Ale świetne niunie. Panam przy Azjatyckich pięknościach, to jakiś chłop małorolny.
Dzięki za odpowiedź, chciałem właśnie potwierdzić to co ja sam pamiętałem a nie byłem do końca pewny. Nie będę się rozpisywać o co dokładnie chodziło, po prostu pewni idioci pod filmami z VB2 z IQ na poziomie pudełka do butów lub temperatury pokojowej, twierdzili i twierdzą że VB1 był siekanką od połowy. Oczywiście to są debile aktywiści którzy bronią drugiej części, aby tak źle nie wypadła przy pierwszej. Niema to jak być skrajnym 2hedem, który...nieważne. Każdy wie o co chodzi. Polecam kanał: Spell&Shield. Który świetnie pokazuję że dwójka będzie mocarnym średniakiem...lub co grosza totalnym niewypałem. Pozdro
NIEEEE. Tango Gameworks przed zamknięciem miało 100 osób w dziale deweloperskim.
Przy akwizycji przez Krafton, około połowy tych pracowników, czyli 50 osób zostało przeniesionych do nowej struktury Tang Gameworks Inc. pod Kraftonem.
Reszta albo znalazła zatrudnienie gdzie indziej, albo (przynajmniej część) opuściła branżę albo ciągle szuka nowych możliwości.
Jedna z najlepszych platformówek jakie powstały na świecie. Astrobot to przy niej szmata do wycierania podłogi.
Ogólnie Bloober team znane jest z tego że jest znane(normiki i casuale wypromowali te studio i to cała tajemnica wiary). A ich produktywność, można porównać do gołej dupy influencerki na Twitterku, która uważa że sexworking jest na równi z przeczytaniem dobrej książki i ona tego nie uważa za brak szacunku do siebie. Tyle jeśli chodzi o te studio. Do gier takiego Chmielarza, to oni nawet nie mogą podskoczyć.
I teraz pytanie, czy gra dowiozła postaciami? psychologią? fabułą? dialogami? czymkolwiek? bo z tego co piszesz, wychodzi że to niezły szrot. Być może się mylę i to będzie ich pierwsza autorska dobra gra(podkreślam autorska). Nie średniak, nie gotowy podkład SH2. Tylko wszystko zaczęte od zera. Aha, "Medium" było tak cienkim tworem, że 2 miesiące temu to przechodziłem i już kompletnie zapomniałem o czym była ta gra.
Jesteś gejem? czy lewakiem? a co ci przeszkadzają skąpo ubrane kobiety w grach? na ulicy jak idą skąpo ubrane laski aby złowić jakiegoś faceta i przyciągać jego wzrok, też rozumiem że podchodzisz do nich i pytasz się dlaczego jest skąpo ubrana? cosplayerki na yt które mają swoje kanały, też pytasz w komentarzach po co zakłada taki kanał? jesteś jakimś beciakiem czy zwykłym debilem? Poważnie pytam. Projekty kobiet to akurat lepszy z punktów tej gry i o dziwo, te kobiety nie nudzą swoją gadką, jak w dzisiejszych grach, zwłaszcza RPG.
Mam jedno pytanie(ale dla kumatych, nie dla fanów Wiedźmina 3 albo inny bzdur które udają gry RPG). Grałem w Vampire dosyć dawno, czy ktoś może mi powiedzieć(potwierdzić)czy od połowy, gra zaczyna się robić "idiotyczną" siekanką? w sensie takim że niema żadnej decyzyjności? tylko walenie jak cebrami po przeciwnikach? ja pamiętam to zupełnie inaczej ale może się mylę, kiedy gra zaczyna(o ile w ogóle)być drugim Call of Duty.
Dlaczego nikt przez tyle lat nie podjął się zrobienia polskich napisów. Ja pier###$.
Tyle gównianych gier w naszym kraju, dostaję spolszczenie, które są kompletnie niepotrzebne a tutaj, idealnie by pasowało. Najśmieszniejsze że Dirt Rally 2.0 czyli średniak, dostał full PL. To jak wydawali drugą część, to mogli wydać aktualizację spolszczającą pierwszy tytuł. BRAK SŁÓW.
P.S. Tam miało być: "Późniejszych millenialsów i pokolenie Z". Bo to oni, moim zdaniem, mają ogromny problem z napisaniem czegoś ponadczasowego. Dlatego drugi Dostojewski albo Lem, jeszcze bardzo, bardzo długo o ile w ogóle nie będzie chodził po naszej planecie. Kiedyś? być może. Ale to temat na inną rozmowę. Pozdrawiam Serdecznie.
Problemem nie jest "psychoanaliza" sama w sobie, tylko ten kto bierze się za nią, bez warsztatu ani umiejętności poprowadzenia spójnej i klarownej wizji.
Po Silent Hill 2 i przed nim, było kilka wybitnych gier które robiły to nawet lepiej albo na równi z nim, to wie każdy kto choć trochę bardziej interesuję się grami komputerowymi z gatunku psychological horror games i nie tylko. Choćby Planescape:Torment, Xenogears, I Have no Mouth and i must Scream, Sanitarium a po nim, choćby Rule of Rose, Doki Doki Literature Club albo Senua.
To postmodernizm oraz "pióro" milenialsów po części "zabiło" intelektualne meandry własnych podświadomości elektronicznej rozrywki, tworząc sztukę dla samej sztuki. Chodzi o to że dzisiaj każdy od Kowalskiego co sprzedaję pączki po kobietę w ciąży która haftuję w kole gospodyń wiejskich, może po pracy tworzyć, grę, bez wykształcenia, bez żadnej wiedzy, bez umiejętności kognitywnych, bez żadnego zaplecza umysłowego w głowie. Ilu takich "cyrkowców pisarskich" mamy na Steamie? co piszą same kiksy literackie? a na półkach w Empiku? to samo.
To mainstream "zabił" kreatywność. Dzisiaj każdy może robić co chcę. Efekty prac, można podziwiać, tak jak napisałeś. Schematy, kalki, innymi kluczami, "artyści" chcą otwierać jedne i te same drzwi. I dlatego im nie wychodzi.
Silent Hill 2 nie wyrządził większej krzywdy, niż bezmyślna i bezrozwojowa gawiedź która opatrznie zrozumiała, przesłanie samej gry. Która jest ponadczasowym arcydziełem. Także po części się z tobą zgodzę a po części nie masz racji. Ale ogólnie, rozumiem twój tok myślenia, który jest prawidłowy i logiczny.
Zapomniałeś dodać, każda konstruktywna krytyka to dla nich hejt, bez wujka google nie potrafią zmienić nawet koła w samochodzie ani ugotować jajka, a największym ich problemem życiowym jest krótka utrata połączenia z wi-fi. Aha i potrafią spłakać się na tiktoku przez godzinę, jakie oni mają depresyjne i niesprawiedliwe życie, bo muszą dojeżdżać do pracy o dwie ulice dalej niż kolega/koleżanka(bo przecież przez te "CENNE" 10 minut dłuższej jazdy, mogli by wrzucić kolejny film o tym jak pić sojowe latte, równocześnie tańcząc przy tym jak debil do kamery).
Kwisatz_Haderach
To bardzo ciekawe co napisałeś, bo sprawdzałem informację przez chatgpt, który jednak potwierdza(przedtem powołując się na wypowiedzi Chrisa)że: Chris Avellone miał istotny wpływ na koncepcyjną część Tyranny, ale jego aktywność zakończyła się na fazie pre-produkcji. Finalna gra zawiera pewne jego idee i nazwy — natomiast tekstów dialogowych od Avellone’a w grze nie ma. RPG Codex omawia sytuację — Avellone ujawnił, że jego nazwisko było wykorzystywane w kontekście marketingowym z powodu umowy z wydawcą (Paradox Interactive), co częściowo nie odpowiadało jego rzeczywistej roli.
W wywiadzie Avellone wyraził, że żadne jego teksty (dialogi) nie zostały zawarte w ostatecznej grze. Jego rola ograniczała się do dokumentów projektowych, nie zaś do treści, które trafiły do gry. I co ty na to? Chcesz to podam ci link do tego wywiadu, gdzie Chris to mówi osobiście.
Ja osobiście nie grałem w Tyranny, ale kocham Planescape i poznałbym od razu, czy "pióro" Chrisa znajduję się w tej grze.
Nie uważasz że Chris po Kotorze 2 nie miał nigdy już później takiej mocy sprawczej, jeśli chodzi o pisarstwo w projektach? bo mi się wydaję, że właśnie Kotor 2, jak to ująłeś wcześniej w kontekście Tyranny to jednak, cały Chris. Ale w późniejszych grach, już nie widać jego "pióra".
Tym dwóm szmaciskom, to brakuję lekcji pokory. Nie dostały nigdy, mocnego liścia, tak żeby im rumpel z tył głowy wyskoczył. Teraz każda oskarża nawet, jak się za długo na jakąś "zapatrzysz". Grałem we wszystko oprócz Alpha Protocol(jakoś mnie dziwnie ominęło). Naprawdę ta gra jest taka dobra, jak mówią? w sensie postaci i fabuły? i ile z tego tak naprawdę napisał Chris?
Dann, no mylisz się facet, całkowicie. Bo akurat MGS3 to nie tylko, jedna z najlepszych skradanek jakie powstały(obok Thief oraz SC Chaos Theory), ale jedna z najlepszych gier jakie kiedykolwiek wyszły.
Do dzisiaj, 95% gier niema takich mechanik ani patentów jak MGS3. Nie będę się produkował, bo na ten temat są 3-4 godzinne eseje zagraniczne, które pokazują, jakie ta gra ma złożone mechanizmy.
Co do cringu, to co ta fabuła próbuję przedstawić oraz to czym ona jest w zalewie dzisiejszych, debilnych gier o niczym. To ten cały cringe to jakiś, mały niezauważalny pyłek, kompletnie nieistotny.
To gra, która bada człowieczeństwo, naszą moralność i skutki wojny. Jeśli patrzysz na to tylko przez pryzmat(jaki sami opisałeś), omijasz istotę tego, co gra naprawdę oferuje. Więc zanim zaczniesz wypowiadać się o niej publicznie, może warto zastanowić się, czy nie robisz tego na podstawie jednego, powierzchownego elementu, którego tak naprawdę do końca możesz nie rozumieć, bo jest częścią konwencji.
MGS3 nie daje gotowych odpowiedzi, a jedynie stawia pytania, i to właśnie dlatego nie da się zamknąć tej gry w żadnym ideologicznym pudełku(to ważne, ponieważ w dobie, tego co się teraz dzieję, ta gra pokazuję, że kiedyś było lepiej w gamedevie). I fajnie by było, gdyby więcej osób otworzyło się na MGS3 czyli jednej z najbardziej niejednoznacznych i wielowarstwowych gier w historii. To gra, która bada człowieczeństwo, naszą moralność oraz filozoficzne rozterki żołnierza, jego traum oraz tego że jest trybikiem w całej maszynie.
Tylko że tutaj, jakość tych wszystkich trybów jest na tak wysokim poziomie, że do dzisiaj niema gry komputerowej z takim rozstrzygnięciem finału, a gdy ci się wydaję, że to koniec...to znów dostajesz w policzek i się budzisz ale z ręką w nocniku.
Jako całokształt, to bezapelacyjnie, najlepsza gra Kojimy która zjada na śniadanie MGSV, który po jakimś czasie, stawał się nudnym workiem gówna z misjami jak z najgorszego MMO, oraz fabułą tak idiotyczną że tylko ktoś z niepełnym podstawowym, może powiedzieć że była dobra.
Pozdrawiam Serdecznie
Kolejne prawdopodobnie "gówno" od Obsidian, kiedy oni ostatnio zrobili coś dobrego? 10 lat temu? Kijek Prawdy był genialny. A co potem? same średniaki a Avowed to jakieś nieporozumienie dla tępych mas i casuali bez gustu.
Ktoś tam wyżej napisał, że ta druga część będzie współczesnym Fallout 2. XD XD XD
Srogie piguły, milordzie i zarazem niezła odklejka.
Przede wszystkim, w tej grze trzeba samodzielnie myśleć(to może odrzucić wielu). xD
Silas1415
Pomijając komentarze dzieci (te do góry), które są zbyt ograniczone i głupie( i mają jakiś kompleks na temat prawicy), aby tworzyć jakiekolwiek predykcje na temat tej gry (bo nie potrafią myśleć ani abstrakcyjnie, ani logicznie).
Ja wiedziałem, że ona będzie GÓWNEM w momencie, gdy odsunęli największych i najlepszych pisarzy RPG na świecie. Chodzi głównie o Chrisa Avellone’a oraz Briana Mitsodę (to była pierwsza DUŻA czerwona flaga) i już w 60% w 2020 roku straciłem tym czymś zainteresowanie. Ale żeby takie coś wiedzieć, to trzeba najpierw znać nazwiska i wiedzieć cokolwiek o branży, a nie obejrzeć trailer jak DEBIL i klaskać do czegoś, o czym nie ma się pojęcia.
Więc podsumujmy:
Faza Hardsuit Labs (2019–II.2021)
Studio: Hardsuit Labs (Seattle).
Kluczowe osoby (do 2020):
Brian Mitsoda — Lead Narrative (zwolniony VII/2020).
Ka’ai Cluney — Creative Director (zwolniony VIII/2020).
Cara Ellison — Senior Narrative Designer (odeszła 2020).
Chris Avellone — współpraca anulowana (VI/2020).
Zakończenie etapu: Paradox oddał projekt (jeszcze wtedy nie było wiadomo komu), a Hardsuit Labs zwolniło zespół narracyjny.
Wrzesień 2023, Paradox ujawnia, że nowym deweloperem jest The Chinese Room (wtedy studio Sumo Digital). Zespół w dużej mierze zaczyna od nowa, zachowując część kodu/zasobów i Seattle jako setting.
Od tego momentu tytuł robi ktoś kompletnie niedoświadczony w grach RPG, kto mógłby pisać co najwyżej instrukcję, jak rozmrozić jedzenie w mikrofalówce, a nie fabułę do „sequela” czegoś tak wybitnego jak pierwsza część. Zwłaszcza że obok Planescape: Torment i Fallout to właśnie Bloodlines jest często wymieniane (pomimo bugów na premierę) jako arcydzieło narracji oraz „chorego” klimatu.
I już wiadomo, że ta gra będzie typowym akcyjniakiem z ubogimi elementami RPG dla upośledzonych, żeby się czasem nie pogubili. Są materiały. Pomijam, grafikę oraz modele postaci(wyglądają paskudnie), gra będzie kalką dzisiejszych samograjów dla mas.
To jest gra z 1999 roku, gdzie twórcy, nie traktowali graczy jak zwykłych idiotów, których jedynym problemem w życiu jest chwilowy brak wi-fi a bez wsparcia chatgpt nie potrafią nawet wymienić koła w samochodzie, wiesz?
W latach 90tych, ważne było dla twórców coś takiego jak abstrakcja. Fakt, zdarzały się zagadki, totalnie z czapy, które bez poradnika byś nie przeszedł lub archaiczny game design (np. pixel hunting albo akcje typu, połącz gumową kaczkę ze sznurkiem, żeby złowić klucz).
Ale w ponad 90% była testowana zdolność abstrakcyjnego myślenia.
Dzisiaj? 90% recenzentów, sztucznie dopisuję w plusach, coś czego tak naprawdę w nich niema, tylko po to aby dać 10/10 albo 9/10.
Kojima, tak naprawdę sam nie wie co robi. Twój komentarz idealnie pokazuję, jak można napisać dużo a zarazem NIC.
Nie wiedziałem że fanatycy Kojimy są tacy odklejeni od ramy i mają tak oderwane śmigła od deklów. Kojima w Death Stranding obsadził reklamę Monster Energy jako centralny element immersji, a fabułę utkwił gdzieś między ezoteryką z „Tumblr 2011” a filozofią z ciastka z wróżbą.
Treść tej gry, o ile da się obronić jakąś retoryką, to forma przedstawienia czyli ekspozycja, jest na pograniczu infantylnego pamiętniczka 12-letniej dziewczynki przed menstruacją a studenta filozofii na pierwszym roku, który ma za sobą dopiero kilka rozdziałów „Bytu i nicości”, ale jeszcze nie wie, czy chce naprawdę zrozumieć świat, czy tylko udawać, że to robi. Kojima natomiast „dostał od korpo pieniądze na wizję”, czyli po prostu sprzedał się Sony. Ostatecznie to chyba jedyny twórca, który potrafi jednocześnie wciskać do gry filozoficzne odniesienia do egzystencji i umieścić tam model pośladków Guillermo del Toro jako emocjonalny punkt fabularny.
To nie „plebs” robi z DS-a mema.
To Kojima sam podał na tacy memiczność tej gry, biorąc się za temat samotności i logistyki w sposób tak podniosły, że aż groteskowy. Poczytaj sobie książki Lema, Dicka albo Le Guin. To są prawdziwe dzieła sci-fi.
Death Stranding przy nich pod względem warsztatu pisarskiego, to szmata do wycierania podłogi. Potencjał tej gry, zniszczył otwarty świat(Kojumbo, nie potrafi w nie)oraz grafomaństwo na poziomie...zakończenia Mass Effect 3, czyli jednej z najgłupszych gier sci-fi jakie kiedykolwiek powstały, ale temat Bioware...to już inna sprawa.
l_v_l_s_s - Masz problemy ale z własną głową. Ale po kolei.
W Twoim przypadku mózg jest tylko ozdobą dla czaszki. Twoja wypowiedź jest kolejnym przykładem, jak niskim poziomem intelektualnym można się posługiwać, próbując ukryć brak argumentów pod ciężarem pretensjonalnych frazesów. Uwaga, napisałeś: Twój „poziom intelektualny to dno” cóż, po takim wstępie chyba sam najlepiej oddajesz standardy dyskusji, którą prowadzisz. Kurtyna. SAM SIĘ ZAORAŁEŚ, swoją ignorancją.
A ta próba wrzucenia mi do ust porównania lodówki do gry? Poważnie? To nie tylko żałosny straszak logiczny, ale też desperacki wybieg kogoś, kto nie ma nic sensownego do powiedzenia. Wkładasz mi do ust idiotyzm, którego nigdy nie powiedziałem, a potem robisz z siebie bohatera, że go wyśmiałeś. Czyli nie tylko brak ci argumentów, ale musisz je sobie zmyślać, żeby w ogóle mieć z kim „wygrać”. To już nie jest dyskusja, to twoja osobista walka z halucynacjami. Jesteś obłąkany.
Konstruujesz sobie głupoty, żeby potem je z satysfakcją „obalić”. Twoje wyssane z palca "argumenty" to poziom dyskusji z wykopu dla frustratów, nie merytorycznej rozmowy. ale chyba lepiej, żebyś jednak nie zajmował się krytyką, bo tylko ośmieszasz siebie, graczy i całe środowisko branży gier na świecie, włącznie z tym portalem. JESTEŚ ŻAŁOSNY.
Twierdzenie, że „dążenie do obiektywności vs obiektywność” nie ma znaczenia, bo to „proces czy stan” to kompletna porażka intelektualna. Nie pojmujesz, że nie neguję subiektywności estetyki, tylko wskazuję, że recenzja to nie prywatny pamiętnik dwunastolatki(którą mentalnie jesteś), tylko próba rzetelnej analizy, a ty w tym się kompletnie gubisz. Gdzie w twojej wypowiedzi choćby ślad próby argumentacji? Zero.
Twój komentarz, to była ta chwila, kiedy IQ postanowiło wziąć urlop, niestety odleciało na zawsze. Czyli chcesz dyskutować o recenzjach, ale nie rozumiesz różnicy między procesem a rezultatem? Powiem prosto: jeśli nawet „dążenie do obiektywizmu” cię przerasta, to może po prostu nie zabieraj głosu w temacie, którego nie pojmujesz. Nie masz tu ani wiedzy, ani narzędzi, żeby prowadzić ten typ rozmowy. Mylisz filozofię z poetyckim bełkotem i udajesz, że to głębia.
Może spróbuj kiedyś napisać coś, co nie brzmi jak wyciąg z desperacji oraz frustracji. Twoje „dno intelektualne” to nie metafora, a brutalna rzeczywistość.
„Estetyka to metafizyka. Albo coś czujesz, albo nie.” - no ja czuję że masz problem sam ze sobą XD
Czyli w twoim świecie, skoro coś jest „estetyczne”, to nie wolno o tym mówić, analizować, porównywać? To po co w ogóle istnieją eseje, krytyka artystyczna, recenzje, publicystyka? Albo masz świadomość jak funkcjonuje kultura i krytyka, albo siedzisz w piwnicy i myślisz, że „czucie” to jedyne kryterium. Takie myślenie to nie wrażliwość, to umysłowe lenistwo oraz intelektualne kalectwo.
Ośmieszasz się także próbując przypisać mi opinie o MGS4 i MGS5 o których, nie napisałem ani słowa. A jeśli tak, no to przywołaj moje cytaty na temat tych gier, no dalej, pokaż mi je. Nie tylko nie wiesz, co myślę o tamtych grach, ale nawet nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Twoja interpretacja to żart i klasyczny dowód na twoją niekompetencję oraz porażenie intelektualne. Skrywasz pustkę pod toną pretensjonalnych śmieci, bo brak ci argumentów, które mogłyby choć trochę podbudować twoją żałosną tezę.
Cała twoja wypowiedź to bełkot, który mógłby powstać jedynie w pustej głowie, w której chaos myśli zastąpił zdolność do logicznego rozumowania. Jeśli masz choć odrobinę honoru i szacunku do własnej inteligencji, zakończ tę żenującą próbę dyskusji i wróć do nauki podstaw krytyki oraz kultury dyskusji, a najlepiej, skończ szkołę i znajdź sobie pracę.
I wisienka na torcie:
„Nie istnieje coś takiego jak obiektywna krytyka…” Świetnie, a jednak właśnie próbujesz mnie „krytykować” z przekonaniem, że masz rację. A więc: sam sobie przeczysz. Dziękuję, dobranoc. Poziom samo-zaorania, wybił poza skalę. Ty czytasz w ogóle co piszesz? xD
Nigdzie nie napisałem, czegoś takiego jak obiektywna krytka, to Twoja kolejna PROJEKCJA.
Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, nie rozumiesz co to wiedza, inteligencja oraz rzetelność i dążenie do obiektywizmu.
Nie rozumiesz, czym jest recenzja, nie rozumiesz, tego że gdyby nie dążenie do obiektywizmu, to sztuka by umarła, z takimi właśnie ignorantami, którzy się na niczym nie znają jak Ty.
l_v_l_s_s
Ale to Ty płaczesz jak mała dzidzia, prawie pod każdym komentarzem, który jest krytyką. Nie rozumiesz, że recenzent aby być rzetelnym ma dążyć do obiektywności. Idąc Twoim, a-logicznym tokiem myślenia, dalej byśmy, siedzieli w jaskiniach, gdyby nie obiektywizm. Niestety, jesteś za bardzo ograniczony aby to zrozumieć. Albo tak kochasz słabe gry, że jesteś nimi zaślepiony, do cna. ŻAL MI CIEBIE. Poczytałem, to o czym piszesz i już wiem, jakim typem, człowieka jesteś. Wyżej robisz kupkę niż masz dupkę a ekspert z Ciebie taki, jak ze Stelmacha albo Ralindela. ZERO WIEDZY, SAME EMOCJE.
Jesteś po prostu, mentalnym dużym dzieckiem, które nie ma bladego pojęcia na temat gier komputerowych i odpisuję każdemu, z kim się nie zgadza, bo boli Cię dzieciaczku, że ktoś krytykuję giereczkę na którą tak, czekasz. Widzę że w Twoim przypadku, samodzielne myślenie boli. Ale nie musisz z każdym kolejnym komentarzem przedstawiać mentalnej impotencji w natarciu, bo raz że to jest żałosne a dwa nudne, wiesz?
l_v_l_s_s
A teraz już wiem, że jesteś po prostu, mentalnym dużym dzieckiem, KTÓRE nie ma bladego pojęcia na temat gier komputerowych i odpisuję każdemu, z kim się nie zgadza, bo boli Cię dzieciaczku, że ktoś krytykuję giereczkę na którą tak, czekasz. Widzę że w Twoim przypadku, samodzielne myślenie boli. Ale nie musisz z każdym kolejnym komentarzem przedstawiać mentalnej impotencji w natarciu, bo raz że to jest żałosne a dwa nudne, wiesz?
l_v_l_s_s
Nie, to niestety Ty nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem. Czy masz jakieś trudności ze sobą, czy może po prostu chciałeś publicznie pokazać, jak bardzo brakuje Ci wiedzy i umiejętności logicznego myślenia?
Twój komentarz to wzorcowy przykład niezrozumienia tematu, braku argumentów i pustosłowia. Logika to dla Ciebie opresja, a bezmyślność to postęp.
Gdybyś potrafił czytać ze zrozumieniem, wiedziałabyś, że napisałem aby recenzja dążyła do obiektywności, a nie żeby nią była. Twój komentarz to dno.
I Nie, ani MGS4 ani MGS5 mnie nie przefiltrowały, ale nie jesteś na tyle inteligentny aby, wiedzieć co sądzę o tych grach, więc nie snuj wizji rodem z bajek, ponieważ się tylko ośmieszasz. Dalej, skoro już mówimy o rozumieniu, jeśli estetyka to „coś, co się rozumie lub nie”, to chyba właśnie przyznałeś, że nie ma sensu jej opisywać. Bo po co? I tak się „poczujesz albo nie poczujesz”, co? po raz kolejny się zaorałeś.
Dalej, jeśli nie istnieje coś takiego jak obiektywna krytyka, to ciekawe, że sam właśnie próbujesz mnie skrytykować w sposób… cóż, obiektywny.
Sam sobie przecież przeczysz. Współczuję.
Czyli cała twoja linia argumentacji to: „nie istnieje obiektywna krytyka, bo coś się albo czuje, albo nie”, a jeśli ktoś nie zgadza się z tym dogmatem, to trzeba mu współczuć? Serio?
Przeczytaj sobie jeszcze raz co napisałeś, a potem znajdź w słowniku, czym jest RECENZJA, bo akurat tego słówka, nie rozumiesz. Ale dobrze, skoro wszystko jest efemeryczne i subiektywne, to po co w ogóle dyskutować? Twoja wypowiedź też przecież nie jest żadną „krytyką”, tylko emocjonalnym ping-pongiem i jako taka nie ma większej wartości poznawczej niż wpis w pamiętniku. Napisałeś, prawdopodobnie jeden z najgorszych oraz najbardziej nie-logicznych komentarzy, jaki przeczytałem w tym roku. KOMENTARZ DNO. Masz skończoną szkołę podstawową? pytam poważnie.
Czytając te wypunktowane „plusy” po lewej stronie recenzenckiej księgi objawień, odniosłem wrażenie, jakby autor był osobnikiem, który dopiero co odkrył istnienie konsoli do gier i z dziecięcą czułością pomylił ją z sakramentem. 95% tych zachwytów to werbalna pulpa, papka z ogólników, w której więcej powietrza niż treści, a „mowa trawa” rośnie tak bujnie, że kartofle gniją w piwnicy z zazdrości.
Co ważniejsze, 75% tych plusów, nic mi dalej, ciekawego nie mówi o grze, to nie dążenie do obiektywizmu, tylko jakieś bajania. "BO MI SIĘ PODOBA", "BO TO JEST SZALONE", ITD. xD Te plusy, to dają nie wiem...dzieci w pierwszej klasie szkoły podstawowej, jak oceniają inne dzieci, z czytania ze zrozumieniem.
Krytyka growa w Polsce, jak widać, przyswoiła sobie wzorce z postępowej szkoły zachodniej, tej samej, która potrafi obwołać arcydziełem grzebień dla łysego, byleby ładnie świecił. Wszystko jest „rewelacyjne”, „dojrzałe”, „epickie” i rzecz jasna „lepsze niż w pierwszej części”.
Zaś ten jeden, jedyny „minus” rzucony zapewne z poczucia obowiązku, niczym ochłap dla marudzących, nie tyle chybiony, co całkiem zbłąkany. Bo przecież pierwsza część gry była wyjaśniona z taką skrupulatnością i łopatologiczną werwą, jakby autor miał nieco zbyt niski kredyt zaufania do inteligencji odbiorcy. Naprawdę trzeba by mieć percepcję ziemniaka, by w połowie tej historii nie zacząć przeczuwać zakończenia.
A sam finał? Szczątkowa rekonstrukcja finału z MGS3(czyli tam gdzie Kojima się skończył, no Peace Walker mu jeszcze wyszedł bardzo dobrze), tylko mniej intensywna, bardziej rozwleczona. Ostatnia godzina gry to ciąg narracyjnych elaboratów, które z powodzeniem mogłyby zostać streszczone do jednej, zwartej minuty. Ale nie, trzeba było snuć, ględzić, tłumaczyć, wyjaśniać... jakby gracz był nie tyle partnerem w opowieści, co petentem w urzędzie sensów, któremu wszystko trzeba podać z pieczątką i w trzech kopiach.
W końcu premiera najlepszej dla mnie gry 2024 roku. Optymalizacja to czysta perfekcja. Genialny system walki. I nie, to nie kolejne Soulsy. Więc porównywanie obu tych gier to za przeproszeniem DEBILIZM. Ta gra to, troszkę duchowy spadkobierca Nier:Automata i pod tym kątem, szukałbym wspólnym mianowników. Zresztą, nie tylko. Bo trochę tu jest Metal Gear Rising: Revengeance i Devil May Cry itd.
Tak, tylko Tobie. Eve jest świetna. Tachy spełnia inną rolę i funkcję w tej grze i bardzo dobrze.
Matko jedyna...dawno nie czytałem tylu pozytywnych a zarazem konstruktywnych komentarzy na temat gry która jednak jest bardzo mało popularna względem np. BG3. I nigdy nie czytałem że w kwestii towarzyszy, ktoś wcześniej pisał chyba Iselor, jakaś gra może bić na głowę Planescape(niezły żart). No akurat w to nie jestem w stanie uwierzyć(to jest nierealne), aż kupiłem grę i za niedługo odpalę, tylko z tego powodu, aby to sprawdzić. Jeśli ktoś ma coś do dodania w tej sprawie, to chętnie poczytam, ale bez spoilerów. Rozumiem że jakaś gra może mieć towarzyszy na miarę Kotora 2 albo Maski Zdrajcy, Nier Gestalt ale żeby przebić Planescape? wolne żarty. Uznam że Iselor mocno emocjonalnie oraz czystko subiektywnie podszedł do tematu, stąd takie twierdzenie. Nie wierzę że ktoś może być dużo lepiej napisany niż Nie-Sława lub Dakkon, Ignus itd. Planescape to jest peak gamingu, jeśli chodzi o fabułę i towarzyszy oraz dialogi, jedynie Xenogears i Xenosaga mu dorównują.
To nie jest, nigdy nie był i nigdy nie będzie drugi Torment. Jest lepszy od Numenery ale gorszy od Planescape, pod prawie każdym względem i o wiele klas. Niema gry RPG która by się tak otarła o warsztat pisarski jak Planescape. Jest kilka gier na psone i ps2, który się zbliżyły i nic poza tym. Do dzisiaj liderem i mistrzem jest, Planescape. Jedynie dodatek do NWN2, siedem lat po premierze mistrza(tego jedynego), upakował wszystko co było w nim najlepsze i zrobił z tego perłę. Później Nier(2010)który jest nazywany często japońskim Tormentem od tamtego czasu, czyli od 15 lat, NIKT nie zbliżył się do tego co było w tych trzech grach. Disco jest świetne i pokazało środkowy palec dzisiejszej branży, ale TO NIGDY NIE BĘDZIE DRUGI Planescape. W Disco wszystko jest wykonane poprawnie lub dobrze. W Tormencie niektóre dialogi mógłby pisać sam Dostojewski, gdyby żył. NIE TA LIGA. Przykro mi...ale możemy od tym pogadać jak coś. Jak nie wierzysz, to przejdź sobie Maskę Zdrajcy, przyjdź i zobaczysz, jak szybko zmienisz zdanie. Dialog z Myrkulem i ten dubbing to jest prawdziwe złoto.
Wy oboje nie rozumiecie i nie potraficie czytać ze ZROZUMIENIEM.
MAM GDZIEŚ TO, CZY BABA MNIE RATUJE, CZY RÓŻOWY KUCYK ALBO TĘCZOWA WRÓŻKA. Nie przeszkadza mi granie kobietą. Przeszkadza mi zaburzony balans i brak autentyczności w drużynie. Bo wtedy wychodzi karykatura, a nie postać z krwi i kości.
Dzisiaj kobiety to nie wielowymiarowe bohaterki, tylko geniuszki, waleczne feminy bez żadnej skazy, podczas gdy faceci są sprowadzani do roli idiotów do bicia, płaczków z nudnym jak flaki z olejem backstory. ZWYKŁE CIULE. (patrz Gale i Wyll)BG3. Problemem nie jest obecność kobiet, problemem jest brak równowagi.
Wy w ogóle nie rozumiecie, czym jest tokenizacja.
Chodzi o coś znacznie ważniejszego o WIARYGODNOŚĆ i AUTENTYCZNOŚĆ.
Każda postać powinna mieć unikalną osobowość, swój rozwój, motywacje i głębię, a nie być tylko pustym symbolem trendu czy politycznej mody.
Kiedy kobiece postacie są pisane według szablonu, kopiując bezrefleksyjnie "twardziela” lat 80., bez prawdziwej tożsamości, to nie jest żadna reprezentacja, tylko leniwe i słabe pisarstwo.
KOBIETA Z SAMYMI MĘSKIMI CECHAMI TO PARODIA, A NIE POSTAĆ.
Chodzi o fabułę pisaną dla ludzi, nie dla ideologii.
O fabułę, w której kobieta nie jest automatycznie centrum mądrości, siły i nieomylności, a facet nie jest sprowadzany do roli nieudacznika i obiektu kpin.
Postacie nie mogą być wpychane tylko po to, żeby „odhaczyć mniejszość” bez sensu, bez kontekstu, bez charakteru.
To nie jest reprezentacja, to jest tokenizacja, która w dodatku obraża zarówno odbiorców, jak i te same mniejszości.
Słowo klucz: BALANS.
Tak, kiedyś były silne kobiety w grach i filmach i to nikomu nie przeszkadzało. Dlaczego? Bo były dobrze napisane. PODOBNIE JAK MĘŻCZYŹNI. ROZUMIECIE???
Każda postać miała swoją rolę, swoje miejsce w drużynie, coś do powiedzenia. Byli różnorodni w charakterze, nie płci.
Teraz balans został kompletnie rozwalony pod dyktando ideologii.
Teraz kobieta musi mieć cechy męskie i wygląda to po prostu śmiesznie.
Nie wspominając już o tym, jak nienaturalnie wiele kobiet pakuje się do każdej drużyny, wszystkie są pisane ciekawie i kompleksowo, kosztem mężczyzn, którzy zostają zepchnięci do roli papierowych kukieł bez charakteru.
Faceci w dzisiejszej popkulturze to jakaś tragedia.
I to nie jest "postęp", tylko zatracenie sztuki opowiadania historii.
Pozdrawiam serdecznie.
Jak dojdziesz dalej (bez spoilerów, proszę), to daj znać, czy ta fabuła to bajka dla 13-letnich dziewczynek przed okresem, albo dla gości w różowych sweterkach z yorkiem pod pachą, czy jednak ma jakąś wartość. I jeszcze jedno: jak wygląda drużyna? Same kobiety? i ich przydupasy(którzy nie potrafią butów, nawet zawiązać). Bo jeśli to kolejny zestaw „kobiety – geniuszki i waleczne feminy bez żadnej skazy, faceci – idioci do bicia i płaczki, z nudnym jak flaki z olejem backstory”, jak w BG3 od Larianów, to ja pasuję. Mam już dość tej 'równowagi' w stylu: silna kobieta = każdy facet to błazen. Jak tak jest, to nawet tego woke-gówna nie odpalam. Dzięki z góry.
Ta gra to "mokry sen" i duchowy spadkobierca fanów Lost Odyssey i Final Fantasy X(czyli dwóch genialnych gier JRPG). A przynajmniej tak się to wszystko prezentuję.
Jak nie będzie infantylnej woke fabuły dla idiotów, to może nawet kupię. Nie mam zamiaru kupować czegoś co jest tworzone albo dla jakiś hipsterów którzy siedzą sobie na miękkich sofach w żółtych szaliczkach i sweterkach i głaszczą kotki i pieski w grze ani tym bardziej przeżywać kryzys egzystencjalny, jakiejś gówniary z piorunem na maseczce(od tego Ci ludzie mają psychiatrów), w homogenizowanej grze dla postępowych głupków. Mam nadzieje, że gra będzie dojrzała i filozoficzna, bo takich jest najmniej. Ale to się nie ma co dziwić, takie zrobić najtrudniej, bo do tego potrzeba jest wiedza, inteligencja oraz umiejętności a nie bycie aktywistą z niebieskimi włosami i picie sojowej latte.