, a konkurencja nie śpi, a wręcz jest w coraz większym gazie.
Powiem szczerze, że nawet gdzieś podskórnie byłem zawiedziony tym, że BEP przyjeżdżają na to dziadostwo. Mimo wszystko trochę przyzwoitego grania w swojej historii pokazali. No, ale dzisiejszy występ, kilkuminutowy live na IG wszystko mi pięknie wynagrodził. Nie ważne, czy zrobili to dla PRu, czy też nie, ale liczy się fakt że TVP i te wszystkie pachołki zalały się żółcią po sam czubek głowy. I w sumie nawet lepsze to, niż kolejne odmowy gwiazd :D
Komentarz audiodeskrypcyjny? Na drugiej ścieżce dźwiękowej zawsze mają dodaną audiodeskcypcję, więc pewnie mówisz o tym. Kwestia przełączenia ścieżki na pilocie ;)
Dawid ma niesamowitą formę. Aktualnie jest w zupełnie innej lidze i oby taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej. Kubacki zawsze był trochę w cieniu innych, może w końcu w pełni nadszedł jego czas. Do tego cieszy stabilność Żyły, widać że trener do niego dotarł, bo zmieniło się sporo elementów w stylu lotu. Kamil też chyba powoli zaczyna się stabilizować na jakimś poziomie, no i tego Paweł Wąsek zaliczył bardzo dobre zawody. Początek sezonu mamy naprawdę przyjemny, miła odskocznia od zeszłorocznej klapy.
Nie no... szanujmy się. Wychodzi gra ze stajni jednej z największych firm zajmujących się grami (oczywiście grę robi GameFreak, ale Nintendo jest świadome co wydaje) i wychodzi w stanie maksymalnie takiej średnio dorobionej bety, a Wy piszecie że "Nie są takie złe"? To jak udawanie, że ślina która na nas leci to tak naprawdę deszcz, a nie oplucie. Gra wygląda fatalnie, działa równie beznadziejnie, jest pod każdym względem niedorobiona. Zabawne, że wiele osób narzekało na Arceusa, a tym czasem dostaliśmy coś jeszcze gorszego.
Wzrost cen oczywiście nastąpi, to w zasadzie pewne, ale nie będzie on jakiś niesamowicie drastyczny. To byłby strzał w kolano, kompletne zaoranie tej usługi w Polsce, bo wówczas usługa całkowicie straci sens w oczach polskiego klienta.
49zł rocznie to NIE jest cena promocyjna, tylko standardowa, którą naliczyli już drugi rok i nadal pozostaje niezmienna. Amazon Prime w Polsce w gruncie rzeczy konkuruje z Allegro Smartem, a nie innymi platformami streamingowymi z serialami i filmami. Wszytko inne to dodatek.
Prędzej, czy później usługa pewnie podrożeje, ale nie ma szans, aby cena miała skoczyć ośmiokrotnie, to byłby strzał w potylicę.
Od początku miałem wrażenie, że ten nowy Saints Row nie był w ogóle planowany jako Saints Row, tylko zupełnie inna gra. Tylko, że później zdali sobie sprawę, że po takiej wtopie jaką zaliczyli przy Agents of Mayhem muszą zrobić coś co się sprzeda, więc podpięli coś nowego do popularnej serii, zrobili z tego reboot i wydali na świat. Zapomnieli jednak czym było Saints Row i zrobili w sumie coś mocno generycznego, w co ciężko się mocniej wkręcić. Wielka szkoda, że w taki sposób umiera jedna z moim zdaniem przyjemnieszych serii sandboxów jakie tylko się ukazały.
Elon jest jak przedszkolak, który najpierw robi, a dopiero potem zaczyna rozumieć konsekwencje swoich czynów. Dziś wiemy, że Twitter nigdy nie był dochodową platformą, problem w tym że od kiedy pojawił się tam nasz "kochany" Musk straty wystrzeliły w kosmos, niczym rakiety od SpaceX. Czy platforma upadnie? Nie, nie upadnie. Czy stanie się kompletnym ściekiem? Tak, stanie się, bo aktualnie nie ma nad nią kto pracować ;p
Wolski to się nakręca jak małe dziecko na widok lizaka... Tyle się mówiło od lutego o nie rozsiewaniu niesprawdzonych informacji i wszystko jak krew w piach. Wystarczy jeden wypadek, ktoś rzuci jakąś niepotwierdzoną informacją i już robi się ogromny raban.
Sama Rada może być zwołana chociażby w związku ze zwiększoną migracją ludności. Zima, ogromne zniszczenia w Ukrainie w infrastukturze krytycznej, więc czeka nas ogromna wędrówka ludności, a jesteśmy pierwszym krajem do którego się udadzą.
Mam nadzieję, że Fabio na przyszły sezon dostanie coś co chociaż będzie przypominało motocykl, a nie rowerek z doczepionym silnikiem. Fakt, że gość do ostatniego wyścigu walczył o tytuł, mając pod tyłkiem takie badziewie pokazuje jak genialnym jest zawodnikiem.
Dla Pecco wielkie gratulacje za wyścig, po przerwie wakacyjnej jeździł po prostu genialnie i nikt nie mógł mu podskoczyć. Szkoda tylko, że przydarzyła się ta historia na Ibizie, która osobiście pozostawia we mnie ogromny niesmak wobec jego osoby.
Szkoda mi za to Alexia, bo podium generalki odjechało mu w samej końcówce, a myślę że na nie zasłużył, bo jeździł bardzo konsekwentnie i dał nadzieję na to, że Aprilla będzie się liczyć w stawce.
A teraz dawać mi już kolejny sezon, bo zapowiada się smakowicie! :D
edit: No i brawa dla Rinsa, który tą wygraną pięknie pokazał środkowy palec Suzuki po ich... nazwijmy to dziwnej decyzji.
Bardzo fajny start sezonu w wykonaniu Polaków. Kubacki rewelacyjny, bardzo mocny Żyła, dobry Stoch choć miał tradycyjnie masę pecha i dający nadzieję Wąsek. Sam konkurs ogólnie poza kilkoma momentami przeciętny, wręcz mocno nudny, ale to pierwsze koty za płoty.
Nic nowego - nie od dziś wpływy Rosjan w światowej polityce są znaczące. Pewna część Republikanów w USA, Salvini we Włoszech, hiszpańska prawica, LePen we Francji, Orban na Węgrzech, czy nawet nasz nieszczęsny PiS. Ich zadaniem jest kompletna destabilizacja porządku na świecie. Wycofanie USA ze wszelkich paktów, wpływu w Europie. Rozniesienie w pył zgodności europejskiej i stopniowe zyskiwanie wpływów tak jak w czasach ZSRR.
Dziś w modzie jest nabijanie się z Rosji, że dostaje po twarzy w Ukrainie, ale prawda jest taka, że na polu wojny hybrydowej robią w zasadzie co chcą. Dlatego będą mocno zaangażowani w wybory w USA, tak aby zmarginalizować ich znaczenie chociażby w dostawach sprzętu. Boję się pomyśleć co by było, gdyby w tej chwili w Białym Domu rezydował Trump, który popierał ich wyjście z NATO, a na Putina nawet by nie kiwnął palcem. Albo wyborcy na świecie przejrzą w końcu na oczy i wykopią sporą część sceny politycznej tam gdzie ich miejsce, albo biada nam wszystkim, bo pewnego dnia obudzimy się w kompletnie nowej rzeczywistości, która nie będzie krainą mlekiem i miodem płynąca.
Musk zachowuje się jak takie typowe duże dziecko, które nigdy nie wyrosło z przedszkola. Przejmuje platformę, wypieprza połowę zarządu, bo taki ma kaprys i ni z tego, ni z owego chce wprowadzać jakieś bzdurne opłaty.
To taki przykład bogacza, któremu lepiej byłoby odciąć wszelkie formy komunikacji, bo czego nie napisze, czego nie zrobi to kończy tragicznie.
Przecież od samego początku pół świata twórców krzyczało, że Xbox Series S będzie blokował całą generację, bo jest po prostu za słaby, aby w pełni wykorzystywać to co nadejdzie z kolejnymi miesiącami. Teraz każdy nagle zaskoczony, że rzeczywiście tak jest...
Microsoft pewnie przerobi tą konsolę na sprzęt do streamowania gier, bo niemożliwym jest, aby cała generacja była ciągnięta w dół przez taki sprzęt.
I właśnie dlatego na Switchu bez większych problemów działa Wiedźmin, czy Doom, które są zdecydowanie nowszymi grami. Prawda jest taka, że Bethesda ma totalnie w poważaniu to co wydaje, bo ludzie i tak rzucą się na ich nowy produkt niczym na świeżego karpia przed świętami.
A ja życzę im powodzenia i wyciągnięcia wniosków z początkowej porażki Cyberpunka. W grudniu 2020 wydali kompletnego bubla, ale dziś, kiedy stan techniczny jest już znacznie lepszy cała gra naprawdę trzyma się kupy. Mam nadzieję, że sporo zrozumieli i ich kolejne tytuły zostaną lepiej poprowadzone.
To wszystko jest pokłosiem naszej mentalności w której każdy kto zarabia więcej, niż średnia jest od razu mianowany złodziejem i zdrajcą narodu. Stąd tak łatwo napuścić sporą część społeczeństwa na grupy, które podnoszą swoje postulaty i zaczynają protestować.
Prawda jest taka, że są takie zawody, które po prostu muszą wiązać się z odpowiednio wysokim wynagrodzeniem. Lekarze, prawnicy, ale także nauczyciele muszą mieć godne pensje, aby do zawodów chętnie szli najlepsi, a nie pierwsza lepsza miernota, która akurat się złapała. Nauczyciele kształtują kolejne pokolenia, w znacznej mierze to od nich należy to co wydarzy się społecznie w kolejnych latach i naszym psim obowiązkiem powinno być sprawienie, aby mieli idealne warunki do pracy.
Trzeba jednak przyznać, że nasz system edukacji po prostu musi upaść. Jest tak skostniały, tak niedostosowany do współczesnych wymagań, że tu już żadna reforma wiele nie pomoże. Trzeba tutaj zacząć od zera, zbudować coś, co sprosta wymaganiom teraźniejszości. Po prostu szkoła pruska nie ma dziś racji bytu w ogromnej większości założeń. Obawiam się jednak, że nim przyjdzie rząd który to zrozumie to zmarnujemy sobie jeszcze ładnych kilka pokoleń młodych ludzi.
Szczególnie, że Pecco jest w niesamowitym gazie i tak mocna strata punktów w generalce w dzisiejszym wyścigu mogła nam zakończyć sezon. Yamaha, a raczej Yama-hahahahaha nie ma żadnych szans w starciu z tak naładowanym Ducati. Ale na szczęście dla niego podobno przyszłoroczny silnik w końcu będzie silnikiem konkurencyjnym w stosunku do reszty stawki.
Mnie trzeci sezon mocno zawiódł. Był po prostu... nudny i w gruncie rzeczy nie zmienił zupełnie nic. Na dobrą sprawę znajdujemy się w dokładnie tym samym miejscu, w którym znajdowaliśmy się przy rozpoczynaniu nowego sezonu. Do tego w The Boys brakowało mi właśnie ekipy The Boys. Wszyscy zostali podzieleni, a większość ich wątków była kompletnie nieistotna z punktu widzenia głównej osi fabularnej. W zasadzie dopiero ostatni odcinek był tym na co czekałem, stare dobre akcje całej ekipy, sporo walki, czyste konkrety.
Tym niemniej dla ról Homelandera oraz Butchera i tak warto obejrzeć całość. Obaj grają po prostu rewelacyjnie. Starr ma niezwykle plastyczną twarz co pięknie wykorzystuje w serialu, a Urban po prostu pasuje do takiego typa, który wszystko ma głęboko gdzieś i chce się tłuc.
Najbardziej żałosny jest fakt, że te gry wcale nie są jakoś szczególnie dużo ładniejsze od wydań z poprzedniej generacji. Tak, oprawa jest bardziej dopracowana, ale nie jest to nic co nie ruszyłoby na typowym, względnie współczesnym komputerze. Taka FIFA z Next-Genów (a w zasadzie current genów) jest dostępna na Stadii, sprzęcie który działa na podzespołach gorszych od większości tego co wiele osób ma w swoich PCtach.
Iga po prostu wychodzi na kort z myślą, że od pierwszego gema narzuca swoje warunki gry. A w dzisiejszym tenisie to w zasadzie połowa sukcesu. Tylko, aby do tego dojść potrzeba mocnej głowy i tutaj widać, że po zeszłorocznych problemach sporo się poprawiło i Iga nie daje się już złamać podczas meczów.
Dodatkowo bardzo podoba mi się jej zachowanie w sytuacji w której rywalka powoli zdaje się odbijać i wracać do meczu. Świątek od razu reaguje, jeden, dwa lepsze gemy rywalki i nasza zawodniczka od razu wyciąga kilka rewelacyjnych zagrać i ponownie gasi przeciwniczkę. Dzisiaj Coco była szalenie wystraszona, grała raczej źle, ale początek drugiego seta miała całkiem przyzwoity. Iga jednak od razu zareagowała i Amerykanka mogła już sobie powalczyć o ewentualne pojedyncze gemy.
Jestem szalenie ciekaw jej przyszłości, bo możliwości ma naprawdę ogromne na to, aby stać się zawodniczką legendarną. Jest na szczęście na tyle poukładaną dziewczyną, że raczej jej nie odbije, więc jeżeli zdrowie dopisze (odpukać!) to będziemy mieli jeszcze bardzo, bardzo dużo pociechy z jej wyników.
Osobiście jestem pełen podziwu dla faktu jak duży postęp zrobiła Iga pod Wiktorowskim. Osoby interesujące się tenisem wiedziały od dobrych kilku lat, że ta młoda Świątek która gra w juniorach ma spory potencjał i jak dobrze pójdzie to będziemy mieli całkiem solidną zawodniczkę w TOP10 rankingu. A tu przejście do seniorów było w zasadzie bezproblemowe, sporo dobrego grania pod Sierzputowskim, ale obawiałem się że jej przygody z zeszłego sezonu będą tym na co stać Igę. Przyszedł jednak Wiktorowski, dał nowy bodziec, ulepszył detale jej gry i Świątek stała się dominatorką i to mimo tego, że jej gra jeszcze nie jest tym co pewnie cały jej sztab sobie wyobraża. To co moim zdaniem ma kluczowy wpływ na jej grę to większa agresja w grze. Od tego roku gra znacznie odważnej, uderzenia nie są jakoś specjalnie silne, ale ma na tyle odwagi, aby pograć kilka piłek z rzędu kątowo, potem coś dorzucić w okolice linii, że rywalce ciężko w zasadzie znaleźć odpowiedź.
Cieszy mnie również fakt, że na horyzoncie pojawia się kilka ciekawych zawodniczek, które w bliższej, czy dalszej przyszłości będą naciskać na Polkę. Bez konkretnej rywalizacji Iga też nie będzie rozwijać się w takim stopniu w jakim będzie mogła to robić czując oddech rywalek na plecach ;)
Tym niemniej oby to jednak nasza zawodniczka zawsze była z przodu. Wydaje się być bardzo naturalna w tym co robi, nie jest zblazowaną gwiazdeczką, której ciągle mało, tylko normalną dziewczyną która po prostu osiąga duże sukcesy. Jej dzisiejsze zdziwione zdjęcie przy spotkaniu z Lewandowskim to potwierdza :D
Ciężko, aby jeździli lepiej skoro wiedzą, że na poprawki motocykla nie mają co liczyć oraz że za kilka miesięcy zostaną na lodzie jeżeli na szybko czegoś nie znajdą. Cała pozytywna energia jaka pojawiła się w zespole na początku sezonu już uleciała, wytchnienie nadejdzie dopiero po Walencji.
The Boys jest przede wszystkim genialnie zagrane. Homelander, czy Butcher są tak wyrazistymi postaciami, że aż ciężko oderwać wzrok. Jest mrocznie, wulgarnie, bardzo brutalnie, ale ogląda się to po prostu rewelacyjnie. Nic tylko czekać na nowy sezon ;)
Bardziej to twórcy skrzywdzili grę, niż sam Switch. Pojawiło się kilka portów "dużych" gier, które prezentowały się znacznie lepiej, a równocześnie ich działanie nie było jakieś okropnie złe. Ze Switcha naprawdę da się sporo wyciągnąć, tylko trzeba się do tego nieźle przyłożyć, a nie robić gry na "odwal się" co nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.
Tak, będą streamować za pomocą zewnętrznej kamery, wróćmy do 2005 roku i nagrywania ekranu komputera telefonem, kiedy chcieliśmy coś pokazać...
słuszny zarzut o bezsensowne telefony do Putina Jaki słuszny zarzut?! Czy Wy umiecie logicznie myśleć? Po pierwsze Macron był kimś w rodzaju łącznika pomiędzy Ukrainą, a Rosją. I jedni i drudzy wykorzystywali go do przekazywania informacji na wysokim szczeblu. Po drugie lepiej chyba mieć kogoś, kto choć w minimalnym stopniu jest w stanie nawiązać kontakt z idiotą ze wschodu i zrozumieć jak wygląda jego stan i czy czasem nie jest już tak zdesperowany, że zaraz rozpieprzy pół świata.
Wiecie komu zależy na retoryce "Macron debil, bo dzwoni"? Putinowi. Dzięki temu może wsadzić swoją przydupaskę na stołek. Jeszcze więcej piszcie o tej sprawie, jeszcze więcej rozpowszechniajcie takich durnych stwierdzeń, a już niebawem na najwyższym stołku we Francji będzie osoba, która chętnie przyłączy się do wojny... tylko, że nie po dobrej stronie ;)
Ta wiadomość z rana była jak strzał mokrą szmatą prosto w twarz. Jeszcze 3-4 dni temu wymiatał na garach podczas ich trwającej trasy w Ameryce Południowej...
Nie jestem fanem wszystkiego co robi Foo Fighters, ale są to goście niezwykle oddani muzycznie i bardzo szczerzy w tym co robią. Taylor był świetnym perkusistą, to on razem z Dave'em ciągnęli ten zespół jeżeli chodzi o jego charakter. Coś się niestety dzisiaj skończyło i to zdecydowanie przedwcześnie.
Baćka doskonale widzi, że nastroje w jego kraju, także w armii są iście beznadziejne. Boi się agresywnego wejścia na Ukrainę, bo mu znaczna większość wojska ucieknie i przyłączy się na stronę Ukrainy. Dlatego chce pograć na stronę zachodu, a tenże zachód powinien spróbować interesów z Łukaszenką. Nie jest przyjemniaczkiem, ale równocześnie warto mieć go po swojej stronie, szczególnie w czasach wojny. Pytanie, czy zachód w ogóle będzie zainteresowany do jakichkolwiek interesów z Białorusią.
Wait, wait, wait... Czy ktoś naprawdę zgłosił serial "18+" za to jest zbyt brutalny? xD
Wiem, że The Boys lubi lecieć po bandzie i chlapać flakami na lewo oraz prawo, ale to serial dla dorosłych, więc z jakiej racji mają być jakiekolwiek ograniczenia? Serial nie przekracza żadnych granic dobrego smaku, jest czasem kuriozalnie przegięty, ale równocześnie nie jest to nic czego byśmy już w kinach nie widzieli.
Jest to jedyna logiczna decyzja jaką mogli podjąć. Ostatnia wersja ich silnika po prostu nie wyszła i w gruncie rzeczy postawiła renomę całej firmy na szali. W ogromnej mierze to silnik odpowiadał za to co spotkało Cyberpunka zaraz po premierze oraz przez kolejne miesiące życia tytułu.
Moją jedyną obawą jest fakt, że Unreal Engine w szczególności w ostatniej wersji nie był zbyt dobrze przyjmowany jako silnik do otwartych światów. Tym niemniej można się spodziewać, że piąta wersja silnika nie będzie miała już takich problemów, które trapiły jego poprzednika.
Nic nowego. Takie ćwiczenia rezerwistów odbywają się każdego roku, ale ostatnio zostały zawieszone przez pandemię. Głównie i tak dotyczy to wyłącznie osób z rezerwy, którzy złożyli przysięgę wojskową, bądź takich którzy nie odbyli służby wojskowej, ale zadeklarowali gotowość na takie ewentualności. Zwykłego, szarego Kowalskiego nikt raczej nie będzie powoływał, bo po takim szkoleniu i tak będziesz mięsem armatnim ;)
Cieszy, że wyciągnęli wnioski i nie będą na siłę pchać się w autorski silnik, tylko wykorzystają zewnętrzne rozwiązania. Przy odpowiednim wykorzystaniu UE5 (co powinna zapewnić współpraca z Epiciem) gra powinna działać w normalny sposób, a nie jak przy premierze Cyberpunka. No i mimo wszystko miło, że wracają do sprawdzonych patentów ;)
Klasyczne Simsy. Każda nowa odsłona zaczyna się w zasadzie od wersji demo, która jest wykastrowana z większości funkcji poprzedniczki. Dopiero dodatki wychodzące po latach dodają utracone funkcje. I tak w kółko od wielu, wielu lat ;)
Przecież te bojkoty nie bojkotują firm, tylko nasze oddziały i naszych pracowników, którzy mają zerowy wpływ na działania góry... To jedna z głupszych rzeczy jakie możemy robić, bo walimy w siebie, a nie tam gdzie powinniśmy.
Przecież to nie ma żadnego, ŻADNEGO potwierdzenia w faktach. Mam wrażenie, że niektórzy wręcz chcą, aby zachód stopniowo zaczął znosić sankcje, by mogli zacząć w nich walić bez opamiętania. To samo jest zresztą po drugiej stronie, która nie rozumie że całkowite odcięcie się od wschodu równie mocno walnie w nas, co w nich. Tu trzeba działać z głową, a nie walić obuchem dookoła i liczyć, że akurat w coś trafimy. No chyba, że od razu chcemy rozpadu całego kontynentu, wówczas odetnijmy się od wszystkiego i gwarantuję, że po krótkim czasie będziemy wpieprzać tynk ze ścian.
Rosja jest najbardziej sankcjonowanym krajem świata. Utrzymanie takiego poziomu sprawi, że w przeciągu tygodni, miesięcy, najbliższych lat staną się bankrutem, krajem bez żadnej wypłacalności. Oni już dziś cofnęli się o kilka lat w rozwoju, każdy kolejny miesiąc to kolejne lata do tyłu. Rosja na naszych oczach upada, to jest koniec Rosji w znanym nam kształcie. I to są fakty, a nie domniemania, że ktoś mięknie, że ktoś nadal prowadzi biznesy itd. itd.
Nie naprawi to Żyła, który jest zbyt uparty, aby słuchać trenerów. U Stocha i Kubackiego po prostu potrzebna jest praca z solidnym trenerem, który poprawi ich błędy. Obaj pokazują, że wiek nie jest w ich przypadku problemem, bo nadal potrafią skakać na poziomie TOP5, czy nawet wyżej. Problemem jest to, że nikt w sztabie nie umie im pomóc. Dawid ma problem z lotem jak za starych czasów, czyli wychodzi w kosmos i następnie spada jak kamień. Kamil za to ma problem z pozycją najazdową i przejściem do fazy lotu. To wszystko jest do poprawienia, potrzeba tylko kogoś, kto będzie wiedział co w takiej sytuacji zrobić.
Po obejrzeniu pierwszego odcinka z pierwszego sezonu miałem mocno ambiwalentne uczucia, podchodziłem do serialu bez znajomości uniwersum komiksowego, więc gdzieś podskórnie oczekiwałem czegoś nieco innego. Ale dałem mu szansę kolejnym odcinkiem i bardzo sobie za tą decyzję dziękuję, bo serial jest znakomity. Pastisz całego gatunku, rewelacyjnie napisane i zagrane postacie, fabuła która po prostu wciąga jak ogromne bagno. Jaram się na samą myśl o kolejnym sezonie i żałuję, że wychodzi dopiero za kilka miesięcy.
Wedle informacji trzeci sezon ma być najbardziej krwawy ze wszystkich. Nie zmienia to faktu, że w pierwszych dwóch jucha i flaki pojawiają się na ekranie stosunkowo często.
Tez sezon jest o tyle ciężki w odbiorze, że po naszych skoczkach wyraźnie widać, że są psychicznymi wrakami. Stoch od kilku miesięcy co chwile mówi, że on już nie wie co ma poprawić, co ma zmienić, jak ma zacząć skakać na wysokim poziomie. To samo ma Kubacki, z tym że on wrócił do starych błędów z których ponownie nie umie wyjść. Żyle też w ostatnim czasie odechciało się skoków, ubiera to w śmieszne słówka w swoim stylu, ale widać że wewnętrznie jest rozsypany. To jest po prostu sezon, który nie powinien się przydarzyć, nie u tak doświadczonych i samoświadomych zawodników. Wyraźnie spieprzono wiele spraw, problemy się nawarstwiły i teraz mamy tego efekty. Potrzeba nowej miotły, kogoś kompletnie spoza naszego układu, kogoś kto na nowo rozpali chęci wśród naszych zawodników. Wiekowo są zaawansowani, ale nadal nie są na tyle starzy, aby mieć aż takie problemy z choćby przyzwoitym skakaniem.
Do tego trzeba ponownie uruchomić Stękałę, który przecież udowadniał że ma potencjał na TOP 10 generalki. Odkurzyć Wolnego, który też nie jest miernotą, a gościem który potrafi swoje wyskakać, szczególnie w lotach narciarskich. I do tego jak najmocniej dmuchać na Wąska, bo to w tej chwili wydaje się jedyny zawodnik naszej kadry z tych młodszych zawodników, który jest już teraz gotowy na regularne, bardzo dobre wyniki.
Rzeczywiście prądu nie ma, ale nie ma również powodu do ogromnej paniki. Pręty paliwowe oddały już większość ciepła, więc nie grozi nam żaden wybuch, czy coś w tym stylu. Po prostu jeden z systemów chłodzenia jest zagrożony całkowitym odcięciem, ale nadal zostaje woda (która nie wyparuje zbyt szybko z racji niższych temperatur rdzeni) oraz na końcu samo powietrze, które w przypadku odpadów radioaktywnych po tylu latach będzie prawdopodobnie w zupełności wystarczające.
No chyba, że Ukraińcy składują tam coś o czym nie wiemy i co nadal jest mocno aktywne. Wówczas sytuacja będzie znacznie trudniejsza, ale nadal nie jakaś szalenie katastrofalna.
Naprawdę myślisz, że tak duża firma jak Rockstar nie jest podzielona na zespoły odpowiedzialne za dane tytuły, czy pewnego rodzaju pomoc przy portowaniu? Przecież nawet, gdy jakaś część studia zajmowała się innymi projektami, to nadal ogromna część pracowników działała nad nowym GTA.
Bastianini pojechał dziś jak profesor. I w gruncie rzeczy potwierdziła się teoria, że jeżeli wyjdą mu kwalifikacje to nawet na motocyklu zeszłorocznym będzie piekielnie groźny. Miło też widzieć Hondę, która nie zachowuje się jak rozjuszony byk, tylko cywilizowany pojazd, nadający się do jazdy. No i KTM na podium, a to zawsze miła sprawa, bo to mimo wszystko kopciuszek w stawce. Dużym zawodem na pewno dyspozycja fabrycznego Ducati i klasycznie tego dziadostwa zwanego Yamahą. Ci pierwsi zupełnie nie rozumieją swojego motocykla, za bardzo skupili się na detalach, a tutaj wychodzi na to, że podstawy są mocno przesadzone. Całe to zamieszanie z silnikami, które są zbyt narowiste jest dość zabawne. Szczególnie jak zestawi się to ze ślamazarną Yamahą, która kolejny już sezon z rzędu nie robi zupełnie nic, aby ułatwić sprawę swoim kierowcom. Na testach co prawda Fabio prezentował dobre tempo, ale pierwszy weekend zaliczył fatalny. Obawiam się, że przy tak wyrównanej stawce (nawet Suzuki poszło do przodu z mocą i mogą być bardzo groźni) Yamaha będzie wąchała tyły sporej części stawki...
Nie sprawi to co prawda, że Konfa nie wejdzie do Sejmu, ale równocześnie nie będzie to już partia z dwucyfrowym wynikiem, który stawał się coraz bardziej prawdopodobny, a raczej będą się obijać o okolice progu wyborczego.
Spokojnie, takie szczególne sytuacje zawsze początkowo premiują partię rządzącą. Jest to jednak wzrost chwilowy, niestały i mocno pozorny. Mniej więcej za miesiąc, może dwa wszystko wróci do normy, no może poza poparciem dla Konfy, która się bardzo mocno odkryła i spora część miękkiego elektoratu odpłynie od nich na stałe.
Czyli Gran Turismo 7 jest dokładnie tym czego się spodziewałem i w gruncie rzeczy oczekiwałem. Typowe GT z lepszą oprawą i ulepszeniami. Ta gra taka była, jest i pewnie będzie jeszcze przez wiele, wiele lat. Surowa, mocno zamknięta, dla wielu przestarzała, ale równocześnie dla miłośników jazdy mocno satysfakcjonująca.
Tak duże uchybienia to już potężny żart. Rozumiem milimetr, dwa milimetry ponad miarę, czy w drugą stronę, bo to może być kwestia ustawienia się, czy nawet wypicia tej butelki wody, o której się często wspomina. Ale 10 centymetrów?! Przecież to jest celowe plucie na zasady zawodów, a nie jakaś przypadkowa wpadka.
O co wszystkim chodzi z tą reklamą? Cały sezon czytam, że Niemcy mają złe kombinezony, że Norwegowie kombinują, że w Austrii jest podobny problem. Wszyscy dostają dyskwalifikację i nagle z tych samych stron czytam komentarze, że to parodia, że tak nie powinna wyglądać najważniejsza impreza w sezonie... Zasady są jasne, drużyny były poinformowane, że koniec z litością i zaczyna się twarde sprawdzanie. Olali to myśląc, że są nietykalni, więc niech nie mają do nikogo pretensji.
Braki w mówionych dialogach to akurat japońska szkoła tworzenia gier. Wiele tytułów wywodzących się z Japonii nie ma wcale, albo ma bardzo szczątkowy dubbing. Wiem, ze mamy już 2022 rok, ale skoro tak tworzą gry to nic nam do tego ;)
Za to co Kruczek zrobił z polskimi skoczkiniami powinien już na zawsze odsunąć się w cień i nie pojawiać się publicznie. W przeciągu dwóch lat od MŚ w Seefeld nasze zawodniczki kompletnie zapomniały jak się skacze. Taka Rajda, która regularnie punktowała w PŚ, która wyraźnie prezentowała fajny potencjał dziś nie wie co robić. Tak samo w cień powinien się odsunąć Polo "Tylko skoki mężczyzn się liczą" Tajner. Za to jak konsekwentnie olewał inne dyscypliny sportu zimowego, które podlegały pod jego związek.
Wiem, że w Polsce nie ma systemowego szkolenia, ze bazujemy na okazjonalnych wyskokach danych sportowców, ale naprawdę aż żal patrzeć jak marnujemy czas zawodników.
Sam konkurs iście zabawny, niezwykle cieszy mnie medal Kanady. Zdobyty co prawda po trupach, ale ciężko mi się nie cieszyć z medalu jednego z najsympatyczniejszych skoczków w stawce jakim jest Boyd-Clowes :D
Szkoda mi jedynie Japończyków, a dokładniej Takanashi... nie ma zawodniczki z większym pechem, serce się krajało widząc jej rozpacz po obu skokach i stres przez oraz po skoku Ryoyu.
No, ale przepisy są nieubłagane, Pani Baczkowska wjechała na pełnej i musiała być szalenie skrupulatna przy pomiarach, że znalazła aż tyle uchybień.
Dziś oglądaliśmy typowe zawody na skoczni normalnej. Niewielkie różnice, sporo walki i dość zaskakujące podium. Obawiałem się na początku, że zabawa z belkami w pierwszej serii mocno wypaczy wyniki całości konkursu, ale finalnie okazało się że na szczęście za wiele nie ruszyły. Medalem Kubackiego nie jestem zaskoczony... to znaczy, jestem biorąc pod uwagę jego formę w tym roku. Ale Dawid jest wprost stworzony do skakania na takiej skoczni. Ma rewelacyjne wyjście z progu, a jego braki w technice lotu, które uwydatniają się na większych obiektach tutaj nie grają roli. Kamilowi dzisiaj wyraźnie zabrakło prędkości - jeżeli pomiary były dokładne to oba skoki były niezwykle wolne w porównaniu do rywali.
Ogólnie podium bardzo mnie cieszy, fajnie że wystrzelił Fettner, fajnie że mamy swojego reprezentanta i tak samo fajnie, że wygrał akurat Ryoyu. Za to mam ogromną bekę z Niemców. Szaleli, skarżyli się, wiecznie coś im nie pasowało i finalnie karma powróciła ze zdwojoną siłą. Na koniec wielkie brawa dla Rosjan, rewelacyjny konkurs w ich wykonaniu :D
Maliszewska cierpi przez idiotyczne zasady wprowadzone na Igrzyskach. Na każdej innej imprezie testowanie jest proste, po przylocie na miejsce zawodnicy są poddawani testom, jeżeli wychodzi negatywny to do końca danych zawodów taki zawodnik nie jest ruszany, chyba że wystąpiły objawy, albo był w kontakcie z innym chorym. Jesteś pozytywny - izolacja i test przed startem. Chińczycy oczywiście muszą kombinować i robią każdego dnia multum niepotrzebnych testów. Tak samo mają przepotężny burdel jeżeli chodzi o zasady izolacji. Nasza reprezentantka nie powinna zostać wczoraj wypuszczona zgodnie z tym co mówią zasady. No, ale jakimś cudem ją puścili i zrobili totalnie złudną nadzieję na start w dniu dzisiejszym.
Cały sportowy świat nauczył się żyć z covidem, przyszła największa impreza czterolecia dla sportów zimowych i nagle cofnęliśmy się o dwa lata, kiedy w sporcie panował istny szał na liczbę testów każdego dnia.
Naprawdę bardzo jej współczuję, bo tu nawet nie chodzi o kwestie sportowe. To już jest po prostu znęcanie się nad drugim człowiekiem, nieprzestrzeganie własnych ustaleń, robienie codziennego cyrku... Kolejny raz pandemia została sprowadzona do żartu, bardzo nieśmiesznego żartu.
Co do samych Igrzysk to kompletnie nie chce mi się ich oglądać. Mam wrażenie, że organizatorzy zrobili je na siłę, a na dodatek jakoś tak kompletnie nie czuć atmosfery zawodów.
Czyli w grze będzie trzeba jeszcze więcej grindować, aby zdobyć odpowiednie fundusze na zakup jakiegoś ciekawego auta... Wykorzystywanie losowań z drzewka było jednym z logiczniejszych sposób na zdobywanie pieniędzy, czy budowanie kolekcji aut. Szczerze powiedziawszy to bez tej możliwości kompletnie nie wyobrażam sobie gry w Forzę.
Oczywiście zgadzam się, że przejście junior-senior jest niejednokrotnie trudne. Tym niemniej jeżeli spojrzymy w wyniki naszych najlepszych skoczków to łatwo można zauważyć, że żaden z nich nie był talentem czystej wody. Udało im się po prostu wstrzelić w formę, znaleźć swój czas, który dał im sukcesy. Dlatego mimo wszystko nie robiłbym ogromnej tragedii z tego, że aktualnie nie widać następców. Osobiście jestem przekonany, że ni z tego, ni z owego wystrzeli nam jakiś zawodnik, którego się nie spodziewaliśmy. Potrzebne jest tylko dobre oko trenera, coś takiego miał właśnie Horngacher.
Ogólnie z tego co wiem, to większy problem mieliśmy i mamy nadal z trenerami. Zaplecze zawodnicze mamy spore, tylko równocześnie zawodnicy nie mają komfortu ze strony trenerów. Stąd ten stosunkowo późny rozwój w przypadku wielu zawodników. Dlatego minimum jest zatrudnienie trenera kadry A z jak najwyższej półki. Wówczas nadal co prawda istnieje duże ryzyko, że zaplecze będzie się latami marnowało, ale równocześnie zdolni skoczkowie dostaną szansę (o ile nie zakończą do tego momentu kariery) na ten końcowy rozwój podczas zawodów PŚ.
Moim zdaniem Ziobro ma rację czysto połowicznie. Rzeczywiście Horngacher był dość mocno zamknięty na szybkie osiąganie sukcesów, ale równocześnie nasze zaplecze wcale nie prezentowało się szczególnie wybitnie w niższych pucharach. To nie był przypadek skoczków z Austrii, czy Niemiec którzy regularnie notują masę podiów w Kontynentalu, czy niżej, tylko po prostu mieliśmy zawodników z dość nieregularnymi wyskokami. Stefan w Niemczech też wiele nie zmienił w podejściu, zawodnik wchodzący do kadry A musi być piekielnie mocny niżej, bo bez tego dostanie ledwie kilka szans.
U nas głównym problemem jest fakt, że nie mamy kompletnie żadnego zaplecza. Co jakiś czas mówi się o jakimś zdolnym dzieciaku, ale kiedy przychodzi co do czego to okazuje się, że to po prostu kolejny przeciętniak. Całe nasze skoki opierają się o indywidualne wyskoki formy, Małysz, Stoch, Żyła, Kubacki, oni wszyscy po prostu wystrzelili w pewnym momencie z formą. Żaden z nich nie był wybitnym juniorem, próżno szukać ich nazwisk pośród medalistów MŚ Juniorów. Znajdziemy tam za to masę nazwisk skoczków zagranicznych, którzy rzeczywiście przebili się później w seniorach.
Po prostu ponownie musimy czekać na czyiś wyskok. Tylko do tego wyskoku potrzebny jest także trener, który wie z czym je się skoki narciarskie, a niestety z tym mamy aktualnie duże problemy.
Dla graczy wiadomość dobra, dla rynku gier już nie bardzo. Stopniowo zaczyna to śmierdzieć srogim monopolem, szczególnie biorąc pod uwagę plotki o kolejnych planowanych zakupach Microsoftu. Monopol nigdy nie jest dobry i mam obawy, że finalnie rynek gier mocno boleśnie się o tym przekona.
U naszych nie ma żadnej stabilizacji. No może Żyła zaczyna nieco trzymać równy i dość przyzwoity poziom. Kubackiemu dwa skoki wyjdą świetnie, a następne pięć będzie beznadziejnych. Wąsek ma potencjał na coś więcej, kwestia tego aby go jakoś odpowiednio poprowadzić. Nie wiem trochę jak oceniać Stękałę, bo jednak sporo mu czasu uleciało przez kontuzję pleców, a w sezonie ciężko nadrobić braki z przerwy pomiędzy sezonami, ale uznajmy że nie wygląda jakoś tragicznie, choć do dobrych skoków nadal bardzo daleko.
Ogólnie dzisiejsza drużynówka mimo wszystko na plus. Co prawda, gdyby nie radosne skoki Niemców bylibyśmy na szóstym miejscu, ale bądź co bądź przez większość konkursu nasze skoki wystarczyły do bycia w czołowej trójce, a to dużo więcej, niż oczekiwałem. I to jest chyba największa zaleta dzisiejszego konkursu, fakt że żaden z naszych nie zawalił swojej próby w jakiś mocno zauważalny sposób. Można się przyczepiać do drugich skoków Stękały i Kubackiego, ale one również nie były jakoś mocno zepsute.
To co dziś widzieliśmy może być jakąś drobną nadzieją, że może czasy obijania buli powoli mijają i mimo wszystko drobny postęp zacznie się pojawiać. Indywidualnie na Igrzyskach jesteśmy raczej straceni, no chyba że Stoch wróci teraz do super formy, albo konkurs będzie szalenie loteryjny. Drużynowo jednak przy solidnym i równym skakaniu oraz pewnej dawce szczęścia o coś powalczyć można. Szczególnie, że w Chinach nie skakał nikt, więc ważne będzie doświadczenie, a tego naszym zawodnikom nie można odmówić.
To, że u nas nie ma zaplecza skoczków to w sumie składowa wielu mniejszych kwestii. Po pierwsze nie da się ukryć, że sporty zimowe w Polsce są konsekwentnie olewane, pod względem skoczni wypadamy jeszcze najlepiej, ale takich które nadają się do regularnego treningu mamy bardzo niewiele. Co za tym idzie dzieciaki nie mają możliwości na regularny trening, chyba że akurat pochodzą ze Szczyrku, gdzie takie obiekty istnieją.
Po drugie skoki to mocno nieopłacalny sport, tak jak większość dyscyplin finalnie wynagradza sportowca kiedy ten staje się profesjonalistą, to skoki narciarskie wypadają tutaj po prostu biednie. Ścisła czołówka oczywiście swoje zarobi, głównie za reklamy, ale cała reszta stawki to w gruncie rzeczy mocni fanatycy sportu, niejednokrotnie dokładający do całego tego interesu. To się oczywiście da załatwić sponsorami, ale wiemy jak wygląda sponsoring w naszym pięknym kraju ;)
Czy po zakończeniu kariery naszych najlepszych zawodników staniemy się drugą Finlandią? Mimo wszystko uważam, że nie. Zaplecze jakieś posiadamy, nie jest ono wybitne, w zawodach międzynarodowych wypada raczej przeciętnie, ale z naszymi skokami jest trochę tak, że najlepsi zawodnicy wystrzeliwują kompletnie z czapy. Taki był Małysz, taki też był Stoch, Żyła, a i Kubacki przez lata kojarzył się z walką o punkt K, niż wybitnymi występami. I osobiście jestem przekonany, że na tej samej zasadzie pojawi się ktoś nowy, kogo zupełnie się nie spodziewamy.
Nie da się jednak ukryć, że aktualny sezon jest kompletną porażką. Nie rozumiem jakim cudem dzieje się to co oglądamy. Kamil Stoch, który jeszcze miesiąc temu skakał przyzwoicie, może bez wielkiego błysku, ale były to skoki przyzwoite nagle... stał się już nie tyle cieniem samego siebie, co zupełnie innym zawodnikiem. Piotr Żyła znowu zaczął mówiąc brzydko pajacować - udało się go na pewien czas okiełznać, wyrobić pozytywne nawyki, poprawić technikę całości skoku i mieliśmy tego pozytywne skutki. Dawid Kubacki robi to samo co robił przez wiele lat swojej kariery - zaprzepaszcza skoki pasywnością i brakiem proporcji na progu pomiędzy dobrym wybiciem, a pójściem w kosmos. Cała pozostała kadra też zalicza przerażający regres, przecież taki Stękała w zeszłym sezonie wykazywał naprawdę duży potencjał, a teraz jest totalnie pogubiony.
Co do naszej formy to mam taką teorię, że Doleżal z całym sztabem trenerskim kompletnie zagubili proporcje w relacji trener - zawodnik. Mam przeczucie, że stał się on dla nich zbyt miękki, że nie jest twardym szefem, a takim po prostu sympatycznym trenerem-kolegą, który coś podpowie, coś spróbuje pomóc, ale nie bardzo stawia na swoim. To w mojej ocenie tłumaczyłoby powrót do problemów przeszłości z którymi zawodnicy borykali się długimi latami, zabrakło twardej ręki, która wskazywałaby co robią źle i jak to natychmiast poprawić. Stąd też te wypowiedzi, że teraz będzie lepiej, że wiedzą co robią, a tak naprawdę wewnętrznie są spanikowani i kompletnie nie mają pojęcia jak ugryźć ich problem formy już podczas trwania sezonu.
Na dobrą sprawę jedynie Stoch może wyjść z tego marazmu w kierunku czegoś dużo lepszego. Oderwał się od kadry, może wyczyścić głowę i pracować w pełnym spokoju przez nawet kilka tygodni. Reszta kadry może poprawiać szczegóły, pewne detale, ale nie zbudują na tym czegoś dużego i co najważniejsze stabilnego. Obawiam się, że na Igrzyskach będzie pogrom, że jedynie Kamil może cokolwiek zdziałać, choć i w jego przypadku nie bardzo chce mi się wierzyć w jakikolwiek medal.
Przecież to oczywiste, że nie będą potwierdzać plotek, bo gracze znowu wyidealizują sobie obraz tego co ma nadejść i kiedy coś będzie wyglądało nieco inaczej to posypie się jedna, wielka krytyka. Redzi po prostu odrabiają lekcje i w sprawie CP2077 będą milczeć tak długo, dopóki rzeczywiście nie będą mieli gotowego czegoś większego.
Mocno trzymam kciuki za "Joju", szczególnie po tej dzisiejszej sędziowskiej pajacerce która prawie wypaczyła wyniki konkursu. O formie naszych lepiej się nawet nie wypowiadać, bo poza drobnymi przebłyskami Wolnego, czy Żyły (u niego to nie wiem jakim cudem skacząc tak niechlujnie jest w stanie przelecieć bulę) jest bardzo źle. Mam wrażenie, że cała atmosfera w kadrze leży i kwiczy, bo po takim Stochu wyraźnie widać, że jest po prostu zirytowany, a dodatkowo nie da się w przeciągu dwóch tygodni nagle zapomnieć jak się skacze. Mimo wszystko wcześniej nie było w jego przypadku aż takiej kaszany jak jest obecnie.
Osobiście skłaniałbym się ku opcji atomowej - zmiana trenera, wycofanie kilku skoczków z TCS (pozostawić Stękałę, Wąska, Wolnego, może dodać Habdasa dla oskakania) i pod okiem kogoś konkretnego (jak chociażby Pointner) treningi, treningi, treningi i powrót dopiero na konkurs przed samymi Igrzyskami. Ale oczywiście nic takiego się nie stanie ;)
Od początku mówiło się, że cała ta ustawa nie do końca podoba się samej partii matce. Z jednej strony chcą zawładnąć mediami, ale z drugiej strony nie w tak oczywisty sposób, więc dlatego jako sprawozdawcę wysłali Suskiego, który wykona dosłownie każde polecenie z Nowogrodzkiej. Jako, że ich elektorat ustawę popierał (co nie dziwi, bo oni miłują się w cenzurze) to w końcu musieli ją przepchnąć przez Sejm, ale równocześnie zechcieli jej odrzucenia ze strony Prezydenta, aby samemu mieć czyste papcie.
Osobiście przeczuwam, że jest to część większego dealu między partią, a Dudą i finalnie Prezydent zacznie podpisywać te ustawy wagi ciężkiej (typu zmiana ordynacji wyborczej) bez zająknięcia się.
Ogólnie dobrze, że zawetował ale partia ma w rękawach dużo więcej "asów", które regularnie będą wypływać na powierzchnię i trzeba się ich mocno obawiać.
Wow, Alex odkrywa jak działa ekonomia! :O
Szanowni państwo, jeszcze trochę i może w pełni zrozumie mechanizmy gospodarcze, a może nawet przy dobrych wiatrach ogarnie czym są choroby wirusowe! :O
Tutaj już nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić do konkretnych trenerów... Tak jak początek sezonu można było zwalić na barki loteryjnych konkursów, to aktualna sytuacja jest już niewytłumaczalna. Skoki naszych zawodników, poza Kamilem są wprost fatalne technicznie. Albo za pasywne jak w przypadku Dawida, albo totalnie szalone jak w przypadku Żyły. Co gorsza mam wrażenie, ze sztab nie wie co robić, oni wyglądają na osoby, które znalazły się na stanowisku z przypadku. Na miejscu Tajnera jeszcze dziś podjąłbym poważną decyzję, szybko zatrudnił kogoś z mocnym nazwiskiem i sukcesami, po czym zaczął ratować możliwości Igrzysk. Na Stocha to nie wpłynie, bo jego mogłaby trenować jego żona, a i tak swoje by skakał, a reszta i tak jest na dnie, więc gorzej być nie może. Albo potraktują to na poważnie, albo nic w tym sezonie nie osiągną, oczywiście poza Kamilem, bo w jego przypadku jestem pewien, że będzie w czołówce TCSu oraz Igrzysk.
Spokojnie, niebawem niektóre środowiska ponownie stwierdzą, że to tępa propaganda, nic takiego nie ma miejsca, a Niemcy chcą "zniszczyć Polskem" ;)
Nie żeby każde wyjście z domu, czy otwarcie okna wiązało się z poczuciem przebywania w wędzarni, ale najwyraźniej dla niektórych to za mało. My jednak jako naród nie jesteśmy zbyt lotni, każda taka kwestia idealnie to potwierdza.
Forza wyraźnie zaczyna zjadać własny ogon. W przypadku piątki różnice w serii są w zasadzie minimalne. To nadal świetna gra, jeździ się przyjemnie, wyścigi cały czas dają masę radości, ale równocześnie wkrada się okropne uczucie, że gram w tą samą grę kolejny raz. Brakuje tutaj jakiejś większej rewolucji, czegoś co na nowo wskazałoby kierunek dla takich gier.
Poza tym fajnie, że gra oferuje tyle aut, ale... 90% z nich i tak nikt nie użyje, bo są kompletnie zbędne, a mapa jest na tyle niewielka, że ciężko w gruncie rzeczy testować na niej nowe samochody, bo po kilku przejazdach zna się każdy fragment, który mijamy.
Ależ to był pasjonujący konkurs! Śledziłem z wypiekami na twarzy, po prostu najlepsze zawody w historii dyscypliny, tyle skoków za HS... a nie, czekajcie... to był punkt K.
Takiej kaszany nie widziałem od dawna, nawet ten cyrk w Niżnym miał jeszcze jakiś poziom w porównaniu to tego czegoś co zaprezentowali nam panowie z FISu. Fajnie, że chcą dbać o zawodników, bo to jednak niebezpieczny sport, ale takie robienie cyrku nikomu nie pomaga. Przecież jak przyjdą loty narciarskie to Pertille i spółka pozwolą może na te 180 metrów, a wszystko co powyżej będzie blokowane.
Po prostu nadchodzi trzynasty grudnia, a jak wiemy w tym okresie roku wszystkie Jarosławy Kaczyńskie zapadają w sen zimowy, aby uniknąć represji ;)
Pierwsza seria konkursu rewelacyjna, jedna z najlepszych jakie mogliśmy oglądać w ostatnich latach i to mimo tego, iż kilku zawodników zostało wypuszczonych na pożarcie. Druga seria... lepiej nie komentować, bo znów była jedną, wielką loterią.
Tak swoją drogą nie wierzę, że to piszę, ale zaczynam tęsknić za W. Hofferem. Mam wrażenie, że Pertile kompletnie nie panuje nad zawodami, że decyzje jakie podejmuje często są spóźnione, wraz z Sedlakiem puszczają wielu zawodników na stracenie, a kombinacje z belkami też wychodzą tak jakoś kompletnie od czapy. Choć oczywiście chwała im za to, że do tej pory konkursy doprowadzają do końca.
Widać wyraźnie, że poza kilkoma zawodnikami wszyscy falują formą. Jeden skok super, dwa kolejne dużo gorsze, więc pod tym względem bym jeszcze wielce nie panikował jeżeli chodzi o Polaków. To co może martwić to błędy techniczne u naszych zawodników. Piotrek jest w locie kompletnie dziki, Dawid nawiązuje do przeszłości i kosmicznego wyjścia z progu, co skraca skoki... Tutaj trzeba mocno popracować.
Przede wszystkim jest jedna wielka loteria. Jeden zawodnik -20 punktów, kolejny -8, a to automatycznie wypacza wyniki całego konkursu. Zresztą sam konkurs też ma poziom iście mizerny, dawno nie widziałem takiej kaszany jak dziś. Ledwie 123 metry do pierwszej dziesiatki... Jedynie Granerud skoczył coś konkretnego, cała reszta niezwykle się męczy.
Nie przesadzajcie z tym dramatyzmem, bo tego nie da się czytać. Wnioski wyciągnijmy po kilku konkursach i to takich, które będą względnie sprawiedliwe, a nie skończą się takim cyrkiem jak dzisiaj.
Zresztą kiedy Małysz zbliżał się do końca też było pełno komentarzy, że to koniec skoków, że już nigdy nic z nas nie będzie, po czym... nagle wyskoczło nam kilku zawodników na poziomie czołówki PŚ. Aktualnie przyszłość wygląda przeciętnie, ale nie jakoś szczególnie dramatycznie. Są młodzi zawodnicy, którzy pokazują że coś w nich drzemie i to nie na zasadzie "Klimek dwunastoletnia gwazda". Poza tym skoki mają w Polsce za silną pozycję, aby dać jej ot tak umrzeć, gwarantuję ;)
To już kwestia nie trzymania się standardów.
Standardów jest kilka, więc niejednokrotnie skończy się sytuacją w której i tak musimy kupić odpowiednią "kostkę", aby ładować telefon w jakiś lepszy sposób, niż typowe 5W.
JAK TO SIĘ STANĘŁO:D
Twardy beton PiSu to jakieś 20-25% głosujących, cała reszta to miękki elektorat który przy dobrych wiatrach da się odratować. Tym niemniej takie sondaże ze strony mocno rządowego CBOSu mogą być po prostu typową podpuchą i zagraniem pod mobilizację.
Co do kwestii granicy to PiS może na niej sporo stracić. Ich wyborcy stoją w tym względzie na bardzo twardej pozycji - nie wpuszczać, najlepiej lać pałami, a jak nie pomoże to wiadomo co. Im dłużej konflikt będzie stał w miejscu (a raczej się nie ruszy), tym bardziej ludzie będą mieli ich dość.
Rossi był jaki był, ale nie można mu odmówić ogromnego wkładu w dyscyplinę. Byli zawodnicy genialni, teraz czy w przyszłości również będziemy oglądać wielu znakomitych zawodników, ale wątpię że ktokolwiek będzie miał taki wpływ na MotoGP jak Doctor. Dzięki swojemu charakterowi, dzięki swojemu mocno wariackiemu stylowi bycia za młodego sprawił, że za oglądanie wzięły się osoby, które nigdy wcześniej nawet nie zerkały na wyścigi motocyklowe. Do tego dostał świetnych rywali, z którymi mógł toczyć nieziemskie boje. Dodatkowo wyszkolił ładnych kilku zawodników, którzy w najbliższym czasie będą walczyli o tytuły, to jego dodatkowy wpływ na rywalizację. Smutny był to wyścig, a kolejny sezon zapowiada się bardzo specyficznie. Dziwnie będzie tak oglądać grid bez jego nazwiska.
Tym niemniej widać było wyraźnie, że nie radzi już sobie we współczesnym MotoGP. Poziom poszedł niesamowicie w górę, tak wyrównanej stawki jaką oglądamy obecnie nie było chyba nigdy. Najbliższe lata zapowiadają się bardzo ciekawie, nawet jeżeli Ducati zgodnie z trendem ucieknie całej reszcie, bo przecież będą mieli pół stawki w swoich motocyklach, choć oczywiście nie każdy będzie w specyfikacji fabrycznej.
Największy problem mam z faktem, iż te gry wyglądają tak, jakby robiły je zupełnie różne studia. Trójka, czy San Andreas jeszcze jakoś się trzymają, szczególnie ta druga gra wygląda na pierwszy rzut oka stosunkowo dobrze. Vice City natomiast wygląda wprost beznadziejnie, okropna plastikowa oprawa, całość ogólnie wydaje się być strasznie wyprana z jakichkolwiek barw i poważniejszego oteksturowania.
Twórcy swego czasu przyznali, że zaimplementowanie mechaniki pływania podczas tworzenia GTA VC było tak czasochłonne i równocześnie niepotrzebne, że odpuścili temat. Zresztą ma to akurat wiele sensu, bo w tej części, podobnie jak w Trójce pływanie nie ma żadnego znaczenia, więc i w remasterze nie dodawali tak zbędnej mechaniki.
Przyjemny występ Biesiekirskiego, ale równocześnie pokazujący jak wielka jest przepaść między ME, a MŚ wśród kierowców motocyklowych. Aldeguer, który w Mistrzostwach Europy niszczy wszystkich jak leci w dzisiejszym występie nie miał w zasadzie nic do powiedzenia. Jednak inna charakterystyka motocykla i zupełnie inna stawka robią swoje. Dlatego fajnie byłoby zobaczyć Polaka na przestrzeni całego sezonu w MŚ, aby mógł złapać doświadczenie i przyzwyczaić się do jazdy motocyklem tej klasy.
Zerro zaskoczenia. PiSowcy to osoby, które w większości przez całe swoje życie były pomiatane przez innych, dużo lepszych od siebie. Skoro mają obecnie władzę to zrobią wszystko, aby się zemścić. Głosujący na nich to ten sam typ człowieka, nie ważne co się dzieje, ważne że innym będzie gorzej. Czekam na ustawę "antyblond" ze strony Godek, myślę że jest zdolna to wydalenia czegoś równie idiotycznego i obrzydliwego. Po PiSie będzie tutaj tyle czyszczenia z brunatnych i komuszych złogów, że się nie odkopiemy przez 50 lat...
Sprawa jest prosta, każdy "zbawca narodu wannabe" musi mieć własną armię, aby w razie srogiego podpalenia pod tyłkami móc się nimi wspomóc. Obstawiam, że wszystkie te Bąkiewiczowskie byczki chętnie się załapią na takowe szkolenie, a później będą wykorzystywani nie jako żołnierze, a typowa ochrona tyłka pewnego zakompleksionego mieszkańca Żoliborza.
Smutne jak wiele osób nie widzi różnicy pomiędzy remake, a remasterem... Jak na zwykły remaster wygląda to przyzwoicie, nie jakoś rewelacyjnie, ale w moim przekonaniu akceptowalnie. Najważniejsze w tym wszystkim będzie jednak to jak zmienili podstawowe mechaniki gry. Rzekomo całość ma mocno bazować na stylu rozgrywki GTA V, a to byłaby już bardzo konkretna zmiana, kompletnie wytrącająca z rąk argument "Moderzy robią lepiej". Jeżeli jednak będą to jedynie kosmetyczne poprawki mechaniczne, to wówczas rzeczywiście będzie to mocne naplucie w twarz. Tym niemniej i tak najbardziej kuriozalna wydaje się cena trylogii, gdyby był to całkowity remake trylogii wówczas jeszcze można byłoby to jakoś przełknąć, ale w przypadku remastera jest ona trochę za wysoka.
edit: Swoją drogą, też macie wrażenie jakby za każdą część odpowiadali inni ludzie? Widać to szczególnie po modelach, które takim Vice City są strasznie słabe. Te gry zawsze były nieco przerysowane i kreskówkowe, ale w przypadku tego remastera polecieli na grubo. Co ciekawe w trójce i San Andreas nie razi to aż tak mocno w oczy, dosłownie tak jakby te części tworzyło zupełnie inne studio.
Całościowo nie wygląda to bardzo źle, czuć w tym wszystkim klimat gry. Szkoda tylko, że rozsypuje się im cała narracja, że film będzie opowiadał historię młodego Drake'a, że będą to jego początki itd. Trailer wyraźnie pokazuje sceny, które nijak mają się do jego początków. Jednak to co boli najbardziej to fakt kompletnego braku charakteryzacji. Gdybym nie znał scen ze zwiastuna to w życiu bym nie zgadł, że to Uncharted... Młody Drake jeszcze by się jakoś wybronił, ale Sully bez wąsa? Sully bez wiecznego cygara? Wiem, że to jakaś interpretacja gry i nie wszystko musi być idealnie oddane, ale mówimy tutaj o głównych, mocno ikonicznych bohaterach. Pod tym względem fanowski film z Fillionem w roli głównej wypada jakieś sto razy lepiej, niż wysokobudżetowy film od Sony.
Młodzi ludzie zawsze szukają skrajności, szukają pomysłu na siebie, sprawdzają wiele możliwości, więc ten "fanatyzm", czy "ekstremizm" w tym wieku to jeszcze nic szczególnego. Finalnie zostanie z tego drobny procent kiedy takie osoby zauważą (a zauważają w większości), że jednak te skrajności nie do końca są takie fajne jak wydawało się kilka lat wcześniej.
Co do PiSu to pytanie brzmi, czy w ogóle będzie jeszcze szansa, aby ci młodzi mogli cokolwiek zmienić. Po pierwsze czy będzie w ogóle coś do ratowania, a po drugie czy w ogóle będzie szansa na to, aby wyrzucić ich na śmietnik historii, bo idąc za logiką Kaczyńskiego to oni władzy ot tak nie oddadzą i tu będzie trzeba się srogo napracować.
Jestem w stanie zrozumieć taką cenę za kompletny remake gry sprzed wielu, wielu lat. Coś w stylu remake'a Crasha, czy Tonego Hawka. Tam twórcy rzeczywiście się postarali i doprowadzili grę do stanu w którym rzeczywiście wyglądała oraz działała ona bardzo współcześnie. W przypadku remasterów, szczególnie takich które zapowiadają się raczej nie jakoś szalenie rewelacyjnie maksymalnie byłbym w stanie wydać połowę aktualnej bazowej ceny gry.
Strajk Kobiet to najbardziej niewykorzystany potencjał protestu po 1989 roku. Poparcie było gigantyczne, obok siebie szły mocno skrajne od siebie grupy, po czym... wyszły przewodniczące i zaczęły robić swój własny cyrk, kompletnie nie rozumieją grupy która w większości pojawiała się na manifestacjach. Protestowały głównie osoby, którym na rękę był istniejący przez lata kompromis, osoby chcące liberalizacji były bądź co bądź dużą mniejszością. Im więcej liderki stawiały postulatów, tym gorzej wyglądała ulica. Po Strajku Kobiet naprawdę zwątpiłem w stronę opozycyjną i stwierdziłem, że oni chyba naprawdę powinni zajmować się co najwyżej zarządzaniem domem, a nie opozycją.
Zresztą opozycja do dziś nie rozumie, że mamy walczyć z PiSem, a nie ze sobą. Czas skończyć z "libkowaniem", "lewakowiem" itd. a czas zacząć poważnie ze sobą rozmawiać, bo jak tak dalej pójdzie to po prostu nic nam nie zostanie. Węgrzy to zrozumieli, coraz głośniej mówi się o tym, że tamtejsza opozycja pójdzie razem, mimo tego że są niesamowicie skrajni. U nas? U nas wrogiem jest Tusk, czasem Hołownia, czasem Lewica i tak w kółko od sześciu lat. A Prezes siedzi i cieszy michę, bo wie że tu nie ma z kim przegrać ;)
Widzę na portalach społecznościowych, że PiS dziś ładnie dosypał pieniędzy do farm trolli, bo aktywni tak bardzo jak już dawno nie byli. Dowiedziałem się dzięki nim, że na manifestacji to jest maksymalnie kilka tysięcy osób, że Traczyk-Stawka to w sumie jest wykorzystywana (bo wiecie, takie przyzwyczajenia z Jarozbawa, że starszy człowiek sam sobie nie umie poradzić) i że tak w zasadzie to była komunistką itp.
Zachowania bydła od Bąkiewicza nawet nie skomentuję, bo to już przekracza wszelkie granice i dowodzi, że pieniądze ze wschodu są jemu i jego bandzie bardzo bliskie ;)
Anonimowe źródła podkreślają, że kierownictwo platformy zawsze było bardziej skupione na finansach niż kwestiach bezpieczeństwa...
Nie jest to wielce szokujące wiedząc, że Twitch kompletnie przymyka oko na softporno podczas streamów, z którego przecież mają masę kasy ;)
Z informacji, które da się znaleźć w internecie wynika, że oficjalnie australijski Departament Migracji powstał 13go lipca 1945 roku, więc czysto teoretycznie w swoich archiwach powinni mieć ślady każdego, kto migrował do Australii.
Wcześniej oczywiście też były instytucje powołane do zajmowania się sprawami wszelakich przyjezdnych, ale w tym przypadku mam wątpliwości czy jakiekolwiek ślady mogłyby się zachować do dnia dzisiejszego.
Poruszyłeś w sumie bardzo ciekawą sprawę, bo sytuacja z jednej strony wydaje się mocno nierealna do rozwiązania, ale z drugiej strony niejednokrotnie słyszałem o sprawach odnalezionych rodzin nawet ze znacznie wcześniejszych lat. Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia w poszukiwaniach :D
edit:
I oczywiście też się zgadzam, że sprawa jest mocno Utopijna i raczej nie ma wielkiego sensu, ale z drugiej strony jeżeli ktoś chce poświęcić swój czas na poszukiwania to niech się tym trochę pobawi. Szanse na powodzenie tak i tak oceniałbym na maksymalnie kilka procent, szczególnie że mówimy tu o sprawie międzynarodowej.
Ciężka sprawa do ogarnięcia, ale jak najbardziej możliwa przy ogromnej chęci i wielkim zaangażowaniu w sprawę. Przede wszystkim musiałbyś mieć wszelkie możliwe dane brata dziadka ze strony polskiej. Jakiś akt urodzenia, coś w tym stylu, aby w ogóle znać jakiekolwiek dane do przekazania stronie australijskiej, bo samo imię z nazwiskiem niewiele pomoże. Później to już kwestia uprzejmości urzędów migracyjnych po stronie australijskiej i tego czy w ogóle umożliwią ci jakikolwiek dostęp do danych, które mogą posiadać o Twojej rodzinie. W ostateczności możesz próbować dobijać się do Ambasady RP w Australii, ale nie wiem czy w ogóle będą chętni do udzielenia choćby częściowej pomocy.
To jest ogólnie masa papierkowej roboty i oczekiwania na odpowiedzi z różnych stron, ale przy odrobinie szczęścia dałbyś radę odnaleźć taką osobę.
Używam od dnia polskiej premiery. Wszystko czego potrzebuję mam w jednym miejscu, 20zł miesięcznie to śmieszna cena za tak wielką bibliotekę muzyki. Nie zmienia to faktu, że płyty swoich ulubionych zespołów, czy artystów i tak prędzej czy później lądują fizycznie na mojej półce.
Kolejna odsłona show pt. "PiSowiec jest przedszkolakiem i mało co rozumie". Kiedy dostają jest super, kiedy przegrywają nagle rzucają się na ziemię i robią z siebie małe, rozbeczane dziecko. Ale myślę, że to i tak dopiero preludium, bo TVP nadal nie ma sublicencji na Igrzyska w Pekinie, które już za kilka miesięcy. I szczerze powiedziawszy nie jestem pewien, czy je w ogóle dostaną sądząc po tym co się dziś wydarzyło.
Mocno bawią mnie komentarze osób, które są wręcz "uhahane" to rozpuku dzisiejszą sytuacją i które życzą portalowi Zuckerberga definitywnego końca. Dziś Facebook jest ogromny, to nie tylko głupi portal społecznościowy, ale także narzędzie dla biznesów, masa połączonych z nim portali, masa różnorodnych powiązań itd. Całkowite zniknięcie tak wielkiego gracza z rynku byłoby tragiczne w skutkach, odczułby to każdy z nas w mniejszym, czy większym stopniu. Tak wielki gracz może zniknąć z rynku i kiedyś do tego dojdzie, ale nie w tak nagłym i błyskawicznym tempie. To po prostu doprowadzi nas do jednego wielkiego syfu, dlatego trzeba mieć nadzieję że to jednak problem mocno przejściowy.
Problemem komentarza w FIFIE są skrypty, które od lat kuleją i nie załączają się w odpowiednich chwilach. Taka sytuacja ma miejsce od dawien dawna i nadal EA nie bardzo ma ochotę je poprawić. Jeżeli chodzi o sam komentarz Smokowskiego to nie jest tragicznie, ale słychać że reżyser nagrań też nie bardzo wiedział w którą stronę pójść z danym nagraniem, stąd dodatkowe uczucie sztuczności w wymowie. I oczywiście brakuje tekstów, ale to zawsze bolączka nowych komentatorów w grze.
Do poziomu komentarza w NBA2k nadal bardzo daleko i to niezależnie od wersji językowej. Tam jest naturalnie, odpowiednio dynamicznie, wszystko jest osadzone w dobrym czasie.
Trzeba przyznać, że NBA2K to seria w którą jedynie da się pograć w singlu i wówczas rzeczywiście daje sporo radości. I to mówię oczywiście jedynie o sezonach, czy trybie MyGM, bo cała reszta nawet jeżeli jest trybem single jest żenująca. Nawet głupia kariera zawodnika jest jedną wielką pralnią pieniędzy, bez kupowania waluty z gry w zasadzie czeka nas smutny grind, aby była za tym jakakolwiek przyjemność.
Szacunek dla 2k za stworzenie genialnej symulacji koszykówki, ale równocześnie dużo większa bura za to co z nią zrobili w ostatnich latach.
Spokojnie, tylnymi drzwiami zamierzają wprowadzić przepisy wymuszające sprzedaż udziałów ;)
Choć oczywiście Discovery w takim przypadku zniszczy KRRiT w NSA, a my jako te łosie obywatelskie będziemy bulić z budżetu na kary...
Co jest niby w tym dziwnego? Od ponad dwóch lat uzależnienie od gier jest oficjalnie wpisane na listę WHO jako choroba. Na dobrą sprawę przecież można uzależnić się od wszystkiego, więc tym bardziej dziwi mnie zaskoczenie autora wątku.
Wy nie wyciągajcie wniosków na podstawie krótkiego filmu, który nijak ma się do jakości komentarza w samej grze. Jeżeli zrobią podział, że to Laskowski wchodzi na "jedynkę", a Smokowski będzie "dwójką" odpowiedzialną za ciekawostki i dogadywanie to będzie całkiem okej. Co jak co, ale krzyczeć to Smoku nie potrafi, ale równocześnie ma przyjemny do słuchania głos, więc jako dodatek powinien się miło wkomponować.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że pewien procent (i to raczej niemały) to zwykła nieuczciwa konkurencja i typowe podkopywanie swoich konkurentów. Choć oczywiście zdarza się równie wielka liczba typowych Januszy, którzy przyczepią się o każdą pierdółkę o jaką tylko mogą się przyczepić.
Osobiście ocen raczej nie wystawiam, zrobiłem to dosłownie kilka razy w życiu kiedy dana knajpa, czy miejsce zachwyciło mnie na tyle, że stwierdziłem iż taka mocno pozytywna opinia z mojej strony się należy.
Staram się nie krytykować gier nim sam nie zagram, ale w przypadku tego reboota aż ciężko o powstrzymanie się od negatywnych komentarzy. Tu nawet nie chodzi o ten "coolziomalski" styl artystyczny, ale całość wydaje się kompletnie wyprana z jakiegokolwiek klimatu, który charakteryzował serię. Gra wygląda jak durne podążanie za trendami, aby tylko przypodobać się dominującej grupie graczy. Szczerze powiedziawszy zaczynam powątpiewać, czy ta gra od początku miała być Saints Rowem. Mam wrażenie, że po niewypale z Agents of Mayhem koniecznie chcieli wypuścić coś co nieźle się sprzeda, więc podpięli finalnie jakieś nowe IP pod popularną serię.
PiS finalnie dobije maksymalnie do 30%, więcej nie otrzymają i na samodzielne rządy w zasadzie nie będą mieli co liczyć. Tylko, że z drugiej strony mają podpuchę w postaci zmiany ordynacji wyborczej, która będzie jednym z motywów przewodnich partii matki na jesieni. Trzeba się jednak cieszyć, bo Kaczyński ze świtą już nie bardzo wiedzą, gdzie jest ziemia, a gdzie kosmos i zaczną strzelać dookoła pomysłami i ustawami, które zaczną sprowadzać ich w dół. Teraz tylko kwestia tego, aby opozycja w odpowiedni sposób przedstawiała pomysły rządu, trochę w stylu tego jak pośrednio pokazywali, że Polski Ład to bardziej Polski Wał na naszych kieszeniach. Wówczas nasz mały generałek z Żoliborza będzie miał gorąco pod siedzeniem, a kiedy zaczyna się on irytować to podejmuje iście głupie i pozbawione sensu decyzje (np. takie LexTVN, które było tylko i wyłącznie jego wymysłem, wrzuconym kompletnie od czapy).
Nie zmienia to faktu, że PiS i tak wygra kolejne wybory, jednak twardy elektorat w postaci 23-25% nie opuści tonącego okrętu. Wszystko zależy od tego na ile zostanie wykorzystany miękki elektorat, gotowy do przejścia na inną stronę oraz od tego jak będzie wyglądała opozycja w najbliższym czasie. Jeżeli będziemy mieli głęboką współpracę taką jak podczas ostatnich obrad Sejmowych będzie wszystko w odpowiednim porządku i obecny rząd w desperacji zacznie sobie szukać mieszkań pod Moskwą ;)
Szczerze powiedziawszy jak patrzę na każdego kolejnego Horizona mam stale coraz większe poczucie, że gdzieś już to widziałem, że już w taką grę grałem. Moim zdaniem seria nieco zaczyna zjadać własny ogon, bo w zasadzie otrzymujemy więcej tego samego, nieco lepiej oprawionego, ze zmienioną mapą, kosmetycznymi dodatkami i to w sumie tyle. Nie zrozumcie mnie źle, Forza Horizon to fantastyczna seria gier, bawię się przy nich rewelacyjnie, ale chętnie zobaczyłbym jakieś odświeżenie formuły. Może jakaś większa mapa do porządnego pojeżdżenia, może jakaś zmiana "fabuły", bo ileż można ciągnąć w zasadzie ten sam festiwal i szalenie podobne aktywności.
Przecież FSO produkowało najgorszy szrot jaki tylko dało się wymyślić. Nigdy nie bylibyśmy na poziomie nawet takiej Skody. Jedyne co zrobił polski przemysł motoryzacyjny to sprawienie, że Polacy stali się mobilni, zrobiono to głównie dzięki klasycznym Maluchom. Jednak żadna z konstrukcji naszej motoryzacji nawet nie otarła się o bycie dobrą, tak po prostu.
Pal licho tempo prac, ale każdy kolejny miesiąc coraz dobitniej pokazuje jaki burdel panuje wewnątrz studia. Dodatkowo potwierdza się w jak złym stanie była gra, że ona za nic w świecie nie była gotowa na zeszłoroczną premierę, ba nawet na tegoroczną premierę nie byłaby gotowa. Rzucają takimi dodatkami, bo nic innego nie mają, a to oznacza że syf w grze jest tak ogromny, że jeszcze przez bardzo długi czas nie ujrzymy nic konkretnego co rozwinęłoby grę.
Co do streamów to trzeba zrozumieć, że są one w gruncie rzeczy zaadresowane do inwestorów, aby nieco ich udobruchać, pokazać że cokolwiek jest w grze robione i nie zostawili tytułu w tak miernym stanie w jakim była w grudniu 2020. Gra była niestety za duża, aby zaszyć się jak w przypadku No Man's Sky i wracać z konkretami co jakiś czas.
Czy Cyberpunk będzie naprawiony? Oczywiście, że tak, gra już dziś jest na przyzwoitym poziomie, do ideału daleko, ale da się w to dziadostwo grać. Czy gra będzie taka jak oczekiwali niektórzy? Jasne, że nie. Twórcy musieliby tutaj stanąć na rzęsach i przepisywać wszystko od zera, aby gra stała się tym co niektórzy sobie wyobrażali.
Powiem szczerze, że chętnie obejrzałbym jakiś film dokumentalny o tym jak powstała gra. Cała prawda o tym ile było resetów (mówi się o dwóch), co dokładnie zawiodło, czy "góra" studia miała w poważaniu opinie "dołu" itd. Chyba jeszcze w historii gamingu nie mieliśmy takiej sytuacji, aby gra skończyła się tak spektakularną wtopą. Redzi przebili Bekathesdę z ich Falloutem 76, czy wyżej wspomniane NMS, które dziś swoją drogą jest bardzo przyjemną grą mimo początkowej biedy.
Wewnętrzne źródła PiSu mówią, że wewnątrz panuje jeden wielki pożar. Kaczyński kompletnie oszalał, chce otworzyć wszystkie możliwe fronty walki międzynarodowej (walka z TVNem to jego prywatna walka, partia nie chciała iść w tym kierunku), a dodatkowo dokręcać śrubę "reform" w kraju. Jesień będzie niezwykle przełomowa i gorąca, jeżeli całość ZP dotrwa do wiosny to już chyba naprawdę nigdy nie oddadzą władzy ;)
Właściwie jakbyśmy nie mieli z nimi kontaktu to i nic by się i nie zmieniło. Nasi najważniejsi partnerzy to nasi sąsiedzi z niemcami na czele.
Tak, właśnie dlatego Stany są w trójce krajów, które najwięcej inwestują w Polsce xD
Ależ my jesteśmy słoniem w składzie porcelany. Dobrze, że nie posiadamy broni nuklearnej, bo Kaczyński już by ją wystrzelił na pół świata...
Myślę, że lepszą dyplomację posiada średnio rozgarnięty uczeń podstawówki chcący przełożyć kartkówkę na biolce, niż nasz "wybitny" rząd. Odkręcanie tego całego syfu dyplomatycznego, który nam narobili będzie nas kosztował grube pieniądze, a dodatkowo będziemy wracali do jakiejkolwiek pozycji przez dziesiątki lat. Oczywiście głupi suweren cieszy się, że "nie klękamy przed innymi" kompletnie nie rozumiejąc czym jest polityka.
Żona Ociepy zarabia w trzech spółkach skarbu państwa. Przecież, gdyby chłop oderwał się od koryta to by go rzuciła dla innego ;)
Gość sam na siebie wydał wyrok, na nich kiedyś przyjdzie pora... pewnie za jakieś 50 lat sądząc po tym jak długo żyją partie komunistyczne, ale młody jest więc jeszcze poczuje zemstę i poogląda "paskowany świat".
Jeśli po tych wszystkich korowodach TVN24 będzie normalnie nadawać, to uznam oficjalnie, że Kaczyński jest skończonym przygłupem.
Będzie nadawać ile tylko będzie chciał. Wojna z TVNem jest prywatną wojenką Prezesa, kompletnie irracjonalną, kompletnie durną. On zatrzymał się w okolicy 1950 roku i myśli, że świat nadal jest tak skonstruowany i stale tak działa. Discovery jest zbyt poważną firmą, aby dać się ograć gościowi, który nie umie założyć dwóch identycznych butów do pary xD
Jeżeli ustawa będzie się grzebać to przejdą na koncesję np. czeską i nadal będą gościć w naszych telewizorach.
Gorzej będzie z główną anteną TVNu jeżeli do końca koncesji będzie rządził PiS. Wówczas jako kanał nadawany naziemnie muszą mieć polską koncesję, a to jak widać jest problemem. Tym niemniej wygląda na to, że nie bardzo do tego czasu dotrwają na stołkach.
Są plotki, nic konkretnego nie wiadomo. Ogólnie PiS nie ma obecnie większości, ich większość będzie jedynie przy niektórych, konkretnych ustawach. Samo prawo dotyczące TVNu też pewnie w życie nie wejdzie. Jutro ma szansę zostać przegłosowane, ale jej późniejszy bieg raczej nie maluje się w kolorowych barwach. PiS jest pod ścianą, to będą ciekawe tygodnie ;)
Wedle plotek w okolicy w której obradowała Rada PiSu znalazł się... Zgorzelski z PSLu, który następnie niczym Bolt w Berlinie uciekał przed dziennikarzami. Możemy powoli domyślać się, gdzie znaleźli dodatkowe głosy na kolejne miesiące.
Co do wyborów to będą one przyspieszone, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Nie na jesieni, ale wiosną pewnie pójdziemy do urn. Szkoda tylko, że będzie to jeden wielki wał, którego wyniki są znane juz dziś.
Mnie najbardziej bawi sytuacja w której te same osoby tak ochoczo popierały działania policji w sprawie Georga Floyda w Stanach, dziś stają po drugiej stronie i najchętniej zlinczowaliby policjantów.
A prawda jest taka, że obie te sprawy są do siebie bardzo podobne, choć nie znamy w tej chwili pełnej relacji w sprawie tego jak wyglądał przebieg akcji w Lubinie. Jeżeli jednak chłopak nie stawiał oporu, nie atakował funkcjonariuszy to mamy niestety kolejne już przekroczenie uprawnień przez policję. I naprawdę obawiam się przyszłości, bo wszystko idzie w kierunku kompletnego zamordyzmu. Jesień będzie w Polsce bardzo gorąca. Rząd chce iść na ostrą wojnę ze wszystkimi, kolejny raz walnie nam covid, pewnie polecą srogie lockdowny. Może się zdarzyć, że będziemy oglądać protest na proteście, a widząc eskalację działań policji mam ogromne obawy w sprawie tego, czy wszystko będzie bezpieczne.
Sama Forza Horizon jest fantastyczna. Tylko mimo wszystko mapy w grach są moim zdaniem nieco zbyt skromne. Brakuje mi wielkiego otwartego terenu po którym mógłbym po prostu jeździć w nieskończoność, bo to było głównym czynnikiem dla którego zagrywałem się setki godzin w TDU. Jedno auto i zwyczajna przyjemna, otwarta jazda po całym terenie.
Tym niemniej i tak zagram, szykuje się bardzo fajny klimat nowej odsłony, mocno odmienny od tego z czwórki.
Transmisji na TVP jakoś było więcej i dzięki temu...
Wówczas TVP miało pełnię praw do Igrzysk, aktualnie mają jedynie sublicencję odkupioną od Discovery. Ale pamiętam, że i tak były to "Igrzyska Studia", bo co chwilę rzucali gadającymi głowami, a tego nienawidzę.
Co do najlepszych Igrzysk to w zasadzie ciężko wybrać te jedne najlepsze. Każde zawody, które oglądałem miały swoje ogromne plusy i ogromne minusy. Takie dopiero co zakończone Tokio uważam za jedne z najlepszych Igrzysk pod względem sportowym. Sporo rekordów, masa sportowców w genialnej formie, dzięki temu że zeszły rok w zasadzie jedynie trenowali, bo nie mieli żadnych startów. Londyn miał najlepszą otoczkę, wszelkie ceremonie, cały klimat bardzo mi odpowiadał. Pekin kojarzy mi się głównie z Boltem i jego pierwszym rekordem świata. Rio to ponownie świetny klimat i w sumie tyle pamiętam, niewiele z tych Igrzysk zapamiętałem.
Wcześniej moje oglądanie zawodów było mocno wybiórcze, kojarzę coś z Aten i Sydney, ale zdecydowanie za mało, abym mógł się wypowiedzieć w sprawie tego czy były dobre.
Igrzyska, Igrzyska i po Igrzyskach. Strasznie szybko to zleciało szczerze mówiąc. Jeszcze niedawno oglądałem ceremonię otwarcia, a dziś już wszystko zamykali. Trzeba przyznać, że były to bardzo przyjemne zawody, nawet mimo braku publiczności. Sportowcy mieli tak rewelacyjną formę w większości dyscyplin, że nawet cisza z trybun była w zasadzie niezauważalna. Dla nas też były to bardzo dobre Igrzyska, 17ste miejsce w klasyfikacji medalowej, 14 medali to moim zdaniem bardzo przyjemny wynik. Osobiście cieszy mnie, że lekka udowodniła jak mocna jest w Polsce, jak bardzo liczymy się na scenie światowej.
Dzisiejsza ceremonia hmm... mocno średnia. Było kilka niezłych fragmentów, ale całościowo nawet nie zbliżyła się do genialnego Londynu. Ale w sumie się nie dziwię, reżyserowie obu ceremonii zmieniali się w zasadzie co chwilę i stąd wynika ten dość mocny brak spójności w całości. Tutaj myślę, że za siedem lat w Los Angeles możemy się doczekać kosmicznych ceremonii, po Paryżu też nie spodziewam się niczego wielkiego.
Całościowo jednak brawa dla organizatorów. Czasy niezwykle ciężkie, trzeba było dużo kombinować, ale finalnie stanęli na wysokości zadania. Sport jednak wygrał z pandemią, oby był to taki pozytywny omen tego, że jednak człowiek okaże się lepszy od wirusa ;)
I przede wszystkim brawa dla Eurosportu. Było lepiej, było gorzej, były problemy których nie da się uniknąć przy takiej skali transmisji. Jednak jakościowo stali w 95% na najwyższym poziomie, a to jakie studio odwalili po Igrzyskach to głowa mała. Ponad trzy godziny, masa medalistów, wszystko prowadzone na luzie, bez spiny, bez takiego typowego studyjnego napinania się. Widać, że ekipa odpowiedzialna za realizację wiedziała co robi.
A teraz czas na typowego poimprezowego kaca, na szczęście kolejne Igrzyska już za pół roku. Co prawda te mniejsze, trochę skromniejsze, ale jednak klimat takich zawodów zawsze będzie magiczny.
edit: Na ważną rzecz zwrócili też dziś uwagę komentatorzy. Otóż były to Igrzyska w których bardzo wyraźnie zaznaczony był czynnik ludzki. Masa emocji, dużo bardzo ciężkich scen, coraz większe otwarcie środowiska na mówienie wprost o swoich problemach w sferze mentalnej. Myślę, że to bardzo ważna kwestia płynąca z Tokio.
To pewne, że działania Manowskiej są inspirowane ze strony Vateusza. Ona sama nie ma na tyle mocnej pozycji, aby stawiać się w takiej roli. Zresztą od dłuższego czasu PiS jak i cały rząd jest trzymany już nawet nie na stołkach, a na hakach które jeden minister ma na drugiego. Tam wszyscy są niezwykle umoczeni, jeden lepszy od drugiego i nikt nie chce za bardzo się wychylać. Za to jak w końcu ktoś wpływowy ruszy się i odejdzie z rządu to pójdzie już cała lawina odejść. Próbował Girzyński, ale jest za mały, aby realne coś zmienić. Gorąco jest u Gowina, ale niestety szczerze wątpię, że nadal ma jakiekolwiek szable gotowe pójść za nim w ogień. Zresztą możliwy jest scenariusz w który Gowin wylatuje z rządu i z koalicji rękoma samego prezia.
Prawda jest taka, że obecna opcja dogorywa. Jesienią zapowiadane jest zaostrzenie kursu, pójście na totalne zderzenie ze wszystkimi, tego chce Kaczyński. Tylko on chyba nie bardzo zdaje sobie sprawę, że aktualnie jego większość jest bardziej chwiejna niż niejedna huśtawka i że tego zaostrzenia kursu chcą naprawdę nieliczni twardogłowi PiSu.
Akurat o wspinaczkę byłbym spokojny. W speedzie mamy kilka konkretnych zawodniczek (4 w szesnastce ostatnich Mistrzostw Świata), więc tutaj jest ogromne pole do rozwoju. Sama Mirosław też mocno przyspiesza z roku na rok, a do tego co ważniejsze ma już przetarcie Olimpijskie i kolejny taki start będzie dużo łatwiejszy mentalnie. Mam nadzieję, że wspinaczka będzie nadal się rozwijała, bo mamy tam ogromny potencjał, tylko trzeba go odpowiednio poprowadzić.
I po jakiego grzyba kasują chodziarstwo z Igrzysk?
Całkowicie nie kasują, zostanie 20 kilometrów (Na Mistrzostwach Świata w lekkiej zamiast 50ciu pójdą na 35km). Wszystko po to, aby po pierwsze uatrakcyjnić przekaz, MKOL chce trafiać swoim produktem do coraz szerszego grona, do młodych ludzi, którzy nie są tak chętni do oglądania chodu przez cztery godziny. Po drugie Igrzyska dążą do podziału 50% kobiet, 50% mężczyzn, ta zmiana dodatkowo ma wyrównać tą statystykę, choć co trzeba zaznaczyć nawet bez niej liczby te zbliżają się do siebie z każdymi kolejnymi Igrzyskami.
Co do Chinki to raczej mocno powątpiewam w szprycę. Jej rzut nie był jakiś spektakularny, po prostu całkiem dobrze jej wyszedł. Zresztą dzisiejsze zawody (tak jak i eliminacje) stały raczej na niskim poziomie. Warunki musiały być kiepskie, bo oszczepy wyraźnie nie latały tak jak mogłyby latać.
Sprawa jest prosta. Elektorat PiSu nie ma zielonego pojęcia czym jest inflacja, zwalą drożyznę na "złodziei przedsiębiorców" i tyle z tego wszystkiego będą mieli. Jak to nie da odpowiednich wyników to rzuci się z tyłka jakimś 1500+ i sprawa będzie załatwiona.
Sami jesteśmy sobie winni, że przez ponad 30 lat nie było nawet próby stworzenia świadomego społeczeństwa. Podatki? Gospodarka? Prawo? "Idź mnie panie stąd! Nie interesujo mnie złodziejskie lewaki łunijne" ;)
Ta sprawa tak szybko się nie skończy. Klub i zawodnik osiągnęli porozumienie, ale poprzez zasady ligi nie mogą takiego kontraktu podpisać. W taki sposób chcą wywrzeć presję na zarządzie ligi, aby dopuścił możliwość podpisu. Dla Tebasa, czy ogólnie władz ligi odejście takiego zawodnika jest koszmarem. Liga hiszpańska stopniowo traci na zainteresowaniu widowni, to już nie są te czasy w których każdy dzieciak jarał się walką Realu i Barcelony. Utrata takiego nazwiska jeszcze bardziej odbije się na jej popularności, a to z kolei przełoży się na straty finansowe.
Sprawa pozornie wydaje się przesądzona, ale naprawdę nie zdziwi mnie jeżeli wszystko zmieni się o 180* i Messi nigdzie nie odejdzie. Choć dla Barcelony takie odejście byłoby paradoksalnie dobre, bo w ostatnich latach za dużo było przystosowywania klubu pod jednego gracza, a za mało myślenia o tym, aby stworzyć coś realnie wielkiego.
Nie chodzi mi o scouting talentów - Po prostu warto zrobić coś, aby te bardziej chętne, bardziej sprawne przejawiające potencjał dzieciaki poprowadzić dalej. Bo to, że niektóre kluby szukają talentów to nadal kropla w morzu potrzeb jeżeli chodzi o tak mocno niesportowe społeczeństwo jak nasze.
Zajęcia WFu mają być przyjemnością, pokazać że sport to też spoko zabawa, przyjemne spędzenie czasu. Właśnie obecne podejście sprawia, że takie zajęcia są traumą. Zachęcone dziecko samo będzie chciało iść w sport, a nigdy do tego nie dojdziemy jeżeli od najmłodszych lat dostaną opieprz za to, że mają słabe wyniki.
No czyli wypisz wymaluj sport zawodowy, czyż nie? No tak, ale najpierw trzeba złowić dzieciaki inna wizją... potem poznają prawdę :P
Lepsze stopniowe wprowadzanie w sport, niż od razu wrzucanie na głęboką wodę, presję itd. Obecnym podejściem marnujemy wiele talentów.
Wielu naszych Olimpijczyków, medalistów to sportowcy z przypadku, którym akurat wpadł w ręce młot, dysk, czy zaczęli biegać za czyjąś namową. Zero w tym wszystkim pracy systemowej, a przede wszystkim popularyzacji sportu jako sposobu na spędzenie wolnego czasu. Kultura sportu w naszym kraju jest niestety na bardzo niskim poziomie, a do tego bardzo często pokutuje przekonanie, że nic poza piłką się nie liczy, bo "przecież taki rzut młotem uprawia pięć osób na świecie" itp. My nie potrafimy cieszyć się sukcesami niszowej dyscypliny, my nie potrafimy znaleźć sobie jakiegoś miejsca w sportowym świecie i ładować w niego środki ile tylko się da. Mamy niby lekką, ale to czołowe pokolenie powoli schodzi ze sceny, a następców na takim poziomie nie widać, poza nielicznymi wyjątkami.
Nam jest potrzebne całe systemowe działanie, stworzenie warunków do szkolenia, stworzenie warunków do wyłapywania talentów chociażby poprzez podstawówkowe zajęcia wychowania fizycznego. No i przede wszystkim brakuje czegoś co zachęciłoby dzieciaki do pójścia w sport. Zamiast oferować im nudny wf na macie (macie piłkę i grajcie), trzeba zaoferować coś co będzie interesujące, co będzie dla nich zachęcające do pogłębienia takiej pasji. Nie będę ukrywał, lekcje WFu aż do czasów studiów obrzydziły mi uprawianie sportu, bo kojarzyły się z darciem ryja jak coś się źle wykonało, ciągłą presją na wynik, ciągłym stresem. Dopiero na studiach, kiedy miałem pełen wybór dyscyplin poczułem się jak w domu.
Bardzo cieszy mnie, że w końcu Fajdek dał radę i pokazał na Igrzyskach, że jest świetnym kulomiotem. No i Nowicki też wyszedł nieco z cienia Pawła i rzucił dziś rewelacyjny konkurs, dawno nie widziałem tak dobrze równo i daleko rzucającego zawodnika, rewelacja!
Do tego jeszcze medal Patryka Dobka, chłopaka z moich rodzinnych stron. To jest niepojęte czego on dokonał. 800 metrów biega od jakiegoś pół roku! Jeżeli on w takim czasie wchodzi na olimpijskie podium (bieg nie był najszybszy, ale to nie jest ważne) to aż strach pomyśleć, gdzie jest jego sufit. Jeżeli popracuje nad taktyką biegu, doda jeszcze więcej wytrzymałości to będzie znakomitym biegaczem na tym dystansie, szczególnie że końcówki biega w genialnym tempie.
No i w końcu po dłuższej przerwie mamy medal w żeglarstwie, o którym nie mam zielonego pojęcia, ale dzisiejszy wyścig oglądało się naprawdę z ogromną przyjemnością.
Szkoda mi tylko Oli Mirosław we wspinaczce, bo aż ciężko było patrzeć jak bardzo nie może poradzić sobie z dwiema konkurencjami. Nie rozumiem dlaczego medale są przyznawane jedynie za kombinację. Speed, a reszta to zupełnie inny świat i o ile szybkość da się jeszcze jakoś wypracować, bo trasa zawsze jest identyczna, to siły i techniki do pozostałych dwóch nie da się po prostu nadrobić. Ona sama podkreślała, że do czasu Igrzysk zajmowała się jedynie speedem i teraz w przeciągu kilku lat musiała wskoczyć na głęboką wodę. Tyle dobrego, że ma finał i to można uznać za sukces.
Jeżeli chodzi o medale to spodziewam się jeszcze dwóch, może trzech. Czyli w zasadzie wyrabiamy swoją standardową normę, ni to rewelacyjnie, ni to fatalnie, jest po prostu poprawnie.
Mnie bawiła retoryka, że będzie to łatwy mecz, że wygramy, że w sumie to będzie medal. Francja nigdy nie była dla nas wygodna, a to taki rywal który jednego dnia gra na poziomie kompletnego dziada, a kolejnego włącza luz i robi z rywala miazgę. Dziś widzieliśmy coś pomiędzy, w piątym secie wręcz tą drugą wersję.
Niestety, ale nie da się wygrać mając wyłącznie dwóch zawodników w pełnej formie i brak tak podstawowego elementu jakim jest blok. Blok, który zawsze nam leżał, a od tegorocznej Ligi Narodów wyglądamy w tym elemencie jak dzieci we mgle. Bolesna porażka, porażka której nie musiało być, a która znowu się pojawia. Po Londynie, po Rio nie czułem złości, smutku, nic. Po Pekinie będąc młodym nastolatkiem ryczałem jak bóbr, a dziś ból jest jeszcze większy niż wtedy, bo naprawdę mieliśmy szansę na coś więcej.
Na ten moment mogę powiedzieć tylko i wyłącznie, że ta porażka boli bardziej niż jakakolwiek inna z minionych lat. Mieliśmy największe możliwości, nic z tego nie wyszło. Dla kogoś kto codziennie śledzi i mocno interesuje się siatkówką jest to bardzo bolesny dzień.
Tyle dobrego, że chociaż medale się dziś posypały, to można pomyśleć o czymś innym, niż mecz.
Myszka musiał trzymać blisko siebie Francuza i Włocha, aby walczyć o medal. Obaj wystartowali za wcześnie i nasz zawodnik niestety poszedł za nimi w ciemno. Teoretycznie niby mógł poczekać sekundę, ale to jest ogromna presja i myślę że można to zrozumieć.
We mnie wciąż głęboko tli się nadzieja, że przyjdzie taki moment kiedy Gowin wraz ze swoją partią walną pięścią w stół i raz na zawsze zakończą te okropne rządy. Wiem, że na 99,999% tak się nie stanie, ale byłoby to piękne wyjście. Swoją drogą Gowin też jest szalenie specyficzny - co chwile dostaje po twarzy od Kaczyńskiego, rękoma Bielana rozbijają mu partię, a ten dalej tkwi w tym szambie po uszy...
Szczerze mówiąc to nawet byłbym w stanie udzielić łagodnego potraktowania po upadku PiSu każdemu kto realnie się do tego upadku przyczyni. Zeszliśmy już tak nisko, że jakikolwiek lokalny wróg rządu staje się moim przyjacielem, mimo iż sam jest uwikłany w różne, ciemne sprawy.
Obawiam się jednak, że nic takiego się nie stanie, a każde kolejne wybory będą tak ustawiane, aby wygrała "jedyna słuszna" partia.
Tak, tak, tak, mówcie coraz więcej o Owsiaku to WOŚP zbierze jeszcze większą kasę w styczniu! <3
"Jesteście kanaliami" "Macie mordy zdradzieckie" "To nie ludzie, to ideologia" "Nie mówmy, że należą im się równe prawa" - To tylko kilka cytatów z PiSowskich ust. Też się tak nasi forumowi miłośnicy rządu oburzali? Zabawna jest ta mentalność wiecznie krzywdzonych. W Tuska TVP wali każdego dnia, ale kiedy tylko ktoś powie jedno złe słowo w kierunku rządu to od razu wielkie oburzenie, wielki płacz, groźby itp.
Duda, Czarnek odczłowieczają osoby homoseksualne, to oczywiście było właściwe! Ale kiedy te osoby im odpowiadają to nagle wielkie oburzenie, wielki dramat.
Prawda jest taka, że reakcja PiSowskiego wojewody jest kuriozalna, oni się już nawet nie kryją, że czerpią z PRLu pełnymi garściami. Prawo uciszyli, media uciszają, artystów zaczną, aż w końcu przyjdzie się zabrać za szarego obywatela. Zresztą ta chwila już nadchodzi, bo cenzura internetu jest coraz bliższa ;)
Przepiękny bieg Polaków, poprowadzony po profesorsku, choć przyznaję że widząc biegnącą razem całą czwórkę miałem pewne wątpliwości, czy uda się dobiec na pozycji medalowej. No i ostatnia zmiana Duszyńskiego genialna, końcowe metry przebiegnięte rewelacyjnie, lepiej się w zasadzie nie dało. Trzeba przyznać, że nasze sztafety na 400m dają radę, to w ostatnich latach zawsze był mocny punkt całej reprezentacji.
Na innych arenach pragnę zwrócić uwagę, że amerykańscy koszykarze w końcu nauczyli się rzucać za 3 na zasadach FIBA. Dziś ponad połowa punktów zdobyta zza łuku i dość spokojna wygrana z Czechami, mimo złego początku. W takiej formie na nowo uwierzyłem, że jednak plamy nie dadzą i zgarną złote medale.
edit: Aaa, no i bieg na 100 metrów kobiet. Już po półfinałach było widać, że finał będzie niezwykle szybki. Przy wietrze w plecy mielibyśmy dziś rekord świata, nie mam tutaj co do tego żadnych wątpliwości.
Najgorszy na tych Igrzyskach jest fakt, że brakuje nam niespodzianek, kogoś kto by wystrzelił z drugiego rzędu i zdobył medal. Pocieszać może fakt, że zawsze ten drugi tydzień był mocniejszy, cały czas uważam że te 10 medali możemy zdobyć, tylko potrzeba w końcu pewnego przełamania.
Rosja gra bardzo dobrze, ale Brazylia też swoje dokłada, bo są wręcz szalenie ospali i powolni. Po nich jeszcze bardziej, niż po naszych widać szykowanie najlepszej formy na fazę pucharową.
Bardzo fajny dzień na Igrzyskach - pierwszy nasz medal, dobrze ułożone wyniki siatkarzy, faza finałowa koszykówki 3x3 (i jedynie brąz głównych faworytów Serbów), no i finał Rugby7 z przepiękną radością zawodników z Fidżi :D
Początkowo klimatu Igrzysk nie czułem, ale im dłużej je oglądam, tym bardziej w nie wsiąkam. Naprawdę robi się coraz ciekawiej i nawet ten brak kibiców nie jest specjalnie bolesny.
Dlatego właśnie nie ma co panikować. Przypadek Oli Kowalczuk jest bardzo podobny do przypadku koszykarzy. Są w czołówce światowej, tylko że ta czołówka jest na tyle wyrównana, że z każdym można zarówno łatwo wygrać, jak i bardzo szybko i łatwo przegrać.
Nasze medale jeszcze przyjdą, do tej klasycznej dychy standardowo dobijemy, bo taki jest po prostu stan naszego sportu. Cały czas żałuję, że tak niewiele osób potrafi to zrozumieć. Pierwszego dnia "ekspertyzy" jeszcze mnie bawiły, dziś zaczynają mnie boleć, bo są naprawdę okropne i kompletnie pozbawione sensu.
Tak na dobrą sprawę przepadły nam do tej pory dwie realne szanse na medal (Szermierka kobiet, koszykarze 3x3). Cała reszta nadziei medalowej to było bardziej myślenie w stylu "Dobrze jedzie/walczy/gra, co prawda jeszcze daleko do mety, ale prowadzi". Tak ogólnie przed Igrzyskami polecam się nastawić do zawodów inny sposób. Mnie zadowala każdy sportowiec, który osiąga wyniki ponad stan, robi jakieś drobne niespodzianki, czy po prostu osiąga wynik w bliskich okolicach swojego rekordu życiowego. Wówczas uznaję to za udany występ.
Gdybyśmy patrzyli się tylko na medale, to 99% sportowców którzy jadą na Igrzyska musieliby zostać w domu, bo i tak ich przecież nie zdobędą. Niestety w Polsce prawie nikt tego nie rozumie i wylewa swoje frustracje wyzywając ich od "turystów" i innych.
W konkurencji "Street" o której mówisz, najpierw każdy ma dwa 45cio sekundowe przejazdy, a następnie prezentuje pięć pojedynczych trików na wybranym grindzie itd. Do noty końcowej liczą się cztery najwyższe noty ze wszystkich siedmiu. Później będzie jeszcze konkurencja "Park", która rozgrywa się w dość klasycznym skateparku.
Co do obrotów to głównie pojawiają się one w konkurencji halfpipe, bądź bigjump, ale ich na Igrzyskach nie ma.
Na Igrzyska w Afryce nie ma aktualnie wielkich szans. Organizacja IO stała się trochę zabawą dla bogaczy, ogromne pieniądze i znacznie niższe przychody, na takiej imprezie w zasadzie wszyscy tracą. Z państw afrykańskich myślę, że RPA mogłoby dać radę, ale oni z drugiej strony mają swoje problemy wewnętrzne.
Osobiście uwielbiam wszelkiego rodzaju Igrzyska, kiedy to te tysiące ekspertów oglądających dany sport raz na cztery lata robi z siebie wyrocznie i ocenia występy tak jakby poskradali wszelkie rozumy. To naprawdę bardzo zabawne, choć równocześnie smutne, bo kończy się ogromnym hejtem w kierunku sportowców.
Co do dzisiejszego dnia - Siatkarze poprawnie, choć bez szału, ale nie ma co panikować. Iga spodziewanie miała trudną rywalkę, niestety aż za trudną. Koszykarze... nie chcę mi się nawet tego komentować, bo byłem autentycznie wściekły widząc to co odwalili.
Koszykówka 3x3 to przecież protoplasta tradycyjnej koszykówki. Każdy w zasadzie zaczynał w takiej gierce, tylko tutaj unormowano zasady i zrobiono z tego konkretną dyscyplinę, moim zdaniem pod wieloma względami ciekawszą dla widza niż typowe 5x5.
Moje pytanie brzmi - gdzie w tej sytuacji jest policja? Nagle boi się wyjść na przeciw i zrobić to co do nich należy? Przecież zawsze są tacy chętni do pacyfikacji demonstracji, a teraz nagle się boją? To już nie jest pierwsza sytuacja w której antyszczepy próbują zablokować taką placówkę, a potem zaatakować lekarzy. Ich zachowanie stale eskaluje i jeżeli w końcu ktoś się za to nie weźmie to naprawdę w końcu dojdzie do jakiejś tragedii, bo nie wierzę że sobie ot tak nagle odpuszczą.
Bez przesady z tym rezerwowym składem. To, że nie ma LeBrona, Stepha, czy Kawhiego nie oznacza, że grają rezerwowym składem. W tej kadrze nadal gra wielu zawodników z czołowymi statystykami ligi. Ich słabsze występy drużynowe spowodowane są kompletnym brakiem zgrania i tym tym co wspomniałem wyżej, bo problemy z rzutami są widoczne gołym okiem. Jedyne czego im brakuje to siły do wjazdów pod kosz, tutaj Francuzi mieli konkretną przewagę i świetnie ją wykorzystywali.
Nie przesadzaj z tym, że mają słaby skład, bo wcale taki słaby nie jest, choć ma swoje bolączki. Na Amerykanach mści się ich gra z NBA do której są przyzwyczajeni. Podczas meczów na zasadach FIBA widać wyraźnie, że chociażby nie leży im bliższa odległość łuku. Masa rzutów z dzisiaj byłaby celna w lidze, a tu trafiała w okolice łączenia z tablicą. I jako, że gra penetracyjna w NBA stopniowo zanika to i ich kadra nie bardzo wie jak się za to zabrać, szczególnie że ich skład podkoszowy nie jest specjalnie wysoki i oparty o klasycznego centra.
Dodatkowo warto wspomnieć, że czasy w których NBA zjadała na śniadanie europejskiego kosza już minęły. Nadal różnica jest spora, ale takie czołowe kluby Euroligi wcale nie byłyby bez szans z niektórymi klubami ze Stanów.
Dlatego w rozgrywkach międzynarodowych nie będzie już dominacji USA, wszystko dąży do tego, aby czołówka Europy mogła na spokojnie poradzić sobie z reprezentacją zza ocenu.
Siatkarzom przypomniał się dziś tryb MŚ z 2018 roku, kiedy to w drugiej fazie grupowej graliśmy identycznie jak dziś. Bardzo złe przyjęcie, ciągła gra z 3-4 metra, a to z kolei przełożyło się na kiepski atak. Czy jest się czym martwić? Nie, do tej pory na turnieju w Tokio wszystkie drużyny będące faworytami nie pokazały nic wielkiego. Problemy zaczną się jak Włosi się po nas przejadą, wówczas nie tyle będzie trzeba bić na alarm (Brazylia też umiała w takim turnieju przegrać dwa mecze w grupie i wygrać całe zawody), co powoli zacząć się martwić. Moim zdaniem pierwsze śliwki robaczywki, w kolejnych meczach powinno być lepiej.
Widzę, że wielu komentujących nie ma zielonego pojęcia jak wygląda stan edukacji w Stanach Zjednoczonych. Dostęp do edukacji dzieciaków z dzielnic biedoty jest w zasadzie na żałosnym poziomie. Tam cały czas pokutują czasy dyskryminacji na tle rasistowskim, kiedy po prostu z dnia na dzień stwierdzono, że czas zaprzestać rasizmu i nagle wszyscy mają się co najmniej tolerować. Oczywiście nie poszły za tym żadne realne czyny, a czarnoskóra społeczność kraju tak jak była pozostawiona samej sobie, tak jest pozostawiona samej sobie do dnia dzisiejszego. Stąd cała masa fundacji zbierających pieniądze na edukację wśród dzieci z nieciekawych dzielnic, aby coraz bardziej równać szanse.
USA to niestety bardzo skomplikowany kraj, szalenie trudny do oceniania ich z naszej pozycji, szczególnie jeżeli ktoś nie interesuje się tym tematem. Ale stwierdzenia typu "Ale po co? Kto zabrania się im uczyć?" to już naprawdę wyższy poziom ignorancji ;)
Osobiście mówiąc szczerze mam głęboko to, czy kibice będą, czy też ich nie będzie. Dla mnie zawsze liczyła się tylko i wyłącznie rywalizacja sportowa, a ta zapowiada się znakomicie.
Szkoda tylko, że ceremonia otwarcia była taka... w sumie nijaka. Nie widziałem tam za wiele spójności, w zasadzie poza pokazem dronów i piktogramami ciężko będzie cokolwiek zapamiętać. Ale z drugiej strony ciężko się dziwić, że taka wyszła, bo tam co chwile zmieniały się osoby za nią odpowiedzialne.
edit: Aaa, no i trzeba też wspomnieć o muzyce z japońskich gier, do których wychodziły reprezentację podczas pochodu. To też był bardzo przyjemny detal :D
Wiącek raczej nie jest z ich bajki. Wydaje się, że jest człowiekiem o mocno centrowych poglądach. Jedyne co mnie martwi to jego duża miałkość na pierwszy rzut oka. Brakowało mu konkretów, bo w sumie poza jasną deklaracją w sprawie TSUE wiele spraw mocno rozmył. No okej, jeszcze dość jasno określił swoje stanowisko wobec mniejszości, co jak widziałem bardzo zabolało psycho-kato prawicę.
Jeżeli zachowa aktualnych doradców to myślę, że będziemy mieli solidnego RPO. To mimo wszystko ktoś wystawiony przez całość opozycji, wątpię że są na tyle durni, aby podłożyć sobie pisowskiego kreta.
Fajnie, że Giannis zdobył wreszcie pierścień i to dodatkowo z drużyną, której daleko do jakiegoś wielce gwiazdorskiego składu. Bucks są drużyną stabilnych wyrobników, nie ma wielkiego szału, ale też nie ma wielkiej katastrofy. To ogólnie jest przemiła historia, bo gdy Giannis wchodził do drużyny zapowiedział wprost, że zostanie tam tak długo, aż zdobędzie tytuł. Nie ukrywajmy nie była to popularna opinia, bo pamiętamy jak słaba była drużyna ze stanu Wisconsin. I tym bardziej Greka szanuję, że mógł opuścić swoją aktualną drużynę, pójść gdzieś gdzie pierścień byłby łatwiejszy, a jednak przywiązanie wygrało :D
Przecież to i tak za czasów tej bandy nie dojdzie do odbudowy. To kolejny projekt PiSu, który ma połechtać odpowiednich wyborców, a dodatkowo rozdać "nieco" pieniędzy swoim znajomym oraz rodzinom. Ten sam casus co CPK, przypomnę tylko, że każdego miesiąca taki Horała zgarnia jakieś 30 tysięcy złotych za to, że nic się nie dzieje na polu w Baranowie. Z Pałacem Saskim będzie dokładnie tak samo.
To jeden z moich największych growych zawodów ever - Całą serię uwielbiałem, choć mocno "ziomalski" klimat z dwójki i częściowo trójki kompletnie mi nie pasował. Czwórka moim zdaniem była najlepszą częścią, pomimo swoich wad i śmiesznej liczby miejsc w których mogliśmy się ściagać. Jarałem się piątką... odpaliłem jakiś czas temu w Game Passie i załamałem ręce. Tą grę można określić jednym słowem - bezpłciowa.
I w ten oto sposób Lewica znowu wróci do poziomu 5% w każdych wyborach...
Serio nie potrafię pojąć jakim cudem do tych ludzi jeszcze nie dotarło, że w tej chwili trzeba trzymać się w kupie przeciwko PiSowi, bo w przeciwnym razie wybory zobaczymy sobie co najwyżej w telewizji jako kronikę filmową. Zamiast współpracować obrzucają się guanem z lewa na prawo, tu "libki", tam "lewaki" i tak w kółko. Tymczasem Jaruś siedzi i się śmieje, bo opozycja nadal jest niekumata :V
Z Dirtem 5 jest ten problem, iż widać że za produkcje odpowiadało małe studio podległe Codemasters, a nie ci sami ludzie którzy tworzyli poprzednie części. Do czwórki seria się trzymała całkiem nieźle, ale piątka moim zdaniem powinna być wydana jako spinoff w stylu Dirt Showdown, a nie jako pełnoprawna część.
Przez długi czas rozgrywki miałem wrażenie, że cały czas robię dokładnie to samo. Stale te same trasy, te same warunki pogodowe, ogólnie rzecz ujmując nuda wkradła się po kilkudziesięciu minutach.
Jakie wybory? Tu już uczciwych wyborów nie będzie (a nawet jest sporo wątpliwości co do ostatnich). UE będzie miała obiekcje, OBWE też, a my przecież się nie słuchamy zagranicznych instytucji i co nam zrobią? Dziś powinna wylecieć na niebo plansza "Game Over", bo albo ludzie wyjdą w milionach na ulicę i zrobią co trzeba aktualnie zrobić, albo żegnamy wolność.
Żegnaj Unio, bardzo miło było być częścią wspólnoty przez te kilkanaście lat. Niestety jesteśmy narodem Sowieckim i z utęsknieniem czekamy na wpadnięcie w ramiona Władmira...
O wolnych wyborach możemy zapomnieć, wszelkie oszustwa przecież będą wymysłem UE, OBWE i opozycji ;)
Powiem tylko tyle - albo w końcu miliony wyjdą na ulice i skopią tyłki temu komu trzeba, albo ludzie myślący mogą zacząć szukać sobie nowego miejsca do życia.
CS ma ten problem, że jest go najzwyczajniej w świecie za dużo. Swego czasu naprawdę mocno śledziłem scenę, ale stopniowo zaczynałem z niej wypadać, bo turniejów było więcej, niż czasu jaki mógłbym poświęcić na ich oglądanie. Kibicując jakiejś drużynie dosłownie co drugi dzień było do oglądania spotkanie. I to właśnie stąd bierze się znudzenie społeczności i ograniczenie się tylko i wyłącznie do turniejów rangi Major.
Samo zmniejszenie liczby rund w zasadzie nic nam nie da, w szczególności że w grę wchodzi aktualnie zejście z MR15 na MR12. Średnio na każdej mapie zyskamy pewnie z 10 minut czystej rozgrywki, moim zdaniem nie ma to żadnego sensu, szczególnie że takie zmiany wymagają masy pracy nad ekonomią gry.
PiS: Muzułmanie tacy straszni, chcą nam zabrać kobiety, sprowadzają je do roli kompletnie podrzędnych!
Też PiS: Łolololo, cnoty niewieście, kobieta ma dzieciaki rodzić, a nie spełniać się zawodowo i żyć tak jak jej się podoba!
Jestem bardzo ciekaw, gdzie leży ich granica. Bo naprawdę leży ona chyba jeszcze poza naszym widokiem widząc co każdego dnia odpieprzają. W XXI. wieku, w środku rzekomo cywilizowanej Europy przychodzi sobie pewien radykalny dzban i stwierdza, że sprowadzi wszystkie kobiety do roli rozpłodowej i siedzenia w domu. WTF?
Naprawdę współczuję wszystkim uczniom, że dostaną po głowie tak chorymi ideami i pomysłami. Pamiętajmy też, że Czarnek ma w głowie chociażby zniechęcanie do antykoncepcji podczas lekcji WDŻtu...
Tutaj to już naprawdę powinny być grane Tworki. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam przekonania, że ona nie byłaby w stanie zrobić krzywdy wielu osobom tylko dlatego, że nie popierają jej "świętej, jaśnieoświeconej partii Jarozbawa narodu Wolskiego". Przecież jak oni zostaną oderwani od koryta to z jej strony zobaczymy jakiś szalony amok...
Obserwując nastroje, czy zachowanie PiSowców na swoim konwencie można dość łatwo zauważyć, że oni doskonale wiedzą co tu się będzie działo. Zero życia, kłamliwe kajanie się, całościowo to wszystko wyglądało na szalenie grobowy spęd ludzi, którzy nie bardzo w cokolwiek wierzą. No i ten wczorajszy ryk w mediach społecznościowych dotyczący Tuska. Potwierdza się opinia, że oni boją się go bardziej, niż kogokolwiek innego.
Równocześnie jest to bardzo smutne, bo Tusk przez dwa dni pokazał więcej jaj, zrobił więcej dla PO, niż sama partia przez ostatnie kilka lat. Nie jest prawdą, że opozycja nie ma programu, oni po prostu nie umieją go sprzedać, wyjść z nim do ludzi, a tu w gruncie rzeczy przyjeżdża gość, który nie chciał się dłużej taplać w polskim bagnie i w jeden weekend wypromował partię bardziej, niż inni od czasu jego odejścia. Wiadomym jest, że nie wyjechał od razu z całym programem, ale znając jego aktywność z każdym miesiącem pójdzie to do przodu.
Tuska można lubić, bądź nie, ale przyznać trzeba że pod względem klasy, umiejętności wypowiedzi, szybkiej riposty, szybkiego myślenia zjada całą naszą scenę polityczną jeszcze przed śniadaniem. Nie wiem co wydarzy się w kolejnych miesiącach, czy latach, ale wiem że Tusk może być sporym gamechangerem w kontekście kolejnych wyborów.
Tusk cudów nie zdziała, ale scena polityczna mocno się zmieni. Już dziś widać po PiSowcach, że mocno się trzęsą na samą myśl o jego działalności. Kaczyński doskonale wie, że Tusk jest na tyle doświadczony, że w końcu opozycja zacznie walić tam, gdzie walić powinna, a nie wszędzie dookoła. Jego powrót i mocne, aktywne zaangażowanie w krajową politykę to plus dla każdego, kto chce odsunięcia bandy Jarkacza od władzy.
Publiczny system zdrowia i tak prędzej, czy później się rozleci. Niedofinansowany, choć wrzucenie kolejnych pieniędzy do tej studni bez dna, równocześnie nie stosując żadnych reform nie ma żadnego sensu. Braki w kadrach są coraz bardziej widoczne, bo przecież lekarze to cytując "wykształciuchy", a takich w Polsce się nie lubi, więc nie będą mieli godnych wynagrodzeń. Co za tym idzie wielu studentów zaraz po studiach medycznych, kopnie NFZ w tyłek i wyjdzie na zachód, gdzie za mniejszą ilość harówki zarobi znacznie więcej.
Cały system musi zostać zreformowany, bez tego nigdy nie będzie tutaj pod tym względem dobrze. Dziś moglibyśmy rzucić nawet 90% PKB, a to i tak zupełnie by nic nie dało. Przejście na całkowicie prywatną służbę zdrowia jest również pomysłem z kosmosu. Nie jesteśmy bogatym społeczeństwem, przy prywatnym leczeniu każdej pierdółki wielu z nas nie miałoby za co się wyleczyć, dokładnie tak jak wygląda to w USA, gdzie ludzie unikają za wszelką cenę lekarzy, aby tylko nie zapłacić chorych rachunków.
Na uniwersalną szczepionkę nie mamy nawet co liczyć. Nowotwory są na tyle różne od siebie, że musielibyśmy otrzymać preparat w gruncie rzeczy idealny i działający na całe spektrum odmian choroby. Tym niemniej na pewne typy szczepionka mogłaby dać pozytywne efekty, szczególnie że technologia oparta o mRNA jest szalenie perspektywiczna i może nam w wielu aspektach odmienić medycynę.
Skoro GP Ultimate rozdają za cztery złote w wersji trzymiesięcznej postanowiłem wypróbować usługę chmurową od Microsoftu. Od dłuższego czasu testuję wszelakie usługi grania w chmurze, jako iż mój sprzęt nie należy do najsilniejszych, więc mam dość spore porównanie. Jeżeli chodzi o jakość obrazu to XCloud niszczy wszystko co do tej pory widziałem. Kompresja nie jest mocno zauważalna, jeżeli już to głównie na statycznych obiektach, a w ruchu wygląda dużo solidniej. Lineup gier jest również świetny, więc pod tym względem Stadia oferująca podobne rozwiązanie jest zjadana na śniadanie. Czy oferta growa przebija tą z PSNow? Kwestia gustu - Sony oferuje więcej gier, ale też znacznie więcej zapychaczy, usługa od zielonych jest w zasadzie pozbawiona wszelkiego dziadostwa.
Niestety nie wszystko jest tak kolorowe... Przede wszystkim input lag jest nie do przyjęcia i okresowo bywa naprawdę bardzo zauważalny. Domyślam się, że to kwestia sztywnego ustawienia usługi na 1080p/60fps, ale z drugiej strony GeForceNow przy takich samych ustawieniach dawał mi minimalne opóźnienia. Zresztą pod tym względem usługa od nVidii wypada naprawdę rewelacyjnie, widać że mocno przyłożyli się do tego aspektu.
Drugim sporym minusem jest moim zdaniem aktualny brak obsługi myszki i klawiatury. Grając na komputerze i tak otrzymujemy dostęp jedynie do wersji PC danych gier, więc nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem, aby dodać tak popularną możliwość.
Dodatkowo usługa nie daje nam w zasadzie żadnych ustawień - zero zmiany rozdzielczości, zero dodatkowych opcji, duży minus.
Czy usługa jest dobra? Tak. Czy jest to obecnie najlepszy cloud gaming? Zdecydowanie nie i brakuje mu jeszcze bardzo dużo, aby stać się najlepszym w tej dziedzinie. Jest w niej na pewno spory potencjał, szczególnie jeżeli chodzi o tytuły w które możemy zagrać. Mam jednak wrażenie, że Microsoft potraktował usługę mocno po macoszemu, wiem że to wersja beta, ale inne wersje beta grania w chmurze wypadały tutaj znacznie lepiej. Na ten moment wygląda to nieco jakby MS zrobił wszystko na "odwal się", trochę jak Sony z ich PSNow, które od lat jest dostępne w niewielkiej liczbie krajów.
Nasz rząd chyba naprawdę chce przeprowadzić czystki wśród ludności, bo przecież nie można wpadać na tak głupie pomysły mając choćby nieco oleju w głowie...
Dziś dostaliśmy pierwszy krok do upadku Zjednoczonej Prawicy. Girzyński to twardy PiSowiec, nie jakaś tam popierdółka, która weszła do Sejmu dwa lata temu i nagle stwierdziła, że ma dość. Jeżeli ktoś taki twierdzi, że nastroje wewnątrz partii są coraz gorsze, to znaczy że rzeczywiście tak jest i nie są to słowa rzucane ot tak na wiatr. Czy PiS stracił dziś większość? W niektórych sprawach na pewno, głosowania nie będą już w 100% przesądzone, znajdą się ustawy, którym zabraknie głosów do ich wejścia w życie. To już jest jakiś drobny plus.
Czy będą przedterminowe wybory? Tylko w sytuacji w której wyłam posłów będzie znacznie postępował. Wówczas Kaczyński będzie próbował ratować sytuację nowymi wyborami i nowymi, bardzo posłusznymi nazwiskami na listach. Zapomni jednak, że obecnie sondaże za nic w świecie nie dają im większości, więc jest opcja totalnego sejmowego patu i chaosu w polskiej polityce.
Mam ogromną nadzieję, że rozpad tego dziadostwa będzie coraz szybszy. Tak beznadziejnych rządów w Polsce nie było od czasów komuny. Wierzę, że ich czas się kończy i że przy presji społecznej każdy z nich zostanie rozliczony za każde najmniejsze i szkodzące działanie.
Oczywiście, że kiedyś opuścimy jako ludzkość Układ Słoneczny (no chyba, że do tego czasu wszyscy się wybijemy, co nie jest wykluczone ;p). Każde mijające dziesiątki lat przynoszą nam rozwój technologiczny, więc finalnie zaczniemy "bawić się" w odległe podróże kosmiczne. Początkiem będzie oczywiście opanowanie całego Układu Słonecznego, a później pójdziemy także dużo, dużo dalej. Nie jest to oczywiście kwestia dziesiątek, czy nawet setek lat, ale zważając na fakt iż Ziemi pozostało jeszcze dobrych kilka milionów lat (zakładając, że jednak jej nie zniszczymy) istnienia można z pewnością przypuszczać, że eksploracja Wszechświata jest jedynie kwestią czasu.
Z tą kolejną falą to się nie rozpędzajmy - liczba przypadków rośnie, ale hospitalizacje oraz zgony stoją w zasadzie w miejscu. Wirusa i tak całkowicie nie wyeliminujemy, więc dopóki szczepionki są skuteczne na nowe warianty (obecnie działają na każdy wariant) będziemy mieli nieco spokoju jeżeli będziemy w pełni zaszczepieni.
I kompletnie nie rozumiem takich artykułów jak ten z medonetu. To straszenie wszelkimi szczepionkami wyjdzie nam bokiem, ale takim już jesteśmy chorym krajem.
Czarnek to jeden z najbardziej niebezpiecznych ludzi PiSu, człowiek który nigdy nie powinien dostać pod opiekę patyczaków, a co dopiero jakiegokolwiek ministerstwa. Człowiek radykalny, który dla katolickiej indoktrynacji jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Za to co robi i zamierza robić dzieciakom szalenie bardzo nie mogę się doczekać czasów, aż zobaczymy go z czarnym pasem na oczach i nazwiskiem złożonym z jednej litery.
Sensu nie ma żadnego. Nasz rząd to chyba celowo ośmiesza pandemię, bo inaczej tego skomentować się nie da. Najpierw chrzanią co chwilę głupoty, rzucają teoriami z tyłka, zmieniają zdanie co drugi dzień, a później się dziwią że coraz więcej ludzi przestaje wierzyć w pandemię... Ale czego spodziewać się po rządzie ludzi kompletnie niekompetentnych?
Tak, tak, jeszcze dodaj że Polska powinna być centrum wszechświata... Prawda jest taka, że obecną Polskę wszyscy mają głęboko gdzieś. To taki wkurzający wrzód na zdrowej tkance, zawsze się rzuca, zawsze ma jakiś problem, ma gdzieś wszelkie ustalenia, traktaty i inne, ale równocześnie chciałby wyciągać z budżetu miliardy, bo tak.
Zachód się wpieprza? Bo ma ku temu podstawy. Skoro 99,9% ekspertów z Polski, ale nie tylko mówi, że dane działanie rządu jest złe, to po prostu ono jest złe. PiS oczywiście nie słucha się ekspertów, bo oni "najlepiej wiedzą co potrzebuje obywatel", czyli w sumie morda w kubeł, daj nam robić wałki. Jeżeli skręcamy w stronę wschodu, a robimy to od sześciu lat, to zakichanym obowiązkiem UE jest interweniować, abyśmy jednak w stronę tego wchodu nie skręcali. Niestety jesteśmy społeczeństwem zbyt durnym, aby to zrozumieć. Beton obudzi się dopiero jak za chleb będzie musiał zapłacić 20 zł, a za krzywe spojrzenie na ulicy dostanie pałą od policji. Wówczas będzie jednak za późno na jakiekolwiek zmiany i ratunek ;)
Mmm polski mesjanizm w praktyce <3
Cały świat chce zniszczyć Polskę, bo tak im pasuje xD
A tak całkiem na poważnie, to jeszcze bardziej wypinajmy się na zachód, jeszcze więcej machajmy szabelką, jeszcze mniej rozmawiajmy na arenie międzynarodowej to zdecydowanie nasza sytuacja się poprawi. Najpierw sami mamy w poważaniu działania dyplomatyczne, sami ciśniemy po wszystkich możliwych sojusznikach gospodarczych, a potem dziwimy się że mają głęboko w tyłku. No niesamowite! Jesteśmy jak taki durny i niewychowany przedszkolak, który chce dostać wszystko, ale od siebie nie da nic. Róbmy tak dalej, na pewno będziemy mieli większe poparcie na świecie (poparcia Orbana, czy włoskich Putinowców nie liczę, bo to żadne poparcie).
Aha, tak dla wiadomości - Brytyjczycy coraz bardziej zaczynają żałować wyjścia z UE, ale o tym w TVP nie powiedzą, więc nie dziwota że autor wątku rzuca tak zabawne tezy.
To jest bardzo dobry materiał na film, tylko ważne aby scenariusz był stworzony przez kogoś, kto czuje klimat całej serii. Wówczas postacie będą dobrze rozpisane, a to w przypadku Borderlands ogromna część sukcesu całości.
Do 1go września tryby multiplayer będą aktywne, dopiero po tej dacie ich serwery zostaną wyłączone.
Zobaczymy co uda się wywalczyć w tym roku. Tradycyjnie pierwsze mecze są dosłowną ruletką, a dodatkowo znając takie imprezy będzie pełno zaskoczeń i mniejszych, bądź większych sensacji. Powodzenia wszystkim uczestnikom!
I to jest właśnie pokaz tego, dlaczego nasza "kochana" partia rządząca tak łatwo wchodzi z buciorami w system prawny. Zero zrozumienia zagadnienia, zero pojęcia o tym jak w ogóle wyglądają sprawy karne, ale oczywiście struganie eksperta i rzucanie oskarżeniami przychodzi nad wyraz łatwo. Otóż sądy drogi Kontenerze wydają wyroki na podstawie kodeksu karnego, kodeksu karnego w sprawie którego mają ogólnie niewiele do gadania, bo zajmują się nim politycy. Idąc dalej wysokość wyroku jest zależna od twardości dowodów - jeżeli dowody się rozmywają, jeżeli prokuratura nie bardzo ogarnia to sędzia, choćby w najbardziej brutalnej sprawie nie może sobie ot tak wyskoczyć z najwyższą możliwą karą. Wina musi zostać udowodniona w stopniu bezsprzecznym.
Tak, zdarzają się sprawy w których padają wyroki co najmniej żenujące, ale w żadnym wypadku nie dyskwalifikuje to całego systemu prawnego, a o to od wielu lat walczy PiS. Tak, sędziowie również popełniają błędy. Tak, nasze prawo jest w wielu kwestiach nieporozumieniem. Ale wyciąganie odpowiedzialności zbiorowej to nic innego jak najciemniejsze czasy komuny, kiedy to sędziowie wydawali wyroki, które zapadały wprost na samej górze partii. Bez wolności w sądach nie ma państwa demokratycznego. Szkoda, że jesteśmy tak durnym narodem, że nie potrafimy docenić wolności i sami wpychamy się w jedno, wielkie szambo.
Rins wyraźnie musi pójść drogą Quartararo i najzwyczajniej w świecie udać się do porządnego psychologa. Jeden, dwa upadki to nic szczególnego, ale jeżeli gość w przeciągu czterech wyścigów leży na ziemi pięciokrotnie (dwa razy w GP Francji) to wyraźnie nie trzyma ciśnienia i przesadza podczas rywalizacji.
Zresztą to samo tyczy się Marca Marqueza - Tak bardzo chce się pokazać, tak bardzo chce udowodnić, że wrócił dominator sprzed lat (choć ten dominator już nigdy nie wróci, nie ma co łudzić się na jego odrodzenie), że popełnia coraz więcej głupich błędów. Oglądając wyścig w LeMans i widząc tego tempo byłem pewien, że za chwile wyleci z toru i na tym zakończy się jego ściganie.
A powinien wziąć przykład z Mira, który może i jeździ aż nadto spokojnie, ale stopniowo punktuje, idzie w górę klasyfikacji i pewnie ponownie włączy się w walkę o trofeum, choć wydaje się że Fabio w tym sezonie odjedzie wszystkim.
Star Citizen to powoli robi się taki nasz współczesny Duke Nukem Forever. Lata planowania, lata opowiadań jaka to niezwykła gra się pojawi, a finalnie wyjdzie z tego jedno wielkie nic. Różnica tkwi w tym, że w czasach Early Accesu gracze mają stały dostęp do wersji rozwojowej i nie muszą bazować tak jak w przypadku DNF na screenach, czy krótkich zwiastunach. Życzę wszystkim, aby Star Citizen okazał się rewelacyjną grą, która zniszczy wszystko co do tej pory widzieliśmy, ale sądząc po jej rozwoju raczej się tego niestety nie doczekamy.
Brawo. Pozostań na kolanach i zrób swoje. - Nie wiem czy wiesz, ale polityka nie polega na tym, że jak obrażony przedszkolak tupiemy nóżką i obrażamy się na cały świat. Polityka to sztuka dyplomacji, sztuka kompromisu, która to sztuka kilka lat temu w Polsce została zapomniana. Machamy szabelką dookoła, z nikim nie współpracujemy... oj przepraszam, przecież mamy włoskich putinowców i Orbana, a potem dziwimy się że nikt nas nie lubi i nikt się z nami nie liczy. Poważne państwo podeszłoby do dyskusji z Czechami, Polska woli sobie narobić jeszcze więcej syfu w imię jakiejś mitycznej "Wielkiej Polski" i udawanego patriotyzmu.
Bardzo zabawne są działania polskiego rządu. Po wybieranie pieniędzy są pierwsi - Od UE braliby najchętniej setki miliardów, gdyby tylko mogli. Do Niemców mają wieczne pretensje o reparacje (które są oczywistą wrzutką dla podbudowania ego elektoratu), Kaczyński zresztą to już w ogóle odlatuje twierdząc, że powinni nam wypłacić kasę za I Wojnę Światową... Muszę przyznać, że jego ciąg logiczny stale mnie zadziwia.
Ale gdy tylko ktoś poprosi ich o pomoc, rozmowę, dialog, to udają tą małpkę ze zdjęcia, która nic nie słyszy, nic nie widzi oraz nic nie mówi. Prawda jest taka, że Czesi wielokrotnie próbowali się dogadać w sprawie pomocy nad odbudową tego, co sami im w gruncie rzeczy zniszczyliśmy. Każdy poważny kraj usiadłby do stołu, przyznał że spieprzyliśmy i najzwyczajniej w świecie zaczął pomagać (finansowo, bądź w jakikolwiek inny sposób). Polska to jednak kraj, który od sześciu lat z powagą wspólnego ma bardzo niewiele. Dla swojej tępej propagandy "antywszystko" są w stanie każdą, nawet najmniejszą sprawę roznieść w drobny pył. Tym razem kolejny raz strzelamy w UE, bo to takie modne (z kolekcji Ziobro Style Wiosna 2021) i są tam kraje zachodnie, więc lewackie, więc "Wielka Polska Pisoska" musi sprawić nieco przyjemności swojemu betonowi. Ale to oczywiście nie przeszkodzi baranom pobierać Unijne pensje, a następnie także wszelakie fundusze ;)
Da się pograć, ale przyszykuj się na masę grindu. Jeżeli masz w sobie dużo zaparcia to po wielu, wielu, wielu godzinach dojdziesz w końcu do momentu w którym gra będzie przyjemnością. Chyba, że wydasz kasę, wówczas zaraz na starcie możesz mieć porządną postać, czy zespół w MyTeam.
Zdecydowanie nie. Nawet menu bywa zupełnie nieprzystosowane do używania klawiatury i sporo się naprzeklinasz nim będziesz miał jakąkolwiek przyjemność z grania.
Powiem tak - W Polsce nie opłaca się już pracować. Po co każdego dnia harować, skoro państwo PiSu rzucają kasą na lewo i prawo? Szczególnie, że to klasa średnia (czyli ta najliczniejsza) będzie utrzymywać wszystkie udziwnienia prezia i jego świty. Nazwać to żenadą to jak nic nie powiedzieć, najwyraźniej Polska nie zasłużyła na normalność.
PiS to partia wielbiąca PRL. Przypominam, że w czasach upadku komuny to nie było tak, że PZPR nie miała poparcia wśród społeczeństwa. Komuniści wciąż byli dość popularni, bo mimo wszystko swoimi mackami obejmowali całkiem sporą część obywateli Polski. Wszyscy ci, którzy po upadku komuny nie potrafili się odnaleźć i byli na totalnym marginesie, dziś znaleźli swoje miejsce w partii rządzącej. Do historii przejdą zdjęcia na których komunistyczny prokurator, gość który zniszczył życie wielu ludziom w Stanie Wojennym wydaje orzeczenie w sprawie jednej z ostatnich demokratycznych posad w kraju. Jest to obrzydliwe, tragiczne i bardzo smutne, że wciaż 30+% naszego społeczeństwa nie widzi tak banalnych analogii do czasów słusznie minionych. Ale zakładam, że są to ludzie, którzy cieszyliby się, gdyby sam prezesinho zamordował połowę ich rodziny w imię "walki z ideologią XXX XYZ" ;)
Tylko, ze Ratchet jest grą ekskluzywną, która tworzona jest wyłącznie na PS5. Wówczas tak jak wspomniałem wcześniej twórcy mogą sobie pozwolić na swego rodzaju pokazówkę pod wieloma względami. W przypadku crossgenów ciężko się spodziewać, że gra będzie wykorzystywała wodotryski i możliwości nowego sprzętu. Oddworld na żadnym etapie nie był tworzony specjalnie z myślą na PS5, to po prostu zwykła konwersja tytułu, aby nieco sztucznie podbić bibliotekę gier tejże platformy.
To są przecież klasyczne cross-geny, żadne studio nie będzie tworzyło specjalnej, lepszej wersji dla konsol nowej generacji w przypadku, gdy wszystkie wersje wychodzą w jednym czasie. Zawsze początki generacji oznaczają masę kompromisów i w gruncie rzeczy jedynie exy dla danej platformy są w stanie wyciągnąć znacznie więcej z nowego sprzętu.
Problemem jest w dużej mierze fakt, iż przekazanie zainteresowania do sportu jest w Polsce na poziomie żenującym. Każdy doskonale pamięta lekcje wfu w szkołach i to jak bardzo pozbawione pomysłu były. Mnie osobiście od samej podstawówki takie podejście ze strony nauczyciela zniechęcało do jakiejkolwiek większej aktywności. Sport kojarzył mi się z nudnymi zajęciami, presją na wyniki, czy zwykłym - "Macie tutaj piłkę, ja idę z panią od historii do kantorka... dyskutować o IIWŚ".
Ciężko dziwić się kolejnym pokoleniom, że dużo łatwiej wciągają się w rozrywkę bardziej przystępną, bardziej interesującą, czy po prostu modną. Osobiście nie widzę w tym nic złego, taka jest naturalna kolej rzeczy. Gdybyśmy w latach 90tych, czy też wczesnych 2000tych mieli podobny wybór aktywności, to dziś nikt z nas nie wspominałby ze łzami w oczach godzin spędzonych na boisku z kolegami.
Problemy polskiej prawicy i światowych populistów w 2021 roku - Mniejszy biust animowanej postaci, usunięcie skunksa erotomana z bajki <3
Naprawdę zazdroszczę poziomu problemów życiowych, to musi być strasznie nudne życie skoro takie idiotyczne sprawy są podnoszone do rangi globalnego wyzwania xD
Osobiście jestem fanem cloud gamingu, oczywiście jako dodatkowa forma rozgrywki, a nie jedyna możliwa. Stadia jednak jest moim zdaniem kompletnie pozbawiona sensu. Nie rozumiem dlaczego Google uparło się, że ich cloud gaming będzie w gruncie rzeczy kolejną platformą do gier, a nie zwykłym, typowym streamingiem wersji komputerowych jak w przypadku usługi od nVidii. To już na starcie zamknęło im drogę do bogatej biblioteki, Stadia istnieje już dłuższy czas, a pod względem mnogości tytułów tyłka za bardzo nie urywa. Jest tam oczywiście nieco mocnych tytułów AAA, ale to za mało aby przyciągnąć całe rzesze graczy.
Dodatkowo abonament StadiaPRO nie oferuje w zasadzie nic ciekawego. Wiele małych gier, mało realnych konkretów, które sprawiłyby że miałbym chęć zapłacić 40zł miesięcznie za dostęp do grania. Abonament jestem w stanie zrozumieć w chwili, gdy dostajemy dostęp do pełnej biblioteki danej usługi, dokładnie tak jak jest w przypadku XCloud, czy PSNow.
Pod koniec zeszłego roku aktywowałem darmowy miesiąc abonamentu i w gruncie rzeczy po miesiącu nie miałem już co robić. W porównaniu do GFNow usługa Google wypada niestety bardzo blado. Tym bardziej szkoda, że Stadia ma wiele gier na wyłączność jeżeli chodzi o granie w chmurze.
Co to za różnica, czy ktoś ma miliony, czy kilkaset złotych? Ty byś się pewnie cieszył, gdyby wszystkie oszczędności zostały Ci skradzione, prawda?
To są właśnie mistrzostwa świata - Żyła przez cały sezon tyłka nie urywał, miał lepsze momenty, ale przez większość sezonu skakał przeciętnie. Treningi, czy Kwalifikacje w Obersdorfie też wielkiego szału nie robiły, a tu przychodzi konkurs i Piotrek skacze genialnie. Coś przepięknego! :D
Tak swoją drogą pierwszy raz widziałem, aby na belce skoczek był aż tak uśmiechnięty jak Żyła. Najważniejszy skok życia przed nim, a on się uśmiecha jakby to była jedynie formalność.
Z tą abominacją to nie przesadzajmy. Polska wersja Uncharted to w zasadzie TOP 3 wszelkich dubbingów w historii. Boberek trafia charakter postaci, jest cięty, jest odpowiednio sarkastyczny, dodatkowo w parze z Andrzejem Blumenfeldem świetnie oddali relację jaka łączy Drake'a i Sulliego. Jedyne do czego można się przyczepić to casus "cholera movie", ale to w gruncie rzeczy kwestia językowa, przez co te delikatne przekleństwa Nate'a po polsku brzmią sporo gorzej.
Oryginał to tak jak wspomniałeś najwyższa klasa, ale nasza wersja w moim odczuciu nie ustępuje głosom angielskim nawet na krok. Tego słuchało się jak dobry film, było słychać że twórcy gry przygotowali aktorom głosowym pełen zestaw materiału do grania. Nie była to gra grana w ciemno, co wyeliminowało sztuczną teatralność postaci.
Pyrkon ogólnie wcale się tak bardzo nie zmienił, jak piszą niektórzy. Był moment w którym impreza stała się dziwnym miejscem do lansu youtuberów, ale bodajże po dwóch latach zaniechano tego typu praktyk i impreza wróciła do swoje starego, doskonale sprawdzającego się kształtu. Dodatkowo nie jest to impreza growa, więc jakiekolwiek łączenie tego z PGA, czy robienie z Pyrki jakichś nowych targów gier to kompletnie nie jest właściwa droga.
Pragnę też wyprowadzić jego z kolegów wyżej w sprawie łączenia imprez - Otóż nie jest to możliwe i na drodze staje już lokalizacja imprezy. Sam Pyrkon zajmuje kilka ogromnych pawilonów na terenie MTP, dołożenie do tego dodatkowych, wielkich imprez typu PGA to nic więcej jak proszenie się o kłopoty.
Czy uda się ją zorganizować w nowym terminie? Mam nadzieję, choć mam równie wielkie obawy. To naprawdę ogromne przedsięwzięcie i jeżeli całość miałaby się odbyć, to będzie ona bardzo ograniczona pod względem ilości odwiedzających (Pyrkon to +/- 40 tysięcy osób przez weekend).
Jeżeli chodzi o pieniądze to pamiętajcie, że branża targowa też musi się z czegoś utrzymywać. Każda impreza ma swoje zobowiązania do zapłaty, a w sytuacji w której targi się nie odbywają, nie ma także żadnych przychodów. Dlatego sam chętnie dołożę się do zbiórki, z racji mocnego sentymentu do Pyrkonu, mam nadzieję że cała inicjatywa przetrwa.
Mam wrażenie, że nasi w tej chwili będą skakać już jedynie trybem turniejowym. Początek sezonu był kiepski, przyszedł TCS więc zaatakowali, następnie znowu spadek formy i w Obersdorfie wracamy do wysokiej formy :P
Zauważcie, że od kiedy Kamil wrócił do pełnej radości po skokach to od razu zaczął demolować rywali jak za starych, dobrych czasów :D
Od razu było po nim widać, że czuje formę i będzie kozacko. Brawa za cały TCS, znakomita sprawa, rewelacja.
Poza klasyką, czyli przede wszystkim zdrowiem, stabilną pracą w obecnych czasach, szczęściem i spełnieniem marzeń chciałbym życzyć użytkownikom oraz całej redakcji nieco życzeń dotyczących gier, skoro jesteśmy przecież na forum im poświęconym;
- Udanego rozwoju swoich miast i cywilizacji w Age of Empires IV
- Przyjemnego survivalu z Vinem Dieselem z ARK II
- Wielu zniszczonych zombiaków w Back 4 Blood
- Epickich starć w Battlefieldzie 6
- Przeżycia pięknej i oryginalnej przygody w Biomutant
- Udanej walki z pętlą czasu w Deathloop
- Lepszej premiery i stabilniejszego działania od CP2077 w przypadkuDying Light 2 (o ile gra wyjdzie w kolejnym roku ;p)
- Kolejnej przyjemnej walki z szalonym autorytaryzmem w Far Cry 6
- Pokonania tajemniczej Plagi w Final Fantasy XVI
- Wygranej wojny z Nordyckimi Bóstwami w God of War Ragnarok
- Masy szalonych i co najważniejsze wygranych wyścigów w Gran Turismo 7
- Lepszego wyglądu Halo Infinite ;p
- Braku wykrycia i samych udanych misji w Hitman III
- Ponownego "zajarania" się światem Pottera w Hogwarts Legacy
- Kolejnych wielu pięknych godzin i przygód z Alloy w Horizon: Forbidden West
- Następnej nowoczesnej przygody od Faresów w It Takes Two
- Tego, aby Outriders nie okazało się kolejnym generycznym loot shooterem
- Ponownego zakochania się w fantastycznym świecie Ratcheta w Ratchet & Clank: Rift Apart
- Wiele strachu i emocji w Resident Evil Village
- Pozytywnych wspomnień z dzieciństwa podczas gry w Stronghold Warlords, System Shock, czy nowych Settlersach
- Kolejnych wielu godzin eksploracji oraz wykorzystywania ciekawych mechanik Nintendo razem z Linkiem w The Legend of Zelda: Breath of the Wild 2
- Efektownego powrotu do świata Tolkiena w The Lord of the Rings: Gollum
- Wampirzych, krwawych przygód w powrocie legendarnego Vampire: The Masquerade - Bloodlines 2
- Udanej zabawy w uniwersum 40k w Warhammer 40,000: Darktide
- Mniejszej ilości bugów i stabilnego działania Cyberpunka 2077
Oraz wielu, wielu udanych przygód i spędzonych godzin przy najlepszych grach kolejnego roku :D
Bez dwóch zdań wybrałbym Płotkę z Wiedźmina. Wiemy jak wiele przeżyła przygód, więc miałaby o czym nam opowiedzieć. Do tego jest szalenie zwariowanym koniem biegającym po dachach, zboczach i temu podobnych obiektach. Plus jak wiemy ma ona głos Wojciecha Manna, więc słuchałoby się jej z przyjemnością, a jej często sarkastyczne wypowiedzi ubarwiałyby wspólnie spędzony czas.

Byłoby to logo z gry Frost Punk. Jest symetryczne, ma kilka ostrych elementów jak klasyczna gwiazda, stylem nawiązuje do śnieżnej zimy, a dodatkowo sama barwa logo będzie idealnie komponować się z wieloma choinkami i innymi ozdobami.
Wyciągam pierwszą odsłonę Test Drive Unlimited. Gra przystępna dla każdego, nie trzeba zagłębiać się w fabułę, nie trzeba słuchać czy czytać dialogów, po prostu ścigamy się po ogromnej wyspie super samochodami i wykonujemy wiele stosunkowo prostych zadań. Trzeba też dodać, że nawet zwykła "jazda dowolna" po mapie jest bardzo przyjemna i może bez problemu zająć gracza na długie, długie godziny. Dodatkowym atutem gry jest otoczenie w którym przebywamy. Słoneczna, gorąca, ogromna wyspa jest miłą odskocznią od otaczającego nas codziennego chłodu, deszczu i mgły.
Przy takiej loterii z warunkami +/- czołowa dwunastka ma szanse na medale. To są nadal dwa skoki, różnice jak na mamuta nie są ogromne, także jutro czekają nas super zawody :D
Zdecydowanie byłby to motyw przewodni (Drake's Theme) z gry Uncharted, który przewija się w menu głównym przez wszystkie części. Moim zdaniem ma on wszystko co potrzebne, aby wprowadzić nieco bojowy nastrój (pierwsza część utworu), który po tak ciężkim roku jakim był 2020 na pewno się przyda, a także nieco spokojniejszej melodii która idealnie sprawdziłaby się jako podkład do przemyśleń, czy do planowania nowego roku (druga część utworu).
Zdecydowanie byłby to kolor czarny. Obecnie dookoła panuje szaruga, bardzo szybko szybko robi się ciemno i zaczyna powoli brakować barw dookoła. Święta są okresem w roku, który powinien kojarzyć się z wieloma różnorodnymi kolorami dookoła, a czarny jedynie potęgowałby uczucie przybicia i smutku. Dlatego nawet nie zastanawiałbym się nad decyzją, czerń kompletnie nie pasuje do pięknego, świątecznego klimatu.
Wybrałbym zdecydowanie Gordona Freemana. Dlaczego? Ponieważ planowanie świąt często wiąże się z dziesiątkami kłótni, sprzeczek, wszystkiego co zniszczyłoby klimat nadchodzących świąt, które powinniśmy kojarzyć raczej z przyjemnym okresem roku. A jako, że Gordon jest niemy, to nasze wspólne planowanie nie zakończyłoby się żadną kłótnią. Przy okazji jest znany ze swoich czynów, więc byłby kimś kto mógłby wykonać to o co go poproszę :)
Mam nadzieję, że dzisiejszy występ Polaków nie był jedynie jakimś wypadkiem przy pracy. W zasadzie poza drugim skokiem Wąska (który i tak nie był zły) i pierwszy Stocha wszyscy skakali dziś na super poziomie. Naprawdę przecierałem oczy ze zdziwienia, że nagle mamy konkurs w którym wyglądamy aż tak dobrze.
Co do Eisenbichlera to podobnie jak poprzednik uważam, że może on dość szybko popaść w nijakość, szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy o utrzymanie formy może być ciężej niż zazwyczaj. W tej chwili nie ma sobie równych, skacze rewelacyjnie, ale nigdy nie był znany ze stabilności. Potrafił roznieść konkurencję, a w kolejnym konkursie walczyć o drugą serię.
To jest przecież dokładnie ta sama bzdura, którą raczyli nas przez rok na początku poprzedniej generacji i przez kilka lat na początku generacji PS3/X360. FIFA 22 na PC będzie już wersją nextgenową i jestem pewien, że nikt nie będzie się przejmował "naszymi graczami ze słabszym sprzętem". Po prostu nie chce im się tworzyć łatek do wersji komputerowej i dlatego zmian do przyszłego roku nie będzie.
Czyli jednak nie oglądałeś rozmowy, kompletnie nie znasz sprawy, ale do rzucania oskarżeń w chłopaka jesteś pierwszy.
Wiesz, rozpoczął już tok sprawy i oczekuje jasnego komunikatu ze strony supportu firmy. Tego samego supportu, który od dobrych kilkudziesięciu godzin milczy ;)
Pomijam już fakt tego o czym napisał Qverty, bo mimo wszystko miałem nadzieję że wiesz jak zachować się w przypadku takich spraw. Jak się okazało chyba jednak nie wiesz.
Czy Ty Soul w ogóle oglądałeś ten wywiad, czy znowu oceniasz coś na podstawie Twoich domysłów? Sprawa została zgłoszona do supportu, od dwóch dni firma nawet nie ruszyła sprawy, wyśmiała film i to w sumie tyle. Jak ma ją wysłać do serwisu, skoro już rozpoczął sprawę i czeka na jej ciąg dalszy co zrobiłby każdy na jego miejscu?
Co do reszty Twoich wątpliwości to również wszystko jest wyjaśnione co, kiedy, gdzie, jak i dlaczego właśnie w tej sposób.
To się w głowie nie mieści co niektórzy zarówno tutaj jak i w internecie wypisują. ZERO dowodów na winę chłopaka, ale oczywiście trzeba sobie poużywać i stwierdzić że zdecydowanie kłamie i w ogóle powinien dostać karę od MS xD
Zresztą sama reakcja firmy jest iście żenująca. Po co sprawdzić konsolę? Po co spróbować wyjaśnić sprawę? Lepiej wrzućmy sobie twitta o efajkach i zwalmy całą winę na drugą stronę.
Ciekawe ile z tych osób przeprosi Arka jeżeli jednak okaże się, że sprawa jest prawdziwa i konsola posiada pewne wady. Jestem przekonany, że nie zrobi tego nikt.
Nie, jak widać kompletnie nie zrozumiałeś całej sprawy. Chłopak od góry do dołu został oskarżony o coś, o co nie ma ŻADNEGO dowodu. To jakby wkręcili Cię w morderstwo, mimo iż w tym czasie spałeś sobie smacznie i to na drugiej półkuli na podstawie zeznań osoby, której też nie było na miejscu, ale przekonywała że to właśnie Ty tam byłeś.
Kuba jako jedyna osoba dała szansę wypowiedzenia się samemu zainteresowanemu. Nikt inny nawet nie zapytał go o to co się wydarzyło, a MS nawet nie raczyło zająć się sprawą na poważnie mimo iż minęło już sporo czasu.
Ale Ty i Tobie podobni oczywiście byliście na miejscu i wszystko widzieliście jak zostało sfabrykowane, tak łatwo dziś oskarżyć drugiego człowieka, prawda? Ciekawe czy jak jednak okaże się, że konsola uległa awarii to równie szybko i intensywnie będziesz przepraszać ;)
Bo jesteśmy krajem z papieru poklejonego śliną. Zero zasad, zero logiki, same ruchy pozorowane i propagandowe, aby pokazać że coś robimy. Stąd też ludzie mają całą sprawę coraz mocniej w poważaniu, bo nie da się poważnie traktować tego co oglądamy w wykonaniu polityków.
Problem tkwi w tym, że streaming to także cała masa małych twórców, którzy nie zarabiają na tej działalności wielkich kokosów. Oczywiście można to uzależnić od dochodów, ale te z kolei są w całej branży twórców internetowym jakimś poważnym tematem tabu, więc finalnie nikt nic nie wie jak to wygląda z realnymi dochodami z działalności.
Zresztą obecnie sami twórcy gier płacą streamerom za granie w ich tytuły, więc trochę zamyka nam się tutaj błędne koło.
Trzeba to uznać po prostu za marketing danej gry, przecież co chwile mamy eksplozję jakiegoś wcześniej nieznanego tytułu tylko dlatego, ze w grę zagrało kilku popularnych twórców. Gry to jednak dość specyficzna forma rozrywki, cieżko ją porównać do filmów, czy muzyki.
Ciężko, aby było inaczej skoro jest to wynik historyczny. Do tej pory żadna singlistka, ani żaden singlista nie zdobył tytułu. Mieliśmy już finały, ale te zawsze kończyły się porażką. Wygrana w turnieju Wielkiego Szlema pochodząc z kraju w którym tenis jest pewnie sportem numer 29 to ogromny sukces i nie dziwię się, że media mocno go grzeją. Co prawda robią to w sposób totalnie "Januszowy", ale mniejsza z tym ;)
Iga ma ogólnie bardzo zdolny team. Młodzi ludzie, którzy rozumieją współczesne potrzeby sportu, że sport to nie tylko fizyka, ale także psychika. Widać po samej Idze jak bardzo dojrzewa z każdym miesiącem dzięki całej pracy, którą wykonuje wspólne z ekipą.
Dla każdej osoby, która wie w jak złym stanie jest polski tenis to co się dziś wydarzyło jest czym nieprawdopodobnym. Było wiadomym, że Świątek ma ogromny talent, który może ją zaprowadzić bardzo wysoko. Ale, że w tak młodym wieku i w tak świetnym stylu wygra turniej Wielkiego Szlema to chyba nikt się nie spodziewał. Z drugiej strony mimo wieku jest zawodniczką cholernie dojrzałą i samoświadomą tego jaka praca jeszcze przed nią. Ma ogromną świadomość istotnej roli psychiki w swojej grze, a do tego rok w rok robi spore postępy jeżeli chodzi o samą grę. No i dodatkowo pasuje swoją grą do współczesnego, szybkiego tenisa.
Co do Radwańskiej i tego hejtu, który stale się na nią wylewa to naprawdę brak słów. Bardzo popularna i lubiana zawodniczka w tourze, ma wielu kibiców na świecie, a u nas jak to u nas wyciąganie wniosków z IO w Londynie, które w tenisie interesuje jakieś 5 osób.
To, że nigdy nie wygrała turnieju Wielkiego Szlema to głównie wina jej stylu grania, który w obecnym, coraz bardziej siłowym tenisie nie miał racji bytu. Pod względem techniki była przez lata jedną z najlepszych zawodniczek pod tym względem. Ale jako, że brakowało jej mocy to ciężko było jej pokonać te najsilniejsze fizycznie zawodniczki. Tym niemniej i tak była świetną zawodniczką, wiele lat w czołówce, wygrana w finałowym Mastersie, ktoś kiepski nigdy by tam nie dotarł.
Oho, pojawił się nam wysyp moich ulubionych ekspertów, którzy oceniają model jazdy po prezentacyjnych filmach na youtubie. Dobra robota!
Chyba nikogo to nie dziwi wiedząc, że niebawem startuje nowa generacja i to tam zobaczymy pewnie dużo większe zmiany. Dokładnie to samo było z FIFĄ 14, która nowe możliwości pokazała dopiero po ukazaniu się wersji na PS4/XOne.
edit: Dodam nawet kolejny film bardzo dobitnie prezentujący różnice - https://www.youtube.com/watch?v=0S8PK2SRU8w
W gruncie rzeczy będzie to pierwsza prawdziwie next genowa gra. Nie będzie to port z obecnej generacji, a gra przygotowywana już z myślą o nowych konsolach. Wygląda pięknie, pytanie jak z tego wszystkiego wyjdzie gameplay i jak dobrze gra będzie działała, bo na trailerze nie ukrywajmy nie jest najlepiej.
Najpierw kilkuodcinkowy serial "Niekochani" dla PZPNu, teraz ta książka... Brzęczek musi mieć bardzo złych doradców, bo domyślam się że obie te rzeczy miały ocieplić wizerunek selekcjonera, pokazać go z innej, zarówno profesjonalnej jak i tej poza piłkarskiej strony, a tu wyszło zupełnie odwrotnie. Hejt, hejt, hejt, hejt, Kazimierz Górski, hejt, hejt, hejt, hejt, jesteśmy niekochani, hejt, hejt, hejt, hejt, dziwne lovestory z Messengera itd. itd. itd.
Co w tym wszystkim dziwi najbardziej to fakt, że o Brzęczku dałoby się naprawdę napisać dobrą książkę, która faktycznie zmieniłaby nieco postrzeganie trenera jako osoby. Życia od dzieciństwa łatwego nie miał, później kariera, historia z Kubą Błaszczykowskim, w końcu można odsłonić nieco kulis zawodu trenera, może dokonać nieco samooceny. Przecież najlepszy fragment "W Grze" to właśnie ten w którym Brzęczek opowiada o ojcu i Igrzyskach w Barcelonie! Wystarczyło utrzymać podobną konwencję przez całą resztę tej fantastycznej lektury. Do tego dodać jakieś anegdoty z kariery, kurcze miałbym tysiące pomysłów na taką książkę.
Nie dość, że mocno ociepliłoby to jego wizerunek, to jeszcze gdyby dobrze pociągnąć wątek trenerski może w końcu zrozumielibyśmy o co w zasadzie trenerowi w tej kadrze chodzi.
A tutaj grafomańskie badziewie, w którym koronnymi argumentami za wyborem Brzęczka na selekcjonera są - umiejętności taneczne, poczucie humoru I UWAGA, mój ulubiony... to, że kocha swoją mamę... no litości, to jest jakiś absurd i totalna kompromitacja.
Skąd taka wysoka emigracja z Polski? Ano stąd, że kilka godzin na zachód mamy już kompletnie inną sytuację. Nagle Twój trud włożony w lata studiowania (nie mówię tu o typowych studiach dla papierka) jest odpowiednio doceniony i wynagrodzony. Nagle okazuje się, że nawet nie mając ogromnego doświadczenia możesz żyć na fajnym standardzie.
Bardzo irytuje mnie podejście niektórych do tego tematu w stylu byłego Prezydenta RP - Zmień pracę, weź kredyt, zdobądź doświadczenie... Człowiek nie po to kształci się na specjalistę, aby później zarabiać mniej niż kasjerka z typowej Biedronce. Nie twierdzę, że każda osoba po studiach ma na start zarabiać 50 tysięcy miesięcznie, ale polski rynek pracy w żaden sposób nie wynagradza Ci włożonego wysiłku w edukację.
Co do crunchu i typowej pracy w regularnych nadgodzinach to też trzeba to w końcu uregulować jeżeli chodzi o całokształt branży. Już od dłuższego czasu producenci decydują się na terminy, których nie są w stanie zagwarantować, a następnie cierpi na tym zwykły szary pracownik. Załóżmy, że deadline mamy zaplanowany na koniec września, na pół roku przed jesteśmy w lesie więc zaczynamy zapieprzać dwukrotnie więcej, po czym okazuje się, że i tak to nic nie dało i termin premiery trzeba przenieść na np. kolejny rok.
Co gorsza jesteśmy już w takim momencie rozwoju gamedevu, że w zasadzie nie ma powrotu do większego spokoju. Gry są coraz większe, potrzeba coraz więcej pracowników, a przy takich praktykach przemiał jest ogromny.
No i właśnie tak było zawsze. Od czasów PS2 żadna konsola nie dostała wielkiej biblioteki gier na start. To dość naturalna sprawa wiedząc jak wydłuża się czas tworzenia gier z każdą kolejną generacją. Tutaj i tak w całym "oknie startowym" nie będzie najgorszej, bo do końca roku zbliżymy się bodajże do okolic 20-stu tytułów.
Chłopie, to jest sam początek generacji, czego Ty oczekiwałeś? Że wylecą Ci na 2021 rok ze swoimi najlepszymi Exami? No błagam...
Tytuły startowe zawsze były średniakami, nigdy nie było tak, że konsole startowały z czymś niesamowitym, bo na takie gry potrzeba bardzo dużo czasu.
Na początku generacji problemu nie będzie, ale za 2-3 lata czyli w chwili gdy już w pełni przejdziemy na next-geny i będziemy w szczytowym momencie generacji zaczną się problemy słabszego sprzętu. Nie wyobrażam sobie, że MS w jakikolwiek sposób zgodzi się olewać słabszą wersję, pozwalając wydawać gry jedynie na mocniejszy sprzęt.
A nie jest to sprawa jak z komputerami, gdzie po prostu można olać pewne słabe konfiguracje. Tutaj trzeba tworzyć gry w taki sposób, aby działały na każdym wariancie. I to na pewno będzie kłopot. Chyba, że wówczas wykorzystają technologię streamingu, typu wydajemy grę tylko na silniejszą wersję, a na drugiej wersji można będzie zagrać przez XClouda. Tylko to też jest jedynie połowiczne rozwiązanie kłopotu.
Marketingowo super sprawa, dla graczy (przynajmniej w tym momencie) również, ale patrząc przyszłościowo może być to rzecz, która mocno ograniczy nam możliwości dziewiątej generacji.
2k na obecną generację powinno wydać po prostu patcha do poprzedniej edycji i nic więcej nie ruszać. Widząc gameplaye naprawdę ciężko dostrzec jakiekolwiek różnice pomiędzy edycją zeszło, a tegoroczną. Wiadomym było, że wersja next-genowa będzie tą główną na której się skupią, ale wyciąganie kasy w tak perfidny sposób na aktualnej generacji jest po prostu żałosne.
NBA 2K jest grą równocześnie grą świetną, jak i totalnie beznadziejną. Sama rozgrywka jest rewelacyjna, gra się po prostu szalenie przyjemnie, ale ilość dodatkowych opłat, mikrotransakcji czyni ją jednym wielkim przekrętem.
Przecież na targach zawsze wybiera się najlepsze gry targów, to nie jest nic nowego, ani szczególnie niesamowitego. Problem w tym, że Cyberpunk nie został tam pokazany (albo o czymś nie wiem), więc pod tym względem jest to decyzja cudownie kuriozalna i podsumowująca tą żenadę jaką oglądaliśmy w ostatnich dniach.