w sumie, to na chuj mu chyba...
Ale dobrze że spoko. rozumiem, że listopadowa akcja, co to mnie partnerka zmusiła do noszenia zarostu (nie pytajcie jaki to ma związek, bo z drugiej części organizmu jest) - zadziałała?
Składam wniosek o odpowiednia adekwatność: https://www.youtube.com/watch?v=R0jpIzJy2VY&list=RDR0jpIzJy2VY&start_radio=1
Istotnie, nie mam dobrych wieści. nawet przy stłuczeniu żeber napier... przez dobre trzy tygodnie. Nie można się obrócić, mocno pierdnąć , ani szeroko uśmiechnąć. Stąd, nietypowa dla mnie, empatia ^^
Widzące, kurka, a pisałyście, że przyziemiliście koncertowo... O kant fotela żeście się, w pijanym widzie? Dobra, żarty na bok, współczującym jestem, bo ja tylko kiedyś stłukłem....
Widzące, to wiedzą dokąd uciekać ^^
https://www.youtube.com/watch?v=7pk6pEqPpQY&start_radio=1
Czy tylko ja słyszę w kulaszejkerach dorsów z lekkim dodatkiem flojdów? A w informacjach, że to, panie, psychodelik, hinducośtam itd....
Nic to. Poza tym - zaprawdę powiadam wam: jeszcze trochę Okienka 11 mnie wnerwią, to wracam do linucha. Do Minta np. Albo Zorina se odpalę. Albo Suse.
Joł.
W piątek zamknęliśmy "Czeski raj".
A skoro sobie pogrywamy....
https://www.youtube.com/watch?v=fGPL0D1RcMw&list=RDfGPL0D1RcMw&start_radio=1
Przywitanie miłe, aczkolwiek bez sensu, gdyż duch, jak to ma zapisane w przeznaczeniu swym, raczył się rozwiać, o terminie ponownego pojawienia się nie informując. Co tylko potwierdza moje postulaty odnośnie do tzw. "pradawnych".
Ale że Szanowna womitować raczy? Czy jedynie żółcią plwa i po kostkach kąsa?
Wypiję za Cię. Od niedzieli się nie nawilżałem, to chyba mogę...
Moja zaś Reisefieber objawiła się zaś już podczas podróży. Tramwajem linii 12 zresztą. Grupa młodocianych Hiszpanów, mając za nic spokój moich współobywateli, dokazywała sobie, hałasując co niemiara po swojemu (zaczepianie osób obcych sobie rasowo w cenie). Byłem nie wytrzymałem i opierniczyłem we wspólnym. O dziwo - pomogło.
Witajcie!
Bufet jest czynny od 5:00 do 24:00 [dla potrzebujących non-stop, ale po godzinach obsługa we własnym zakresie]. Gościmy zbłąkanych, gdy tylko poczują, że na innych wątkach jest chwilowo podejrzanie cicho albo podejrzanie głośno. Za barem Holgan, Astrea (która okazała się doskonale nadawać do tej pracy i została postawiona za barem przez Szamana; należy także nadmienić, ze jest ona jedynym w swoim rodzaju Kryształowym Duszkiem i zgodziła się kolaborować z liczem Szamanem i służyć mu za kryształową kulę przepowiadającą przyszłość) i Szaman (uwaga: Szaman ma zawsze rację, nie może inaczej być!) mieszają magiczne drinki. Magini kręci się po sali, ale ostatnio bardzo rzadko wpada pochłonięta obowiązkami przy nowej klientce Karczmy (przewiduje jednak, że wkrótce sytuacja się unormuje i do lokalu wstawimy kołyskę ;-), MarCamper pilnuje porządku gwarantując bezpieczny odpoczynek, eros w kuchni miesza ... w kotle (na czas jakiś obowiązki jego przejął Mac, czym zaskarbił sobie wdzięczność tak gości jak i obsługi, która martwić zaczynała się faktem przedłużającego się urlopu erosa) i rothon - na zapleczu dba o interes oraz dokarmia świnkę, którą kiedyś przyniósł w darze.
W takim miejscu jak to nikogo zdziwić nie może obecność anioła. Ten nasz Anioł z Naderwanym Skrzydłem, jest o tyle wyjątkowy, że wiemy wszyscy, iż nie doje, nie dopije a będzie się interesował. AnankE wpada wieczorkiem, puka w szybkę i pije adamusowego grzańca, mi5aser - etatowy stały klient w koło opowiadający o EverQuest. Ostatnio rozgląda się trochę nerwowo wyczekując na moment, kiedy trzeba zmienić numerację. Adamus płaci za drinki wierszami sam przynosząc najlepsze alkohole świata i przygotowując doskonałego grzańca dla zziębniętych, a Gambit przynosi ze sobą świeczkę i koronkową chusteczkę. Zajmuje się także kominkiem, przed którym wygrzewa się z wyrazem błogostanu na twarzy tygrysek, co jakiś czas zerkając jednak nerwowo na mi5asera, gdyż ten próbuje go uprzedzić przy zmianie numeracji w przerwach pomiędzy swoimi powieściami. Pellaeon dba o czystość, kontrolując z sanepidowską dokładnością wszystkie zakamarki i regularnie wyprowadza Ósmego na spacery (ale nie dane mu jest zaznać spokoju od służby we Flocie z powodu Yoghurta, który regularnie raportuje mu o sytuacji w walce z Rebeliantami i aktualizuje Imperialną stronę Holonetową):-). Nick Grzecha sugeruje różne grzechy, ale osobnik ten wsławił się szczególnym upodobaniem do numeracji rzymskiej i c(_) ;-) Odwiedza nas Alver the Gnom, a po jego uprzejmej propozycji dotyczącej naszej Karczmy "a może to też mam rozpieprzyć?!?" umieściliśmy go w stopce papieru firmowego. Teraz doczekaliśmy się - powrócił do nas z wojska na białym koniu. Attyla, mnich pochodzący ponoć od smoka, przechodząc wstępuje na zimny prysznic, poza tym zawsze wie kiedy wstać i wyjść :). Tofu ponownie opuścił nas i udał się do Japonii, skąd, jak obiecują sobie wszyscy, przywiezie nam furę egzotycznych prezentów (nie tylko herbatę ;)!!! Można tu też usłyszeć pieśni Wędrownego Barda i gromkie okrzyki imć Dymiona, który broni honoru kobiet i naszej Karczmy. JRK przynosi różne ciekawe rzeczy i pije wapno. Ostatnio mamy nowego dostawcę szmuglowanego piwa - Mr.JackSmitha, który zaczął też parać się pracą barmana i jest w tym debeściarski :-) Wieczorami lub nocą przychodzi Kerever cierpiący na bezsenność, odkąd po raz pierwszy odwiedził Sosarię. Śni o tej krainie na jawie. Wieczory i noce to też ulubione pory gnoma Desera, który wpada na piwo zawsze z nieodłącznym worem pełnym artefaktycznych artefaktów (ale nie posiada największego skarbu naszego barmana - samonapełniającego się kufelka +5 ;). Rankiem zjawia się krasnolud Kastore, znany Zabójca Trolli, przychodzi opowiadać o swych wyprawach i walkach stoczonych rzeczywiście lub jedynie zmyślonych. Nemeda gdzieś tu się czai w mrocznym kątku, szukasz magii nekromanckiej, wypowiedz jej imię a pojawi się od razu. Jest także Shadowmage, który z uporem godnym lepszej sprawy czatuje na to, żeby być pierwszym i gotów jest się z każdym pojedynkować na Fireball`e... ;-) NicK próbuje w przybudówce zorganizować gorzelnię - zamarzyło mu się piwo własnej produkcji. Ostatnio zaniedbał trochę warzenie piwa, poświęcając swoją uwagę Duszkowi, którą za obopólną zgodą usidlił i zaprowadził przed ołtarz (gwoli ścisłości to nie jest pewne, kto kogo gdzie zapędził, ale tak to w opowieściach bywa, że cny rycerz damę serca swego przed ołtarz prowadzi, a nie odwrotnie... ;))). Yosiaczek wsławiła się tym, że w ogniu dyskusji postanowiła zademonstrować swoje zdecydowanie i użyła czołgu (pożyczonego od Admirała Pellaeona) jako argumentu i wjechała do Karczmy przez... ścianę, co zmusiło obsługę do jej późniejszego magicznego odbudowania... [ściany, nie Yosiaczka] :-) Cóż, poza tym łączy ją trochę niejasny związek z porucznikiem Yoghurtem ;-) AQA natomiast uczy się od Admirała Pellaeona za niebiańsko wysokie stawki (ale w końcu sam Wielki Admirał udziela korepetycji... ;)) obsługi Generatora Czasoprzestrzennego, co może mieć dla naszej Karczmy wiekopomne konsekwencje... :-). Zdarzają się także historie jak z telenoweli, czego przykładem jest Pijus, który podejrzewa (z bliżej nie skonkretyzowanych powodów), że jest dawno zaginionym bratem Szamana (o czym ten oczywiście nic nie wie i wszystkiego się wypiera... ;)). Pojawił się także w naszej Karczmie silny desant z Wielkiego Miasta Portowego Północy, wśród którego wyróżnia się Rogue, będąca, co wiedzą dobrze poinformowani, blisko związana z Gambitem... Obok wejścia stanął słynny sprzedawca kiełbasek w bułce Dibbler - zachwala swój towar Gardło Sobie Podrzynając ceną. Nikt jednak nie próbuje jego kiełbasek dwukrotnie - świadczy to o roztropności miejscowej klienteli. Od czasu kiedy w ekipie mafii gdańskiej pojawiać się zaczął Ingham konieczne stało się zainstalowanie spluwaczek oraz wyłożenie dyżurnych szmat. Panowie maja bowiem dziwaczny zwyczaj witania się poprzez plucie. Z tamtych regionów przybywają czasem Pasterka i Kane: Dzicy Barbarzyńcy z Dalekiej Północy, siedzą i popijają grog zrobiony według przepisu Mamy Muminka, siejąc przy tym ogólny zamęt i spustoszenie w karczmianych zapasach... Powiadają, że w puszczy żubr jeno występuje, ale okazuje się, że nie jest to do końca prawdą. Lechiander też występuje, tyle, że jako wielki spec od Half-life`a i Fallout`a, czym zwiększa znacząco nasz karczmiany potencjał wszechwiedzy... ;)
Jako że Karczma miejscem jest niezwykłym, niezwykłe są w niej także i najzwyklejsze zdawałoby się przedmioty. Ale w błędzie jest ten, kto tak będzie myślał - nawet nasze szafy maja swoje sekrety... Z takiej właśnie szafy (należącej nota bene do Holgan) wynurza się regularnie Puynny (z tego co udało się ustalić, jest to chyba skutek zabawy Generatorem Czasoprzestrzennym przez AQA... :)
Z żadnej szafy, ani innego wymiaru nie pochodzi Piotrasq, ale za to on sam przyprowadził do nas razu pewnego niezwykłego gościa: słonika koloru seledynowego, który od razu stał się naszą karczmianą tajemnicą... Magów dyżurnych u nas jak psów, ale tylko jeden sprawia szczególny kłopot :-) Zasłużył się Kanon przybytkowi, a ciągle: a to weny na zapis nie ma, a to skryba zwiał albo leży pijany. Jednak teraz błąd naprawiony i należne w stopce miejsce przyznajemy z przytupem! Nawet mniej uważny obserwator dostrzeże, że w okolicach szynkwasu kręcą się ostatnimi czasy jacyś podejrzani klienci. Jeden z jakąś kokardą? Gdy zapytać barmankę odpowie (po brzęknięciu monetą oczywiście), że to Osioł zwany KaPuhY, w pyszczku mający balonik, a na ogonku kokardkę. Kiedyś był Osłem pod ochroną, ale zmieniło się to w chwili kiedy wybrał nową drogę kariery - Kaloryfera Żeberkowego. Uważając na ostre zęby czterokopytnego na blacie baru cały czas próbuje przysiąść TrzyKawki. Hmmm, czyżby jedna kawa nie starczała? W razie czego przypomnijcie sobie Mazia. Tego Mazia, co to zimą chodzi w misiu. W swięto zawsze wkłada krawat pod kołnierzyk, krawat z gumka, trochę pije, lecz jak leży! Jednym słowem - pan poeta, wasz liryczny, zwiewny przyjaciel! [Tu ukłon w stronę dam]. Gilmar także pije, piwo Tychy, sam aromat... i podobno on właśnie mówił, że z ryb to tylko rypanie i walenie. Czy może z waleni to tylko ryby i... nie wiadomo. Zresztą, kto by to wszystko dziś pamiętał? Ważne, ze oto ostatni kowboj Rzeczpospolitej, co klamry jego ogłaszają. Od dawna winniśmy grzechu zaniedbania i nie wskazaliśmy kilku gości siedzących o, przy tamtym stole. Kargulena – ryba, która mówi. Kilkoro z nas czasem zastanawia się, czy do lokalu nie należałoby przynieść jakiego akwarium. Widzący siedzi tam *wskazuje ruchem głowy*, w otoczeniu mysiego zapachu. To człek zagadkowy, który słowem swoim tyle jednocześnie zawikła, co rozjaśni. Meghan (mph) – to osobna historia, ale wszem znane są jej kłopoty z żółcią. Niektórzy mówią (a my nie przeczym tak całkiem i do końca), że to po prostu sympatyczna egocentryczka. Jak my wszyscy :-)
Widziano tutaj nawet VIPów pijących kakao, ale o tym sza - jesteśmy znani z dyskrecji :-)
W sezonie jesienno-zimowym podajemy wszystkim zziębniętym grzańce najróżniejszego sortu i w dowolnych ilościach (bardzo potrzebującym i bardzo zasłużonym nawet za przysłowiowe "Dziękuję" ;-) Poza tym na pięterku można spędzić noc - oddano właśnie do użytku wyremontowane pokoiki (które, należy dodać, zimą są dobrze ogrzewane, a latem klimatyzowane) . "Więc niech umierają słowa nasze - na to są, przez to są."
[Bar jest ciemny; kilka postaci siedzi przy kontuarze pijąc w milczeniu; nie mówiąc do siebie i nie patrząc na siebie trwają w cichym porozumieniu ludzi uprawiających rozpustę i oddających się nałogowi, a barman o twarzy apostoła rozumiejącego słabość ludzkiej natury stoi w półcieniu brzęcząc kostkami lodu i porusza się bezszelestnie z jednego końca baru na drugi niby bóg niegodziwości, wyposażony przez naturę w twarz ascety]
Poprzednia część: https://www.gry-online.pl/forum/karczma-quotpod-poetyckim-smokiemquot-1731/z2100b54f
No dobra, założę nową...
Tam ona: https://www.gry-online.pl/forum/karczma-quotpod-poetyckim-smokiemquot-1732/z01017304
Se zacytuję, bom rozbawion: "Natura nie zna takiego owocu jak pomarańcza. Pomarańcza to mutant wyhodowany w chińskich laboratoriach – tak jak Jackie Chan i Kung-Fu Panda. Najstarsze chińskie uprawy cytrusów sięgają 4000–3000 lat p.n.e. Chwilkę później, czyli jakieś dwa millenia, Chińczycy zaczęli je świadomie krzyżować. Wybierali najmniej obrzydliwe owoce, sadzili, zbierali i znowu sadzili, ale tylko te, od których najmniej wykrzywiało im gęby. Można by to zastosować w polityce, ale posadzić należy wszystkich, bez wybrzydzania."
https://defence24.pl/wiadomosci/wds-2026-chiny-z-bezzalogowym-mysliwcem-i-lowca-okretow-podwodnych
Wizje starych mistrzów s-f się ziściły.
Animacja i owszem, jakkolwiek śpiew za mało zindywidualizowany, moją hambel opinią ;-)
Dzień Państwu dobry. Chyba. Przegląd techniczny okresowy dziś miałem. Dopuścili mnie do ruchu na dwa kolejne lata.
Chełmy w Hełmie?
Ten z F 35, choć na bogato, waży 1,3 kg podobno, więc by się zgadzało ;-)
No pewnie. Sztuczne, kiepsko aranżowane, japońskie pogo. Marzyłem o tym klipie o trzy dekady wcześniej zanim powstał :D Ale pewnie to jakaś szydera z szydery z szydery, niosąca głęboko ukryte przesłanie, więc tradycyjnie nie rozumiem :-)))
(Pomijam fakt, że panczurów i pogo mam generalnie w dupie, kiedyś jeden z kolegów miał kasetę z naszymi pankami, z lat 80-tych. No i leciała w kółko, gdy piliśmy wódkę, bo innej nie miał. Czysta, herbata z opakowania zastępczego, "Popularne" i kaseta z rzężącym polskim punkiem. A wy się dziwicie, że dopiero po paru dekadach dochodzę do siebie...)
Zaraz tam... Wziąłembyłem se urlop w piąteczek, a potem cały dzień przespałem, plus połowę soboty, bo taka pogoda. To już lepiej do roboty pójść, bo się urlop nie marnuje :D
odpoczniesz w pracy
https://www.youtube.com/watch?v=yOpbDHlWo9k&list=RDyOpbDHlWo9k&start_radio=1
Dziękuję. Nauczyłem się nowego słowa. Dalej będę wzbudzać zawiść wśród współpracowników.
Ja wiem, że mam gumowe (sic!) ucho, ale co najmniej jeden kurczak wydaje mi się być niedostrojony ^^
Ano dupa...
(żeby nie było, że się jaram nowym odkryciem - tekst Fredry)
https://www.youtube.com/watch?v=HTkDhgGTkoE&list=RDHTkDhgGTkoE&start_radio=1
Z zaparciem tchu obserwowałem tę dyskusję, z której nic nie zrozumiałem. Czy mi się podoba? Uważam, że na moim kompie i monitorze tamta prezentowała się ładniej. Może w wersji premium byłby fajerwerk :D (Nie wiem tylko dlaczego strona nie wykorzystuje całych możliwości mojego ekranu, zachowując się, jakby była projektowana pod 4:3, ale może było to wyjaśnione - jak wspomniałem - nic nie zrozumiałem. Może to zmiana w kierunku ludzi korzystających wyłącznie z telefonu do przeglądania, bez możliwości obracania ekranu? Co ja tam... :D)
Kanon, duży chłopak jesteś, a ciągle wikłasz się w incydenty z drobnymi ustrojami. Wydoroślej wreszcie.
E tam.
Jesień, w mordę.
Nie wiem, czy dam radę więcej pić.
.Prognozy na najbliższy czas - niepewne
Jak donoszą ruskie media
znowu grozi nam tragedia
Niemiec nigdy się nie cofa
będzie straszna katastrofa
choć uważa Wielki Bu
że naskoczyć mogą mu
przechwycenia mają plan
samolotu Alfons One
porwać chcą samolot Alfons One
Niby człowiek obserwuje
a już się nawet nie przejmuje
A ty pieśni nieś się, nieś
że tu taka straszna wieść
sam się dziwię
choć właściwie
mam to gdzieś.
-----------------------------
P.B.
Kompletnie nie wiem o co chodzi.
Absolutnie nię zamierzam się dowiedzieć o co chodzi.
Absolutnie nie rozumiem o co chodzi.
Jestem stary i boli mnie bark.
Piosenka o barku tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=KT1TA4kIuWA&list=RDKT1TA4kIuWA&start_radio=1
Cytując klasyka: " Za parę chwil kończę te śmieszne urodziny"
https://www.youtube.com/watch?v=qHqTTSjWBvg&list=RD3AIH7Bem3yg&index=15
Nie, Słoneczko, mam 26. Ale przez ostatnie trzy lata prawie nie bywałem. Ponadto są: dwie godziny dla rodziny, dwa dni opieki nad rodziną (ewentualnie rozbite na godziny), dwa dni "siły wyższej" (ewentualnie rozbite na godziny). Do tej pory chodziłem na wolne incydentalnie. Po wszystkim - mam do dyspozycji dalej ok 30 dni urlopu. Nie licząc zdarzeń incydentalnych. Jakieś jeszcze pytania, Kanonu?^^
Nie miałem. Po 4 h stwierdziłem, że mam dość. I wziąłem wolne na dziś. Niestety, nie pomogło. rozważam powtórzenie akcji.
Tak mi się nasunęło... co teraz trzeba zrobić, żeby zszokować widownię wizerunkiem? Wyjść na scenę, będąc ubranym jak normalny człowiek?
Nieważne, czy tam....newercoś.
Idę zakupić nieco alkoholu, zadzwonić do.. ten tego... zaprzyjaźnionej i udać się w celu poobserwowania zaćmienia Księżyca.
Howgh.
A powiadają, że ja zadaję...
Zaprawdę powiadam ci, daleko poza politykę akceptowalną wyszedłeś. ^^
Spóźnione ale prawie naprawdę szczere.
Ad rem - Biliński byłby dumny.
(chociaż jego kawałki były bardziej pobudzające do życia, no ale... pewnie coś maskował ^^)
On miał na imię, powiedzmy, Diego
Ona, powiedzmy, Lidka.
On był, powiedzmy, wyglądu średniego,
Ona, powiedzmy, niebrzydka.
W ubiegłym roku, w karnawale
Wpadli na siebie na schodach.
On - jak to mówią stary kawaler
I Ona - panna młoda.
Kontynuując opis tej pary
Może wyjaśnić wypada:
On nie był wcale tak bardzo stary,
Z tą młodą to też przesada.
I teraz winna zjawić się miłość
I wszelkie trudy zwyciężać.
Lecz Jemu bez żony dobrze się żyło,
A Ona szukała męża.
Ona spojrzała i szybka uciekła
Bo w tym tkwi sprawy sedno,
Że Ona w mężczyźnie szukałaby ciepła,
A chłopom chodzi o jedno.
Niniejszy wiersz rymowany krzywo,
Jeszcze jedno sedno ma:
Że chłopom jeszcze chodzi o piwo,
Ale co najmniej dwa
A.A.
Religijny, jak wiecie, nie jestem
https://www.youtube.com/watch?v=BGr8SxiN3K8&list=RDy4i4_e7T7Ig&index=7
Łaskawcy.
Ja od tygodnia mam nieustanny poniedziałek. Właściwie od dwóch, ale, złośliwie, wziąłem sobie w trakcie trzy dni urlopu.
Szczegółów nie przedstawię gdyż:
1. Nie jesteście zainteresowani.
2. Wkurw mi może wrócić, a tego unikam.
Buziaczki ^^
Mnie twoja się spodobała. Ale jeśli brakuje ci tej odrobiny adrenaliny, albo chociaż satysfakcji z wymieniania akceptowalnych odgórnie obelg - jestem do dyspozycji :-)))
P.S.: Piekary cykl o Mordimerze kocham nieprzytomnie. Pieprzenie Piekary o swoich zapatrywaniach politycznych i społecznych - znacznie mniej :D
Co do doboru wyroków Soula odnośnie do dyskutantów się nie wypowiadam. Dla dobra obu stron. Ups. ewentualnie mojego. Cokolwiek....
Swoją drogą, to już chyba teraz: nie ja ci odpowiem, ale chat GPT czy inne ustrojstwo.... i skąd wiedzieć kto ma taka ciętą ripostę? Może ten, kto lepiej pisze prompty, czy jak to się nazywa... mać.
Może ja, TrzyKawki, już nie jestem sobą, tylko czatem, który postanowił cię, wbrew, albo sądząc po twojej akceptacji wyzwania, cię obrazić? Horror.
Ojej.
Win 11, wymysł Szatana, po dwóch dniach niedziałania bez możliwości perswazji postanowił się sam naprawić, cofając. to dziwne, bo ja go, własnoręcznie, nie mogłem... cofnąć (:D)
Ojej 2.
Udało mi się wnerwić mitycznego Pradawnego.
Wybacz, Adamus, miałem zły dzień, naprawdę :) Ale miło było poczytać ripostę :)
Ojej 3.
Kanon, świniaku: pijak, to i owszem, ale do przestępstwa z art. 278 kk się nie przyznaję. Straciłbym robotę to raz, dwa - nie miało to miejsca, więc dementuję,
Wszystkim smoki :) ^^
P.S.: Matko Ejło, jakie ja mam teraz śliczne i urocze praktykantki. Trzymajcie za mnie kciuki, czy coś, bom polec gotów.
Szkoda, że nie zrozumiałeś ironii.
P.S. I nie, nie "tu jesteś" Byłeś ,kiedyś, gdyż albowiem. Od dwóch dekad cię tu nikt nie widział. Naprawdę .... zważ to. (jestem naprawdę bardzo uprzejmy)
Jako że pytanie nie jest skierowane do mnie, to jedynie głowę pochylę, na znak szacunku dla Prawdawnych.
P.S. No nie, jednak nie. Generalnie, to też tu jestem od ponad 20 lat. Czyli w okresie, gdy mitycznego Adamusa nie było widać. Tak sobie odpowiedziałem. Z nudów.
Przeczytałem pierwszą zwrotkę w sześciu, bardziej znanych, polskich przekładach. Padłem.
Ale cóż, podobno z Szejkspirem ( ^^ ) jest tak samo, a Barańczak wcale nie jest najlepszy :D
Grozeszły się po mrokolicy
Smokropne strasznowiny:
Dziwolęk znowu smokolicy
Ponurzył się w grzęstwiny.
(wklejam to, bo nawiązuje do smoków)
P.S. Mam dzińsia najprzelepniejsze praktykaniustki od zarenia.
Całkiem ładne.
Kobieta mnie obudziła, dzwoniąc z Krety. Bo co z tego że u mnie trzecia, skoro u niej dopiero druga, wino takie smaczne, a dokoła kreteni.
Zastanawiam się nad sposobem rewanżu ^^
Chwilowo wziąłem się za dżinnnnn.

Widzące - takie ci kupimy, to się nie będą podwijać. Podaj tylko rozmiar i napisz czy kolor pasuje.
Też mam niedzierlę. O!.
A ja rozważam złożenie wniosku o eutanazję. Cały smok mnie boli - od rana (zwłaszcza) do wieczora. Peselozo spie....
Wypiłem 300 g. Jest zajebiście.
Rammstein leci.
Taaa... Papierologia przez ostatni tydzień narosła tak, że mnie zza niej nie widać, mają nas przenieść, do której to przeprowadzki zostało (podobno) dwa miesiące (bo wszystko, k..wa - tajemnica), tymczasem zebrało się pracodawcy na wymianę kompów, przestrzeganie przepisów BHP (kable muszą być ułożone w korytkach - przez sześć lat w tej lokalizacji nie musiały) oraz dobór mebli pod kolor (do tej pory rozbieżność kolorów, stylów i stopnia zużycia nikomu nie przeszkadzała). Ciśnie mi się na usta i palce wiele słów, które światła dziennego oraz atmosfery ziemskiej nie ujrzą, z powodów bo tak.
OK, przestało mi się wklejać :D Może dlatego, że opisem następnego zdjęcia miało być: "ślimak, który spotkał Nawrockiego"

Naturalnie jutro ogromna sesja, których miałem już nie mieć. No nie to, że nie pójdę skacowany :D
No nie że na trzeźwo... https://www.youtube.com/watch?v=4U3eYkvY9pE&list=RD4U3eYkvY9pE&start_radio=1
Jest ślicznie. Pogoda jak drut, sobotunia, w najbliższej perspektywie nic groźnego. Słonko, Żołądkowa Biała, bezcukrowa kola, żarcie czeka. Kobieta.. eghm, nie wiem, na wyjeździe ^^
https://www.youtube.com/watch?v=9uMtnH7cABg&list=RDxW17jtkjvvg&index=11
Dzie ten ocean? jak dla mnie, to wieś na Pomorzu, cztery sztuczne palmy i biały parawan na skraju widzenia.
Było dać znać. Dedeerki trójki miałem za jedno piwo w miłym towarzystwie :D
(na ławce)
A ja w południe ukręciłem łeb nawigacji Toyoty kolegi, którą będziemy się poruszać :D
Melduję wyjazd do Karpacza na... szkolenie.
Flaszka zakupiona.
Aktualizacja:
Na nowszej karcie raczył wstać podstawowy sterownik graficzny w trybie normalnym.
Instalacja drivera nvidii w dowolnej wersji dalej powoduje, że widzę ciemność.
Howgh!
Uprzejmie informuję, iż Win 11 jest narzędziem Szatana po trzykroć. Czwarty dzień walczę, po aktualizacji systemu, której ni ch.. nie da się usunąć, o uzyskanie obrazu w trybie lepszym niż awaryjny. Jako że miałem wątpliwości, czy to nie z powodów sprzętowych - teraz na nowszej o dwie generacje karcie.
Efekt - jak na załączonym klipie.
https://www.youtube.com/watch?v=_s4XutFKCA8
Chciałbym uprzejmie donieść o tym, co podejrzewałem od dawna - Win 11 jest narzędziem Szatana. K..a m..ć
"tylko rypanie i walenie", do wstępniaka sięgając. Co do wyborów - prawdopodobnie masz rację :D
Dobry, a przynajmniej poudawajmy.
Jakiegoś doła od dwóch dni posiadam.
Zresztą... co tu się dziwić: cały smok boli i skrzypi, z rana gorzej, potem nieco lepiej. Ale generalnie lepiej - to już było.
Zaczynam rozważać eutanazję.
Na razie niepoważnie.
Haiku to nie było, fraszka chyba bardziej.
Napiję się.
Miałem iść na tajczi, ale mi się nie chce.
Howgh.
Po kilku tygodniach abstynencji stwierdziłem, iż ten świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. Zwłaszcza w kontekście kontaktów z organami ścigania,

Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział gdzie jest twoja bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony.
Tak wiec z pewnym rozbawieniem słuchaliśmy (my w Pan Am 747) poniższej wymiany zdań między kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego a samolotem British Airways 747 Speedbird 206:
Speedbird 206: „Dzień dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechał z pasa lądowania.”
Kontrola naziemna: „Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki.”
Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.
Kontrola naziemna: „Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?”
Speedbird 206: „Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki.”
Kontrola (z arogancką niecierpliwością): „Speedbird 206, co, nigdy nie byłeś we Frankfurcie!?”
Speedbird 206 (z zimnym spokojem): „A tak, bylem, w 1944. W innym Boeingu, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem się tutaj.”
A ja zakupiłem trylogię Crysis (remastered) i nadrabiam stracony czas :D Szkoda tylko, że umiejętności takie sobie i z trudem rzeźbię w siódmej misji :D
Nie rozumiem, Widzące... Czyżbyście nie byli tak ucieszeni że było mi dziś ciepło, jak ja, że jesteście już (bardziej) zdrowi?
Dziś się ucieszyłem, iż w zeszłym roku udało mi się od wojaka zakupić zimową kurtkę WP, za całe 1 zł. :-)
Wzór 611 MON. Nieużywana:)
Jedziemy na Strachy na Lachy do Gdańska 22 marca. Właśnie kupiłem bilety.
Widzące - kurujcie się.
Wszystkich pozostałych chętnie.
Weź nie pękaj, w pierwszych czterech dni kowidka miałem 40, incydentalnie, wskutek zmieszania ibuprofenu i paracetamolu, spadało o stopień. Przeżyłem, nie dramatyzuj. Nie umieraj. Zwłaszcza to ostatnie.
Kiedyś, znajoma, dzietną będąc, opisała mi sytuację: syn, patrząc na nią, na której akurat muchy, podczas gorącego dnia, siadały, powiedział: "mamo, chyba nie jest z tobą dobrze".
[dodano kolejny przecinek]
rozumiem twój entuzjazm... ale dlaczego najlepszy ever? Znam kilka innych, fajnych :D
Idziemy na majówkę we Wrocku? Pidżama Porno, Luxtorpeda, Kult, Big Cyc, Dezerter, KSU, Bass Astral i inne takie...
Mam wrażenie, że to będzie najbardziej wypasiona majówka, od kiedy pamiętam.
Wzięło mnie na nostalgicznie....
https://www.youtube.com/watch?v=PSyL-TrD_2g&list=RDEMkSwuQp0KUpvYuDLOwdeINw&index=41
Nie. Z ogromnym smutkiem zresztą. Po prostu, po obejrzeniu pewnych nagrań mam poważne wątpliwości kto, tak naprawdę, jest osobą prześladowaną :D
Zaprawdę powiadam wam. Unikajcie sytuacji, gdy wasze sąsiadki, zwłaszcza nawiedzone, są przez was widywane często i, na dodatek, was nagrywają. Efekty takich spotkań mogą przerosnąć wasze najśmielsze oczekiwania.
Toż nie zastanawiałem się dlaczego wychodzi, tylko nad tym dokąd.
Ale spoko. Przesadziłem.
Kilkakrotnie zastanawiałem się nad twoim uczestnictwem w tego typu ceremoniach. Powiedz mi, proszę... lubisz je? Wypada? Małżonka lubi? Małżonka uważa, że wypada? Czy po prostu - uważasz tego typu ceremonie za wiele wnoszące w rozwój twojej świadomości? Czy poziom ewentualnych zysków przeważa nad poziomem żenady ?
Przepraszam, tak se pomyślałem.
Żubrówka Biała Przeczysta. Kutak na otro z warzywamy.
Brakuje palm i egzotycznych tancerek.
Macie się? ^^
Po sprawdzeniu w jednej z pierdyliarda firmowych aplikacji wyszło mi, że mam 48 dni urlopu. To se wziąłem jeden, o! Na jutro. CYK!
Napisali tam, że będzie tu przeciętnie o 6 stopni cieplej i tak jak w Skopje teraz. Sprawdziłem. W Skopje jest dziś o 6 stopni chłodniej niż tu.
Zapiszę się do Końfederacji.
Jeśli napiszę, że wykonawcy brzydcy jacyś, to narażę się na ripostę, że muzyki nie rozumiem?
Dwa różne translatory (o zgrozo, jako poniekąd z jednej strony Numrich powinienem nie spoglądać) dały mi dwa różne tłumaczenia tytułu: "Raz na tamie" i "Często daję". Czekałem zatem, zanim w filmie zacznie się jakaś akcja, ale, jak to bywa w przypadku filmów niemieckich - albo akcja jest od razu, albo wcale :-)))))
No nie jest. Mam zaległości ledwie z trzech tygodni. W zeszłym tygodniu było gorzej.
(dla wyjaśnienia - wg przepisów na pewne rzeczy mam trzy dni)
Był czas pracy, jest czas odpoczynku. Nie wiem dlaczego, ale to mi ciągle towarzyszy z rana, podczas dojazdu :D
https://www.youtube.com/watch?v=_4OgRDadT04
Hejterzy spie... ^^
A wcześniej festiwal Podsiadły będzie. To też może być ostatnia okazja. Z wielu względów :D
Może po kuracji będzie przyjemniejsza dla oka, no
Swoją drogą, matko buzka!
"Możliwe działania niepożądane
Podczas stosowania leku Segosana mogą wystąpić różne działania niepożądane, w tym:
Bardzo często: Ból głowy, nudności[2].
Często: Zapalenie oskrzeli, kaszel, gorączka, ból kończyn, wymioty[2].
Rzadko: Reakcje anafilaktyczne, zaburzenia wątroby, obrzęk naczynioruchowy, zespół Stevensa-Johnsona, toksyczna martwica naskórka, krwawienie z przewodu pokarmowego, zaburzenia neuropsychiatryczne[2]."
Terefere.
Ja to chętnie bym został dłużej, bo roboty w ... . Ale nie mogę! Mogę być 8 h i już. A jeśli się nie wyrobię? To kij mi pod ogon :D Praktyka? Żeby kadry nie zapałały świętym gniewem - odbijamy się i wracamy do roboty :P
Z niechrześcijańską ciekawością zapytam jak się masz z listem Jakuba? Jesteś zmiennym na lepsze? Wchodzisz głębiej? Budujesz wytrwałość? Czy też wskutek permanentnego grzechu zaprzeczenia - zmierzasz ku śmierci?
Bywało, że się zastanawiałem, co trzeba mieć pod kopułą, żeby mieć taki wizerunek sceniczny i klipy jak Slipknot.
I - wolę nie wiedzieć.
Robota mi się nie pali, a szkoda, bo miałbym jej mniej. styczeń i luty tego roku, to masakra jakaś.
Wszyscy chcą wolni być.
https://www.youtube.com/watch?v=bM4dm6ZwZjo
Miałem się wyżółcić nieco, kąśliwie i autoironicznie, ale: jeszcze nie czas. Przepraszam.
https://www.youtube.com/watch?v=v-basxU3QDI
To jakiś dziennik meldunków się zrobił.
Dobra. U nas było słonko chwilowo-nienachalne. Poza tym, po ośmiu dniach abstynencji - CYK!
Jeśli za długi, to przeredaguję.
Starość, Żubrówka i porzeczkowa.
A tak na marginesie: obejrzałem sobie film z kamery nasobnej Ukraińca, w bezpośrednim starciu z "Rosjaninem" (bo rysy ewidentnie skośne) na noże. Akcja trwała ponad 5 min. Nie było tam wiele krwi, ale nie bardzo mogę się po tym podnieść.
Jak to rzekł Widzący: "wszyscy umrzemy". I z tym optymistycznym akcentem - napiję się :)))
Wylądowałem.
Co wam powiem, to wam powiem, ale zimno było sakramencko. Do Jakucji się chyba nie nadaję.
Howgh!
Cóż, o tej czystości miałem w zasadzie napisać, ale lenistwo, wiecie...
I nie widzę tu powodów do śmiechu, do radości - owszem.
Posprzątane. W oczekiwaniu na wizytę.
Pilsner Urquell.
https://www.youtube.com/watch?v=Qdkt3I5-FG4&list=RDEMiU2t_yTbN1MrNjhyWQPfrQ&index=9
Nie wiem czy też tak macie: mają fajne kawałki, tylko patrzeć na nich nie mogę, bo mnie mdli :D
Naturalnie. jak, na jednym ze swoich wykładów, stwierdził Albert Einstein - wystarczy być odpowiednio cierpliwym.
Pamiątki zainstalowane, komp nieco marudził, ale, pogłaskany po BIOSie, poradził sobie.
Z innej beczki - w wydziale mają robić redukcje, ciekawe jak długo się jeszcze utrzymam.
A w ogóle - okresowy przegląd techniczny dopuścił mnie do ruchu. Coś tam zrzędzili o cukrze i trójglicerydach, ale za to widzenie przestrzenne mam ponadnormatywne. O ile pamiętam coś z filmów popularnonaukowych, to pewnie kwestia ponadprzeciętnego procenta genów neandertalskich w genomie.
No i co? CYK!
A! Zapomniałem! Muzyczka: https://www.youtube.com/watch?v=-UE7tXDKIus
Zaraz tam kierat. Dziś, żeby nie ogryzać palców z nudów, załatwiłem dziesięć spraw koleżanki. I żeby nie pokazać kierownictwu, że mam za mało zajęć, bo a nuż mi coś dołożą do obowiązków. Ale to rzadkie chwile.
Jestem tytanem pracy.
Teraz jeszcze muszą mnie dopuścić do roboty po badaniach okresowych.
N-ty dzień imprezowania we Wrocławiu. Miałem jechać do Świnoujścia, ale mi się nie chciało.
https://www.youtube.com/watch?v=TLV4_xaYynY&list=RDEM4wqYxGDi5M2b4yJ9MZZXtw&start_radio=1
A w ogóle, to, jak co roku w liściopadzie - https://www.youtube.com/watch?v=mIzyvD0KkvY&list=RDMMmIzyvD0KkvY&start_radio=1 - jest kijowo.
Oj tam.
https://www.youtube.com/watch?v=g1HOE3FIQ7w
(dziś koncert w Krakowie - o 19:30, jeśli ktoś ma blisko)
Chyba dobrze wyszło, w mordę....
Jesień. Kurka. Jesień
"Ryba, która mówi", "mający balonik", "wynurza się regularnie", i w ogóle... Dobra: "zimą chodzi w misiu" jest adekwatne.
Przysięgam, że, o ile nikt następnej nie założy, przesłanie zmodyfikuję.
Witajcie!
Bufet jest czynny od 5:00 do 24:00 [dla potrzebujących non-stop, ale po godzinach obsługa we własnym zakresie]. Gościmy zbłąkanych, gdy tylko poczują, że na innych wątkach jest chwilowo podejrzanie cicho albo podejrzanie głośno. Za barem Holgan, Astrea (która okazała się doskonale nadawać do tej pracy i została postawiona za barem przez Szamana; należy także nadmienić, ze jest ona jedynym w swoim rodzaju Kryształowym Duszkiem i zgodziła się kolaborować z liczem Szamanem i służyć mu za kryształową kulę przepowiadającą przyszłość) i Szaman (uwaga: Szaman ma zawsze rację, nie może inaczej być!) mieszają magiczne drinki. Magini kręci się po sali, ale ostatnio bardzo rzadko wpada pochłonięta obowiązkami przy nowej klientce Karczmy (przewiduje jednak, że wkrótce sytuacja się unormuje i do lokalu wstawimy kołyskę ;-), MarCamper pilnuje porządku gwarantując bezpieczny odpoczynek, eros w kuchni miesza ... w kotle (na czas jakiś obowiązki jego przejął Mac, czym zaskarbił sobie wdzięczność tak gości jak i obsługi, która martwić zaczynała się faktem przedłużającego się urlopu erosa) i rothon - na zapleczu dba o interes oraz dokarmia świnkę, którą kiedyś przyniósł w darze.
W takim miejscu jak to nikogo zdziwić nie może obecność anioła. Ten nasz Anioł z Naderwanym Skrzydłem, jest o tyle wyjątkowy, że wiemy wszyscy, iż nie doje, nie dopije a będzie się interesował. AnankE wpada wieczorkiem, puka w szybkę i pije adamusowego grzańca, mi5aser - etatowy stały klient w koło opowiadający o EverQuest. Ostatnio rozgląda się trochę nerwowo wyczekując na moment, kiedy trzeba zmienić numerację. Adamus płaci za drinki wierszami sam przynosząc najlepsze alkohole świata i przygotowując doskonałego grzańca dla zziębniętych, a Gambit przynosi ze sobą świeczkę i koronkową chusteczkę. Zajmuje się także kominkiem, przed którym wygrzewa się z wyrazem błogostanu na twarzy tygrysek, co jakiś czas zerkając jednak nerwowo na mi5asera, gdyż ten próbuje go uprzedzić przy zmianie numeracji w przerwach pomiędzy swoimi powieściami. Pellaeon dba o czystość, kontrolując z sanepidowską dokładnością wszystkie zakamarki i regularnie wyprowadza Ósmego na spacery (ale nie dane mu jest zaznać spokoju od służby we Flocie z powodu Yoghurta, który regularnie raportuje mu o sytuacji w walce z Rebeliantami i aktualizuje Imperialną stronę Holonetową):-). Nick Grzecha sugeruje różne grzechy, ale osobnik ten wsławił się szczególnym upodobaniem do numeracji rzymskiej i c(_) ;-) Odwiedza nas Alver the Gnom, a po jego uprzejmej propozycji dotyczącej naszej Karczmy "a może to też mam rozpieprzyć?!?" umieściliśmy go w stopce papieru firmowego. Teraz doczekaliśmy się - powrócił do nas z wojska na białym koniu. Attyla, mnich pochodzący ponoć od smoka, przechodząc wstępuje na zimny prysznic, poza tym zawsze wie kiedy wstać i wyjść :). Tofu ponownie opuścił nas i udał się do Japonii, skąd, jak obiecują sobie wszyscy, przywiezie nam furę egzotycznych prezentów (nie tylko herbatę ;)!!! Można tu też usłyszeć pieśni Wędrownego Barda i gromkie okrzyki imć Dymiona, który broni honoru kobiet i naszej Karczmy. JRK przynosi różne ciekawe rzeczy i pije wapno. Ostatnio mamy nowego dostawcę szmuglowanego piwa - Mr.JackSmitha, który zaczął też parać się pracą barmana i jest w tym debeściarski :-) Wieczorami lub nocą przychodzi Kerever cierpiący na bezsenność, odkąd po raz pierwszy odwiedził Sosarię. Śni o tej krainie na jawie. Wieczory i noce to też ulubione pory gnoma Desera, który wpada na piwo zawsze z nieodłącznym worem pełnym artefaktycznych artefaktów (ale nie posiada największego skarbu naszego barmana - samonapełniającego się kufelka +5 ;). Rankiem zjawia się krasnolud Kastore, znany Zabójca Trolli, przychodzi opowiadać o swych wyprawach i walkach stoczonych rzeczywiście lub jedynie zmyślonych. Nemeda gdzieś tu się czai w mrocznym kątku, szukasz magii nekromanckiej, wypowiedz jej imię a pojawi się od razu. Jest także Shadowmage, który z uporem godnym lepszej sprawy czatuje na to, żeby być pierwszym i gotów jest się z każdym pojedynkować na Fireball`e... ;-) NicK próbuje w przybudówce zorganizować gorzelnię - zamarzyło mu się piwo własnej produkcji. Ostatnio zaniedbał trochę warzenie piwa, poświęcając swoją uwagę Duszkowi, którą za obopólną zgodą usidlił i zaprowadził przed ołtarz (gwoli ścisłości to nie jest pewne, kto kogo gdzie zapędził, ale tak to w opowieściach bywa, że cny rycerz damę serca swego przed ołtarz prowadzi, a nie odwrotnie... ;))). Yosiaczek wsławiła się tym, że w ogniu dyskusji postanowiła zademonstrować swoje zdecydowanie i użyła czołgu (pożyczonego od Admirała Pellaeona) jako argumentu i wjechała do Karczmy przez... ścianę, co zmusiło obsługę do jej późniejszego magicznego odbudowania... [ściany, nie Yosiaczka] :-) Cóż, poza tym łączy ją trochę niejasny związek z porucznikiem Yoghurtem ;-) AQA natomiast uczy się od Admirała Pellaeona za niebiańsko wysokie stawki (ale w końcu sam Wielki Admirał udziela korepetycji... ;)) obsługi Generatora Czasoprzestrzennego, co może mieć dla naszej Karczmy wiekopomne konsekwencje... :-). Zdarzają się także historie jak z telenoweli, czego przykładem jest Pijus, który podejrzewa (z bliżej nie skonkretyzowanych powodów), że jest dawno zaginionym bratem Szamana (o czym ten oczywiście nic nie wie i wszystkiego się wypiera... ;)). Pojawił się także w naszej Karczmie silny desant z Wielkiego Miasta Portowego Północy, wśród którego wyróżnia się Rogue, będąca, co wiedzą dobrze poinformowani, blisko związana z Gambitem... Obok wejścia stanął słynny sprzedawca kiełbasek w bułce Dibbler - zachwala swój towar Gardło Sobie Podrzynając ceną. Nikt jednak nie próbuje jego kiełbasek dwukrotnie - świadczy to o roztropności miejscowej klienteli. Od czasu kiedy w ekipie mafii gdańskiej pojawiać się zaczął Ingham konieczne stało się zainstalowanie spluwaczek oraz wyłożenie dyżurnych szmat. Panowie maja bowiem dziwaczny zwyczaj witania się poprzez plucie. Z tamtych regionów przybywają czasem Pasterka i Kane: Dzicy Barbarzyńcy z Dalekiej Północy, siedzą i popijają grog zrobiony według przepisu Mamy Muminka, siejąc przy tym ogólny zamęt i spustoszenie w karczmianych zapasach... Powiadają, że w puszczy żubr jeno występuje, ale okazuje się, że nie jest to do końca prawdą. Lechiander też występuje, tyle, że jako wielki spec od Half-life`a i Fallout`a, czym zwiększa znacząco nasz karczmiany potencjał wszechwiedzy... ;)
Jako że Karczma miejscem jest niezwykłym, niezwykłe są w niej także i najzwyklejsze zdawałoby się przedmioty. Ale w błędzie jest ten, kto tak będzie myślał - nawet nasze szafy maja swoje sekrety... Z takiej właśnie szafy (należącej nota bene do Holgan) wynurza się regularnie Puynny (z tego co udało się ustalić, jest to chyba skutek zabawy Generatorem Czasoprzestrzennym przez AQA... :)
Z żadnej szafy, ani innego wymiaru nie pochodzi Piotrasq, ale za to on sam przyprowadził do nas razu pewnego niezwykłego gościa: słonika koloru seledynowego, który od razu stał się naszą karczmianą tajemnicą... Magów dyżurnych u nas jak psów, ale tylko jeden sprawia szczególny kłopot :-) Zasłużył się Kanon przybytkowi, a ciągle: a to weny na zapis nie ma, a to skryba zwiał albo leży pijany. Jednak teraz błąd naprawiony i należne w stopce miejsce przyznajemy z przytupem! Nawet mniej uważny obserwator dostrzeże, że w okolicach szynkwasu kręcą się ostatnimi czasy jacyś podejrzani klienci. Jeden z jakąś kokardą? Gdy zapytać barmankę odpowie (po brzęknięciu monetą oczywiście), że to Osioł zwany KaPuhY, w pyszczku mający balonik, a na ogonku kokardkę. Kiedyś był Osłem pod ochroną, ale zmieniło się to w chwili kiedy wybrał nową drogę kariery - Kaloryfera Żeberkowego. Uważając na ostre zęby czterokopytnego na blacie baru cały czas próbuje przysiąść TrzyKawki. Hmmm, czyżby jedna kawa nie starczała? W razie czego przypomnijcie sobie Mazia. Tego Mazia, co to zimą chodzi w misiu. W swięto zawsze wkłada krawat pod kołnierzyk, krawat z gumka, trochę pije, lecz jak leży! Jednym słowem - pan poeta, wasz liryczny, zwiewny przyjaciel! [Tu ukłon w stronę dam]. Gilmar także pije, piwo Tychy, sam aromat... i podobno on właśnie mówił, że z ryb to tylko rypanie i walenie. Czy może z waleni to tylko ryby i... nie wiadomo. Zresztą, kto by to wszystko dziś pamiętał? Ważne, ze oto ostatni kowboj Rzeczpospolitej, co klamry jego ogłaszają. Od dawna winniśmy grzechu zaniedbania i nie wskazaliśmy kilku gości siedzących o, przy tamtym stole. Kargulena – ryba, która mówi. Kilkoro z nas czasem zastanawia się, czy do lokalu nie należałoby przynieść jakiego akwarium. Widzący siedzi tam *wskazuje ruchem głowy*, w otoczeniu mysiego zapachu. To człek zagadkowy, który słowem swoim tyle jednocześnie zawikła, co rozjaśni. Meghan (mph) – to osobna historia, ale wszem znane są jej kłopoty z żółcią. Niektórzy mówią (a my nie przeczym tak całkiem i do końca), że to po prostu sympatyczna egocentryczka. Jak my wszyscy :-)
Widziano tutaj nawet VIPów pijących kakao, ale o tym sza - jesteśmy znani z dyskrecji :-)
W sezonie jesienno-zimowym podajemy wszystkim zziębniętym grzańce najróżniejszego sortu i w dowolnych ilościach (bardzo potrzebującym i bardzo zasłużonym nawet za przysłowiowe "Dziękuję" ;-) Poza tym na pięterku można spędzić noc - oddano właśnie do użytku wyremontowane pokoiki (które, należy dodać, zimą są dobrze ogrzewane, a latem klimatyzowane) . "Więc niech umierają słowa nasze - na to są, przez to są."
[Bar jest ciemny; kilka postaci siedzi przy kontuarze pijąc w milczeniu; nie mówiąc do siebie i nie patrząc na siebie trwają w cichym porozumieniu ludzi uprawiających rozpustę i oddających się nałogowi, a barman o twarzy apostoła rozumiejącego słabość ludzkiej natury stoi w półcieniu brzęcząc kostkami lodu i porusza się bezszelestnie z jednego końca baru na drugi niby bóg niegodziwości, wyposażony przez naturę w twarz ascety]
Poprzednia część: https://www.gry-online.pl/forum/karczma-quotpod-poetyckim-smokiemquot-1726/z9fc71dd?N=1
Nową założę, czy coś...
tu ona: https://www.gry-online.pl/forum/karczma-quotpod-poetyckim-smokiemquot-1727/zafd8a43?N=1
Jakoś mi się tak.... https://www.youtube.com/watch?v=CiXNIjGX1hY
A w następną niedzielę idę na Voo Voo. Stary Klasztor, godz. 19, jakby co. Bilety jeszcze są.
Dugi Łykend,. Chyba przyjdę w poniedzielnik i sę wezmę urlop. Tak ze dwa dni, żeby współpracowników nie przerażać.
A! Zapomniałem! Wesołych Świąt!